Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Kuzu no Honkai

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Dark Lord 30.10.2017 16:11
    Madness
    Powiem szczerze, długo się zabierałem do serii. Ogólnie zawsze staram się dać serii szansę. Tu wymagało to ode mnie jak widza pozostawienia w tyle mojej moralnej oceny postępowania bohaterów.
    Moja opinia jest zasadniczo krótka: Anime trudne z pokręconą fabułą i moralnością, ale mające swój klimat i dające do myślenia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maciejka 30.07.2017 14:19
    Bleh
    Nie podoba mi się, nie polecałabym. Można się tu dopatrywać różnych mechanizmów psychologicznych, niemniej odnoszę wrażenie, że większość dziwnych pomysłów została tu upchnięta wyłącznie po to, by szokować widza. Samo poszukiwanie zamiennika ukochanej osoby, będące zasadniczo osią serii, wydaje mi się głupie i naiwne. Nie wyobrażam sobie, bym miała swój potencjalny obiekt westchnień zastąpić równie nieszczęśliwym z miłości kolegą, a w dodatku odczuwać z tego jakąś satysfakcję seksualną i wciąż żywić nadzieję, że uda mi się związać z obiektem westchnień! Nie neguję istnienia takich zachowań w rzeczywistości, ale do mnie to nie przemawia, podobnie jak sama kwestia seksualności w tej serii, która w porównaniu do skrajnie uroczych i niewinnych anime, popadła w drugą nieprzekonującą skrajność. Każdy uprawia seks z każdym, wszyscy myślą wyłącznie o fizycznych zbliżeniach, tworzą się jakieś dzikie wielokąty erotyczne, nagle okazuje się, że w poczet postaci wchodzi również lesbijka, bo czemu nie, będzie przecież bardziej kontrowersyjnie, nie? Seksu było tyle, że przypominało to raczej hentaja ze sporadycznymi scenkami codzienności. Oprócz tego nie mogło też zabraknąć kobiety modliszki, która byłaby bardziej przekonująca,  kliknij: ukryte 

    Na początku byłam serią zaintrygowana, ale im dalej w las, tym większy towarzyszył mi niesmak.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Playboy 22.07.2017 20:59
    Seria która pod koniec wyrzekła sama siebie i doprowadziła do festiwalu żenady.

    Niestety nie jest to wina studia, tylko autora mangi
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.07.2017 03:46
    Długo zabierałem się za dokończenie serii – zniesmaczyła mnie scena w której  kliknij: ukryte  i gdybym po tym oglądał „normalnie” następne odcinki, to prawdopodobnie od razu bym zbeształ serię pisząc o niej w podsumowaniu. Musiałem nabrać trochę dystansu i następne odcinki oglądać w odpowiednich odstępach czasowych, żeby móc możliwe obiektywnie spojrzeć na historię, która w założeniu przecież wcale nie chce być ani niewinna, ani interesująca dla przeciętnego widza. Tak – przeciętny widz nie znajdzie tu nic dla siebie – paringi są specjalnie ustawiane w taki, a nie inny sposób, jest nadmiar scen łóżkowych, które bardzo szybko przestają cokolwiek wnosić do serii i po prostu brak podziału na postacie pozytywne i negatywne – tutaj wszystko jest wykręcone. Takie w założeniu prawdopodobnie miało być.

    Do rzeczy.
    ____________________________________________________________

    Bohaterowie

    Akane – Zacząłem od niej nie bez powodu. Jestem strasznie rozczarowany sposobem, w który została potraktowana ta postać. W pewnym momencie z niezależnej postaci wprowadzającej sporo emocjonalnej pikanterii stała się następnym, zwykłym pionkiem w rękach autora. Przestała żyć swoim życiem – jej światopogląd jest oparty na kompletnej głupocie. Co mnie tak poirytowało? Manipulatorzy jej rodzaju to zazwyczaj bardzo inteligentne osoby, które nie popełniają głupich błędów –  kliknij: ukryte .

    Kanai – najnudniejsza postać z całej serii i być może kandydat do nudziarza roku. Cieszy mnie bardzo, że poświęcono mu niewiele czasu antenowego, bo inaczej seria mogłaby na tym poważnie ucierpieć. Poza tym jest właściwie jedna istotna kwestia o której trzeba wspomnieć względem jego postaci. Niektórzy mogliby pomyśleć, że Kanai­‑sensei był niewinny i empatyczny. Nie. Osobiście uważam, że wcale nie był lepszy od reszty. Piję tutaj do sytuacji, w której  kliknij: ukryte .

    Kirishima Atsuya – epizodyczna postać i chyba jedyna, która ma w sobie namiastki pozytywnych cech charakteru.

    Sanae – szczerze mówiąc nie wiem, czy jest warta szerszego opisu. Postać stworzona przez autorkę na potrzeby „przesuwania się za granicę”; jej zachowanie miało być oburzające dla widza i jakby nie było spełniała swoje zadanie. Na plus była seiyu z bardzo dojrzałym i przyjemnym głosem.

    Noriko(Moca?) – dziwna ozdoba do serii i kompletnie nierealistyczny projekt postaci. Zwykłe widzimisie autorki, prawdopodobnie według niej brakowało „księżniczki” w serii… szkoda, że wzięła to zbyt dosłownie.

    Mugi – idealny przykład postaci pokazujący, że autorka nie rozumie w jaki sposób działa umysł mężczyzny. Oczywiście nie wymaga się idealnej znajomości myślenia płci przeciwnej ale tutaj obijamy się o pewien stereotyp postaci. Urósł on w moich oczach w kilku momentach ale ostatnie odcinki kompletnie popsuły jego wizerunek. To jest taki chłopak z romansu shoujo żywcem wyjęty i później chyba nawet autorzy przestają się z tym kryć.

    Hanabi – najciekawsza z postaci oraz filar serii. Można by o niej napisać cały referat i pewnie byłoby to mało. Planowałem się nieco bardziej rozpisać o niej ale chyba poprzestanę tylko na tym, co mi w niej nie odpowiadało. Po pierwsze  kliknij: ukryte .

    Fabuła

    Zdecydowanie trzeba było obejrzyć całość, żeby móc ocenić jakość fabuły. Do ok. połowy ciągnie się w powolnym tempie i można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest „przyzwoita”, później zaczynają się wieczne analizy działań przy każdym wydarzeniu i sama historia mimo, że nabiera tempa, to niespecjalnie zachęca do dalszego oglądania. Sporo mini­‑arców, mających raczej niewielki wpływ na historię.

    Niestety jednak fabuła sama w sobie nie jest mocną stroną serii – ba! powiedziałbym, że najsłabszą. Zbyt tutaj wiele nawciskanych różnych widzimisie autorki i całość nie prowadzi tak naprawdę do niczego. Podsumowanie jest słabe.

    Cieszę się jednak, że zakończenie było „klasyczne” – nie było to poprowadzone odpowiednio, żeby wyszło coś bardziej oryginalnego. Było to natomiast bardziej dojrzałe podejście. Ze szkolnych miłości się wyrasta, a przynajmniej w większości przypadków.

    Od strony technicznej

    Kreska jest naprawdę przyjemna. Całość przypomina trochę styl romansów shoujo i pomimo, że generalnie stronię od tego gatunku, to w tym przypadku było jak najbardziej na plus. Bardzo profesjonalny montaż dźwięku – seiyu naprawdę się postarali. Czuć tutaj emocje, wewnętrzne monologi emanują pogardą dla własnych, niestosownych zachowań – to mi się podobało, pozwala się to o wiele lepiej wczuć w postaci.

    Podsumowanie

    Szczerze, to cieszę się, że mam tę serię za sobą. Miała być szansę czymś poważniejszym – obrazem problemów w związkach, relacjach młodych ludzi i generalnie dramatem wartym wspomnienia. W moim przypadku niestety kończy jednak w miejscu gdzieś, gdzie wolałbym o niej zapomnieć. Doceniam jak najbardziej starania i kilka innych rzeczy, w tym projekty(przynajmniej wstępne) postaci ale nie będę mógł z czystym sumieniem polecić serii widzom, którzy spodziewają się dramatu nienasyconego zwichniętą wizją autorów. No i nadmierną ilością stosunków, których niejeden hentai mógłby się powstydzić.

