Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Komentarze

Rurouni Kenshin: Kyoto Taika Hen

  • Avatar
    A
    tamakara 15.03.2015 10:06
    gorszy niż część pierwsza
    Czar nowości, jaki roztaczała wokół siebie „jedynka”, przeminął. Niestety… Film fabularnie „nieco” mnie rozczarował. Bohaterowie zachowują się idiotycznie, wrogowie mają kretyńskie motywy i cała intryga służy tylko jako zapychacz między kolejnymi walkami :D Nie wiedziałam, czy przewijać, czy może zacząć czytać jakąś książkę… Walki natomiast, po raz kolejny, okazały się bardzo efektowne, dopracowane pod względem choreografii i patrzyło się na nie niezwykle przyjemnie.
    O ile mnie stary słuch nie myli, muzyka była dokładnie tym samym, co zaprezentowano nam w pierwszej części :( Pewien fragment miasta też wydał mi się dziwnie znajomy, nawet drzewka te same… chociaż powiedziano mi, że jest w innej części kraju. Co to ma niby znaczyć…?
    Ale ponieważ do tej produkcji przyciągnęły mnie przede wszystkim nazwiska w obsadzie, więc nie powinnam za bardzo wybrzydzać. Dostałam Kamikiego (tu miejsce na płynące prosto z serca westchnienie zachwytu nad chłopcem), dostałam Fujiwarę…  kliknij: ukryte , a na sam koniec, całkiem niespodziewanie, wyskoczył Fukuyama przyprawiając mnie o mały spazm.
    Tak więc dla tych kilku miłych chwil kontemplacji urody i/lub talentów aktorów chyba było warto się przemęczyć *wzdech*
    • Avatar
      Sezonowy 15.03.2015 10:56
      Re: gorszy niż część pierwsza
      Walki natomiast, po raz kolejny, okazały się bardzo efektowne, dopracowane pod względem choreografii i patrzyło się na nie niezwykle przyjemnie.


      Ja doceniam je również dlatego, że do ich pokazania nie zastosowano paskudnego szybkiego montażu (pokazać rękę w zbliżeniu , cięcie, pokazać nogę, cięcie, pokazać grymas twarzy, cięcie, pokazać w półplanie przeciwnika zginającego się po ciosie, cięcie ) stwarzającego złudzenie, że aktorzy naprawdę toczą pojedynek i coś tam potrafią. Dzięki tej technice byle cieć może zagrać mistrza sztuk walki; nie znoszę oglądać tego na ekranie, a w kinie zachodnim to już jest w zasadzie standard.

      Na szczęście w „Kenshinie” postaci niemal bez wyjątku walczą w pełnym planie, walki nie są przerywane cięciami, bo aktorzy posiadają wystarczające umiejętności do tego, by nie trzeba było maskować ich nieudolności. Zastosowano za to manipulację polegająca na przyśpieszeniu wyświetlania ilości klatek na sekundę, ale znów w pełnym planie, niczego nie maskując i nie ukrywając, dzięki czemu postaci atakują czy poruszają się „błyskawicznie”, na modłę superumiejętności z mangi czy anime. W pełni akceptowalne i dobrze wykonane. Jeśli dodać do tego dobrego operatora,a film ma tak wiele malowniczych ujęć, że powinien dostać nagrodę na zdjęcia, to przyjemność z oglądania na ekranie walki na miecze niemal nie ustępuje tej, jaką mam z oglądania filmów samurajskich z lat pięćdziesiątych.
    • Avatar
      ursa 15.03.2015 13:08
      Re: gorszy niż część pierwsza
      tamakara napisał(a):

      Bohaterowie zachowują się idiotycznie, wrogowie mają kretyńskie motywy i cała intryga służy tylko jako zapychacz między kolejnymi walkami

      a co powiesz o trzeciej części?? to jest dopiero ból… jak dla mnie, druga tylko zyskuje w tej perspektywie. ale sza, na to przyjdzie czas. chwałaż bogom, że te walki są rzeczywiście świetne, no i że tak efektownie pojawił się ten, co to samym swoim widokiem przyprawia dziewczyny o spazmy ;)
      • Avatar
        tamakara 15.03.2015 14:04
        Re: gorszy niż część pierwsza
         kliknij: ukryte 

        Jakby nie patrzeć dwójki jednak nie przewijałam XD