Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 10
Średnia: 6,3
σ=1,68

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

THE iDOLM@STER: Cinderella Girls

zrzutka

Teraz już wiem, dlaczego Miura robi tak długie pauzy przy rysowaniu Berserka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Moje spotkanie z Cinderella Girls było w głównej mierze dziełem przypadku – razem z tą serią wychodziło niewiele naprawdę przyjemnych anime, a ja potrzebowałem dawki lekko humorystycznej, pozytywnej historii niewymagającej zaangażowania widza. Dotychczas z Idolmasterem miałem raczej pośrednią styczność, a mimo to seria do mnie trafiła i z zaciekawieniem zacząłem sięgać po kolejne odcinki. Może nie stałem się przez to nałogowym graczem w IM@SA, ale przynajmniej po części rozumiem, dlaczego autor Berserka czasami woli wcielać się w rolę wirtualnego producenta grupy idolek niż spełniać oczekiwania fanów.

Idolm@ster: Cinderella Girls przedstawia historię kilkunastu dziewczyn, które spełniają swoje marzenia jako członkinie wschodzącej grupy idolek. W tym miejscu należy zaznaczyć, że idole i idolki to w Japonii potężna gałąź showbiznesu. Związani z nią celebryci niczym nie różnią się od swoich zachodnich odpowiedników, tyle tylko, że ci azjatyccy mają bardziej zagorzałych i gorszych fanów. O ile więc w światku hollywoodzkich gwiazd skandale są na porządku dziennym i stanowią ważny element PR, tak w Japonii to publika kreuje wizerunek idola i jakiekolwiek odstępstwa od jej oczekiwań czy też rysy na pozornie nieskazitelnym wizerunku mogą z miejsca pogrzebać szanse na karierę, czy też zupełnie zepchnąć skandalistę na margines, jak to było kilka lat temu z Ayą Hirano.

Wracając do tematu, na początku serialu ważną role odgrywa producent. Czy może raczej Producent, bowiem jego nazwisko nie jest znane i każdy zwraca się do niego właśnie w taki sposób. Co ciekawe, dowiedziałem się, że wprowadzenie producenta jako rzeczywistego bohatera wzbudziło niemałe kontrowersje wśród graczy w przypadku pierwszej serii Idolm@stera, jednak z biegiem czasu wielu z nich przekonało się do tej decyzji. Ja także uważam ją za trafną, bowiem P­‑san to postać ciekawa, spajająca zespół i dająca wiele możliwości do interakcji między bohaterkami. Bez niego kisiłyby się we własnym sosie i seria okazałaby się zwyczajnie nudna. Ale znowu wracając do tematu, Producenta poznajemy w chwili, gdy dopiero zbiera zespół nowych idolek, mający w założeniu wybić się na szczyty popularności. O ile działa dosyć skutecznie, tak proces rekrutacji zajmuje sporo czasu, wobec czego dziewczęta z już pewną posadą mogą czuć się nieco rozczarowane, gdy zamiast efektownego wejścia na scenę muszą wciąż ćwiczyć dla zabicia czasu. Ćwiczyć nie wiadomo przed czym, bo na razie żadnych planów im nie ujawniono. Tymczasem Producent ma swoją wizję grupy i do jej spełnienia potrzebuje zwerbować dziewczę, które nawet nie rozważa kariery na estradzie. Ale nawet gdy formowanie zespołu dobiega końca, nie wszystko rusza z kopyta. Dziewczęta, których jest łącznie czternaście, zostają podzielone na mniejsze grupki, debiutujące w różnych momentach i realizujące zaplanowany z góry scenariusz. Nie wszystkim się to podoba, inne zżera zniecierpliwienie wymieszane z lekką zazdrością, część przeżywa zawód po tym, gdy rzeczywistość weryfikuje ich wyobrażenia na temat zdobywania sławy. Ale, jak to w bajce, wszystkie smutki rozchodzą się po kościach, a szczęśliwy finał to jedynie kwestia czasu. Dlatego Idolm@stera w żadnym wypadku nie można traktować jako odzwierciedlenia rzeczywistego stanu japońskiego showbiznesu. O ile serial zawiera sporo nieodłącznych elementów z życia gwiazd, tak nie wchodzi za jego kulisy, nie ukazuje problematyki i nie stara się unaocznić i dokonać analizy problemów. Snuje pozytywną historię realizacji marzeń, niedole życia celebrytów pozostawiając rzeczywistości.

