Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Gyakuten Saiban ~Sono "Shinjitsu", Igi Ari!~

  • Avatar
    A
    LaFonda 14.06.2016 14:14
    Szkoda na to czasu
    Zainteresowalam sie seria spodziewajac sie czegos w rodzaju „Kindaichi Shonen no Jikenbo”. Liczylam na rozwiazywanie kryminalnych zagadek lecz niestety sie przeliczylam. Anime jest calkowicie pozbawione klimatu jaki powinien posiadac tego typu tytul. Glownym powodem jest tu brak powagi w prowadzeniu sledztwa, a rozprawy sadowe to jakis zart.  kliknij: ukryte 

    Juz w polowie pierwszego odcinka mialam dosc, ale dalam szanse i obejrzalam w sumie 2 pelne odcinki. Gdyby chociaz zrobiono z tego komedie to moze daloby sie czerpac z ogladania jakas przyjemnosc, a tak? W jednej minucie bohaterowie probuja zachowywac sie powaznie, w drugiej sa infantylni do bolu. Ani to smieszne, ani smutne – po prostu nijakie z duza dawka irytacji. Ja podziekuje.
    • Avatar
      Daerian 15.06.2016 16:53
      Re: Szkoda na to czasu
      Gra w zasadzie nie ma bardzo dużo wspólnego ze śledztwem, to jest komedia kryminalna, nie kryminał. W tej roli się dobrze sprawdza.
      Anime do tego jest kiepską ekranizacją.

      Natomiast akurat Kindacha bym nie polecał jako dobrego kryminału.
      • Avatar
        Jonasz95 21.06.2016 21:48
        Re: Szkoda na to czasu
        A co byś polecił jako taki kryminał policyjny/detektywistyczny?
        • Avatar
          Daerian 21.06.2016 22:49
          Re: Szkoda na to czasu
          Obawiam się, że w anime niestety ogólnie ciężko o dobre dzieło z tego gatunku (dlatego preferuję akurat książki) – są jednak bardzo dobre pojedyncze wyjątki.

          Monster
          Mouryou no Hako
          Perfect Blue
          Boku dake ga Inai Machi (elementy nadprzyrodzone)
          Kaze no Yojimbo (klasyczne dzieło Kurosawy jako porachunki współczesnych gnagsterów!)
          Persona 4 The Animation (tutaj akurat jest stos elementów nadprzyrodzonych, ale całość opiera się o dużą zagadkę)

          Osobiście nie oglądałem, ale wiele osób chwali klasyczne Meitantei Conan. Słyszałem też wiele dobrego o Tantei Gakuen Q (z tym że to seria typu „nastoletni detektywi”). Spiral ~ Suiri no Kizuna ~ jest na pograniczu, ale to całkiem miła seria (tylko potem naprawdę nie należy brać się za mangę).
  • Avatar
    A
    Son Mati 18.05.2016 21:30
    Eh, nie spodziewałem się, że zejdzie to do takiego poziomu. Arc ze Stalowym Samurajem to pierwsze rasowe mystery w AA, ale nawet tego ducha nie udało się zachować. Sprawa nie była traktowana jak zagadka, którą należy rozwiązać, ale jak walka, gdzie Vasquez była final bossem do pokonania.

    Dzieci płaczą, dowody wyskakują z powietrza (choć Nick powinien mieć wszystko pod ręką), dawni świadkowie przybiegają na pomoc, jeden wielki nakama power pokonujący straszne zło, a podobizna zmarłej Mii uśmiecha się w niebiosach. Nawet gdy w sądzie uderzyła ta pseudo­‑epicka wichura, którą magicznie wywołał palec Trite'a, nie dało się czuć innych emocji niż „no wreszcie, co tak długo?”.

    Eh, jeszcze kolejną sprawę sobie obejrzę (nie mogę się doczekać przedstawienia Otsuki Akio jako Manfredzia <3), a potem solidny drop.
    • Avatar
      Gamer2002 19.05.2016 08:38
      Samurai to był fetch quest ;P
    • Avatar
      Ao desu 19.05.2016 18:52
      Ja to dropnę jak się skończy :D
      • Avatar
        Gamer2002 19.05.2016 23:39
        Ciekawe czemu. Udzieliły ci się niepotrzebne uczucia? :P
        • Avatar
          Ao desu 20.05.2016 01:40
          Po prostu chcę mu wystawić ocenę, a umówiłem się z sobą, że muszę serię skończyć żeby to zrobić :D
  • Avatar
    A
    Son Mati 12.04.2016 23:07
    Pierdziulnąłem. Adaptacja gry, która była nafaszerowana po brzegi śledztwami, zbieraniem dowodów, dialogami o sprawie, w drugim odcinku dostarcza:

    -> Randomową wstawkę ze starszej sprawy Milesa.
    -> Łącznie ponad minutę jeżdżenia rowerem.
    -> Driftowanie w prokuratorskim stylu.
    -> Herbatkę w biurze.
    -> Wspomnienia o roślinie.
    -> Znowu te retrosy z pedałówy.
    -> Ten smutny deszcz, te smutne łzy, te smutne płatki wiśni, to smutne spojrzenie w sufit, ten już­‑nie­‑taki­‑smutny widok plerów Nicka.
    -> I na deser Objection! z dupy.

    Zamiast przybliżyć sprawę morderstwa, by jakoś wciągnęła, to łącznie jakieś 1/4 – 1/3 odcinka zapchano typowymi, nic nie wnoszącymi elementami.

    Jedynym momentem, w którym naprawdę poczułem, że to jest ten sam, dobry As Adwokat, była rozmowa Gumshoe, jak Wright wyciągał z niego informacje i podsumowywał je sobie w główce.

    P.S. Już niedługo będę potrzebował czegoś co mi odbrzydzi słoneczniki.
  • Avatar
    A
    Ao desu 11.04.2016 23:43
    Pomysł->Gra->Anime->Nope
    Pierwszy odcinek jest zły, a do tego graficznie i muzycznie leży :B Może być ciężkie do dawkowania, nawet odcinek na tydzień
    • Avatar
      Gamer2002 12.04.2016 11:04
      Re: Pomysł->Gra->Anime->Nope
      Drugi odcinek jest dobry.
      • Avatar
        Koogie 12.04.2016 11:17
        Re: Pomysł->Gra->Anime->Nope
        To dam temu druga szanse jak wroce do domu.
      • Avatar
        Domi-kun 12.04.2016 12:04
        Re: Pomysł->Gra->Anime->Nope
        Jak dla mnie był lepszy ale nie powiedziałbym jeszcze, że dobry. Poza tym akcja drugiego nie rozgrywała się na sali sądowej i to mogło wpłynąć na to, że był strawniejszy.
      • Avatar
        Ao desu 12.04.2016 13:48
        Re: Pomysł->Gra->Anime->Nope
        Drugi jest dwuczęściowy więc czekam na trzeci, żeby obejrzeć je razem. Jeszcze się nie poddałem :P
  • Avatar
    A
    bulwa24 3.04.2016 17:03
    To ma być lepsze niż Kindaichi? HAHAHAHA
    • Avatar
      Daerian 3.04.2016 18:23
      Od nowego Kindacha jak na razie gorsze było tylko Ranpo Kitan, naprawdę nie jest ciężko być od tego lepszą serią.
      • Avatar
        Kysz 3.04.2016 18:47
        Naprawdę czepiacie się tego Kindaichiego jak nie wiem co. -.- I to na siłę wszędzie, absolutnie nie wiem po co. Inna sprawa, że owszem – stara seria Kindaichiego jest zdecydowanie lepsza, niż nowa, ale w nowej poziom zaniża głównie kilka epizodów, reszta zaś utrzymuje nawet niezły poziom (daleko wyższy, niż ta głupota, którą zaserwowali w pierwszym epku tego czegoś), zaś całość jest zwyczajnie sympatyczna. Więc sorry, ale nie porównuj tego do syfów pokroju Ranpo Kitan, bo to aż niesmaczne…
        Swoją drogą, jak widzę takie teksty o Kindaichim, jak w zajawce pierwszego epka do Gyakuten Saiban, to moja opinia o ich autorze spada na łeb na szyję, bo to jest bliskie zwykłego, głupiego hejtu, wyciągniętego znikąd nie do końca wiem dlaczego – autor chciał zabrzmieć zabawnie chyba. Nie ma to jak sobie wyrobić „dobrą” markę z powodu kilku niepotrzebnych złośliwości ;p
        • Avatar
          Daerian 3.04.2016 21:04
          Akurat ja się go nie czepiam często, jest to pierwszy raz od dawna.
          Poziomu Kindaichi nie trzyma żadnego, poziom zagadek jest żałosny, a bohater antypatyczny.),
          Phoenix natomiast jest przede wszystkim komedią, nie kryminałem (kryminał ma tam znaczenie drugorzędne) – jest to też jego najpierwsza sprawa, dosłownie tutorial z gry. Poziom owego tutorialu jako zagadki spokojnie bije na głowę zarówno wewnętrzną logiką, jak i przeprowadzeniem 5 odcinkową sprawę Kindaichiego, wybraną na start nowego sezonu…
          • Avatar
            Kysz 3.04.2016 21:38
            Akurat ja się go nie czepiam często, jest to pierwszy raz od dawna.

            W sumie głównie to chodziło mi o to, że co tu wchodzę, to co chwila widzę jakieś uszczypliwości do Kindaichiego i to zupełnie niepotrzebne. Wiem, kto je głównie stosuje i gdyby ta osoba raczyła się odezwać w komentarzu, to zwróciłabym się bezpośrednio do niej.

            Poziomu Kindaichi nie trzyma żadnego, poziom zagadek jest żałosny, a bohater antypatyczny.),

            Sęk w tym, że ja tam na przykład Kindaichiego lubię, nie może być więc postacią typowo antypatyczną. Już prędzej antypatycznym nazwałabym „wszystkowiedzącego” Conana – z tej dwójki zdecydowanie wybieram Kindaichiego, bo Conan mnie niemiłosiernie denerwuje sobą i swoją postawą. Naprawdę nie rozumiem więc czym Kindaichi niby aż tak irytuje, żeby po nim jeździć we wszelkiego rodzaju tekstach typu właśnie zajawka zupełnie niepowiązanej z tym serii (to, że w ramówce wskakuje na miejsce Kindaichiego naprawdę nie ma znaczenia), albo w zapowiedzi nowego sezonu…

            Co do kwestii zagadek – owszem, zdarzają się teraz takie na bardzo miernym poziomie, nad czym strasznie boleję, ale na szczęście nie wszystkie są tak beznadziejne. Zgadzam się, że to nie jest kryminał najwyższej klasy, ale jak na serię z nastoletnim detektywem, jak dla mnie może być.


