Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 11
Średnia: 5,91
σ=1,88

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Misaki Chronicle

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Divergence Eve 2
  • みさき クロニクル ~ダイバージェンス・イヴ~
Tytuły powiązane:
zrzutka

Czas nie jest stały, położenie się zmienia, wymiary się przeplatają. Czy wszystkie postacie są prawdziwe? Gdzie w tym wszystkim znajduje się Misaki?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Akcja Misaki Chronicle zaczyna się dokładnie w miejscu, w którym kończy się Divergence Eve. Ponieważ nie chcę nikomu psuć przyjemności oglądania, ograniczę się do krótkiego wprowadzenia. Powiem tylko, że moim zdaniem nie warto oglądać Misaki Chronicle bez znajomości poprzedniej serii. Nawet ja gubiłem się w pewnych wątkach, a nawiązań jest naprawdę cała masa. Poniższa recenzja z konieczności będzie odnosiła się często do pierwszej części, choć trzeba pamiętać, że wiele elementów uległo tu znacznej poprawie.

W kwestii fabuły twórcy chyba wyciągnęli trafne wnioski z wcześniejszych niefortunnych wpadek. Przede wszystkim nie ma tu już bezsensownego mieszania gatunków, które tak psuły Divergence Eve. Wątek ecchi występuje nadal, ale został zminimalizowany i w żaden sposób nie wpływa na serię. Fabuła wydaje się spójna, wszystko jest ze sobą powiązane i zazębia się w jedną całość. Zaobserwujemy też liniowy (wprost proporcjonalny) wzrost tempa akcji – od spokojnego początku do wybuchowego zakończenia z bardzo przyjemną puentą. Wraz z biegiem akcji będziemy wyjaśniać kolejne tajemnice, a mroczny klimat zdominuje szczególnie drugą połowę serii. Bardzo podobało mi się to, że elementy science­‑fiction były naprawdę wiarygodne.

Grafika nadal łączy styl tradycyjny z animacją komputerową, jednak możemy tu zaobserwować znaczącą poprawę. Grafika komputerowa jest zdecydowanie ładniejsza niż poprzednio, do tego stopnia, że czasami nawet można się nią zachwycić. Styl tradycyjny natomiast zmienił się bardzo nieznacznie – o ile w ogóle. Ponieważ już w pierwszej części był na przyzwoitym poziomie, teraz, wraz z dopracowanymi efektami komputerowymi, otrzymujemy naprawdę dobrą oprawę graficzną. Podobały mi się także urozmaicone ubrania bohaterów, szczególnie jedno – pamiętacie płaszcz głównej bohaterki z Ghost in the Shell? Motywy ecchi, jak wspomniałem, są nieodczuwalne.

Wszystkie postacie znane z pierwszej serii rozwijają skrzydła i możemy je tu poznać o wiele lepiej. Twórcy z dobrym skutkiem postarali się też o kilka „nowych twarzy”, które sporo wnoszą do fabuły. Wprawdzie nadal nikt nie zasługuje na ocenę 10, ale jednak naprawdę jest całkiem dobrze.

Poprawiła się też oprawa muzyczna – przede wszystkim pojawiły się o wiele ciekawsze utwory otwierające i kończące odcinki. Oprócz tego muzyka pozostała chyba niezmieniona, z tą różnicą, że jest jej teraz tyle, ile potrzeba i jest taka, jaka być powinna. Może wynikało to też z poprawienia fabuły, ale szczególnych wad nie dostrzegłem, albo raczej nie usłyszałem.

Całą serię obejrzałem jednym ciągiem. Ani razu nie byłem znudzony, a koniec każdego odcinka był wystarczająco zachęcający, by szybko sięgnąć po następny. Końcówkę śledziłem z zapartym tchem. Ciekawe jest to, że praktycznie od połowy serii zaczynają się prawdziwe emocje, które trwają do samego końca (jak pisałem: z tendencją nieustannego wzrostu). Bardzo podobało mi się też wprowadzenie elementów cyberpunku, takich jak na przykład swoista wirtualna przestrzeń. Klimat serii jest nieco łagodniejszy w porównaniu do części pierwszej. Osobiście uważam, że pod tym względem trzymanie się wcześniejszej konwencji dałoby o wiele lepsze rezultaty – czasami akcja była po prostu zbyt spokojna. Ogólny odbiór serii jest bardzo dobry, brakuje jednak właśnie takich mocniejszych elementów, brakuje scen, które wgniatałyby w fotel albo powodowały wstrzymanie oddechu. I w sumie to jest chyba jedyna wada tego anime – brakuje małego „szoku psychicznego”. Moim zdaniem zdecydowanie warto obejrzeć Divergence Eve, by ze zrozumieniem i niemałą przyjemnością przejść do Misaki Chronicle. Twórcy zostawili sobie wyraźną furtkę w fabule, pozostaje więc mieć nadzieję, że kiedyś ujrzymy Divergence Eve 3, a tendencja wzrostu jakości pozostanie taka sama.

Azag, 20 maja 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: RADIX
Autor: Takumi Tsukumo
Projekt: Toshinari Yamashita
Reżyser: Hiroshi Negishi, Jun Takada
Scenariusz: Yasunori Yamada