Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Fuujin Monogatari

  • Avatar
    A
    Kysz 23.08.2015 16:35
    To kolejna z tych serii, za które długo się zabierałam – z jednej strony mnie ona przyciągała, bo wydawała się tytułem wręcz idealnym dla mnie, ale gdzieś tak trochę się jej bałam. W końcu się zdecydowałam i jestem nią oczarowana. Wyszła z tego absolutnie wspaniała historia o dorastaniu i przemijaniu w lekko nostalgicznej otoczce. Bohaterowie faktycznie wypadają tutaj wyjątkowo naturalnie i wszystkich udało mi się polubić (szczególną sympatię wzbudził we mnie ukrywający się w pokoju pielęgniarki nauczyciel, który w trakcie lekcji opowiadał uczniom fascynujące historie). A do tego wszystkiego były jeszcze koty, co samo w sobie stanowi wielką zaletę.
    Na specjalną uwagę zasługuje oczywiście oryginalna grafika, genialnie pasująca do całości. Osobiście nie jestem fanką współczesnych anime, wymuskanych do granic możliwości, z których animacja komputerowa wyziera na każdym kroku. Coś takiego wygląda dla mnie sztucznie i tandetnie. Natomiast wszelkie eksperymenty graficzne zawsze mają u mnie wielgachnego plusa na start. Tutaj nie wyobrażam sobie innego stylu, zwłaszcza iż zrobiono to naprawdę starannie i ze smakiem.
    Ciężko mi jednak coś więcej na jej temat napisać, całość ma bowiem bardzo subtelny, nieuchwytny klimat i żeby go poczuć, trzeba to po prostu zobaczyć. Mnie to kupiło całkowicie, temu też wystawiłam temu notę 9/10 (do pełni szczęścia zabrakło mi jeszcze kilku odcinków, rozwijających nieco pewne kwestie (ostatni ep wydał mi się lekko wymęczony po prostu). Naprawdę szkoda, że takich serii nie powstaje więcej, ale też dzięki temu ta jest tak wyjątkowa.
  • Avatar
    A
    Kanaria. 27.01.2012 17:14
    Nao,Miki,Ryoko,Jun i....koty?
    Na wstępie pozwolę sobie zacytować jedno zdanie z recenzji: Windy Tales to seria wybitna,ale na tyle subtelna,że docenią ją tylko wrażliwi i dojrzali widzowie.

    Nie będę tu pisała o formie w jakiej cała historia została nam ukazana,bo akurat taka oryginalność mi pasowała,ale osobiście nie dostrzegłam w tej serii jakichś szczególnych oznak wybitności.
    Historia grupki szkolnych przyjaciół,którzy prowadzą swoje szkolne monotonne życie i nawet nie dostrzegają jak szybko dorośli,jak się zmienili.No mamy jeszcze pana T.który potrafi władać wiatrem i latające koty.

    Pan T.(wiem wiem,nazywa się Taiki).Normalny facet w stanie wolnym,który dość dobrze wypełnia rolę nieprzystępnego belfra.Dystans,który utrzymywał względem swoich słodkich uczniów był na tyle realistyczny,że nie mogłam skierować ku jego osobie jakichkolwiek obelg i skarg.

    Nao,Miki,Ryoko,Jun,czyli uczniowie gimnazjum.Różne charaktery,różne osobowości.O ile Ryoko rzeczywiście była z lekka irytująca,do pozostałych nie mam nic.
    Polubiłam szczególnie Nao.

    I przepraszam,ale czy tym głównym przesłaniem był fakt,że kiedy dorastamy już nieodwracalnie tracimy pewne cechy,przyzwyczajenia które towarzyszyły nam przez lata dziecięce? Gdy żyliśmy w świecie pozbawionym jakiejkolwiek odpowiedzialności? Czy Fuujin Monogatari miało ukazać nam,że powinniśmy cieszyć się życiem w każdym jego etapie,bo każdy czas w naszym życiu jest wyjątkowy i powinniśmy zawsze być zadowoleni z tego co daje nam los? Jeśli nie o to chodziło to nie jestem ani dojrzała,ani wrażliwa,jak głosiła recenzantka.

    I co z wątkiem o rzekomym  kliknij: ukryte  Coś tam ktoś szepnął,ale potem cisza.

    Ode mnie -7.Widziałam więcej takich wybitnych serii.
    • Avatar
      Hitori Okami 27.01.2012 17:33
      Re: Nao,Miki,Ryoko,Jun i....koty?
      Zgadzam się z przedmówczynią ^^
      A co do przesłania, to naprawdę nie wiem czy jest tam jakieś. Ja to anime odebrałem bardziej jako sentymentalną podróż w lata dzieciństwa. Mogłem przypomnieć sobie, co się czuje jak się ma 12 lat. Tylko tyle i aż tyle.
  • Avatar
    A
    Morg 17.06.2009 23:22
    Wspaniałe, po prostu wspaniałe
    W sumie trochę trudno mi pisać o tym anime zaraz po skończeniu jego oglądania, bo, może zabrzmi to dziwnie, ale chyba do żadnego innego dzieła nie miałem tak emocjonalnego podejścia, jak mam właśnie do Windy Tales.

    Dlaczego? Ano dlatego, że dla mnie Fuujin Monogatari jest niesamowicie nastrojowe i nostalgiczne – i zawsze ten swój klimat, nastrój potrafiło przekazać mnie. W dodatku umiejętnie zastosowana specyficzna, ale przepiękna grafika i świetna muzyka tylko to podkreślały.

    Wypadałoby też coś rzec o postaciach, ale tu mi chyba będzie jeszcze trudniej. Najprostsze co mogę powiedzieć to to, że są niesamowicie naturalne, bardzo realistyczne, a przede wszystki zwyczajnie i po ludzku miłe.

    Miałem zamiar napisać również coś o samej fabule, ale… epizodyczność historii sprawia, że musiał bym którąś wyróżnić, a tak naprawdę wszystkie bez wyjątku mi się podobały i byłoby to trochę niesprawiedliwe.

    Serię tą oglądałem całe dwa miesiące, ale bynajmniej nie dlatego, że mi się nie spodobała – Fuujin Monogatari towarzyszyło mi przez te dwa miesiące, a teraz, kiedy je skończyłem… szkoda mi. Było to anime, które oglądałem właściwie niezależnie od humoru i nastroju – i zawsze po seansie miałem miłe odczucia. Jednocześnie jednak oglądałem je w niewielkich ilościach, jakby bojąc się, że się skończy – jak się okazało, słusznie. Niewątpliwie jeszcze długo będzie mi go brakować…
  • Avatar
    A
    Szuki 30.06.2007 02:43
    mało.
    Wiedziałem czego mam się spodziewać po tym anime. Spokojna, nostalgiczna historia jako przerwa w zabijaniu sprawdza się świetnie. Potrzebowałem chwili oddechu.

    Nawet pisanie komentarza przychodzi mi z trudem, nie mówiąc już o pisaniu jakiejkolwiek recenzji. Anime to nie może być obiektywnie oceniane. Ja odebrałem je bardzo emocjonalnie i z góry uprzedzam, że moje noty są skrajnie subiektywne.

    W ogólnym rozrachunku, anime zaliczam na plus. I to niech wystarczy za rekomendację.

    Grafika 10/10 – Pozwolę sobie nie skomentować… A z resztą, takich facjat to ja jeszcze w życiu nie widziałem! Rewelacja! I te chmury! Ach! Ta reżyseria! Te pomysły! Bomba!

    Muzyka 4/10 – Spieszę z wyjaśnieniem, otóż nie spodobał mi się ani ending ani opening a muzyka tła wydała mi się bezpłciowa. Tak po prostu, zupełnie nie zwracałem na nią uwagi. Nie wiem dla czego.

    Postaci 9/10 – Była by dycha ale jest jeden mały szczegół który nie pozwala mi przyznać najwyższej noty. Ryoko, która niesamowicie wręcz działała mi na nerwy…

    Fabuła 10/10 – Bo tak! Sentymentalna podróż do przeszłości. Czy trzeba coś jeszcze dodawać?

    Komu polecić? Dorosłym – i nie chodzi mi tu o wiek, ale o dorosłość emocjonalną. „Dzieciak” nie zrozumie fenomenu Windy Tales. To trzeba przeżyć, choćby w części. Wtedy to anime nabiera nowego wymiaru. Prędzej czy później doceni się jego walory.

    Ogółem – 10/10 – A kotów i tak nie polubię. Alergię mam.
  • Avatar
    A
    SF 26.04.2007 14:28
    8+/10
    Dziesiątki nie ma, bo pewne rzeczy jednak nie do końca przypadły mi do gustu (głównie celowe deformacje ludzkiej anatomii), dziewiątki też nie, bo nie wszystkie odcinki mnie wciągnęły – ze dwa, trzy razy przyłapałem się na tym, że czekałem już na następny odcinek, bo ten, który akurat oglądałem nie był dla mnie wystarczająco ciekawy. Właściwie z tego powodu ocena powinna polecieć jeszcze niżej, ale miejscami cudowna muzyka (i nie mam na myśli openingu i endingu, bo te z reguły ignoruję) nieco ją podciągnęła.

    Choć czasem odrobinę się nudziłem, większość tego anime jest naprawdę świetna. Recenzja nie oddaje jego klimatu i mój komentarz także nie będzie w stanie go oddać; to trzeba zobaczyć samemu. Podczas oglądania co jakiś czas myślałem sobie „oho, zaraz się zacznie, zaraz pojawi się Zły, z którym trzeba będzie walczyć”... a tu nic takiego się nie zdarzyło, na całe szczęście. Dzięki Windy Tales znowu zatęskniłem do ostatnich klas podstawówki, do czasów, kiedy miałem te 13 lat. Wiatr jako motyw łaczący wszystkie odcinki i sposób, w jaki posłużono się nim (motywem, nie wiatrem), wyróżnia to anime z tłumu innych. To jest jedna z tych naprawdę niewielu serii, które polska telewizja publiczna mogłaby spokojnie wyemitować nie troszcząc się ani o kontrowersje, ani o tzw. misję telewizji publicznej, cokolwiek to znaczy. Spośród anime, które przyszło mi do tej pory oglądać, właśnie Windy Tales nadawałoby się do emisji najlepiej.
  • Avatar
    A
    Ypsilon 22.03.2007 23:20
    Przepiękne
    Jestem świeżo po seansie :)
    Anime rzeczywiście wybitne – ale nie w typowych kategoriach. Niesamowita grafika (jaki oryginalny projekt postaci! nareszcie coś innego!) i animacja, do których trzeba się przyzwyczaić oraz przede wszystkim specyficzny nastrój. Nastrój codziennych dni, urozmaiconych niezwykłymi zjawiskami.
    Historia kazetsukai jest jedynie tłem dla życia Nao i jej znajomych, dzięki czemu nie mamy przed sobą kolejnej historii o nastolatkach z supermocami. Epizodyczność kolejnych odcinków pasuje tutaj idealnie. Najlepszy jest odcinek z gorączką, ale te o lekkoatletyczce i tajfunie również uznałabym za 'wybitne'. Zakończenie mnie nie zawiodło, ale pozostawiło zbyt dużo niedopowiedzeń.
    Trzynaście lat miałam całkiem niedawno, ale nagle zapragnęłam wrócić do tych czasów.

    w Windy Tales są trzy rzeczy, które uwielbiam: wiatr, fotografia i koty. Dla mnie to wystarczający powód do zapoznania się z tym tytułem.
  • Avatar
    A
    Obiwanshinobi 1.01.2007 10:48
    WF, te sprawy...
    Najwyższej z możliwych oceny jednak bym nie wystawił, bo pewne wątki pozostają otwarte, a niektóre postaci „niezutylizowane”, całości brak jakiejś ramy, czy też pointy… Mam wrażenie, że ostatni odcinek tylko przypadkiem jest ostatni. Kino no Tabi jako całość przedstawia się zgrabniej, choć tam poszczególne odcinki też są takie „dobranockowe”. Co prawda Windy Tales (wbrew tytułowi) zaledwie przyprawiono anegdotą, fabuła nie jest ich njistotniejszym składnikiem, więc wspomniane felery łatwo im wybaczyć. Może gdyby dwunasty odcinek był ostatnim… Każdemu kiedyś, dajmy na to, uciekł autobus. Każdy choć raz przegapił nieodwracalnie wieczorynkę.
    Nawet się nie dziwię recenzentce, że nie usatysfakcjonowała jej własna recenzja. Audiowizualny przepych Windy Tales jest nie do opisania, fotosy nijak nie oddadzą tego, co się tam wyprawia choćby w odcinku o gorączce. Tym trudniej ująć w słowa nastrój i takie tam.
    Jak już wspomniałem, bardzo ucieszył mnie głos Kaori Nazuki. Mam nadzieję usłyszeć tę seiyuu (której kariera ledwie się zaczęła) jeszcze w wielu znakomitych rolach. Akio Nakamura (Matthieu z Eureka seveN) również się tu udzielił (Makino­‑sensei). „Też fajnie.”
  • Avatar
    A
    Obiwanshinobi 23.12.2006 03:28
    Kaori Nazuka
    Niezłe, niezłe…
    Chara­‑dyzajn wypasiony, grafika niebanalna, jednak chyba najbardziej przypadło mi do gustu udźwiękowienie. Nao Ueshima (Kaori Nazuka) – toż to Eurenia z Eureka seveN! Wikipedia ([link] mi świadkiem. Szacunek.
    Na temat fabuły i całokształtu nie wypowiem się na razie, gdyż mało co widziałem (pierwszy odcinek z kawałkiem drugiego).
    Kawony & wino (na radost' nam dano)...
  • Avatar
    R
    Polaris 28.09.2006 10:30
    Kwestia "wybitności"...
    Zgadzam się zdecydowanie z Tobą Avellano, co do oceny nastroju i wizualiów Wind Tales, wszakże w trakcie oglądania tej serii zastanwiałem się wielokrotnie: „czy zasługuje na miano wybitnej”?
    Z pewnością jest nastrojowa, ma wyszukaną grafikę (mnie kojrzyła się z wycinankami z papieru kolorowego:), lecz czy to czyni ją wybitną.? W elementarnym sensie „wybijania się ponad poziom” standardowej produkcji anime z pewnością jest wybitna, lecz czy tylko to miałas na myśli Avellano opatrując ją takim mianem…?
    Prawdę rzekłszy z Windy Tales miałem analogiczny problem, co z miniaturami Tamury Shigeru – to w istocie ładne i nastrojowe dobranocki dla ciut starszych dzieci, ot wsjo…
    Jednak z drugiej strony, dlaczegóżby jakaś dobranocka nie miałabyć wybitną wśród masy swoich niewybitnych koleżanek…?
    • Avatar
      Avellana 28.09.2006 14:22
      Re: Kwestia "wybitności"...
      Niestety mam poczucie, że ta akurat recenzja nie należy do moich najwybitniejszych osiągnięć – bo zdecydowanie nie udało mi się w niej przekazać tego, co przekazać chciałam. Teraz zresztą też mi się pewnie nie uda…

      Otóż właściwie zgadzam się z Tobą co do oceny Windy Tales. Trudno mi w niej pokazać palcem kawałek, który uznałabym za „wybitny” (bo nawet grafika tu nie wystarcza). A jednocześnie… Właśnie. Po pierwsze, to jeden z piękniejszych obrazków „dorastania”, jakie widziałam, w pełni porównywalny z filmami Ghibli – Umi ga Kikoeru, Only Yesterday albo Whisper of the Hearth. Na mnie ta seria zrobiła bardzo silne wrażenie, coś jakbym obcowała ze światem bardzo nostalgicznym, niemal namacalnie prawdziwym – a jednocześnie nie do dosięgnięcia, chociażby dlatego, że 13 lat nigdy już w życiu nie będę miała. To jest całkowicie subiektywna ocena, ale ponieważ inni recenzenci bronią zaciekle swojego prawa do całkowicie subiektywnego oceniania serii (kiedy czasem wyrażam wątpliwości), uznałam, że raz mogę sama to wykorzystać.

      Poza tym, żeby się trochę obronić: to nie jest symbolika typu Kino no Tabi czy Tenshi no Tamago, ale koncepcja „wiatru” i tego, co on symbolizuje w poszczególnych odcinkach, wcale nie jest taka prosta. Zaryzykowałabym wręcz twierdzenie, że to anime jest naszpikowane symboliką, tylko bardzo starannie schowaną pod codziennością. Ale, jak już wspomniałam, to jest moje bardzo subiektywne zdanie i chyba najbardziej subiektywna z moich recenzji.
      • Avatar
        Shenai 4.06.2010 20:22
        Re: Kwestia "wybitności"...
        Zgadzam się z tym, że jest w Windy tales nie mniej symboliki niż w Kino no tabi. Tyle że szukanie podobieństw nie ma sensu Kino no tabi to obraz przepełniony wartościami uniwersalnymi. Windy tales to taka właśnie symbolika pod płaszczem codzienności taka, bym zaryzykował, dosyć intymna symbolika która nie mówi wprost, ale odpowiednio trąca we właściwe struny we wnętrzu widza. Tak to widzę, chociaż ciężko wyrazić to o co mi dokładnie chodzi.