            Poziom owego tutorialu jako zagadki spokojnie bije na głowę zarówno wewnętrzną logiką, jak i przeprowadzeniem 5 odcinkową sprawę Kindaichiego, wybraną na start nowego sezonu…

            Owszem, ale tylko jeśli chodzi o logikę i wewnętrzną spójność tej sprawy. Natomiast sposób prezentacji zagadki w tym pierwszym epku był wręcz żałosny, w żadnym epizodzie Kindaichiego takich tandetnych objawień nie uświadczysz, a przedstawianie widzom nowych dowodów/wyników śledztwa jest tam zdecydowanie sprawniej przeprowadzone.

            Ogólnie to nie chodzi mi tu o jakąś obronę Kindaichiego, tylko powoli zaczęło mnie denerwować, że co chwila widzę, jak ktoś w chamski sposób tę serię obśmiewa i to porównanie do Ranpo przelało czarę goryczy. Gdyby to była jakaś konstruktywna krytyka, to co innego, ale tak to jest zwyczajny hejt na bardzo niskim poziomie i absolutnie nie widzę potrzeby ku niemu. Nie podobało się? Okay, ale takie drwiny są zbędne.
            • Avatar
              Grisznak 12.04.2016 12:24
              Problemem Kindacza, przynajmniej tego mangowego, było to, że całość jechała na identycznym schemacie zagadki. Było to do tego stopnia śmieszne, że wśród czytelników krążyła teoria, iż to Kindol jest mordercą (bo gdzie się nie pojawi, tam trup ściele się gęsto), zaś w finale zawsze kogoś innego wrabia w swoje zbrodnie, wymyślając możliwie najbardziej zwariowaną teorię. Pamiętam, że pierwsze 2­‑3 historie (zwłaszcza ta z rezydencjami i pokrojonymi zwłokami) czytało się nawet fajnie, ale im dalej, tym schematyzm coraz bardziej drażnił.
  • Avatar
    A
    Grisznak 3.04.2016 14:38
    Serio, ktoś się spodziewał, że to będzie coś innego niż totalna porażka?
    • Avatar
      J ♣ 3.04.2016 15:17
      Ja, dopóki nie pojawiły się pierwsze zapowiedzi…
      • Avatar
        Grisznak 3.04.2016 21:57
        A tam, nie da się dobrze zrobić anime na podstawie gry. Po prostu. Najlepsze produkcje tego typu to najwyżej średniaki, a większość to nie naddające się do oglądania potworki.
        • Avatar
          J ♣ 3.04.2016 22:15
          Ale dlaczego miałoby się nie dać, jak udało się nawet nakręcić całkiem dobry film aktorski właśnie na bazie „Ace Attorney”? Zgadzam się, że 99% adaptacji gier, to gnioty, ale akurat w tym przypadku został już przetarty szlak pokazujący, że jednak można.
        • Avatar
          Gamer2002 3.04.2016 22:24
          Polemizowałbym. Super Robot Wars OG: The Inspectors jest dobrze zrobioną adaptacją SRW OG2. Nawet mimo tego że mało kto bez grania zrozumie fabułę, bo i tak chodzi tam o mecha porn. Oraz o to by dać fanom zobaczyć w animacji najlepsze momenty w serii oraz dorzucić jeszcze masę ekstra stuffu. Jest to odmienne podejście jakie mieli podczas adaptację SRW OG1, gdzie chcieli w formie anime opowiedzieć historię gry, która choć była znacznie prostsza od OG2 to nie dało się tego zrobić z ilością odcinków jakie mieli. Zwłaszcza po 6 odcinkowym wstępie do konfliktu.

          W porównaniu z SRW OG, Ace Attorney jest prostsze do adaptacji – mniej postaci, mniej wątków wrzuconych na raz… Nawet pomimo tego że wzięli się od razu za dwie pierwsze gry da się to zrobić.

          Twórcy powinni się skupić by dać fanom to co chcą zobaczyć – definiujące momenty serii oddane w formie anime. Dlatego właśnie spieprzyli sprawę z brakiem RZUCENIA PERUKĄ W TWARZ, bo to był definiujący moment pierwszej rozprawy. Phoenix rozpracowuje że świadek to morderca, ten się wścieka widząc przebłyski swej zbrodni i nagle rzuca peruką ze wściekłości na zażenowanego prawnika. Fenomenalny moment który oddaje klimat serii.

          Pozostaje liczyć że chcieli jak najszybciej zaliczyć pierwszą rozprawę.
        • Avatar
          Daerian 3.04.2016 23:42
          Udane anime na bazie gier:
          - Clannad
          - Fate/Stay Night
          - Higurashi no Naku Koru Ni
          - Ixion Saga DT
          - Persona 4 The Animation
          - Sengoku Basara
          - Shingeki no Bahamut: Genesis

          Daje radę zrobić dobre anime na bazie gier. Bez problemów.
          • Avatar
            Koogie 4.04.2016 10:13
            Visual Novel to nie gry. No i zapomniałeś o Steins Gate.
            A Shingeki no Bahamut to akurat był niesamowity wyjątek i zadziałał głównie dlatego bo z grą ma tyle wspólnego co Kantai Collection Anime z kompetentną serią.
            • Avatar
              Daerian 4.04.2016 10:22
              Visual Novels są oficjalnie uznawane za gry. Są interaktywne, wymagają podejmowania decyzji, oraz wiele z nich ma elementy symulacji, RPG i/lub gry taktycznej.
              Kinetic Novels to inna bajka, ale to podrodzaj VNek.

              Nadal jednak nawet jeśli je wykreślisz zostaje Persona 4, Sengoku Basara, Ixion Saga DT i Shingeki no Bahamut, który może być wyjątkiem, ale wpisuje się w rosnącą liczbę wyjątków ;)
          • Avatar
            Ryuki 4.04.2016 11:11
            Szczerze trochę brakuje mi tutaj anime na podstawie talesów. Oprócz Eternii były to całkiem dobre produkcje. Phantasia chociaż skrótowa jest przyjemnym anime z swoich gatunków nawet bez znajomości gry. Symphonię osobiście też lubię, chociaż znowu to skrót to jednak Ufotable sprytnie pozmieniało fabułę by wpasować się w czas( a o rozbrajających specjalach nie wspomnę ). Abyss jest natomiast dokładniejszą adaptacją, z paroma problemami( przez cięcia wręcz trzeba zagrać by zrozumieć zakończenie ). I oczywiście film do Vesperii i specjal do Zestrii to fajnie zrobione prequel i adaptacja początku gry zachęcające do pierwowzoru. Ogólnie to jedna z serii mająca dużo szczęścia do dobrych studiów jak I.G, Ufotable( oba zajmujące się fmv do gier ) oraz Sunrise.

            Poza tym osobiście lubię dużą część ekranizacji gier jeśli chodzi o anime. Nie wiem może mam szczęście ale oprócz Star Ocean EX nie trafiłam na coś co mi się nie podobało. Chociażby obie OVA Ys zainteresowały mnie grami( co ciekawe wolę drugą, która jest mniej oparta na pierwowzorze, pewnie magia lat 90 i niesamowitej animacji jaką zrobili w tej OVA ) albo Salamander oparty na arkadiowej grze Konami. Do tego tak się zastanawiam czy liczyć anime z serii .hack// bo część z nich to prequele lub specjale do dwóch serii gier.
            • Avatar
              Daerian 4.04.2016 21:01
              Anime na bazie Tales (jeszcze) nie oglądałem, bo planuję nadgonić zaległości w serii zanim zacznę anime. Piszę tylko o seriach, z którymi się zapoznałem.
          • Avatar
            Grisznak 4.04.2016 11:19
            Oj tam, klikadeł, w których nie masz gameplayu, nie liczyłbym do gier. Mam za sobą trochę LM i prawdę mówiąc jedną na dziesięć nazwałbym grą.
    • Avatar
      Gamer2002 3.04.2016 15:39
      Graficznie seria leży i kwiczy, ale na poważnie można to ocenić dopiero po Turnabout Sisters.

      Ale z racji że NIE BYŁO RZUCANIA PERUKĄ W TWARZ ocena spadła o oczko.
  • Avatar
    A
    Jackass 3.04.2016 11:35
    A­‑1 Pictures jest już dla mnie totalnie stracone. Dziękuję, państwu, ja z autobusu pt. Ace Attorney wysiadam.
    • Avatar
      J ♣ 3.04.2016 11:48
      A­‑1 Pictures jest już dla mnie totalnie stracone


      No tak, w końcu w ostatnich latach nakręcili takie gnioty jak „Hai to Gensou no Grimgar”, „Boku dake ga Inai Machi”,
      „Shigatsu wa Kimi no Uso”, „Gin no Saji” czy „Shin Sekai Yori”. To po prostu takie studio, działające wg zasady „hit or miss!”. Co jednak nie zmienia faktu, że „Ejsu Atoni” to wielkie nieporozumienie i olbrzymie rozczarowanie.
      • Avatar
        Ryuki 3.04.2016 13:34
        To po prostu takie studio, działające wg zasady „hit or miss!”.


        Dodam do tego, że dużo eksperymentują i próbują różnych pomysłów/adaptacji. Do tego zajmują się kilkoma seriami na raz a Bones to nie są( studio to ma żyłkę do rozporządzania budżetem i trzymania bardzo dobrego równego poziomu nawet w anime z ponad 50 odcinkami ) i od razu widać, które anime otrzymało więcej na animację( a jak chcą to potrafią nawet jeśli opierają się na deformacji i robienie screenów najczęściej zabawnie się kończy ).

        Oglądanie czegokolwiek od A1 to najczęściej niezwykłe pod każdym względem przeżycie. Chociaż nie wiem czy akurat coś mam od nich zaplanowane w tym sezonie.
      • Avatar
        Koogie 3.04.2016 13:37
        Z tej listy skreśliłbym stanowczo Grimgara, bo już pomijając scenariusz to on leżał i kwiczał z powodu reżyserii. Mój hate dotyczący tego jak muzyka jest źle skomponowana i z jakiego cynicznego powodu tak jest, to inna sprawa. Tutaj nie dość, że materiał jest klozetowy, to realizacja studia jest odpowiednia do materiału. A1 nie pokazało w grimgarze nic, poza tym że są cyniczną fabryczką, która lubi pieniadze. A jak mi przywołasz oceny jako kontrargument, to Ci powiem że Asterisk także ma dobre oceny, tak jak Sword Art Online. Zgadnij czemu.

        Co do reszty, jak na studio które tyle robi z sezonu na sezon ich liczba dobrych anime jak „Shin Sekai Yori” jest raczej uboga, dodatkowo ich najlepsze produkcje są prawie dwuletnie.


