Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Animatsuri 2017 - konwent

Komentarze

Planetarian ~Chiisana Hoshi no Yume~

  • Avatar
    A
    Komucha 5.10.2016 01:34
    Można a nawet warto
    Jeszcze jeden artystyczny głos w temacie: " czy maszyna może odczuwać emocje?” Fabuła jest prosta jak budowa cepa, z gotową, dosyć łopatologicznie podaną odpowiedzią , jednak…. zadziwiająco dobrze i przyjemnie się to ogląda. To nie jakiś lemowski psychiczny Hal, ani zdesperowane androidy od Spielberga. Dostajemy sympatyczną, słodką loli­‑przewodniczkę w planetarium, którą, żeby nas zmusić do płaczu i przeklinać ludzki paskudny gatunek, scenariusz wyposaża w iście ludzkie cechy. Ba, niejeden człowiek takich cech nie posiada, gdyż Yumemi jest typową idealistką, która kocha nasz gatunek (ach, ten rozkoszny antropocentryzm) i pomimo,że jest świadkiem co homo sapiens sam sobie robi, ciągle wierzy w ludzki rozum. Android rodem z Oświecenia.W sumie jej ideały są mi tam jakoś bliskie, wiec nawet sporo się wzruszyłam, kiedy w tak oczywisty sposób zakończono serial.Oczywiście jest to strasznie oszukane i po bandzie zagrane na emocjach, ale myślę, że takie historyjki zawsze się przyjemnie ogląda. Można się pozłościć jaki to ten nasz gatunek głupi, a zarazem mądry. Rozumiem też osoby, które Yumemi tak zirytowała,że wiadomy koniec przyjęły z satysfakcją. Jej wyidealizowaną postawę względem okrutnej rzeczywistości można by np. zastąpić w jednym odcinku jakimś „załamaniem” na obwodach, gdzie mogłaby bez ogródek wyrazić, co myśli o tzw. inteligentnych istotach, które ją stworzyły. Ale to byłby już zupełnie inny przekaz bajki, a mamy przed snem czuć się komfortowo i wierzyć,że nie jesteśmy jednak tacy źli.
  • Avatar
    A
    Countach 25.09.2016 20:36
    Planetarian
    Anime wierne VN, ale również zgadzam się, że ostatnie sceny źle wyreżyserowano. Gdyby oszczędzono w środkach, tak jak w grze, wyszłoby lepiej. Poza tym graficznie i dźwiękowo górna półka. 7/10 z całą pewnością.
  • Avatar
    A
    J ♣ 20.09.2016 00:17
    @Impos & @Farathriel
    Moim zdaniem postać Yumemi została celowo przedstawiona w ten, a nie inny sposób. Ona ma się widzowi wydawać  kliknij: ukryte 
    Zajeżdża to wszystko mocno „Blade Runnerem”, ale skoro już czerpać ze wzorców, to lepiej z tych dobrych ;)
    • Avatar
      Maxromem 20.09.2016 02:16
      Re: @Impos & @Farathriel
      Po części się zgodzę, jednak uważam, że ta dehumanizacja była zbyt mocna. Wygląd, powtarzanie kwestii, nieorientowanie się w sytuacji, to wszystko nawarstwiło się tak mocno, że nawet ciężko było mi o niej myśleć jako o SI, bardziej jak o z góry zaprogramowanym robocie. I przez to ta końcówka wyszła tak mocno naciąganie. W Blade Runnerze replikanci są w zasadzie niemożliwi do odróżnienia od człowieka, przez co nasze odczucia wobec nich są zupełnie inne.

      Jak dla mnie to twórcy poszli po prostu o krok za daleko jeśli chodzi o Yumemi. Wystarczyło odrobinę więcej subtelności w przedstawieniu jej postaci i seria byłaby zdecydowanie lepsza.
    • Avatar
      Impos 20.09.2016 02:28
      Re: @Impos & @Farathriel
      Może po prostu nie zawsze, kiedy maszyna mówi o uczuciach jestem skłonna uwierzyć, że mam do czynienia z prawdziwymi emocjami, a nie symulacją stworzoną na potrzeby ludzkiego odbiorcy. Istota człowieczeństwa kojarzy mi się bardziej z buntem przeciwko przeznaczeniu, szukaniem nowych rozwiązań, a nawet walką ze Stwórcą (nawet jeśli ostatecznie dochodzi do pogodzenia się z losem). Budzik zaprogramowany na daną godzinę będzie dzwonił dopóki mu się nie wyczerpie bateria nawet po śmierci właściciela. Podobnie robohostessa będzie nawoływać klientów nawet jeśli dawno straciło to sens. Tak więc doceniam kontrast, jaki taka zaawansowana technlogicznie, ale niepraktyczna zabawka stanowi w zestawieniu z wymarłym miastem, ale to wydanie ducha w pancerzu mnie nie kupiło…
    • Avatar
      MrHybryda 1.10.2016 11:52
      Re: @Impos & @Farathriel
      To nie była  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Farathriel 19.09.2016 23:40
    Symboliczna opowieść
    Jedyne co mi na myśl przychodzi po obejrzeniu tego to –  kliknij: ukryte 

    Niemniej całokształt – wyborny. Bardzo symboliczna opowieść, z wieloma niedopowiedzeniami, dozą tajemniczości. „Planetarian” nie jest ciekawe dlatego, że ma jakoś specjalnie wyszukaną fabułę. Jej tu prawie w ogóle nie ma. Jest przedstawione tylko to co tu i teraz, brutalna rzeczywistość oraz naiwny, pracowity robocik z mentalnością dziecka.
  • Avatar
    A
    Impos 18.09.2016 22:08
    Zgadzam się z recenzentem, że pomysł ciekawy, ale końcówka nie budzi takich emocji, jakie by mogła.
    Być może to kwestia braku czasu na przedstawienie świata po apokalipsie i życia głównego bohatera, dzięki czemu można by było lepiej poczuć, czemu wizyta w planetarium była dla niego tak wyjątkowa. W moim przypadku „nie zagrała” chyba postać Yumemi. Jakoś do końca nie miałam poczucia, że mam do czynienia z  kliknij: ukryte ?
  • Avatar
    R
    Liquid 18.09.2016 14:34
    visualnovel
    Jesli pamietam to byla Gra/Visual Novel pare lat wczesniej, w ktoa bylem zaczytany. Jesli to to samo, co sugeruje recenzja.
    VN byla wspaniala i zostawila duzy ladunek emocjonalny by go zdetonowac na sam koniec.
  • Avatar
    A
    Kysz 18.09.2016 13:17
    KamilW napisał(a):
    Nie są to oczywiście wady przekreślające tę produkcję, ale w moim odczuciu zmieniają serię, która mogła być bardzo dobra w swoim gatunku, w jedynie dobrą, którą przyjemnie się ogląda, ale niestety później zapomina.

    Ogólnie to staram się nie czepiać ocen wystawianych przez recenzenta, ale w tym przypadku ocena gryzie się z tym, co jest w tekście. No bo serio – 8/10 dla serii, która ma być po prostu przyjemna, ale szybko umyka z pamięci, to trochę zbyt wiele. Stosując takie kryterium brakuje potem miejsca na rozróżnienie tytułów gorszych – jeśli 8 to „tylko dobra”, to 9 musi być „bardzo dobra”, a 10 „wspaniała”. Ale w takim razie 7 będzie już „średnia”, 6 – „raczej kiepskawa, ale do przełknięcia”, 5 „nudna”, 4 „kiepska”, a na niższe noty nie mam pomysłu.
  • Avatar
    A
    Kysz 5.08.2016 15:53
    Może być
    Niezłe, ale liczyłam na coś znacznie lepszego. Obawiałam się nawału dramy na koniec, a tu okazało się, że powinnam bać się bardziej… braku emocji. Bo niestety, ale kompletnie nie udało mi się wciągnąć w tę historię, za nic nie czułam w tym klimatu i nawet przyłapałam się na tym, że totalnie obojętna była dla mnie scena  kliknij: ukryte  Może przydałoby się temu trochę więcej odcinków? Z drugiej strony, takie np. Eve no Jikan wyszło według mnie świetnie, dużo więcej emocji we mnie wzbudziło, a generalnie czas trwania był podobny. Tutaj zabrakło scen skupiających się budowaniu relacji między dwójką głównych bohaterów i ostatecznie nie przemówiło do mnie to, co czuł bohater na końcu. Może warto byłoby też bardziej nawiązać do przeszłości, mocniej skontrastować to z rzeczywistością… no nie wiem – zrobić cokolwiek jakby „więcej”, a nie tylko podążać za podstawowymi punktami fabularnymi.
    Pochwalić natomiast muszę elastyczność kolejnych odcinków właśnie jeśli chodzi o ich długość. Twórcy zdecydowali się dostosować czas do zawartości konkretnego odcinka, co dało naprawdę dobry efekt – nie czuło się żadnej dłużyzny, ani zbytniego pośpiechu.
    Ogólnie miło mi się to oglądało, ale wyszedł z tego jeden z tych tytułów, przy których po prostu fajnie spędza się czas, ale o których szybko się zapomina i drugi raz już do nich nie wraca. Przynajmniej tak to będzie najpewniej wyglądało w moim przypadku, bo jakoś sobie nie wyobrażam, bym miała to zapamiętać na dłużej…
    • Avatar
      The Beatle 5.08.2016 17:47
      Re: Może być
      Cóż, jeszcze przynajmniej raz Planetarian się przypomni, bo ma wyjść film. [link]
      • Avatar
        Kysz 5.08.2016 19:31
        Re: Może być
        No tak, ale chyba nawet film nie utrwali tego w mej pamięci na długo. xd
  • Avatar
    A
    Ala 5.08.2016 03:35
    Nudne
    Nudne i Nijakie, w praktyce zero fabuły. Kluchowaty android tak irytujący, że człowiek skakał z radości kiedy  kliknij: ukryte .

  • Avatar
    A
    The Beatle 14.07.2016 23:14
    2 odcinki
    Jestem pod wrażeniem.

    Intuicja podpowiedziała mi, że to będzie najciekawsze anime lata i chyba tym razem się nie pomyliłem. Przede wszystkim Planetarian nie przypomina innych ekranizacji gier Keya – ani settingiem, ani zestawem bohaterów, ani klimatem. Ma to chyba uzasadnienie na liście płac: Suzumoto dostał tu wolną rękę, podczas gdy przy innych grach raczej asystował w tworzeniu historii. Nie wiem, na ile wierne to przeniesienie na ekran, ale efekt na razie wygląda dobrze. Postapokaliptyczne uniwersum wypada wiarygodnie i ciekawie: zachowanie głównego bohatera jest praktyczne i skupione na zaspokojeniu podstawowych potrzeb – widać, że to nie zabawa w survival – natomiast szczegóły na temat świata wyjawiane są oszczędnie, ale tworzą jasny, spójny obraz. Również elementy sci­‑fi mają się dobrze, głównie przez to, że nie zdecydowano się na pójście w futuryzm, a przemycono tylko pojedyncze elementy do modelu współczesnego świata. To dobra droga, bo całkiem prawdopodobna, ale przede wszystkim umożliwiająca lepszy kontakt z widzem.

    Wyjątkiem jest Yumemi, która jako zaawansowane AI wydaje się trochę oderwana od reszty uniwersum (i co ciekawe tak jest też odbierana wewnątrz dzieła, bo bohater ma inne wyobrażenie o robotach). Jeśli nie była elementem jakichś testów dla wojska, to jej obecność ma słabe uzasadnienie. Ale nie można powiedzieć, że umieszczono tu androida tylko po to, żeby przemycić w surowe realia uroczą, młodą dziewczynę. Do tematu podchodzi się od właściwej strony, kreując wyjątkowo przekonującą sztuczną inteligencję. Teoretycznie prowadzone dialogi wydają się naturalne, ale jeśli je przeanalizować, nie ma tam nic, co wychodziłoby poza intuicyjne ramy rozróżniające robota od człowieka: widać pewne procesy nadrzędne, które nie pozwalają androidowi robić, co chce, widać brak rzeczywistych emocji (tylko sztuczne, dopasowane do sytuacji), widać dość szablonowy sposób mówienia, niepodobny do komunikacji między ludźmi, która stopniowo ewoluuje wraz z postępem rozmowy czy znajomości. Jednakże nie przesadzono też w drugą stronę: Yumemi jest na tyle sympatyczna, że da się ją lubić, i niektóre jej działania potrafią zaskoczyć. Kwestia jej nadmiernego gadulstwa wydaje się narzędziem fabularnym, mającym podtrzymać interakcję między bohaterami, ale dzięki odpowiedniemu wyeksponowaniu nie narzuca się brakiem uzasadnienia.

    Największe obawy rozwiały się, kiedy zobaczyłem długość pierwszego odcinka (19 min), ale po trochu wróciły, bo kolejny skrócono do 13 min. Mam nadzieję, że to kwestia dopasowania czasu do kluczowych momentów fabuły, a nie coś wypływającego z kosztów produkcji. Poza tym technicznie jest dobrze.