Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Kimi no Na wa

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Zbora 20.05.2017 13:25
    Kandydat na Oskara?
    Widzę, że będę odosobniona w swojej opinii. Nie rozumiem fenomenu Kimi no Na wa. Zachęcona entuzjastyczną recenzją i wieloma pozytywnymi komentarzami na tym portalu, obejrzałam z uwagą to dzieło.

    Nie odniosłam wrażenia, że obcuję z czymś wybitnym, zasługującym na Oskara (z takimi zdaniami spotkałam się choćby na filmwebie). Moim zdaniem nie wnosi niczego nowego do gatunku, ani nie mówi nic, czego by nie przekazywały inne filmy lepiej. Nie miałam wygórowanych oczekiwań wobec tej produkcji – liczyłam na dobrą, ciekawą, wzruszającą historię ubraną w piękną szatę graficzną.

    Uważam, że Your Name jest anime przeciętnym. Płakałam przy niektórych scenach – trzeba mu oddać, że potrafi zaangażować i wzbudzić sympatię do bohaterów, ale czy nazwałabym to ,,wyrafinowanym graniem na uczuciach widza”? Nie wzruszył mnie bardziej niż inne anime. Nie zauważyłam, by było w nim coś oryginalnego, absolutnie niezwykłego, co pozwoliłoby mi określić je jako wyjątkowe.

    Pierwsza część filmu sprawia wrażenie szkolnej komedii, powielającej schematy, które są częste dla dzieł poruszających tematykę zamiany ciał. O dziwo, tę część anime oglądało mi się najprzyjemniej – miło śledziło się losy głównych bohaterów, modyfikacje, jakie wprowadzają nawzajem w swoim życiu, a także to, w jaki sposób plecie się ich relacja. Niekoniecznie przemówiło do mnie macanie się po biuście jako scenka komediowa – ileż można powtarzać ten sam gag? Irytujące. Tak samo jak to, że  kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 

    Inne absurdy:
     kliknij: ukryte 

    Trzecia część filmu to już tani wyciskacz łez. Poziom tej produkcji jest bardzo nierówny. Wątek  kliknij: ukryte  też do mnie nie przemówił. Idea dobra, ale wykonaniu trochę brakuje.

    6/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Raikami 17.05.2017 22:08
    Podejście drugie
    Ostatnio, kiedy zostawiałem komentarz pod tym filmem kinowym

     kliknij: ukryte 
    brakowało mi odpowiedniego słowa, którym potrafiłbym określić jakie uczucie wzbudził we mnie seans z Kimi no Na wa. Nim przeczytałem recenzję, obejrzałem film raz jeszcze i… stwierdzam, że recenzja idealnie pokrywa się z moimi odczuciami. Pisałem na początku o tym, że brakowało mi jednego słowa określającego Kimi no Na wa. Teraz wydaje mi się, że wiem jakie słowo idealnie pasuje. „Rozczulający”. Dokładnie taki jest ten film.

    Wciąż słucham z taką samą radością soundtracków, krajobrazy rozpieszczają moje oczy zaś sama opowieść połączona ze wszystkimi elementami wizualnymi i akustycznymi, w jakiś magiczny sposób rozczula mnie i sprawia, że gdzieś w środku próbuję wrócić do dawnych czasów. Nie jest to dzieło wybitne, ale zdecydowanie należy do takich ekranizacji, które mogą trafić w serducho. Można jedynie zapalić znicza ze smutku, że reżyser nie postanowił pogłębić opowieści, bowiem ta mogła efektywnie spotęgować wrażenia widza. Szkoda także, że z Kimi no Na wa nie postanowiono zrobić serii TV. Być może dłuższy czas antenowy lepiej wpłynąłby na samą historię.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 30.04.2017 11:16
    8/10
    Właściwie to mimo że jest dużo więcej perełek animku (pokroju Millennium actress) to bardzo lubię filmy tego typu, w których nie do końca wiadomo o co chodzi i dlaczego, ale jest wątek poszukiwania czegoś. Był trochę wzruszający i ogólnie rzecz biorąc miły. Drugi raz bym nie obejrzała, stąd też nie oceniłabym wyżej, ale na niższą ocenę też nie zasługuje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Moslaten 1.04.2017 04:32
    Mocno sie zawiodlem, ale to tylko potwierdzenie tego, ze nie nalezy kierowac sie MAL­‑em i ocenami mas w wyborze anime :v

    Muzyka byla dobra.
    Boli duza ilosc uproszczen, naciagana fabula (a to moze moje uprzedzenia do bajek z deus ex machina? wiecie, magia, manipulacje czasem itp, odbiorcy mozna wepchnac wszystko i uargumentowac to „no bo tu jest magia” i to troche mnie irytuje), postacie nijakie w dodatku jest ich malo, relacji miedzy bohaterami tez jakos film nie przedstawil.  kliknij: ukryte 

    Film generalnie jest taki pusty, ze az chyba zaluje tych dwoch godzin, bo czy bym go obejrzal, czy nie, nic by to w sumie nie zmienilo, a jakbym przez ten czas obejrzal jakas komedie to chociaz bym sie posmial. (pozno juz, ale po prostu chodzi mi o to, ze oczekuje od bajek dwoch rzeczy, albo rozrywki, albo tresci, jak tresci nie ma, to powinna byc rozrywka, w tym filmie przez polowe jego trwania jest nuda i podwaliny pod tresc, w drugiej polowie olanie calkowicie tresci i pojscie w strone rozrywkowa, ale ta dla mnie jest dosyc mocno watpliwa.)
    Film potencjal na cos glebszego i rozrywkowego mial, ale go nie wykorzystal.

    Pisze to z perspektywy osoby zawiedzionej. Oczekiwalem po prostu czegos dobrego, a dostalem cos w zasadzie sredniego.
    Chyba jednak nie warto sprawdzac ocen przed ogladaniem bajek ;d Takie 5­‑6/10, o samym filmie pewnie zapomne po kilku tygodniach.

     kliknij: ukryte 

    ps. coraz bardziej watpie w ludzi jak czytam o tym, ze to ma byc arcydzielo, 10/10 lub najlepszy film ever…














    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    CommonBlue 19.02.2017 01:51
    No tak średnio bym powiedziała...
    To anime nie jest aż tak dobre.
    Jeśli na tym etapie już się ze mną nie zgadzasz to ostrzegam, że dalej może być tylko gorzej.
    Subiektywnie o tym dlaczego największy blockbuster ostatnich lat, który przedarł się na zachód, jest WEDŁUG MNIE przeceniany.

    Muzyka: Nic co wpadałoby w ucho i w nim zostało, dużo powtarzalnych j­‑pop'owych melodii. Utwory bardzo bezpieczne, nie były czymś co wprowadzało w klimat.

    Strona wizualna: Trzeba oddać twórcom ze tła i otoczenie to górna półka. Miasta są śliczne, wieś oddaje klimat, natura momentami zachwyca a wnętrza pomieszczeń są szczegółowo i dokładnie narysowane. Zupełnie inaczej mają się projekty postaci, które pomimo świetnej animacji (jak wszystkie elementy, nawet auta sprawiają wrażenie płynnego ruchu), nie wyróżniają się niczym szczególnym.

    Fabuła i postacie: NO KURDE. Ciekawy aczkolwiek nieoryginalny główny wątek.  kliknij: ukryte 
    Postacie… są. Z jednej strony sprawiają wrażenie pozbawionych jakiegokolwiek wyrazu, z drugiej, są tak nijakie i sztampowe, że dają pełną dowolność interpretacji, zwykle niejasnych, motywów.

    Na uwagę zasługują też małe głupotki jak np. kliknij: ukryte  Pomijam już typowe chwyty fan serwisowe w stylu „łapanie się za cycki” albo  kliknij: ukryte .

    Nie uważam Kimi no Na wa za złe albo słabe. Gdyby skupiło się ono na jednej ze swoich składowych  kliknij: ukryte  i prowadziło ją konsekwentnie, mogłaby być to perełka na miarę Oskara we wschodnim stylu. Niestety, według mojej opini, uległa rozbiciu i rozproszeniu uwagi na zbyt wiele kwestii. Nie jest to produkcja, którą zapamiętam na długi czas, a szkoda.

    6/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Raikami 13.02.2017 23:00
    Kurcze... Wow, czy nie wow?
    Kiedyś oglądałem Ogród Słów i byłem nim bardzo zachwycony. Taka odświeżająca, oczyszczająca, a także refleksyjna opowieść, po której czułem się dobrze. O Kimi no Na wa dowiedziałem się rok temu, zupełnie przypadkiem. Jednakże soundtrack i zapowiedź tak bardzo przypadły mi do gustu, że z wypiekami oczekiwałem go dostępnego online. Z czasem zapomniałem o tym tytule i dopiero dzisiaj przypomniał mi o nim komentarz Koogie. Zabawne, bo brzmi to na jakiś sposób niczym historia z filmu, o którym zaraz zacznę pisać. [bez spoilerów]

    Jak pisałem wcześniej, Ogród Słów bardzo przypadł mi do gustu, dlatego w jakiś sposób patrzę na „Kimi no Na Wa” przez pryzmat tego pierwszego filmu. Czy czuję zawód? Otóż nie! Chociaż, nie stawiłbym obu filmów na równi. Ten pierwszy zdaje mi się trochę lepszy.

    Zaczynając seans zostałem wrzucony w wir wydarzeń, których nie rozumiałem. Były dla mnie chaotyczne. Zabieg był o tyle przebiegły, że z czasem trwania seansu, pierwsze sceny albo wracały nam przed oczy mimowolnie, albo przyprawiały o „Kurde… Faktycznie…”.
    Historia pełna ciepła i uroku. Zdarzyło się nawet, że parę razy łzy stanęły mi w oczach ze wzruszenia, a to rzadkość u mnie. Po skończeniu całości poczułem się podobnie jak po Ogrodzie Słów. Z tą różnicą, że mniej jest we mnie refleksji. Sam film mógłby być świetną serią telewizyjną tak na 12­‑24 odcinki.

    Nie wiem też do końca dlaczego, ale poniekąd nasuwa mi się skojarzenie z ReLIFE, które podobnie buduje wrażenie o sobie jak Kimi no Na wa.

    W każdym razie, daję zasłużone 9,5/10 Warte zobaczenia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    FanAnime 13.02.2017 22:39
    Wyjaśnienie...
    Jakim cudem Mitsuha mogła zamienić się ciałem z głównym bohaterem skoro  kliknij: ukryte  i na dodatek działo się to trzy lata  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Koogie 18.01.2017 08:25
    Widać, że film nie jest w takiej formie w jakiej być powinien. Wizualnie nie jest to Garden of words, początek wydaje się przelatywać jeden z ciekawszych aspektów (jak nasi bohaterowie nawiązują tą przyjaźń), ostatnie sceny wydaje się kompletnie nie mieć rytmu i dłużą się tak że straciły mnie kompletnie emocjonalnie, a także rezolucja konfliktu z ojcem wydaje się troszkę przyspieszona. Sam reżyser twierdzi, że za mało czasu spędził nad filmem i dało się go jeszcze poprawić.

    Jednak mimo to film jest stanowczo bardzo dobry i przyjemnie się go ogląda. Łatwo dać się wciągnąć w meandry fabuły, a także film oferuje pewną przystępność. Jest parę zwrotów akcji, które wywołują dreszcze i sam koncept filmu przypomina mi cytat z Autostopem przez galaktykę w którym  kliknij: ukryte 

    Polecam obejrzeć. Na pewno nie zmarnujecie swojego czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    1 MrOcZny 1 18.01.2017 01:37
    Prawie się popłakałem :D.
    Naprawde polecam to anime
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuan 6.01.2017 18:03
    Fajnie, że  kliknij: ukryte  też całkiem udany.
    Dla mnie najlepszy film jak dotychczas, Shinkai w formie. :)

    Spoilery się ukrywa!
    Moderacja
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Maxromem 7.12.2016 00:02
    Postanowiliśmy z kumplem odreagować po egzaminie i spontanicznie kupiliśmy bilety kilka dni temu. Właśnie wróciłem z kina.

    Nie będę powtarzać tego co wszyscy, więc tylko powiem, że zgadzam się ze wszystkimi poprzednimi komentarzami, ALE…

     kliknij: ukryte 

    Pomimo tego, zdecydowanie polecam wszystkim. Atmosfera w kinie była taka, że obawiałem się, że na koniec wszyscy zaczną klaskać :D Na szczęście obyło się bez, bo poczułbym się jak w lądującym samolocie przed laty :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    Norrc 11.10.2016 03:20
    Choc nie lubie wydawac wielkiej kasy na bilety do kina, to wplynely na mnie opowiesci znajomych (ktorzy swoja droga poszli na seans po 2­‑3 razy) i rowniez zdecydowalem sie sprobowac.

    I musze powiedziec, ze bylo warto!
    Muzyka i grafika wspaniala! Sama opowiesc, pomimo swojego ciepla i uroku, potrafila wycisnac ze mnie kilka lez.
    Nie czytalem o filmie wczesniej nic wiecej, wiec nie mialem pojecia gdzie dzieje sie jego akcja. Przezylem lekki szok (calkiem pozytywny) gdy okazalo sie ze glowni bohaterowie mieszkaja w tych samych prefekturach co ja i moja znajoma, z ktora bylismy w kinie. Takiego obrotu spraw sie nie spodziewalem, a dodalo to odrobine osobitego posmaku do seansu ^_^

    Ogolnie warto polecic wszystkim, jak zreszta kazda z pozostalych produkcji tego rezysera!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    rayven129 30.09.2016 22:42
    Arcydzieło..
    Czy czasami też tak macie, jak oglądacie coś naprawdę dobrego, to po skończeniu macie doła/depresję/czujecie się jakbyście nie wiedzieli/wiedziały co ze sobą zrobić? Ja tak waśnie mam. Miałem czekać na wersję DVD/Blu­‑Ray lecz nie wytrzymałem, i bardzo się cieszę z tego powodu. Brak mi słów by opisać ten film/anime. Aż chciało by się być w takiej sytuacji :)

    10/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gaijin 27.09.2016 21:12
    Piękne
    Produkcje Makoto Shinkai mają to do siebie, że angażują nie tylko naszą uwagę, ale równie silnie oddziałują bezpośrednio na zmysły i emocje, omijając intelektualny filtr. Muzyka, oprawa graficzna i historia tworzą jedną całość, która porywa i oszołamia. Pięknie oddane Tokyo. Właśnie takim je pamiętam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    gr8pio 21.09.2016 18:09
    Coś pięknego!
    J. W. Po prostu coś pięknego.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime