Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 89
Średnia: 6,39
σ=1,48

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Netoge no Yome wa Onnanoko ja Nai to Omotta?

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ネトゲの嫁は女の子じゃないと思った?
Gatunki: Komedia
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

On, Ona i MMORPG – mogło być ciekawie, wyszło jak zawsze. Seria sympatyczna, ale raczej do zapomnienia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Hideki Nishimura jest nieodrodnym synem dwudziestego pierwszego wieku, co można poznać chociażby po okolicznościach, w jakich przeżył pierwszy zawód miłosny. Gdy bowiem zdecydował się wyznać swoje uczucia, dowiedział się, że ukochana odwzajemnić ich nie może – bo jest facetem w średnim wieku. A że to nie opowieść z gatunku yaoi, bohater kończy ze złamanym sercem. Co z tego, że wszystko miało miejsce w grze komputerowej typu MMORPG, zaś rzeczone dziewczę było po prostu czyimś uroczym awatarem? Jak już mówiłam, mamy dwudziesty pierwszy wiek… Tak czy inaczej zresztą, to już stare dzieje. Hideki alias Rusian wyrósł z tak dziecinnych porywów uczuć i postanowił trzymać się twardo zasady, że gra i rzeczywistość są stricte rozłączne. Znalazł sobie znajomych do grania, z którym założył malutką gildię, co więcej zaś – znalazł sobie MMORPG­‑ową „żonę”, słodziutką jak cukiereczek. I tym razem postanowił nie wnikać, kim też może ona być „w realu”.

Los bywa jednak zaskakujący: jak się okazuje, Ako to faktycznie dziewczyna. Co więcej, całkiem atrakcyjna i uczęszczająca z Hidekim do jednej szkoły… No dobrze, o tyle, o ile uczęszczająca, bo dziewczę, które ma poważne problemy z odróżnianiem rzeczywistości od gry, jest na najlepszej drodze do zostania hikikomori. Cóż, bohater nie zostawi niewiasty w potrzebie, nawet jeśli wytłumaczenie jej, na jakim świecie żyje, może napotykać na najrozmaitsze problemy. Na szczęście nie będzie sam. Jakież jest jego zdziwienie, gdy okazuje się, że za pozostałą dwójką jego kolegów z gildii kryją się… szkolne koleżanki! A mówili, że w sieci nie ma prawdziwych dziewczyn…

Jak można łatwo zgadnąć z powyższego opisu (oraz dołączonych kadrów), mamy do czynienia z komedią o haremowych proporcjach płci, chociaż zdecydowanie lepszą niż można by się spodziewać po naciągniętym za uszy zawiązaniu fabuły. Jeśli bowiem pominąć spiętrzenie zbiegów okoliczności (jest jeszcze jeden, którego nie zdradzę, bo to za duży spoiler) polegających na odnajdowaniu sieciowych znajomych w najbliższym otoczeniu, cała reszta wydarzeń w większości nie odlatuje za daleko od realizmu. Albo raczej: jest na tyle realistyczna, na ile to możliwe w tak wyidealizowanym i przesłodzonym gatunku. Bardzo luźną osią fabuły jest misja Hidekiego polegająca na uświadomieniu Ako różnicy między grą a życiem i przekonaniu jej, że życie też może być całkiem fajne. W tym celu zostaje zawiązany specjalny szkolny klub… i to właściwie wszystko, co warto wiedzieć o fabule. Bohaterowie przeżywają różne perypetie, zwykle w jakiś tam sposób powiązane ze światem gry, ale mimo wszystko najczęściej rozgrywające się „w realu”.

Na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości, warto podkreślić, że chociaż oglądamy bohaterów poruszających się i rozmawiających w świecie gry, jest to tylko artystyczna interpretacja – w rzeczywistości gra znajduje się na ekranach ich komputerów, a oni posługują się uczciwie klawiaturami i myszami. Autor miał zresztą dość wiedzy, by oddać przynajmniej z grubsza specyfikę gry w tym sensie, że „postaci w grze” zachowują się jak postaci w grze, nie czują bólu, nie przejmują się śmiercią i nie reagują tak, jak zareagowałby żywy człowiek w ich sytuacji. Z drugiej strony lepiej poznani bohaterowie mają bardzo rozpoznawalne „style”: znajdziemy tu osoby zajmujące się głównie „odgrywaniem” swojego alter ego albo gracza zdobywającego (czasem lekko nieuczciwą) przewagę dzięki płatnym opcjom i przedmiotom. Smaczków dla fanów MMORPG jest sporo, acz trzeba uczciwie uprzedzić, że ponieważ seria jest posłuszna wymogom swojego gatunku, nie ma tu mowy o bardziej wnikliwej analizie środowiska graczy online. Owszem, oglądamy różne klasyczne zachowania i reakcje, zarówno w wykonaniu bohaterów, jak i innych graczy; czasem nawet robi się trochę nieprzyjemnie – ale właśnie tylko trochę. Podejrzewam, że osoby oswojone z hm… specyfiką internetowych czatów w takich grach oraz hm… kulturą niektórych graczy mogą uznać ten obraz za polukrowany do nieprzytomności.

Seria nie jest może nową odsłoną Genshikena (o N.H.K. ni Youkoso! nie wspominając), ale ma sporo zalet. Najważniejszą z nich jest to, że nie bez powodu pisałam o „haremowych proporcjach płci”, a nie o „haremówce”. Wątek romantyczny jest nakreślony jasno i wyraźnie, o czym wiedzą zarówno widzowie, jak i bohaterowie. Oczywiście nie ma tak dobrze, żebyśmy mogli obejrzeć funkcjonalny związek: Ako postrzega Hidekiego jako „męża” z gry, a sama uważa się za jego „żonę”, jednak wbrew pozorom od takiego podejścia do faktycznego romansu daleko. Chociaż część widzów może to irytować, przynajmniej trzeba przyznać, że ma jakieś uzasadnienie – Ako jest skrajnie oderwana od rzeczywistości, więc gdyby Hideki podjął inicjatywę, być może miałby szansę na jakieś treści +18, ale byłoby to lekko obrzydliwe wykorzystanie osoby, która nie do końca rozumiałaby, na co się zgadza. W tej sytuacji jego powściągliwość nie jest tylko cechą charakterystyczną bohatera serii haremowej, ale całkiem rozsądnym i dojrzałym wyborem. Pozostałe dziewczyny także od samego początku wiedzą o tym związku i akceptują go, a chociaż raz i drugi zostaje do widza puszczone oko na zasadzie „co by było, gdyby”, ich relacje z bohaterem pozostają czysto przyjacielskie. To z jednej strony odświeżające, a z drugiej – bardzo dobre dla ogólnej dynamiki. Udało się pokazać, że bohaterowie są faktycznie zaprzyjaźnieni i także poza grą swobodnie czują się w swoim towarzystwie i lubią razem spędzać czas. Powiedziałabym wręcz, że właśnie te okruchy życia z elementami komedii są tym, co przesądza o uroku tej serii.

Hideki jako główny bohater nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale też nie jest egzemplarzem nieudanym. Fabuła została tak skonstruowana, że na szczęście nie jest ani poddawany klasycznym fanserwisowym chwytom, ani też zmuszany do rozwiązywania złożonych problemów psychologicznych. Dzięki temu wypada po prostu wiarygodnie, jak normalny, dobrze wychowany chłopak, a nie nieśmiały odludek, który na widok samicy swojego gatunku dostaje krwotoku. Bardzo ładna jest jego relacja z Ako, z jednej strony pełna ciepła, z drugiej pozbawiona poczucia wyższości z jego strony – a bardzo łatwo byłoby zamienić ten związek w coś mocno nieprzyjemnego do oglądania. Ako bowiem jest postacią… No cóż, specyficzną. Dziecinna i słodka, pod wieloma względami skrajnie naiwna, a pod innymi bezpruderyjna, jest na pewno typem, który część widzów polubi, ale część widzów będzie się irytować każdym jej występem. Ponieważ na ekranie jest często, to może być jeden z elementów przesądzających o ocenie serii. Na pewno bardziej udane są pozostałe dwie panie z klubu, czyli energiczna przewodnicząca szkolnego samorządu, Kyou Goshouin, oraz długoletnia znajoma (acz przyjaciółka to za duże słowo) Hidekiego, Akane Segawa. W obu przypadkach udało się zrównoważyć ich cechy komediowe w taki sposób, że zamiast postaci z pojedynczej szufladki dostajemy bohaterkę całkiem udaną, chociaż nieszczególnie złożoną.

Pod względem technicznym seria także lokuje się w stanach średnich. Projekty postaci są ładne, chociaż musiałam się przyzwyczaić do oczu Ako, gigantycznych nawet jak na standardy anime. Podobał mi się sposób rysowania ust, z charakterystycznymi trójkątnymi uśmiechami, które dodawały bohaterkom mnóstwa uroku, jednak w niektórych ujęciach kontur warg potrafił się wyraźnie rozmijać z kreską symbolizującą usta (było to widoczne zwłaszcza z profilu) – co wyglądało dziwnie. Sceny rozgrywające się w grze były średnio wyszukane, ale można się kłócić, że to akurat nie jest poważna wada. To nie miał być pod tym względem cukierek dla oka, a pustość przestrzeni pasuje do okoliczności. Seria nie jest pozbawiona fanserwisu, co na pewno będzie stanowić atrakcję dla sporej grupy widzów. Niestety, jeśli widzimy nagie kobiece piersi, to są one rysowane jak żelowe piłeczki, a nie jak prawdziwe damskie atrybuty. Miałabym też pewne zastrzeżenia co do „wmontowania” scen fanserwiśnych. O ile są one zwykle nieszkodliwe i nie naruszają granic dobrego smaku, o tyle czasem zdarza się, że po prostu są pozbawione jakiegokolwiek sensu – ot, kamera nagle zaczyna pokazywać świat przez pryzmat czyjegoś biustu lub pupy. Skorzystano oczywiście z okazji, żeby poprzebierać bohaterki – a to w stroje kąpielowe, a to w kostiumy pokojówek – i nie zapomniano nawet o tym, że w grze strój postaci ma jakieś statystyki i jest zmieniany zależnie od potrzeby aktualnej misji. Muzyka jest przyjemna dla ucha, ale to właściwie wszystko, co warto o niej napisać. Ścieżka dźwiękowa składa się z pogodnych, żywych melodii, podkreślających lekki klimat i komediowy wydźwięk serii, zaś piosenki w czołówce i przy napisach końcowych utrzymane są w podobnym nastroju.

Gdybym miała wskazać główną wadę tego anime, byłby to (poza naciąganym zawiązaniem fabuły) stały problem tego rodzaju light novel, polegający na konieczności utrzymania status quo. Gdyby bohaterom udało się osiągnąć swój cel, Ako zmieniłaby się i nie dajcie bogowie, przestałaby się podobać odbiorcom, a co gorsza, jej związek z Hidekim mógłby się posunąć do przodu. Dlatego przez dwanaście odcinków obserwujemy dreptanie w miejscu bez specjalnego celu, z dość słabą końcówką – zabawną, ale bez potrzebnego w takich przypadkach mocniejszego akcentu emocjonalnego. Nie potrafię wystawić tej serii wyższej oceny, a jednocześnie przyznaję, że była ona jedną z sympatyczniejszych propozycji sezonu wiosennego 2016 roku. Jeśli ktoś poszukuje bardzo lekkiej „haremówki”, która nie obraża poczucia dobrego smaku ani inteligencji widza, mogę mu tę serię bez wahania polecić. Po prostu niech nie nastawia się na nic poza watą cukrową dla mózgu i landrynką dla oczu.

Avellana, 28 czerwca 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: project No. 9
Autor: Shibai Kineko
Projekt: Akane Yano, Hisashi, Keiko Kitayama, Miyako Kamiya
Reżyser: Shinsuke Yanagi
Scenariusz: Tatsuya Takahashi
Muzyka: Maiko Iuchi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Netoge no Yome wa Onnanoko ja Nai to Omotta - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl