Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 6,5
σ=1,12

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bambosh Rider)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gall Force: Eternal Story

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1986
Czas trwania: 86 min
Tytuły alternatywne:
  • ガルフォース
zrzutka

Ko(s)miczna wojna totalna o Bóg Wie Co I Za Co, kawaii panienki ze spluwami, ckliwe przesłanie antywojenne oraz Ósmy Pasażer Nostromo. Gall Force – prawie jak epicka space opera…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wojna między humanoidalnymi Paranoidami, a Solenoidami – rasą złożoną z samych kobiet – trwa już od wieków. Podczas kolejnej bitwy flota Solenoidów wycofuje się, by bronić sztucznej planety, zwanej Chaos. Jeden ze statków, „Star Leaf”, zostaje uszkodzony i oddzielony od floty. Jego siedmioosobowa załoga musi o własnych siłach naprawić pojazd i dotrzeć na Chaos. Jednakże okazuje się, że są jedynie pionkami w większej grze obydwu ras…

Gall Force: Eternal Story jest… No właśnie – nie wiadomo do końca, czym jest. Po części kosmiczną strzelaniną z panienkami, thrillerem z motywami zerżniętymi z Obcego i space operą. Taka mieszanina zdecydowanie nie wyszła produkcji na dobre. Przez cały seans widz będzie się zastanawiał, co tak właściwie ogląda… Ja radziłbym skoncentrować się na kawaii panienkach ze spluwami, bo ta część wyszła zdecydowanie najlepiej. Niestety, twórcy podobno chcieli z tego zrobić wzruszającą epicką opowieść o bezsensie wojny. I owszem – jest bezsensowna, ale chyba nie w ten sposób, o jaki chodziło…

Ale do rzeczy – z filmu dowiadujemy się, że obydwie strony walczą ze sobą od stuleci, pragnąc zanihilować przeciwnika, a końca starć nie widać… Obie nacje na oko wydają na zbrojenia 90% PKB, a do wojska powołano chyba wszystkich, z wyjątkiem emerytów, rencistów i zwierzątek domowych. No i pięknie, tylko ja nie dostrzegłem powodu, dla którego dwie równe siłą rasy pragną się wykończyć. Oczywiście z filmu się tego nie dowiadujemy, zatem można tylko domniemywać, czy to ryje Paranoidów się Solenoidom nie podobały, czy to na spotkaniu na szczycie ktoś poślizgnął się na skórce od banana… A może to ich sport narodowy? Nie mam pojęcia i nie chcę mieć. No dobrze, załóżmy zresztą, że się tłuką, „bo babcię porwali dla okupu”. Czemu zatem po wiekach jatki totalnej nie wykończyli się jeszcze gospodarczo? Już widzę miny obywateli, których podatki idą na tak szczytny cel. Dawno stocznie i fabryki powinny zastrajkować, a kosmiczni farmerzy stanąć na szlakach tranzytowych z odrzutowymi hiperbronami i widłami świetlnymi. Nie stoją? No cóż… W końcu to anime o bezsensownej wojnie.

Twórcy prawdopodobnie zainspirowali się także filmem Obcy, albowiem niektóre wątki są wręcz nieodparcie podobne. Stwór, znacznie sprytniejszy od człowieka, składający jaja w ofiarach, rozpaczliwa z nim walka, wyrzucenie go w kosmos… Chwilami ma się wrażenie, że gdzieś już to człowiek widział. W wydaniu o wiele lepszym, bo o ile Xenomorph wyglądał przerażająco, o tyle jego kuzyn z Gall Force... niekoniecznie. Prawdę mówiąc, kiedy zobaczyłem Zmiennokształtną Galaretę, nie wiedziałem, czy mam być przerażony, czy wybuchnąć śmiechem. Co do innych podobieństw – jest nawet odpowiedniczka Asha: androida zdrajcy, służącego wyższemu celowi wymyślonemu przez ludzi wysokiego szczebla. Oczywiście twórcy zmienili to i owo, żeby nie popełnić plagiatu, ale… No niestety, w porównaniu z oryginalnym Obcym niniejsze wątki wypadają co najmniej o klasę niżej…

Na szczęście fabuła ma też swoje dobre strony. Jeśli człowiek odsunie na bok prawdziwe zamysły autorów i potraktuje film jako strzelankę z panienkami, ewentualnie Gwiezdne Wojny plus Obcy klasy B, to Gall Force ogląda się całkiem przyjemnie.

Słabą stroną Gall Force są postacie – płytkie i oparte na stereotypach w rodzaju „słodka i kawaii" tudzież „zbuntowana i arogancka”. Podczas seansu ma się wrażenie, że są zaprogramowane tylko na ukazywanie głównych cech charakteru. No, ewentualnie, żeby krzyknąć z rozpaczy, gdy któraś z nich ginie (a trupy padają nie mniej gęsto niż we wspomnianym Obcym). Może jedna zdaje się czasami myśleć, ale i to rzadko. O ile w komedii albo lekkiej serii akcji by to przeszło, o tyle w przypadku anime z ambicjami wypada słabiutko…

Grafika ma już swoje lata, aczkolwiek od ekranu nie odrzuca. Widzowie lubiący projekty Kenichiego Sonody będą usatysfakcjonowani. Sceny batalistyczne w kosmosie wypadają przeciętnie, a na pewno gorzej od scen akcji z załogą „Star Leaf” w rolach głównych.

Miałem mieszane uczucia oceniając tę jednoodcinkową OAV. Z jednej strony mogłaby to być dobra kosmiczna strzelanina. Mogłaby – gdyby nie silono się na eksperymenty i nie stworzono dziwacznej chimery. Horror science­‑fiction z Gall Force średni, a space opera… Co najwyżej uboga siostrzyczka Gwiezdnych Wojen. Jednakże pomimo wszystkich wad film ma swoje dobre strony. Być może dzięki nim stał się popularny, co spowodowało wypuszczenie na światło dzienne całej licznych kontynuacji. Jak na mój subiektywny gust jednak wad jest za dużo, zatem Gall Force: Eternal Story dostaje cztery. Mam przy tym nadzieję, że kolejne części będą lepsze.

Szaman Fetyszy, 1 lipca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company), Animate Film, ARTMIC Studios, MOVIC
Autor: Hideki Kakinuma
Projekt: Hideki Kakinuma, Ken'ichi Sonoda
Reżyser: Katsuhito Akiyama
Scenariusz: Sukehiro Tomita
Muzyka: Ichizou Seo