    Moja ocena końcowa składa się z zapunktowania postaci i strony technicznej, zwłaszcza ta druga jest naprawdę dobra i zaniżanie punktacji ze względu na słabą fabułę byłoby trochę niesprawidliwe.

    Ode mnie 7/10 i polecam osobom, które mają ochotę na dobry dramat ale jednocześnie są w stanie przetrawić „wymysły” autorów, do których również zaliczają się nadmierne sceny łóżkowe.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Konucci 9.07.2017 02:15
    Nieszablonowe
    Produkcja z całą pewnością nietypowa, a to za sprawą nieschematycznego podejścia do przedstawienia bliższych relacji interpersonalnych oraz ukazanie całej gamy uczuć z nimi związanych. Seria niebanalna, okraszona dość wciągającą fabułą na czele z autentycznymi postaciami tworzą klimatyczny melodramat z psychologiczną otoczką.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yandere-chan 20.06.2017 10:21
    W obronie ścierek do podłogi
    Poza tym, że zgadzam się z Maxromem oraz J z wcześniejszych komantarzy, dodam, że w ogóle dziwi mnie podejście recenzenta. Dramat, dramat psychologiczny, romans… I text w recenzji "Co więcej, żadne z nich nie poddaje się w kwestii walki o swoją prawdziwą miłość, a to prowadzi do kolejnych problemów i nieporozumień. Wszystko to sprawia, że ich związek jest po prostu toksyczny, bez szans na szczęśliwe zakończenie."... a czego się spodziewałeś?!?!?! Jak można wypominać postaciom DRAMATU toksyczność albo desperację w ich zachowaniach? Jaka będzie następna recenzja? Zarzucanie komedii że jest śmieszna?

    Nie wiem, może ja sama jestem przez osobiste przejścia zbyt znieczulona na brak rozsądku w zachowaniach ludzkich i z góry raczej zakładam że ludzie będą się zachowywali bez sensu, reakcjonalnie i emocjonalnie… I dlatego nie przeszkadzają mi historie jak Scum's Wish. Bo ja w realu widziałam gorzej. Hej, zresztą wystarczy wejść na internety i poczytać, żeby zauważyć, że szaleństwo, samolubstwo i głupota nie znają granic.


    Wiem, że to ostry osąd, ale stwierdzam, że do recenzji zabrał się nieodpowiedni człowiek. Mianowicie ktoś bez zrozumienia czy zdolności analizy przyczyn dla których ludzie popełniają błędy. Ktoś, kto jest zdolny pojmować jedynie przez pryzmat swoich doświadczeń („JA nie dałbym się tak traktować, więc ta osoba z góry jest głupia/jest szmatą do podłogi!”). Powiem szczerze, że dość często widzę taką postawę wobec historii gdzie postać popełnia „grzech” zachowując się inaczej niż czytelnik by to założył. Jeżeli jest to dziura logiczna w fabule, można to wybaczyć, ale jeżeli zachowanie postaci może być całkowicie usprawiedliwioną wadą charakteru… to powiem szczerze, takie zarzuty są skrajnie irytujące i dla mnie świadczą o ograniczonym postrzeganiu rzeczywistości.


    Nie powiedziałabym, że dla mnie Scum's Wish jest idealne w swojej patologii, albo w 100% wiernie odwzorowujące ludzką psychikę. Miałam sporo jakiś „ale”, gdy to oglądałam.

    Nie jest to nawet moja ulubiona historia tego typu.

    Ani też nie pochwalam destrukcyjnych zachowań, to nie o to mi chodzi. Ja po prostu nie neguję faktu ich występowania, ani tego, że jest to taki sam element konstrukcji fabuły jak każdy inny.


    A historie takie jak ta są szansą na wgląd w historie ludzi, którzy nie zawsze (albo wręcz rzadko) wiedzą jak postąpić rozsądnie, dlaczego to robią, jak internalizują albo przyzwyczajają się do swojej sytuacji i dlaczego się w niej pogrążają.

