Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 80
Średnia: 7,47
σ=1,55

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Knights of Sidonia: Battle for Planet Nine
  • シドニアの騎士 第九惑星戦役
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Statki/Stacje kosmiczne; Czas: Przyszłość (postapokaliptyczna); Inne: Mechy
zrzutka

Ciąg dalszy trudnej walki o przetrwanie załogi statku ewakuacyjnego „Sidonia”. Nieco odmienna od poprzedniczki kontynuacja bardzo udanej serii science­‑fiction.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Zakończenie poprzedniego sezonu Sidonia no Kishi zdecydowanie położyło podwaliny pod kontynuację opowiadanej historii. Bardzo wiele pytań pozostało bez odpowiedzi, a i całe uniwersum, w którym dzieje się akcja, daje naprawdę ogromne możliwości kreowania historii. Na wstępie wypada nadmienić, że drugi sezon nieco zmienia kierunek wyznaczony przez poprzednika – bardziej skupia się na bohaterach i ich relacjach niż na walkach czy nagłych zwrotach akcji, wywracających wszystko do góry nogami, jak miało to miejsce poprzednio. Jest też mniej krwawy, ale nieco bardziej kontrowersyjny wizualnie za sprawą „pokładowej wersji” chimery Tsumugi.

Początek stawia sprawę jednoznacznie: żeby przeżyć, trzeba ewoluować, czasami nawet bardzo radykalnie. Ta tendencja jest widoczna zarówno w przypadku Gauny, jak i walczących z nią ludzi. Widzimy, jak każda ze stron podpatruje drugą i stara się wprowadzić do swojego arsenału coś, co przechyli szalę zwycięstwa na jej korzyść. Dalej nie mamy podziału na dobrych i złych, a chociaż naturalne wydaje się kibicowanie rasie ludzkiej, to wciąż nie otrzymujemy odpowiedzi na pytanie o motywy walki Gauny. Opowiadana historia skupia się natomiast na tytułowej wojnie o planetę dziewiątą, która ze względu na znaczenie taktyczne ma być kluczowa w batalii o opanowanie systemu Lem. W zasadzie tylko tyle informacji otrzymujemy – wiadomo, że w systemie Lem znajdowali się i mogą się znajdować ziemscy koloniści oraz że dziewiąta planeta, otoczona pierścieniem, jest naturalną fortecą, której zajęcie będzie miało niebagatelny wpływ na dalsze losy wojny. Mamy więc zmianę w nastawieniu dowództwa „Sidonii” i przejście ze strategii ucieczki do ofensywy. W pierwszych odcinkach następuje fabularne trzęsienie ziemi: Kobayashi przeprowadza zamach stanu, Ochiai przejmuje ciało Kunato, by w tej formie kontynuować balansujące na granicy etyki doświadczenia. Poznajemy także pierwsze z jego dzieł – chimerę Tsumugi. O ile w poprzedniej serii dawkowano nam udziwnienia nieco ostrożniej, tu twórcy poszli na całość, mnożąc jednocześnie pytania i nie udzielając zbyt wielu odpowiedzi, czego zresztą można było się spodziewać.

Jeśli ktoś w trakcie pierwszego sezonu miał problemy z poznaniem/polubieniem bohaterów, bo zwyczajnie zbyt szybko ginęli, to ma szanse nadrobić braki. W drugim sezonie zgonów jest zdecydowanie mniej, co uważam za duży plus. Poza tym o wiele więcej czasu poświęcono bohaterom, co pozwala nabrać do nich sympatii – mam tylko nadzieję, że nie po to, aby uśmiercić wszystkich w kolejnym sezonie. Nagate Tanikaze niestety niewiele się zmienił w stosunku do poprzedniej odsłony. Co ciekawe, stał się nieco bardziej zdyscyplinowany – jego rolę w ignorowaniu rozkazów i działaniu na własną rękę przejęła Tsumugi i najczęściej to właśnie on hamuje jej zapędy do działania bez lub wbrew rozkazom. Nadal jednak chłopak kompletnie nie radzi sobie w relacjach z kobietami, a tych otacza go coraz więcej. Widać wyraźnie, że nadal darzy uczuciem Hoshijiro, a z racji „pokrewieństwa” część tych uczuć przelewa na chimerę. Od początku raziła mnie jego nijakość i brak zdecydowania w relacjach damsko­‑męskich i pod tym względem nic się w tej kwestii nie zmieniło. Partnerująca mu Izana staje się natomiast bardziej zdeterminowana w walce o jego serce, ale cóż z tego, gdy z jednej strony on tego nie dostrzega, a z drugiej strony przybyło jej rywalek, które na szczęście niewiele robią (więcej o tym rozmawiają), aby przekonać protagonistę do siebie. Dzięki przeniesieniu środka ciężkości opowiadanej historii na bohaterów mamy okazję poznać lepiej m.in.: Yuhatę, która również stanęła w kolejce po serce Tanikaze, oraz Kunato, który z powodu przejęcia jego ciała przez Ochiaia ma teraz o wiele ciekawszą rolę do odegrania niż w serii pierwszej, a ze względu na zmianę charakteru zyskał moją sympatię.

Warto także napisać kilka słów o chimerze Tsumugi, która jest połączeniem ludzkiego umysłu z ciałem Gauny. Jest ona jednocześnie czymś na kształt Gardy – ma kokpit pilota oraz odpowiednie rozmiary – i tu pojawia się pewna niejasność, bo skoro chimera ma świadomość i zachowuje się jak człowiek, to po co jej pilot – który pełni funkcję dekoracyjną, bo Tsumugi i tak panuje nad swoimi ruchami? Na to pytanie nie otrzymałem odpowiedzi. Dobrze ukazano natomiast jej pojawienie się na „Sidonii” i początkową niechęć załogi, która z czasem, ze względu na przydatność bojową i jej zaangażowanie w obronę statku, zmienia się w akceptację i uwielbienie. Nieco zastrzeżeń można mieć do wizji autora dotyczącej „pokładowej” wersji Tsumugi, mającej postać wyrastającego z jej piersi specyficznego tworu, który może przywoływać na myśl różne skojarzenia. Ponieważ doskonale wiemy, że Gauna mogą przyjmować naprawdę różnorodne formy, dałoby się to rozwiązać lepiej i nie budzić kontrowersji – tym bardziej że projekt samej chimery jest bardzo ładny graficznie i wpasowuje się idealnie w klimat całości. Dodatkowy niesmak wzbudza fakt, że Tsumugi zostaje włączona do „haremu” Nagate i jej kontrowersyjna wersja zaczyna pojawiać się w scenach, w których zdecydowanie nie powinna – widać tutaj pewne hołdowanie fetyszom autora. Podsumowując temat bohaterów, uważam, że seria poszła w dobrą stronę, skupiając się na tym wątku – mamy dzięki temu więcej czasu, aby szczerze zacząć im kibicować, a nie traktować wyłącznie w kategoriach szarej masy lub mięsa armatniego.

Wizualnie seria prezentuje się lepiej niż poprzedniczka – walki są bardziej spektakularne, chociaż wydaje mi się, że jest ich mniej. Są za to mniej chaotyczne, lepsze choreograficznie i ciekawsze, bo dzięki zróżnicowaniu fabuły mamy tutaj lepsze uzasadnienia dla potyczek niż tylko „Gauna w zasięgu”. Postacie nadal prezentują się specyficznie, ale ich animacja stała się chyba lepsza. Trochę raziły mnie ujęcia, w których twarz Nagate była wykrzywiana w wyniku na przykład kontaktu z szybko poruszającymi się drzwiami – za bardzo to kontrastowało z bardzo prostym rysunkiem „na co dzień”. Mniej jest też nieco na siłę wpychanych w pierwszej serii elementów fanserwisowych – tutaj, jeśli już są, to lepiej uzasadnione i mniej nachalne.

Oprawa dźwiękowa pozostaje na wysokim poziomie. Świetnie dobrane głosy seiyuu oraz bardzo dobre opening, ending i muzyka w odcinkach tworzą wyjątkowy klimat. Utwór otwierający jest utrzymany w nieco innej konwencji niż poprzednio, ale uważam, że Angela świetnie się spisała, wykonując ten idealnie wpasowujący się w klimat serii kawałek.

Drugi sezon Sidonia no Kishi nastawiony jest o wiele mniej niż poprzedni na space operę, kładzie za to większy nacisk na relacje między bohaterami. Należało się spodziewać, że nie otrzymamy zbyt wielu odpowiedzi na pytania postawione wcześniej lub mnożące się w trakcie oglądania. Seria nadrobiła jednak ewidentne braki poprzedniej części, pozwalając na lepsze poznanie postaci, zaś jej klimat stał się nieco lżejszy niż poprzednio. Dla mnie niewątpliwą zaletą było ograniczenie liczby ofiar wśród bohaterów i danie im o wiele więcej czasu na zaprezentowanie swoich osobowości, co sprawiło, że można bardziej związać się z nimi emocjonalnie. Na plus należy też zaliczyć lepszą grafikę (która na początku jednego z odcinków ukazuje pełnię możliwości), ciekawsze walki i rozwijanie bardzo interesującego i mającego wielki potencjał świata. Jedynym poważnym minusem drugiego sezonu jest kilka kontrowersyjnych projektów graficznych, na czele z wyrostkiem chimery Tsumugi, do którego trzeba się po prostu przyzwyczaić. Sądzę, że większości osób, którym podobała się pierwsza seria, spodoba się również kontynuacja, o ile nie przeszkadza im położenie większego nacisku na bohaterów oraz rozrastający się harem głównego bohatera. W swojej kategorii Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki jest bardzo dobrą i wartą zobaczenia pozycją.

KamilW, 5 września 2015

Recenzje alternatywne

  • Tassadar - 16 sierpnia 2015
    Ocena: 5/10

    Więcej kosmitów i więcej haremu. Tylko dla szczerze zainteresowanych losami „Sidonii”. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Polygon Pictures
Autor: Tsutomu Nihei
Projekt: Naoya Tanaka, Yuuki Moriyama
Reżyser: Hiroaki Andou, Hiroyuki Seshita, Tadahiro Yoshihira
Scenariusz: Sadayuki Murai
Muzyka: Noriyuki Asakura

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sidonia no Kishi: Daikyuu Wakusei Seneki - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl