Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Binbou Shimai Monogatari

  • Avatar
    A
    prori 4.08.2012 15:08
    ... nie wiem za co tak niska ocena tego anime? /ocena recenzenta i redakcji/
    „dramat, okruchy życie” – jak się nie trawi takich gatunków to nie ma się co za nie brać, może ta sera mnie jakoś szczególnie nie zachwyciła, ale jest całkiem niezła /„nie zachwyciła” – dlatego, że zachwyca kilka tytułów na 100/

    z czystym sumieniem mogę dać 7­‑8/10
  • Hououin-Kyouma 13.12.2011 21:12:08 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    fillip75 12.10.2006 13:55
    ...a ja i tak lubię rodzinne dramaty.
    Jeżeli już porównujemy anime, to wymieniajmy tytuły z danego gatunku, bo niby od kiedy „Higurashi no naku koro ni” jest dramatem? Fakt ma sporo pobrań, ale ja zatrzymałem się na siódmym odcinku i stwierdziłem, że w życiu tak się nie wynudziłem. Co nie oznacza, że akurat tamto anime jest złe. Zwyczajnie nie trafiło w moje gusta. Pamiętam, jak z niecierpliwością czekałem kolejnych wolnych chwil, by obejrzeć odcinki „Aishiteruze Baby”, „Shinigami no Ballad”, „Jigoku Shoujo”. Co do wielości pobrań. No cóż. O ile pamiętam, to samo było z „Tokyo Mew Mew”, „Shinigami no Ballad”, czy ostatnio „Magical Girl Nanoha”, ale do czasu oddania ostatniego odcinka uległo to zmianie. Po pewnym czasie są ściągane w zadowalającej ilości. Ale czy naprawdę o to chodzi? Sam zdziwiłem się, że ktoś zechce ściągnąć „Panyo Panyo Di Gi Charat”... Bajeczka dla dzieci w wieku 5 lat, ale na tyle urocza, bym się nią zainteresował w zamierzchłej przeszłości. Ale powróćmy do „Binbou Shimai Monogatari”. Nadal upieram się, że seria jest warta obejrzenia. Każdy odcinek kryje w sobie zagadkę. Naturalnie nie na miarę „Jigoku Shioujo”, która miała charakter detektywistyczny. Tutaj chodzi o lekką historyjkę. Fakt, jest sporo łzawych scen, ale czy ich nie brakowało w „Aishiteruze Baby”? I jakoś człowiek nie porzygał się przy tym. Nota bene podziwiam, Japończyków za tak odważne typowo niedysneyowskie zakończenie tamtej serii. Powtórzę po raz wtóry, jak ktoś nie lubi dramatów to nie da się go do nich przekonać. Zresztą tak jak mnie do mecha, czy czegoś w gatunku DB, GTO…itp. Chociaż Villgust, nie powiem, mnie rozśmieszył. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

  • Avatar
    A
    Sekret 10.10.2006 22:58
    HHMMMMM ????
    Nie wiem co powiedzieć na temat tego anime można je oglądnąć oczywiście ale czuć jakiś niedosyt według mojego odczucia „GUST TO GUST” Pozatym jak zawsze bardzo fajna recenzja anime. Za wszelkie błędy ortograficzne przepraszam
  • Avatar
    R
    fillip75 10.10.2006 13:15
    A to ciekawe?
    Dziwne… Recenzent jawi się tutaj niczym Alfa i Omega tejże serii, ale czy na pewno obejrzał wszystkie części tego skądinąd uroczego anime? Tak, uroczego! A nie jak dało się tutaj wyczytać nudnego, jedynie łzawego i pozbawionego rozbudowanej fabuły serialu. Ale zacznijmy od początku, by była jasność. Nie jestem fanem telenowel. Ba! Szczerze ich nienawidzę i zapewne z tego też względu nie oglądam ich w telewizji. Co nie oznacza, że gardzę dobrym dramatem. Dodam, że jestem osobiście związany z tą serią, ponieważ podjąłem się przełożenia angielskich hardsubów na jęz. polski. Czyli mogę pochwalić się dogłębną znajomością tejże serii. Sam fakt, że przełożenie tekstu jest oparte na grupie DOREMI świadczy dobrze o treści tego anime. Ale wracając do konkretów. Chciałem zauważyć, że była sytuacja, iż chciano pomóc dziewczynkom i nie wydawały się one bynajmniej speszone tymże faktem. Cóż, przypomnijcie sobie, jak poszukiwały nowego lokum… No i jak? Świta? Dialogi… drętwe?! Jakby rzeczywiście takie były, to bym tę serię w tydzień załatwił. Niestety, a może raczej „stety”, często stawałem w paru miejscach, by je sprytnie i treściwie przełożyć na nasz język ojczysty. Trudny, aczkolwiek piękny. „Sierocińce”, „Domy opieki”... Boże! A co to ma być powieść Dickens'a?! Widać taka była inwencja twórcza autora, by osadzić akcje w takich realiach. Dodam od siebie, że raczej częstych tak jak na anime przystało. Chociaż częściej się zdarza, że to jakiś nastolatek zostaje spadkobiercą, czy dorabiając utrzymuje cały dom, jak nie pałac. To, to raczej woła o pomstę do nieba! Ale, czy anime musi być logiczne? Przecież tutaj też nie jest zachowana logika. Przypomnijmy sobie Kyo utrzymuje siebie i siostrę rozwożąć gazety, bo „tatuś” je opuścił. A kiedy je opuścił? Po narodzeniu Asu. Czyli Kyo musiała pracować jako mały, kilkuletni brzdąc, który kleił się do sukienki mamy. O tym dowiadujemy się z ostatniego odcinka. Czy warto obejrzeć ten serial o „Historii Biednych Sióstr” (Poor Sisters Story)? Skoro nie odrzuca was ten tytuł, to tak. Bo w innym wypadku pozostaniecie zniesmaczonymi marudami. No bo, właściwie po cóż oglądacie dramat skoro nie cierpicie tego gatunku? Mnie osobiście się podobał. Nie powiem, żebym popadł w zachwyt, ale po komediach, ecchi, czy magii, czasami aż się chce coś spokojnego i uroczego obejrzeć. A na pewno ta seria sprosta tymże wymaganiom. Pozdrawia fan grupy DOREMI.
    • Obiwanshinobi 11.10.2006 07:01:49 - komentarz usunięto
      • fillip75 11.10.2006 13:05:33 - komentarz usunięto
        • Pottero 11.10.2006 22:25:49 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Pottero 9.10.2006 23:56
    Psie!
    W pełni zgadzam się z całym tekstem… Również przebrnąłem przez tę serię tylko po to, żeby móc napisać recenzję (dla konkurencji :)), bo w innym wypadku nie zdzierżył bym tego do końca – po jednym odcinku chciało mi się rzygać, do drugiego przymierzałem się przez dłuuugi czas… Kicz, chała, nuda i mnóstwo słodkości… Serii powinno zmienić się nazwę na „Binbō oglądający monogatari” albo po prostu jej zabronić, a wszelkie dostępne kopie spalić! Niestety, fansuberzy już swoje zrobili, więc nici z tego pięknego planu!
  • Avatar
    A
    Yps. 9.10.2006 17:35
    Szkoda czasu
    Przez tę chałę przebrnęłam tylko dlatego, że relacje panujące między mną, a moją siostrą są podobne do tych między Kinko i Ginko. Niestety, to anime to jedno wielkie nieporozumienie. Nie sądziłam, że miłość dwóch siostrzyczek trzeba przyozdobić taką ilością dhrramatu. Kiczowate.