Może dlatego też anime cierpi na nierówne tempo akcji. Mam wrażenie, że większość czasu zajmują wyłącznie wypełniacze pomiędzy kolejnymi występami dziewcząt i treningami do nich. W gruncie rzeczy nie ma ich aż tak wiele (acz mało także nie), a tematyką niektórych odcinków jest rozwiązywanie problemów poszczególnych dziewczyn. Na szczęście zdarzają się też, całkiem często, ciekawe fragmenty, jak chociażby przymusowe uczestnictwo w typowym odmóżdżającym japońskim teleturnieju. Odbiór serii zależy głównie od tego, jak bardzo poszczególne bohaterki będą działać widzowi na nerwy. Ja miałem, w najgorszym przypadku, neutralny stosunek do niektórych. Wiem jednak, że pewne postaci dorobiły się pokaźnego grona antyfanów i to rozumiem. Sam pamiętam, że gdy na planie anime Little Busters pojawiła się Kudryavka, to prawie wyeksmitowałem monitor CRT przez okno.

Szczerze pisząc, po serialu przedstawiającym mniej lub bardziej wyidealizowaną wizję japońskiego przemysłu rozrywkowego spodziewałem się większej ilości piosenek. A po Idolm@sterze większej ilości układów choreograficznych i występów na scenie. To, co otrzymałem, było raczej fragmentaryczne, niekiedy nawet oszczędne, muzycznie zaś nie najwyższych lotów. Mimo wszystko jednak serial nie nudzi, bowiem widzowi przedstawiane są też zakulisowe i w gruncie rzeczy wiarygodne sceny z życia idolek. To anime nie jest tak oderwane od rzeczywistości, jakby to się mogło na początku wydawać. Zwyczajnie nie przedstawia jej pełnej wizji.

Odbiór z pewnością zepsują wizualne babole. O ile układy choreograficzne cieszą oko, gdy są rzeczywiście animowane, tak piosenka z pokazem statycznych slajdów muskanych okiem kamery nie należy do widowiskowych punktów programu. O ile ten mankament należy zaliczyć do oszczędności, tak koślawe twarze, zez rozbieżny i nieudane proporcje w niektórych scenach to zwyczajnie niechlujstwo. Na szczęście w drugiej połowie anime tego typu wpadek było mniej.

Pracę seiyuu należy rozpatrywać w tych samych kategoriach, co kreacje bohaterek, bowiem to w głównej mierze wysiłki aktorek wpływają na odbiór poszczególnych postaci przez widzów. Należy też zrozumieć, że niektórym przypadły role w pewnym sensie stereotypowe lub bardzo wyraziste, wyróżniające się z grupy dziewcząt.

Niewiele więcej da się o serii powiedzieć, a pełne jej podsumowanie można będzie sporządzić dopiero po wyemitowaniu wszystkich odcinków. Serial podzielono na dwie połówki i wszystko wskazuje na to, że dotychczasowe trzynaście odcinków stanowiło jedynie wstęp do prawdziwej kariery bohaterek. Z mojej strony kredyt zaufania jest. Czy przyznany na wyrost, to się jeszcze okaże. Zainteresowanym polecam wstrzymanie się z seansem do chwili, gdy pojawią się wszystkie odcinki, gdyż dotychczasowa historia zatrzymała się w momencie niezbyt dogodnym na zakończenie.

Slova, 7 lipca 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: A-1 Pictures
Autor: Bandai Namco Games
Projekt: Annindoufu, Yuusuke Matsuo
Reżyser: Noriko Takao
Scenariusz: Noriko Takao, Tatsuya Takahashi
Muzyka: Hidekazu Tanaka

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
THE iDOLM@STER: Cinderella Girls - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl