Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 3
Średnia: 6,33
σ=0,47

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Happiness Charge Precure! Ningyou no Kuni no Ballerina

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 71 min
Tytuły alternatywne:
  • ハピネスチャージプリキュア! 人形の国のバレリーナ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Wojowniczki Precure ratują krainę lalek i pewną zagubioną dziewczynkę… W dość wątpliwej moralnie odsłonie cyklu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Gwazdka

Recenzja / Opis

Megumi i jej przyjaciółki – Hime, Yuuko i Iona – odnoszą kolejne sukcesy jako Happiness Charge Precure, broniąc miasteczka Pikarigaoka przed złymi wysłannikami Fantomowego Imperium. W wolnych chwilach jednak starają się, tak jak zawsze, na różne sposoby rozjaśniać życie młodszych i starszych mieszkańców Pikarigaoki. Pewnego dnia po przedstawieniu kukiełkowym w przedszkolu wśród swoich lalek znajdują jedną nieznaną. Ku ich zdumieniu, przedstawia się ona jako Tsumugi i prosi je o pomoc: potrzebuje wojowniczek Pretty Cure, by ocalić Królestwo Lalek, w którym pojawiły się potwory Fantomowego Imperium. Megumi i spółki nie trzeba długo o to prosić, a zadanie nie okazuje się szczególnie trudne, więc już niebawem zostają zaproszone na wspaniały bankiet z udziałem księcia tej krainy (co szczególnie duże wrażenie robi na Hime). Bohaterki nie wiedzą jednak (wiedzą to widzowie, którzy śledzą całą historię także „od drugiej strony”), że urocza Tsumugi skrywa tajemnicę, zaś wszystko to jest skomplikowaną pułapką na Pretty Cure.

Filmy z cyklu Precure są zazwyczaj nieszkodliwe, nawet jeśli mało interesujące. Wbijają w głowy młodych widzów ważne lekcje o tym, że nie można się poddawać, a przyjaciele zawsze będą ci służyć wsparciem, zaś niesienie pomocy i szczęścia innym to klucz do własnego szczęścia. W zasadzie tak jest też i tym razem, jednak mamy do czynienia z jednym z tych przypadków, gdy baśniowo­‑pozytywna formuła cyklu w połączeniu z japońskim spojrzeniem na świat zaowocowała czymś, od czego zachodniemu widzowi włos się jeży na głowie. Jako że mówimy o produkcji nieszczególnie wybitnej, przybliżę problem, ostrzegając jednocześnie, że zamierzam streścić większość fabuły.

Jak się dowiadujemy na samym początku, Tsumugi nie jest wcale lalką z magicznej krainy, lecz smutną dziewczynką, która nie potrafi cieszyć się szczęściem rozsiewanym przez Pretty Cure. Dawniej prześlicznie tańczyła jako młodziutka baletnica, jednak tajemnicza choroba unieruchomiła jej nogi. Nic dziwnego, że przyjmuje ofertę wysłannika Fantomowego Imperium i przenosi się do świata, w którym może tańczyć, ile dusza zapragnie – w zamian ma tylko doprowadzić do zniszczenia Pretty Cure. Na szczęście bohaterki, ze szczególnym uwzględnieniem Megumi, pomagają jej odzyskać wiarę w szczęście, pokonują zło i w ogóle robią to, co zawsze.

Ten obraz przy bliższym spojrzeniu zaczyna się robić lekko upiorny. Nie mówię już nawet o tym, że w lukrowanym świecie Precure coś takiego, jak prawdziwe problemy, nie ma prawa zaistnieć. „Choroba” Tsumugi to oczywiście klątwa, która znika na koniec filmu, zostawiając ją zdrową i roztańczoną. Ma to zapewne zatrzeć niezręczne wrażenie ze sceny, gdy Tsumugi oskarża Megumi, że życzeniowym myśleniem nie rozwiązuje żadnych prawdziwych problemów, a Megumi zasadniczo to przyznaje… Ale oczywiście musi wyjść na to, że tak właśnie trzeba, bo przecież liczą się intencje, więc wystarczy, że z całego serca chcesz, by inni byli szczęśliwi. Byliby wtedy bardzo źle wychowani, gdyby nie zaczęli być szczęśliwi. Chodzi mi jednak przede wszystkim o samo pokazanie problemu: Tsumugi w trakcie choroby traci wszystkie przyjaciółki, które przyjaźniły się z uroczą baletnicą, ale odwracają się od przykutej do wózka dziewczynki. Megumi przekonuje ją, że jej taniec (który widziała w Krainie Lalek) jest prześliczny i może dawać ludziom szczęście. Tsumugi wierzy jej, klątwa znika i w ostatniej chwili widzimy, jak tańczy na scenie, oklaskiwana przez zachwycone bohaterki i przyjaciółki. Morał: tyle jest warta, ile umie zatańczyć. Nasłuchiwałam uważnie: nie padło ani jedno słowo o tym, że taniec to nie całe życie, że przyjaciele nie są z tobą z powodu tego, co umiesz, tylko z powodu tego, kim jesteś… Nic. Brrrr!

Od strony technicznej film wygląda mniej więcej tak samo, jak seria telewizyjna. Potwierdza się, że budżet zostaje wykorzystany na kinówki „zbiorcze”, natomiast te uzupełniające daną serię są robione po kosztach. Kraina lalek wygląda dość przeciętnie, chociaż ładnie prezentuje się w szerokim planie, ukryta we wnętrzu kwiatu. Walki nie robią przesadnego wrażenia, podobnie jak sceny tańca – przyłożono się do tego, ale nie aż tak, by miało to zachwycać. W roli Tsumugi usłyszymy doświadczoną Yui Horie (m.in. Naru w Love Hina, Charles w Fairy Tail, Chie w Persona 4 The Animation), zaś w księcia Siega wcielił się Daisuke Ono (Itsuki w Melancholii Haruhi Suzumiyi, Sinbad w Magi, Sebastian w Kuroshitsuji).

Jak łatwo zgadnąć, nieszczególnie polecam, chociaż także nie odradzam. Od strony fabularnej film jest mniej więcej tak samo naciągnięty (to „unieszkodliwienie” Blue na początku…) jak wszystkie inne, a zdaję sobie sprawę, że na Zachodzie serie i filmy z cyklu Precure rzadko trafiają do dzieci. Jeśli ktoś nie przejmuje się detalami opisanymi przeze mnie powyżej, powinien dodać do oceny ze dwa oczka – wyjdzie przeciętna.

Avellana, 19 maja 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Izumi Toudou
Projekt: Kazuhiro Oota, Masayuki Satou
Reżyser: Chiaki Kon
Scenariusz: Yoshimi Narita
Muzyka: Hiroshi Takaki