        No, ale żeby totalnie nie zmieniać tematu. Phoenix Wright the animation to jest syf. Bez pomysłu, bez jaja, żałosna animacja i jakość, muzycznie bida i translacja prawie 1:1 z gry.
        Bez sensu. Ja to porzucam od razu. Grałem w gry, wiem jak to powinno wyglądać i to tym nie jest. Polecam załatwić sobie emulator i na komórce pograć jak kogoś temat interesuje, lub też obejrzeć film aktorski, bo ten przynajmniej miał energie i był komiczny.
        To? Do kosza i nie oglądać się za siebie.
        • Avatar
          J ♣ 3.04.2016 15:17
          A jak mi przywołasz oceny jako kontrargument


          Nie oceny przywołam, tylko techniczne wykonanie. Projekty postaci były bardzo ładne, tła przepiękne, animacja bardzo płynna i realistyczna. Natomiast co do muzyki, to się zgadzam, że była fatalnie dobrana.
          Zastanawiałem się za to, czy nie przywołać Gate'a (ale on jest znacznie gorzej wykonany od Grimgara), czy „Perfect insider”, który scenariusz miał fatalny, ale nie można odmówić mu oryginalnych projektów postaci i miejscami świetnej animacji.

          Tak więc A­‑1 Pictures jak chce, to potrafi dobrze wykonać swoją robotę i stąd tym większe moje zdziwienie, że wypuścili coś aż tak fatalnego właśnie pod względem technicznym.
          • Avatar
            Koogie 3.04.2016 18:39
            Akurat projekty postaci według mnie były bardzo nijakie. Seria wizualnie była ładna, w sensie tła i pojedyńcze sceny akcji, ale projekty postaci? Trochę się rozmywały dla mnie.

            Ja nie mówie, że A1 to kompletni partacze, oni bardzo rzadko staczają się do poziomu Phoenixa Wright­‑a. Ale z nimi zawsze jest coś nie tak. Mieli sporo serii co do których miałem duże nadzieje, Galieli Donna czy Nanana i zawsze kończyło się tak samo. Asterisk to lecenie na trendzie i to partaczanie tego, lecz nawet to anime ma poprawnie zrealizowane elementy, a przynajmniej wizualnie to anime nie odrzucało.
            Oni są fabryką, to znaczy że pewien poziom zwykle jest zapewniony. Jednocześnie jednak jest to cholernie cyniczne studio jakich mało, które zawsze jakoś coś partoli.

            Phoenix Wright jest zaskakująco słaby wizualnie, lecz jestem przyzwyczajony, że to studio zawsze mnie negatywnie zeskakuje, więc nadal wszystko zgodnie z normą.
            • Avatar
              J ♣ 3.04.2016 19:23
              Yume była śliczna:
              [link]
              i Mary też była śliczna:
              [link]
              a Shihoru miała śliczne oczy:
              [link]
              Wygląd facetów średnio mnie interesował, ale Haru i Manato byli w porządku.

              Phoenix Wright jest zaskakująco słaby wizualnie

              No właśnie w tym rzecz, że aż ZASKAKUJĄCO słaby! Czegoś aż tak żałosnego spodziewałbym się prędzej po Toei.
              • Avatar
                Koogie 3.04.2016 20:33
                Toei potrafi jak chce co udowadnia robiąc PreCure. Tyle, że często im się nie chce.

                A co do designów. No ładne anime laski #1 #2 i #3. Nadal utrzymuje to co powiedziałem do ich nijakości. Nie są złe, ale zapadło mi z tego anime bardzo w pamięć jak te postacie są rozmyte. W takim złym sensie. Postacie to ciepłe kluchy i ich designy to ciepłe kluchy bez charakteru. Jakoś tak.
            • Avatar
              Ryuki 3.04.2016 20:15
              Jednocześnie jednak jest to cholernie cyniczne studio jakich mało, które zawsze jakoś coś partoli.


              W jaki sposób studio może być cyniczne? I nawet jeśli bierzemy to na serio, nie ma bardziej wkurzającego studia niż Toei. Mają kasę ale dają do serii akcji pokaz slajdów( jedyny ich pozytyw to ich porządne płacenie animatorom ). Tego A1 nie robi… przynajmniej w większości.

              Gimgar jeszcze nie widziałam jednak to czy seria się podoba czy nie( dobra/zła ) to już indywidualna sprawa. Osobiście natomiast jakość studia określam ich techniczną stroną i jak im idą adaptacje. Pod tym względem A1 wkurzyło mnie tylko dwa razy. W pierwszej serii Magi gdzie wykopali nowy wielki kanion w fabule, który grzecznie, po cichu, na paluszkach olali w drugim sezonie + ponad 100 rozdziałów w 26 odcinkach na ten tytuł było zbyt szybko + słabsza animacja w czasie pracy nad SAO i spadek formy pod koniec drugiego sezonu. Drugim anime natomiast byli Space Brothers gdzie można było wręcz powoli odczuwać upływającą kasę. Ogólnie przy seriach krótkich A1 jest według mnie od dobrego po bardzo dobre, adaptacje też idą im ok jeśli nie gonią( przy 7 Deadly Sins to tak bardzo nie przeszkadzało natomiast Blue Exorcist gdyby nie został tak wcześnie zekranizowany – stracili materiał w 15 odcinku, byłby jedną z najlepszych adaptacji jaką widziałam ) natomiast dłuższe serie +26 to już inna działka. Nie umieją wyważyć budżet na tak długo.

              Cóż ciebie to studio ciągle negatywnie zaskakuje, u mnie akurat jest odwrotnie. Kiedy jazda z nimi jest dla mnie często bez trzymanki, jeszcze nigdy nie miałam większej zrazy co do ich anime. Dla mnie natomiast takim studiem jest Deen.
              • Avatar
                Koogie 3.04.2016 20:54
                Deen i Toei to trochę inne ligi niż A1. Deen to po prostu już marka anty­‑jakości (ale ostatni sezon z KonoSuba i Rakugo to im sie udał i duże propsy dla nich), gdzie Toei to gwałciciel dzieciństwa, który w wolnym czasie od niszczenia Twoich marzeń robi całkiem dobrą serię dla dzieci o magicznych dziewczynkach, która jakościowo stoi na wysokim poziomie i zasługuje na uznanie.

                Obejrzyj Galilei Donna… Ostatni odcinek jest… specjalny. W sumie tym bardziej zabawne jest że A1 robi Phoenixa Wrighta mając w pamięci tą scene w sądzie z Galilei Donna.

                Oskarżenie o cynizm to troche bardziej odczucie. We wszystkich ich produkcjach widać ogromne niedociągniecia i jak słyszałem niektóre historie. Np. to że wyciszyli w Grimgarze już nagrane dialogi by mieć więcej czasu na muzyke która była już zakontraktowana do promocji. Czy to że Galielei Donna w połowie się dowiedziało, że ma dwa razy mniej odcinków niż planowali i musieli na gwałt wszystko kończyć i stąd epicko słabe zakończenie serii.
                Patrze też na Asterisk i wszystko czym sobą reprezentuje. Myślę o tym czym jest Sword Art Online. Myślę o designach ich postaci i jak często wszystko co robią popada w jakąś nijakość.

                Wiem. Niczego nie spodziewam się po Toei kiedy zapowiedziało Dragon Ball Super. Ale A1 czasem łapie dosyć interesujące koncepty i zawsze coś jest nie tak. W A1 czuje jakby ktoś tam chciał robic fajne rzeczy, ale nie ma czasu lub pieniedzy lub dosłownie ktoś karze zmieniac rzeczy byle by się bardziej wpasowaly w rynek. Nie wiem czy grasz w gry, ale dobrą analogią do A1 byłoby Electronic Arts. EA także nie robi złych gier… ale zawsze jest coś okropnie nie tak. I także w tych grach widać że ktoś chciał by było lepiej, ale zostało zmuszony by nie było, bo biznes.
                • Avatar
                  Ryuki 3.04.2016 21:30
                  który w wolnym czasie od niszczenia Twoich marzeń robi całkiem dobrą serię dla dzieci o magicznych dziewczynkach, która jakościowo stoi na wysokim poziomie i zasługuje na uznanie.


                  Nie wiem jak z Pretty Cure – nie mój gatunek ale jedyną serię o wysokiej jakości od nich jaką widziałam było Mononoke. Nawet kiedy początkowo( do Enies Lobby ) One Piece miał całkiem w porządku odcinki wszystko walnęło mocno w dno, i animacja i pacing. Nawet dawniej nie było tak bardzo lepiej. Problemy animacyjne w DB, SM czy Yugioh( sezon 0 ) nie mają nic wspólnego z wiekiem. Jedyne co ratuje to studio do dobre pierwowzory i trzymanie się ich blisko.

                  Obejrzyj Galilei Donna… Ostatni odcinek jest… specjalny. W sumie tym bardziej zabawne jest że A1 robi Phoenixa Wrighta mając w pamięci tą scene w sądzie z Galilei Donna.


                  Nie dzięki^^ Nie przepadam za anime z głównymi bohaterkami. Do tego to naprawdę nie dla mnie.

                  I tu pewnie jest trochę pies pogrzebany. Nie oglądam serii od nich ani od innych studiów( nawet mojego ulubionego Bones ) jeśli nie są one dla mnie. Natomiast akurat Gimgar jest jedną z 3 serii jakie jeszcze muszę zobaczyć z tego sezonu ale to już poza tematem.

                  Czy to że Galielei Donna w połowie się dowiedziało, że ma dwa razy mniej odcinków niż planowali i musieli na gwałt wszystko kończyć i stąd epicko słabe zakończenie serii.


                  Nie wiem jaki był powód dokładnie. Mogło zabraknąć pieniędzy lub blok odmówił puszczenia więcej odcinków( np. jaki problem miało Bones z emisją zakończeniem Kekkai Sensen z powodu długości odcinka ). Jeśli to drugi powód to studio miało mało tu do gadania.

                  Myślę o tym czym jest Sword Art Online. Myślę o designach ich postaci i jak często wszystko co robią popada w jakąś nijakość.


                  To adaptacja, nie wiem jak dobra( znowu nie dla mnie ) ale jeśli chodzi o design postaci to zwyczajnie jest oparty na pierwowzorze. Tak jak z każdym studiem wszystko tu zależy od mangaki/designera/artysty, to ich kreska i ich styl, który animatorzy powielają. Natomiast jeśli mówimy o studiu, to bardziej pasuje wspomnienie o tym jak A1 jest słynne z deformacji i off modelingu co tworzy ich bardzo charakterystyczny styl.

                  Nie wiem czy grasz w gry, ale dobrą analogią do A1 byłoby Electronic Arts. EA także nie robi złych gier… ale zawsze jest coś okropnie nie tak.


                  Tak jestem graczem choć EA mnie akurat nie za bardzo obchodzi. Jednak znam ich praktyki i A1 bym do nich nie porównała. Bardziej przypominają mi Cyber Connect 2( ci od .hack// ). Bo chociaż ich gry mają mankamenty w budowie i są typowymi love or hate to mają swój własny styl i urok. I jeśli trafią do ciebie mogą być( jak u mnie ) jednym z najlepszych tytułów w jakie się grało.
                  • Avatar
                    Koogie 3.04.2016 22:03
                    Niedawno była krótka dyskusja na tanuki właśnie o A1 i jednym z argumentów było to że nie mają oni żadnego stylu i robią jak im się każe, dlatego nie można mieć antypatii do tego studia. A teraz słysze argument odrotny. Nieźle.
                    Nie mam zielonego pojecia gdzie A1 jest slynne z deformacji… ale whatever. Paru animatorów z ich słynie, ale nie pamiętam by którykolwiek pracował z A1.
                    No, ale nieważne. Jak oglądam ich Anime to wszystko mi śmierdzi cynizmem, całkowite przeciwieństwo np. studia WIT które jak oglądam ich anime to mimo że mają mnóstwo mnóstwo problemów, w samych show i w produkcji, tak po prostu czuje mnóstwo pasji. Takie tam.
                    • Avatar
                      Ryuki 3.04.2016 22:36
                      Eee…co? Wystarczy, że zrobisz kilka screenów i masz kolekcje off modelingu. Fani na MAL chociażby nazywają A1 derpy face xD z tego powodu. Ich styl jest tak charakterystyczny, że nie muszę często sprawdzać studia by wiedzieć kto maczał palce w danym anime. Natomiast co do animatorów chociażby Hironori Tanaka, który pracował przy Tsuritama.

                      A teraz słysze argument odrotny. Nieźle.


                      A czemu niby mam mieć to samo zdanie co jakieś osoby z jakiejś dyskusji na tanuki, w której nawet nie brałam udziału? Co w tym dziwnego, że widzisz odwrotny argument?( ps. nie chcę tu być nie miła, zwyczajnie mnie to zdanie zdziwiło )

                      Nie wiem bo ja tam widzę pasję również w A1. Zwłaszcza jak pózniej dowiem się kto pracował przy danych scenach.
  • Avatar
    A
    J ♣ 3.04.2016 00:05
    Animacja na niższym poziomie niż Hanna­‑Barbera z lat sześćdziesiątych. Grafika komputerowa na poziomie połowy lat dziewięćdziesiątych (z Civilization II jakoś mi się skojarzyła). Muzyka jak z jakiegoś niemieckiego filmu dla dorosłych.
    Ale najgorsze jest to, że zamiast w jajcarskich klimatach (jak choćby film aktorski), utrzymane jest to w poważnym tonie.
    To już chyba lepiej zagrać w grę.
  • Avatar
    A
    Turbo Kapec 2.04.2016 22:19
    Nie grałem.
    Myślałem, że będzie to klimatyczny thriller prawniczy.
    Obejrzałem… skisłem
  • Avatar
    A
    Gamer2002 2.04.2016 21:48
    NIE BYŁO RZUCENIA PERUKĄ W TWARZ
    NIE BYŁO RZUCENIA PERUKĄ W TWARZ
    • Avatar
      Ao desu 17.04.2016 02:14
      Po trzech odcinkach
      Jesteś szalony, że chcesz to recenzować…
      • Avatar
        Gamer2002 17.04.2016 11:09
        Re: Po trzech odcinkach
        Czyli jestem kwalifikowany ;P

        Eh, mój główny problem jest że Phoenixie za nic nie widać że  kliknij: ukryte 
        Pozostało liczyć na breakdowny porządne.
        • Avatar
          Ao desu 17.04.2016 12:22
          Re: Po trzech odcinkach
          Mój główny to to, że w czwartym odcinku Phoenix zmierzy się z czołowym prokuratorem w kraju, by udowodnić winę najgroźniejszemu człowiekowi w kraju, a wszystko to w sprawie morderstwa długoletniej przyjaciółki.

          Przecież jeśli wygra, a raczej wygra, to nie ma możliwości zrobić następnego procesu, który miałby większą wagę i stwarzałby jakąś iluzję, że Ace może przegrać. Całe napięcie pójdzie w niebyt.
          • Avatar
            Gamer2002 17.04.2016 13:35
            Re: Po trzech odcinkach
            Heh.

            Redd White to najbardziej przehypowany złoczyńca w AA. Jedną dobrą zmianę jako filmowa adaptacja zrobiła było zrobienie z niego skorumpowanego dziennikarza. Just roll with it.

            Edgeworth jest numerem dwa wśród obecnych prokuratorów w kraju, ale seria ma bardziej zawziętych i nieuczciwych przeciwników którzy w anime się pojawią. White jest na papierze wpływowy ale posiada intelekt złoczyńcy Jamesa Bonda; już złoczyńca następnej sprawy, choć ze znacznie mniejszymi wpływami, jest dużo bardziej zaradną i inteligentniejszą od niego osobą. Nie mówiąc o kolejnej sprawie będącą ostatnią sprawą pierwszej gry…

            A biorąc pod uwagę że to adaptacja dwóch pierwszych gier, ostatnia sprawa w anime będzie sprawą gdzie  kliknij: ukryte 
            • Avatar
              Ao desu 17.04.2016 17:48
              Re: Po trzech odcinkach
              Hmwhmhwmh. To co mówisz brzmi zachęcająco, ale ciężko mi uwierzyć, że dadzą radę zrobić to dobrze. Za to odrobina nadziei, którą mi dajesz pomoże mi wytrwać w oglądaniu ;P
          • Avatar
            Son Mati 19.04.2016 20:25
            Re: Po trzech odcinkach
            Spokojnie da radę, bo:
            -> Mia schodzi ze sceny bardzo szybko. Nawet jeśli na scenariuszu widnieje jako wieloletnia przyjaciółka Trite'a, nie dało się do niej przywiązać w tak krótkim czasie. A są inni znajomi, którzy potem budują bardziej dramatyczne sprawy.
            -> Redd White jest jednym z najsłabszych villainów w serii. Przedstawia się go jako niezwykle wpływowego i groźnego człowieka, ale jego M.O. jest na poziomie Sahwita, tak samo popełnił bezmyślną zbrodnię pod wpływem impulsu.
            -> A Edgey­‑poo jest kreowany na niezwykle uzdolnionego, ale wciąż młodego prokuratora. Na drodze Trite'a stoją gorsi.
            • Avatar
              Ao desu 19.04.2016 20:48
              Re: Po trzech odcinkach
              Mam nadzieję, bo na razie zapowiada się solidne 2/10 :C
              • Avatar
                Son Mati 19.04.2016 23:34
                Re: Po trzech odcinkach
                Akurat to się pewnie wiele nie zmieni :P Polecam wziąć się za gry AA, to porządna seria kryminałów.
                • Avatar
                  Ao desu 19.04.2016 23:38
                  Re: Po trzech odcinkach
                  Smutek i rozpacz. No nic – serie złe też są potrzebne chociażby do regulowania skali na MALu :P
            • Avatar
              Gamer2002 20.04.2016 14:34
              Re: Po trzech odcinkach
              A Edgey­‑poo jest kreowany na niezwykle uzdolnionego, ale wciąż młodego prokuratora. Na drodze Trite'a stoją gorsi.

              Problem polega na tym że Edżi wypada bladziej bo seria nie oddaje nieortodoksyjnego sposobu obrony Phoenixa.

              Finii wygrywa dzięki mieszańce szczęścia, blefu i szaleństwa, która ledwo trzyma go nogach przy nieustannej palpitacji serca do czasu aż nie objawią się słabości sprawy prokuratur.

              Tutaj Phoenix uderza w głową w mur, chwilę się zastanawia i zaskakuje Edżiego, który momentalnie się wycofuje bo nagle Phoenix wie więcej od niego.

              Wyszło jak wyszło bo pokryli rozprawę i śledztwo z tego samego dnia w jednym odcinku i nie starczyło czasu na powoływanie hotelowego boya na świadka, gdzie Phoenix powstrzymał werdykt ostatnim pytaniem które wykazało że Edżi ukrywał obecność drugiego świadka.

              Dunno, się zobaczy jak to pójdzie w rozstrzygającej rozprawie która ma zająć cały odcinek ;P
              • Avatar
                Son Mati 26.04.2016 19:36
                Re: Po trzech odcinkach
                Tutaj Phoenix uderza w głową w mur, chwilę się zastanawia i zaskakuje Edżiego, który momentalnie się wycofuje bo nagle Phoenix wie więcej od niego.

                Co tutaj próbuje się podkreślić jego jeszcze większymi wytrzeszczami.

                W ostatnim odcinku nawet było widać, że ta sprawa to pojedynek między między obroną i prokuraturą, ale tak ciut­‑ciut. Głównie Nick cisnął po Reddzie, zupełnie zabrakło czasu na te świetne przerzucanie się Sprzeciw!ami, kiedy Wright prezentuje nowe fakty, a Edgy za wszelką cenę próbuje im zaprzeczyć.

                Inny mankament jaki rzucił mi się w tym odcinku to muzyka. Remiksy starszych, kilku­‑bitowych kawałków niczego nie urywają i jeszcze lecą dość cicho. Pierwszy „Pursuit ~ Cornered” w animu mógłby mieć większe natężenie, za to był sprawnie wpleciony w odpowiednim momencie – 3 minuty wcześniej Redd faktycznie powiedział sprzeczny fakt, dało się zapamiętać i nawet czerpać radochę.

                Ogólnie cała sprawa, dzięki zasuwaniu na złamanie karku, wyszła jeszcze bardziej infantylnie xd
  • Avatar
    A
    Li 2.04.2016 19:14
    Omg, to jest słabe. To jest BARDZO słabe.

    Jeżeli twórcy mieli zamysł podać intrygującą fabułę w tak tandetnej oprawie, aby tylko zachęcić widzów do sięgnięcia po grę, to w takim razie się im udało.

    Anime ma najbardziej kiczowaty opening jaki tylko ujrzało światło dzienne, dodatkowo wstawki komputerowe z gry tylko psują klimat. Wolałabym, aby ekranizacja nie dawała mi odczuć, że to pierwowzorem jest gra przez wstawianie menusów do anime, no błagam…

    Na plus mogę przyznać, że całkiem fajnie dobrali seiyuu.