Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Komentarze

Kono Bijutsubu ni wa Mondai ga Aru!

  • Avatar
    A
    Kysz 23.09.2016 19:38
    Średniak.
    Czuję lekki zawód po obejrzeniu tej serii. Przy zapowiedziach liczyłam, że dostaniemy pozytywnie zakręconą komedyjkę z lekkimi wahaniami w stronę okruszków i chyba po raz pierwszy nie podoba mi się, że wrzucono w to wątek romantyczny. To znaczy… gdyby ów wątek romantyczny był lepiej pociągnięty, pewnie nie miałabym nic przeciwko, ale w takiej wersji… nie, no po prostu nie.
    Kompletnie nie przepadam za motywem, w którym jedna osoba skrycie kocha się w drugiej, ale się do tego nie przyzna, bo się wstydzi. A znowuż ta druga osoba kompletnie nie zauważa uczuć tej pierwszej, mimo iż są one widoczne dla wszystkich naokoło. Niestety, z czymś takim mamy do czynienia tutaj, przy czym Uchimaki jest ślepy na uczucia Usami, bo… jest otaku i nie podobają mu się dziewczyny 3D. Z jednej strony – no brzmi to dosyć oryginalnie, ale tak naprawdę, jeśli wyłączyć fascynację Uchimakiego bohaterkami 2D, zostaje nam w sumie klapa. Najgorsze jest to, że na zakończenie nie zdecydowali się pokusić o pójście naprzód. Niby wiem, że ta seria od początku nie była w takim typie, by odważyli się tak to rozwinąć, ale kiedy doszło do  kliknij: ukryte , stwierdziłam, że „tak, to byłoby ciekawe, a przede wszystkim oryginalne zakończenie”. Ech… a potem postanowili wszystko zepsuć…
    Na szczęście nie tylko na tym opiera się seria, bo inaczej byłoby bardzo źle. Kiedy odstawiono na bok wątki romantyczne, okazało się, że może być z tego nadzwyczaj przyjemna szkolna komedyjka o szkolnym klubie artystycznym. Nie aż tak pomysłowa jak GA, ale wciąż miła w odbiorze (aczkolwiek jak ktoś liczy na rozwinięte wątki „artystyczne”, to się przeliczy – tego tu akurat nie ma, a bohaterowie mogliby robić dosłownie wszystko i niczego by to tu nie zmieniło; to trochę tak jak z K­‑onem jako serią muzyczną – niby są one w zespole, coś tam czasem pobrzękolą, ale to tylko wymówka, by pokazać jak słodko jedzą ciastka i piją herbatę). Dużo pomogły tu postaci drugoplanowego, choć szkoda, że wszystkie one pozostały tak jednowymiarowe. Moją faworytką została zdecydowanie zakręcona Collette. Mam słabość do ekscentryków, a ją wykreowano dość nieźle. Również Imari przypadła mi do gustu, choć początkowo obawiałam się, że to będzie „ta trzecia” w trójkącie, a przez to jeszcze bardziej zepsuje się seria. Na szczęście nie poszło to w tym kierunku, a Imari wyszła na naprawdę ciekawą osóbkę (plus za bycie chuuni).
    Ostatecznie serię uważam za przeciętną i na pewno nie zapamiętam jej na dłużej. W tym gatunku dostaliśmy już mnóstwo o wiele ciekawszych tytułów, bym tę miała jakoś szczególnie wyróżnić. Ot, jest z tego taki jednosezonowy umilacz czasowy – ode mnie 6/10.
  • Avatar
    A
    Kysz 9.07.2016 19:07
    po 1 epku
    W sumie to ja też nie wiem, co sądzić o tym odcinku. Tyle, że mnie koleś od rysowania waifu nie przypadł szczególnie do gustu – nieszczególnie przepadam za postaciami skupionymi tylko na jednym i absolutnie ignorującymi wszystkich dookoła. Owszem, ze dwa gagi z nim wypadły nawet nieźle, ale już w tym pierwszym odcinku czułam przesyt nimi, więc liczę, że dalej nie będą jechali ciągle na tym samym. Bohaterka jakoś taka bardziej naturalna mi się wydała, ale znowuż to jej oczarowanie tym chłopakiem… jeśli tak to zostawią, to będzie strasznie męczące. Zresztą żarty związane z przemocą również należy jej policzyć na minus.
    Mam nadzieję, że postaci drugoplanowe coś wniosą do tej serii, bo ta trójka absolutnie tego nie udźwignie. Do końca raczej obejrzę, bo mam fazę na szkolne komedie, a mieszana ekipa to zawsze spory plus, ale w tym momencie obawiam się, że będzie to zwykły przeciętniak, coś w stylu Shoujo­‑tachi, które początkowo zapowiadało się nawet nawet. Póki co najbardziej rozbawiło mnie… spersonifikowane jabłko. Ten gag przypomniał mi trochę GA i zdecydowanie w takiej formie bym to widziała najbardziej (no dobra… takie pomieszanie GA ze Sketchbook, bo dość często zwalniają tu tempo, aczkolwiek niekoniecznie w odpowiednim ujęciu, bo niestety w tym pierwszym odcinku nastawiono się raczej na odczuciach głównej bohaterki względem kolegi z klubu, a nie na nastroju samym w sobie).
    Wizualnie szału nie będzie, acz muszę trochę ponarzekać na projekty postaci. Przed emisją, „na papierze”, prezentowały się one jakoś tak ładniej, niż potem wyszły na ekranie. Oszczędna animacja też kilka razy rzuciła mi się w oczy, ale póki nie będę musiała się specjalnie krzywić (a robiłabym to, gdyby postaci ruszały się np. tak, jak w endingu), to jakoś to przeboleję.
    W każdym razie, pierwszy odcinek na kolana mnie nie rzucił, spodziewałam się czegoś lepszego, ale też nic specjalnie mnie tu nie odrzuciło. Zobaczymy więc co z tego wyjdzie…
  • Avatar
    A
    The Beatle 7.07.2016 22:55
    (?)
    Nie wiem, co będzie z tej serii. Bardzo nie wiem. Tylko akcje z kolesiem od rysowania waifu (absolutnie bezbłędnym) mnie śmieszyły, a cała reszta była słaba. Chciano chyba, żeby bohaterka nie była schematyczna, więc wzięto po trochu z różnych schematów i zmiksowano – tak to wygląda. Jest ona wprawdzie nie do przewidzenia, ale poziom utożsamienia się spadł poniżej zera (a innych punktów zaczepienia dla widza nie widać). Myślałem, że może loli wyjdzie z szafki, bo się czaiła, ale na razie nic z tego. Jedyny ratunek na tę chwilę to więcej kolesia od waifu, dopóki się nie wypali, a potem coś tej samej kategorii i szybsze gag­‑tempo. Wiadomo, jak z tym bywa, więc nie daję kredytu zaufania, ale jeszcze trochę pooglądam.