Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Yuuri!!! on Ice

  • Avatar
    A
    IKa 21.03.2017 20:28
    Moderacja nad wyraz uprzejmie przypomina, że dyskusje społeczne sobie możecie prowadzić w profilach. Tu są komentarze do anime.


  • Avatar
    A
    Szarooczka 22.01.2017 00:08
    We were born to make history!
    Yuri On Ice to przyjemne w odbiorze anime. W sam raz na seans z czekoladą. Zastrzyk pozytywnych emocji.
    Rywalizacja,szacunek dla rywali,realizacja marzeń,odnajdywanie w sobie motywacji do osiągnięcia celu, wsparcie i wiara trenera w zawodnika; radzenie sobie zawodników ze stresem… No i czołówka, która zapada w ucho ;)

    Can you hear my heartbeat?
    Tired of feeling never enough
    I close my eyes and tell myself that my dreams will come true

    There'll be no more darkness
    when you believe in yourself you are unstoppable
    Where your destiny lies, dancing on the blades, you set my heart on fire

    Don't stop us now, the moment of truth
    We were born to make history
    We'll make it happen, we'll turn it around
    Yes, we were born to make history!

    że niby yaoi ? No to co ? Homo, hetero – wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy marzenia. Potrzebujemy wsparcia, motywacji, zrozumienia.
    • Avatar
      Obserwator 22.01.2017 02:27
      Re: We were born to make history!
      Pozytywy, które wymieniłaś występują zazwyczaj we wszystkich dobrych tego typu produkcjach (sportówkach). Czy czołówka zapada w ucho? A to już naprawdę kwestia gustu (z ciekawości musiałem sobie przypomnieć ten opening bo jakoś nieszczególnie utkwił mi w pamięci). Co do kwestii yaoi, to sprawa wydaje się być oczywista. Coś co budzi kontrowersje można lepiej sprzedać. Wiadomo wszyscy jesteśmy ludźmi, etc, ale nadal kwestia odchyleń od norm seksualności budzi niebezpodstawne emocje. Ogólnie nie wiem, czy serii takie zagranie wyszło na dobre, ale na pewno zapewniło rozgłos (bo powiedzmy to szczerze – ani jako nietypowa sportówka, ani jako typowe yaoi to anime nie jest niczym wybitnym).
      • Avatar
        Szarooczka 22.01.2017 20:56
        Re: We were born to make history!
        Po skończeniu seansu czołówka plącze się po głowie. Na jak długo, tego nie wiem. Na razie się wkręciłam, bo miałam frajdę z tego seansu.

        A czy anime musi być wybitne, żeby podczas jego seansu się dobrze bawić ?

        Od kiedy darzeniem kogoś uczuciem jest kontrowersyjne ?

        Nietypowa sportówka – bo o łyżwiarstwie figurowym ? Bo dwóch głównych bohaterów łączy wieź, którą można określić jako miłość platoniczna ? Yuri chyba ze dwa razy zaprzeczał, jakoby jego relacja z Wiktorem była czymś więcej niż przyjaźnią.


        • Avatar
          Obserwator 23.01.2017 00:37
          Re: We were born to make history!
          Czy anime musi być wybitne, by stać się dobrą rozrywką? Absolutnie nie. Wystarczy, że jest przyzwoicie skonstruowane. Nawet średniaki mają potencjał na dobrą zabawę.

          Darzenie kogoś uczuciem nie jest w żaden sposób kontrowersyjne. Kontrowersje wzbudza przedstawianie tematyki yaoi/shonen­‑ai/homoseksualności/czy jak to sobie nazwiemy. To przecież naturalne, że czujemy się nieswojo, dostrzegamy pewien dysonans, gdy coś odbiega od powszechnej normy, tutaj: seksualności. Dowodem na to są komentarze pod tym anime – gdyby było inaczej, nikt by na to nie zwracał uwagi.

          Nietypowa sportówka – i niszowa tematycznie (serii o łyżwiarstwie figurowym jest zaledwie kilka), i sposób opowiadania całej historii (jakie elementy wyszczególniono, a jakie stonowano).
          • Avatar
            Szarooczka 25.01.2017 22:14
            Re: We were born to make history!
            Czy oglądając Yurii On Ice, Obserwatorze, czułeś się nieswojo,odczuwałeś dysonans ?
    • gościu 3.03.2017 15:04:08 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Lina 15.01.2017 16:17
    Takie krótkie pytanie...
    ...do osób które widziały obie serie.

    Czy w Yuru Yuri (którymkolwiek sezonie) jest porównywalna ilość shoujo­‑ai/yuri co shounen­‑ai/yaoi w Yuuri!!! on Ice?
    • Avatar
      yumechu 16.01.2017 18:19
      Re: Takie krótkie pytanie...
      według mnie w yuru yuri jest bardzo mało yuri. powiedziałabym, że śladowe ilości.

      w yoi są natomiast dwaj mężczyźni w związku.
      • Avatar
        gościu 3.03.2017 15:07
        Re: Takie krótkie pytanie...
        Czyli yaoi. Nie wiem czemu macie skrupuły nazywać rzeczy po imieniu akurat przy tym tytule.
      • Avatar
        Lina 18.03.2017 15:35
        Re: Takie krótkie pytanie...
        Właśnie tego dotyczyło moje pytanie. Jeśli to co napisała yumechu jest prawdą, to dlaczego nie było i dalej nie ma w opisie „shounen­‑ai/yaoi” skoro „shoujo­‑ai/yuri” stoi jak byk w seriach typu Yuru Yuri gdzie równie dobrze może takiego oznaczenia nie być, a już na pewno nie powinno np. w Toaru Kagaku no Railgun S.

        Jak rozumiem chcieliście i dalej chcecie uniknąć odrzucenia tego anime przez część potencjalnych widzów na starcie.
        To zaczyna wyglądać na zasadzie: „Niech na zachętę zobaczą ładną animację w paru pierwszych odcinkach, a potem niech dostaną gejostwem po oczach, a my oczywiście taktownie przemilczymy temat. Nie było tego w opisie? Recenzent pewnie zapomniał, zdarza się.”

        Czy to tak trudno napisać, że anime traktuje o zmoderowano?
        • Avatar
          tamakara 18.03.2017 18:30
          Re: Takie krótkie pytanie...
          .......... wzdech
          Tak! Włączasz sobie anime a tam nieoznakowani geje grasują! Skandal. Spisek, zmowa i zasadzka…
          • Avatar
            Lina 19.03.2017 10:23
            Re: Takie krótkie pytanie...
            No właśnie nie wiem, dlatego powołuje się na to co napisała yumechu oraz wnioskuje z innych komentarzy. Zazwyczaj nie przeszkadza mi gdy podteksty gejowskie są sporadyczne i mają typowo humorystyczny wydźwięk, natomiast jeśli wykraczamy poza tę granicę to wypadałoby o tym poinformować.
            Dla jednych może to być wada, dla innych zaleta, ale żeby każdy wiedział w co się pakuje. Na tej samej zasadzie jak macie oznaczenia np. harem, przemoc, seks czy nagość.

            Jeśli tak bardzo przeszkadza Wam myśl o porzuceniu przemycenia zmoderowano... znaczy się gejowskiej propagandy ;-) to tłumaczcie to sobie czystą recenzencką spójnością i uczciwym traktowaniem wszystkich tytułów oraz zwyczajną chęcią poinformowania czytelników w celu zaoszczędzenia im czasu na przeszukiwaniu komentarzy żeby coś potwierdzić lub zaprzeczyć.
            • Avatar
              tamakara 19.03.2017 14:55
              Re: Takie krótkie pytanie...
              No toż przecież mówię, że spisek i zasadzka… Nas, którzy napisali tę recenzję, bo chyba uważasz, że to jakieś dzieło zbiorowe. Co prawda nie mam pojęcia jaki płynie z tego zysk, ale oczywiście zrobiliśmy to specjalnie.
              • Avatar
                Lina 19.03.2017 23:50
                Re: Takie krótkie pytanie...
                „Wam” lub jak wolisz „Nas” w znaczeniu Redakcję.
                Zysk – spójność, uczciwość, obiektywność, rzetelność; świadomość czytelników, że czytacie komentarze nie tylko pod kątem moderowania słów wedle własnego widzimisię (jak to miało miejsce w postach powyżej).

                Tak, myślę, że zrobiliście to specjalnie i dalej robicie. Chi4ko zwróciła na to uwagę jeszcze podczas emisji serii, ale być może w tamtym momencie nie było to jeszcze pewne, a potem zostało przeoczone. Od mojego posta z sugestią, że może należałoby jednak oznaczyć tę serię jako „shounen­‑ai/yaoi” minęły ponad dwa miesiące, ale życzliwie mogę przyjąć, że nie każdy mógł się domyślić o co chodzi, natomiast ponad dwa tygodnie temu użytkownik „gościu” napisał Wam to dosłownie i dalej nikt się do tego nie odniósł. Ciężko jest mi to wytłumaczyć w inny sposób, bo przecież nie tym, że Redakcja nie czyta postów gdyż dzisiejsza szybka reakcja dowodzi, że jednak czyta. Niestety trudno mi się oprzeć wrażeniu, że owa szybka reakcja była wynikiem użycia określenia „homosie” będące skrótem od „homoseksualiści”, które zdaniem Redakcji chyba brzmi zbyt mało dostojnie i zamiast „homosie” powinno widnieć Wielce Czcigodni Tęczowo Oświeceni Geje :-).
                • Avatar
                  Maxromem 20.03.2017 01:20
                  Re: Takie krótkie pytanie...
                  „Homosie” ma wydźwięk pejoratywny. Nie musisz nikogo nazywać per „Wielce Czcigodni Tęczowo Oświeceni Geje”, wystarczy „geje” albo „homoseksualiści”. I nie ma to żadnego związku z czyjąś opinią na ich temat. Ot lekcja dobrych manier na dzisiaj.
                • Avatar
                  Lenneth 20.03.2017 02:01
                  Re: Takie krótkie pytanie...
                  (Wetnę się, bo mogę).

                  „Homoś” do „homoseksualisty” ma się jak „polaczek” do „Polaka” – nie mów, że nie dostrzegasz różnicy.

                  Ale tak zupełnie abstrahując od dyskusji nt. tolerancji, spisków etc. – dlaczego by nie dodać taga? Relacje między chłopcami w „Yuri!!!” to nie jakiś tam pomijalny wątek n­‑tego planu, tylko jeden z najważniejszych elementów całej serii. No i co w sytuacji, kiedy ktoś akurat szuka sobie shounen­‑ai czy yaoi i przegapia połowę dobrych serii, bo nieotagowane? ;) (Proszę nie patrzeć na mniej jak na kosmitkę, wiem, że na „Yuri!!!” był wielki hype, ale nie wszyscy fani anime trzymają rękę na pulsie, niektórzy chcą sobie coś czasem obejrzeć z doskoku…).
                  • Avatar
                    Maxromem 20.03.2017 02:09
                    Re: Takie krótkie pytanie...
                    Nie no, ogólnie to rzeczywiście taga brakuje, ale sposób w jaki lina się do tego odnosi jest niezwykle irytujący…
                  • Avatar
                    Lina 20.03.2017 10:26
                    Re: Takie krótkie pytanie...
                    Do tego co napisała Kenneth:
                    Analizując sprawę to „homoś” do „homoseksualisty” ma się jak np. „Gienek” do „Eugeniusza” lub „Kasia” do „Katarzyny”.

                    „Homoś” jest po prostu dużo krótszy niż „homoseksualista”, brzmi bardziej potocznie i/lub zdrobniale oraz tak bardziej po polsku, zachowując przy tym znaczenie.
                    „Homoseksualista” brzmi tak bardzo medycznie, naukowo.

                    Słyszy się czasem obraźliwe: „Ty pedale” lub „Ty geju” natomiast „Ty homosiu” – nikt tak nie mówi, bo brzmi nieagresywnie, mało dosadnie, zbyt ładnie, delikatnie.

                    Do tego co napisali Lenneth i Maxromem:
                    No właśnie, wystarczyło uczciwie wstawić od początku tag i nie byłoby problemu.

                    Być może teraz jest ten sposób bardziej dosadny (nie był taki na początku), ale jak widać tylko taki może liczyć na reakcje ze strony Redakcji (wcale mnie to nie cieszy).
                    • Avatar
                      Lina 20.03.2017 10:35
                      Re: Takie krótkie pytanie...
                      Miało być oczywiście Lenneth nie Kenneth w pierwszej linijce, autokorekta musiała jak czasem jej się to zdarza niepotrzebnie zadziałać.
                    • Avatar
                      Maxromem 20.03.2017 15:12
                      Re: Takie krótkie pytanie...
                      Dorabiasz logikę żeby się bronić. „Homoś” jest jak najbardziej obraźliwe. Zresztą „gej” jest równie polskie i jeszcze krótsze niż „homoś”, więc Twoja logika właśnie w tym momencie siada.
                      • Avatar
                        Lina 21.03.2017 15:42
                        Re: Takie krótkie pytanie...
                        Nie dorabiam ideologii tylko podaję przykłady.
                        Za to chętnie się dowiem na jakiej podstawie twierdzisz, że „homoś” jest obraźliwe, a „gej” już nie?

                        „Homoś” to skrótowiec/zdrobnienie od homoseksualista i ma też taki wydźwięk (wiele zdrobnień imion w języku polskim ma podobną strukturę), brzmi jak polskie słowo. Z racji brzmienia może się kojarzyć trochę nieporadnie, ale sympatycznie.

                        Słowo „gej” jest stosunkowo nowym (jak na realia językowe) zapożyczeniem z języka angielskiego, spolszczonym w pisowni.
                        W języku angielskim jest używane do określenia osób homoseksualnych obu płci, a ostatnio także do rzeczy słabych, beznadziejnych; natomiast pierwotne znaczenie to kolorowy, beztroski, wesoły.
                        Brzmienie tego słowa kojarzy mi się z jakąś rozlaną paćką/masą, być może dlatego że brzmi podobnie do „lej”.
                        Dla mnie gej to osoba obnoszącą się ze swoim homoseksualizmem (wcale niekoniecznie homoseksualistą będąc w rzeczywistości tylko na potrzeby chwili).
                    • Avatar
                      vaka 20.03.2017 15:44
                      Re: Takie krótkie pytanie...
                      Ty homosiu” – nikt tak nie mówi, bo brzmi nieagresywnie, mało dosadnie, zbyt ładnie, delikatnie.

                      To nie brzmi ładnie i delikatnie, tylko obraźliwie i dobrze o tym wiesz. To słówko o pogardliwym wydźwięku, które ma dać do zrozumienia, że nie przyznaje się homoseksualistom tych samych praw co osobom hetero. Zresztą, czy w odwrotnej sytuacji „heterosie” brzmi ładnie? Nie.
                      • Avatar
                        Lina 21.03.2017 16:40
                        Re: Takie krótkie pytanie...
                        No właśnie nie wiem dlaczego miałoby brzmieć obraźliwie, tak jak w poście wyżej dla mnie brzmi sympatycznie chociaż przyznaje, że trochę tak nieporadnie. Nie mam pojęcia jaki miałoby mieć to związek z prawem.
                        O jakich prawach homoseksualistów piszesz, bo jedyne co mi przychodzi do głowy to te związane z zawieraniem małżeństw w Polsce. Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Ma to sens gdyż tworzy się wtedy rodzina, której głównym celem jest posiadanie potomstwa.
                        Owszem małżeństwo pociąga za sobą także pewne skutki prawne, ale o ile wiem większość można spisać za pomocą umowy np. spadkowe, a tych których nie można wynikają lub są w jakiś sposób uwarunkowane faktem, że dwie osoby płci tej samej nie są zdolne do posiadania własnych dzieci.

                        „Heterosie” brzmi ładnie, np. „heterycy” już mniej przyjemnie bo ze względu na brzmienie kojarzy się siłą rzeczy z „heretycy”. Czy są one obraźliwe? Na pewno nie.

                        W języku angielskim o heteroseksualnych osobach mówi się „straight” czyli na polski „prości” co za tym idzie złośliwie można powiedzieć, że homoseksualiści są „krzywi” lub „skrzywieni”, tylko po co importować skoro można używać własnych określeń.
                        • Avatar
                          vaka 21.03.2017 17:38
                          Re: Takie krótkie pytanie...
                          Jako, że zdecydowanie nie jest to forum to tego typu ideologicznych dyskusji prowadzących w zasadzie donikąd, będę się streszczać. Wybaczcie moderatorzy.
                          Oczywiście, jak jasno wynika z mojej wypowiedzi, powyżej miałam na myśli prawa jakie ma (a przynajmniej powinien mieć zagwarantowane) każdy człowiek, czyli np. prawo do równego traktowania.
                          Jeżeli uważasz, że małżeństwo prowadzi wyłącznie do prokreacji Twoja sprawa. Trochę smutny pogląd, ale nie mnie go w zasadzie oceniać. Zastanawia mnie tylko, co mają powiedzieć wszystkie te pary, które nie chcą, bądź nie mogą mieć dzieci? Dla mnie małżeństwo to związek dwojga ludzi, którzy się kochają. Dwie homoseksualne osoby w małżeństwie, to również rodzina. Nie widzę powodu dla którego pary homoseksualne miałyby bawić się w spisywanie jakiś umów spadkowych itp. skoro rzecz można załatwić poprzez małżeństwo, tak jak w przypadku par hetero. Jest to tylko i wyłącznie celowe utrudnianie życia wynikające z homofobii.
                          „Heterosie” brzmi ładnie, np. „heterycy” już mniej przyjemnie bo ze względu na brzmienie kojarzy się siłą rzeczy z „heretycy”. Czy są one obraźliwe? Na pewno nie.
                          W języku angielskim o heteroseksualnych osobach mówi się „straight” czyli na polski „prości” co za tym idzie złośliwie można powiedzieć, że homoseksualiści są „krzywi” lub „skrzywieni”, tylko po co importować skoro można używać własnych określeń.

                          Tak, po co importować, skoro można użyć słowa „homoś” zamiast „krzywy” i kogoś obrazić? Właśnie sama to przyznałaś, gratuluję.
                          Powyżej już napisano coś o dobrych manierach – ja dodam od siebie: używając jakiegoś słowa odnoszącego się do danej grupy społecznej wypadałoby wiedzieć jak jest odbierane przez społeczeństwo, a szczególnie zaś przez wspomnianą grupę. Homoseksualiści uważają słowo „homoś” za obraźliwe, bo brzmi protekcjonalnie. Zasady dobrego wychowania nakazywałyby go nie używać, o ile oczywiście nie chcę się kogoś celowo obrazić. Ale przecież nie o to Ci chodziło, nieprawdaż?
                          • Avatar
                            Lina 21.03.2017 20:05
                            Re: Takie krótkie pytanie...
                            Do vaki:

                            Stwarzanie osobnego prawa dla homoseksualistów (czy jakiejkolwiek innej grupy społecznej) bez względu na to jakie by ono nie było wyklucza istnienie prawa do równego traktowania. Dlatego im mniej praw tym lepiej, sprawiedliwiej. Gdyby się okazało, że jakaś grupa społeczna np. homoseksualiści ma jakieś prawa, których nie ma inna grupa społeczna to liczba „homoseksualistów” wzrosłaby proporcjonalnie to wielkości tych przywilejów.

                            Uważam, że para, trójka, piątka, dziesiątka osób może się tak samo kochać bez względu na to czy są w związku małżeńskim czy też nie i mogą chcieć mieć potomstwo lub nie, natomiast z punktu widzenia prawnego wszelkie różnice między małżeństwem, a nie małżeństwem, których zrównania domagają się dziwne grupy społeczne wynikają właśnie z niemożności posiadania własnych dzieci (akurat idiotyczna ustawa 500+ jest dla nich świetną wymówką, ale też rezultatem propagandy homoseksualnej z czasów wcześniejszych).

                            Natomiast pozwolenie na małżeństwa homoseksualne byłoby pożywką lub wymówką dla innych grup społecznych żeby domagać się własnych praw np. są osoby, które bardzo kochają swoje zwierzęta z wzajemnością i z punktu widzenia miłości mogłyby się domagać zalegalizowania takiego związku lub jak to miało miejsce w Japonii z postacią z gry. Z punktu widzenia państwa żadne z nich nie może mieć własnego potomstwa więc nie będzie nowych podatników lub jakby to ładnie politycznie poprawnie ująć: „nie będzie szans na rozwój kraju”, chociaż w sumie z postacią z gry to tak do końca nie wiadomo.

                            Z punktu widzenia państwa możliwość posiadania własnych dzieci jest bardzo istotna gdyż im więcej dzieci tym więcej podatników w przyszłości czyli większa szansa na spłacanie długów państwa.

                            Albo co zrobić gdy 5 osób bardzo kocha się jednocześnie, ale nie chce małżeństwa z jedną, bo to by sprawiło, że pozostałe mogłyby się czuć pokrzywdzone. Akurat z punktu widzenia państwa mogłoby to być korzystne bo np. „rodzina” z powiedzmy 2 mężczyzn i 3 kobiet mogłaby mieć bardzo dużo dzieci, ale jednak nikt nie domaga się praw lub małżeństw dla „pięciokątów”.

                            Jeszcze jedna kwestia – „ślub kościelny” – założę się, że gdyby doszło do legalizacji małżeństw homoseksualnych cywilnych to niedługo potem wymyślono by jakieś specjalne prawa dla małżeństw kościelnych co z kolei spowodowałoby, że homoseksualiści domagaliby się zalegalizowania „homoseksualnych ślubów kościelnych”.

                            Kolejne przywileje dla kolejnych grup społecznych nakręcają niekończącą się spiralę, na której korzystają jedynie urzędnicy i cwaniacy, i zawsze się to kończy źle.

                            Wg Ciebie „homoś” jest obraźliwe, wg mnie nie jest. Żaden homoseksualista jeszcze nie zgłosił się do mnie z pretensją o to, że czuje się tym urażony więc pozostanę przy swoim, Ty pewnie przy swoim. Natomiast znamienne jest to, że odczytałaś to w sposób w jaki odczytałaś (że po co importować cudze „krzywi” skoro mamy równie złe nasze „homoś”). Tyle tylko, że moim zdaniem „homoś” nie jest złe, naprawdę. Ale właśnie do tego prowadzą te dziwne filozofie, że wszędzie widzą homofobie, mizoginie i inne takie.


                            apropo porównania reakcji na homoseksualizm w filmie i na żywo do reakcji na zabijanie w filmie i na żywo:
                            Równie dobrze można przywołać inny przykład (np. w filmie kogoś coś wzrusza, a na żywo skwitowałoby się machnięciem ręką lub na odwrót), ale na skrajnych dobrze widać uogólnienia i granice.

                            Ale co w tym złego, że część społeczeństwa czułaby się zniesmaczona przytulającymi się dwoma panami lub dwoma paniami. Zostali wychowani tak a nie inaczej, wyrobili sobie takie poglądy a nie inne, jedno im przeszkadza drugie nie. Tak samo gejowi może przeszkadzać przytulająca się para heteroseksualna.

                            Natomiast jeśli ktoś zostałby pobity z prawnego punktu widzenia to nie ma znaczenia czy jest homo czy hetero jest to takie samo przestępstwo, natomiast gdyby był homo to od razu podniósłby się wrzask o nietolerancji, homofobii itd., natomiast gdyby było na odwrót (homoś pobił heterosia) to żadnych wszasków by nie było. Ewentualnie w zależności od aktualnych uwarunkowań próbowanoby zamieść sprawę pod dywan. Tak uważam.


                            Do tamakary:
                            apropo używania „terminologii” i propagowania praw homoseksualistów.

                            Bezpośrednio nie, to tylko taki przykład na to jak przewrażliwiona jest część społeczeństwa na punkcie tego, że ktoś kogoś jakoś tam nazwał i w moim odczuciu jest to w dużej mierze ta część, która domaga się jakiś tam praw dla homoseksualistów, żeby sprawę nagłaśniać, a najlepiej żeby prawnie zabronić nazywania rzeczy po imieniu pod pretekstem tego, że ich uczucia będą urażone.

                            Poza tym takie propagowanie może mieć bardzo nieprzyjemne następstwa na przynajmniej dwa sposoby z czego jeden z nich jest groźny dla samych homoseksualistów, bo im większa propaganda tym często jeszcze większa reakcja. Gdyby pod naciskiem tej reakcji homoseksualizm został uznany jako ohydne zboczenie albo chorobę i prawnie zakazany pod groźbą np. kastracji lub psychiatryka to ciekawe czy wtedy, ci którzy domagają się praw dla homoseksualistów, sami nimi nie będąc, byliby skłonni się poświęcić dla sprawy.



                            Ciężko wymagać od społeczeństwa równego traktowania i jednolitego poglądu na taką sprawę skoro nawet w kręgu osób o podobnym hobby są one różne i nie można dojść do porozumienia nawet w tak wydawałoby się prostej kwestii jak jednolitość w tagowaniu tytułów.

                            Mam nadzieję, że to będzie już ostatni post w tej jak się okazuje delikatnej sprawie.
                • Avatar
                  tamakara 20.03.2017 10:37
                  Re: Takie krótkie pytanie...
                  Cóż, są na tanuku osoby, które twierdzą, że yoi nie zawiera wątków homoseksualnych, być może moshi właśnie jest taką osobą. Możesz się z nią nie zgadzać, ale nie możesz jej tego zabronić. Są również osoby (ja?) które uważają, że takowe wątki w yoi są obecne, ale nie nazwą tego eghem jaojem. Napisałam nawet dlaczego tak myślę, tam gdzieś niżej. Tutaj pozwolę sobie zacytować yumechu, której nie chciało się logować: „a jak zobaczy dwóch gejów w barze, to też krzyczy, że yaoi?”. Ten temat był tak szeroko analizowany w komantarzach, ziew… I wiesz co? Recenzja nie stanowi jakiego kerygmatu prawd o anime, to też tylko czyjś komentarz. Błagam, nie nazywaj tego (ani żadnego innego) tekstu ogólną opinią redakcji, bo robisz z siebie… osobę niepoważną.
                  Co do potencjalnego zysku, wyraźnie się zgubiłaś, napiszę więc inaczej – chodziło mi o to, w jaki sposób niezwracanie uwagi na wątki homoseksualne, przemilczenie ich, ignorowanie etc. stanowi element propagandy? Coś takiego implikujesz, ale to się chyba wyklucza, prawda? Nie?
                  • Avatar
                    Lina 20.03.2017 13:16
                    Re: Takie krótkie pytanie...
                    Odniosę się do spraw po kolei:
                    No właśnie nie mogę się z recenzją moshi­‑moshi ani zgodzić ani nie zgodzić, gdyż jak widać parę postów wyżej opieram się jedynie na komentarzach, a nie na samym anime.

                    Oczywiście zdaje sobie sprawę, że sama recenzja jest opinią recenzenta i Redakcji generalnie nic do tego, natomiast wydawało mi się, że tagi mają jakieś przyjęte obiektywne kryterium, a nie są wyłącznie opinią recenzenta (i tego dotyczył mój nazwijmy to zarzut pod adresem Redakcji).

                    Chodziło mi o obiektywność odnośnie tagów, a przy okazji wywiązała się dość ciekawa dyskusja z różnymi punktami widzenia na tematy językowe, logiczne i światopoglądowe.

                    Jeśli chodzi o wątki homoseksualne w filmach/anime/sztuce/literaturze mogą sobie być, ale warto zaznaczyć, że takowe występują w danym dziele na wstępie (czyli w tym przypadku w tagu). Jak kogoś interesuje taka tematyka to się pozycją zainteresuje, jak kogoś nie interesuje/denerwuje/odrzuca to się za niż nie weźmie. Prosta sprawa.

                    Jeśli mówimy o sprawach osób o orientacji seksualnej odmiennej od dominującej w życiu to wydaje mi się, że sprawa jest zdecydowanie zbyt nagłaśniana (lub do niedawna była) w stosunku do rozmiaru i rodzaju problemu.
                    Po pierwsze, że seksualność (bez względu na to jaka ona jest) to sprawa prywatna danej osoby – nikomu nic do tego, ale jeśli ktoś się z tym zaczyna afiszować to już przestaje być sprawą prywatną i reakcje otoczenia mogą być różne.
                    Po drugie – odsetek osób, których sprawa naprawdę dotyczy jest znikomy z czego wynika, że jest mniejsza szansa, że do jakiegoś afiszowania dojdzie, natomiast jeśli dojdzie jest większa szansa na to, że komuś w społeczeństwie się to nie spodoba i może się skończyć na zwróceniu uwagi żeby zaprzestać afiszowaniu się lub nieeleganckim komentarzu. I to jest moim zdaniem dopuszczalne. Gdyby doszło do pobicia, gwałtu itp. to sprawę się zgłasza policji, potem idzie ona do sądu itd. Ale są to przypadki, do których może dojść bez względu na orientację seksualną, kolor skóry, religię itd.

                    To, że ktoś kogoś nazwie  kliknij: ukryte  czy jakkolwiek inaczej jest w większości sytuacji obraźliwe lub przynajmniej nieeleganckie, ale tak długo jak nie jest niezgodne z prawdą (przynajmniej w części) to żadnych konsekwencji poza ewentualnie obyczajowymi nie powinno się móc wyciągać.
                    • Avatar
                      tamakara 20.03.2017 16:16
                      Re: Takie krótkie pytanie...
                      tag shonen­‑ai/yaoi odnosi się do tytułów w których fabuła koncentruje się na relacjach homoseksualnych pomiędzy mężczyznami. yoi się na nich nie koncentruje, nawet tego cholernego pocałunku nie pokazano wprost.

                      i serio, czy ja napisałam cokolwiek na temat… „terminologii” jakiej używasz? to poniżej mojej godności
                      • Avatar
                        chi4ko 20.03.2017 18:10
                        Re: Takie krótkie pytanie...
                        tag shonen­‑ai/yaoi odnosi się do tytułów w których fabuła koncentruje się na relacjach homoseksualnych pomiędzy mężczyznami

                         kliknij: ukryte 
                        Weź się tak nie mądrz. Patrz: Yami no Matsuei
                        • Avatar
                          tamakara 21.03.2017 09:24
                          Re: Takie krótkie pytanie...
                          strasznie się mądrzę, zacytowałam opis tagu, okropnie.
                          jak napisała niżej moshi, jałowa dyskusja…
                    • Avatar
                      moshi_moshi 20.03.2017 18:38
                      Re: Takie krótkie pytanie...
                      Generalnie staram się unikać jałowych dyskusji, ale widzę, że tym razem chyba warto napisać kilka słów wyjaśnienia.

                      Owszem, tag shounen­‑ai/yaoi nie pojawił się przy YoI celowo (podobnie jak tag romans, ale jakoś z tego powodu nikt nie kruszy kopii), ale bynajmniej nie dlatego, że chciałam coś ukryć przed potencjalnymi widzami. Wydaje mi się, że w recenzji dość jasno wyrażam swój stosunek do związku Yuuriego i Wiktora – w żadnym momencie nie unikam tego wątku, jego obecność przewija się również w komentarzach i w każdym miejscu traktującym o tym anime. Trzeba być chyba oderwanym od rzeczywistości granatem, żeby NIE zauważyć, że w YoI męsko­‑męski fanserwis się pojawia. Tyle, że tak jak pisze Tamakara – tag shounen­‑ai/yaoi odnosi się do serii/mang, gdzie relacje homoseksualne są najważniejsze i zazwyczaj odbiorca jest wprost informowany, że bohater to gej. Do tego dochodzą jeszcze kwestie seksu/pocałunków i tym podobnych. Tymczasem YoI to seria przede wszystkim sportowa, skupiająca się na łyżwiarstwie figurowym. Co więcej, NIKT wprost nie mówi, że bohaterowie są parą, oni sami określają się jako przyjaciele. Poza jedną, szalenie dwuznaczną sceną pocałunku (nie pokazanego) trudno znaleźć tu stuprocentowy dowód na homoseksualizm bohaterów (a nawet gdyby ktoś określił się mianem geja, to jeszcze nie robi z serii yaoi). Serio, ja bardzo bym chciała, żeby panowie zostali oficjalną parą, kibicuje im pod tym względem, ale to tyle.

                      Gdyby Tanuki dodawało tagi yaoi/yuri za każdym razem gdy w produkcji pojawia się fanserwis, to co drugie anime z biszami i co drugi harem z biuściastymi panienkami miałyby takie oznaczenie. Odrobinę żałuję, że nie mamy na Tanuku wyróżnika „postać LGBT w anime/mandze nie yaoi/yuri” lub „sceny/motywy LGBT…”, wtedy mogłabym uczciwie któryś dodać. Tymczasem zostanie jak jest, bo YoI nijak ma się do yaoi czy nawet shounen­‑ai.
            • Avatar
              vaka 19.03.2017 20:02
              Re: Takie krótkie pytanie...
              Zazwyczaj nie przeszkadza mi gdy podteksty gejowskie (...) mają typowo humorystyczny wydźwięk

              Mała uwaga na marginesie – powyższe to ten sam rodzaj hipokryzji, co w sytuacji gdy ktoś mówi „ja to jestem tolerancyjny, ale niech oni się tak nie obnoszą z tym gejostwem!” („obnoszą” czyt. patrzą sobie w oczy, stoją blisko siebie, trzymają za ręce na ulicy czyli to co robią heteroseksualne pary).
              Szczęśliwie czasy, w których notorycznie ukazywano homoseksualistów w filmach, czy serialach, jako typowo humorystyczny, przerysowany przerywnik, zaczynają powoli odchodzić do lamusa.
              • Avatar
                Lina 20.03.2017 00:47
                Re: Takie krótkie pytanie...
                Otóż to nie to samo – to, że w filmie/anime/komiksie itd. komuś nie przeszkadza widok np. zabijania ze szczególnym okrucieństwem nie znaczy, że gdyby był świadkiem czegoś takiego na żywo to by temu komuś nie przeszkadzało i prawdopodobnie reakcja byłaby inna (co raczej nie świadczy o czyjejś hipokryzji). Co nie zmienia faktu, że tak jak istnieje tag „przemoc”, którym należałoby oznaczyć przytoczony przeze mnie przykład, tak samo istnieje tag „shounen­‑ai/yaoi”, którego należałoby użyć w przypadku gdy mamy do czynienia z wiadomym zjawiskiem.

                Inna sprawa, że ludzie generalnie nie powinni się „obnosić” w miejscach publicznych, ale prawo tego na szczęście nie zabrania (trzymania się za ręce, całowania, patrzenia w oczy, itp). Oczywiście komuś może się to nie spodobać i reakcje mogą być różne z czym należy się liczyć.
                Wolę żyć w kraju, w którym nie uświadczę mizdrzących się do siebie dwóch osób płci tej samej na ławce w parku.
                • Avatar
                  vaka 20.03.2017 15:33
                  Re: Takie krótkie pytanie...
                  Zdajesz sobie sprawę, że właśnie umieściłaś na tym samym poziomie homoseksualizm i mordowanie ze szczególnym okrucieństwem? Bardzo niefortunny przykład, nawet jeśli przypadkowy, bo bezmyślny i bardzo brzydka retoryka.
                  Waga obu tych spraw jest zupełnie inna, więc Twój przykład nie ma zbyt wiele sensu.
                  Poza tym nie wiedzieć czemu błędnie założyłam, ze uważasz się za osobę tolerancyjną, wtedy byłaby to, jak wcześniej napisałam – hipokryzja, twierdzić, że geje są okej, ale tylko w wersji humorystycznej, a na poważnie to już nie, a na żywo to już w ogóle totalnie niet.
                  To całe umieszczenie homoseksualistów w filmie, w kategorii „rozrywka”, to w ogóle jest bardzo delikatna sprawa i uważam, że to, że przez lata gej, był w ten sposób ukazywany jest sporym błędem. Jestem w stanie zrozumieć, że być może chodziło o oswojenie społeczeństwa z tym tematem i dlatego scenarzyści przedstawiali to w ten sposób. Ale nie zmienia to faktu, że jeśli o to chodziło, to zabierali się za to kompletnie ze złej strony i osobiście uważam to za tak samo obraźliwe, jak wyśmiewanie czyjegoś koloru skóry.
                  Co do obnoszenia się ze swoimi uczuciami, sprostuję swoją wypowiedź. Obnoszenie się to dla mnie publiczne pożeranie własnych twarzy i macanie na potegę. Wiadomo, raczej nikt poza fetyszystami takich widoków zwykle nie przepada za parkami które emitują takie zachowanie. Czy to homo czy hetero, to ten poziom intymności, która według mnie powinna zostać zachowana w czterech ścianach. Ale trzymanie się za ręce i tym podobne zachowania wyrażające bliskość, ale nie łamiące tabu powinny być przez społeczeństwo traktowane w sposób równy niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z parą homoseksualną, czy heteroseksualną. I właśnie postawa w stylu „jestem tolerancyjny, ale niech broń boże, nie łapią się za ręce, albo całują w policzek na pożegnanie, bo nie wytrzymam (w domyśle: zaraz rzygnę, albo im przywalę) to hipokryzja. Tak samo jak twierdzenie, że spoko niech geje sobie będą gejami, ale tylko w filmowych skeczach. To ten sam poziom hipokryzji. Ale w widoczny sposób nie mamy z nią do czynienia w Twoim przypadku. Jak pisałam – nad interpretowałam kwestię tolerancji w Twoim przypadku.
                  Piszesz, że „komuś może się nie spodobać”, tyle, że rzecz w tym, że jeśli para hetero trzyma się za ręce nikt im złego słowa nie powie, zaś para gejów musi się liczyć, jak sama powiedziałaś z różnymi reakcjami. A to nie jest równość.

                  Wolę żyć w kraju, w którym nie uświadczę mizdrzących się do siebie dwóch osób płci tej samej na ławce w parku.

                  Nie wiem, jak rozumiesz „mizdrzenie się”. Ja chciałabym żyć w kraju, w którym mój przyjaciel nie zostanie pobity za to, że w tramwaju stał blisko swojego chłopaka i uśmiechał się do niego. Ale to, tylko kolejna uwaga na marginesie.

                  Wracając jednak do głównego tematu, bo mocno z niego zbaczamy – nie do końca się w tym orientuję, ale czy to nie było przypadkiem tak, że ludzie stojący za produkcją „Yuuri” celowo unikali używania tego typu oznaczeń i dlatego portale typu Tanuki, czy Myanimelist również, by być w zgodzie z wolą twórców, postąpiły w ten sposób?
        • Avatar
          Maxromem 18.03.2017 19:30
          Re: Takie krótkie pytanie...
          Mnostwo anime na Tanuki jest zle lub niedokladnie otagowane, ale nie dajcie sie zwiesc! W przypadku Yuri on Ice to przekaz podprogowy i gejowska propaganda!!!
  • Avatar
    A
    kikki 7.01.2017 18:00
    zawód :(
    W moim odczuciu jakby zrobili z tego serię czysto sportową, skupiającą się na szlifowaniu warsztatu łyżwiarskiego, porzucając męsko­‑męską relację Yuriego i Viktora, wyszło bo to temu anime na dobre.
    Nie mam nic co yaoi czy shounen­‑ai, ale seans zaczynałam z nastawieniem, że dostanę porządna serię sportową, która nie będzie pokazywać stereotypowego, zniewieściałego łyżwiarza, tylko fajnych sportowców, co to sobie wypruwają żyły na treningach. A tak dostajemy yaoicowatą serię ze sportem w tle. Szkoda, bo po pierwszych 4 odcinkach widziałam nadzieję na naprawdę fajną serię
    • Avatar
      hrthtjt 10.01.2017 03:36
      Re: zawód :(
      A tak dostajemy yaoicowatą serię ze sportem w tle. Szkoda, bo po pierwszych 4 odcinkach widziałam nadzieję na naprawdę fajną serię

      raczej na odwrót :----)
      • Avatar
        kikki 14.01.2017 22:14
        Re: zawód :(
        Mówię o moich odczuciach :) na początku sport był głównym tematem, potem niby był, ale taki wtórny, w kółko to samo było pokazywane jako tło do nowych okazji dla Wiktora i Yuriego do okazywania uczuć.

        Pewnie jakby w tagach od razu było shounen­‑ai to bym z innym podejściem zaczęła oglądać tę serię i teraz nie marudziła :)
  • Avatar
    A
    Victor x Yuuri 5.01.2017 04:36
    mam ochote oderwać czasem głowę każdemu kto napisze że relacje Victora i Yuuriego to „yaoi fanserwis”. zacznijmy od tego, że to czysta miłość a nie czysty fanserwis. kochają się i nikt nie może temu zaprzeczyć. te oficjalny arty, były pocałunki, były oświadczyny, oni żyć bez siebie nie mogą ani nawet myśleć o rozdzieleniu (o tym życiu i rozdzieleniu sama autorka powiedziała w nowym wywiadzie + 9 odc) są też rzeczy których sami musimy się po prostu domyślić.. i dla was to wszystko dlatego by przyciągnąć ludzi? czym dla was w ogóle jest miłość? nie muszą sobie bezspośrednio wyznawać miłości, bo oni ukazują ją w bardziej piękny i kreatywny sposób. Yuri on ice nie jest żadnym fetyszowskim yaoi ani shounen­‑ai. po pierwsze – fabuła skupia się bardziej na sporcie, karierze Yuuriego, drodze do zdobycia złotego medalu, po drugie – anime normalizuje związki homoseksualne, przedstawia je w niewymuszony sposób i pobija wszystkie stereotypy. sama autorka pisała że historie typu „chcę się zakochać!” ją nie insteresują, par heteroseksualnych jest już całe mnóstwo. chciała stworzyć po prostu zdrowy, naturalny związek gdzie płeć nie ma znaczenia i nie ważne co ludzie sobie o tej pracy pomyślą ona z pewnością ochroni ten świat – kocham te babke, zaskoczyła nas tym i brawo. nie wybacze też tym którzy wyzywają Yuuriego od zapłakanej słabej ciapy…

    ------------------------------------------------
    YOI nie jest pierwszym anime z takim związkiem (No.6, NGE) ale przynajmniej się szczęśliwie skończyło xD ja daje temu anime 10/10. za bardzo je kocham by dać minusa za to że wszystko pod koniec się za szybko toczyło i za animację, która mi aż tak w sumie bardzo nie przeszkadza jak innym. wiem, że kreska ogólnie (dla mnie) jest zajebibi, najczęściej tylko jak są oddalone postacie to są narysowane byle jak, ale zawsze sobie można będzie zobaczyć staranniejszą animację na blu­‑ray/dvd XD
    opening – jak go usłyszałam pierwszy raz w trailerze to serducho nie przestało bić
    ending – bosz, najlepszy ending jakikolwiek słyszałam i widziałam, podoba mi się bardziej od openingu. taki nietypowy, a ja kocham nietypowe rzeczy XD
    soundtracki – co tu mówić, milion na milion
    postacie – chyba nie mam ulubionej, naprawdę.. wszystkie postacie kocham, nawet Chrisa i JJ (nie wiem dlaczego Chrisa tak ludzie nie lubią lel, czy to za to że doszedł na lodzie?) powiem tylko że jestem gejem dla Miry i Sary…no i Victuuri to moje OTP nr.1 (Otayuri też szipuje ale shh)
    możemy być w miare pewni 2 sezonu, bo szkoda by takie cudo sie już skończyło, jest też bardzo popularne więc… XD

    co do ludzi którzy dają 1/10 anime za „yaoi” to nie mam chyba już słów. jak nie homofobia to co? (ciesze się że w YOI nie ma czegoś takiego) normalni ludzie nie będą mieć problemu z obejrzeniem tej serii. tacy ludzie powinni się leczyć na swoją ociekającą nienawiść.
    • Avatar
      Moslaten 5.01.2017 07:46
      Jednak fanserwisu bylo calkiem duzo :x

      Wydaje mi sie, ze „1/10 bo yaoi” sa na rowni z „10/10, nie przeszkadzaja mi wady ktore zauwazam i idealizuje calosc” :v

      Aaa i te przytyki co do homofobii sa co najmniej smieszne, nie trzeba byc homofobem zeby komus to przeszkadzalo, a wiekszosci przeszkadzal raczej fanserwis, a nie milosc yuriego do victora…

      Ps, dobre, kochasz postacie ktorych praktycznie nie przedstawiono i nie zaglebiono sie w nie xD
      Dobre tez jest to „szpiowanie” postaci ktora pojawila sie w chyba 2 odcinkach, miala kilka scen, ale w zasadzie malo sie o niej wie xD
      Ale dobra, kazdy moze sobie oceniac jak chce, ale powinno sie chociaz troche trzymac fanboizm na wodzy jak krytykuje sie oceny i podejscie innych.
      • Avatar
        shiet 6.01.2017 05:14
        no dobra, z tą oceną to masz troche racji :v
        em, napisałam że chodzi mi o ludzi dających 1/10 za gejoze xD wyraźnie pokazują że mają problem z orientacją bohaterów. fanserwis (goły Victor, tyłek Chrisa) może niektórym troche przeszkadzać, zwłaszcza męskiej widowni..
        co do shipowania to nic w tym chyba złego nie? shipować można co sie chce i jak chce. przynajmniej Otabek wgl porozmawiał z Yurio lmao
        • Avatar
          Akawashi 7.01.2017 04:32
          Mi np. gołe tyłki w ogóle nie przeszkadzają (animowane xD), ale za to jedna scena tak mi smak zepsuła –  kliknij: ukryte  A poza tym animacja mnie po którymś odcinku zaczęła rozczarowywać plus tańczenie do tej samej muzyki i praktycznie ciągle tego samego.  kliknij: ukryte  Nawet pasji tam zbytnio w bohaterach nie widziałem. Tajlandczyk trochę ratował. W ogóle te postacie wszystkie były nijakie imo, kompletnie źle przedstawione, w szczególności że autor chciał postawić na rozwój relacji. Jak tańczyli to jakieś pierdoły sobie pod nosem gadali, jak nie tańczyli to samo xD Zawiodłem się sporo na tej serii, bo w sumie szczerze liczyłem na kolejną dobrą, nietypową sportówkę (po Chihayi czy Ping Pongu).
    • Avatar
      vaka 6.01.2017 03:25
      (o tym życiu i rozdzieleniu sama autorka powiedziała w nowym wywiadzie)

      w sensie, że gdzie to znajdę i czy po angielsku? bo jestem analfabetą w kwestii Google, a tak naprawdę to nie chcę mi się szukać ;)
      • Avatar
        vaka 6.01.2017 03:31
        cytat mi zjadło ;/
      • Avatar
        shiet 6.01.2017 05:29
        [link] tutaj masz interesujące kawałki z wywiadu, pełnego nie chce mi sie szukać xD
        • Avatar
          vaka 7.01.2017 01:58
          Dzięki, dzięki. :)
    • gościu 3.03.2017 08:26:03 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Weiter 3.01.2017 06:36
    „Przehajpowana” seria + zbędne yaoi.
    • Avatar
      Moslaten 3.01.2017 08:24
      Zbędne? A czy to wszystko nie opiera sie w jakis sposob na milosci Victora i Yuriego? :v
  • Avatar
    A
    Isabell 2.01.2017 20:45
    Naprawdę dobre
    Bardzo mi się podobało, mimo że nie przepadam za sportówkami. Naprawdę mnie zainteresowało, za każdym razem wstrzymywałam oddech podczas występów Yuuriego i Yurio (nie wiem, czy dobrze napisałam imiona).
    Szkoda tylko, że kreska się tak bardzo pogorszyła w późniejszych odcinkach.
    Ale tak ogólnie to uważam, że jest to naprawdę dobre anime.
  • Avatar
    A
    Mirollz 2.01.2017 17:24
    1/10
    Zdecydowanie 1/10 bo yaoi :)
    • Avatar
      chi4ko 2.01.2017 18:19
      Re: 1/10
      Zdecydowanie 1/10 bo słaby troll :)

      Czyżbym oglądała jakąś ocenzurowaną wersję, bo żadnego seksu nie zauważyłam?

      • Avatar
        Exa 2.01.2017 19:09
        Re: 1/10
        Zdecydowanie jesteś doinformowana 1/10
        Yaoi jest miłością dwóch chłopaków. Można również nazwać tak romans pomiędzy chłopakami, to nie tylko erotyczna część ale każdy aspekt związku…
        • Avatar
          Dessinateur 2.01.2017 20:58
          Re: 1/10
          Nie próbuj się tak mądrzyć, bo yaoi to właśnie erotyczna część. Miłość dwóch mężczyzn to shounen ai. Różnica jak między shoujo a hentaiem. Odsyłam do definicji :)
          • Avatar
            J ♣ 2.01.2017 21:05
            Re: 1/10
            Hentai nie jest żadną odmianą gatunku shoujo, tylko amerykańskim (nie japońskim) określeniem na wszelkie anime­‑porno. Odsyłam do definicji.
            • Avatar
              The Beatle 2.01.2017 21:13
              Re: 1/10
              ... a shoujo to nie gatunek. :D Ktoś mnie poprawi?
              • Avatar
                J ♣ 2.01.2017 21:36
                Re: 1/10
                No ale shoujo­‑ai to już właściwie jest osobny gatunek, a chyba taka była intencja Dessinateura, żeby zestawić ze sobą shounen­‑ai i yaoi w porównaniu do shujo­‑ai i hentai. Przynajmniej ja tak to zrozumiałem.
                • Avatar
                  Kysz 4.01.2017 16:54
                  Re: 1/10
                  To by było trochę dziwne, zważywszy na to, że „lesbijskim” odpowiednikiem yaoi jest yuri. xd Raczej chodziło o zestawienie romansu (w tym wypadku shoujo) z hentaiem.
                  • Avatar
                    J ♣ 4.01.2017 22:15
                    Re: 1/10
                    „lesbijskim” odpowiednikiem yaoi jest yuri

                    No przecież wiem i dlatego nie rozumiem, czemu kolega Dessinateur wyskoczył z tym hentaiem.
                    • Avatar
                      Kysz 4.01.2017 22:27
                      Re: 1/10
                      Co prawda nie ujął tego zbyt trafnie, ale podejrzewam, że chodziło mu właśnie o to, że yaoi to nie jest po prostu romans między dwoma mężczyznami, ale romans zawierający sceny erotyczne… czyli niejako pewna… hm… odmiana (czy też może bardziej – podgatunek) hentai. A powołał się na shoujo zapewne w dużym skrócie myślowym (i przy mocnej generalizacji, sprowadzając wszelkie romanse do shoujo) jako na romans bez owych scen erotycznych. W tym zestawieniu owo „shoujo” miałoby być teoretycznie „heteroseksualnym” odpowiednikiem „shounen­‑ai” i miałoby się tak do hentaia, jak shounen­‑ai do yaoi. xd

                      W takim układzie zamiana shoujo na shoujo­‑ai w twoim poście była więc kompletnie nietrafiona, bo zdecydowanie jego intencją nie były żadne odwołania do shoujo­‑ai.
                      • Avatar
                        Załamana 5.01.2017 08:48
                        Re: 1/10
                        Nie wierzę, że nadal są ludzie, którzy uważają, że to wszystko, co dzieje się w Yuri on Ice, jest zaledwie fanserwisem… Co jest niejasnego w scenie, gdzie kliknij: ukryte  A to tylko jedna z wielu scen, które pokazują, że romans i owszem, jest obecny.
                        Swoją drogą polecam przeczytać sobie tę analizę [link] w kwestii sceny  kliknij: ukryte . Mam nadzieję, że rozstrzygnięcie kwestii tego,  kliknij: ukryte , pomoże w ustaleniu, czy sam romans zaistniał.
                        • Avatar
                          tamakara 5.01.2017 09:32
                          Re: 1/10
                          jak możesz dawać linka do strony z takim tłem? od razu widać, że autor tekstu jest stronniczy!! ;D

                          • Avatar
                            Załamana 5.01.2017 09:49
                            Re: 1/10
                            To, że ktoś ma swoje poglądy w żaden sposób nie wyklucza możliwości dokonania przez taką osobę porządnej analizy (chociaż oczywiście zmniejsza na to szanse, ale inteligentny człowiek powinien być w stanie wyłapać, gdzie dana osoba mówi/pisze z sensem, a gdzie się daje ponieść fantazji/silnej potrzebie udowodnienia swoich racji za wszelką cenę :P).
                            • Avatar
                              tamakara 5.01.2017 11:48
                              Re: 1/10
                              nie wiem, czy to tło jest wyrażeniem poglądów, czy raczej obrazuje czyjeś poczucie estetyki, ale ja tu tylko puszczam oko :D

                              ogólnie ten spór wydaje mi się szalenie zabawny, stoję bowiem na stanowisku, ze obecność lub brak pocałunku nie determinuje charakteru relacji yuuriego i viktora, podobnie jak nie ma znaczenia natężenie fanserwisu. vaka bardzo ładnie opisała to nieco niżej. ze wszystkim można się kłócić, bo ktoś zdecydował się nie tagować anime w określony sposób. i dochodzimy do tak kuriozalnej sytuacji, że coś, co powinno pomagać, ostatecznie zaciemnia obraz.
                              • Avatar
                                vaka 6.01.2017 03:21
                                Re: 1/10
                                :)
                                tamakara napisał(a):
                                ze wszystkim można się kłócić, bo ktoś zdecydował się nie tagować anime w określony sposób. i dochodzimy do tak kuriozalnej sytuacji, że coś, co powinno pomagać, ostatecznie zaciemnia obraz.

                                Ja myślę, że twócy gdzieś tam sobie teraz siedzą w swojej mrocznej pieczarze, wypełnionej po brzegi gadżetami z yuuri on ice i figurkami prawdziwych rosyjskich i japońskich łyżwiarzy i bardzo głośno, opętańczo wręcz, się z nas wszystkich śmieją. ;) Z perspektywy osób, które to stworzyły, styczność z tego rodzaju dyskusjami (bo pewnie takową mają), musi być jak wyprawa do cyrku i wesołego miasteczka jednocześnie. :D
                                • Avatar
                                  tamakara 6.01.2017 14:45
                                  Re: 1/10
                                  Dużo tych mrocznych pieczar musi być w Japonii, bo w końcu rejet i kyoani też jakieś zajmują (ta rejetowa ma jeszcze tańczące po ścianach płomienie), jedno jest pewne – wszyscy ostro liczą kasę xD
                                  Śmiech jest tu bardzo wskazany, ale jednak trochę śmiech przez łzy…
                                  Z jednej strony wesoło, że przekroczona została granica przekazu podprogowego i nie sposób zanegować, że „coś się dzieje”, z drugiej smutno, że odbywa się to w takiej atmosferze. I śmieszno­‑smutne jest to, że to anime (chciałabym wierzyć, że świadomie a wręcz bezczelnie) obnaża pewien problem fandomowy – zwracanie uwagi na homoseksualne podteksty w produkcjach „nie­‑jaoj” jest tabu i automatycznie wprowadza taką osobę w szeregi zboczeńców. Nie mówię to u fazowym szipowaniu, to inna sprawa. Stwierdzenie, że „Bohater A wykazuje zainteresowanie bohaterem B wykraczające poza kumplostwo” albo „scena x jest podszyta dwuznacznością”, czy że twórcy wstawili jakieś oczywiste wabiki… może się skończyć linczem, podczas gdy zauważanie, że między jakimiś dziewczynami chyba jest „coś więcej” dyskutuje się całkiem otwarcie i na „legalu”. Tak samo męski fanserwis jest złem i obrazą, żeński natomiast to rzecz naturalna.
                                  Chciałabym dożyć takich czasów na tanuku, kiedy samo zauważanie, że autorzy otwierają pole do nieheteronormatywnej interpretacji postaci płci męskiej/relacji postaci płci męskiej nie czyniło z autora takiego stwierdzenia zaślinionego zepsuciem osobnika.
                                  • Avatar
                                    vaka 7.01.2017 02:52
                                    Re: 1/10
                                    Niestety mam podobne odczucia. Niby śmiesznie, ale jednak odrobinę przykre to jest. Odezwałam się w tej kwestii (tam poniżej) właśnie dlatego, że mnie śmieszą, a jednocześnie trochę smucą jak cholera te, co niektóre bardziej agresywne komentarze, w których robi się ze mnie (nie personalnie, ale ogólnie ze wszystkich osób, które piszą o romansie) kogoś, kto ma niczym niepotwierdzony zaciesz z gejowskich związków, nadinterpretuje fakty i w ogóle, to chyba jakaś niedojrzałość musi być, że się widzi więcej niż jedną warstwę w serii, która uwaga, właśnie taka wielowarstwowa miała być. Takież to naiwne i dałam się nabrać. Jaaasne. -_- Ja tam jestem zadowolona, gdy dostrzegam dodatkową możliwość interpretacji danej relacji i skoro twórcy w różnych seriach zostawiają taką furtkę, to dlaczego nie mogłaby ona niekiedy mieć jakiejś faktycznej racji bytu? Dlaczego samo dostrzeganie, że taka furtka istnieje, jest od razu jest odbierane jako czysty wymysł? Według mnie, to świadczy raczej o tym, że ma się otwarty umysł i nie ogranicza się do sztywnego myślenia, że bohater może być tylko i wyłącznie heteroseksualny, a wszelkie sceny świadczące o potencjalnym gejostwie, to tylko fanserwis.
                                    Sugestia, że to mogłoby być celowe zagranie autorki jest naprawdę ciekawa i w sumie nie pomyślałam o tym. Babka ma łeb na karku, więc wcale, by mnie nie zdziwiło, gdyby miała takie intencje.
                                    A co do podobnych sytuacji pomiędzy dziewczynami, to pamiętam jak mnie zdziwiła reakcja ludzi na Hibike Euphonium i czający się gdzieś tam w kuluarach potencjalny romans. (Drugiego sezonu jeszcze nie widziałam, mówię więc tylko o pierwszym.) Nikt tam nikogo nie obrzucał jajami za zauważenie, że między bohaterkami może być coś więcej. Hipokryzja jakaś ;D

                                    Co do liczenia kasy, to niech liczą żwawo i robią drugi sezon zaraz, a nie. :D Chcę kolejną matrioszkową opowieść, którą będę mogła rozbierać na kawałki ;)
                          • Avatar
                            jolekp 5.01.2017 09:52
                            Re: 1/10
                            Co nie? Mogła chociaż zaznaczyć, że NSFW :D
                            • Avatar
                              Załamana 5.01.2017 10:12
                              Re: 1/10
                              Rany, ale okrutny ten świat – człowiek tu się stara dzielić wiedzą i spostrzeżeniami, a ludzie mu wypominają, że tła są nie takie ;)
                              • Avatar
                                Załamana 5.01.2017 10:29
                                Re: 1/10
                                Swoją drogą chciałam odpowiedzieć na komentarz Kysz, ale właśnie zdałam sobie sprawę, że nie ten xD
      • Avatar
        vaka 4.01.2017 16:14
        Re: 1/10
        Chi4ko, ja mam niekiedy taką myśl, gdy czytam niektóre komentarze do tej serii, że oglądałam zupełnie inne anime niż część widzów. :D Także może Mirollz oglądał takie w którym seks był, któż wie? Może to jakaś hentaiowa wersja Yuuri on Ice była? ;)
        Rozstrzał opinii na temat tej serii jest gigantyczny i w sumie trochę przerażający, więc nic mnie już nie zdziwi. Na przykład według niektórych osób nie ma seksu = nie ma romansu. Nie całowali się na ekranie = to nie romans, to fanserwis! Jakby się całowali to byłby gejowski romans i można by odetchnąć z ulgą i bezpiecznie wsadzić to w kategorie shounen ai, a jak nie ma pocałunków, to nie ma romansu. Zatem jak odpowiedź pozostaje, dla biednych, zagubionych, nie wiedzących co oglądają widzów? To oczywiste – to tylko fanserwis! Ufff, można znowu odetchnąć, skategoryzowaliśmy, wsadziliśmy w szufladkę, nic już nie wystaje i nie drażni nas swoją wielowarstwowością i oryginalnością. Bo związek dwóch osób, które nie muszą ekranowo potwierdzać swojej seksualności poprzez WYRAŹNE pocałunki, to nie romans, to fanserwis. Nie powiedzieli sobie „kocham Cię” = to nie romans, fanserwis! Co z tego, że padają inne równoznaczne brzmiące wyznania, a pomiędzy słowami jest całe morze znaczeń? Nic to, klapki na oczach. Mam taką smutną refleksję, że dzisiejsze czasy sprawiły, ze ludzie nie potrafią czytać pomiędzy wierszami i potrzebują koniecznie zaznaczyć w tabelce odpowiednią odpowiedź wzorem matury z polskiego. Inaczej spać po nocach nie mogą.
        • Avatar
          Kysz 4.01.2017 17:02
          Re: 1/10
          Widzisz… a ja bym mogła dokładnie to samo powiedzieć o osobach, które się tam doszukują faktycznie związku. Co z tego, że ani jedna scena tego nie potwierdziła, co z tego, że wszystko ostatecznie kończone było gagiem, co z tego, że przez całość dominowało komediowa perspektywa jeśli chodzi o ich potencjalny związek? Ale nie – klapki na oczach i dla nich to w żadnym wypadku nie jest fanserwis, tylko „poważny, normalny związek”. A ja się z tym nie zgadzam właśnie dlatego, że nie da się złapać dwóch srok za ogon – zamiast stworzyć faktycznie dojrzały, poważny związek na ekranie, autorka wrzuciła tam masę niedopowiedzeń, czysto fanserwisowych scen i mnóstwo gagów. Po co? Bo w poważnej otoczce to by się aż tak nie sprzedało. Jeśli chciała uciec od łatki „naiwnego shounen­‑ai” ze wzniosłymi wyznaniami miłosnymi i tym podobnymi pierdołami, to obrała ku temu złą drogą. I ja się na przykład dziwię, że są ludzie, którzy takie tłumaczenie kupili – bo intencje autora, a faktyczna zawartość serialu, to dwie różne sprawy a tu niestety poważnego związku zwyczajnie nie ma.
          • Avatar
            Schultz 4.01.2017 21:56
            Re: 1/10
            Ten komentarz bardzo ładnie podsumowuje zarzuty, jakie i ja stawiam konstrukcji fanserwisu w tej serii. Szkoda, że sama nie umiałam tego tak dobrze ująć. Tak jak Kysz, sądzę, że sposób, w jaki przedstawiono wszelkie sugestie dotyczące domniemanego związku pomiędzy Yurim a Victorem, sposób przeładowany fanserwisem, pełen niedopowiedzeń które można bardzo różnie odczytywać (mam wrażenie, że celowo został tak skonstruowany, aby każdy mógł zobaczyć w nim co chce, a z drugiej strony – nikt nie miał wystarczająco mocnych argumentów na poparcie swojej interpretacji) całkowicie pozbawił jakiegokolwiek sensu rozważania na temat tego, czy pomiędzy głównymi bohaterami rozwija się jakikolwiek romans, czy nie.
          • Avatar
            vaka 6.01.2017 02:58
            Re: 1/10
            Ja tam się nie doszukuję romansu, bo nie trzeba się go nawet specjalnie doszukiwać, skoro jest podany na srebrnej tacy. ;) A poważnie, bez zgryźliwości, to mnie się naprawdę podoba to, że tyle osób tak odmiennie, na różne sposoby odbiera tę serię, czy poszczególne sceny, a autorka wsadziła przysłowiowy kij w mrowisko (fajna babka z niej musi być :D).
            Choć muszę przyznać, że ciężko mi zrozumieć widzów, którzy nie dostrzegają w tej serii wątku romantycznego. Rozumiałabym te zarzuty gdyby seria była po brzegi wypchana fanserwisem i nie było w niej ani jednej sceny, która wskazywałaby na to, że rzeczywiście jest w niej prawdziwy romans. Wtedy nawet bym się zgodziła i zirytowała, lub ubawiła – zależnie od swojego nastroju i jakości fanserwisu – że twórcy bawią się z widzem. Ale tutaj mamy od początku do końca konsekwentnie prowadzony wątek romansowy z posypką fanserwisową. Owszem fanserwis jest, na początku zresztą dość wyraźny. Tyle, że w pewnym momencie to co brane było za fanserwis, zmienia się w coś, co nie można czytać inaczej niż bliski, miłosny związek dwojga ludzi. Z pewną dozą fanserwisu w tle jasne, nie zgadzam się jednak zupełnie z tym, że w kwestii relacji Yuuriego i Victora przeważał komizm i gagi. Oczywiście, że seria zawiera wiele humoru, ale wiele sytuacji na linii Victor­‑Yuuri wypada bardzo poważnie. Jest mnóstwo scen między nimi, które nie opierają się tylko na gagach, lub gagi stanowią jedynie drugi plan. Scena pod kościołem, rozmowy przed występami Yuuriego, między zawodami, scena z podziemnego parkingu, scena kończąca 11 odcinek, finałowa rozmowa między Yuurim, a Victorem z 12 odcinka, scena na lotnisku po powrocie Victora i tak dalej i tym podobne. Dla mnie to anime stanowi dobry przykład odpowiedniego wyważenia proporcji pomiędzy zabawą i komedią, a napięciem i dramatem, także w relacji Victuuri. Zdecydowanie nie jest to seria jedynie humorystyczna, wręcz przeciwnie biorąc pod uwagę chwiejną i niepewną naturę Yuuriego, ciężar zawodów i realizacji, a także nie tak prosty i łatwy związek między Victorem, a Yuurim, z których jeden, jak sam przyznał, prawdopodobnie nigdy nie miał czasu na życie (także uczuciowe) poza zawodami, a drugi stanowi podręcznikowy przykład kompleksów, niepewności i melancholijnych klimatów zamkniętych w jednym świnkopodobnym ciele. ;)
            Poważnie nie wiem, co trzeba by zrobić, by bardziej podkreślić ich relacje. Przecież całkowicie jasne jest, że tak nie zachowują się przyjaciele, jakkolwiek byliby ze sobą blisko. Kto do diabła wsadza drugiej osobie pierścionek na palec pod kościołem znając całe zaplecze kulturowe tego gestu? Kto wykonuje „taniec”, który ma uwodzić drugą osobę, z wyraźnym wskazaniem na to do kogo jest kierowany, bez odpowiedniej intencji? Kto bezradnie pyta, czy ma kogoś pocałować na pocieszenie, gdy nie wie jak go zmobilizować do działania (vide scena na parkingu. Ale nie, chwila to pewnie też był jakiś gag -_-)? I tak dalej, można by wymieniać i wymieniać. Nie widzę potrzeby pocałunków i gorących wyznań (które i tak padają „chcę być z tobą” „zostań ze mną”, o pocałunek można by się kłócić, a mamy jeszcze i oświadczyny) chyba już tylko któryś z nich musiałby wywiesić z okna transparent z napisem „kocham cię”, by wszystko stało się oślepiająco i przejrzyście jasne. Nie trzeba nieustannie gorąco okazywać sobie uczuć i wyznawać miłości, by mówić, że widzimy przed sobą parę. Zresztą ich przywiązanie do siebie jest przecież oczywiste i wyrażające się nieustannie w mniej lub bardziej znaczących gestach. Ech, serio następnym razem jak zobaczę, że heteroseksualne postaci rzucają sobie gorące spojrzenia, albo wykazują przywiązanie do siebie, to też powiem, że to wyłącznie fanserwis (dla miłośników heteroseksualnych związków), czemu by nie. ;)
            Jakiś czas temu oglądałam Shin Sekai Yori, a potem czytałam komentarze pod tą serią i jeden z nich należał do GLASS, która napisała:
            GLASS napisał(a):
            Zawsze mnie to irytowało, że jak tylko pojawia się wątek homoseksualny, to od razu wrzuca się go do worka „fanserwis/by fani yaoi i yuri mieli podniete” – nie zawsze tak jest ludzie, czasami to po prostu wątek romantyczny, jak każdy inny…

            i myślę, że w pewnym stopniu można to odnieść także do tej serii. Tyle, że tutaj związek między Yuurim, a Victorem sobie, a fanserwis sobie. Dla mnie nie ma tu znaczenia istnienie pewnej dozy fanserwisu, bo uważam go tylko za nic nieznaczącego, pojawiającego się od czasu do czasu (bo wcale nie nieustannie) drugorzędnego aktorzynę w stosunku do tego, co naprawdę za nim stoi i do prawdziwych znaczeń tych gestów.
            I to jest naprawdę fantastyczna, że ich relacja została ukazana w taki niesztampowy, nieklasyczny sposób, kładąc nacisk na to co dzieje się pomiędzy oficjalnymi wyznaniami, dzięki czemu nawet scena oświadczyn jest ich własną, osobistą, indywidualną i oryginalną przysięgą. Nie ma tu nudnych, powtarzalnych motywów, stereotypowych zagrań znanych z klasycznych romansów, tylko naturalnie rozwijająca się relacja, której daleko do typowych, filmowych schematów i która jest o wiele głębsza. Poważny związek w którym obie osoby wzajemnie do siebie dojrzewają i powolutku się docierają. Dokładnie tak jak to się dzieje w prawdziwych związkach. Hetero, czy homo, wszystko jedno.
            Szczerze, to myślę, że chyba nie zrozumiemy swoich punktów widzenia. Mnie zdumiewa to, że są ludzie, którzy nie widzą jak starannie i szczegółowo zaplanowano tę serię, by stworzyć z niej wielowarstwową, przemyślaną konstrukcje, a zamiast tego czytają to tak płasko, jako tylko i wyłącznie przyciągający dodatek dla fujoshi, które wymyśliły sobie fabułę której nie ma. Was zdumiewa to, że istnieją osoby, które widzą w tym poważny związek (przy czym oczywiście są jeszcze osoby, które twierdzą, że najwyraźniej skoro ktoś roztrząsa sprawę romansową, to ma głęboko gdzieś kwestię łyżwiarstwa. Taki płytki jest wiecie. Jakby naprawdę nie można było interesować się i doceniać obu tych wątków jednocześnie o_O)
            Impas rzekłabym. ;)
            • Avatar
              vaka 6.01.2017 03:48
              Re: 1/10
              Swoją drogą możecie nazwać mnie notorycznym nawalaczem w kwestii ukrywania spojlerów :(. Ale mam nadzieje, że nikt nie jest tak bezsensowny, by grzebać w długaśnych komentarzach do jeszcze nieobejrzanej serii.
            • Avatar
              Kysz 6.01.2017 11:52
              Re: 1/10
              Ech… nie bardzo mi się chcę powtarzać to, co już raz napisałam, ale może ujmę to innymi słowami.

              Ja bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby przedstawiono tutaj głęboką relację między dwoma mężczyznami bez uciekania się do wyświechtanych zagrywek. I może nawet autorka właśnie taki miała cel, tyle że… nie udało jej się to, bo jednocześnie postanowiła całość zakryć toną fanserwisowych gagów, żeby 1) jednocześnie nie zrazić potencjalnej grupy odbiorców, którzy na sam dźwięk słowa shounen­‑ai odrzuciliby to zniesmaczeni 2) przypodobać się innej dużej grupie odbiorców, jaką są nastoletnie dziewczęta – dla nich przedstawienie poważnego związku to byłoby za mało na taki hajp, jaki jest teraz.
              I teraz tak… Piszesz o oświadczynach, ale widzę, że to tylko wymiana talizmanów, celowo poprowadzona w takim a nie innym miejscu, by podgrzać atmosferę. I właściwie byłby to nawet krok w dobrą stronę, gdyby potem Victor nie zażartował z tego jako o oświadczynach, jednocześnie celowo wciskając tam aluzję do złotego medalu Yuriego, by podgrzać atmosferę. To nie było wyznanie zaręczynowe, to był zwyczajny żart i tak też został odebrany przez resztę. Bo właśnie odbiór ich relacji przez innych bohaterów również pokazuje, że nie ma mowy o poważnym związku. Nikt ani przez moment nie zwraca bowiem na to uwagi. I ja tu nie twierdzę, że autorka miała zrobić serię, w której bohaterowie jako para gejów ma jakieś problemy, ale niemożliwym jest by nikt tego w żaden sposób nie komentował (nawet zakładając, że homoseksualizm jest tam niby traktowany jako coś, co nikogo już nie dziwi/nie oburza, to i tak związek między zawodnikiem a jego trenerem musiałby być mocno komentowany).

              Oczywiście, zgodzę się, że są sceny, które w pewnym sensie zbliżają się do tego, co niektórzy chcieliby tu widzieć. Ale jednocześnie każda z tych scen kończy się komediową puentą – dosłownie każda. A tak nie powinno wyglądać przedstawienie poważnego związku. Victor i Yuri z jednej strony niby zbliżają się do siebie i ja tu widzę mnóstwo potencjału na udaną parę. Potencjału, zmarnowanego przez sposób przedstawienia tego.

              Być może gdyby nie to jak bardzo popularny stał się ostatnimi czasy fanserwis dla fujoshi, odbiór tego byłby inny. Niestety nie jest właśnie przez to, że nie udało się tu uciec od scen typowo fanserwisowych, które przykryły potencjalnie normalny związek.
              • Avatar
                vaka 7.01.2017 01:58
                Re: 1/10
                Mam wrażenie, że właśnie taką głębszą relację dostajesz, kiedy spojrzysz pod, czy raczej w bok, omijając humor sytuacyjny towarzyszący niektórym scenom. Myślę, że nasze podejście różni się głównie tym, że ja uważam, że komizm, czy nawet fanserwis występuję w tej serii właściwie obok romansu, w żaden sposób go nie wykluczając, a Ty, że przykrył wszystko i nic poza nim nie ma. A tak w ogóle to odchodząc już od wszystkich innych kwestii to nie sądzę, by autorka zadawała sobie tyle trudu by pokazać pogłębianie się relacji między nimi, gdyby chodziło jej tylko o spreparowanie fanserwisu. Mogła spokojnie rozegrać to inaczej, jeśli chciała zrobić z tego wyłącznie wabik. I nie wiem, może ludzie już są tak przyzwyczajeni do tego by męsko­‑męskie relacje w zwykłym, nie oznaczonym konkretnym tagiem anime czytać jako fanserwis, że nie widzą, gdy relacja poza te ramki wykracza. A może to fakt, że miłość jest tu nierozerwalnie (i jak umiejętnie!) związana z łyżwiarstwem sprawia jakąś trudność interpretacyjną? Nie mam pojęcia.
                 kliknij: ukryte 
                Piszesz o oświadczynach, ale widzę, że to tylko wymiana talizmanów, celowo poprowadzona w takim a nie innym miejscu, by podgrzać atmosferę.

                 kliknij: ukryte 
                Ale jednocześnie każda z tych scen kończy się komediową puentą – dosłownie każda.

                 kliknij: ukryte Wybacz ironię, ale poważnie? ;) Przecież są liczne sceny między nimi, gdzie wątek komediowy nie istnieje, albo występuję obok, nie wykluczając wcale powagi ich związku.
                Najgorsze jest to, że gdyby w tej serii wymienić parę homoseksualną na heteroseksualną, to wszyscy by się zlecieli wznosząc okrzyki na cześć niesztampowego, pogłębionego przedstawienia relacji dwojga ludzi, których łączy wspólna pasja i która w dużej mierze na tę relację oddziałuję. A tutaj nie – mamy fanserwis dla nastolatek, by miały radochę. To jakieś kuriozum jest, bo w rezultacie nie można w żaden sposób przedstawić miłości męsko­‑męskiej w serii, która ma łączyć zarówno wątki dramatyczne, jak i komediowe, by nie zostać od razu wbitym na pal za epatowanie fanserwisem. Jeżeli ludzie pod Shin Sekai Yori potrafili stwierdzić, że to fanserwis był, a w No.6 też nie mieliśmy związku, tylko wabik, to czarno to wszystko widzę.
                Ech… nie bardzo mi się chcę powtarzać to, co już raz napisałam,

                no i właśnie dlatego ja pisze, że to impas. ;) I wydaje mi się, że nie ma większego sensu kontynuować tej dyskusji, bo mogłybyśmy się przerzucać komentarzami w nieskończoność, a i tak byśmy do niczego nie doszły ;) Dla mnie ta seria jest zbyt starannie zrobiona (pomijając okrutną momentami grafikę i skumulowane zakończenie), by podejrzewać autorkę o tylko i wyłącznie fanserwis i widzę w niej liczne sytuacje, które wskazują (czy raczej walą po oczach), że to coś znacznie więcej. I może na tym skończę. ;)
                • Avatar
                  vaka 7.01.2017 02:58
                  Re: 1/10
                   kliknij: ukryte 
              • Avatar
                Urizithar 7.01.2017 20:02
                Re: 1/10
                Dość dziwna opinia u osoby, która ma na koncie mnóstwo animowanych komedii romantycznych, w których wszelkie związki wyglądają dokładnie w ten sam sposób. Jakoś wtedy nie kwestionujesz, że bohaterowie zdecydowanie mają się ku sobie. To jest konwencja istniejąca w anime od zawsze.
                • Avatar
                  vaka 7.01.2017 21:01
                  Re: 1/10
                  Aha, spoko, zaczyna się personalne atakowanie. Fajnie, że niewiele informacji na swój temat zamieściłam w profilu, bo pewnie to też zaraz zostałoby skomentowane. Zapomniałam, że istnieją ludzie, którzy gdy brakuje im argumentów, zaczynają włazić na cudzy profil i szukać jakiegoś punktu zaczepienia. Do głowy by mi nie przyszło.
                  Wiesz, istnieje coś takiego jak różnorodny gust. Fakt, że czasem lubię obejrzeć typową komedię romantyczną, nie oznacza, że tylko tego się trzymam, lub tak bardzo kocham schematy, by nic poza nimi nie widzieć, czy nie być nimi ostatecznie znudzona. o_O Dość śmieszna opinia, biorąc pod uwagę różnorodność serii które oglądam, lub mam zaznaczone do obejrzenia.
                  Inna sprawa, ze w Yuri bohaterowie też „zdecydowanie mają się ku sobie”, jak to określiłeś. Tyle, że ich relacje poza te typowe schematy zdecydowanie wychodzi, dzięki czemu wypada o wiele bardziej świeżo i realistycznie. Doceniam w Yuri właśnie to, że w zestawieniu z komediami romantycznymi, które można sobie obejrzeć dla rozluźnienia i które ambitne specjalnie nie są, Yuri niesie ze sobą powiew świeżości.
                  • Avatar
                    Urizithar 7.01.2017 22:30
                    Re: 1/10
                    To nie był komentarz do twojego posta, a przynajmniej nie na niego klikałem jak dodawałem. I raczej nie miałby sensu, gdybym nie podzielał twojej opinii.
                    • Avatar
                      vaka 7.01.2017 22:56
                      Re: 1/10
                      Hhaha, o matko. :D <totalny facepalm> No i wyszłam na furiata. :D Wybacz, więc moją irytacje. ;) Po prostu ja już tu takie komentarze czasem czytam, że mnie nic nie zdziwi i przez to jakoś to tak pokrętnie zrozumiałam.
    • Avatar
      vaka 4.01.2017 15:47
      Re: 1/10
      Czyli yaoi to dla Ciebie najważniejszy punkt odniesienia w kwestii oceniania danego tytułu? Jest yaoi 1, nie ma yaoi 10. Konstruktywna ocena!
      :D
      • gościu 3.03.2017 15:10:15 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Emsi 2.01.2017 14:31
    Powoli dociera do mnie jakie to było słabe. Jeśli chodzi o samą stronę techniczną to świetnie się to oglądało, ale.. no właśnie, ni pies ni wydra to było. Nie mam w zwyczaju najpierw czytać recenzji, więc tylko przeglądam jaki to gatunek, dla jakiej widowni i oglądam.
    Niestety nikt mnie nie uprzedził o wątku Yaoi. Nic nie mam do takich serii, jak mam ochotę to sobie i to obejrzę, ale na litość boską! toż to nie romans, to czysty fan serwis i nic więcej. Miałam wrażenie, że oglądam jakieś funfiction do sportowego anime.
    No i właśnie, pojawia się słowo klucz – „sportowe” – bo na takie anime się nastawiałam. I co dostaję? Płaczącą mameję, która mimo tego, że jest na światowym poziomie zachowuje się jak ostatni amator bez krzty wiary w siebie. No porażka no! Ale z niewyjaśnionych przyczyn pojawia się królewicz na białych łyżwach i ratuje japońską księżniczkę z depresji. A miłość do potrawki wieprzowej to już w ogóle taki poziom abstrakcji, że ho ho!

    Uwielbiam romanse i kocham anime sportowe, ale z tego nie wyszła dobra hybryda.. to po prostu zombie powstałe z dwóch gatunków poszczepiane ze sobą zszywkami z fan serwisu. A mogło być naprawdę dobrze. Przecież świetnym połączeniem sportowej rozgrywki i romansu jest sto razy lepsze chihayafuru <3 albo baby steps.
    Jak dla mnie zmarnowany potencjał, bo z jazdy figurowej naprawdę wiele można by było wykrzesać.

    5/10 – bo ładne i Plisetsky ze sportowym zacięciem dawał radę
    • Avatar
      vaka 2.01.2017 15:01
      No i właśnie, pojawia się słowo klucz – „sportowe” – bo na takie anime się nastawiałam. I co dostaję? Płaczącą mameję, która mimo tego, że jest na światowym poziomie zachowuje się jak ostatni amator bez krzty wiary w siebie. No porażka no! Ale z niewyjaśnionych przyczyn pojawia się królewicz na białych łyżwach i ratuje japońską księżniczkę z depresji.

      Widzisz istnieje coś takiego jak a) depresja b) wrażliwość c) odczuwanie ogromnej presji przed zawodami, która niszczy najlepszą nawet technikę, czy umiejętności. Yuri jest z natury nieśmiały, wrażliwy i nerwowy z tendencjami depresyjnymi. Zawody to ogromny stres nawet dla osób bardzo pewnych siebie jak JJ, a co dopiero dla osoby znerwicowanej, podatnej na ataki paniki. Tu nie ma znaczenia, czy się uczestniczy w zawodach na światowym poziomie, czy nie, może się to przytrafić każdemu. Fakt, że się jest światowej klasy łyżwiarzem nie sprawia automatycznie, że nie jest się przy okazji zwykłym człowiekiem, którego w sytuacjach podbramkowych mogą zjeść stresy i nerwy. Mnie bardzo podoba się to, że pokazano zawodnika, który ma możliwości fizyczne, by być najlepszym, ale przez psychikę marnuje swój potencjał. Bo to jest cholernie ludzkie. I lata ćwiczeń, występowania na za zawodach i trenerskiej indoktrynacji i innych takich nie pomogą jeśli się nie wierzy w siebie i ma tendencje do nerwic. Trzeba to przerobić w głowie, albo mieć odpowiednią motywacje. Yuri dostaje ją w momencie pojawienia się Victora, bo zaczyna rozumieć, że nie odpowiada tylko za siebie, ale też za inną osobę. Ktoś w niego wierzy, więc Yuri chce udowodnić, że na tą wiarę zasługuje.
      Victor nie pojawia się z niewyjaśnionych przyczyn, zostało ukazane dlaczego się pojawił. Zaś Yuri koniec końców ukazuje, że wcale nie musi być ratowany. Wystarczyło trochę wsparcia i to, że ktoś w niego uwierzył.
      Tekstu o „strasznym fanserwisie” nawet nie chce mi się komentować.
      • Avatar
        Emsi 2.01.2017 16:49
        Ależ oczywiście, że zawody to ogromny stres i każdy kto bierze w nich udział (czy to zawody szkolne, czy rangi międzynarodowej) spotyka się z nim, ale totalny brak wiary we własne możliwości biorąc udział w Grand Prix? to jak on się tam dostał? został wybrańcem niczym Rocky Balboa? Branie udziału w takich zawodach to lata ciężkiej pracy, niezłomności ducha i dalszej ciężkiej pracy.
        Z resztą co ja się tłumaczę, ten typ bohatera do mnie nie przemawia i tyle. Żadna analiza psychiki Yuriego tego nie zmieni
        • Avatar
          chi4ko 2.01.2017 18:22
          Takie pytanie: uprawiasz profesjonalnie jakiś sport? Wiesz jak to jest być sportowcem klasy olimpijskiej? Bo twoje posty wskazują na to, że znasz świat profesjonalnych łyżwiarzy od podszewki. Podziel się swoją wiedzą.
          • Avatar
            Emsi 2.01.2017 20:08
            Nie muszę być światowej klasy łyżwiarką by móc wypowiadać się na ten temat.
            No ale skoro wyczuwasz w moich postach jakiekolwiek ogarnięcie w tym temacie to intuicja Cię nie myli :) Doświadczenie mam, osiągnięcia też, choć nie w łyżwiarstwie figurowym. Sportowcy też czasem lubią pooglądać anime.
            I na tym poprzestańmy, bo napisałam moje poprzednie komentarze nie po to by chwalić się później swoimi medalami, a po to by podzielić się moimi spostrzeżeniami z resztą czytelników Tanuki.
        • Avatar
          vaka 2.01.2017 20:25
          Ależ oczywiście, że zawody to ogromny stres i każdy kto bierze w nich udział (czy to zawody szkolne, czy rangi międzynarodowej) spotyka się z nim, ale totalny brak wiary we własne możliwości biorąc udział w Grand Prix? to jak on się tam dostał? został wybrańcem niczym Rocky Balboa? Branie udziału w takich zawodach to lata ciężkiej pracy, niezłomności ducha i dalszej ciężkiej pracy.

          Sportowcy to nie są jakieś mityczne stwory odporne na ból i stres. Niektórzy się na to uodparniają, niektórzy nie, zależy od człowieka, nie można wszystkich jedną miarą oceniać. Zwłaszcza, że odnoszenie sukcesów, sprawia, że presja tylko dodatkowo rośnie i trzeba radzić sobie z jeszcze większym stresem. Przykłady znanych sportowców, którzy mieli podobne problemy jak Yuri można mnożyć, wystarczy wpisać hasło w Google.
          • Avatar
            Emsi 3.01.2017 00:19
            Ale do czego Ty chcesz mnie przekonać? Bo, zdaje mi się, że Cię uraziłam tym zdaniem
            Płaczącą mameję, która mimo tego, że jest na światowym poziomie zachowuje się jak ostatni amator bez krzty wiary w siebie
            i do niego się odwołam.
            W moich oczach wyglądał jak przeciętny Kowalski wystawiony na bramkę w grze przeciwko Barcelonie, albo panią z warzywniaka wrzuconą do klatki z Joanną Jędrzejczyk. Jak ktoś kto nie ma pojęcia skąd się tu wziął i na co się pisze.
            Może Cię to zdziwi ale mam świadomość tego, że każdy człowiek jest inny i ma różną wrażliwość, czy to na stres czy inne bodźce.

            Ale to nie zmienia faktu, że moim zdaniem bohater jest fatalny a cała seria nie pomaga mu pokazać jakim wspaniałym sportowcem się staje od nowa. Nie czuję się usatysfakcjonowana z anime jako serii sportowej.. wrzucony w to romans i okruchy życia nie pomogły, a miały odwrotny efekt. Relacja Yuri­‑Victor skupiała na sobie najwięcej uwagi przy czym dusiła swoim fanserwisem wszystko dookoła.

            Ale nie wiem czy wiesz… to tylko moje subiektywne zdanie i to co mnie osobiście mdli, innym może się podobać. Także tego.. Pozdrawiam :)
            • Avatar
              Kasuu 3.01.2017 01:02
              Mnie się na przykład podoba, także tego… ;)
              • Avatar
                anonymous 4.01.2017 08:09
                Emsi, nie próbuj przekonywać tych ludzi, oni się czują urażeni samym faktem, że komuś to wspaniałe dzieło mogło się nie podobać.
                • Avatar
                  vaka 4.01.2017 15:37
                  Hahaha :D Aha, to o mnie tak? Nieźle, że wypowiadasz się o kimś, kogo kompletnie nie znasz. Fajnie to tak wpisywać wszystkich, którzy mają odmienne zdanie, do jednej tabelki, nie? I właśnie – odmienne zdanie. Musisz wiedzieć, że to, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie oznacza automatycznie, że chce Ci zrobić na złość. Najwyraźniej to Ty czujesz się urażony faktem, że ktoś miał śmiałość mieć inne zdanie niż Ty. :D
                  Emsi, niczym mnie nie uraziłaś. Myślałam, że konstruktywnie dyskutujemy i zrozumiem Twój punkt widzenia, ale niestety nie. Zupełnie inaczej widzę postać Yuuriego i jego romans z Victorem (który w dużej mierze NIE JEST fanserwisem, ale to temat na inną dyskusję i nie mam nawet ochoty jej zaczynać). Co do sportu, to jak najbardziej zauważam tu rozwój jego postaci zarówno pod względem umiejętności jak i odporności na stres. To ogromna zmiana odnośnie tego, co było na początku.
                  W każdym razie nie widzę sensu w kontynuowaniu dyskusji, bo widzę, że zdarzają się takie trolle jak ten powyżej, które brak merytorycznych argumentów pokrywają tekstami atakującymi interlokutora (zarzucanie komuś urazy, by umniejszyć wartość jego argumentów czymś takim właśnie jest) a w tym nie będę brać udziału.
                • Avatar
                  Kasuu 5.01.2017 02:22
                  Oh, Borze Szumiący, jestem tak bardzo urażona, że jakaś osoba, której w życiu nie widziałam na oczy (i pewnie nigdy nie zobaczę) śmie nie ubóstwiać tego wspaniałego dzieła! Jak ci nie wstyd w ogóle?! haha :D
                  Tak na serio, dajcie ludziom w spokoju się cieszyć serią, którą lubią, a jeśli do was ona nie trafia to hajpujcie sobie to, co się bardziej wpisuje w wasze gusta. Ja oglądałam co tydzień przygody chłopaków z wypiekami na twarzy, chociaż, że tak powiem, już swoje lata mam (haha ;D), i do rozwrzeszczanej nastolatki mi baaaardzo daleko. ;D Mnie ta seria, mimo paru niedociągnięć, kupiła i naprawdę nie pamiętam kiedy miałam aż taką radochę z oglądania anime. Pomimo tego, że ani jakoś specjalnie nie przepadam za sportówkami, ani żadna ze mnie fujoshi, a na łyżwiarstwie się totalnie nie znam. Pokochałam tych chłopców (zwłaszcza Victora :D) i autentycznie się denerwowałam przy ich występach. ;) Bo to było właśnie fajne, że nie wiadomo było czego się spodziewać, postacie, tak po ludzku, miały swoje wzloty i upadki.
                  A co do niedopowiedzeń, to dla mnie to jest właśnie cały urok serii i bardzo sprytny zabieg autorów, bo zobaczcie sami jakie gorące dyskusje wywołuje. ;) To jest właśnie fajne, że dwie osoby w jednej scenie zobaczą totalnie co innego i w zasadzie obie mogą mieć rację. Dla mnie bomba. :D
  • Avatar
    A
    kaczuszka 31.12.2016 17:06
    Troszkę przehajpowane to anime. O ile kilka pierwszych odcinków było naprawdę wciągające, to potem seria się pogorszyła (straszna animacja, potraktowane po łebkach wątki i postaci poboczne). U mnie doszedł jeszcze taki problem, że nienawidzę Yuuriego :D Okropna klucha z niego, ale to jeszcze nie byłby taki problem, gdyby nie jego podejście do sportu. Cały czas miałam wrażenie, że on chce wygrywać i zdobywać medale tylko po to, aby zdobyć uznanie Wiktora (Victora??), a nie dla siebie, własnej satysfakcji, nie wiem, cokolwiek??? Za to Plisetsky był spoko. Nawet bardzo spoko (w sumie to tylko dla niego dotrwałam do końca, zresztą jego wygrana mi to wynagrodziła). Już nie wspomnę o ciągłym porównywaniu Yuuriego to Yuzuru Hanyu i rzeczach typu zmienianie jego imienia na wikipedii, bo to już w ogóle odbierało mi chęci do oglądania.
    No i tak: nie zamierzam patrzeć na to anime pod kątem sportówki, bo mimo, że przeszliśmy przez cały cykl Grand Prix, to tego łyżwiarstwa wcale nie było tam tak dużo (jak to porównamy do takiego Haikyuu na przykład). Jako anime o relacji Yuuriego z Wiktorem, czymkolwiek by ona nie była, na pewno wielu osobom się spodoba, ale mi akurat średnio.

    tl;dr: nie wiem o czym piszę, mi się średnio podobało, elo
    • Avatar
      -_- 1.01.2017 00:12
      kaczuszka napisał(a):
      mimo, że przeszliśmy przez cały cykl Grand Prix, to tego łyżwiarstwa wcale nie było tam tak dużo (jak to porównamy do takiego Haikyuu na przykład).

      W Haikyuu łyżwiarstwa było jeszcze mniej. Właściwie to wcale nie było.
      • Avatar
        Orzi 2.01.2017 10:31
        Tak, najwygodniej się czepiać słówek i udawać, że nie rozumie się kontekstu. W Haikyuu było więcej dyscypliny wokół której napisana została seria. Pasuje?
  • Avatar
    A
    tamakara 31.12.2016 10:50
    recenzja napisał(a):
    Yuzuru Hanyu [...] Nie da się ukryć, że stał się on inspiracją do stworzenia postaci Yuuriego

    *wywraca oczami*
    skąd taki pomysł?
    yuuri nie jest inspirowany hanyu, hanyu ma zupełnie inny styl, zupełnie inny charakter i zupełnie inną historię. ich się nawet porównać nie da :D już jj ma więcej wspólnego z hanyu niż yuuri.
    ja wiem, że ignorancja, ale bosz xp nóż się w kieszeni otwiera…
    • Avatar
      Jojo 5.01.2017 10:07
      Myślę, że chodziło o to, że oboje są sławnymi (tak, nieważne, jak bardzo próbuje ci on wmówić, że to nieprawda, Yuuri JEST sławny – na miłość boską, człowieku, reprezentujesz swój kraj w międzynarodowych zawodach, czemu tak cię dziwi, że masz fanów?) japońskimi łyżwiarzami figurowymi :P Inspiracja nie musi być jakoś bardzo „szczegółowa”. To trochę tak jakby w Polsce kilka lat temu zrobili serial ze słynnym polskim skoczkiem narciarskim w roli głównej – można by bardzo słusznie podejrzewać, że istnienie takiej osoby jak Małysz zainspirowało twórców do stworzenia takiej postaci ;)
  • Avatar
    A
    Komucha 30.12.2016 00:55
    Urodziliśmy się by szipować Victuuri ;)
    Drogi widzu (płci dowolnej), jeśli jeszcze nie obejrzałeś tego serialu, to proszę zwróć uwagę na mój skromny komentarz.Ponieważ wrzawa wokół tego anime, osobie która go jeszcze nie widziała, może zupełnie namieszać w głowie a nawet częściowo zniechęcić do oglądania. Dlaczego? Są różne powody. Powód pierwszy: szeroki i sprzeczny wachlarz opinii na temat gatunku ( boys­‑love czy sportówka, a może ogólnie romans). Nieznający treści nawet nie wiedziałby, w jakim obszarze się poruszać i jeśli np. nie lubi bl, może być niemile zdziwiony.Są też osoby, które dodatkowo zaciemniają temat, zakładając, iż obraz podobający się większej ilości ludzi, niż im i ich krewnym , jest chałą dla plebsu. Potrafią wtedy tak zhejtowac całkiem niezłą produkcję,po to tylko żeby obrzydzić ją innym. Dlaczego – nie pytaj.Zawsze lepiej takie komentarze traktować z dużym dystansem, gdyż więcej mówią one o komentującym, niż o treści, którą komentuje. Jeszce jedna rzecz, która bardzo skutecznie odstrasza potencjalnych oglądaczy – fanki z jutuba. Nikt nie chce być kojarzony z grubą, nieatrakcyjną dziewczyną w okropnych okularach, która histerycznie wrzeszczy przy każdej romantycznej scenie,a później wrzuca te żałosne filmiki do sieci. Moja rada – olej te dziewczyny i olej tych, którzy z nich szydzą. Oglądasz dla siebie, i nie możesz brać odpowiedzialności za ludzi, którym przypadkowo podoba się to samo co tobie.Ich sprawa, co robią ze swoim życiem. A teraz do rzeczy. Tak, jest to BL, szonen­‑ai, yaoi, jak zwał tak zwał.Z tym, ze bez seksu, a i jedyny pocałunek „którego nie było (widać)" do dzisiaj jest sprawą dyskusyjną. Zakładając, że to twoje klimaty – idźmy dalej.Dostajesz cudowny romans osadzony w świecie sportu, i to nie byle jakiego, bo zahaczającego trochę o sztukę – w świecie łyżwiarstwa figurowego. Trick polega na tym, że ten romans nie miałby racji bytu, gdyby wyrugować tę „sportową” stronę serialu, gdyż wokół osi, jaką jest pasja głównych bohaterów do łyżwiarstwa, zaczyna obracać się, i to coraz żwawiej, ich relacja.I w zasadzie to już jest dobry powód, aby obejrzeć anime, a później jest tylko lepiej. Moim skromnym zdaniem mega­‑sukces tego serialu polega na tym, że zgrabnie balansuje na granicy realizmu, zupełnie przełamując konwencję typowej pary seme­‑uke i wszystkich z tym związanych schematycznych sytuacji ( które ja osobiście bardzo lubię, ale nie oszukujmy się – czasami są przewidywalne do porzygania). Czyli oryginalność i odwaga w ujęciu tematu. Ale że każdy kij m dwa końce, bardziej otwarte i mniej bajkowe podejście do związku pary homoseksualnej zaowocowało lawiną pretensji, że za mało „yaoi w yaoi”.Były też głosy, że za dużo yaoi w łyżwiarstwie ( no bo sport przecież jest i to całkiem sporo) lub za dużo łyżwiarstwa w yaoi. Dlatego już zapewne odpalasz odpowiednie strony, żeby sam wyrobić sobie opinię na ten temat.Jest natomiast jeden wspólny element dla większości komentarzy z którym i ja się w pełni zgadzam – koszmarna grafika.Na szczęście nie ciągle, ale dostatecznie często, żeby o niej nie zapomnieć. I to piszę ja, która nie jest jakimś estetycznym purystą, przyznaję, że to jest kpina z widza, takie niechlujstwo pokazywać.I to w scenach, które miały być wyjątkowo piękne, mianowicie podczas zawodów łyżwiarskich. Na szczęście sceny romantyczne są przeważnie dość ładnie narysowane, co nie zmienia faktu,że mityczny japoński perfekcjonizm zabija chciwy globalizm. Znak czasu, niestety. Natomiast fabuła i nasi główni bohaterowie nabijają punkty za wartość emocjonalną , używając terminologii łyżwiarskiej.No i jest też jeden mały przekręt fabularny, który mnie jakoś bardzo nie uraził, aczkolwiek można to było trochę lepiej rozegrać w scenariuszu. Masz teraz widzu dodatkowy bodziec, aby pobawić się w rozkminki. Reasumując – tak,polecam bardzo, bo pomimo pewnych wad, jest to już w tej chwili anime kultowe, wiem potworne określenie, ale co robić, jak jest.
  • Avatar
    A
    Amarette 27.12.2016 14:36
    Victor, Łyżwiarstwo i potencjalny Romans.
    Krótko i na temat.

    1. Plusy: a.) Victor, b.) Tematyka łyżwiarstwa, c.) Potencjalna szansa na ciekawa romans.

    2. Co mnie rozczarowało? Adekwatnie do powyższego: a.) Postacie drugoplanowe (zwłaszcza po macoszemu potraktowany Yuri Plisetsky),
    b.) 'nierówny' budżet, c.) niewykorzystanie owej szansy na ciekawy romans, brak odwagi do grania w otwarte karty, łapanie dziesięciu srok za ogon, smutny triumf pazerności, zalew gagów i asekuracyjnego fanserwisu.

    3. Czego bym sobie życzyła? Więcej odważnych seriali takich jak wspomniane już, kultowe „Torchwood”, gdzie osoby o różnych orientacjach seksualnych będą równoprawnymi członkami pierwszoplanowej obsady, z tak samo traktowanymi wątkami i romansami.
    Świat idzie do przodu, telewizja wreszcie powinna przestać się przed tym bronić i nadgonić, najwyższy czas.
    • Avatar
      Blerp. 30.12.2016 09:07
      Re: Victor, Łyżwiarstwo i potencjalny Romans.
      Mówisz, że Yurio został potraktowany po macoszemu, ale Victor wcale nie dostał lepszego przedstawienia. Facet to totalna tektura, o której motywacjach, w dodatku niejasnych, dowiadujemy się na samym końcu. Jakiejś tam barwy dodaje mu jedynie bycie u boku bohatera tytułowego, bo zwyczajnie sympatycznie razem funkcjonują.
      No, ja widzę tam coś takiego, ale chętnie poznam odmienne od tego zdanie.
    • Avatar
      SHIROGACE 30.12.2016 11:40
      Re: Victor, Łyżwiarstwo i potencjalny Romans.
      Wiesz, akurat ze wszystkich postaci drugoplanowych Yurio chyba dostał najwięcej czasu. Zawsze mógł być randomowym Emilem, który raz się zjawił, a potem tylko występował jako element tła, żeby anime mogło powiedzieć widzowi, że wcale nie zapomniało o swoich NPC­‑ach.
      Jak dla mnie Victor był świetną postacią, ale cała jego kreacja przedstawiana była za pomocą drobnych symboli i raczej samemu trzeba było na ich podstawie wywnioskować, jakie są jego motywacje. Inna sprawa, że ja, opierając się na tych subtelnościach, byłam przekonana,  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        SHIROGACE 30.12.2016 11:50
        Re: Victor, Łyżwiarstwo i potencjalny Romans.
        Drugi akapit odnosi się bardziej do wypowiedzi Blerp. niż Amarette ^^". Tak dla sprostowania.
        • Avatar
          Blerp. 30.12.2016 21:03
          Re: Victor, Łyżwiarstwo i potencjalny Romans.
          Szkoda jedynie, że od kiedy to anime zaczęło bardziej skupiać się… Niczym, bo łapało wszystko po trochu, tracąc z miejsca klimat pierwszych odcinków i produkować na szybko cukierki dla fanów, które nawet jeśli były fajne, zwyczajnie zabierały czas antenowy na bliższe zapoznanie się z bohaterami drugiego planu. Efektem w ogóle nie odbierałam tego anime jako jakiegoś dawce symboli, bo zwyczajnie nic mnie tam nie zmuszało do przemyśleń.
          Bo znając życie, skończyłabym jak ty – w błędnym przekonaniu.
  • Avatar
    A
    Schultz 26.12.2016 21:49
    Nie lubię sportówek. Nie lubię też fanserwisu w wydaniu yaoi.

    I na tym właśnie polegał mój główny problem przy oglądaniu tej serii. Zdaje mi się, że element sportowy został tutaj zrealizowany dość zgrabnie, ale ta tematyka stanowczo do mnie nie przemawia. Czerpałam odrobinę przyjemności z oglądania co ładniejszych występów, ale to wszystko. Niestety nie znalazłam tutaj niczego, co potrafiłoby przyciągnąć do ekranu osobę, która nie gustuje w sportowych anime.

    Co do fanserwisu – cholera. Po prostu cholera. Szlag jasny mnie trafiał. wiem, wiem – pewnie zaraz ktoś napisze – to po co oglądałaś? Z ciekawości? Żeby zetrzeć się z konwencją? Dla poszerzenia horyzontów? Dla tzw. guilty pleasure? Sama nie wiem, do diabła. W każdym razie – eksperyment z konwencją uważam za zakończony. Przynajmniej nikt mi nie powie, że uskarżam się na konwencje, krytykuję, jestem zła i w ogóle be, a nawet nie spróbowałam obejrzeć sama i się przekonać. Obejrzałam i się stanowczo nie przekonałam. To nie dla mnie.
    I tak szczerze mówiąc, uważam, że tej produkcji wyszło by na dobre zrobienie z niej uczciwego shounen­‑ai lub yaoi. Co prawda wtedy z pewnością bym po nią nie sięgnęła, ale odnoszę wrażenie, że fanserwis miałby wtedy pewne solidne zakorzenienie w założeniach opowiadanej historii; służył by wtedy jeszcze jakiemuś celowi oprócz nabijania kabzy producentom. Tymczasem podczas seansu czułam się, jakbym czytała 19 z 20 tomików przeciętnego szkolnego shoujo romansidła, a pod koniec ktoś postanowił, żeby jednak nie dorabiać tego ostatniego, 20 tomiku, w którym główna para tradycyjnie wyznaje sobie swe uczucia, całują się i jest sztampowy happy end. Fanserwis dla samego fanserwisu, bez żadnej sensownej konkluzji, po prostu wyjątkowo mocno mnie irytował.
    Jeżeli chcieli przedstawić rozwój relacji Yuriego i Victora, pogłębianie się ich przyjaźni, wzajemnego zaufania itp. mogli to zrobić na tysiące innych, lepszych sposobów niż wciskany wszędzie fanserwis. Ale najprawdopodobniej byłoby to znacznie trudniejsze i przyciągnęło przed ekrany znacznie mniej widzów. Mogę więc tylko siedzieć przed komputerem i zadumać się smutno nad kondycją japońskiego przemysłu animacyjnego oraz paskudnym gustem widzów. Ale o gustach się podobno nie dyskutuje – to co dla mnie jest paskudne, ale kogoś innego może być wyjątkowo pociągające. I odwrotnie. Na szczęście nie odbiera mi to prawa do własnej oceny, a nawet – o zgrozo! – oceniania cudzych gustów zbiorowych i indywidualnych. Wspaniale.
    Poza tym – na boga, Chris! Pierniczony Chris! Naprawdę musieli go tam wsadzić?! I tymi okrzykami frustracji zakończę swe narzekanie.

    A tak na serio – polecam, jeśli ktoś lubi połączenie lekkiej sportówki i yaoi fanserwisu. Jeśli jednak jakikolwiek z wymienionych wyżej dwóch elementów wywołuje u ciebie dreszcz zniechęcenia – nie tykaj. Naprawdę, horyzonty twe nie zostaną poszerzone, nie przekonasz się ani do sportówek, ani do yaoi fanserwisu i jeszcze być może, nie daj boże, odczujesz potrzebę wyrażenia swego niezadowolenia na jakimś portalu.
    • Avatar
      Karlan 2.01.2017 08:53
      Dokładnie :)
      Podpisuję się pod Twoją opinią obiema rękami.
      Naprawdę szkoda, że takie g….., jest teraz okrzyczane „anime roku 2016”, podczas gdy tyle wartościowych tytułów (np. „Sangatsu no Lion”, też sezon jesienny) przechodzi niezauważone. Jak napisałaś, – można się tylko „zadumać nad kondycją przemysłu anime i niskimi gustami widzów”. Eh…
  • Avatar
    A
    Kysz 25.12.2016 16:42
    Więcej łyżwiarstwa, mniej fanserwisu i byłoby świetnie.
    Czuję się troszkę rozczarowana tą serią. Mimo iż generalnie mi się ona podobała, miałam straszny zaciesz przy oglądaniu, a fanserwisowe wstawki właściwie fajnie się wkomponowały w całość, to jednak zabrakło w tym „tego czegoś”. Przede wszystkim – jak na tak mało odcinków, zbyt wiele chcieli tu pokazać, przez co ostatecznie niemal niczego nie pokazali kompletnie, praktycznie w każdym wątku brakowało głębi. Niepotrzebnie moim zdaniem rozdrabniali się aż na tylu bohaterów, a przynajmniej powinni byli to zrobić w inny sposób. W takim układzie każdy dostał niby swoje 5 minut, ale przez to, że tego czasu na pojedynczą osobę było mało, praktycznie każda z historii postaci drugoplanowych wyszła płytko.
    Po drugie – z czasem zbyt daleko zabrnęli z tym fanserwisem, stawiając go jakby ponad tym, co powinno być najważniejsze, czyli główną tematyką tej serii. Szkoda, że za bardzo chcieli się tu przypodobać pewnej grupie widzów – wiem, że anime ma się przede wszystkim sprzedać, ale właśnie tworzenie tej serii typowo pod publiczkę, wciskanie na siłę wszystkich aluzji mocno osłabiło ten tytuł. Niestety, seria jest bardzo popularna. „Niestety” bo to po prostu kolejny znak, że czasami wcale nie trzeba się starać i wystarczy wcisnąć do anime motywy, które się podobają, żeby dany tytuł został dobrze odebrany. To trochę tak, jak było z „LL Sunshine”, które również zostało odebrane entuzjastycznie, a absolutnie nikt się tam nie wysilił, by stworzyć coś faktycznie oryginalnego i wartego uwagi – ot, po prostu powtórzono wytarte, ale bardzo popularne schematy. Tutaj z czasem zaczęło mi brakować pewnej energii w przedstawianiu popisów kolejnych łyżwiarzy. Niejako zeszły one na drugi plan, a najważniejsze było puszczanie oczka w stronę widzów na temat tego, czy Yuri i Victor to para gejów. Szkoda.

    I niestety chyba największym minusem tego tytułu jest zakończenie – mdłe, pozbawione emocji i mocno skondensowane. W ogóle nie czułam się, jakbym oglądała finał. W samych występach brakło jakiejś iskry, emocji, dzięki którym wcześniej z takim zafascynowaniem śledziłam poczynania zawodników. Ot, wyszli, wystąpili i po zabawie. Dano sobie oczywiście furtkę na kolejny sezon, ale nie jestem pewna, czy będę chciała go obejrzeć. Bo w końcu cóż w nim mogę zobaczyć? Jeszcze więcej fanserwisu, pewnie nowych przeciwników i  kliknij: ukryte  – nie sądzę, by klimat tej drugiej serii uległ zmianie i na pewno nie wierzę, by ktokolwiek zrezygnował tu z motywów, dzięki którym ten serial zyskał taką popularność (a wręcz podejrzewam, że chcieliby tam zawrzeć tego jeszcze więcej a to już byłoby zdecydowanie zbyt wiele).

    Do tego wszystkiego zawiodła grafika. Doceniam, że postanowili zanimować wszystkie występy i nie ograniczyli się do pokazu slajdów. Szkoda tylko, że te animacje praktycznie z każdym kolejnym odcinkiem były coraz gorsze (ze wstrętem wspominam szczególnie pewien występ Phichita… brrrr… to był koszmar). Naprawdę liczyłam na coś znacznie lepszego. Wyjątkowo dobrze wspominać będę natomiast oprawę muzyczną, która była tu naprawdę bardzo udana, a szczególnie podkłady do konkretnych występów zabrzmiały świetnie (z drobnymi wyjątkami niestety, ale i one nie były tak naprawdę złe, a po prostu w porównaniu do reszty wypadły ciut blado).

    Ostatecznie dostaliśmy serię tylko dobrą, która miała tendencję na bycie jedną z najlepszych sportówek, ale została pogrążona w morzu fanserwisu, który z czasem przysłonił motywy sportowe. Szkoda, naprawdę szkoda, bo bardzo chciałabym, żeby było inaczej. Nawet i z fanserwisem, ale nie tak nachalnym. Bo w końcu fanserwis nie jest zły, ale jeśli poza nim w serii nie ma niczego… cóż, nie świadczy to zbyt dobrze o danym tytule.


    I na koniec została jeszcze najbardziej drażliwa kwestia – czy to jest yaoi? Nie – nigdy nie było i nigdy nie będzie, w końcu yaoi to jakby gejowska wersja hentaia. xd No dobra, ale na serio – czy to jest shounen­‑ai? Mimo wszystkich aluzji – też nie, bo w żadnym momencie nie zostało to potwierdzone. I zanim ktoś mnie wyzwie od homofobów – to samo dotyczy potencjalnych romansów heteroseksualnych. Nie chodzi tu o jakieś wydumane wyznania miłosne i tym podobne pierdoły, ale póki jasno nie zostanie pokazane, że dwójkę ludzi łączy coś więcej, niż przyjaźń, to nie może być mowy o faktycznym romansie (podając przykład z innej serii – w takim układzie NNB też trzeba by uznać za romans, bo przecież relacja między Hotaru i Komari była taaaaka głęboka, że to na pewno nie przyjaźń).
    Zauważyłam natomiast wśród niektórych tendencję do stwierdzenia, jakoby seria nie była shounen­‑ai, ale Viktor i Yuri faktycznie byli w homoseksualnym związku, tylko, że „poważnym” (gdziekolwiek tam tę powagę znaleziono między tymi wszystkimi gagami xd). Cóż… nie wiem skąd takie wnioski komuś przyszły do głowy, ale jest to stwierdzenie strasznie… głupie. ;p Skoro faktycznie łączy ich miłość, to tak – wtedy mamy do czynienia z shounen­‑ai. Shounen­‑ai to nie jest określenie na głupiutkie i słodziutkie historyjki o gejach przeznaczone dla piszczących nastolatek, w tę kategorię podpadają także tytuły z poważniejszą fabułą. Problemem jest tylko to, że takowe nie doczekały się dotąd ekranizacji. Inna sprawa, że próba ucieczki od zaklasyfikowania tytułu jako głupiutkiego romansidła o gejach poprzez pokrycie go toną fanserwisu to zdecydowanie nie najlepszy pomysł na pokazanie „poważnego związku”. To tak, jakby próbować uciec od łatki „ecchi” dodając do anime więcej scenek erotycznych niż w standardowych tytułach tego typu. Niestety, ale dodanie większej ilości czegoś, nie sprawa, że tego czegoś tam wtedy nie ma – to tak nie działa. xd
    • Avatar
      SHIROGACE 30.12.2016 11:47
      Re: Więcej łyżwiarstwa, mniej fanserwisu i byłoby świetnie.
      Jako osoba przekonana, że Yuri i Victor są ze sobą (nawet jeśli nie zostało powiedziane to wprost; come on, wyznania miłości nie są potrzebne, żeby przekazać coś wystarczająco dobitnie), odniosę się do pojęcia shounen­‑ai. A tu nie chodzi po prostu o to, że w shounen­‑ai związek pomiędzy mężczyznami znajduje się na pierwszym planie? To z reguły główna oś fabularna. W Yuri!!! on Ice wątek relacji pomiędzy Yurim a Victorem pozostawał w tle, za wątkiem sportowym (jak to wyszło, to już inna sprawa). Stąd seria według mnie nie kwalifikuje się do shounen­‑ai, ale nie wyklucza to związku Victora z Yurim.
      • Avatar
        Kysz 30.12.2016 12:05
        Re: Więcej łyżwiarstwa, mniej fanserwisu i byłoby świetnie.
        Tyle, że właśnie ów potencjalny związek między Yurim a Victorem wcale nie pozostawał w tle, bo jednak ich teoretyczny rozwój relacji grał równorzędną rolę z wątkiem sportowym.

        Co do wyznań miłości natomiast – okay, może i nie są niezbędne, ale w takim układzie trzeba by tu pokazać ów „związek” bez fanserwisu. Z fanserwisem na pierwszym planie to po prostu nie ma mowy o tym, że oni są faktycznie ze sobą tak na poważnie. To tak zwyczajnie nie działa – nie da się uciec od łatki fanserwisu wrzucając go tak dużo. Gdyby nie to – cóż… wtedy można by się faktycznie zastanawiać. Z tym – nie ma mowy, po prostu i to bez żadnego „ale”.

        Pamiętam, że podobna sytuacja była przy No.6. W tamtym wypadku też nie do końca było jasne, jak zaklasyfikować relację między głównymi bohaterami. A tam przecież się nawet całowali, do tego w żadnym ujęciu nie wkradły się gagi, kiedy była mowa o relacjach między tą dwójką. Tutaj ciężko mówić o jakiejkolwiek scenie bez komediowego zabarwienia, co jak dla mnie jasno pokazuje jak to należy traktować.
  • Avatar
    A
    Nanami 23.12.2016 19:48
    Dobre, ale brak mi wisienki na torcie!
    W zasadzie to w sporej mierze zgadzam się z opinią tamakary pod spodem…
    YOI dało mi mnóstwo świetnej rozrywki i dużą dawkę emocji, adrenalinki, endorfinek. Zaskakiwało, zwykle jednak pozytywnie. Nigdy do końca nie dało się przewidzieć, co będzie dalej. A najbardziej podoba mi się to, że ta historia nie opowiada właściwie niczego wprost, a wszystko subtelnie przekazuje… i im bardziej człowiek lubi serię analizować, tym większą ma frajdę.
    Było świetnie. Uwielbiam Viktora, uwielbiam Yuuriego i ich tak ludzkie reakcje ( kliknij: ukryte ). Bardzo sympatyczny, różnorodny soundtrack. Animacja… niestety nie była genialna, tak jak w pierwszym odcinku, była strasznie nierówna, ale jak dla mnie była na tyle wystarczająca, by nie odstraszać.
    Co jednak mi zabrakło, to tej właśnie wisienki na torcie. Jak poszczególne wątki i ich zamknięcie potrafiły zostawić widza z takim totalnym katharsis w stanie mruczącej błogości, tak końcówka wypada słabo pod tym względem. Osobiście uważam, że wyszło jednak coś, co wspominała sama Kubota­‑sensei – a mianowicie, że ona nie miała specjalnie do czynienia z tworzeniem anime do tej pory. I musiała nauczyć się walczyć z czasem… Dzięki temu stworzyła coś naprawdę ciekawego – czas i akcja w YOI płynie prędko i dynamicznie, a jednak widz nie odczuwa tego dopóki sobie tego nie uświadomi. Przeskoki czasowe między odcinkami bywają naprawdę długie – od dni do miesięcy. I twórcy zdecydowanie uwzględniają, że przez ten okres czasu dużo się mogło pozmieniać w dynamice relacji choćby. To zaskakuje, ale po uświadomieniu sobie tego, zaczyna się to naprawdę doceniać. Tym niemniej, seria trochę poległa na końcówce, była zbyt skompresowana. Zgadzam się też z pojawiającymi się zdaniami, że biorąc pod lupę to, co budowano przez 11 odcinków, jest ona zaskakująca, tak jakby decyzja była zmieniona pod wpływem impulsu. Ostatni odcinek, mimo że jest finałem Grand Prix, nie sprawia wrażenia bycia ostatnim odcinkiem serii… Jest to ogromny minus, jeśli patrzeć na serię jako zamkniętą, ale daje to nadzieję na kontynuację, no. Mnie osobiście najbardziej szkoda dwóch rzeczy – więcej ukazania osobistych rozmów Yuuriego i Viktora oraz ukazania sposobu, w jaki się stopniowo docierali.
     kliknij: ukryte  Oraz brak mi mojego „Hanarezuni” w duecie w Hasetsu z PV, którym mnie ztrollowali :< No, a największym dowodem na to, że coś jednak z rozplanowaniem legło w gruzach jest to, że na oficjalnym oście jest piosenka, której nigdy nie wykorzystano – Yuriowe „Welcome into the madness”, które miało być jego galowym utworem :D
    Reasumując: jestem zachwycona. Uwielbiam. Acz nie dam pełnej dziesiątki, bo jednak trochę polegli z tym rozplanowaniem i zabrakło na koniec „tego czegoś”.
  • Avatar
    A
    tamakara 21.12.2016 20:18
    Mogłam napisać recenzję „pełnoprawną”? Mogłam, ale zrezygnowałam z tego z dwóch powodów. Po jeden: poszłaby jako alternatywa i doczekałabym się publikacji za jakieś pół roku, a nie chcę czekać. Tu i teraz utopię swój rant w komentarzach. Pewnie błyskawicznie przykryje go morze pokwiczeń, ale trudno. Po dwa: nie ma mowy, by tekst przeszedł przez sito naczelnej w tej formie, w jakiej zamierzam to z siebie wypluć :D a jest to jedyna słuszna forma! no to jadę…

    Oczekiwałam anime o łyżwiarstwie figurowym od spektakularnych zwycięstw Hanyu w 2014 (oczywiście nie jest to pierwszy wspaniały japoński łyżwiarz, ani pierwsze zwycięstwo Yuzu, ale wtedy świat doznał objawienia i zrobił się prawdziwy szał! „nieco” wkurzający szał, ale słusznie umotywowany *_* aaah, osobny elaborat można napisać *powstrzymuje się siłą*). Nastroje podgrzewał cudowny Uno (do poziomu wrzenia, obawiam się. Boże, jaki on jest niesamowicie cudowny!) i jeszcze mały Yamamoto, z którego może wyrosnąć coś ciekawego… No ludzie! Japonia wymiata, anime musi być! To tylko kwestia czasu… I oto stało się! Pierwszy trailer wywołał ekstazę, otworzyło się niebo, what's air? i te sprawy. Mój ukochany sport! Lepszy niż wszystkie inne~ wreszcie mogę się powymądrzać pod jakąś sportówką.

    No bo jak? Łyżwiarstwo figurowe jest w oczywisty sposób sportem wyczynowym, gdzie nie ma zmiłuj. Krew, pot, łzy i kontuzje. Eh te kontuzje =_= Sport wyczynowy, który, poza sprawnością fizyczną, wymaga od zawodników umiejętności aktorskich i gracji. To fakty. Taka kombinacja sprawia, że jest to cholernie trudne, trzeba bowiem pamiętać nie tylko o tym, żeby jechać swój program precyzyjnie i pod presją czasu, ale również o tym, jak się w trakcie tej jazdy wygląda i jeszcze kogoś (sędziów) tym wszystkim przekonać. I nawet jak się człowiek wypieprzy w trakcie, to musi wstać i zasuwać dalej. I to jest właśnie takie niesamowicie super! Na dodatek zrozumienie zasad to coś więcej niż przysłowiowa tajemnica spalonego. Tutaj fan/kibic/widz powinien ogarnąć kwestie techniczne, rozpoznawać skoki (?), wykazać jakąś wrażliwość na walory artystyczne i jeszcze skonfrontować to z tym dziwnym­‑dziwnym systemem punktowania. I to też jest super. Na dodatek patrzy się na coś, co nie ogranicza się do zaspokojenia pierwotnych instynktów stadno­‑wojennych publiki i zakazanych skłonności jej męskiej części, jak chociażby piłka nożna czy inne rugby.
    Jeśli komuś podniosło się w tym miejscu ciśnienie, zapewniam, że nie pogardzam sportami drużynowymi jako takimi, albo że emocje, jakie one wywołują, są z zasady emocjami gorszego sortu… to piękne emocje, z wyjątkiem patologii, rzecz jasna.  kliknij: ukryte 

    Wracając do meritum. Super jest również to, że wcale nie trzeba być Wielkim Znawcą, żeby czerpać przyjemność z kontaktu z łyżwiarstwem. Można spokojnie zatrzymać się na kontemplowaniu widowiska. I to też jest fajne! Skupiasz się na elementach artystycznych i ciągle możesz merytorycznie dyskutować. Jakie to jest super! T_T No dobra, do czego ja właściwie zmierzam? Ano do tego, że jeśli komuś się wydaje, że to jakaś eteryczna, wysublimowana pląsanina i pseudosport, to w oczywisty sposób nie ma racji. Poza tym łyżwiarstwo figurowe jest u mnie w pierwszej dziesiątce po Bogu i to w konkretny sposób przełożyło się na oczekiwania i wrażenia z anime.

    Pozornie mamy do czynienia z dość typową sportówką, czyli prezentowany jest nam dobrze wytarty model „od zera do bohatera”. W zestawie obowiązkowe przezwyciężanie własnych słabości i pokonywanie kolejnych etapów na ścieżce kariery tudzież „pomniejszych bossów” aż do wielkiego finału. Wszystkie sportówki działają w ten sposób i przed tym chyba nie dało się uciec. Z drugiej strony jednak nie sprzedaje się nam motywu, że tylko nasz protagonista musi trenować i boryka się z problemami, a przeciwnicy mają wpisane „wymiatanie” w definicję i stają się ludźmi „takimi jak my” dopiero po zostaniu pokonanymi. Główny nie jest de facto zerem, jest jak najdalszy od bycia zerem. To zawodnik, który zdążył osiągnąć naprawdę dużo, który nawet zdobył sławę, ale niepowodzenie wepchnęło do w depresję i ta skłonność do depresji nie spływa z niego w sposób cudowny, czyli dostajemy ciekawy twist. Kolejna sprawa to umieszczenie akcji w przestrzeni międzynarodowej. Jaka odmiana od wiecznie tych samych zawodów międzyszkolnych! Powiało wielkim światem, zderzają się kultury, no i zainteresowanie mediów wreszcie ma jakieś logiczne podstawy w odróżnieniu od sytuacji, kiedy poważni reporterzy biegają za gimbusiarską drużyną ze szkoły X. Poza tym to „pokonywanie bossów” też wygląda trochę inaczej, jeśli nie powiedzieć, że zostało wywrócone do góry nogami. Numer trzy to realizm* i nienachalne, przystępne przedstawienie zasad, którymi rządzi się łyżwiarstwo, a właściwie samo grand prix. OCzywiście wyłącznie ogólniki, bez straszenia szczegółami – jeśli komuś nie zależy, to może puścić mimo uszu. Jednocześnie położono nacisk na oczywistość żelaznej kondycji, na naukę tańca, na kwestię wpływu osobowości na kształt programu (to niby można schować pod aktorstwem, ale i tak często indywidualne cechy zwyczajnie wychodzą na jaw), rolę muzyki i to, że rozgrzewka jest ważna (kiedy ja widziałam rozgrzewkę w sportówce?) i hello? trening boli. W bonusie śmietnik jaki potrafią zrobić fani na lodowisku i tak bardzo życiowe – konieczność oglądania zawodów po streamach, bo telewizja nie pokazuje. I te wszystkie małe nawiązania i smaczki (tutaj, przede wszystkim, pudełko na chusteczki!!!). Ładnie, bardzo ładnie. Dobrze mi się na to patrzyło.
    No i chyba najważniejsze – charakter tej konkretnej dyscypliny uniemożliwia rozciąganie jednego występu na całą serię, ani nawet na jeden odcinek, więc trzeba było upchać w scenariusz różnych różności. W innych sportówkach te różne różności byłyby bonusami wpakowanymi gdzieś w przerwach wieloodcinkowych meczów, tutaj zaś „sceny z życia” są w każdym odcinku. Niestety, wszystko co było tak dobre i świeże na początku, okazało się elementami, które ostatecznie pociągnęły tę serię w dół. Głęboko.

    Ah tak, realizm dostał gwiazdkę. Dostał gwiazdkę, ponieważ trochę sobie tutaj pozwolono. Wcale nie mam na myśli podrasowanych choreografii, ludzie w rzeczywistości potrafią jeździć niesamowite rzeczy! Nawet o wiele bardziej niesamowite. No i obawiam się, że gdyby nawet wykręcali w tym anime poczwórne axle to i tak nikt nie zauważy przegięć, skoro bohaterom nie świecą się włosy. Ale i bez tego mamy trochę cudów i dziwów. Po pierwsze i podstawowe – Choroba, a niby dlaczego Viktor nie może trenować obu Jurków jednocześnie? Pogryzą się? Toż przez pewien czas całkiem znośnie koegzystowali. Dalej. W odcinku piątym Yuuri nie wyrobił się przy lądowaniu i uderzył twarzą w bandę. Skończyło się to tylko rozbitym noskiem, nawet występu nie przerwał, a powinien tam paść przynajmniej ogłuszony :D Przy mniejszej prędkości można się przytomności pozbawić, a tutaj nic :D i wiem, pisałam we wstępie, że nie ma zmiłuj, wstajesz i zasuwasz. Ale wstajesz i zasuwasz jak „zwyczajnie” upadniesz, a nie uderzysz o coś łbem z taką siłą! Yurio  kliknij: ukryte  No pewnie! :D żem śmiechła, nie powiem. Miało to uzasadnienie punktacyjne, ale może by tak… najpierw poćwiczyć? Eemmm… I przez całą serię pytałam w duchu –  kliknij: ukryte  Ładnie za to przedstawiono interakcje samych zawodników, bo oczywiście „wszyscy wiedzą”, że to naprawdę jedna wielka zaprzyjaźniona gromada, gdzie jeden drugiego dopinguje, podziwia i za wzór bierze :D Ale zgrzytnęło mi, że dziewuch­‑łyżwiarek jest mało. Gdzieś na trzecim planie snuje się Mila. Sara natomiast pojawia się jako  kliknij: ukryte  siostra swego brata, a nie pełnoprawna zawodniczka. Wiem, że to nie o dziewuchach anime, ale nie ma wyłącznie męskich zawodów, dziewuchy (i pary) powinny się tam kręcić i integrować. A widzimy tylko jak chłopcy sobie nawzajem fanbojują. Co oczywiście jest urocze i wpisane w konwencję, no ale… Naprawdę chciałam więcej Mili…
    No i największy „ból” w tej kategorii. Oceny. Za pierzastego grzyba nie ogarniam wyników :D  kliknij: ukryte  No ale kto scenarzyście zabroni? Przecież nikt nie zwróci uwagi :D Zupełnie pominę to strasznie parcie Jureczka na najwcześniejszy możliwy debiut, kładę to na karb jego osobowości…
    Pomijając to całe licentia poetica, ogólne wrażenie jest takie, że twórcy w miarę rzetelnie podeszli do zaprezentowania samej dyscypliny jako sportu. Mieli nawet kogoś specjalnie od projektowania kostiumów! (z których ze cztery mi się podobały, ale już mniejsza z tym xp). Przy okazji realizmu dobrze też wspomnieć i to na plus, że chociaż zderzanie się kultur jest w gruncie rzeczy pozorne, to zgrabnie zasugerowano, że bohaterowie z rożnych krajów rozmawiają między sobą po angielsku i czuć bariery językowe! Czyli ogólnie doceniam. Jakoś tam, chociaż chwilami miałam ciężko, bo chociaż
    sport przedstawiono dobrze, to zawody wyglądały już fatalnie…

    Yuuri, nasz główny bohater, przestał być nastolatkiem i, mimo panikarstwa i skłonność do łapania doła, potrafi zachować się jak osoba dorosła. Zrobiło to na mnie szczególne wrażenie w trakcie konfrontacji z Yurio w odcinku drugim, kiedy małe ruskie dziecko rzucało się jak wesz na kołnierzu, a Yuuri po prostu się na to uśmiechnął. W tamtej chwili po raz pierwszy mi zaimponował. Ten kontrast! Jak pięknie zobaczyć MC, którego nie da się ot tak wpisać w żaden „typ”. Zachodząca w chłopaku przemiana to nie (tak bardzo shonenowe) nabijanie kolejnych leveli, ale dość kulawe odnajdywanie zgubionej pewności siebie, własnego ja na lodzie i poza nim, i (nanami, wybacz mi xD) otwieranie się na innych. Po odcinku dziesiątym należy dopisać, że  kliknij: ukryte , ale nie zostaje też magicznie uleczony i cały czas ma psychikę jak mokry papier. Viktor natomiast to zupełnie inna historia. Bożyszcze, który skradł moje serce jednym mrugnięciem. Viktor znalazł się w takim punkcie kariery, kiedy osiągnęło się już wszystko i kiedy trudno wykrzesać z siebie tyle pasji, by zaspokoić ciągle olbrzymie oczekiwania… wszystkich. Co więcej, to ekscentryk, który na dzień dobry wydajesię wyłącznie bawić i mieć wywalone na cały świat. I można odnieść wrażenie, że cały szalony projekt rzucenia wszystkiego i zostanie trenerem to dla niego zwykły kaprys, ale jest zupełnie inaczej. On naprawdę potrzebował zmiany perspektywy, a poza tym, cóż, Yuuri go zafascynował. Viktor szukał jakiegoś impulsu, inspiracji, czegoś, co go popchnie do dalszego rozwoju. Wszystko zresztą zaczęło się od tego, że szukał, czyż nie? Szukał i znalazł. Nawet więcej niż się spodziewał T_T Moja ulubiona postać.
    Pozostałe chłopaki są bardzo różnorodnym drugim planem. Yurio… cudowne małe wkurzone ruskie dziecko! Takie małe! Takie wkurzone! ТАКОЙ СЛАДКИЙ! Jakże go uwielbiałam na początku. I w środku. Na końcu miałam go dość i szczerze życzyłam mu lania na oprzytomnienie. Ta postać miała spore predyspozycje do dorastania, a ostatecznie nie został nawet pełnoprawnym „ostatnim bossem”. Taki trochę Rin z Free! :D wiecznie zły, bo go własna niepewność i ambicja gniotą, ale tylko czekać, aż się łzami zaleje. Oczywiście łzami się nie zalał, prędzej by go miłość własna zadusiła, ale w tym też był uroczy. W gruncie rzeczy straszny gówniarz z niego i zachowuje się jak gówniarz. Niby taki pewny siebie, a przecież zupełnie nieopierzony i ... no dzieciuch kompletny. Myślę, że gdyby dali mu parę latek więcej, to jednak wypadłby bardziej wiarygodnie. Z Yurio jest jeszcze taki myk, już całkiem prywatnie, że w pewnym momencie słyszymy od siostry Yuuriego, że to małe ruskie dziecko wygląda zupełnie jak jej ulubiony chłopiec z boysbandu. Co ty nie powiesz? Mój ulubiony chłopiec z boysbandy akurat wtedy wyglądał tak. *łzy w oczach* Przypadek? Pewnie, że przypadek, ale takie zbiegi okoliczności to ja lubię!
    Z pozostałych dzieci niesamowicie urocze jest też chińskie maleństwo, które mogłabym trzymać w domu i karmić naleśnikami z bitą śmietaną. Tak, bohaterowie drugoplanowi to złoto. No, większość z nich… jakaś ich część? Trojaczki! Przede wszystkim trojaczki <3 Minami, Guanghong, Leo, Phichit… są kochani. Otabek po prostu wszedł na ekran, rzucił spojrzenie, otworzył usta i po mnie. Oh, dlaczego pojawił się tak późno? :<  kliknij: ukryte  Ale ta obowiązkowa w sportówkach banda dziwaków jest naprawdę… No, taka se, chyba. Biedny Christophe, którego wykreowano na jakąś parodię hiperseksulanego geja… to było nieco przerażające. Nie lubię tego typu „dowcipów”, są wytarte, a poza tym hiperseksualizm wyjątkowo do mnie nie przemawia.  kliknij: ukryte  Jeszcze bardziej biedny Georgi, który też mnie przerażał :D JJ… Chodziło chyba o tzw. wow factor, ale w moim odczuciu wyszło mocno wszelako. Jeśli to gwiazdorzenie, jakie odstawił w SP miało robić za element artystyczny, to na miejscu sędziów obcięłabym mu punkty… Do EX z takimi szopkami lol… no ale znowu – moja opinia. Co jak co, nie można powiedzieć, że w kwestii osobowości nie jest rozrywkowo… Odnoszę jednak wrażenie, że trochę za mocno pojechano z „sensacyjnością” i niektórych wątków nie udało się zgrabnie wyprowadzić na prostą. Za dużo postaci? Za dużo pomysłów? Nagle wywieszają sztandary z jakimś dramatem i motywacjami kogoś, kogo do tej pory prezentowali jako creepa, a ja mam się tym przejmować czy coś. Natomiast ktoś, kto mógł być ciekawy, tylko mignie i znika  kliknij: ukryte  Część rewelacji z pewnością można sobie było darować, część motywów wypada słabo, jest przedstawiona po macoszemu i jedyną reakcją to „aha”  kliknij: ukryte . I tutaj wyłazi ta podstawowa wada – złe rozpalnowanie serii. Początek jest świetny, ekspozycja tych „najgłówniejszych” postaci jest bardzo w porządku i fabularnie wszystko cacy tak mniej więcej do połowy, a potem… potem ktoś… znaczy reżyser i scenarzysta, mocno się pogubiły. Zagalopowano się we własnej fazie i wyszła kicha. Zabrakło czasu! Gdzie ach gdzie przypiąć te zachwyty nad panią reżyser, które spadły na mnie przed sezonem? Tak naprawdę jedyne, co poprowadzono dobrze to to, co dzieje się między Yuurim i Viktorem.

    Tu przechodzę do tej najbardziej drażliwej (?) kwestii. dum dum dum Fanserwis! Aluzje, sugestie, mruganie oczkiem. W tym anime miało tego nie być, praaawdaaa? Moja przedsezonowa przepowiednia, że to wszystko pewnie się jednak pojawi i to w ilościach sporych, sprawiła, że na naszym drogim portalu odsądzono mnie od czci i wiary. I co mogę teraz powiedzieć…? A, już wiem: HA HA HA Trzeba było zaufać intuicji zepsutej kobiety, ale nie zaufaliście i potem laliście krwawe łzy! Następnym razem będziecie pamiętać oooo Taka wredna mała satysfakcja nie przytrafia się na co dzień! Słodka jak brzoskwinki =__=
    Jak jest? Już chyba każdy i ich babcie wiedzą… Fanserwis wręcz wylewa się z ekranu… Zaczęło się powoli, z każdym odcinkiem jednak twórcy poczynali sobie coraz śmielej (proporcjonalnie do spadku jakości grafiki ;D) Przed rozpoczęciem sezonu zestawienie yoi z free! było profanacją. A tu free! zostało daleko z tyłu. ha ha.. Jako zadeklarowany fudzioś przyjmowałam to, rzecz jasna, z wielką uciechą. Uwielbiam puszczanie oczek, bawię się przy tym niesamowicie i w ogóle nie traktuję serio – jak długo jest to po prostu fanserwis. Szybko jednak zaczęłam mieć wątpliwości. Do czego zmierzasz, ekipo? Uprawiasz największy queerbaiting w historii sportówek, czy to jednak ma być prawdziwe? Bo jeśli ma być prawdziwe, to może bez parodii? Ale! Smyranie pod bródką, endingowe czesanie włosów, semi porno w onsenie, pożądanie kotleta jakoś tak mimochodem zmieniło się w „dla ciebie będę najgorętszą donną w mieście” i dostaliśmy taki niejako coming out w telewizji, a potem słyszmy, że „nie waż się spuszczać ze mnie wzroku”,„czy mam cię pocałować, żebyś się uspokoił?” i „chcę, żebyś był ze mną już zawsze”. Patrzyłam, słuchałam i ... no po prostu… Oczywiście wiem, że panuje tendencja do zamykania geja w „jaoju” jak w zoo, gdzie będzie uroczy i spełni rolę, a wszędzie indziej każdy jest hetero by default i musi być uzasadnienie dla innego stanu rzeczy. No i ta potrzeba dowodów. Jak się nie pocałują, to nie ma homo. I pojawią się osoby gotowe dać głowę, że w yoi dostajemy tylko wyuzdany fanserwis, a Viktor, który nie ma oporów przed publicznym zrzuceniem ciuchów, może też pocałować innego faceta i to niczego nie dowodzi :D Swoją drogą, ludzie, którzy zachłystują się gejem i sprowadzają całą historię do wątku homo są tak samo godni politowania, jak ci, którzy bronią się przed nim jak mogą. Ile % geja w geju? Oh rany… (Niektórym trzeba naprawdę strzelić niczym pięścią w twarz, bo nic subtelniejszego nie przyjmą do wiadomości.) Skąd te wszystkie wątpliwości? No bo przecież nie ma znacznika BL, który determinuje wszystko. *wzdech* No tak, rzeczywiście yoi nie jest BLem. I wiecie co? Bardzo dobrze, że nie jest. To historia o czymś innym, ale twórcy zgrabnie wpletli tu wątek uczuciowy, chowając go w fanserwisie właśnie. Nie twierdzę, że zrobili to dla idei, oczywiście przyświecała im kasa, ale nawet dla kasy nie musieli posuwać się AŻ TAK DALEKO. Na starcie nikt tego nie oczekiwał, a i „pole tolerancji” było bardzo duże, w końcu nie od dziś wiadomo, że sportówki homopodtekstami stoją… ups? I kto oczekiwał, że w jednym z flashbacków Viktor wystąpi w aranżacji jawnie nawiązującej do Johnny'ego Weira…. i kto się spodziewał,  kliknij: ukryte  Genialne jest to, że owszem, pełno tu erotyzmu, chemia między chłopakami jest niesamowita, ale nie sprowadzano ich relacji do sfery stricte okołołóżkowej i nie podporządkowano temu wszystkiego, co robią. Nie ma tu żadnych BLnych klisz, od podziału na strony dominującą i zdominowaną zaczynając.  kliknij: ukryte  I piękne jest to, że żaden nie okazał się ideałem, ale jeden pomagał drugiemu się rozwijać, że wzajemnie się dopełniali. Cóż, na ten temat napisano już dziesiątki esejów. Przeanalizowano każdy odcinek, rozwodzono się po wielokroć nad poszczególnymi scenami ilustrującymi dojrzewanie ich jako postaci i ich związku. Aż do porzygu… Nie będę tego dublować, nie będę z nimi polemizować, nie będę też budować własnych rozkmin. Rozciągnęłoby to ten rant jeszcze bardziej… (i tak to chyba mój najdłuższy tekst w historii tanuka). Na szczęście mi się nie chce! Powiem tyle, że OMG naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem i ogólnie wzruszyłam się. Długo nie ufałam twórcom, a oni ostatecznie przeszli moje najśmielsze oczekiwania. I nie mówię tu o dzieciakowatym podniecaniu się, że „ooo geje sie całujom”, tylko po prostu o możliwości zobaczenie relacji uczuciowej pokazanej jako ludzkiej relacji uczuciowej, która ma prawo wydarzyć się wszędzie a jednocześnie jest jak z jakiejś cholernej bajki T____T
    Z akcentem na bajkę jednak, w obliczu rewelacji jakoby jednym z założeń świata przedstawionego był brak homofobii (?).
    I wracając do początku akapitu – fanserwis był pierwsza klasa 8D Tak, nie zapominajcie – taplamy się w fanserwisie. Bawiłam się genialnie. Odcinek dziesiąty! Znowu! Gdzie nagle obecność całego dotychczasowego fanserwisu i w ogóle cała fabuła została uzasadniona jeszcze większą ilością fanserwisu. Mistrzostwo świata! I to mistrzostwo świata potrafi całkiem skutecznie przysłonić fakt, że inne elementy fabuły przedstawiają się słabiej w porywach do kiepsko, no ale! Nie spodziewałam się przecież niczego wybitnego. Spodziewałam się ładnych chłopców, dram i fanserwisów… i to dostałam. Dlaczego więc mam takie hmmm mieszane uczucia?

    Kwestia animacji… Cóż, tu zaczynają się schody… Nie, schody były przy fabule. Tutaj stajemy nad urwiskiem :D Po fenomenalnym pierwszym odcinku nastąpił regres. Szybko stało się jasne, że budżetu starczyło tylko na pierwszy ep, a potem zdecydowano się zastosować taktykę, że „co ma być to będzie”. Wyglądało to raz lepiej, raz gorzej i właściwie mogłabym przymykać oko na rosnącą brzydotę wszystkiego, jak długo sceny łyżwiarskie byłyby ładne. Niestety, dostałam po oczach już w trzecim odcinku. Pal sześć rozlewające się rysy twarzy, ale proporcje! Proporcje kochane wyły, tak brutalnie je katowano. Za krótkie rączki, rozciągliwe sylwetki, kończyny gnące się pod dziwnym kątem… Po pierwszym ataku brzydoty można było jeszcze powiedzieć, że przynajmniej nie dostaliśmy żadnym martwych plansz czy innych zabiegów mających tuszować oszczędności, chłopaki cały czas się ruszają. Każdy krok został uczciwie odwzorowany… Pewnie, ale i tak wyglądało to paskudnie. Po tym trzecim odcinku byłam zdania, że wolałabym obejrzeć kilka plansz, zamiast tej abominacji. I co? Prosisz? Masz! Odcinek czwarty był zapchany statycznymi ujęciami, które TEŻ BYŁY BRZYDKIE! :D i jeszcze ucieczki kamery na publiczność, która też była brzydko narysowana! (ta jedna scena z klaszczącą babuszką, powtarzana gadzilion razy, nie mogłam jej zdzierżyć po prostu) XD jakieś flashbacki, recapy… no ludzie! Aż strach cokolwiek mówić, bo się spełnia… Gdyby nie to, że akurat w tym czasie naprawdę odbywały się te same zawody co w anime, dzięki czemu mogłam oglądać na żywo prawdziwe łyżwiarstwo, to nie wiem, co by ze mnie zostało ;o chwała jutubie!
    Ogólnie ze scenami łyżwiarskimi jest ten problem, że poszczególne choreografie rysowano tylko raz i eksploatowano je w nieskończoność, zmieniając jedynie (w razie potrzeby) ubranko postaci czy też, od wielkiego dzwonu, jakiś istotniejszy element. Jest to oczywiście zrozumiałe, w końcu każdy zawodnik przygotowuje jeden program na sezon a i animacją skoków można się dzielić, łatewa! nie mam pretensji o sam fakt takich sztuczek. ALE skoro animatorzy mieli o połowę… co ja gadam, o 3/4 mniej pracy, naprawdę NAPRAWDĘ powinni postarać się bardziej. Tłumaczenia, że „ale po pierwszym odcinku grafika zawsze traci na jakości” i „nie jest tak najgorzej” nie będą do mnie przemawiać, ponieważ obiecywano mi cukierek dla oka, niezapomniane wrażenia wizualne, obiecywano, że się zapowietrzę w ekstazie. Oczywiście stara mądrość ludowa słusznie naucza, że animów o sporcie nie ogląda się dla sportu, ale mi obiecywano! Co jak co, przy tej konkretnej dyscyplinie powinni naprawdę się postarać, bo strona wizualna naprawdę jest istotna =_= to nie jakaś siatkówka czy coś, gdzie piłka upadająca w konrkentym miejscu = punkt i wszystko jasne. Czy ja się czepiam? Czepiam się jak cholera, bo mi obiecywano. I powyższe jojczenie nie oznacza, że nie da się na całość patrzeć. No da się, da, jakoś. Tła bywały bardzo ładne i zbliżenia też. Tak, nawet te nieszczęsne występy czasami są w miarę znośne, tylko nierówne. Często jednak miałam ochotę zwyczajnie te potworności przewijać, bo serce mnie bolało. Albo się wkurzałam, bo cholera, nie obchodzi mnie reakcja publiczności, jasne? Chcę, do czegoś ciężkiego, wiedzieć za co te noty! Człowiek od układania choreografii zrobił swoje, znaczy chyba, nie mogłam tego należycie ocenić ani tym bardziej docenić, bo albo było TAK BRZYDKIE, albo cieli, gięli, nie pokazywali. Koślawość atakuje znienacka, podobnie jak przeróżne animatorskie kiksy i trzepią przez twarz bez litości. Piękne pozostają niezmiennie tylko dwie rzeczy. Animacja otwierająca i oczy Viktora T_T  kliknij: ukryte  Może w wydaniu płytowym zostanie to wszystko poprawione, ale jedyne, co mnie usatysfakcjonuje, to całość w jakości pierwszego odcinka. Byłoby pięknie, ale mało prawdopodobne, by się spełniło. A mogli pójść do lotte czy kose po dotację, eh! Swoją drogą te wszystkie bannery reklamowe… serio?

    Bezapelacyjnie cudownie przedstawia się za to oprawa audio. Genialnie dobrane i różnorodne utwory! Ludzie odpowiadający za tę część produkcji odwalili kawał świetnej roboty, z szczególnym akcentem na, rzecz jasna, podkłady do występów. Nie tylko ładnie odzwierciedlają osobowości chłopaków, w przypadku erosa i stand close to me stanowią świetne uzupełnienie dla fabuły. O, to drugie to nawet  kliknij: ukryte  :D Z innych kawałków bardzo podobało się muzyka Phichita, muzyka Emila, JJowa też jest świetna TT <3 i prześliczne „still alive” Leo, „the infermo” Guanghonga. Piękne T_T Idealne są też opening i ending, nie wyobrażam sobie żadnych innych piosenek, które by mogły je zastąpić, a dance battle… potraktujmy jako wyjątek xD Opening tak mi wszedł w głowę, że rozbijałam pracowe pianino, grając to w każdej wolnej chwili przez wiele tygodni. Biedne pianino… Po prostu się rozpływam z ukontentowania. A seiyuu… No, nie nachwalę się dość! Te różnice wypowiadaniu kwestii „po japońsku” i „w językach obcych”, zmiany akcentu… owacja na stojąco. Prym wiódł w tym oczywiście Suwabe. Suwabe mówiący po rosyjsku sprowadzał na mnie zgon haha… przy okazji i zupełnie niechcący zadurzyłam się w Toyonadze ;O i Hosoyan zrobił mi tak dobrze. O, jak ja go uwielbiam! Ale już Hatano jako Georgi brzmiał zwyczajnie okropnie :X Chopie, serio? Przecież potrafisz lepiej…

    Chciałam piękne anime o pięknym sporcie, dostałam ... nie­‑tak­‑piękne­‑jak­‑mogłoby­‑być anime o umiarkowanie dobrze pokazanym sporcie. Jako taka modelowa przedstawicielka targetu, co lubi i łyżwiarstwo i ładnych chłopców mających się ku sobie, i zaciesz, mam mieszanie uczucia. Eh, The Beatle napisał swego czasu na tanukowym ircu, że to anime byłoby lepsze, gdyby twórcy założyli, że nikt go nie obejrzy. Miał chłopak rację. Niby nie jestem rozczarowana całością, ale jestem rozczarowana ... Jest ta dobra część fabuły i ciekawe postacie, ale jest też ta marna część fabuły i nieciekawe postacie i co? I mam problem, bo na początku sezonu dawałam 10, ale nie mogę zostać przy tej ocenie, bo wyszłabym wtedy na wypranego z mózgu fudziosia, a myślę o sobie trochę lepiej (wbrew opiniom niektórych). Zwłaszcza, że wyraźnie widać, że twórcy gejem próbują zatuszować wszystkie braki i niedociągnięcia. Z biegiem czasu ocena spadała i spadała. No i ponieważ łyżwiarstwo jednak mnie straszyło a nie mogę tego wybaczyć, to anime naprawdę nie zasługuje na więcej. Szkoda. Boję się drugiego sezonu – jeśli naprawdę będzie. I… uff to by było na tyle.
  • Avatar
    A
    Komucha 20.12.2016 00:11
    11 ep.
    Czy ja widziałam i słyszałam coś niedobrego, czy to tylko moja imaginacja. Bo jeśli to pierwsze, to powiem jedno – nieładnie pani autorko, bardzo nieładnie.
    • Avatar
      Rrrrr 23.12.2016 21:44
      Re: 11 ep.
      Daj Panie aby nieograniczony budżet na animacje spłynął na drugi sezon…See you NEXT LEVEL!
  • Avatar
    A
    chi4ko 16.12.2016 01:56
    Trudne sprawy
    Yuri – ty świnio!
     kliknij: ukryte 
    • Avatar
      rocklee 16.12.2016 18:36
      Re: Trudne sprawy
      Po prostu Yuri nie ma Boga w sercu, przez co bawi sie uczuciami Victora. Yuri you bastard! :<
    • Avatar
      SHIROGACE 20.12.2016 15:47
      Re: Trudne sprawy
      Żądam przyznania medalu temu komentarzowi.
    • Avatar
      tamakara 21.12.2016 16:32
      Re: Trudne sprawy
       kliknij: ukryte 
      na szczęście dzisiaj koniec tych męczarni!
      • Avatar
        tamakara 21.12.2016 16:35
        Re: Trudne sprawy
         kliknij: ukryte 
        • Avatar
          vaka 21.12.2016 17:11
          Re: Trudne sprawy
          Albo „rzuci” Victora jako trenera, nie wycofując się wcale z łyżwiarstwa. Ale to też bez znaczenia: „Victor musi przestać być moim trenerem, bo powinien wrócić do łyżwiarstwa”. Po prostu ot tak, może doszedł do wniosku, że trenowanie i miłość trzeba oddzielić. Ale… kto ich tam to diabła wie :D
          • Avatar
            vaka 21.12.2016 17:12
            Re: Trudne sprawy
            i kurde znowu zapomniałam o spojlerach! BRAWO JA!
  • Avatar
    A
    Kanivaru 11.12.2016 09:18
    YOI uratowało ten rok.
  • Avatar
    A
    Ariel-chan 8.12.2016 23:07
    Po 10 epku :D
    Chryste, skoro oni  kliknij: ukryte  jestem bardzo za xD
    Po nudnym początku – było nie było cały początek Wiktor tylko „streszcza” historię i przedstawia bohaterów – zdarzyło się coś tak pięknego *_* Mimo spojlerów na netach, i tak nie mogłam w to uwierzyć, póki nie zobaczyłam O.o Co najbardziej mnie rozwaliło –  kliknij: ukryte  No cóż, to i tak było przepiękne i miło, że wreszcie jest jakaś seria (nie nazwana szumnie yaoi) z prawdziwymi gejami, a nie tylko, że nas szczują, podkładają pod nos aluzje, każą się jarać, a potem… i tak nic z tego nie ma. Mam nadzieję, że Yuri on Ice przetarło szlaki i wreszcie będzie więcej takich anime. Nie coś, co od początku wiesz, że jest yaoicem, i do tego zmierza. I tylko na tym polega. Ale właśnie coś jak w życiu – w serialach już jest tego pełno, w anime wciąż sztywno trzymają się reguł (nie zawsze, ale wiadomo…) Chcę po prostu coś oglądać i nagle powiedzieć „o, geje. O, lesbijki… o, hetero? XD Ale fajnie!”. XD Tacy ludzie istnieją naprawdę, więc niech i w anime się normalnie pojawiają. Bez względu na widza czy gatunek animca… Ach, marzenia. Do tego chyba jeszcze daleko ^_^

    P.S.  kliknij: ukryte xD
    • Avatar
      Komucha 9.12.2016 00:31
      Re: Po 10 epku :D
      Pozwolisz, że odniosę się do Twego postu nie w ramach jakiejś „świętej wojny” na temat interpretacji, tylko tak,do pogadania.Mnie się wydaje, ze to jest chyba pierwsze anime, gdzie homoseksualizm jest pokazany bez większych ogródek. Oczywiście cały czas trzyma się to konwencji anime, czyli cały czas balansują na cienkiej granicy, co podejrzewam ma cel czysto komercyjny – bezpieczniej pokazany temat przyciągnie więcej widzów.Ale weźmy choćby takiego Chrisa – toż to stereotypowy gej­‑narcyz i bezczelny podrywacz. Trzeba być bleszczatym na oba oka ,żeby tego nie widzieć. Pisałaś o serialach – rozumiem, że z żywymi aktorami? Ja obejrzałam kilka filmów o tematyce homoseksualnej, i okej były ciekawe i pouczające, ale to nie była „bajka”, jaką serwuje nam popkultura anime. Bo przecież do czynienia z bajką tu mamy, o japońskim Kopciuszku z nadwagą, co Go wypatrzył Dziwny Książę z dalekiego ( no, może nie geograficznie) kraju. Kopciuszek kochał Księcia i łyżwy a Książę łyżwy i Kopciuszka i żyli długo i szczęśliwie.Baja piękna jest i optymistyczna, ale to ciągle bajka.Nie ma tu gadania o testach na HIV, seksie analnym, zdradach i innych tego typu sprawach, które są „mięchem” realnego życia homoseksualistów ( oczywiście nie tylko ich).Ale rozumiem Twoją chęć obejrzenia PRAWDZIWEGO gejowskiego love story w wersji animowanej. Swoją drogą tym ślubem to rozwalili system, ja myślałam,że nic fajniejszego niż dotychczas nie wymyślą, a tu proszę – czasami marzenia się spełniają. W temacie ślubu to sama sobie odpowiedziałaś, pisząc,że jakby to oglądać bez zrozumienia słów, to człowiek wszystko chwyta. Myślę, że producenci dokładnie taki efekt chcieli uzyskać.Dla mnie te 90­‑95 % homo, w zupełności wystarcza.I juz w tej chwili mam wyrobione zdanie o tym anime,że jest to jedno z najlepszych romansideł, jakie do tej pory oglądałam. Nie wiem kto tworzył tę parę, ale wyszła im genialnie. OTP. Po ochach i achach, przyszła jednak chwila refleksji – w prawdziwym życiu małżeństwo jest podobno grobem miłości. Czyli co następnie – rozwód i kłótnia w sądzie kto weźmie pod opiekę Makaczina (lub Juraszkę, jak kto woli taki układ)? Ale na szczęście jest to baja, więc – tylko „długo i szczęśliwie” No powiedz, powiedz Ariel­‑chan tego im życzysz?! Pozdrawiam ;)
      • Avatar
        Ariel-chan 9.12.2016 03:00
        Re: Po 10 epku :D
        Oczywiście, że to bajka, realizmu rodem z seriali (takich dobrych) nie oczekuję :D Aczkolwiek bardziej mi chodziło o seriale typu „Sense8”, „The Magicians”, „Torchwood”, „Orphan Black”, gdzie geje są tylko jednymi z bohaterów, a fabuła kręci się MIĘDZY INNYMI wokół nich, a nie o takie stricte LGBT, wyłącznie o gejach, jak „Queer as folk” albo „The Lair” (przy okazji – jestem zacofana, więc chyba rzuciłam starymi tytułami, muszę sobie coś poszukać xD). Ja wolę 100% wyznacznika homo. Takie anime też są fajne, ale po serialach, w których po prostu wiesz i widzisz (i słyszysz o tym, i masz namacalne, naoczne dowody XD), że ktoś jest inny, te 90­‑95% trochę mi blednie xD Bajką bajką, ale jakoś o heteryckiej miłości zwykle mówią w anime wprost, czemu o homoseksualnej nie potrafią? Taka sama miłość jak każda, a przynajmniej tak powinno się ją traktować… Takie tam rozkminy, nie ma co się przejmować, tylko oglądać, jak się podoba :D
        Ależ jak najbardziej życzę im „happy endu” ;3 Rozwód i sprawa w sądzie też by była ciekawa, ale wolę jednak „i żyli długo i szczęśliwe” XD Dramaty lubię, ale tylko pod warunkiem, że w końcu też mają happy end. A Juraćkę tak, niech sobie adoptują <3 Najlepszy sposób, żeby byli wszyscy razem XD
        • Avatar
          Komucha 18.12.2016 19:53
          Re: Po 10 epku :D
          Juraszka obecnie przeżywa Pierwszą Miłość, toteż jakby byli jego rodzicami, pasek ciągle by szedł w ruch – wujek Jakow by prał albo ciotka Lilia- bo oni to wiadomo, nowocześni rodzice,bezstresowe wychowanie, takie klimaty ;). Co do „ujawnienia”, że tak powiem, uczuć naszej ulubionej pary, to chyba jest jeszcze za wcześnie na taka rewolucję w kinie. Bardzo lubię sobie czytać komentarze do tej serii ( albo w ogóle serii BL) i co mi się pierwsze rzuca w oczy , to jak wiele osób wstydzi się,że podoba im się taki gatunek. Dosłownie wypierają to ze swojej świadomości. Czego ja to już nie czytałam, że to o sporcie, o przełamywaniu własnych słabości itd, itp. Oczywiste, że to TEŻ tam jest, ale jak odejmiemy parę V i Y, to ciekawam, na ile by oglądalność spadła ;) Dlatego może producneci uznali, że jeszcze za wcześnie „iść na całość”. O dziwo, „zagraniczne” komentarze są zupełnie inne, ludzie szipuja i maja ubaw po pachy.Ale wiadomo, co kraj to obyczaj.Ja mam na ten temat swoją małą teorię, ale żaden ze mnie psycholog społeczny ani seksuolog, więc szkoda „szczępić' klawiaturę. A wracając do tematu, czyli zrewolucjonizowania anime spod znaku BL, myślę,że Yuri i tak przeciera zupełnie nowe szlaki. Porównaj stylistykę i podejście do tematu tych wszystkich Sekaichi i Junji do tego anime. To zupełnie inna galaktyka. Może na naszych oczach odbywa się cicha rewolucja i za kilka lat obejrzysz, Ariel­‑chan,i ja oczywiście też, pełnokrwiste anime, gdzie gej będzie otwarcie gejem, a stare BL­‑słodziaki ze znerwicowanymi ukesiami i ich słodkimi gwałcicielami, będzie się oglądało jak vintage­‑klasykę. To będą czasy;)
          PS Sorry, że nie odpisuje od razu, ale „prawdziwe życie” ma swoje prawa. Pozdrawiam.
        • Avatar
          Komucha 18.12.2016 20:11
          Re: Po 10 epku :D
          Skleroza, panoczku…zapomniałam dodać,że żadnego z wymienionych przez Ciebie seriali nie znam, więc zupełnie się nie przejmuj, że coś pominęłaś, bo jak zobaczyłam Twoją listę, to poczułam się jak oszust, który udaje,ze zna się na temacie, nie wiedząc o czym gada. Jeśli już oglądam filmy, gdzie są tego typu wątki, to raczej pełnometrażowe i rzadko, i raczej nie musi być „o gejach” tylko bardziej o uczuciu, związku między ludźmi.Inna sprawa,że o hetero­‑związkach był już pierdyliard różnych produkcji, więc zaczęłam eksplorować nowy, ciekawszy dla mnie temat.
    • Avatar
      chi4ko 9.12.2016 04:59
      Re: Po 10 epku :D
       kliknij: ukryte 
      I to za kilka stów (w euro).

       kliknij: ukryte 
      To nie jest cenzura.  kliknij: ukryte 

       kliknij: ukryte 

      Nie musieli tego robić, bo oboje dobrze wiedzieli, co do siebie czują. No chyba, że tak obyczaj nakazuje i muszą się podporządkować pro forma. <sarkazm> (To jest nawet gorsze niż obowiązkowa randka i obowiązkowy seks w walentynki!) Chyba mam dość płomiennych wyznań miłości. W większości to pustosłowie. Czy to ważne, co w tej chwili do siebie mówili? Oboje są raczej nieśmiali w kwestiach uczuciowych. Okazało się, że Victor nie jest żadnym playboyem (Yuri zrobił z niego zbola >D) – co za nieoczekiwany zwrot akcji!

      90‑95%


       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Ariel-chan 9.12.2016 15:14
        Re: Po 10 epku :D
        Jak dla mnie to  kliknij: ukryte  Czytałam gdzieś na netach analizę „błędów”, jakie niby popełniło HS przy tłumaczeniu. Większość jak dla mnie to pierdoły, ale z niektórych naprawdę wynikało, że tłumaczenie angielskie próbuje nam to ocenzurować bardziej niż jest w rzeczywistości. Może niechcący, jakkolwiek, ale tak to wygląda.

         kliknij: ukryte Nic więcej mi nie trzeba :P

        Jak dla mnie to było  kliknij: ukryte  :D
        • Avatar
          vaka 10.12.2016 20:40
          Re: Po 10 epku :D
          Ariel-chan napisał(a):
          Czytałam gdzieś na netach analizę „błędów”, jakie niby popełniło HS przy tłumaczeniu.

          A kojarzysz może dokładniej, gdzie to czytałaś? Bo chętnie, bym na to zerknęła :)
          • Avatar
            Ariel-chan 10.12.2016 23:12
            Re: Po 10 epku :D
            Nie mam pojęcia, gdzieś na tumbrlach ;c
            Ale… zalinkowali to na ASKU Waneko, więc jak chce ci się szukać…
          • Avatar
            chi4ko 11.12.2016 00:16
            Re: Po 10 epku :D
            • Avatar
              vaka 11.12.2016 15:49
              Re: Po 10 epku :D
              Dzięki. ;) Zaraz sobie z ciekawości zerknę, bo nie miałam pojęcia, że są jakieś różnice, a tu jednak warto wyłapywać wszelkie subtelności.
        • Avatar
          chi4ko 11.12.2016 00:15
          Re: Po 10 epku :D
          Twoja wizja trochę mnie przeraziła, nie obraź się.  kliknij: ukryte 

           kliknij: ukryte 
          O to chodziło w tej scenie, no nie?  kliknij: ukryte 

           kliknij: ukryte 

          -_-" Nie chcę tego komentować.  kliknij: ukryte 

           kliknij: ukryte 

          A ja lubię i doceniam. Takie serie generalnie wywierają najlepsze wrażenie na widzach (patrz: Madoka).
          • Avatar
            Ariel-chan 11.12.2016 02:21
            Re: Po 10 epku :D
             kliknij: ukryte 
            Nie wywierają najlepszego wrażenia, bo wtedy mam wrażenie, że o, nie było pomysłów na serię, nie wiem, jak to mam zakończyć, czym zaskoczyć widzów, a no to nagle zrobię to, to, to i to, kij, że nie było tego widać przez 150+ odcinków. Mam wtedy wrażenie, że autor TERAZ dopiero na to wpadł (nawet jeśli wiadomo, że to nieprawda). Najlepsze są takie serie co maleńkimi znakami dają ci do zrozumienia, że coś jest nie tak i wtedy dopiero dowalają zakończenie. W Yurim dziwne jest to, że Wiktor, taki szczery i prostolinijny, nie powiedział prosto z mostu " kliknij: ukryte  No cóż, zawsze można stwierdzić: bo zapomniał, bo myślał, że to oczywiste xD Ale to wszystko tak sobie można dopowiedzieć.
            • Avatar
              vaka 11.12.2016 16:54
              Re: Po 10 epku :D
              Mnie się bardzo podoba to, że ta sprawa z Yuurim  kliknij: ukryte  10 odcinków później. Dzięki temu zbudowali fajny element zaskoczenia. I staje się jasne, skąd wzięło się to spojrzenie, którym Victor obdarzył Y. na początku 1 odcinka, gdy Yuuri wracał do domu po przegranych zawodach i mineli się w korytarzu.
               kliknij: ukryte 
              Poza tym to jest ciekawe, że dowiadujemy się tego dopiero w tym samym momencie w którym dowiaduje się sam Yuuri (bo w końcu nic z tej nocy nie pamiętał :D), wiec stawiamy się jakby na jego miejscu i patrzymy z jego perspektywy.
              Twórcy ładnie wykorzystali sytuację robiąc nam niespodziankę i może owszem jest to trochę wyrachowane, ale nie można im odmówić starannego i drobiazgowego podejścia, bo między innymi na tym przykładzie widać jak wielką pracę wykonali, by wszystkie interpretacje i poszlaki stanowiły zgrabną całość.
            • Avatar
              chi4ko 15.12.2016 00:41
              Re: Po 10 epku :D
              Victor powiedział, że pierścionki są 'osoroi' – identyczne, pasujące do siebie. Czyli musiały być kupione w tym samym czasie.
    • Avatar
      Nanami 9.12.2016 21:12
      Re: Po 10 epku :D
      ...ponieważ każdy widzi to co chce? :D To anime jest niezwykle ciekawe również dlatego, że zależnie co widz chce widzieć, to dostaje to.
      Ja w tym wątku pierścionkowym widziałam tak:
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Nanami 9.12.2016 21:26
        Re: Po 10 epku :D
        A, machnęłam się z ceną. 768.94 euro. Około 635 euro, bo zapewne podatek zwracają, jeśli kupuje się w strefie specjalnej jako obcokrajowiec ;)
      • Avatar
        vaka 10.12.2016 21:45
        Re: Po 10 epku :D
        Wow niezła dyskusja. :) Swoją drogą zastanawiam się, kto będzie pisał recenzje tej serii. Mam nadzieje, że nie będzie to ktoś, kto będzie twierdził, że poza łyżwiarstwem, to anime nie ma nic do zaoferowania i och ten fanserwis, ten straszny fanserwis wszędzie. Ktoś, kto nie wyłapie złożoności tej serii.
        Bo z pewnością nie jest jednoznacznie.
        Najbardziej interesujące w „Yuuri…” jest właśnie to, że wszystko jest ukryte w kuluarach, półcieniach, w podtekście, ale jednocześnie jest właściwie bardzo jawnie pokazane. To anime ma warstwy, tak jak ogry mają warstwy (wybaczcie mega suchar :D).
         kliknij: ukryte 
        I to jest obok znakomitego przedstawienia sportu jakim jest łyżwiarstwo figurowe (bo dla mnie, to przede wszystkim seria sportowa), chyba największa zaleta tego anime.
        • Avatar
          vaka 10.12.2016 21:48
          Re: Po 10 epku :D
          AAAA, zapomniałam poukrywać spojlery. Nożesz. Czy moderacja może to zrobić za mnie? Zaznaczyć jako jeden duży spojler? Sama nie znoszę jak ktoś rzuca spojlerami, a właśnie osobiście to zrobiłam :D <załamka>
          • Avatar
            Enevi 11.12.2016 00:31
            Re: Po 10 epku :D
            Mówisz, masz…
            • Avatar
              vaka 11.12.2016 15:51
              Re: Po 10 epku :D
              Dzięki :) Bo tak się w tych swoich wywodach zapętliłam, że aż mi umknęła podstawowa rzecz.
        • Avatar
          Ariel-chan 11.12.2016 00:28
          Re: Po 10 epku :D
          Obejrzałam jeszcze raz i w tłumaczeniu ang. było, że  kliknij: ukryte  XD
          • Avatar
            Nanami 11.12.2016 11:41
            Re: Po 10 epku :D
            Tłumaczenie od początku ma mnóstwo nieścisłości, ogarniając podstawy japońskiego i oglądając rawy jest się w stanie to dosyć łatwo stwierdzić… A potem człowiek ma ubaw jak widzi pół fandomu kminiące ogromne rozprawki OPIERAJĄCE się na ewidentnie przekręconym tłumaczeniu, vide słynne „please be my coach until I retire”, ale jest takich kwiatków o wiele więcej, mniej lub bardziej poważnych. Także nie, nie należy ufać Okropnym Napisom w momencie, gdy ewidentnie ich sens został zmieniony :)
            Myślę też, że kwestia czy jeden czy dwa została tak zawaluowana, specjalnie czy nie, przez twórców, że nie sposób w tym momencie jednoznacznie jej rozstrzygnąć. Być może kolejny odcinek rozstrzygnie :)
            Jest jeszcze jedna możliwość, która w sumie… może jest prawdopodobna?
             kliknij: ukryte 
            • Avatar
              vaka 11.12.2016 16:48
              Re: Po 10 epku :D
              A potem człowiek ma ubaw jak widzi pół fandomu kminiące ogromne rozprawki OPIERAJĄCE się na ewidentnie przekręconym tłumaczeniu

              :D już sam fakt tworzenia tych rozprawek jest trochę zabawny (vide: moje „dzieło” powyżej), a jak się doda do tego jeszcze bazowanie na tekstach z ewidentnymi tłumaczeniowymi błędami, to już w ogóle rzecz staje się absurdalnie pocieszna ;) Ale, uważam, że lepiej rozkminiać niż biernie oglądać, a mnie zawsze analizowanie sprawia mega frajdę, więc nie ma, co sobie żałować. W końcu po to, to twórcy robią, by później widz siedział i tworzył elaboraty nad znaczeniem kwiatka na obrusie i miał z tego niezłą zabawę ;)
               kliknij: ukryte 

              • Avatar
                Nanami 11.12.2016 18:01
                Re: Po 10 epku :D
                Ja też lubię te rozprawki i sama lubię je czytać, a czasem też tworzyć – mam kilka osób na liście, które doskonale umieją przelać na słowo pisane i mają takie same spostrzeżenia jak moje, a dodatkowo mają jeszcze lepszą dedukcję. YOI jest kopalnią skarbów dla kogoś, kto lubi się bawić w interpretacje mrrrrr.
                Inna sprawa, że ciekawa jestem czy YOI pozostanie faktycznie zapamiętane jako wyjątkowe czy szybko odpłynie w rację niebytu, bo się okaże, że wszędzie są spoilery i nie da się „na świeżo” go obejrzeć, jeśli się jest nowym fanem… a to może zabić radość oglądania, bo nie ma już miejsca na cotygodniowe spekulacje.
                (a co do zabawności postów bazujących na błędnym tłumaczeniu – okej, dopóki ktoś nie idzie w zaparte, że SUBY wiedzą lepiej i na pewno jego interpretacja jest dobra, jeśli mu się zwróci uwagę subtelnie :))
                • Avatar
                  vaka 14.12.2016 23:31
                  Re: Po 10 epku :D
                  No właśnie YOI to dla mnie taka kopalnia skarbów, by nie powiedzieć: wielka piaskownica. ;) I te interpretacje to najlepsza część całej zabawy.
                  Inna sprawa, że ciekawa jestem czy YOI pozostanie faktycznie zapamiętane jako wyjątkowe czy szybko odpłynie w rację niebytu, bo się okaże, że wszędzie są spoilery i nie da się „na świeżo” go obejrzeć, jeśli się jest nowym fanem… a to może zabić radość oglądania, bo nie ma już miejsca na cotygodniowe spekulacje.

                  Tak, to trochę martwi. Bo przecież już nawet konkrety o samym charakterze relacji Victor­‑Yuuri, są w pewnym sensie dużym spojlerem. No ale, mnie tam w sumie bardziej obchodzi, czy będzie drugi sezon, czy jedna seria i koniec ostateczny. ;) Mogliby zrobić jakiś spin­‑off o gniewnym kocim dziecku haha. Właściwie, to jakoś nie mogę pozbyć wrażenia, że jeszcze jakiś Wielki Dramat się zdarzy, jakoś to wszystko się za dobrze układa, jak na moje angstowe potrzeby :D Chociaż to chyba jednak nie ten rodzaj historii. Wprawdzie dramat kończący sezon, mógłby otworzyć drzwi dla kolejnej serii, ale prawdę mówiąc jakoś mi się nie wydaje, by powstała. Niestety.
        • Avatar
          Easnadh 11.12.2016 09:12
          Re: Po 10 epku :D
          Spokojnie, nie ja będę pisać recenzję YOI, bo od jakiegoś czasu raczej brak mi… no, czasu. Recka zarezerwowana jest przez moshi. A na przyszłość, żebyś nie dostała czasem apopleksji z powodu tego, że nie wiesz, czy twoje ulubione anime nie dostanie się czasem w ręce jakiegoś barbarzyńcy, rezerwacje możesz sobie sprawdzić tutaj.
          • Avatar
            vaka 11.12.2016 15:52
            Re: Po 10 epku :D
            :D Zapewniam Cię, że nie musisz się o mnie martwić, z pewnością nie dostałabym apopleksji z takiego powodu. Lekko bym się zmartwiła gdyby ktoś (wszystko jedno kto) ukazał tę serię tylko i wyłącznie przez któryś z dwóch wymienionych przeze mnie pryzmatów. Tyle. Dzięki za linka. :)


    • Avatar
      Amarette 17.12.2016 15:57
      Re: Po 10 epku :D
       kliknij: ukryte 

      Owszem coś takiego jak „Pierścionki Przyjaźni” były kiedyś modne, x­‑lat temu… ale wśród dwunastoletnich dziewczynek xD

       kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Nanami 8.12.2016 18:36
    Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
    Powiedzmy sobie tak – nie spodziewałam się wiele po tej serii, a potem byłam tylko coraz bardziej mile zaskoczona, lecz starałam się hamować moje nadzieje, by się nie zawieść. A potem sobie myślisz, że nie, twórcy tego nie zrobią… a oni to robią.
    Hajp, nie hajp, na mnie ta seria działa niezwykle pozytywnie, daje mi niesamowitą dawkę emocji oraz kroplówkę endorfin, które nie ulatniają się przez długi czas.
    A fandom jest tak rozległy, że wystarczy sobie znaleźć własny zakątek, który będzie komfortowy, ciepły i sympatyczny… a cała reszta świata niech sobie interpretuje na swój sposób, ogląda jak sobie chce i skupia na tym, co jej się żywnie podoba. :)

    Ależ ten odcinek 10 sprawił frajdę, ending iście epicki, sprawił, że nagle wszystko nagle tak ładnie wskoczyło na swoje miejsce. Gdy mi będzie smutno i źle, wystarczy że przypomnę sobie Viktora robiącego fontannę z własnie pitego piwa, jego pełną bezbrzeżnego niedowierzania i szoku minę oraz  kliknij: ukryte  :D
    • Avatar
      Easnadh 8.12.2016 19:22
      Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
      A mnie właśnie odcinek 10. udowodnił, że w momencie, gdy pozbawimy YOI było nie było czarujących widza zawodów łyżwiarstwa figurowego, to anime nie reprezentuje sobą zupełnie niczego. A nawet gorzej: dokłada do tego niczego całą masę irytujących bohaterów i nieśmieszne gagi.

      Długo walczyłam z samą sobą i dawałam YOI szansę, ale mam dość i już mi się nie chce, bo nie warto. DROP.
      • Avatar
        Nanami 8.12.2016 21:42
        Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
        No i tak też bywa, że coś co mnie absolutnie oczarowało dla innej osoby będzie niestrawne (i nie ma przecież w tym nic złego). W życiu bym nie napisała o YOI „anime dla każdego i na pewno każdemu się spodoba”, bo… ślizga się po cienkim lodzie.
    • Avatar
      chi4ko 8.12.2016 19:34
      Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
       kliknij: ukryte  Czekam na jęki i narzekanie,  kliknij: ukryte  Aż strach pomyśleć, jaka byłaby reakcja wśród fanów, gdyby Yuri był kobietą… Chris to jednak spoko gościu. Po głowie mi chodzi i nie może dać spokoju:  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Enevi 8.12.2016 19:46
        Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
        Ponoć kompromis wyszedł taki, że  kliknij: ukryte , ale tego się chyba nigdy nie dowiemy xD

        A endorfiny po seansie tej serii skaczą niesamowicie :)
        • Avatar
          chi4ko 9.12.2016 04:29
          Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
          Taka wersja składana? Jak ta technika poszła do przodu! >D
  • Avatar
    A
    Karlan 7.12.2016 15:48
    Sama nie wiem...
    ... czy bardziej mnie odrzuca to anime, czy jego fani. Wystarczy sobie pooglądać jakiekolwiek filmiki z histerycznymi reakcjami na dowolny odcinek YoI, żeby zwątpić w ludzkość…
    • Avatar
      vaka 8.12.2016 02:43
      Re: Sama nie wiem...
      To nie oglądaj. Szczęśliwie wszyscy mamy możliwość wyboru, czy oglądać, czy nie oglądać, czy pisać niezbyt merytoryczne, hejterskie komentarze, czy nie pisać, czy mieć mega frajdę z kolejnych odcinków, czy nie, czy być trollem, czy nie być…
      Ach, życie. ;P
      • Avatar
        Ariel-chan 8.12.2016 03:48
        Re: Sama nie wiem...
        Mnie bardziej przerażają te spojlery na fejsach/netach. Jeszcze nawet po angielsku nie wyszło, ledwie rawek pewnie, a tu już wiesz, co w odcinku będzie o.O Masakra, ludzie mogliby się ogarnąć xD
        • Avatar
          vaka 8.12.2016 04:55
          Re: Sama nie wiem...
          Ano prawda. Ja rozumiem, że ludzie cieszą się tą serią, bo sama też mam nieustanny zaciesz, ale uważam, że bardziej uprzejmym działaniem byłoby odczekanie dnia, lub dwóch, albo „zakrywanie” spojlerów. Wiadomo, że jak się nie chce, to się nie patrzy, ale czasem aż ciężko tego uniknąć, bo teraz Jurki z każdego kąta wyglądają ;) To delikatna kwestia, ale jestem zdania, że ludzie powinni do takiego rzucania spojlerami podchodzić z większym wyczuciem, bo niejednokrotnie jest tak, że swoimi działaniami spojlerują innym jakiś bardzo istotny wątek. A wystarczyłoby chwilę poczekać.
          • Avatar
            Karlan 8.12.2016 07:56
            Re: Sama nie wiem...
            Już dawno to porzuciłam :P Nie jestem masochistką. Po prostu irytuje mnie ten absurdalny hype na tą serię. Otwieram lodówkę, a tam Yuri on Ice. Już chyba wiem, jak się czuli antyfani SAO w 2012 roku :)
            • Avatar
              tamakara 8.12.2016 11:52
              Re: Sama nie wiem...
              nie jesteś masochistką, ale oglądasz filmiki z reakcjami…
              • Avatar
                Karlan 8.12.2016 14:39
                Re: Sama nie wiem...
                Shitstorm has hit the shore :)
                • Avatar
                  tamakara 8.12.2016 15:31
                  Re: Sama nie wiem...
                  lol? ah te trolle. Powiedziałabym Ci, dlaczego ten fandom NAPRAWDĘ jest wkurzający, ale nie przyszłaś tu merytorycznie dyskutować :D
                  • Avatar
                    vaka 10.12.2016 05:09
                    Re: Sama nie wiem...
                    To mi powiedz. :D Jestem ciekawa, bo poza tym, że czasem rzucam okiem w komentarze na Tanuki i nieustannie mi migają jakieś spojlery na fejsie (muszę sobie w końcu poukrywać wszystkie te strony -_-) to w zasadzie nie mam za bardzo z fandomem kontaktu i nie wiem jakie reakcje przeważają. Na tumblra ostatnio nie zaglądam, bo tam to już w ogóle zagłębie spojlerowe. Zatem co ten fandom wyczynia? :D
                    (Czuję, że zaraz otworzą się przede mną wrota piekieł…)
                  • Avatar
                    SHIROGACE 10.12.2016 07:15
                    Re: Sama nie wiem...
                    O, też chciałabym wiedzieć, co ten fandom wyczynia. Tzn. już znalazłam kilka rzeczy, które mnie irytują, ale aż tak mocno nie siedzę w tym, a każda perspektywa jest fajna. No i ja głównie z fandomem miałam styczność na Tumblrze, więc rzeczy, które mnie denerwowały, są typowe dla praktycznie wszystkich fandomów na Tumblrze, soł.
                    • Avatar
                      tamakara 10.12.2016 16:27
                      Re: Sama nie wiem...
                      oh dziewczyny, chyba nie jesteście fankami łyżwiarstwa jako takiego :D faza na anime to faza na anime, ale kiedy niemal pod każdym łyżwiarskim klipem na tubie jakiś juraskowy fangirl musi napisać, ze jest juraskowym fangirlem i ogląda ten klip bo juraski! Czasem chodzą stadami i muszą to napisać nawet pod klipem z występami sprzed dekady! no i oczywiście „yuuri jest wzorowany na hanyu, bo nie znam żadnego innego japońskiego łyżwiarza, więc muszę mieć rację i będę się kłócić” :D albo najlepsze „pójdę napisać na fejsbuku plushenki, że powinien sobie jakiegoś japońskiego łyżwiarza do kochania znaleźć, ale będzie fajnie”... to tak trochę eghem ;p
                      • Avatar
                        SHIROGACE 10.12.2016 16:47
                        Re: Sama nie wiem...
                        Aa, o to chodzi! Rzeczywiście, gdzie nie spojrzę, tam ktoś od YOI, co oczywiście nie jest żadnym grzechem, tylko po co od razu wszędzie o tym wspominać?… Co do tej sytuacji z Plushenko – o matko, aż popatrzę na jego stronę, czy często zdarzają się takie sytuacje.
                        A co do bycia fanką łyżwiarstwa figurowego: no na razie to jestem sezonową fanką, bo prawdą jest, że dopiero YOI jakkolwiek zainteresowało mnie w tym temacie. Zobaczymy, jak długo potrwa moja miłość. Ale rzeczywiście, spotkałam się z tym, o czym mówisz, tylko z głowy kompletnie mi to wyleciało.
                        • Avatar
                          SHIROGACE 10.12.2016 16:55
                          Re: Sama nie wiem...
                          A, chyba że nie zrozumiałam, i fanki YOI pod filmikami z występów twierdzą, że napiszą do Plushenki (przepraszam, nie wiem, jak to się odmienia), a w rzeczywistości (oby) tego nie robią?… Upewniam się, bo jestem po twardym boju ze scrollowaniem.
                          • Avatar
                            tamakara 10.12.2016 17:10
                            Re: Sama nie wiem...
                            cóż, o tym fejsbuku wiem z drugiej ręki (tumblrowy apel o opamiętanie), bo sama praktycznie go nie używam. zakładam, ze wszelkie takie cuda zostały pousuwane.
                      • Avatar
                        vaka 10.12.2016 18:41
                        Re: Sama nie wiem...
                        Ja miałam fazę na łyżwiarstwo figurowe w okolicach 10, 11 roku życia, wtedy chciałam zostać sławną łyżwiarką i wygrywać igrzyska olimpijskie hahah. ;) Co się oczywiście nigdy nie wydarzyło. :D O dziwo wtedy bardziej ogarniałam temat niż dziś, bo w sumie na wiele lat wyparłam łyżwiarstwo z pamięci i dopiero Yuuri mi przypomniało jakiego miałam na tym punkcie fioła. A teraz to ledwo kojarzę co i jak. ;)
                        no i oczywiście „yuuri jest wzorowany na hanyu, bo nie znam żadnego innego japońskiego łyżwiarza, więc muszę mieć rację i będę się kłócić” :D albo najlepsze „pójdę napisać na fejsbuku plushenki, że powinien sobie jakiegoś japońskiego łyżwiarza do kochania znaleźć, ale będzie fajnie”... to tak trochę eghem ;p

                        O, to chyba wiem o co Ci chodzi, bo nawet mi gdzieś mignęły te teksty o Hanyu i Plushenko, więc wyobrażam sobie, że internet musi być nimi wręcz przeładowany. To jest już totalne przegięcie, bo ludzie chyba nie ogarniają, gdzie kończy się fandom, a gdzie zaczyna prawdziwe życie. Swoją drogą intrygujący jest ten brak umiejętności rozpoznania, kiedy dany tekst jest zbyt żenujący, by nawet o nim myśleć, a co dopiero pisać, i to pisać na profilach osób, które rzeczywiście istnieją, a nie są jakimś animowanym tworem. ;D
                        Co za piekielny brak wyczucia.

    • Avatar
      Komucha 9.12.2016 00:41
      Re: Sama nie wiem...
      ale, że co – nie lubisz bo geje, bo inni mają ubaw, bo ludzkość, bo jutiub…
      • Avatar
        vaka 9.12.2016 01:01
        Re: Sama nie wiem...
        Może problem leży w pudlach albo w potrawce wieprzowej… :P
  • Avatar
    A
    Easnadh 3.12.2016 14:09
    _:(´ཀ`」∠):_
    Siscon tak bardzo…

    Prawie zwymiotowałam właśnie spożywanie gołąbki od babci. Byłoby szkoda :/

    To jest strasznie pochrzanione anime. Z jednej strony ma tyle fajnych elementów, a z drugiej masę rzeczy, które mnie zwyczajnie zniesmaczają…
    • Avatar
      chi4ko 3.12.2016 16:22
      Re: _:(´ཀ`」∠):_
      Obejrzyj OreImo to ci przejdzie. W YoI mamy incest zduszony w zarodku przez siostrzyczkę, która miała już dość – czy może być coś piękniejszego?
      • Avatar
        Easnadh 5.12.2016 05:45
        Re: _:(´ཀ`」∠):_
        Och, tak, jak ja uwielbiam te komcie w stylu: „Jak czegoś nie lubisz, to obejrzyj anime, gdzie motyw ten jest motywem przewodnim”...

        A pomijając to – różnica pomiędzy YOI a OreImo polega na tym, że w OreImo incest jest osią fabuły, z tego co wiem, więc jakby go wyciąć, nie zostałoby raczej nic. A YOI bez tego wątku mogłby się obyć bez szkody (a nawet z zyskiem) dla całości. Dlatego marudzę.
    • Avatar
      Urizithar 3.12.2016 20:12
      Re: _:(´ཀ`」∠):_
      Strasznie jesteś przewrażliwiona. Jak cię bajka doprowadza niemal do wymiotów, to może najwyższy czas przerwać oglądanie? ;p
      • Avatar
        Easnadh 5.12.2016 05:50
        Re: _:(´ཀ`」∠):_
        No toteż dlatego napisałam, że to straszne anime. Chciałabym je rzucić w diabły, gdy widzę takiego Chrisa, Micky'ego i Salę, ale z drugiej strony wątek sportowy co odcinek jednak przykuwa mnie do ekranu i jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. Poza tym od kiedy założyłam, że Yuuri i Victor naprawdę są parą, a nie jest to tylko podszczypywanie audytorium i ogólnie pusty fanserwis, oglądam to anime też dla nich, bo pomimo wszystko sa uroczą parą.
    • Avatar
      Nanami 3.12.2016 20:12
      Re: _:(´ཀ`」∠):_
      Prawda, YOI ma genialną główną parę bohaterów, ale im dalej jest ktoś w obsadzie, tym bardziej przerysowanie i/lub niesmacznie wypada… dlatego ja skupiam się na Yuurim i Viktorze, a cała reszte świata dostrzegam gdzieś tam mimochodem.
      Acz ten siscon nie był „taki zły”, bo zamiast go pogłębiać i zniesmaczać widza jeszcze bardziej, siostrzyczka dostrzegła problem, miała dość i po prostu problem rozwiązała, dosyć brutalnie, ale chyba na dobre.
  • Avatar
    A
    chi4ko 25.11.2016 01:45
    Wie ktoś, co to za samochód?
    • Avatar
      $_$ 25.11.2016 17:55
      Wygląda na Zaporożca (ZAZ­‑965) albo inną podróbkę Fiata 600.
    • Avatar
      Impos 25.11.2016 17:57
      Chyba Moskwicz­‑444
      • Avatar
        chi4ko 25.11.2016 19:02
        Dzięki!
  • Avatar
    A
    chi4ko 17.11.2016 22:45
    Czekam na tag Shounen­‑ai/yaoi w nocie o anime.
  • Avatar
    A
    :/ 17.11.2016 21:47
    Tragedia! Dwa pierwsze odcinki sugerowały świetnie zapowiadające się anime, ale potem już tylko fan serwis, nudy, nudy, nudy, nudy!
    Liczę że animka się jeszcze rozkręci bo jak nie to kończę oglądać :(
  • Avatar
    A
    Easnadh 17.11.2016 21:22
    :|
    W momencie, w którym mam serdecznie dość tego anime, bo rzygam już fanserwisem (bez którego seria i tak by się obroniła) serwowanym w sposób daleki od nieprzekraczania cienkiej linii przesady, bo czuję się naprawdę zażenowana faktem, że oglądam coś, w czym występuje ktoś taki jak Chris (dla mnie sceny z nim są niesmaczne i on sam zresztą też) czy Georgi (rany boskie, jak bardzo ta postać mnie NIE śmieszy)...

    ...wtedy oni serwują taki występ Yuriego. Który mnie oczarował. Który wygląda, jakby zrobiła go jakaś inna grupa ludzi. Coś jak w serialu „Westworld”, kiedy robot burdelmama staje się mniej popularna, więc techniczni podkręcają ją na „bardziej agresywna i seksualna”, co prowadzi do epickiego faila, a potem trafia ona w ręce kogoś zupełnie innego, rozsądniejszego, kto stawia na „więcej wrażliwości i empatii” i to jest strzał w dziesiątkę.
    • Avatar
      SHIROGACE 18.11.2016 05:49
      Re: :|
      Cóż, teraz to anime jak dla mnie przekroczyło już granicę pomiędzy fanserwisem a shounen­‑aiem (niezależnie od tego, co wydarzyło się pomiędzy Yurim a Victorem), że ciężko mi się obrażać za podteksty.
    • Avatar
      Kysz 18.11.2016 17:38
      Re: :|
      Mam bardzo podobne odczucia względem tego. W jednym momencie fanserwis tak mnie drażni, że mam ochotę walnąć w monitor i zaczynam się zastanawiać po co po to w ogóle sięgnęłam, a potem siedzę jak oczarowana, bo jakaś scena im się udała, bo wreszcie wsadzili coś bardziej sportowego, bo… bo coś tam.

      Co do Chrisa to ja się zastanawiam czy oni specjalnie zrobili z tak brzydkiego gościa osobę, która niby ma emanować erotyzmem, czy jak go tam ci ludzie odbierają? No bo naprawdę jest strasznie obleśny…
      Ale akurat pierwszy występ Georgiego mi się podobał, rozśmieszyło mnie co też on tam chciał niby przekazać i jakie były reakcje tych lasek przed telewizorem.
  • Avatar
    A
    GLASS 17.11.2016 01:00
    Odcinek 7
    Ok, czy tylko ja biegałam po pokoju i krzyczałam z radości, gdy  kliknij: ukryte ? Tak bardzo, że aż chłopak przyszedł sprawdzić, co mi jest… Nie wiedziałam, że dożyję chwili, w którym oglądam anime,  kliknij: ukryte ! Alleluja, panie i panowie! Co za wspaniały odcinek! Historyczny, można by rzec!
    • Avatar
      Lenneth 17.11.2016 01:31
      Re: Odcinek 7
      Ale… przecież on go nie pocałował. W „normalnym, zdrowym, pełnym radości” shounen­‑ai i/lub romansie pocałunek pokazano by w pełnej krasie, nie stosując klasycznych sztuczek z montażem. Tutaj dostaliśmy tylko n­‑tą dwuznaczną sytuację pod fanserwis.

      Choć i tak myślę, że z tej serii da się wycisnąć więcej chemii i napięcia seksualnego między bohaterami niż z niektórych „normalnych” yaoiców.
    • Avatar
      tamakara 17.11.2016 11:48
      Re: Odcinek 7
      Pewnie nie tylko Ty, ale Lenneth ma rację, nie było pocałunku. Oczywiście tak wszystko ustawili, że można się było nabrać xp Tak w ogóle myślę, że normalność i zdrowie jakiegokolwiek związku nie polega na byciu „pełnym radości” :D Jak na moje wcale nie muszą się tutaj całować, wystarczy, ze będą ze sobą rozmawiać tak jak rozmawiają. Scena na parkingu mnie zniszczyła.
      • Avatar
        GLASS 17.11.2016 14:15
        Re: Odcinek 7
        No nie wiem – widocznie zaznaczyli ich usta, sugerując, że do tego doszło :P Do tego zaskoczona mina Yuriego i tekst Viktora, że „też chciał go zaskoczyć” jak dla mnie jest jasne – przecież nie miał by takiego zonka tylko dlatego, że go prytulił….
        • Avatar
          GLASS 17.11.2016 14:42
          Re: Odcinek 7
          Nie mówiąc też o reakcji osób trzecich [link][link][/link]
        • Avatar
          tamakara 17.11.2016 16:16
          Re: Odcinek 7
          Wiesz, oni są bardzo ze sobą i można śmiało wnioskować, że całowali się już wcześniej. Nic nie oznacza jednak, że całowali się akurat w TEJ chwili. Ani to, jak wyraźnie zaznaczono ich usta, ani reakcja publiki (domyślam się, ze to chciałaś pokazać, bo „no­‑hotlinking.jpg”). To piękna i romantyczna scena, nawet jeśli „tylko” się objęli _­‑_
          • Avatar
            GLASS 17.11.2016 18:31
            Re: Odcinek 7
            Każdy widział, co chciał widzieć ;) Ja będę trzymać się myśli, że to był pocałunek i będę miała radochę xD
            • Avatar
              Komucha 9.12.2016 00:54
              Re: Odcinek 7
              Jestem głęboko rozczarowana o tak szybko rozwiązany spór. Toż to niegodne Prawdziwego Polaka i Polki żeby się prawie bez walki poddawać.Wyzywam Cię – jeśli uważasz,że to BYŁ pocałunek, to udowodnij, że z języczkiem. Bez tego się nie liczy ! To dorośli faceci i bez języczka, to się mogą tak miziać w przedszkolu.
              P.S. Oczywiście kręcę bekę z tych Wielkich Sporów Ideologicznych,pozdrawiam. Acha, no pewnie,że się całowali ;)
    • Avatar
      Nanami 17.11.2016 19:10
      Re: Odcinek 7
      Rany, ten odcinek miał tyle dobrego, że absolutnie nie rozumiem, czemu praktycznie cały fandom rzucił się sobie do gardeł roztrząsając tą jedną scenę :) Okej, albo inaczej… rozumiem. Była przeurocza i niesamowita. Ale czy był pocałunek czy nie… jak dla mnie to absolutnie nic nie zmienia, a nagle wszyscy albo magicznie są pewni, że to był pocałunek albo twierdzą, że absolutnie nie. A przecież to mogło być równie dobrze muśnięcie ust, bardziej symboliczne, bo przecież prywatności mają zero, a skandalu lepiej żeby nie wywołali.
      A przecież to właśnie było celem twórców – wywołać maksymalne emocje, żeby podkręcić atmosferę, dać coś nowego, wywołać falę dyskusji. I im to się perfekcyjnie udało. Ewidentnie ten najazd kamery, te ułożenie, emocje, komentarz, reakcja publiczności… przemawia za. Przeciw przemawia, że nic nie pokazali, a po klapnięciu na lód chłopcy „tylko” się przytulali. No i ej, prawa fizyki! Yuuri zasuwający po tafli ze sporą prędkością, Victor skaczący mu w ramiona z lekkiego podwyższenia – nie, to nie jest zbyt korzystny setting do całowania się, bo grozi utratą zębów co najmniej, zwłaszcza jeśli jeden planował zaskoczyć, a drugi był tym kompletnie zaskoczonym…
      No, ale wg mnie najbardziej absolutnie niesamowitą sceną było jak Yuuri postanowił „pogodzić się” z Victorem i  kliknij: ukryte  Małe gesty są najpiękniejsze, zwłaszcza że dla ich obojga to miało trochę głębszy sens, a dla osób postronnych… jedynie bardzo ogólny. I ten komentarz Yakova haha~ Absolutnie kocham tę scenę też za to, że zdawałoby się, że Yuuri się faktycznie posypał, że nie ma ratunku, ale Yuuri nie dość, że sam się wziął w garść, to jeszcze to ON pomógł się ogarnąć Victorowi. Uwielbiam jak podkreślili w tym odcinku, że Victor też jest zielony jak szczypiorek na wiosnę jako coach, że też jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Wielbię każdą sekundę relacji między Victorem i Yuuri w tym odcinku. Oraz w zapowiedzi kolejnego odcinka. Zwinęłam się w szlochający kłębek podczas rozmowy w podziemnym parkingu –  kliknij: ukryte Ubóstwiam jaką ewolucję przeszło „Yuri on ice” w tym odcinku. A potem… dla mnie to była już tylko formalność w jaki sposób uwolnili swoje emocje. Ważne, że będą razem wsuwać katsudon tej nocy (*´▽`*)
    • Avatar
      tamakara 18.11.2016 18:51
      Re: Odcinek 7
      ok, zwracam honor, jednak się pocałowali 8D to oficjalne! możesz tańczyć i śpiewać, tylko odejmij historyczność :p
      • Avatar
        GLASS 18.11.2016 18:59
        Re: Odcinek 7
        Serio? Gdzie to potwierdzili :D? Dobra, historyczne to to nie było, ale wciąż mam radochę :D
        • Avatar
          Nanami 18.11.2016 19:07
          Re: Odcinek 7
          Podobno osoba zamieszana w produkcję, na twitterze, choć nadal nie wprost, ale zdecydowanie potwierdzająco :P
          • Avatar
            Enevi 18.11.2016 20:36
            Re: Odcinek 7
            Dla ciekawych: tu wpis pani Kubo ;)
            • Avatar
              I. 18.11.2016 21:22
              Re: Odcinek 7
              „Zastanawiam się, czy moja wyobraźnia uznano, że coś w tym tygodniu synchro wstydu ewakuacyjnej”
              I wszystko jasne… o:
              • Avatar
                Enevi 18.11.2016 21:42
                Re: Odcinek 7
                O jej xD…. Jaaaaki piękny Google Translate <3
                Tam generalnie chodziło o to, że Kubo zauważa podobieństwa między odcinkiem 7 i tegotygodniowym Nigeru wa Haji da ga Yaku ni Tatsu. A że tam się właśnie pocałowali, to ludzie skojarzyli analogię xD
  • Avatar
    A
    Lenneth 10.11.2016 20:47
    Ahahaha!
    Rany, jakie piękno i dobro. <3 Bohaterowie, gagi, goły Viktor, animacja… I wszystko tak urzekająco, cudownie odprężające.

    Konstruktywny komentarz może kiedyś, na razie nie mogę przestać wyszczerzać się do monitora.
  • Avatar
    A
    blob 10.11.2016 00:07
    Muszę brnąć przez te 'męskie wdzięki' (swoją drogą seria utwierdza mnie tylko w moim wyoabrażeniu o tym jakimi typami są męscy łyżwiarze figurowi) za czym nie przepadam, bo seria jest tego warta. Ale matko ten Szwajcar był taki obleśny…
    • Avatar
      tamakara 10.11.2016 09:34
      Biedny… ile to się trzeba namęczyć dla tej pięknej animacji ;p

      Co masz na myśli o pisząc „jakimi typami są”? I czy budowanie opinii o prawdziwym życiu na podstawie kręcącego bekę anime ma sens? I czy ci co jeżdzą w parach i ci żonaci łyżwiarze też są w kręgu takich wyobrażeń? Tyle pytań, na które odpowiedzi nie chcę znać… :D
      • Avatar
        blob 11.11.2016 16:40
        Powiedzmy, że nie przepadam za facetami zachowującymi się/mającymi sposób bycia jak Viktor czy Cristophe. Bez żadnych debat o tolerancji i nietolerancji bo to modne ostatnio… Obojętnie jakie ci panowie mają faktycznie 'preferencje' (bo to akurat mi tam nie przeszkadza), mi chodzi o ich 'styl bycia', po prostu.
        • Avatar
          tamakara 11.11.2016 17:57
          aj si. Cóż, w mojej ocenie Chris to żart (czy kogoś będzie bawić, to inna sprawa), a Victor…. Victor jest skomplikowany.
          • Avatar
            jolekp 11.11.2016 18:04
            Jeśli chodzi o Victora, to chyba zaczynam mieć powoli dość tego, że ćwierć odcinka musi się odbywać w łaźni, żeby można było dać parę ujęć na jego gołe pośladki… :/
            • Avatar
              tamakara 11.11.2016 18:12
              e… ok, znaczy… przecież nie dzieje się to co odcinek 8D ja już zdążyłam prawie zapomnieć.
              • Avatar
                jolekp 11.11.2016 18:23
                Na razie widziałam 5 odcinków i owszem, w każdym była taka scena (choć w ostatnim „tylko” jako retrospekcja).
                • Avatar
                  tamakara 11.11.2016 18:32
                  ojej, a w szóstym na ekspozycji jest tyłek Chrisa! :O
            • Avatar
              chi4ko 11.11.2016 20:11
              Racja. Gołe pośladki Kazacha są na pewno lepsze.
              • Avatar
                jolekp 11.11.2016 20:35
                Ale chodzi ci o coś? Nieprawdę gdzieś napisałam? Nie ma gołych pośladów w każdym odcinku? Nie wolno mi wyrazić swojego zdania na ten temat?
                Po prostu trochę mnie już nuży to, że żaden odcinek nie może się obyć bez jakiejś sceny totalnie od czapy z gołym Victorem w dramatycznej pozie, ileż można. „Jakość” pośladków nie ma tu nic do rzeczy.
        • Avatar
          chi4ko 11.11.2016 20:17
          A wystarczyło napisać 'nie lubię moe' i wszystko byłoby jasne…
      • Avatar
        Moslaten 11.11.2016 17:07
        Moze sie nie znam, ale wedlug mnie animacja wcale tak nie powala, co z kreska ktora kuleje juz od samego poczatku tylko poteguje ten efekt :v

        Tylko muzyczka fajna w tym anime :v
        • Avatar
          tamakara 11.11.2016 17:53
          Jak można było wziąć tę uwagę o animacji na poważnie…?
          • Avatar
            Moslaten 11.11.2016 18:54
            Jesli nie byla na powaznie to sory, ale ludzie rozne glupoty generalnie gadaja i szczegolnie na tym portalu nigdy nie wiadomo :v
            Ale tak jak pisalem, ja sie na tym za bardzo nie znam xd
    • Avatar
      chi4ko 10.11.2016 19:40
      Kolejny, który narzeka, że w anime ecchi jest ecchi… Ech.
      • Avatar
        Tablis 11.11.2016 17:32
        Nie ma absolutnie nic złego w skomentowaniu, że bez pewnych elementów dany serial byłby lepszy…
        • Avatar
          chi4ko 11.11.2016 20:09
          Napisz to w komentarzach do Keijo!!!!!!!! ヾ(മ് ധമ്)ノ
          • Avatar
            Tablis 11.11.2016 21:34
            Różnica jest taka, że w tym drugim nic by nie zostało, więc to byłoby równoważne prostemu stwierdzeniu, że lepiej, żeby tego serialu w ogóle nie było. (Co jest sensowną opinią.)

            Wątpliwa jest dla mnie już teza, że Yuuri on Ice to ecchi, a stwierdzenie, że jest to ecchi, a później krytykowanie innych, że im się nie podobają elementy ecchi w tej serii, to już dwa poziomy wątpliwych założeń.
      • Avatar
        Kropka 13.11.2016 13:01
        Ale ta seria bez usług dla fanów dalej byłaby dobra. Postaci są przyjemne, motyw głównego protagonisty i jego walki o pierwsze miejsce, nawet jeśli uroczo przesłodzony, trzyma się kupy. A pewnie w wersji na płyty animacje zostaną poprawione, więc po czasie masa ludzi wróci do twierdzenia, że strona wizualna jest w porządku.
        • Avatar
          tamakara 13.11.2016 15:00
          Myślę, że punktem wyjścia dla (ironicznego w moim odczuciu) komentarza chi4ko nie jest kwestia czy anime dałoby radę bez fanserwisu, ale pytanie, czy gdyby Victor był kobietą, bulwers byłby równie mocny…

          A co do animacji… poczekamy, zobaczymy, nadzieja umiera ostatnia.
  • Avatar
    A
    Jackass 2.11.2016 17:32
    To anime podoba mi się coraz bardziej. No i ta muzyka z trailera w pełnej wersji w odcinku 4 rozwaliła mnie na plus. Animiec sezonu jak nic.
  • Avatar
    A
    vaka 23.10.2016 22:25
    Nie wytrzymam, nie wytrzymam, nie wytrzymam! W tym sezonie podjęłam ważką (ha ha) decyzje zaczekania z oglądaniem jakiejkolwiek serii aż do jej zakończenia. Wynika to z tego, że wprost nienawidzę czekania tygodnie całe na nowe odcinki i nie raz już obgryzłam sobie (metaforycznie) nie tylko paznokcie, ale i dłonie z niecierpliwości, wiedząc, że znowu czeka mnie cały tydzień czekania (!) na kolejny odcinek. Nie, ja sobie wolę obejrzeć cały sezon w kilka dni, wtedy nic nie wybija mnie z rytmu i „opowieść” wciąga mnie całkowicie. Niestety nie udało się. Złamałam się już przy Natsume, po prostu nie mogłam się doczekać, aż w końcu zobaczę tego grubego kota <3 (Nyanko sensei!) A teraz czas na Yuri. Szum wokół tej serii jest tak duży, a mania, która ogarnęła tumblra jest tak powalająca, wciągająca i szalona, że nie dam rady już dłużej. Poddaje się moi drodzy łyżwiarze, idę oglądać Wasze zmagania. Za chwilę prawdopodobnie stanę w pierwszym rzędzie wykrzykując słowa pełne zachwytu i pochwały. W końcu już sama grafika w trailerze mnie zabiła (w pozytywnym sensie). Oby spełnili moje nadzieje, bo skoro już przez nich łamie swoje zasady, to jeśli w dodatku okaże się, że robię to na marne, zawód będzie naprawdę srogi i bolesny.
  • Avatar
    A
    chi4ko 19.10.2016 22:57
    Piękne. KyoAni może się schować. Mappa to nowa jakość.
    • Avatar
      tamakara 20.10.2016 09:03
      Istnieje kilka wytłumaczeń tego komentarza i kocham go za każde z nich…
    • Avatar
      Kotroki 26.12.2016 02:15
      Wiedziałem to, oglądając już 'Sakamichi no Apollon” xd
  • Avatar
    A
    Komucha 15.10.2016 20:45
    Siedzę i płaczę ( w środku) ze szczęścia,że oto po miesiącach albo i latach posuchy, pojawiło się znowu takie cudo podobne do FREE. Znaczy się yaoi bez yaoi, udające sportową serię. I nareszcie jakiś geniusz od scenariuszy wpadł na taki prosty a doskonały pomysł, aby jako sport pokazać ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE MĘŻCZYZN.Bo jak wiadomo faceci hetero pasjami lubią oglądać innych facetów, wyginających się ( bardzo ładnie zresztą) na lodzie. O postaciach nie będę się rozpisywała, jest super, nawet z lekkim przełamaniem schematu, co wychodzi serii tylko na dobre. Dla wszystkich oburzonych,że to nie jest yaoi i innych zaklinaczy rzeczywistości – od razu apeluję, bo nie mam czasu na gównoburze – oglądajcie kochani bez skrupułów, to jest seria o sporcie, sile ducha i prawdziwej męskiej przyjaźni (ha,ha,ha) i nigdy nie sugerujcie się komentarzami zboczonych yaoistek. A jeśli ktoś ma antyyaoistyczny ból pośladków i boi się zobaczyć takie podteksty po przeczytaniu komentarzy, niech najpierw ogląda a potem komentuje, a jego dziewiczy odbiór takich treści pozostanie nienaruszony.
  • Avatar
    A
    Tamago-chan 9.10.2016 01:19
    No i będę marnować więcej czasu, bo za każdym razem prawdopodobnie będę oglądać zarówno opening jak i ending. Tak bardzo mi się spodobały, że już przy pierwszym odcinku kilka razy przewijałam do początku. Opening zwłaszcza jest taki inny od tych wszystkich pioseneczek, które rozpoczynają anime, bo w tym temacie w kółko jedno i to samo. Ta piosenka różni się od typowych openingów na całe szczęście, a jest tylko kilka takich, które faktycznie potrafiłabym rozróżnić. Poza tym… takie to wszystko śliczne! Jest to mój czarny koń sezonu i jeżeli jakościowo się nie zepsuje i zostanie zachowany realizm to będzie to jedna z najlepszych serii sezonu.
  • Avatar
    A
    Jackass 7.10.2016 12:30
    Pierwotnie do serii zaintrygował mnie temat i muzyka z trailera i nie czuje się zawiedzony. Bohaterowie są całkiem w porządku, animacja jest wyborna, a muzyka jeszcze lepsza, zwłaszcza opening i ending. W zasadzie, Mappa zostawia kolegów z TMS i Madhouse (All Out) w kwestii sportówek sezonu w głębokim tyle.
  • Avatar
    A
    blob 7.10.2016 11:59
    'Yaoi' mnie nie kręci (swoją drogą łebsko sobie to z tym yuri wymyślili ;P), a  kliknij: ukryte , ale koło tak wysoce dopracowanej serii po prostu nie można przejść obojętnie. Łyżwiarstwo figurowe także jest dla mnie tym rodzajem sportu, którego fenomenu kompletnie nie rozumiem, natomiast magia anime polega na tym, że potrafi zainteresować cię takimi tematami o których nigdy byś nie pomyślał, że cię zainteresują….
  • Avatar
    A
    J ♣ 6.10.2016 22:00
    A mi jednak zabrakło poczwórnego Axla…  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      tamakara 7.10.2016 09:42
      Wiesz, problem jest taki, że mogłoby nastąpić przeładowanie choreografii skokami, coś trzeba by wywalić. Czego byś się pozbył? Może te dwa toeloopy? Z drugiej strony to dopiero pierwszy odcinek, oba Jurije dostaną jakieś własne układy, to może jeszcze zobaczysz. kliknij: ukryte 
      Ja osobiście liczę na piruet Biellmann, tłumy kochają piruet Biellmann, gniewne ruskie dziecko na 100% da radę to zrobić…
      • Avatar
        J ♣ 7.10.2016 11:18
         kliknij: ukryte  ^^' Co nie zmienia faktu, że akurat Axel jest akurat najbardziej rozpoznawalnym skokiem, bo jedynym najeżdżanym do przodu. Dlatego naprawdę trochę zdziwiło mnie, że ani jeden nie został wykonany, bo zdecydowanie łatwiej odróżnić go od wszystkich pozostałych.
        • Avatar
          tamakara 7.10.2016 11:46
           kliknij: ukryte 

          Wiesz, trudno powiedzieć, co tam choreografowi w głowie siedziało, ale skoro to był przejazd pokazowy, więc się Victor popisywał. No i, być może, przemycono małe szkolenie dla widzów? Takie ładne zbliżenia na lądowania były…
          • Avatar
            J ♣ 7.10.2016 11:52
            Ale ja i tak nigdy flipa od lutza nie odróżnię, bo mi się nigdy nie będzie chciało zastanawiać z której nogi i z której krawędzi łyżwiarz się odbija ;P
            Swoją drogą ciekawe, czy w którymś momencie pójdą w kierunku nieprawdopodobnych ewolucji, których żaden człowiek w rzeczywistości nie byłby w stanie wykonać, ale narysować zawsze można ^^
            • Avatar
              tamakara 7.10.2016 12:05
              Kto wie, może po ostatnim odcinku nauczysz się mimowolnie? xD

              Mam nadzieję, że jednak unikniemy jednoosobowych spirali śmierci i raczej postawią na dramę. Ktoś sobie coś niefortunnie naciągnie? Ktoś komuś szkło do buta włoży…
              • Avatar
                jolekp 10.10.2016 18:03
                Naaah, musieliby mi nogi podpisać, bo odróżnienie lewej od prawej jest zbyt skomplikowane.

                A sam odcinek świetny i jakoś tak sam przeleciał nie wiadomo kiedy, ale nie jestem zdziwiona, bo spodziewałam się tylko dobrych rzeczy  kliknij: ukryte . No i trzeba chyba lubić łyżwiarstwo bardziej niż własne dzieci, żeby je nazwać Axel, Lutz i Loop :D.
  • Avatar
    A
    Easnadh 6.10.2016 21:27
    Pierożki~
    O jaaa… Jakoś tak po zeszłym sezonie straciłam chęć do oglądania czegokolwiek, tak bardzo nijaki/rozczarowujący on był. Ale obejrzałam 1 ep „Yuri!!! on Ice” i wróciła mi w jednym momencie cała radość oglądania anime. Było ślicznie, emocjonująco (występ Victora i Yuriego oglądałam z takim samym zachwytem jak prawdziwych łyżwiarzy figurowych) i głupkowato zabawnie. Bohaterowie są… interesujący, kreska i animacja cudne, mam tylko nadzieję, że się nie spsują. Opening świetny, ending jeszcze lepszy, bardzo wpada w ucho. Tak samo jak uroczy akcent mieszkańców wiochy Yuriego.

    No i od przyszłego odcika najprawdopodobniej będę mogła częśćiej usłyszeć Junichiego Suwabe. Kolejny plus.
    • Avatar
      Nanami 6.10.2016 23:02
      Re: Pierożki~
      Zgadzam się w pełni! Jakoś niezbyt się rwałam do zerknięcia na pierwszy odcinek, bo jakoś meh, bo pewnie takie Free kolejne będzie… ale to ma grafikę, niesamowitą animację, fajną muzykę i… zdaje się, że również dojrzałą fabułę. Wow.
      (plus fanserwis dla pań jako wisienka na torcie)
      • Avatar
        tamakara 7.10.2016 09:48
        Re: Pierożki~
        jakby Free było złe… ciągle stoję na stanowisku, że te animy przedstawiają podobny poziom artystyczno­‑fabularny (jeno muzyka lepsza) i to żadna obelga.
        • Avatar
          Koogie 7.10.2016 10:00
          Re: Pierożki~
          Free było średnie i poprawne. Tyle, że jak ludzie próbują Cie przekonać że było czymś więcej niż średnią nijaką sportówką z ładną grafiką i cukierkiem dla kobiecego oka… Naturalne jest, że się to odbija i przychodzą negatywne opinie ze względu na oczekiwania.
          • Avatar
            tamakara 7.10.2016 10:46
            Re: Pierożki~
            hmmm obawiam się, że wychodzimy z zupełnie odmiennych stanowisk i włącza się tu kwestia gustu. Jednakże zajmijmy się faktami. Czy Free było wiekopomnym dziełem pod względem fabularnym? Niet, kto Ci takiego kitu nawciskał? Ale czy sportówki jako gatunek charakteryzują się wybitną fabułą? *chwila na śmiech* sportówki mają raczej inne zadania, tak myślę. Czy Free było pięknie wykonane? Da. Czy Free było rozrywkowe? Toże da.
            Yoi zapowiada się na bardzo ładną i bardzo rozrywkową serię, zupełnie jak Free. Jeśli ktoś chce tu zasugerować, że Yoi będzie jakieś mądre i poważne, to naprawdę zostaje tylko śmiech :D A to, że na łyżwiarstwo patrzy się lepiej niż na pływanie, że to bardziej estetyczne i emocjonujące, to zupełnie inna inszość. W zasadzie na łyżwiarstwo patrzy się lepiej niż na każdy inny sport, ale znowu – sprawa gustu.
            • Avatar
              Koogie 7.10.2016 11:25
              Re: Pierożki~
              Ja nie powiedziałem że Free jest złe, tylko całkowicie i to ostro przereklamowane. Ludzie zachłypneli się aspektem wizualnym mimo że pod nim był to najzwyklejszy w świecie średniak. I to wcale nie jest dziwne ponieważ to anime powstało ponieważ ludziom spodobało się jak Kyoani animuje wodę i to widać w końcowym produkcie. To anime nie miało nigdy pomysłu na siebie większego niż cukierek. Anime z tego samego powodu zgarnęło hate, bo niektórzy nie potrafią po prostu zaakceptować że fanservice działa w obie strony, dlatego też w czasie emisji było bardzo dużo spolaryzowanych opinii.
              Podobało Ci się? Spoko, lecz też zrozum że dla niektórych Free po prostu było… meh i ogólnie jest uosobieniem przerostu formy nad treścią.
              • Avatar
                jolekp 7.10.2016 11:36
                Re: Pierożki~
                Hm… Jeśli uznać, że każde anime, które jest po prostu ładne, a jednocześnie nie stara się przekazywać epokowych odkryć i modelować światopoglądów, jest „przerostem formy nad treścią”, to obawiam się, że problem ten dotyczy jakichś 90% tytułów (w tym pewnie prawie wszystkiego, co stworzyło KyoAni). Free nigdy nie miało ambicji być czymś WIELKIM, więc nie wiem skąd to rozczarowanie.
                • Avatar
                  Koogie 7.10.2016 11:54
                  Re: Pierożki~
                  Jest różnica między poprawnym, a dobrym. To czy coś jest głębokie czy płytkie, nie ma żadnego wpływu na to czy jest dobre czy słabe. Nie mam pojęcia czemu społeczność anime tak mocno funkcjonuje na fałszywym stwierdzeniu że coś musi być „mądre” by było dobre. Ani razu nie powiedziałem, że show musi być głębokie czy rozwalające mózg, powiedziałem że Free było perfidnie średnią sportówką, która poza aspektem wizualnym nie miała w sobie nic ciekawego do zaoferowania czego nie robiły już inne serio po stukroć lepiej.
                  Ale jednak utnę tą dyskusje tutaj, bo nie dotyczy ona tego show i mija się celem.
                  • Avatar
                    jolekp 7.10.2016 12:11
                    Re: Pierożki~
                    Chodziło mi tylko o ten „przerost formy nad treścią”. Po prostu mam wrażenie, że to określenie się strasznie wytarło ostatnimi czasy i jest często używane z rozpędu, bez zastanowienia się co to tak naprawdę oznacza, a akurat do Free mi ten zarzut wybitnie nie pasował.
                    • Avatar
                      Koogie 7.10.2016 12:50
                      Re: Pierożki~
                      Ano rzeczywiście niefortunne sformułowanie nie pasujące do Free. Ale opisałem o co mi chodzi, więc nieważne już.
              • Avatar
                tamakara 7.10.2016 11:57
                Re: Pierożki~
                Właściwie wszystko, co napisała jolek. Jeśli ktoś oczekiwał po sportówce­‑cukierku, po której już na starcie było widać, czym chce być, jakiś odkrywczych przesłań… cóż, to jego problem. Poza tym yoi, jak na razie, również ma wielkie szanse do przerostu formy nad treścią, nie wiem tylko, w jaki sposób to ma być wada. Od pierwszego trailera reklamowano to jako cukierek dla oka właśnie.
                • Avatar
                  Koogie 7.10.2016 12:08
                  Re: Pierożki~
                  Patrz wyżej. No i sama sobie odpowiedziałaś. Nazwałaś free sportówką­‑cukierek, ktoś wcześniej miał obawy że to będzie kolejne free. Ergo że poza byciem cukierkiem nie będzie miało dużo w sobie. I cały okrąg się zamyka. I tak dla niektórych to może być wada, ponieważ oczekują czegoś innego.
                  • Avatar
                    Rotfel 7.10.2016 13:15
                    Re: Pierożki~
                    I znowu te żałosne porównania Yuri do Free… kiedy to się skończy? Yuri jest po stokroć ciekawszym projektem z wielu względów, Free było tylko pustą papką posypaną brokatem. Przestańcie patrzeć jednostronnie i porównywać te serie, bo „ładni panowie”. To głupie.
                    • Avatar
                      Easnadh 7.10.2016 16:45
                      Re: Pierożki~
                      Rotfel napisał(a):
                      Przestańcie patrzeć jednostronnie i porównywać te serie, bo „ładni panowie”. To głupie.
                      O!

                      Co prawda jeszcze nie wiem, czy faktycznie „Yuri!!!” będzie tak zajedwabiste jak się zapowiada, ale sama miałam ochotę zmyć Nanami głowę za to porównanie do „Free!” (tylko nie miałam na to rano czasu), bo sama specjalnie nie wspomniałam o tym ani słowa. Jak dla mnie te serie (na poziomie 1. odcinka) nie mają ze sobą praktycznie nic wspólnego, a w każdym razie mnie „Free!” nawet przez myśl nie przeszło podczas oglądania „Yuri!!!”, a było nie było recenzowałam oba sezony. Jakbyśmy zaczęli zawsze rozpatrywać anime pod względem obecności ładnych panów, to zapraszam kogoś do porównania „Yuri!!!” i np. „Bleacha” (no co? Aizen to nieziemskie ciacho), bo jakby nie patrzeć, to też w pewnym sensie sportówka, cały czas się leją, na upartego to też „sport”, i to wymagający zdrowej kondycji.
                      • Avatar
                        tamakara 7.10.2016 19:43
                        Re: Pierożki~
                        Nie rozumiem dlaczego głupie. Na starcie to najoczywistsze skojarzenie – chociaż przyznam, przyszło mi to do głowy dopiero po drugim trailerze i obrazkach, na które kładziono w nim nacisk. Pierwszy trailer to było całkowite wow­‑jedyny słuszny sport­‑nareszcie­‑jakie cudo. Oczywiście, że yoi i free są inne pod wieloma względami i zasadniczo niewiele rzeczy, poza fanserwisem, się tu nakłada, nie ma sensu wymieniać różnic w założeniach fabularnych. Ale wznoszenie larum, że ktoś zestawia te dwa tytuły, wykorzystanie okazji, by wieszać psy na free i jaka to straszna obraza… naprawdę?
                  • Avatar
                    tamakara 7.10.2016 19:40
                    Re: Pierożki~
                    czyli co? ostatecznie każdy powiedział swoje i, że niby mówimy o tym samym? aha ;p
        • Avatar
          Nanami 7.10.2016 18:41
          Re: Pierożki~
          Chwila, moment. Absolutnie nie uważam, żeby Free było złe, wręcz przeciwnie, całkiem dobrze się przy nim bawiłam! Tylko formuła mi się przejadła i nie odczuwałam na ten moment chęci, by natychmiast sięgnąć po coś (choćby z pozoru) podobnego.
          Natomiast moje porównanie jest tylko i wyłącznie SPRZED zerknięcia na Yuri on Ice, czyli baaaardzo powierzchowne – jest sport? Jest. Są panowie? Są. Nie zagłębiałam się w zajawki przedsezonowe, żadnych informacji specjalnie też nie czytałam. Toteż ucieszyłam się, że moje obawy były pochopne i otrzymałam coś jednak zupełnie innego (nie lepszego czy gorszego, innego).
          • Avatar
            tamakara 7.10.2016 19:46
            Re: Pierożki~
            Aj si, to żeśmy się nie zrozumiały, bo właściwie miałyśmy tak samo… ale patrz jaka burza w szklance wody się zrobiła. phi.
  • Avatar
    A
    Louella 6.10.2016 20:42
    WSPANIAŁY odcinek 1.
    To było wybitne. Bez dwóch zdań. Utwór otwierający puszczałam na okrągło na jakiś czas przed emisją pierwszego odcinka. Jest perfekcyjny. <3 Animacja w tym odcinku, muzyka, efekty dźwiękowe, projekty postaci, Victor – wszystko idealnie współgra i jest perfekcyjne. Różnego rodzaju sylwetki są tak dobrze zaprezentowane, jeju. Jaram się niesamowicie. Oglądałam całość z zapartym tchem. Obejrzałam odcinek drugiego sezonu Hibike, teraz Yuri on Ice… Te anime z sezonu jesiennego zapowiadają się tak wspaniale, że trudno w ogóle oddać to słowami. Magnifique!
  • Avatar
    A
    tamakara 6.10.2016 10:33
    Może i pomyliłam flipa z toeloopem (jestem rozczarowana sobą), ale jednak nosa do pewnych kwestii mam ¯\_(ツ)_/¯ Victora to nic, tylko w ramki wsadzić.
    Cóż, wszystko co nam tu pokazali było absolutnie doskonałe, czysta perfekcja. Opening obejrzałam ze złożonymi rękoma, potem musiałam sobie przerywać na turlanie się z uciechy, ale jednak odcinek upłynął pod znakiem modlitwy do monitora. Piękne to było, piękne T_T i te pudle!
    teraz modlę się, by animacja nie straciła na jakości…
  • Avatar
    A
    GLASS 5.10.2016 23:27
    HYPE
    Po pierwsze – WOW ten opening i ending! Po drugie – WOW ta animacja występów pierwszorzędna, aż zapierało dech w piersiach! Po trzecie – WOW jaki to był chaos xD! Tyle się działo, a to dopiero pierwszy odcinek! Zapowiada się naprawdę wyśmienicie, szansa na anime tego sezonu bardzo duża :D
  • Avatar
    A
    ursa 5.10.2016 22:20
    nigdy bym nie sądziła, że mnie będą do tego stopnia denerwować takie nieszkodliwe i w sumie sympatyczne esdeczki. ale zdecydowanie lepiej by było temu anime bez nich. poza tym… ach! przy występie Victora/Yuuriego czułam emocje niemal jak przy prawdziwym łyżwiarstwie! a opening… jaki cudny!