Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 2
Średnia: 5
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Juu Senshi Garukiba

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1995
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Wild Knights Gulkeeva
  • 獣戦士ガルキーバ
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Anthro; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Mechy
zrzutka

Nastolatek odkrywa drzemiącą w nim potężną moc, którą należy wykorzystać do ratowania świata. Niemłoda i słusznie zapomniana seria.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ile recenzji anime można by zacząć od słów „XXX jest zwyczajnym nastolatkiem”? Nie wyłamujmy się z tej tradycji.

Touya Shinjou jest zwyczajnym nastolatkiem. Trenuje kendo i od czasu do czasu odnosi nawet jakieś sukcesy, choć jego pewność siebie zdecydowanie przerasta jego umiejętności. Tego dnia nasz bohater fuksem (a może dzięki interwencji dziwnej mocy?) wygrywa walkę, ale szybko odpada z turnieju kendo. Kiedy wraz z koleżanką imieniem Konohą i jej znajomym, Kirą, wraca do domu, jego spokojne życie kończy się nieodwołalnie. Tokio zostaje zaatakowane przez potwora­‑robota. Touya oczywiście postanawia obejrzeć monstrum z bliska, ale na widok pobojowiska, pozostałego po starciu z armią, gwałtownie odechciewa mu się przygód. Los jednak jest nieubłagany – oto przez chłopakiem pojawiają się trzy humanoidalne zwierzęta. Nazywają go swoim dowódcą i proszą, by wraz z nimi stanął do walki…

W rzeczywistości ani Touya, ani nawet jego rodzice, nie są zwyczajnymi ludźmi. To przybysze z Eternalii, świata zamieszkanego przez trzy rasy: ludzi, humanoidalnych zwierząt – animanoidów oraz podobnych do ludzi darknoidów. Jak łatwo zgadnąć, to ta ostatnia rasa próbuje podporządkować sobie dwie pozostałe, a obecnie postanawia także zagarnąć w posiadanie Ziemię. Tymczasem w naszym bohaterze ukryta jest dusza legendarnego wojownika Radiasa, którego moc, w połączeniu z mocą animanoidów, to jedyna szansa na ocalenie naszej planety. Touya i jego dziwni podwładni – wilk Greyfus, goryl Gariel i orzeł Beakwood będą musieli stoczyć jeszcze niejedną walkę.

Pod względem fabularnym to anime zalicza się jeszcze do starej szkoły – z obowiązkowym „potworem tygodnia” i walką w każdym odcinku. Sama intryga nie należy do szczególnie złożonych i każdy, kto miał okazję obejrzeć kilka tego typu serii, z łatwością odgadnie jej meandry. Trudno tu mówić o jakichś poważnych dziurach, czy brakach – po prostu nie otrzymujemy tu nic nadzwyczajnie ciekawego.

Trzeba natomiast twórcom przyznać, że pod pewnymi względami starają się zachować realizm – o ile o realizmie w serii z gadającymi zwierzętami, wielkimi robotami i Rasą Zła można w ogóle mówić. Jeśli jednak wraży robot ostrzeliwuje spory kwartał miasta, tak się składa, że zapewne zginie przy tym wielu ludzi. Tokio nie regeneruje się cudownie po każdej walce, stąd też im dłużej seria trwa, tym bardziej miasto zamienia się w morze ruin, z którego ewakuują się niedobitki mieszkańców. Cała strefa jest też od początku otoczona kordonem wojska, które po kilku nieudanych próbach nie atakuje już wroga, pozostawiając to zadanie naszym bohaterom. Oczywiście w rezultacie seria jest krwawa – miejscami bardzo krwawa – i niekoniecznie przeznaczona dla młodszych widzów.

Może dlatego, że wyrosłam już nieco z tego typu opowieści, a może ze względu na fatalną animację walk, najciekawsze wydały mi się sceny niepowiązane z głównym wątkiem. Bohaterów pojawia się całkiem liczna gromadka, a o większości z nich dowiadujemy się dostatecznie dużo, by ich polubić – nawet jeśli nie są to najbardziej oryginalne i odkrywcze typy charakterologiczne. Z obsady na niekorzyść wyróżniają się dwie osoby. Touya niestety jest klasycznym nastoletnim bohaterem, jakich widywałam już dziesiątki – nie ma w nim nic szczególnie irytującego, ale powtarzalność w tym wypadku jest wadą. Z kolei Konoha za gwałtownie zmieniała nastroje od wzdychania do bohatera do ataków złości – możliwe, że chodziło o uniknięcie zrobienia z niej słodkiej idiotki, w efekcie jednak jest to postać niespójna, a przy tym nieciekawa. Dla współczesnego widza trudny do strawienia może być natomiast Kira. Seria pozbawiona jest jakichkolwiek podtekstów fanserwisowych, ale osobom mającym uraz do fanfików yaoi spokojny i łagodny chłopak, zapatrzony z podziwem w silniejszego i lepszego kolegę, będzie się kojarzył jednoznacznie. Pozostali ludzie wypadają całkiem przyzwoicie, a nawet większość darknoidów nie budziła mojej irytacji – może dlatego, że w większości nie sprawiali wrażenia zła wcielonego, mieli zróżnicowane charaktery i żaden z nich nie wybuchał maniackim śmiechem. Moimi zdecydowanymi faworytami zostały jednak zwierzęta – niewiele dowiadujemy się o ich przeszłości, ale ich barwne osobowości i udane scenki z ich udziałem zdecydowanie ożywiają serię i podnoszą jej ocenę końcową.

Grafika natomiast jest poniżej krytyki. Oczywiście, nie jest to seria nowa, jeśli jednak porównamy ją z pozycjami w podobnym wieku, różnica będzie zastraszająca. Tła są ubogie, walki praktycznie nieanimowane, a poszczególne ujęcia wykorzystywane wielokrotnie. Postacie ludzkie są dość sztampowe. Raziły mnie włosy bohaterów, mające postać nieco postrzępionych płacht, ale najgorsze było to, że ich wygląd i rysy twarzy stale się zmieniały. Czasem nawet w obrębie odcinka, jakby byli rysowani przez kilka osób, niekonsultujących się ze sobą (co nie jest zresztą wykluczone). Ocenę 4 grafika dostaje za projekty animanoidów i niektóre roboty – to akurat było zrobione całkiem przyzwoicie.

Poza banalną piosenką w czołówce moją uwagę zwróciła natomiast muzyka. Nie jest wybitna, ale daje się zauważyć, a niektóre kompozycje, szczególnie ta podkładana pod walki w dalszej części serii, są naprawdę udane. Dopiero sprawdzając dane techniczne do recenzji zauważyłam, że odpowiada za nią Kenji Kawai, co sporo mówi o jej jakości.

Juu Senshi Garukiba to seria praktycznie nieznana – w dużej mierze zasłużenie. Podstawowy problem leży tu w widowni docelowej. Prostota fabuły i koncentracja na niezbyt wyrafinowanych walkach predestynowałyby to anime dla młodszej widowni, podczas gdy wspomniana wyżej brutalność je dla tej grupy dyskwalifikuje. Dla mnie była to trochę sentymentalna podróż w przeszłość – do czasów starych (nie)dobrych serii o ratowaniu świata i bohaterach w efektownych zbrojach, zasłaniających wszystko, z wyjątkiem życiowo istotnych organów.

Avellana, 20 czerwca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Projekt: Hisashi Hirai, Takahiro Yamada
Reżyser: Masamitsu Hidaka
Scenariusz: Ken'ichi Kanemaki
Muzyka: Kenji Kawai

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Juu Senshi Garukiba na forum Kotatsu Nieoficjalny pl