    Często zaczynają ciekawe dyskusje. Ja np. poleciłabym analizę YT autorstwa PedanticRomantic która daje dodatkową perpektywę.

    Nie miałabym ŻADNEGO problemu z negatywną recenzją napisaną przez osobę która rozumie podstawowe założenia fabuły… tutaj ma miejsce negowanie tychże założeń i przedstawianie ich jako… wad? Serio?

    Stąd mój impuls żeby bronić tego anime.


    Można stać okoniem i gadać „jacy oni są bez sensu i nierozsądni i zdrowi ludzie tak się nie zachowują”...Cóż…lol…newsflash, to nie jest historia o „zdrowych” ludziach.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 4
    Maxromem 18.06.2017 14:19
    „Dwójka nieszczęśliwych uczniów postanawia zostać parą, aby zapomnieć i leczyć sercowe rany.

    Szybko jednak się okazuje, że owo leczenie ma polegać na kontaktach cielesnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie detale. Zacznijmy od najgłupszej rzeczy – Hanabi i Mugi w trakcie zbliżeń wyobrażają sobie swoich ukochanych. Rzecz jasna prowadzi to do odwrotnych skutków aniżeli zakładana przez nich ucieczka od rzeczywistości. Co więcej, żadne z nich nie poddaje się w kwestii walki o swoją prawdziwą miłość, a to prowadzi do kolejnych problemów i nieporozumień. Wszystko to sprawia, że ich związek jest po prostu toksyczny, bez szans na szczęśliwe zakończenie.”

    No właśnie nie. Po pierwsze, nie zeszli się po to by zapomnieć. Po drugie, nie zeszli się po to by leczyć rany. Wręcz przeciwnie. Zeszli się własnie po to, by móc się lizać i wyobrażać sobie, że robią to z miłością swojego życia, a nie ze sobą nawzajem. Oni nie stali się parą, bo mieli nadzieję na to, że w końcu stworzą ze sobą jakiś normalny związek, tylko jako dwoje seksualnie sfrustrowanych i zfriendzonowanych nastolatków chcieli jakoś tę frustrację wyładować. Nic dziwnego, że żadne z nich nie poddało się w kwestii swojej prawdziwej miłości – ich celem od zawsze było zejście się z odpowiednim nauczycielem.

    Chciałbym powiedzieć, że recenzent nie uważał przy seansie, ale jak można nie uważać na tyle, żeby cały główny konflikt tego serialu, to na czym opiera się cała fabuła tak potwornie przeinaczyć?
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 8
    J ♣ 18.06.2017 10:02
    piotrek napisał(a):
    Moda na sukces, sezon wiosna 2017

    Takiego porównania mógł użyć tylko ktoś, kto nie oglądał „Kuzu no Honkai” albo w życiu nie miał styczności chociaż z jednym odcinkiem „Mody na sukces”. Tak czy siak, już na starcie podaje to w wątpliwość rzetelność recenzenta.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    EvilToken 7.06.2017 17:19
    Ciężkie
    Jeśli miałbym opisać tą serie jednym słowem było by to „Ciężkie”... Natłok wszystkiego… Masa dramatu a z każdym odcinkiem coraz ciężej jest ją przełknąć. Ogólnie sama w sobie jest dobra ale tylko dla ludzi którzy lubią tego typu tematyke
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    yasu 4.04.2017 12:51
    Wybiórczo, czy w całości?
    Nie da sie ukryć, pozycja kontrowersyjna dla dojrzalszych widzów.

    Bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie realistycznie przedstawione mechanizmy psychologiczne. W szczególności warunkowanie zachowania przez sposób postrzegania samego siebie i rzeczywistości został przedstawiony na bardzo wysokim poziomie. Postaci spójne i przemyślane. Wiele osób irytują główni „drewniani” bohaterowie. Ja odnoszę wrażenie, że zarówno Mugi jak i Hanabi stali się tacy w wyniku sytuacji jaka zaistniała. Stąd też musieli zostać w ten sposób przedstawieni. Zmiana jaka się w nich dokonała w wyniku sytuacji, dała początek dalszemu pogrążaniu się i kolejnym nieodwracającym precedensom. Co ciekawe, postacie były z gruntu zdecydowane, wiedziały czego chcą. A to, że miały jedynie iluzję kontroli to cóż…bardzo ludzki wymiar.
    Troszeczkę za dużo melodramatu tu się moim zdaniem wkradło. Stąd też kwestia gatunkowa pozostaje dla mnie pod znakiem zapytania. Twórcy niezwykle płynnie przechodzą od seinen do josei. Czystego seinen tutaj nie dostrzegam z prostej przyczyny – seria składa się w dużej mierze z opisów stanów wewnętrznych kobiet. Odnoszę wrażenie, że jest to celowy zabieg mający na celu zwiększenie grona odbiorców.
    __________
    Historia swoją innością na pewno zasługuje na uwagę, lecz ocena inności to już troszeczkę inna sprawa. No i czas na meritum!

    Kuzu no Honkai traktować jako całość, czy jednak odnosić się do poszczególnych wątków? Traktując te 12 odcinków jako całość jestem rozczarowana. Nie podoba mi się tak duże zwrócenie uwagi na Akane. Równie dobrze mogli zagłębić się w przeżycia wewnętrzne ukochanego Hanabi dla zachowania równowagi. Nie zrobiono tego, gdyż zapewne był on zbyt oczywisty. Podobnie oczywista była dla mnie metodologia Akane, stąd też nie rozumiem, po jaką cholerę zmarnowano na nią tyle czasu?

    Aczkolwiek skupiając się na poszczególnych wątkach powyższego problemu nie dostrzegam. Jedyne co, to jestem pod olbrzymim wrażeniem. Nie ukrywam, seria mnie zafascynowała. (Fakt wbiła w fotel, bo planowałam lekkie i przyjemne romansidło do herbatki…możliwe, że pierwsze wrażenie wpłynęło znacząco na odbiór całości). Podejrzewam, że dużą role w odbiorze odgrywa to, czy oglądamy wszystko na raz, czy mamy doznawane doznania w postaci tygodnia przerwy. Ja obejrzawszy ponad połowę pod rząd, oczekiwałam każdego kolejnego odcinka z niecierpliwością. Poszczególne wątki mnie poruszyły, irytowały itd. Mówiąc ogólnie wzbudzały silne emocje skłaniając przy tym do przemyśleń. Smutno troszkę, że już po wszystkim :<

    Pozycja na pewno pozostanie w pamięci na długo. Oceniając całość razem 6/10, z perspektywy poszczególnych wątków 8/10, 9/10? Niemniej mając w pamięci odczucia towarzyszące serii i powstały w ich wyniku sentyment pozycje zakwalifikowałam już do miana ulubionych. Żeby tego było mało, już teraz wiem, że sięgnę do niej ponownie, lecz z pominięciem niektórych epizodów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Conquest 2.04.2017 09:41
    trochę naciągane 7/10
    Jak komentujący niżej zauważyli, anime jest ciekawe raczej jako psychologiczne, niż romans. Generalnie nie jest to nic specjalnego, ale w zakresie anime, gdzie o cokolwiek poważniejszego trudno, to jest prawdziwy seinen, więc warto się nim zainteresować.

