Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 3/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,25

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 12
Średnia: 5,42
σ=1,61

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Divergence Eve

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ダイバージェンス・イヴ
Tytuły powiązane:
Postaci: Obcy; Rating: Nagość; Miejsce: Statki/Stacje kosmiczne; Czas: Przyszłość; Inne: Wielkie biusty
zrzutka

Kobiety – piloci w walce ze strasznym potworem, na tle mrocznych badań i tajemnicy. Bardzo dobry pomysł, zepsuty przez zalew tandety.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Jest wiek XXIII. Ludzkość znalazła sposób na podróże międzygwiezdne, wykorzystujący tzw. wszechświaty równoległe. Misaki Kureha jest kadetką, jedną z czterech kobiet, które ruszają w podróż, by starać się o posadę pilota na odległej placówce… gdzieś w kosmosie. Wszystkie cztery mają przejść profesjonalne szkolenie w bazie zwanej Watcher's Nest (w luźnym tłumaczeniu – Gniazdo Obserwatora), mające na celu wyłonienie spośród nich zastępczyni dotychczasowej pani kapitan. Nie wszystko jednak w wielkim i bezkształtnym chaosie kosmosu jest spokojne i ciche. Podróże przez światy równoległe otwierają drogę dla kogoś innego – nieoczekiwanego gościa, Ghoula.

Dobrych parę lat temu w świecie gier komputerowych pojawiła się pozycja o nazwie System Shock 2 – tytuł przez wielu uznawany za jeden z najlepszych z gatunku FPSów, ceniony przede wszystkim za niesamowity klimat. W serii Divergence Eve będziemy mieli szanse doświadczyć czegoś podobnego. Oczywiście seria ta zawiera tylko kilka elementów, które można podciągnąć pod cyberpunk­‑RPG, jednakże atmosfera grozy i tajemnicy oraz takie detale jak machinacje genetyczne, inteligentny niehumanoidalny wróg z kosmosu, roboty, broń oraz stacja kosmiczna jako miejsce akcji, czynią z serii coś, co do wyżej wymienionej gry można porównać. O ile jednak System Shock 2 stał, jako całość, na bardzo wysokim poziomie, o tyle omawiana produkcja jest pozycją zaledwie lekko wybijającą się ponad przeciętność.

Większa część fabuły ma charakter mrocznej opowieści, twórcy jednak postanowili „poeksperymentować” i dodali do niej na siłę elementy komedii, dramatu obyczajowego, kryminału i ecchi. Efekt jest po prostu katastrofalny. W szczególności motywy komediowe i ecchi są całkowicie niepotrzebne, wpływając destruktywnie na główny wątek. Sama konstrukcja fabuły jest dobra – historia wydaje się wiarygodna, nie doświadczymy tu też strasznych paradoksów. Choć oczywiście są od tego wyjątki, takie jak na przykład miasto, którego populacja jest tak duża, że gdyby przewieźć ich na Ziemię, to nie starczyłoby dla nich miejsca, ale kiedy wyjdzie się na ulicę, nie widać żywej duszy. Fabuła zawiera też wyraźne luki. Niektóre wątki albo nie zostały wytłumaczone w ogóle, albo są wytłumaczone w bardzo sprytny i zagmatwany sposób (w co szczerze wątpię), albo wreszcie autorzy specjalnie odłożyli wyjaśnienia do Misaki Chronicles, czyli kontynuacji. W tym przypadku, o dziwo, wydaje się to przemawiać na korzyść serii, dlatego, że w pewien sposób „podkręca” tajemnicę.

Szata graficzna jest zdecydowanie najsłabszym elementem. Zobaczymy tu połączenie animacji tradycyjnej z grafiką komputerową (podobnie jak w Last Exile). W moim odczuciu takie połączenie stylów jest już na samym starcie „spalone”, a w tym konkretnym przypadku efekt jest naprawdę bardzo mierny. O ile część tradycyjna przedstawia się dobrze, a czasami nawet mile zaskakuje, o tyle grafika komputerowa jest po prostu żałosna. Wszystko: pojazdy, roboty bojowe, kosmos i tajemniczy stwór, wyglądają tak, jakby były zrobione z gumy albo plastiku. Dochodzi do tego samo przedstawienie budynków i ulic, które sprawiają wrażenie tekturowych. Same postacie również nie zostały przedstawione w sposób specjalnie wyszukany, co jest przykre, gdy popatrzymy na rok powstania. Wszystkie kobiety w serii (naprawdę wszystkie) są obdarzone przez naturę biustem wielkich rozmiarów. Może jest to spowodowane tym, że na drodze ewolucji, z uwagi na nieustanne zwiększanie się populacji, była taka naturalna biologiczna potrzeba? Mówiąc poważnie, wygląda to na fanserwis w bardzo kiepskim wydaniu. Może jeszcze dałoby się to jakoś przełknąć, ale piersi, które zamiast półkul, mają kształt wypukłych walców i do tego podskakują jak resory w motocrossie, nie są nawet śmieszne. Dodatkowo panie w wojsku mają dosyć „wyszukane” umundurowanie. Nie sposób też nie wspomnieć o dwóch scenach jak z taniego hentai, w stylu: „naga lala i macki”. Jak mówiłem wcześniej, motywy ecchi są tu obecne, a jednocześnie nie wnoszą nic do fabuły.

Postacie nie są szczególnie rozwinięte pod względem psychologicznym. Poza sporadycznymi wyjątkami, pojawiającymi się w epizodycznych rolach, seria ta nie oferuje nic nadzwyczajnego. Może tylko w charakterystyce Misaki można się doszukać prób kreatywności. Niemniej jednak postacie są dosyć wiarygodne i w tej kategorii serii nie można zaliczyć do kompletnie nieudanych.

Ścieżka dźwiękowa na pierwszy „rzut oka” zapowiada się bardzo obiecująco, z uwagi na bardzo dobre wkomponowanie w mroczny klimat serii. Nie jest to nic specjalnego, aczkolwiek muzyka w jakiś sposób zostaje w głowie po zakończeniu seansu. Na pewno jednak jest jej za mało. Można też powiedzieć, że muzyka nawala tam, gdzie nawala fabuła, więc jak się to mówi: „z pustego i sam Salomon nie naleje”.

Ogólnie rzecz ujmując seria wzbudzała we mnie bardzo mieszane uczucia. Widać na pierwszy rzut oka, że nie jest to produkcja wysokobudżetowa i wiele rzeczy można by było zrobić o wiele lepiej. Dlatego też Divergence Eve pozostawia wielki niedosyt, ponieważ twórcy, mając jakąś ogólną koncepcję (powiem nawet, że bardzo dobrą) zaprzepaścili ją przez dodanie kompletnie niepasujących elementów. Powiem też, że gdyby przyszło mi oceniać poszczególne odcinki, to na pewno rozrzut ocen byłby maksymalny, czyli od 1 do 10. Sam początek jest wielką klapą, a właściwa machina rusza dopiero w okolicach czwartego odcinka. O ile komuś podoba się kombinacja gatunków: horror z science­‑fiction i jeżeli ten ktoś zdoła się przebić przez sporą porcję chłamu, to na pewno będzie zadowolony. Powiem szczerze, że ja osobiście obejrzałem Divergence Eve tylko dlatego, żeby móc potem obejrzeć sequel, czyli Misaki Chronicles, który, jak zapewniają serwisy zagraniczne, jest lepszy. Mimo pewnych wpadek, nie żałuję jednak tych czterech godzin, bo seria po pierwsze naprawdę bardzo mnie zaskoczyła, a po drugie momentami była naprawdę wciągająca i zasługiwała wtedy na najwyższą ocenę. Jestem pewny, że wielu osobom się to nie spodoba i podejdą do tego tytułu o wiele bardziej krytycznie niż ja, ale prawdopodobnie znajdą się i tacy, którzy ocenią go wyżej.

Azag, 30 marca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: RADIX
Autor: Takumi Tsukumo
Projekt: Tatsuya Tomosugi, Toshinari Yamashita
Reżyser: Hiroshi Negishi, Jun Takada
Muzyka: Yousuke Haga