    Było trochę prowokacyjne i „zryte”. Historia podobała mi się raczej na początku, potem zmonopolizowała i przesyciła to bardzo jedna postać kobieca i w efekcie zaczęło mi się nudzić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Gutosaw 1.04.2017 01:30
    Seria jedna z wielu, czy ta jedyna?
    Pod kątem psychologicznym jest to dzieło bardzo ciekawe. Myślę jednak, że przeważającym czynnikiem była dla mnie piękna femme fatale. Jej bawienie się ludźmi pod pewnymi względami przypominało mi moje własne zachowanie (chociaż ja staram się nikogo nie krzywdzić), a motywacja była wiarygodna. Reszta postaci była tłem dla tej kobiety.
    Historia może nie była porywająca, ale przedstawiona w taki sposób, że nie sposób było się nudzić. Niezbyt często zwracam uwagę na stronę wizualną, ale tutaj styl bardzo mi się podobał.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saber 31.03.2017 19:00
    słabo
    Jak dla mnie pomiędzy 3 a 4/10. Na szczęście jedyna postać którą lubiłam (Noriko) wyszła w sumie dobrze na tym wszystkim a jednocześnie nie została zaplątana w najgorszy bałagan. Cała reszta bohaterów… szkoda słów, nie są to prawdziwe postaci. Anime jest przeciwieństwem wyidealizowanego romansu ale wpada z kolei w przeciwną skrajność. Nie da się tego brać na poważnie, a losy postaci które są obojętne/nielubiane przez widza nie angażują emocjonalnie. Nudne raczej nie było, coś się zawsze działo, co tydzień ciekawa byłam co za głupota się tym razem odstawi na ekranie. Niemniej nawet jako taka bezmózga rozrywka sprawdza się średnio, bo po czasie zaczyna męczyć. Mniej więcej w środku serii miałam już lekko dość tej farsy. Ładnie to zrobione wizualnie i tyle. Nic więcej to w sobie nie ma. Pozostawia nawet lekki niesmak.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Maxromem 31.03.2017 03:20
    No i koniec chyba najbardziej kontrowersyjnego show tego sezonu.

    Fabularnie to jest to raczej klapa, bo wszystkie wątki są potraktowane dosyć ubogo. Przedstawienie takiej ilości związków i nie rozwiązanie żadnego z nich w odpowiedni sposób (może od biedy związek nauczycieli) strasznie irytuje. Na początku to jeszcze miało to jakieś ręce i nogi, ale po kilku odcinkach udziwnienia wydawały się być wrzucane tylko w celu skomplikowania całości. Z postaciami też różnie. Te, dla których było odpowiednio dużo czasu, były przedstawione dosyć dobrze, a inne tylko po najniższej linii oporu.

    Za to wykonanie było ekstra. Jak na „przegadaną” serię, bardzo mnie ucieszyło wykorzystanie kratek jak w mandze, które dodają statycznym scenom niejakiego dynamizmu. Oprawa graficzna wygląda dobrze za sprawą miękkiej kreski, animacja raczej taka se. Muzyka to w zasadzie kapitalny opening i niezły ending, tak pomiędzy to nawet nie pamiętam.

    No i oczywiście jest jeszcze fanserwis. Na początku miałem nadzieję, że dosyć graficzne pokazanie scen „łóżkowych” posłuży podkreśleniu dojrzałości tematyki. Niestety, scenariusz nie domagał, więc dostaliśmy w zasadzie tylko dosyć mocny fanserwis. W sumie, lepsze to niż jakieś panty shoty czy inne wywracanie się na cycki, ale bez tego strat wielkich by nie było.

    Cóż, w sumie to podobało mi się. Pomimo tego, że nie jest to seria tak dojrzała jak jej się wydaje, to miło jest obejrzeć coś innego, coś bardziej oryginalnego. Niedoróbki fabularne są ewidentne, ale ogląda się to całkiem dobrze. Zdecydowanie jest to zasługa pojedynczych scen czy motywów, a nie całości, ale nie jest to jakiś koszmarny problem.

    Rozciągnięcie całości na dwa sezony i ograniczenie fanserwisu wyszłoby tej serii na dobre. Szkoda, że twórcy ograniczyli się w tych dwunastu odcinkach. Trudno jest tez to komukolwiek polecić, bo potrzeba odpowiedniego gustu i dostatecznego znudzenia „typowym romansem anime” by to się komuś podobało. Ode mnie taka naciągana, ale dam tę siódemkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saarverok 4.03.2017 20:34
    Nie wiem, co o tym sądzić. Pomimo tego, że postacie zachowują się absurdalnie, to anime jednak mnie bierze. Pomijając wątki seksualne, same mechanizmy psychologiczne postaci są bardzo wiarygodne. Może tu już wychodzi to, że jestem po prostu stęskniony za dobrym anime psychologicznym, a to ma dobrze skonstruowaną narrację oddającą myśli bohaterów w danym momencie. Ocena na MAL też jest dobra (8/10), więc coś w tym musi być.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ted 18.02.2017 21:00
    drop
    Okej, ja mam dość. Dałem radę 5,5 odcinka, a to i tak dużo. 3/4 anime to seks, więc… what for?
    Odpowiedz
  • Ted 13.02.2017 10:30:22 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    :V 7.02.2017 14:07
    Czytam mangę, i niestety moje przypuszczenia się sprawdzają, co chapter to historia robi się bardziej absurdalna.
    Teraz ewidentnie widać, że autorka mangi, nie chciała stworzyć dobrej historii, a historie która będzie szokować. Jak uważacie, że teraz historia jest „nierealistyczna” to lepiej rzućcie ten seans w cholerę.
    Mało istotny spoiler :  kliknij: ukryte 
    Dosyć istotny spoiler:  kliknij: ukryte 
    Stan spoilerów do 23 chaptera, dalej jeszcze nie czytałem, i niezbyt mi się chcę, lubię kiedy historia jest ciężka i wyłamuje się z koncepcji  kliknij: ukryte , ale to jest tak idiotyczne, że aż trochę brak słów.
    Odpowiedz
  • odpowiedzi: 0 Moslaten 4.02.2017 20:51:30 - komentarz usunięto
  • Ted 4.02.2017 18:30:30 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Rinsey 4.02.2017 13:33
    Póki co, jeżeli chodzi o sposób robienia anime, to dla mnie dokładne przeciwieństwo Zestirii 2017. Dużo mniejszy budżet, ale sposób narracji sprawia, że połykam odcinek na jednym oddechu. Oby zostało tak do końca :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    J ♣ 2.02.2017 22:34
    Moim zdaniem zachowanie Ecchan było nierealistyczne:  kliknij: ukryte  Nikt naprawdę zakochany w drugim człowieku nawet by tak sobie nie pomyślał, a co dopiero wprowadził w czyn. No chyba, że się miłość utożsamia z pożądaniem…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    hdrn 2.02.2017 21:47
    No to okazuje się, że Minagawa­‑Sensei jest nie tylko kobietą rozwiązłą, ale również reprezentuje typ osobowości zwany popularnie „modliszką”.
    W przeciwieństwie do niektórych, nie uważam tego typu zachowań za przerysowane. Tego typu kobiet jest w prawdziwym życiu aż za nadto.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ciku 1.02.2017 19:58
    Meh, jednak drop.
    Myślałem, że jednak wytrwam dłużej, ale jakieś to takie nijakie, miałkie. Po przeczytaniu spojlera co tam się dalej wydarzy, moje zainteresowanie tym tytułem lekko wzrosło, ale szkoda mi czasu.

    Mam takie samo uczucie jak przy oglądaniu Mayoiga, Gangsty czy Jormungand, że może się tam dalej coś ciekawego jednak wydarzy, ale mimo wszystko nie warto się męczyć, tym bardziej, że mamy taki udany sezon zimowy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Ted 31.01.2017 02:29
    Całkiem śmiszny hentaj
    Nie wiem, skąd się w ogóle biorą opinie, że ta bajeczka porusza jakieś cięższe tematy. Prawdę powiedziawszy, chyba najprościej zakwalifikować ją jako takiego soft hentaia z nutką śmieszności. Co prawda, akcje nie są tutaj nawet w połowie tak mocne jak w zwykłych hentajach, ale perspektywa tego, że normalnie emitują coś takiego w telewizji, dodaje nieco smaczku.

    Mini recenzja = języczek, lesbijki, jazda na ręcznym, a w tle Bogusław Łęcina i jego śmieszki. No może nie Boguś, bo całość jest raczej w tonie pseudoromantycznych aniżeli remontowo­‑budowlanym.

    Ogólnie przerysowane toto do potęgi entej, zachowania bohaterów mało zrozumiałe (i jeszcze mniej realistyczne), ale jednak nawet przyjemnie się ogląda, bo a to jakiś śmieszek, a to „zaciąganie ręcznego” mimo że oglądasz normalną serię TV.

    Nawet polecam, ale nie piszcie bzdur, że to jakiś dramat jest, bo brechtam za każdym razem, jak coś takiego czytam.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime