Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Komentarze

Kuzu no Honkai

  • Avatar
    A
    Maciejka 30.07.2017 14:19
    Bleh
    Nie podoba mi się, nie polecałabym. Można się tu dopatrywać różnych mechanizmów psychologicznych, niemniej odnoszę wrażenie, że większość dziwnych pomysłów została tu upchnięta wyłącznie po to, by szokować widza. Samo poszukiwanie zamiennika ukochanej osoby, będące zasadniczo osią serii, wydaje mi się głupie i naiwne. Nie wyobrażam sobie, bym miała swój potencjalny obiekt westchnień zastąpić równie nieszczęśliwym z miłości kolegą, a w dodatku odczuwać z tego jakąś satysfakcję seksualną i wciąż żywić nadzieję, że uda mi się związać z obiektem westchnień! Nie neguję istnienia takich zachowań w rzeczywistości, ale do mnie to nie przemawia, podobnie jak sama kwestia seksualności w tej serii, która w porównaniu do skrajnie uroczych i niewinnych anime, popadła w drugą nieprzekonującą skrajność. Każdy uprawia seks z każdym, wszyscy myślą wyłącznie o fizycznych zbliżeniach, tworzą się jakieś dzikie wielokąty erotyczne, nagle okazuje się, że w poczet postaci wchodzi również lesbijka, bo czemu nie, będzie przecież bardziej kontrowersyjnie, nie? Seksu było tyle, że przypominało to raczej hentaja ze sporadycznymi scenkami codzienności. Oprócz tego nie mogło też zabraknąć kobiety modliszki, która byłaby bardziej przekonująca,  kliknij: ukryte 

    Na początku byłam serią zaintrygowana, ale im dalej w las, tym większy towarzyszył mi niesmak.
  • Avatar
    A
    Playboy 22.07.2017 20:59
    Seria która pod koniec wyrzekła sama siebie i doprowadziła do festiwalu żenady.

    Niestety nie jest to wina studia, tylko autora mangi
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.07.2017 03:46
    Długo zabierałem się za dokończenie serii – zniesmaczyła mnie scena w której  kliknij: ukryte  i gdybym po tym oglądał „normalnie” następne odcinki, to prawdopodobnie od razu bym zbeształ serię pisząc o niej w podsumowaniu. Musiałem nabrać trochę dystansu i następne odcinki oglądać w odpowiednich odstępach czasowych, żeby móc możliwe obiektywnie spojrzeć na historię, która w założeniu przecież wcale nie chce być ani niewinna, ani interesująca dla przeciętnego widza. Tak – przeciętny widz nie znajdzie tu nic dla siebie – paringi są specjalnie ustawiane w taki, a nie inny sposób, jest nadmiar scen łóżkowych, które bardzo szybko przestają cokolwiek wnosić do serii i po prostu brak podziału na postacie pozytywne i negatywne – tutaj wszystko jest wykręcone. Takie w założeniu prawdopodobnie miało być.

    Do rzeczy.
    ____________________________________________________________

    Bohaterowie

    Akane – Zacząłem od niej nie bez powodu. Jestem strasznie rozczarowany sposobem, w który została potraktowana ta postać. W pewnym momencie z niezależnej postaci wprowadzającej sporo emocjonalnej pikanterii stała się następnym, zwykłym pionkiem w rękach autora. Przestała żyć swoim życiem – jej światopogląd jest oparty na kompletnej głupocie. Co mnie tak poirytowało? Manipulatorzy jej rodzaju to zazwyczaj bardzo inteligentne osoby, które nie popełniają głupich błędów –  kliknij: ukryte .

    Kanai – najnudniejsza postać z całej serii i być może kandydat do nudziarza roku. Cieszy mnie bardzo, że poświęcono mu niewiele czasu antenowego, bo inaczej seria mogłaby na tym poważnie ucierpieć. Poza tym jest właściwie jedna istotna kwestia o której trzeba wspomnieć względem jego postaci. Niektórzy mogliby pomyśleć, że Kanai­‑sensei był niewinny i empatyczny. Nie. Osobiście uważam, że wcale nie był lepszy od reszty. Piję tutaj do sytuacji, w której  kliknij: ukryte .

    Kirishima Atsuya – epizodyczna postać i chyba jedyna, która ma w sobie namiastki pozytywnych cech charakteru.

    Sanae – szczerze mówiąc nie wiem, czy jest warta szerszego opisu. Postać stworzona przez autorkę na potrzeby „przesuwania się za granicę”; jej zachowanie miało być oburzające dla widza i jakby nie było spełniała swoje zadanie. Na plus była seiyu z bardzo dojrzałym i przyjemnym głosem.

    Noriko(Moca?) – dziwna ozdoba do serii i kompletnie nierealistyczny projekt postaci. Zwykłe widzimisie autorki, prawdopodobnie według niej brakowało „księżniczki” w serii… szkoda, że wzięła to zbyt dosłownie.

    Mugi – idealny przykład postaci pokazujący, że autorka nie rozumie w jaki sposób działa umysł mężczyzny. Oczywiście nie wymaga się idealnej znajomości myślenia płci przeciwnej ale tutaj obijamy się o pewien stereotyp postaci. Urósł on w moich oczach w kilku momentach ale ostatnie odcinki kompletnie popsuły jego wizerunek. To jest taki chłopak z romansu shoujo żywcem wyjęty i później chyba nawet autorzy przestają się z tym kryć.

    Hanabi – najciekawsza z postaci oraz filar serii. Można by o niej napisać cały referat i pewnie byłoby to mało. Planowałem się nieco bardziej rozpisać o niej ale chyba poprzestanę tylko na tym, co mi w niej nie odpowiadało. Po pierwsze  kliknij: ukryte .

    Fabuła

    Zdecydowanie trzeba było obejrzyć całość, żeby móc ocenić jakość fabuły. Do ok. połowy ciągnie się w powolnym tempie i można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest „przyzwoita”, później zaczynają się wieczne analizy działań przy każdym wydarzeniu i sama historia mimo, że nabiera tempa, to niespecjalnie zachęca do dalszego oglądania. Sporo mini­‑arców, mających raczej niewielki wpływ na historię.

    Niestety jednak fabuła sama w sobie nie jest mocną stroną serii – ba! powiedziałbym, że najsłabszą. Zbyt tutaj wiele nawciskanych różnych widzimisie autorki i całość nie prowadzi tak naprawdę do niczego. Podsumowanie jest słabe.

    Cieszę się jednak, że zakończenie było „klasyczne” – nie było to poprowadzone odpowiednio, żeby wyszło coś bardziej oryginalnego. Było to natomiast bardziej dojrzałe podejście. Ze szkolnych miłości się wyrasta, a przynajmniej w większości przypadków.

    Od strony technicznej

    Kreska jest naprawdę przyjemna. Całość przypomina trochę styl romansów shoujo i pomimo, że generalnie stronię od tego gatunku, to w tym przypadku było jak najbardziej na plus. Bardzo profesjonalny montaż dźwięku – seiyu naprawdę się postarali. Czuć tutaj emocje, wewnętrzne monologi emanują pogardą dla własnych, niestosownych zachowań – to mi się podobało, pozwala się to o wiele lepiej wczuć w postaci.

    Podsumowanie

    Szczerze, to cieszę się, że mam tę serię za sobą. Miała być szansę czymś poważniejszym – obrazem problemów w związkach, relacjach młodych ludzi i generalnie dramatem wartym wspomnienia. W moim przypadku niestety kończy jednak w miejscu gdzieś, gdzie wolałbym o niej zapomnieć. Doceniam jak najbardziej starania i kilka innych rzeczy, w tym projekty(przynajmniej wstępne) postaci ale nie będę mógł z czystym sumieniem polecić serii widzom, którzy spodziewają się dramatu nienasyconego zwichniętą wizją autorów. No i nadmierną ilością stosunków, których niejeden hentai mógłby się powstydzić.

    Moja ocena końcowa składa się z zapunktowania postaci i strony technicznej, zwłaszcza ta druga jest naprawdę dobra i zaniżanie punktacji ze względu na słabą fabułę byłoby trochę niesprawidliwe.

    Ode mnie 7/10 i polecam osobom, które mają ochotę na dobry dramat ale jednocześnie są w stanie przetrawić „wymysły” autorów, do których również zaliczają się nadmierne sceny łóżkowe.
  • Avatar
    A
    Konucci 9.07.2017 02:15
    Nieszablonowe
    Produkcja z całą pewnością nietypowa, a to za sprawą nieschematycznego podejścia do przedstawienia bliższych relacji interpersonalnych oraz ukazanie całej gamy uczuć z nimi związanych. Seria niebanalna, okraszona dość wciągającą fabułą na czele z autentycznymi postaciami tworzą klimatyczny melodramat z psychologiczną otoczką.
  • Avatar
    A
    Yandere-chan 20.06.2017 10:21
    W obronie ścierek do podłogi
    Poza tym, że zgadzam się z Maxromem oraz J z wcześniejszych komantarzy, dodam, że w ogóle dziwi mnie podejście recenzenta. Dramat, dramat psychologiczny, romans… I text w recenzji "Co więcej, żadne z nich nie poddaje się w kwestii walki o swoją prawdziwą miłość, a to prowadzi do kolejnych problemów i nieporozumień. Wszystko to sprawia, że ich związek jest po prostu toksyczny, bez szans na szczęśliwe zakończenie."... a czego się spodziewałeś?!?!?! Jak można wypominać postaciom DRAMATU toksyczność albo desperację w ich zachowaniach? Jaka będzie następna recenzja? Zarzucanie komedii że jest śmieszna?

    Nie wiem, może ja sama jestem przez osobiste przejścia zbyt znieczulona na brak rozsądku w zachowaniach ludzkich i z góry raczej zakładam że ludzie będą się zachowywali bez sensu, reakcjonalnie i emocjonalnie… I dlatego nie przeszkadzają mi historie jak Scum's Wish. Bo ja w realu widziałam gorzej. Hej, zresztą wystarczy wejść na internety i poczytać, żeby zauważyć, że szaleństwo, samolubstwo i głupota nie znają granic.


    Wiem, że to ostry osąd, ale stwierdzam, że do recenzji zabrał się nieodpowiedni człowiek. Mianowicie ktoś bez zrozumienia czy zdolności analizy przyczyn dla których ludzie popełniają błędy. Ktoś, kto jest zdolny pojmować jedynie przez pryzmat swoich doświadczeń („JA nie dałbym się tak traktować, więc ta osoba z góry jest głupia/jest szmatą do podłogi!”). Powiem szczerze, że dość często widzę taką postawę wobec historii gdzie postać popełnia „grzech” zachowując się inaczej niż czytelnik by to założył. Jeżeli jest to dziura logiczna w fabule, można to wybaczyć, ale jeżeli zachowanie postaci może być całkowicie usprawiedliwioną wadą charakteru… to powiem szczerze, takie zarzuty są skrajnie irytujące i dla mnie świadczą o ograniczonym postrzeganiu rzeczywistości.


    Nie powiedziałabym, że dla mnie Scum's Wish jest idealne w swojej patologii, albo w 100% wiernie odwzorowujące ludzką psychikę. Miałam sporo jakiś „ale”, gdy to oglądałam.

    Nie jest to nawet moja ulubiona historia tego typu.

    Ani też nie pochwalam destrukcyjnych zachowań, to nie o to mi chodzi. Ja po prostu nie neguję faktu ich występowania, ani tego, że jest to taki sam element konstrukcji fabuły jak każdy inny.


    A historie takie jak ta są szansą na wgląd w historie ludzi, którzy nie zawsze (albo wręcz rzadko) wiedzą jak postąpić rozsądnie, dlaczego to robią, jak internalizują albo przyzwyczajają się do swojej sytuacji i dlaczego się w niej pogrążają.

    Często zaczynają ciekawe dyskusje. Ja np. poleciłabym analizę YT autorstwa PedanticRomantic która daje dodatkową perpektywę.

    Nie miałabym ŻADNEGO problemu z negatywną recenzją napisaną przez osobę która rozumie podstawowe założenia fabuły… tutaj ma miejsce negowanie tychże założeń i przedstawianie ich jako… wad? Serio?

    Stąd mój impuls żeby bronić tego anime.


    Można stać okoniem i gadać „jacy oni są bez sensu i nierozsądni i zdrowi ludzie tak się nie zachowują”...Cóż…lol…newsflash, to nie jest historia o „zdrowych” ludziach.
  • Avatar
    R
    Maxromem 18.06.2017 14:19
    „Dwójka nieszczęśliwych uczniów postanawia zostać parą, aby zapomnieć i leczyć sercowe rany.

    Szybko jednak się okazuje, że owo leczenie ma polegać na kontaktach cielesnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie detale. Zacznijmy od najgłupszej rzeczy – Hanabi i Mugi w trakcie zbliżeń wyobrażają sobie swoich ukochanych. Rzecz jasna prowadzi to do odwrotnych skutków aniżeli zakładana przez nich ucieczka od rzeczywistości. Co więcej, żadne z nich nie poddaje się w kwestii walki o swoją prawdziwą miłość, a to prowadzi do kolejnych problemów i nieporozumień. Wszystko to sprawia, że ich związek jest po prostu toksyczny, bez szans na szczęśliwe zakończenie.”

    No właśnie nie. Po pierwsze, nie zeszli się po to by zapomnieć. Po drugie, nie zeszli się po to by leczyć rany. Wręcz przeciwnie. Zeszli się własnie po to, by móc się lizać i wyobrażać sobie, że robią to z miłością swojego życia, a nie ze sobą nawzajem. Oni nie stali się parą, bo mieli nadzieję na to, że w końcu stworzą ze sobą jakiś normalny związek, tylko jako dwoje seksualnie sfrustrowanych i zfriendzonowanych nastolatków chcieli jakoś tę frustrację wyładować. Nic dziwnego, że żadne z nich nie poddało się w kwestii swojej prawdziwej miłości – ich celem od zawsze było zejście się z odpowiednim nauczycielem.

    Chciałbym powiedzieć, że recenzent nie uważał przy seansie, ale jak można nie uważać na tyle, żeby cały główny konflikt tego serialu, to na czym opiera się cała fabuła tak potwornie przeinaczyć?
    • Avatar
      Maxromem 18.06.2017 14:29
      „Narumi, kiedy już się o wszystkim dowiaduje, otwarcie pozwala swojej ukochanej na prowadzenie bogatego życia erotycznego. Co więcej, chce z nią spędzić resztę życia w stałym związku.”

      [link] – nic nowego. Co więcej, chyba wpisuje się w założenia anime, czyli to, że każdy z bohaterów ma charakter „ścierki do podłogi”.

      „Buzujące hormony kierują wszystkich do łóżka, nie patrząc na płeć czy relacje.”

      Jest jedna kombinacja jednopłciowa, z czego jedna z tych osób to lesbijka, a druga to jej najlepsza przyjaciółka. Stwierdzenie, że ludzie się grzmocą bez względu na płeć w przypadku tego anime jest mocno przerysowane i fałszywie je ocenia.

      „Z opowiadanej historii wyłaniają się kolejne postaci o charakterach ścierek do podłogi, gotowe na wszelkie ustępstwa, aby tylko na chwilę zbliżyć się do ukochanego.”

      No tak, tylko że właśnie o tym miał być ten serial. Masz to nawet w tytule – Scum's Wish.
      • Avatar
        The Beatle 18.06.2017 14:48
        No tak, tylko że właśnie o tym miał być ten serial. Masz to nawet w tytule – Scum's Wish.
        Akurat przywoływanie angielskiego tłumaczenia niczego nie udowadnia, bo musiałoby być „Scums' Wishes”. :P Niemniej japoński chyba da się też tak przetłumaczyć.
        • Avatar
          Maxromem 18.06.2017 15:53
          Co racja, to racja.

          A własnie w japońskim nie ma tak, że liczba mnoga wychodzi z kontekstu a nie gramatyki? Coś gdzieś kiedyś mi się takiego o uszy obiło, ale nie dam głowy.
          • Avatar
            The Beatle 18.06.2017 15:58
            Tak w przybliżeniu jest. O ile nie umyka mi jakiś niuans, to tu da się to równie dobrze przetłumaczyć w liczbie mnogiej.
  • Avatar
    R
    J ♣ 18.06.2017 10:02
    piotrek napisał(a):
    Moda na sukces, sezon wiosna 2017

    Takiego porównania mógł użyć tylko ktoś, kto nie oglądał „Kuzu no Honkai” albo w życiu nie miał styczności chociaż z jednym odcinkiem „Mody na sukces”. Tak czy siak, już na starcie podaje to w wątpliwość rzetelność recenzenta.
    • Avatar
      kenavru 18.06.2017 10:30
      dokładnie to samo miałem napisać… i też na tym zdaniu + ilość gwiazdek zakończyłem czytanie recenzji.
    • Avatar
      Fontaine Blue 18.06.2017 12:22
      +1

      A tak już abstrahując od oceny jako takiej (bo do to już zależy od prywatnych preferencji), to jest jedna składowa tej recenzji, która w moim mniemaniu nie powinna się tam znaleźć. Spoilery mianowicie.
      W moim mniemaniu już o samym wątku  kliknij: ukryte  raczej wypadałoby nie wspominać. On co prawda pojawia się wcześniej chyba niż w połowie serii, ale wydaje mi się, że może być dosyć znacznym zaskoczeniem dla widza, który nie został o tym poinformowany. Chociażby z tego względu, że raczej to nie jest motyw często spotykany w animcach, a szczególnie w szkolnych dramato­‑romansach.

      Ale ten tutaj fragment:
       kliknij: ukryte 
      w moim przekonaniu nie powinien się tutaj w ogóle znaleźć. Podobnie jak ten o tym, że
       kliknij: ukryte 
      Przecież to się okazuje dopiero pod koniec i jest to rozwiązanie jednego wątku fabularnego. Myślę, że wielu potencjalnym widzom tak dosadne zdradzenie ścieżek fabuły może odebrać sporo potencjalnej przyjemności ze śledzenia i gdybania o losach bohaterów.

      Skoro jedna recenzja Higurashi no naku koro ni Rei posiada oznaczenie, że zawiera ona spoilery, to w moim odczuciu ta również powinna taki dopisek nad tekstem zawrzeć.
      • Avatar
        J ♣ 18.06.2017 12:27
        No cóż… Jeżeli recenzent za punkt honoru stawia sobie już w pierwszym zdaniu zadrwić z recenzowanego tytułu, nawet kosztem zrobienia z siebie głupka, to czego spodziewać się po reszcie recenzji? No przecież nie rzeczowej i merytorycznej analizy, nie zdradzającej zbyt wiele z fabuły.
        Równie dobrze o „La Maison en Petits Cubes” mógłby napisać, że to nieudany prequel do „LEGO Movie”.
      • Avatar
        Maxromem 19.06.2017 01:46
        W zeszłym roku na Polconie byłem na krótkim wykładzie gościa, który zajmuje się właśnie pisaniem recenzji. Powiedział wtedy, że recenzja powinna zawierać w sobie tylko krótki opis fabuły, do momentu pierwszego zwrotu akcji. Brzmi to nad wyraz słusznie i chyba powinno być to wymagane, żeby uniknąć tego o czym piszesz.
        • Avatar
          Fontaine Blue 19.06.2017 11:40
          recenzja powinna zawierać w sobie tylko krótki opis fabuły

          Tak też mi się zawsze wydawało i tak mnie uczyli w szkole. ^^'
        • Avatar
          vaka 20.06.2017 21:39
          Zdecydowanie recenzja nie powinna zawierać tak gigantycznych spojlerów, jakie nierzadko niestety spotyka się w tekstach na Tanuki. Chociażby recenzja Noragami Aragoto zawiera zbyt wiele informacji o fabule o czym zresztą nie tylko ja pisałam w komentarzach pod wyżej wymienionym tytułem. Zostały zignorowane. Myślę, że warto byłoby założyć na Tanuki dział analiz, czy felietonów na temat danych tytułów, gdzie autorzy mogliby się twórczo wyżyć. Może to rozwiązałoby problem. Nie żebym była jakimś super specjalistą, ale z doświadczenia wiem, że recenzja powinna zawierać tylko bardzo ogólny zarys fabuły, a nie być długaśnym esejem na temat zachowań bohaterów, zdradzającym fabułę osobom, które danej serii nie oglądały. Bo recenzja jest jednak czymś, co się z założenia najczęściej czyta przed, a nie po seansie.
          • Avatar
            Maxromem 20.06.2017 22:44
            Dział analiz byłby spoko, ale wątpię czy by się utrzymał. Zresztą, same komentarze mogłyby do tego służyć – i czasami zdarza się, że ktoś opisze swoje przemyślenia względem jakiejś serii.

    • Avatar
      Maxromem 18.06.2017 14:30
      No dawno nie widziałem tak merytorycznie słabej recenzji.
  • Avatar
    A
    EvilToken 7.06.2017 17:19
    Ciężkie
    Jeśli miałbym opisać tą serie jednym słowem było by to „Ciężkie”... Natłok wszystkiego… Masa dramatu a z każdym odcinkiem coraz ciężej jest ją przełknąć. Ogólnie sama w sobie jest dobra ale tylko dla ludzi którzy lubią tego typu tematyke
  • Avatar
    A
    yasu 4.04.2017 12:51
    Wybiórczo, czy w całości?
    Nie da sie ukryć, pozycja kontrowersyjna dla dojrzalszych widzów.

    Bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie realistycznie przedstawione mechanizmy psychologiczne. W szczególności warunkowanie zachowania przez sposób postrzegania samego siebie i rzeczywistości został przedstawiony na bardzo wysokim poziomie. Postaci spójne i przemyślane. Wiele osób irytują główni „drewniani” bohaterowie. Ja odnoszę wrażenie, że zarówno Mugi jak i Hanabi stali się tacy w wyniku sytuacji jaka zaistniała. Stąd też musieli zostać w ten sposób przedstawieni. Zmiana jaka się w nich dokonała w wyniku sytuacji, dała początek dalszemu pogrążaniu się i kolejnym nieodwracającym precedensom. Co ciekawe, postacie były z gruntu zdecydowane, wiedziały czego chcą. A to, że miały jedynie iluzję kontroli to cóż…bardzo ludzki wymiar.
    Troszeczkę za dużo melodramatu tu się moim zdaniem wkradło. Stąd też kwestia gatunkowa pozostaje dla mnie pod znakiem zapytania. Twórcy niezwykle płynnie przechodzą od seinen do josei. Czystego seinen tutaj nie dostrzegam z prostej przyczyny – seria składa się w dużej mierze z opisów stanów wewnętrznych kobiet. Odnoszę wrażenie, że jest to celowy zabieg mający na celu zwiększenie grona odbiorców.
    __________
    Historia swoją innością na pewno zasługuje na uwagę, lecz ocena inności to już troszeczkę inna sprawa. No i czas na meritum!

    Kuzu no Honkai traktować jako całość, czy jednak odnosić się do poszczególnych wątków? Traktując te 12 odcinków jako całość jestem rozczarowana. Nie podoba mi się tak duże zwrócenie uwagi na Akane. Równie dobrze mogli zagłębić się w przeżycia wewnętrzne ukochanego Hanabi dla zachowania równowagi. Nie zrobiono tego, gdyż zapewne był on zbyt oczywisty. Podobnie oczywista była dla mnie metodologia Akane, stąd też nie rozumiem, po jaką cholerę zmarnowano na nią tyle czasu?

    Aczkolwiek skupiając się na poszczególnych wątkach powyższego problemu nie dostrzegam. Jedyne co, to jestem pod olbrzymim wrażeniem. Nie ukrywam, seria mnie zafascynowała. (Fakt wbiła w fotel, bo planowałam lekkie i przyjemne romansidło do herbatki…możliwe, że pierwsze wrażenie wpłynęło znacząco na odbiór całości). Podejrzewam, że dużą role w odbiorze odgrywa to, czy oglądamy wszystko na raz, czy mamy doznawane doznania w postaci tygodnia przerwy. Ja obejrzawszy ponad połowę pod rząd, oczekiwałam każdego kolejnego odcinka z niecierpliwością. Poszczególne wątki mnie poruszyły, irytowały itd. Mówiąc ogólnie wzbudzały silne emocje skłaniając przy tym do przemyśleń. Smutno troszkę, że już po wszystkim :<

    Pozycja na pewno pozostanie w pamięci na długo. Oceniając całość razem 6/10, z perspektywy poszczególnych wątków 8/10, 9/10? Niemniej mając w pamięci odczucia towarzyszące serii i powstały w ich wyniku sentyment pozycje zakwalifikowałam już do miana ulubionych. Żeby tego było mało, już teraz wiem, że sięgnę do niej ponownie, lecz z pominięciem niektórych epizodów.
    • Avatar
      Ted 4.04.2017 16:45
      Re: Wybiórczo, czy w całości?
      Nie da sie ukryć, pozycja kontrowersyjna dla dojrzalszych widzów.

      Prędzej dla amatorów lekkich hentajów.
      • Avatar
        Kryptyk 4.04.2017 18:00
        Re: Wybiórczo, czy w całości?
        Dojrzalszy widz się odezwał! :-P
  • Avatar
    A
    Conquest 2.04.2017 09:41
    trochę naciągane 7/10
    Jak komentujący niżej zauważyli, anime jest ciekawe raczej jako psychologiczne, niż romans. Generalnie nie jest to nic specjalnego, ale w zakresie anime, gdzie o cokolwiek poważniejszego trudno, to jest prawdziwy seinen, więc warto się nim zainteresować.

    Było trochę prowokacyjne i „zryte”. Historia podobała mi się raczej na początku, potem zmonopolizowała i przesyciła to bardzo jedna postać kobieca i w efekcie zaczęło mi się nudzić.
  • Avatar
    A
    Gutosaw 1.04.2017 01:30
    Seria jedna z wielu, czy ta jedyna?
    Pod kątem psychologicznym jest to dzieło bardzo ciekawe. Myślę jednak, że przeważającym czynnikiem była dla mnie piękna femme fatale. Jej bawienie się ludźmi pod pewnymi względami przypominało mi moje własne zachowanie (chociaż ja staram się nikogo nie krzywdzić), a motywacja była wiarygodna. Reszta postaci była tłem dla tej kobiety.
    Historia może nie była porywająca, ale przedstawiona w taki sposób, że nie sposób było się nudzić. Niezbyt często zwracam uwagę na stronę wizualną, ale tutaj styl bardzo mi się podobał.
  • Avatar
    A
    Saber 31.03.2017 19:00
    słabo
    Jak dla mnie pomiędzy 3 a 4/10. Na szczęście jedyna postać którą lubiłam (Noriko) wyszła w sumie dobrze na tym wszystkim a jednocześnie nie została zaplątana w najgorszy bałagan. Cała reszta bohaterów… szkoda słów, nie są to prawdziwe postaci. Anime jest przeciwieństwem wyidealizowanego romansu ale wpada z kolei w przeciwną skrajność. Nie da się tego brać na poważnie, a losy postaci które są obojętne/nielubiane przez widza nie angażują emocjonalnie. Nudne raczej nie było, coś się zawsze działo, co tydzień ciekawa byłam co za głupota się tym razem odstawi na ekranie. Niemniej nawet jako taka bezmózga rozrywka sprawdza się średnio, bo po czasie zaczyna męczyć. Mniej więcej w środku serii miałam już lekko dość tej farsy. Ładnie to zrobione wizualnie i tyle. Nic więcej to w sobie nie ma. Pozostawia nawet lekki niesmak.
  • Avatar
    A
    Maxromem 31.03.2017 03:20
    No i koniec chyba najbardziej kontrowersyjnego show tego sezonu.

    Fabularnie to jest to raczej klapa, bo wszystkie wątki są potraktowane dosyć ubogo. Przedstawienie takiej ilości związków i nie rozwiązanie żadnego z nich w odpowiedni sposób (może od biedy związek nauczycieli) strasznie irytuje. Na początku to jeszcze miało to jakieś ręce i nogi, ale po kilku odcinkach udziwnienia wydawały się być wrzucane tylko w celu skomplikowania całości. Z postaciami też różnie. Te, dla których było odpowiednio dużo czasu, były przedstawione dosyć dobrze, a inne tylko po najniższej linii oporu.

    Za to wykonanie było ekstra. Jak na „przegadaną” serię, bardzo mnie ucieszyło wykorzystanie kratek jak w mandze, które dodają statycznym scenom niejakiego dynamizmu. Oprawa graficzna wygląda dobrze za sprawą miękkiej kreski, animacja raczej taka se. Muzyka to w zasadzie kapitalny opening i niezły ending, tak pomiędzy to nawet nie pamiętam.

    No i oczywiście jest jeszcze fanserwis. Na początku miałem nadzieję, że dosyć graficzne pokazanie scen „łóżkowych” posłuży podkreśleniu dojrzałości tematyki. Niestety, scenariusz nie domagał, więc dostaliśmy w zasadzie tylko dosyć mocny fanserwis. W sumie, lepsze to niż jakieś panty shoty czy inne wywracanie się na cycki, ale bez tego strat wielkich by nie było.

    Cóż, w sumie to podobało mi się. Pomimo tego, że nie jest to seria tak dojrzała jak jej się wydaje, to miło jest obejrzeć coś innego, coś bardziej oryginalnego. Niedoróbki fabularne są ewidentne, ale ogląda się to całkiem dobrze. Zdecydowanie jest to zasługa pojedynczych scen czy motywów, a nie całości, ale nie jest to jakiś koszmarny problem.

    Rozciągnięcie całości na dwa sezony i ograniczenie fanserwisu wyszłoby tej serii na dobre. Szkoda, że twórcy ograniczyli się w tych dwunastu odcinkach. Trudno jest tez to komukolwiek polecić, bo potrzeba odpowiedniego gustu i dostatecznego znudzenia „typowym romansem anime” by to się komuś podobało. Ode mnie taka naciągana, ale dam tę siódemkę.
    • Avatar
      Blerp. 31.03.2017 10:24
      Dwa sezony to trochę za dużo dla tej serii, ale z pewnością dodatkowe odcinki by się przydały. Wiele scen w końcówce jest naprawdę fajnie skomponowana i emocjonalna, ale szybkie tempo anime psuje cały efekt „ciężkości” pożegnań bohaterów.
      • Avatar
        Maxromem 31.03.2017 10:36
        Myślę, że 2 sezony na spokojnie można było wytrzaskać. Może skutkowałoby t trochę przeciąganiem, ale nie spotkałem się jeszcze z serią, która miałaby 1.5 sezonu.
        • Avatar
          Blerp. 31.03.2017 15:50
          Znaczy, nie chodzi mi o 1.5 sezonu, tylko jakieś jeden­‑dwa epizody więcej. Przyspieszenie jest super dla środkowej części historii, ale rani dobrą końcówkę. Taki przedostatni odcinek wyglądał jak wyprany z emocji skrót.
    • Avatar
      J ♣ 1.04.2017 09:33
      Ja nawet jestem skłonny dać naciągane 8, za odważną i poważną próbę zmierzenia się z poważnym tematem. To się w chińskich bajkach naprawdę rzadko zdarza.
      Problemem tej serii było przede wszystkim rozwarstwienie i wielość wątków, które jakoś od połowy przestały się dobrze ze sobą zazębiać, a przez ograniczenia czasowe zaczęły być traktowane po łebkach.
      W dodatku ciężki i przytłaczający klimat z początku serii zaczął powoli ustępować typowej historii typu „coming of age”. No ja jednak spodziewałem się większej dramy pod koniec albo przynajmniej jeszcze większego upodlenia bohaterów po drodze. Za gładko to wszystko poszło.
      No ale przynajmniej konkluzja była całkiem sensowna i na szczęście nie jakaś hurraoptymistyczna.
  • Avatar
    A
    Saarverok 4.03.2017 20:34
    Nie wiem, co o tym sądzić. Pomimo tego, że postacie zachowują się absurdalnie, to anime jednak mnie bierze. Pomijając wątki seksualne, same mechanizmy psychologiczne postaci są bardzo wiarygodne. Może tu już wychodzi to, że jestem po prostu stęskniony za dobrym anime psychologicznym, a to ma dobrze skonstruowaną narrację oddającą myśli bohaterów w danym momencie. Ocena na MAL też jest dobra (8/10), więc coś w tym musi być.
  • Avatar
    A
    Ted 18.02.2017 21:00
    drop
    Okej, ja mam dość. Dałem radę 5,5 odcinka, a to i tak dużo. 3/4 anime to seks, więc… what for?
  • Ted 13.02.2017 10:30:22 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    :V 7.02.2017 14:07
    Czytam mangę, i niestety moje przypuszczenia się sprawdzają, co chapter to historia robi się bardziej absurdalna.
    Teraz ewidentnie widać, że autorka mangi, nie chciała stworzyć dobrej historii, a historie która będzie szokować. Jak uważacie, że teraz historia jest „nierealistyczna” to lepiej rzućcie ten seans w cholerę.
    Mało istotny spoiler :  kliknij: ukryte 
    Dosyć istotny spoiler:  kliknij: ukryte 
    Stan spoilerów do 23 chaptera, dalej jeszcze nie czytałem, i niezbyt mi się chcę, lubię kiedy historia jest ciężka i wyłamuje się z koncepcji  kliknij: ukryte , ale to jest tak idiotyczne, że aż trochę brak słów.
    • Avatar
      Impos 8.02.2017 01:13
      Dzięki za ostrzeżenie.
      Teraz mogę bez bólu porzucić serię, zamiast się męczyć do końca, bo może jeszcze się poprawi…
    • Avatar
      Saarverok 11.02.2017 00:21
      Fakt, te wszystkie postacie są tak broken, że tylko tarło im w głowie.
    • Avatar
      Klemens 12.02.2017 00:14
      O to to! Czekałem na to, aż ktoś to napiszę. Miało być coś, co podejdzie w bardziej realistyczny sposób do związku i seks nie będzie tematem tabu, a skończyło się na tym, że trzeba przewijać pół odcinka, tak nawalili tego parzenia się bohaterów (bo inaczej tego nie można nazwać). I ten 'realizm',który niektórzy próbują za wszelką cenę obronić. Plis…
      • Avatar
        Ted 12.02.2017 03:55
        Mówiłem, że Kuzu no Hentai, to nikt nie słuchał…
      • Avatar
        J ♣ 12.02.2017 11:53
        I ten 'realizm',który niektórzy próbują za wszelką cenę obronić. Plis…


        Istnieje zasadnicza różnica, między realizmem wydarzeń, a realizmem psychologii postaci. Nawarstwienie skrzywionych psychicznie bohaterów i stężenie zachowań patologicznych nie jest realistyczne. Ale motywacja samych bohaterów już tak.
        Widzowie, którzy chwalili Grimgara za realizm (nie wnikam tu, czy słusznie, czy nie), nie uważali przecież, że przeniesienie bohaterów do świata fantasy jest realistyczne. Realistyczne wydawało im się za to zachowanie bohaterów w tych hipotetycznych realiach.
        Podobnie jest z Kuzu no Honkai – nie chodzi o konkretne wydarzenia, tylko o emocje, lęki i namiętności, które tym wydarzeniom towarzyszą. Jeśli się było kiedyś „ofiarą” kobiety­‑modliszki, to dostrzeże się w Akane bardzo znajomy rys psychologiczny i bardzo podobną do rzeczywistej metodologię działania, nawet jeśli jej zachowanie jest przerysowane. Z kolei „porzucone” przez ojców dziewczynki często idealizują sobie jakichś innych, starszych od siebie mężczyzn, zwłaszcza jeśli ci okażą im odrobinę zainteresowania i sympatii. Również wykorzystanie seksualne często skutkuje „rozwiązłością” i poszukiwaniu seksu bez zobowiązań, co widzimy na przykładzie Mugiego.
        Na prawdę na poziomie psychologicznym nie ma w tym serialu żadnych znaczących przekłamań.
        • Avatar
          Maxromem 12.02.2017 15:12
          Zgadzam się w 100%

          W zasadzie jedynym argumentem, który ludzie rzucają to „przecież tak się nikt nie zachowuje” albo „w życiu czegoś takiego nie widziałem(am)". Są jeszcze tacy, którzy uważają, że mają monopol na to co dla każdego człowieka znaczy miłość…

          Tak czy siak, kłócenie się o to czy to jest realistyczne czy nie ma niewiele sensu. Założeniem serii było to, że Mugi i Hanabi są ze sobą, bo ich prawdziwe miłości nic do nich nie czują. Jeżeli ktoś uważa to za nierealistyczne i wiedząc to podjął się seansu oczekując realizmu, to tylko jego/jej wina.
          • Ted 12.02.2017 16:22:42 - komentarz usunięto
            • J ♣ 12.02.2017 16:57:04 - komentarz usunięto
            • Maxromem 12.02.2017 17:26:52 - komentarz usunięto
        • ZouSamoWSobie 12.02.2017 16:39:38 - komentarz usunięto
          • J ♣ 12.02.2017 17:02:18 - komentarz usunięto
            • ZuoSamoWSobie 12.02.2017 18:17:15 - komentarz usunięto
              • J ♣ 12.02.2017 19:37:53 - komentarz usunięto
                • Ted 12.02.2017 21:01:20 - komentarz usunięto
                  • J ♣ 12.02.2017 21:23:29 - komentarz usunięto
                    • Ted 12.02.2017 22:07:49 - komentarz usunięto
                  • ZuoSamoWSobie 12.02.2017 21:36:23 - komentarz usunięto
    • Avatar
      ZuoSamoWSobie 13.02.2017 08:33
      Serio mode? Wszystko pokasowałeś? Przecież tam nie było nic niezgodnego z regulaminem. Normalna dyskusja na temat marności tej bajki oraz obalanie bzdurnych argumentów.
      • Avatar
        :V 13.02.2017 10:44
        Na tanuki, jak mod ma zły dzień to nawet za słowo nazywające dolną część pleców, można stracić komentarz. Komentarze mają służyć do pisania „fajne animu 10/10” albo „ale szajs 1/10”, dyskusja to jest zło największe i grozi tym, że modzi się przegrzeją :)
        Żadne zaskoczenie.
  • Moslaten 4.02.2017 20:51:30 - komentarz usunięto
    • Ted 4.02.2017 20:55:16 - komentarz usunięto
  • Ted 4.02.2017 18:30:30 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Rinsey 4.02.2017 13:33
    Póki co, jeżeli chodzi o sposób robienia anime, to dla mnie dokładne przeciwieństwo Zestirii 2017. Dużo mniejszy budżet, ale sposób narracji sprawia, że połykam odcinek na jednym oddechu. Oby zostało tak do końca :)
    • Avatar
      Ted 4.02.2017 18:32
      Porównanie od czapy, ale nie istnieje coś takiego jak „Zestiria 2017”. Jest tylko Zestiria i trochę śmieszy mnie papugowanie wymysłów jakichś stron z bazą animców, kiedy wszyscy dystrybutorzy oznaczają to jako jedną serię (nawet w odcinkach masz w tytułach 13­‑16).
      • Avatar
        Rinsey 4.02.2017 19:04
        Miałam na myśli dokładnie to, co napisałam. Pierwsza połowa, ta, ktora wyszla w 2016, mnie jeszcze ciekawila i oglądałam z jako taką przyjemnością w przeciwieństwie do z drugiej połowy wychodzącej w 2017. Czy takie sformułowanie śmieszy trochę mniej? ;P I porównuje sposób adaptacji dwóch serii, nie ich tematykę, wiec nie wiem, co tu jest od czapy.
        • Avatar
          Ted 4.02.2017 20:21
          Nie, po prostu pluję się o to sztuczne dzielenie jednej serii na dwa sezony, co ma miejscach w bazach anime (Tanuki, MAL), ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością (Japonia i zagraniczni dystrybutorzy uznają to jako jedną serię, stąd w ogóle rozdzielanie tego i recenzowanie osobno jest od czapy).

          A co do innej czapy – porównujesz serię fantasy do, ekhm, szkolnego romansidła z zadatkami na lekkiego hentaja, co jest, ekhm, tak totalnie bez sensu. Narracji to tutaj się nawet nie da porównać, bo obie produkcje traktują w ogóle o czym innym. Już chyba prędzej przeszłoby porównanie do nowego AnE (bo w tym sezonie jest sporo dramaturgii), ale to dalej zupełnie inny charakter serii.

          Jeśli natomiast chodzi o odczucia – Ufotable zwyczajnie skopało adaptację i nie ma tutaj żadnego odniesienia do KnH, więc nie rozumiem w ogóle, skąd takie zestawienie. Wygląda to tak, jakbyś oglądała tylko te dwie serie. ^^
          • Avatar
            Rinsey 5.02.2017 09:27
            Argh… Chyba zatracam wyczucie słowa w opisie moich myśli XD Ech, nie porównuję serii fantasy do romansidła! Oczywiście, że to zupełnie dwie różne kategorie! Zwykle duże pieniądze kojarzą mi się jednocześnie z większym prawdopodobieństwem, że seria będzie bardzo dobra. Porównuję tylko sam fakt, że w tym przypadku to przekonanie jest błędne. Bo jak oglądam Zestirię o dużym budżecie, ziewam, a jak oglądam Honkaia o wyraźnie mniejszych nakładach finansowych, nie wiem, kiedy mija dwadzieścia minut mojego życia. I tylko to porównuję! Jak wciąż mi się nie udało przekazać właściwej treści moich myśli, to się poddaję XD

            A co do plucia się o dzielenie jednej serii na dwa sezony, to serdecznie to popieram! (w sensie plucie się ;p) Jedna połowa przecież wpływa na drugą i bez sensu jest oceniać je oddzielnie. W przypadku Zestirii druga połowa zabrała mi nadzieję na to, że będzie lepiej, co jeszcze miało miejsce rok temu, i tyle :)
  • Avatar
    A
    J ♣ 2.02.2017 22:34
    Moim zdaniem zachowanie Ecchan było nierealistyczne:  kliknij: ukryte  Nikt naprawdę zakochany w drugim człowieku nawet by tak sobie nie pomyślał, a co dopiero wprowadził w czyn. No chyba, że się miłość utożsamia z pożądaniem…
    • Avatar
      hdrn 2.02.2017 22:45
      Kocham te komentarze. „To anime jest nierealistyczne i naciągane bo bohaterowie nie zachowują się tak jak w mojej idealnej wizji świata.”
      Zejdź na ziemię. Jak jeszcze nie zauważyłeś, to całe to anime jest „antyromansem”. Przedstawia ono niemal wyłącznie relacje toksyczne, wyniszczające ludzi. Właśnie z tego powodu to wszystko jest takie realistyczne.
      • Avatar
        J ♣ 2.02.2017 22:58
        Ale ja nigdzie nie napisałem, że „to anime jest nierealistyczne”, tylko że samo zachowanie Ecchan jest DLA MNIE nierealistyczne z punktu widzenia motywacji, która ma nią rzekomo powodować. Biorąc pod uwagę retrospekcję w pociągu, Ecchan miała powody, żeby obdarzyć romantycznym, idealistycznym uczuciem Hanabi. Jednocześnie nie widzę powodów, dla których Hanabi miałaby w Ecchan wzbudzać zwierzęcą żądzę. Pierwsze nastoletnie miłości takie już są, że prędzej się weźmie na odwagę, żeby pójść do łóżka z niekochaną osobą, niż żeby pójść na całość z ukochaną (bo strach przed konsekwencjami po prostu paraliżuje). A tutaj Ecchan nagle potrafi cynicznie sobie Hanabi rozgrywać, jakby nie było mowy o żadnym uczuciu, tylko zwykłym wyrachowaniu. Czy Hanabi zdobyłaby się na podobne zachowanie wobec Onii­‑chana? Nie. Czy Mugi zdobyłby się na podobne zachowanie wobec Akane? Nie. Czy Moka zdobyłaby się na podobne zachowanie wobec Mugiego? Nie. Więc czemu niby Ecchan jest do tego zdolna? Czy lesbijska miłość jest w czymś gorsza i bardziej ułomna od heteroseksualnej? Czy sprowadza się wyłącznie do zaspokojenia chuci? No jak się kogoś kocha, to nie chce się go zranić i tyle w tym temacie!
        • Avatar
          hdrn 2.02.2017 23:02
          Jej zachowanie jest bardzo realistyczne, możliwe, że nie jest konsekwentna ale to jest całkowicie realistyczne. Jej miłość jest dysfunkcyjna tak jak wszystko inne w tym anime. Ecchan chce złamać i zdominować psychicznie Hanabi by mieć ją tylko dla siebie, na wyłączność.
          Przecież ona cały czas ją śledziła, ma manię na jej punkcie, a tobie tylko jedno z tych wszystkich zachowań wydało ci się się dziwne?
          • Avatar
            J ♣ 2.02.2017 23:11
            To jest utwór fabularny przez co w pewnych aspektach widz musi polegać na narracji. Kiedy głos wewnętrzny Hanabi ujawnia przed nami pewne jej przemyślenia i emocje, to widz ma prawo (i obowiązek) zakładać, że bohaterka mówi prawdę. Na tej samej zasadzie skoro Ecchan przez pierwsze trzy odcinki prezentowała zgoła odmienny stosunek do Hanabi, niż w odcinku czwartym, to znaczy, że autor widza/czytelnika w którymś momencie okłamał. Albo twierdząc, że uczucie Ecchan do Hanabi było „czyste i szlachetne”, albo pokazując zachowanie Ecchan niezgodne z tym pierwotnym założeniem.
            Od starożytności obowiązuje pewna zasada: chór grecki nie kłamie! Jeśli monolog wewnętrzny bohaterów zastępuje nam chór grecki, to też nie może kłamać, bo skoro nie mam powodu wierzyć przemyśleniom bohaterów, to równie dobrze w ogóle nie muszę ich słyszeć, poprzestając wyłącznie na obserwacji ich zachowania.
            • Avatar
              hdrn 2.02.2017 23:20
              Dziewczyna sama nie wie czego chce. Działa impulsywnie, nie myśli. Okłamuje samą siebie a ty szukasz w tym logiki. To nie tragedia grecka. Lepiej obserwuj ich zachowania jak sam powiedziałeś.
              Pamiętaj, że tutaj wszystkie relacje miłosne są dysfunkcyjne, toksyczne. Ludzie tutaj mają problemy sami ze sobą. Takiego czegoś nie było od dawna w anime.
            • Avatar
              Maxromem 3.02.2017 00:47
              O ile nie zgadzam się do końca z tym co napisałes, to również nie przekonuje mnie komentarz hrdn o tym, że to tylko działanie impulsywne i w ogóle szalejące hormony.

              Ja na to zachowanie mam inne wytłumaczenie – jej uczucia się zmieniły po tym co się stało w trzecim odcinku. Po prostu, ten nocleg połączony ze zorientowaniem się co jest naprawdę między Mugim a Hanabi zmieniły sposób podejścia Ecchan do sytuacji.
              • Avatar
                J ♣ 3.02.2017 18:02
                jej uczucia się zmieniły po tym co się stało w trzecim odcinku.

                I to jest jakieś wytłumaczenie. Tyle że bardzo niezdarnie zostało to pokazane. Poza tym wciąż trochę kłóci się to z jej przemyśleniami w trakcie stosunku:  kliknij: ukryte 
                Z nieco podobną sytuacją widzowie mieli do czynienia w „Dawno temu w Ameryce”, ale tam  kliknij: ukryte  Ale miało to głębokie uzasadnienie fabularne.
                Ja przede wszystkim nie kupuję tego nagłego przeskoku Ecchan od platonicznej miłości do zwierzęcego pożądania. Jeszcze chwilę wcześniej w ogóle nie uświadamiała sobie swojego popędu do kobiet (wiedziała jedynie, że nie pociągają jej mężczyźni) i nagle rozbudziła się w niej taka żądza? Z dnia na dzień?
                Chyba, że właśnie o to chodziło, że od zawsze tłumiła w sobie prawdziwe emocje i jak już raz tama puściła, to dziewczyna się „odblokowała”. Ale w takim razie wypadałoby to jakoś podkreślić. Skoro do każdej istotnej sceny mamy dodany głos z offu bohatera, komentującego swoje prawdziwe uczucia i intencje, to co by szkodziło, żeby Ecchan również skomentowała, że odkąd uświadomiła sobie swoją orientację, to pożąda Hanabi jeszcze bardziej.
                No coś takiego. Coś, co by tłumaczyło odejście od młodzieńczej, platonicznej, idealistycznej i romantycznej miłości, w kierunku miłości fizycznej, w dodatku wątpliwej moralnie.
                • Avatar
                  Maxromem 3.02.2017 18:56
                  Hmmm… ja chyba aż tak ekstremalnie tego nie odebrałem. W sensie, nie wydaję mi się, żeby to pożądanie było jakieś zwierzęce.

                  To tłumaczenie z tłumieniem prawdziwych emocji też w miarę pasuję. Mogliby to podkreślić bardziej, owszem, ale bez tego jakoś strasznie mi ta fabuła nie kuleje.
                  • Avatar
                    J ♣ 3.02.2017 20:07
                    bez tego jakoś strasznie mi ta fabuła nie kuleje.

                    Toteż nie odsądzam tego serialu od czci i wiary i nadal mi się bardzo podoba.
                    Natomiast ta konkretna scena mi zazgrzytała. Jakoś za szybko to poszło. A wystarczyłoby, żeby w ferworze seksualnego uniesienia Ecchan po prostu nie dostrzegła, że swoim zachowaniem rani Hanabi. Ale jak się konkretną scenę układa pod z góry przyjętą tezę, że wszyscy bohaterowie są „scumem” i wykorzystują innych, to nie trudno o niezgrabności fabularne. „Demaskacja” Ecchan wyszła jakby zrobiona trochę na siłę, tym bardziej że nawet Mugi miał skrupuły, żeby Hanabi za bardzo nie skrzywdzić.
                    Na szczęście jest jeszcze Akane! xD
    • Avatar
      Easnadh 3.02.2017 09:09
      Ummm, dobra, a nie wpadło wam do głowy, że to, co mówiła Ecchan, było próbą okłamania samej siebie?

      Że niby wykorzysta Hanabi, bla bla bla, ale tak naprawdę po prostu nie jest w stanie powiedzieć sobie „STOP” i dać spokój temu uczuciu? Poprzez kontakt fizyczny (a zwłaszcza taki, podczas którego uwalnia się oksytocyna) mimowolnie tworzy się więź, więc ja myślę, że to dalej jest działanie w stylu: „Jeśli będę przy niej wystarczająco długo, to w końcu się do mnie przywiąże i będziemy razem”. Może to niezbyt etyczne, ale nie znaczy to, że Ecchan nie kocha Hanabi. Po prostu jest zdesperowana i nie chce poddać się myśli, że musi odpuścić sobie osobę, na której jej zależy.
  • Avatar
    A
    hdrn 2.02.2017 21:47
    No to okazuje się, że Minagawa­‑Sensei jest nie tylko kobietą rozwiązłą, ale również reprezentuje typ osobowości zwany popularnie „modliszką”.
    W przeciwieństwie do niektórych, nie uważam tego typu zachowań za przerysowane. Tego typu kobiet jest w prawdziwym życiu aż za nadto.
    • Avatar
      Nikodemsky 3.02.2017 04:02
      Szczerze? Jej charakterystyka dodała sporo pikanterii do serii i jakby nie było realizmu, bo tak jak wspomniałeś takich kobiet nie brakuje w prawdziwym życiu. Nie zniósłbym, gdyby była to następna, „głupiutka” dziewucha, która po prostu lubi skosztować w słodyczy młodości; ona się żywi pożądaniem i się tym szczyci, imho genialny kontrast dla Hanabi.
      • Avatar
        :x 7.02.2017 12:42
        Zgadzam się z wami w 100%, ogromnie się ucieszyłem, że okazała się „modliszką”, dla mnie to będzie główny motor napędowy tej serii, miła odmiana, od dotychczasowych postaci, dodała dużo więcej powagi tej serii, niż zagrywki z soft hentai'owe zagrywki.
        Mam nadzieję, że nie spłycą jej wątku, bo imo ma całkiem spory potencjał.
  • Avatar
    A
    Ciku 1.02.2017 19:58
    Meh, jednak drop.
    Myślałem, że jednak wytrwam dłużej, ale jakieś to takie nijakie, miałkie. Po przeczytaniu spojlera co tam się dalej wydarzy, moje zainteresowanie tym tytułem lekko wzrosło, ale szkoda mi czasu.

    Mam takie samo uczucie jak przy oglądaniu Mayoiga, Gangsty czy Jormungand, że może się tam dalej coś ciekawego jednak wydarzy, ale mimo wszystko nie warto się męczyć, tym bardziej, że mamy taki udany sezon zimowy.
  • Avatar
    A
    Ted 31.01.2017 02:29
    Całkiem śmiszny hentaj
    Nie wiem, skąd się w ogóle biorą opinie, że ta bajeczka porusza jakieś cięższe tematy. Prawdę powiedziawszy, chyba najprościej zakwalifikować ją jako takiego soft hentaia z nutką śmieszności. Co prawda, akcje nie są tutaj nawet w połowie tak mocne jak w zwykłych hentajach, ale perspektywa tego, że normalnie emitują coś takiego w telewizji, dodaje nieco smaczku.

    Mini recenzja = języczek, lesbijki, jazda na ręcznym, a w tle Bogusław Łęcina i jego śmieszki. No może nie Boguś, bo całość jest raczej w tonie pseudoromantycznych aniżeli remontowo­‑budowlanym.

    Ogólnie przerysowane toto do potęgi entej, zachowania bohaterów mało zrozumiałe (i jeszcze mniej realistyczne), ale jednak nawet przyjemnie się ogląda, bo a to jakiś śmieszek, a to „zaciąganie ręcznego” mimo że oglądasz normalną serię TV.

    Nawet polecam, ale nie piszcie bzdur, że to jakiś dramat jest, bo brechtam za każdym razem, jak coś takiego czytam.
    • Avatar
      thorn 31.01.2017 11:11
      Re: Całkiem śmiszny hentaj
      Strasznie mało konkretów w tych Twoich żalach :v

      Dlaczego odmawiasz bohaterom akurat takiego ulokowania swoich uczuć? Albo tego, że przejawiają fascynację kontaktem fizycznym (albo wyobrażaniem kontaktu) z drugą osobą?

      Nikt tu raczej nie twierdzi, że dramatyzm się leje z ekranu a na nim dzieją się sceny jak z antycznej tragedii. Ja sam uważam, że póki co zachowania postaci i ich motywacje raczej nie rozjeżdżają się z założeniami całej historii.

      Btw, „soft hentai” (xDD) > kolejna seria, w której w której bohaterowie osiągają szczyty miłosnego uniesienia trzymając kogoś za rękę albo patrząc w dekolt.
  • Avatar
    A
    :V 28.01.2017 14:43
    Krótka opinia po 1 odcinku.
    Niby seinen, a ewidentnie czuć Shoujo, tylko z poważniejszym motywem przewodnim, niż zwykle. Odnoszę wrażenie, że to nie jest „dobry dramat”, a jedynie przedramatyzowane szkolne romansidło. Kilka odcinków, fabuła wyjdzie na wyższe obroty i zacznie się standardowo proces nienawidzenia każdego bohatera z powodu masy absurdalnych zachowań, których widz nie będzie mógł w żadnej sposób zrozumieć.
    Przerabiałem to już w kilku seriach, poza tym główna bohaterka to taka mameja „Oj jak mi źle, oj jak mi smutno”, jej brak pewności siebie i stanowczości, irytuje mnie, a czuję, że z biegiem czasu będzie mnie doprowadzał do szału.
    Ogólnie sam motyw przewodni, jest dosyć głupi,  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Nikodemsky 1.02.2017 14:10
      Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
      Shoujo może nie w sensie przeblasków i kwiatków w okół męskich bohaterów ale w pewnym sensie seria jest skierowana bardziej do żeńskiej widowni, przynajmniej takie miałem odczucie. Punkt zaczepny na zasadzie „zamienników” jest filarem serii, bez tego to niestety w ogóle kompletnie wiałoby nudą.

      Również osobiście zawsze uważałem, że nieodwzajemniona miłość działa na takiej zasadzie, że w akcie desperacji człowiek próbuje najpierw znaleźć właśnie „zamiennik”(może nie w sensie takim jak przedstawiony w serii), a potem dopiero zapomnieć. Sporą rolę odgrywa też wiek i hormony, więc ciężko o racjonalne podejście bohaterów(choć też Hanabi imho ma naprawdę dorosłą postawę pomimo charakteru jej zadurzenia). Nastolatkowie różnie radzą sobie ze swoimi emocjami i patrząc na to przez pryzmat logiki często można odnieść wrażenie, że brak w tym realizmu ale w prawdziwym życiu też chyba różnie bywa.

      No i oczywiście jest to faktycznie romans z wielokątem romantycznym(seria już dawno przekroczyła próg trójkąta), więc należy spodziewać się sporej dozy dramatu.
    • Avatar
      Easnadh 1.02.2017 16:28
      Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
      :V napisał(a):
      Ogólnie sam motyw przewodni, jest dosyć głupi (...) jak się kogoś kocha, to nawet jeśli jest to miłość nieodwzajemniona, to ostatnią rzeczą na jaką człowiek ma ochotę jest związek z inną osobą niż obiekt swoich westchnień
      Hm, wiesz, że właśnie skrytykowałeś m.in. Charlotte Bronte? W jej powieści „Vilette” pojawia się mniej więcej taki motyw: Lucy Snowe jest zakochana w doktorze Brettonie, ale kiedy zakochuje się on w innej kobiecie, nagle zwraca swoją uwagę na profesora Emmanuela. To, że motyw taki pojawia się w anime, nie znaczy koniecznie, że jest płytki i w ogóle niewiele wart, bo może się nagle okazać, że korzystali z niego także klasycy…

      Dodałabym coś jeszcze, ale musiałabym chyba przekopiować drugi akapit w wypowiedzi Nikodemsky'ego, zwłaszcza pierwsze zdanie. Różni ludzie różnie działają, więc nie mówię, że pomysł na „zamiennik” nie tylko zadziałałby, ale nawet wpadł do głowy każdemu, ale niektórzy na pewno radzą sobie też i w ten sposób.
      • Avatar
        :V 1.02.2017 20:44
        Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
        bo może się nagle okazać, że korzystali z niego także klasycy…


        Czyli w odniesieniu do anime, powinniśmy się kierować mottem, „klasyka ponad wszystko”? Równie dobrze, można odnieść się do powieści Goethe, i uznać, że fajnie byłoby zobaczyć, werterycznego bohatera, który na końcu strzela sobie w łeb.
        • Avatar
          Easnadh 1.02.2017 20:50
          Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
          Nie rozumiem, co napisałeś. Za dużo przecinków, no i sensu za grosz. I jak to się odnosi do tego, co zacytowałeś z mojej wypowiedzi.
          • Avatar
            :V 2.02.2017 19:50
            Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
            Piłem do tego, że nie można bezkrytycznie połykać wszystkiego, tłumacząc to słowami „klasyka”. Zdaję sobie sprawę, że klasyka to są dzieła reprezentatywne dla gatunku, ale nie powinno wymagać od ludzi całkowitej bezkrytyczności.
            Poza tym, nie do końca rozumiem sens wpychania tutaj Bronte, nie wspominając o samym fakcie, że Vilette, nie jest jej najlepszą powieścią i nie krytykuje jej całej twórczości, a jedynie pośrednio Vilette, a po drugie ambicje Charlotte, przy tej powieści były większe, niż przy produkcji anime, jedna pozornie identyczna koncepcja, dwa skrajnie odmienne dzieła.
            • Avatar
              Easnadh 2.02.2017 20:58
              Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
              A weź spojrzyj jeszcze raz, do której części twojej wypowiedzi się odniosłam, bo zbaczasz z tematu, który właściwie sam zacząłeś. Ja nie napisałam ani słowa na temat ambicji autorki „Kuzu no Honkai”, szczerze mówiąc zwisa mi ona i powiewa, bo i nie wiem, czy kobitka miała jakąś. W moich poprzednich postach zanegowałam po prostu twoją niewiarę w realistyczność schematu szukania przez nieszczęśliwie zakochanych „zamienników”. Bo nie miałeś racji, co wykazałam.

              A poza tym nie masz racji także w tym, że „Villette” nie jest najlepszą powieścią Charlotte. Może wynika to z faktu, że polscy czytelnicy w większości słyszeli tylko o „Jane Eyre”, jeśli w ogóle, ale na Wyspach „Villette” to chyba jej najbardziej doceniane dojrzałe dzieło. Oczywiście, nie czyta się jej tak przyjemnie jak „Jane Eyre”, no ale nie w tym rzecz. Nawet zwykle powściągliwa Geroge Elliot zachwyciła się powieścią, stawiając ją wyżej od „Jane” i twierdząc, że jest w niej coś nadnaturalnego.
        • Avatar
          Maxromem 1.02.2017 21:36
          Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
          Klasycy to klasycy. Nie trzeba ich lubić, nie trzeba ich wychwalać, ale znać wypada. A przede wszystkim wypada orientować się dlaczego i za co stali się właśnie klasykami.
    • Avatar
      Easnadh 1.02.2017 17:31
      Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
      Aha, i zapomniałam dodać, że jak wiele wątków w „Vilette”, ten jest autobiograficzny – wiele wskazuje na to, że pisarka była zakochana w swoim wydawcy, kiedy jednak straciła nadzieję na związek, nagle zwróciła swoją uwagę na byłego wikarego ojca, którego do tej pory właściwie nie zauważała (a koniec końców skończyła jako jego żona). Tak więc, cóż, twój argument jest inwalidą, niestety, bo istnieją ludzie, którzy właśnie w taki sposób działają.
      • Avatar
        Effy 11.02.2017 04:10
        Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
        „Mój ukochany mnie nie chce, więc przygruchałam sobie inną ofiarę losu i zmoderowano się w jego pokoju”, jak się kogoś kocha, to nawet jeśli jest to miłość nieodwzajemniona, to ostatnią rzeczą na jaką człowiek ma ochotę jest związek z inną osobą niż obiekt swoich westchnień (...).


        Jak kogoś kocha to chcę się, aby ta osoba była szczęśliwa. Jeśli nawet oznacza, to że ktoś inny niż „ja” jest wybranką serca.
        Tylko że bohaterka nie jest w związku, a w relacji, gdzie oboje czerpią korzyści (potrzebują bliskości). Oboje chcą związku z osobami, które kochają. Niektórzy ludzie nie potrafią być sami. Na przykład po zakończonym związku, za chwilę się pakują w kolejny. Czy w takim razie osoby takie kochają, czy ucieczka przed samotnością.
        Więc niekoniecznie każdy będzie płakać do poduszki, bo ukochany jej nie chcę w samotności. Będzie odpychać od siebie osoby, które są nią zainteresowane.
        • Avatar
          Moslaten 11.02.2017 05:51
          Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
          (potrzebują bliskości)

          Ile oni tam maja lat i ile razy juz tej bliskosci doswiadczali, ze nagle jej tak potrzebuja? ;o
          (co oni w tym anime tacy niewyzyci? chociazby ta przyjaciolka xD)

          Cale to zalozenie tej serii o byciu „zamiennikiem” i „prawdziwej” nieodwzajemnionej milosci jest smieszne, tym bardziej ze oba sie wykluczaja xD
          I jeszcze te schematy, ktore w prawie kazdym anime sa „oo przezylismy dziecinstwo, ale ja cie kocham” ciekawe czy w realu sie takie rzeczy zdarzaja, bo na moje to jak ktos dziecinstwo z kims spedza to traktuje sie taka osobe bardziej jak rodzine, a nie jak „ukochanego”, ale co ja tam wiem xd

          Generalnie anime dropniete po 3 odcinku (3 nie dalem juz rady, takie to glupie bylo wszystko)
          • Avatar
            Effy 11.02.2017 17:10
            Re: Krótka opinia po 1 odcinku.
            Nie wiem co rozumiesz przez bliskość, ale dla mnie to nie oznacza, że musi dojść do stosunku. Owszem, ten akt jest formą bliskości z drugą osobą( bardziej bliżej się nie da),ale…
            Jak byłeś nastolatkiem nie zakochałeś się w żadnej dziewczynie? Nie chciałeś spędzać z nią sporo czasu, przytulać, dzielić swoimi myślami itp

            No tak nie istnieje zjawisko nastoletnich dziewczyn w ciąży, co nie?
            W pewnym etapie swojego życia ma się potrzebę/pragnienie doświadczenia tego z kimś wyjątkowym. Znaczy to zależy jak ktoś patrzy na te sprawy.

            No bo jak jest się nastolatkiem to jest zdolnym do prawdziwej miłości. Nie. Dopiero doświadcza pewnych uczuć oraz radzenia z nimi. Zbyt długo zazwyczaj nie trwają takie związki.
            Zdarzają się. Znam osoby, które poznały się w dzieciństwie, a później tak potoczyły drogi, że w pewnym momencie zrodziło uczucie, a teraz są po ślubie.
            Pewnie w większości przypadków pozostaje to na stopie traktowanie jako brat/siostra.
            Nie rozumiem za bardzo czemu ona wciąż używa zwrotu brat, jak zdecydowanie darzy go innymi uczuciami.


  • Avatar
    A
    Klemens 26.01.2017 21:56
    Pierwsza minuta i aż musiałem zastopować. Nie zrozumiem tego nigdy – jeżeli ktoś Cię molestuje w tramwaju/metrze/autobusie/ogólnie komunikacji miejskiej, to zamiast się odezwać w stylu 'odczep się człowieku i przestań mnie macać', siedzi takie dziewczę cichutko jak myszka i udaje, że nic się nie dzieje. Dlaczego pokazują takie bzdury w TV? Aż nie chce mi się wierzyć, że w Japonii jest społeczne przyzwolenie na takie coś. Dlaczego ona się po prostu nie odezwała? Ludzie by ją skarcili za to, że się broniła? Nie uwierzę. Krzywo by się na nią patrzyli? No i co z tego, prawdopodobnie nie spotka żadnej z tych osób nigdy więcej w życiu. A nawet jeśli, to co? I tak taki randomek zapomni o całym zdarzeniu pomiędzy wyjściem z pociągu, a dojściem do pracy. Więc czego ona się boi?! Ale się zdenerwowałem. I'm platinum mad.
    • Avatar
      J ♣ 26.01.2017 22:01
      Cholewa! Też zwróciłem uwagę na tę scenę, ale reszta odcinka zrobiła na mnie takie wrażenie, że potem zupełnie o niej zapomniałem ^^'
      Z drugiej strony (chociaż nie mam jakiejś szerokiej wiedzy na ten temat), macanie w tłoku jest powszechnym i poważnym problemem społecznym w Japonii, więc najwyraźniej rozwiązanie go nie jest takie proste. Przypuszczam, że chodzi o konsekwencje bezpodstawnego oskarżenia kogoś o molestowanie – kobieta z reguły nie ma żadnego dowodu, że została obmacywana i całe społeczne odium spada wtedy na nią, zamiast na zboczeńca. Dlatego jak Hanabi  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      hdrn 26.01.2017 22:56
      To nie Europa, gdzie kobiecie wierzą na słowo. Jak wybrażasz sobie udowodnienie komuś „ocierania się”? Bardzo łatwo palić głupa mówiąc, że jest ciasno, szczególnie w godzinach szczytu.
      • Avatar
        Klemens 26.01.2017 23:11
        „Przepraszam, mógłby pan mniej się o mnie przypadkowo ocierać? Byłabym wdzięczna.” Do tego wszystko przyprawione bezdusznym wzrokiem i kamienną twarzą.
        Mniej więcej tak to sobie wyobrażam. Z jednej strony nie oskarżasz go o to, że robi to specjalnie, a z drugiej dajesz do zrozumienia, że jeszcze chwila, a zarobi kosę w żebra. Domyślam się, że w takiej chwili spokój ciężko zachować, ale panika i strach też nic nie pomogą. Z resztą, psychika tłumu jest taka, że na samo słowo 'ocierać', już zareagują. Nie ważne, czy będą krzywo patrzeć na poszkodowanego, czy na molestującego, sama reakcja zmusi zboczeńca do wycofania się. I tak jak mówiłem – kto normalny przejmuje się ludźmi, których na 99% nigdy więcej w życiu nie spotka, a 99,99% z nich zapomni o całej sytuacji w przeciągu najbliższych 15 minut po wyjściu z pociągu. Do tego nie zdaje mi się, żeby to były jakieś 'godziny szczytu', skoro widać i słychać, że zboczeniec odszedł od naszej koleżanki bez żadnego przepychania się.

        PS. Ecchan ewentualnie mogła sama wyjąć telefon i zrobić mu zdjęcie, ale wersja z kamienną twarzą wydaje mi się bardziej pasować do anime :V
      • Avatar
        Klemens 26.01.2017 23:19
        Aaaaa! Zapomniałbym! Zawsze mi się zdawało, że w Japonii to kobieta postrzegana jest jako ta 'słabsza strona' i ludzie będą skłonni jej uwierzyć. Ale tego nie wiem, bo w Japonii nie mieszkam. Natomiast mieszkam w Europie i muszę Cię kolego zasmucić, ale pisanie
        To nie Europa, gdzie kobiecie wierzą na słowo
        jest w dzisiejszych czasach totalnie bez sensu. Wszędzie gdzie byłem, w takich sytuacjach tłum albo pozostawał bezstronny i przyglądał się sytuacji, albo wręcz bronił domniemanego molestującego w taki sposób, w jaki Ty to tłumaczysz. Polecam Ci wsiąść do komunikacji miejskiej i przekonać się samemu.
    • Avatar
      Impos 27.01.2017 00:59
      Jakoś nie odebrałam tej sceny jako nienaturalnej…
      Ludzie różnie reagują na stresujące sytuacje; jedni potrafią od razu zareagować, a inni wręcz przeciwnie i potem tego żałują…
      Poza tym w Japonii mają nawet termin na autobusowych froterystów (chikan), wagony tylko dla kobiet w godzinach szczytu itd.
    • Avatar
      Saarverok 28.01.2017 05:50
      Też się nie znam za bardzo na kulturze japońskiej, ALE! :D się wypowiem. Najwidoczniej tak tam po prostu jest. Jedyne, co kojarzę, to typ żony uległej, więc może chodzić o kwestię honoru (kobieta molestowana może uchodzić za puszczalską). Dla nas jest to niezrozumiałe, ale w Japonii może to być powszechne zjawisko. Przyrównajmy tu chociaż Salaha Abdeslama, który rzekomo jest odpowiedzialny za większość zamachów terrorystycznych we Francji w 2015r. Pomimo tego, że w teorii jest odpowiedzialny za śmierć około 100 osób, to jednak dostaje listy miłosne od muzułmańskich kobiet, które chcą mieć z nim dzieci, bo morduje wrogów Wiary. Dla nas jest to niepojęte, chore i wynaturzone, dla nich to może być norma.

      A sam odcinek był dobry. Naprawdę. Mam takie wrażenie, że jest to w pewien sposób brutalne dojrzewanie. Wypaczanie pewnych dziecięcych ideałów. Te kadry gdzie są tak jakby wylewane plamy atramentu mogą o tym świadczyć. Chociaż seria pewnie się skończy na jakiejś 6­‑7 u mnie, to szanuję za poruszenie tematu w inny sposób, niż ma to miejsce w większości fanserwiśnych haremówek. Napięcie jest budowane przez dialogi i mocne niedomówienia i pacing, jak na przegadane anime, ma po prostu wyborny.
      • Avatar
        Klemens 28.01.2017 20:32
        Przyrównajmy tu chociaż Salaha Abdeslama, który rzekomo jest odpowiedzialny

        Średni przykład, bo kompletnie rozumiem o co chodzi w tym adorowaniu. Jednak nadal kompletnie – tym razem nie rozumiem – takiego zachowania jak pokazano na początku odcinka.
    • Avatar
      Maxromem 31.01.2017 02:39
      Musiałem znaleźć chwilę by obejrzeć ten odcinek żeby móc się jakoś odnieść.

      Myślę że źle na to patrzysz. To nie tak, że molestowana osoba boi się jakiegoś skarcenia przez resztę osób czy tego, że wyrobi sobie złą opinię u jakichś randomów. Raczej boi się tego, że w razie konfrontacji z napastnikiem zostanie pozostawiona sama sobie. Nie od dziś wiadomo, że ogół społeczeństwa w takiej sytuacji siedzi i gapi się w okno. To „społeczne przyzwolenie” o którym mówisz istnieje i w Japonii, i w Polsce, i w zasadzie na całym świecie. Internet pełen jest nagrań takich zdarzeń, gdzie wszyscy świadkowie udawali głuchych ślepców.

      Takie poczucie bezradności połączone ze zwykłym strachem naprawdę potrafi sparaliżować. I łatwo nam mówić, że należy stanąć w swojej własnej obronie – ja sam osobiście nigdy w takiej sytuacji nie byłem. Za to znam osoby, które były. I uwierz mi, to nie jest takie proste jakby się mogło wydawać.
      • Avatar
        Klemens 1.02.2017 14:11
        ja sam osobiście nigdy w takiej sytuacji nie byłem [...] I uwierz mi, to nie jest takie proste jakby się mogło wydawać.

        A ja byłem (no, może nie w wypadku molestowania, ale sytuacja podobna) i jest to proste. Jeżeli szanujesz siebie, jako człowieka, to nie będziesz miał żadnego problemu z tym, żeby stanąć w swojej obronie.
        I nie, nie pozostaniesz sam w tej sytuacji – tłum, nawet nie reagując na nic, będzie wywierał wystarczający nacisk na osobę, która Ciebie atakuje/molestuje/cokolwiek Ci tam robi. Możesz sobie pomyśleć, że tłum to obusieczny miecz i moje słowa o sile tłumu potwierdzają tylko to, że może on zarówno pomóc jak i sparaliżować, ALE! Powiem to jeszcze raz – jeżeli szanujesz siebie, jako człowieka, to tłum Ciebie nie sparaliżuje, bo stajesz w obronie swojego człowieczeństwa. Bronisz swoich praw, swojej moralności, swoich przekonań – po prostu bronisz siebie. Natomiast osoba 'atakująca' już od samego początku jest na przegranej pozycji, bo wie, że to co robi, jest społecznie nieakceptowalne i często sprzeczne z jej własną moralnością. Taka osoba już samym czynem porzuca swoje człowieczeństwo i staje się podatna na działanie tłumu. Bo to nas odróżnia od zwierząt, że potrafimy określić co jest dobre, a co jest złe i potrafimy powstrzymać egoistyczne zapędy.

        Podsumowując – jeżeli Twoje życie jest dla Ciebie czymś więcej niż 'wstać, nażreć się, spać, powtarzać do usranej śmierci' to nie będziesz miał żadnego problemu, żeby starać bronić się w każdej sytuacji. Natomiast jeżeli jest odwrotnie, to radziłbym się zastanowić nad sensem swojego istnienia – i tego właśnie nie rozumiem. Jak można patrzeć na swoje życie jak na coś bezwartościowego, bez większego celu? Dlaczego tacy ludzie siebie nie szanują?
        I nie mówię tu o Tobie, czy o kimkolwiek konkretnym – mówię tu bezpośrednio o samym problemie związanym z tym zagadnieniem.
        A o społecznym przyzwoleniu na takie rzeczy nie będę się już nawet wypowiadać, bo jak to powiedział pewien znany pan o robaczanym nazwisku 'szkoda szczępić ryja'.
        • Avatar
          Maxromem 1.02.2017 21:35
          Ale to raczej nie ma związku z szacunkiem do samego siebie, tylko po prostu z nieśmiałością i strachem. To co mówisz brzmi świetnie na papierze i zgadzam się z tym. Ja czy Ty, w tej czy innej sytuacji może byśmy mieli na tyle odwagi, żeby podnieść głos w swojej obronie. A ktoś inny może nie miałby tej odwagi, ale czy to znaczy, że nie szanuje samego siebie?

          Idealnie by było, gdyby każdy był w stanie stanąć w swojej obronie. Wtedy nie byłoby molestacji w miejscach publicznych, gnębienia uczniów, mobbingu w pracy, itepede. Niestety rzeczywistość to wredna suka – bo jest dokładnie na odwrót.

          Przewidywanie zachowań tłumu to jak wróżenie z fusów. Wystarczająco dużo dowodów jest na youtubie, że tłum raczej woli lampić się w sznurówki od butów.
          • Avatar
            Klemens 1.02.2017 23:03
            Jestem nieśmiały i jakoś potrafię się obronić. Strach. To muszę Ci przyznać, strach, szczególnie wśród dzieci związany zazwyczaj z jakimś traumatycznym zdarzeniem, jest zapewne o wiele silniejszy niż chęć samoobrony, a w dodatku dzieci nie znają swoich praw (co ja mówię, jakie dzieci, większość ludzi nie zna swoich praw…). Jeżeli pokażą mi jakoś dlaczego ta dziewczyna nie potrafiła stanąć w swojej obronie (a nie będę tutaj przewidywać, bo ta seria zaskakuje mnie każdą sceną), okej, zrozumiem. Póki tego nie zrobią, podtrzymuję swoje zdanie. Bo stres związany z egzaminem średnio mnie przekonuje do jej pasywnego nastawienia.

            A co do zachowań tłumu – nie będę się rozpisywać, ale serio – da się wywnioskować, czy będąc ofiarą jakiegoś niemiłego zdarzenia można tych randomków wykorzystać na swoją korzyść, czy nie.
            • Avatar
              jolekp 2.02.2017 07:41
              A mnie się wydaje, że nie istnieje coś takiego, jak odgórnie narzucony jeden możliwy sposób reakcji na takie wydarzenie. Ja np. w niespodziewanych sytuacjach zupełnie odłączam się od mózgu i robię obiektywnie debilne rzeczy, których później nie rozumiem, i znam ludzi, którzy mają podobnie.
              • Avatar
                Klemens 2.02.2017 14:08
                Ale tu nie mowa i jednostce, tylko o całej masie ludziów. Inaczej się reaguje, będąc jedynym świadkiem wydarzenia, a inaczej gdy dookoła jest 50 innych osób.
  • Avatar
    A
    J ♣ 26.01.2017 21:39
    Trzeci odcinek przerósł moje najśmielsze oczekiwania! To chyba jeden z najlepszych odcinków w historii anime i serialów młodzieżowych w ogóle! Jeśli fabuła potoczy się w kierunku zarysowanym w tym odcinku, to możemy być również świadkami jednego z najlepszych serii w historii!
    Ale jak znam życie, to pewnie od tego momentu zacznie się zjazd…
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.01.2017 19:07
    Po drugim odcinku mam wrażenie, że jest to przepełnione niekonwencjonalnymi zauroczeniami dla samego faktu ich istnienia, z drugiej sporo kliszów typu „przyjaciel z dzieciństwa”, mam bardzo mieszane uczucia. Hanabi też urosła w moich oczach, przejawia o wiele bardziej dorosłe zachowania, niż się spodziewałem(no może nie licząc  kliknij: ukryte , bo nie mam pojęcia, co to w ogóle było…).
    • Avatar
      Saarverok 20.01.2017 19:42
      Ja podejrzewam nieudolny cliffhanger, ale i tak seria ma póki co u mnie wielkiego plusa za dużo bardziej dojrzałe podejście do relacji damsko­‑męskich. Jak widzę takie Seiren gdzie główny bohater kliknij: ukryte  to jestem poważnie zaniepokojony o poziom emocjonalny odbiorców anime w Japonii.
      • Avatar
        kenavru 24.01.2017 19:25
        zapoznałem się z mangą, ogólnie  kliknij: ukryte .
        Ale ogólnie w formie anime może być oglądalne.
      • Avatar
        Ted 24.01.2017 20:42
        ale i tak seria ma póki co u mnie wielkiego plusa za dużo bardziej dojrzałe podejście do relacji damsko­‑męskich

        Prawie wyplułem herbatę. Przecież to jest przerysowane do granic możliwości i prędzej nadawałoby się na dokument na temat obsesji.
  • Avatar
    A
    kenavru 20.01.2017 12:05
    top
    Chyba najlepsze z tego sezonu, brak typowych dla anime reakcji bohaterów w relacjach damsko­‑męskich wychodzi tej produkcji na zdrowie.
  • Avatar
    A
    Maxromem 20.01.2017 00:31
    Kurde, niby ani to wybitne, ani to jakieś super­‑świetne, ale to jest tak niestandardowe pod tyloma względami, że warto obejrzeć.
  • Avatar
    A
    Klemens 19.01.2017 22:01
    Seishun Kyosokyoku, 5 opening do pierwszej serii Naruto, ma dobry gust dziewczyna :D
    • Avatar
      The Beatle 19.01.2017 22:23
      Arabesque No. 1 Debussyego – wybieram nauczycielkę.
      • Avatar
        Klemens 19.01.2017 22:26
        Widzę kolega też po jednej nutce :D No ale szanujemy się, gdzie porównywać wrażliwość muzyczną flegmatycznej nastolatki z problemami osobowości, a kogoś, kto jest nauczycielem muzyki, więc jak wnioskuję skończył studia związane z muzyką (akademia muzyczna to się nazywa?).
  • Avatar
    A
    Saarverok 13.01.2017 23:14
    Jak na tak biedną grafikę jest wręcz niesamowicie zaadaptowane. Póki co podoba mi się prawie wszystko, bo jest to przykład na to, że wystarczy trochę chęci, a da się wyreżyserować dobre anime przy minimalnych środkach. Oby tak dalej.
  • Avatar
    A
    Ciku 13.01.2017 21:27
    Może mi ktoś zaznajomiony z mangą zaspoilerować główny wątek?Najlepiej na PW, żeby nie psuć innym zabawy.

    Ogólnie chodzi mi o to, czy jest to kolejna historia z cyklu  kliknij: ukryte  czy raczej  kliknij: ukryte 

    Niezbyt mi się podobał ten odcinek, zajeżdża takim tanim dramacikiem pisanym na kolanie, a szkoda mi tracić 20 cennych minut w tygodniu, kiedy ma się już tak mało czasu na oglądanie, a tyle świetnych bajek jeszcze czeka w kolejce.. :p
    • Avatar
      Klemens 13.01.2017 21:43
      Doczepiam się do prośby o spoiler, jak i do opinii o anime.
    • Avatar
      vaka 13.01.2017 23:37
      W sumie ciekawa sprawa, bo wydaje się, że jest też  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    thorn 13.01.2017 19:18
    Gdy seria jest z pogranicza dramy i romansu to sądzę, że dobre rzemiosło > eksperymenty i fajerwerki fabularne. Jeśli utrzymają to ciekawe spojrzenie na fizyczną relację między bohaterami i będą ładnie dozować dramę, to mi nic więcej nie trzeba i będę zadowolony. Nawet jeśli pomysł z  kliknij: ukryte  jest trochę sztampowy.

    PS, świetny OP.
  • Avatar
    A
    Blerp. 13.01.2017 11:57
    A ja nie widzę w tym niczego dojrzałego, czy wyjątkowego. Bohaterowie są niezdecydowanymi mamejami, które zamiast zrobić coś w kierunku faktycznego okazania uczuć, albo zwykłego odpuszczenia sobie, wylewają swoją seksualną frustrację, niczym dwa małpiszony. Serio, ta manga i seria mają plus w postaci pokazania życia łóżkowego, ale… No bez przesady, tak z drugiej strony. Trudno się wczuć w cokolwiek, kiedy wiadomo dlaczego bohaterowie podejmują się takich, a nie innych działań.
    • Avatar
      Maxromem 13.01.2017 13:31
      No nie wiem, jak dla mnie właśnie wszystko to na co narzekasz czyni serię czymś wyjątkowym.

      Nie wiem też jakie według Ciebie kroki mieliby podjąć? Zacząć chodzić z nauczycielem? Nie dość, że to dopiero byłoby mało realistyczne to jeszcze przecież takie serie już istnieją i raczej nie należą do śmietanki gatunku.

      Co do frustracji seksualnej i jej wyładowaniu to wydaje mi się, że zachowali się dokładnie inaczej niż małpiszony.

      I co do ostatniego punktu: „Trudno się wczuć w cokolwiek, kiedy wiadomo dlaczego bohaterowie podejmują się takich, a nie innych działań.” Nie mam pojęcia co to za argument. Chyba łatwiej właśnie jest się w coś wczuć jak wiemy jakie są tego motywacje, czyż nie?
      • Avatar
        Blerp. 13.01.2017 16:25
        Widocznie kwestia siedzenia. Zachowanie bohaterów męczy mnie na tyle, że zasłania mi faktycznie występujące zalety. Przyznam rację, że odbieranie temu anime łatki „oryginalnie” to błąd, co do jakości, dalej tego nie widzę. Tutaj tylko upomnę, że z tyłu głowy siedzą mi jeszcze rozwiązania oryginalnego komiksu, reszta tej bardzo szczęśliwej ferajny i tak dalej. Mam świadomość, jak przedstawiony tutaj wielokąt romantyczny będzie się sypać i jak bardzo sytuację mogłaby poprawić jakaś szczerość między postaciami.

        Jasne, nie muszą przecież automatycznie ze sobą chodzić. Kwestia dogadania.
        Boli mnie sam fakt braku przedstawienia, tych własnych uczuć drugiej osobie. Szczególnie się to tyczy Hany, która przecież ze swoim obiektem westchnień zna się kupę lat, miała dziewczyna sporo czasu, a teraz zamiast podjudzić się trochę desperacką sytuacją, woli rozpamiętywać. Nazywa kolesia kłamcą, a sama jest niepotrafiącą się określić egoistką.

        Z innej strony mogliby sobie odpuścić. Tak, to byłoby bolesne rozwiązanie, ale sensowniejsze i właśnie realniejsze. Niby mają swój układ, ale istnieje on tylko po to, żeby powyobrażać sobie parę scenek z udziałem swojego ukochanego. Na dodatek dalej zaznaczają postawę: „nie mam zamiaru się poddać!”, „kiedy odwzajemnią nasze uczucia, to przestaniemy”. Z własnej woli siedzą w punkcie, który prowadzi ich do niczego. W ogóle, jak ja uwielbiam ten motyw, w którym osoby nie potrafiące czegoś powiedzieć jak powinny, łatwiej przystają na pójście sobie w agresywnego glonojada do krzaków. To ten punkt, który porównuje zachowanie opisywanych milusińskich do małp.
        Chyba, że ktoś przepada za uwolnieniem pierwotnych instynktów, albo widzi to inaczej… Mi takie porównanie od razu wchodzi do głowy i psuje efekt.

        „Trudno się wczuć w cokolwiek, kiedy wiadomo dlaczego bohaterowie podejmują się takich, a nie innych działań”, ponieważ uważam, że ich motywacje są cienkie, przesadnie bezmyślne i zbytnio tchórzliwe. Egoizm jest tutaj pokazany jak najbardziej dobrze, ale szybko wychodzi on na pierwszy plan za mocno, psując jakiekolwiek pozytywne wrażenie. Trudno podpiąć się pod „akcję”, kiedy nawet znając motywacje postaci, jako widz nie jestem w stanie tego… Zrozumieć? Zaakceptować? Znaleźć realne odbicie? Trudno tu się faktycznie wczuć w sytuację.
        • Avatar
          Easnadh 13.01.2017 17:01
          Tak wygląda sytuacja w pierwszym odcinku (i na początku mangi). Tylko że wiesz, generalnie w każdej historii musi być punkt wyjściowy. Żeby potem mogło się coś dziać. Skąd wiesz, czy w dalszych odcinach czegoś z tym wszystkim nie zrobią? Nie postawią na szczerość? Nie odpuszczą sobie postawy „jak będę się bardzo starać, na pewno odwajemni moją miłość!”? Nie popełnią samobójstwa z rozpaczy zamiast się desperacko glonojadować?

          Poza tym to tylko nastolatkowie, w których bzują hormony (możliwe, że włąsnie dlatego… zaraz, jak to było… a, „wylewają swoją seksualną frustrację”, taki wiek, nic się na to nie poradzi). Nie należy wymagać od nich od razu dojrzałych decyzji. Sparzą sie raz czy drugi, to może w końcu je podejmą, ale muszą się tego nauczyć.

          Żeby nie było – nie mam zamiaru bronić tej serii rękam i nogami, bo ma swoje wady, manga później moim zdaniem idzie w zbytnią dramę, ale jak na razie jest całkiem spoko i realistycznie, nie ma co czepiać się na siłę.
        • Avatar
          Maxromem 13.01.2017 18:12
          Chyba rzeczywiście kwestia siedzenia. Dzięki, że rozwinąłeś swoje wypowiedzi – łatwiej mi teraz zrozumieć Twoją opinię. Co prawda, wciąż raczej się nie zgadzam, ale widzę czemu tak uważasz.

          Jeśli chodzi o to jak to oboje MC brną w status quo, to jest to ewidentnie po prostu zawiązanie akcji i przedstawienie o czym będzie to anime. Jakby działo się inaczej – otrzymalibyśmy inną historię. Nie doszukiwałbym się tu braku logiki czy nierealistyczności, bo po prostu taką historię autor chciał przedstawić, a że to dopiero początek to trudno mówić o jakiś dziurach fabularnych i niedorzecznościach (nie to żebyś Ty tak mówił – mówię teraz ogólnie :D). I tu właśnie nawiąże do Twojego rozwiązani, czyli „odpuścić sobie”. Z naszej (tj. widzów) perspektywy to wcale nie jest jakieś głupie rozwiązanie, ale wtedy własnie nie wyszłaby ta seria, tylko coś innego. Ja niestety (a może stety? nie wiem jeszcze) mangi nie czytałem i przedstawienie takiej właśnie historii jest dla mnie całkiem zachęcające. Gdyby potoczyła się on „Twoim” torem wydarzeń, to po pierwszym odcinku z góry założyłbym, że to kalka każdego innego rom­‑comu, a tak przynajmniej jest nadzieja.

          Oczywiście, to wszystko może jeszcze szlag trafić :D
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.01.2017 03:31
    Prawdopodobnie nie ruszyłbym tytułu gdyby nie to, że w tagach wisi seinen zamiast shoujo i byłem poniekąd zaintrygowany plotem, choć teraz jestem przekonany na 90%, że jest to raczej tytuł skierowany bardziej do żeńskiej części widowni(tak wiem, czego innego miałbym się spodziewać po romansie z dramatem), nie mniej obejrzałem do końca i zobaczę w następnych odcinkach, czy jest w stanie jakoś mnie przekonać do siebie, póki co mam wrażenie, że całość będzie leniwie dążyć do punktu kulminacyjnego, w którym po prostu  kliknij: ukryte .
    • Avatar
      The Beatle 13.01.2017 20:55
      jest to raczej tytuł skierowany bardziej do żeńskiej części widowni
      Skąd taki wniosek?

      To znaczy, jeśli już mamy wpychać tę serię do jakiejś szufladki typu „grupa docelowa”, to dobrze ją zaklasyfikowano. „Bo dramat i romans” jest okropną stereotypizacją i na pewno nie świadczy o przeznaczeniu anime dla kobiet. Jeśli miałbym szukać tu jakiegoś wskaźnika, prędzej zwróciłbym uwagę na długość spódniczek w mundurkach szkolnych (zaskakująco trafna metoda), stopień bishowatości bohaterów (oraz to, czy im grzywka wchodzi do oczu i generalnie tak uroczo patrzą w bok), może nawet na to, jak używa się oświetlenia w stosunku do postaci i jak wyglądają tła – to oczywiście też stereotypy, ale zdecydowanie mniej agresywne. W każdym razie powyższe kwestie przemawiają za tym, że target jest skierowany raczej w męską niż w damską stronę.
      • Avatar
        Nikodemsky 14.01.2017 00:28
        Nie kierowałem się stereotypem, właściwie niepotrzebnie zamieściłem adnotację w nawiasie ale nie w tym rzecz.

        Klasyfikacja jest również odpowiednia i jestem tego świadom, po prostu zaznaczyłem, że zainteresowałem się właśnie ze względu na to, że jest przeznaczona dla młodych, dorosłych ludzi. To się zgadza, jak najbardziej – seria(przynajmniej wstępnie) nie ma wiele wspólnego z typowym romansidłem shoujo, przynajmniej w obecnej formie przekazu.

        Miałem na myśli bardziej to, że kobieca część widowni będzie miała mniejszy problem z utożsamieniem się z protagonistką, już może nawet nie przez pryzmat tego, że jest dziewczyną ale łatwiej będzie zrozumieć jej uczucia(jakiekolwiek by nie były). Przydługie opisy emocji, nadmierna interpretacja kwestii, na które mężczyźni rzadziej zwracają uwagę i w pewnym sensie może nawet jej naturalna charakterystyka, która zrozumiała być może bardziej dla dziewczyn. Sypnę tutaj takim trochę niewdzięcznym porównaniem – dajmy na to, że dla faceta chłopiec biegający z kijem w ręku po podwórku to całkiem normalna rzecz i jest w stanie przypomnieć sobie nawet jak to bywało „za dzieciaka”, dla kobiety może to już nie być takie oczywiste. Myślę, że działa to na podobnej zasadzie ale również mogę się mylić, nie jestem aż takim koneserem japońskiej animacji, żeby móc z czystym sumieniem zaklasyfikować wszystko, co obejrzę.
  • Avatar
    A
    Rinsey 13.01.2017 00:07
    Póki co rewelacja! Aż zaskoczona jestem dojrzałym podejściem do romansu w tym anime. Spodziewałam się czegoś bardziej shojo… a tutaj zapowiada się na dojrzalsze shojo! Oby tak dalej :)
  • Avatar
    A
    Kysz 12.01.2017 20:05
    po 1 epku
    Nie znam mangi, więc nie mam pojęcia jak to dalej pociągną, ale póki co pierwszy odcinek mi się naprawdę bardzo spodobał. Czyżbyśmy wreszcie dostali jakiś poważniejszy romans? Okay, może wielokąt miłosny to nie jest coś, co szczególnie uwielbiam, ale jeśli to pociągną rozsądnie i z pomysłem, to mnie to nie będzie raziło. A jak na razie na to się zapowiada właśnie.

    Miło się oglądało takich stonowanych bohaterów, którzy jednocześnie nie są bezmyślni i mają swoje potrzeby… a także dosyć egoistyczne pragnienia. Szkoda, że jednak Hanabi i Mugi  kliknij: ukryte 

    Nie bardzo spodobały mi się natomiast te oszczędności graficzne, ale z dwojga złego lepiej tak, niż serwować nam jakieś krzywizny. No i stylistycznie prezentuje się to ładnie.

    Naprawdę mam nadzieję, że to będzie takie ulepszone Orange, czyli dobrze zrealizowany romans szkolny z nutką dramatu.
    • Avatar
      Nikodemsky 13.01.2017 03:44
      Re: po 1 epku
      Szkoda, że jednak Hanabi i Mugi  kliknij: ukryte .

      Obejrzałem kilka dramatów i mam wrażenie, że  kliknij: ukryte .

      Dorosły widz na pewno doceni odpowiednie skonstruowanie relacji z  kliknij: ukryte .

      No ale nie mi się o tym wypowiadać, słaby ze mnie specjalista od romansów.
      • Avatar
        niechcemisielogowac 15.01.2017 03:22
        Re: po 1 epku
        halo halo,  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        J ♣ 15.01.2017 09:38
        Re: po 1 epku
        póki co naturalnie „stosunki” ukazano jedynie w Nana

        To obejrzyj sobie „Bokura ga Ita”.
        • Avatar
          Easnadh 15.01.2017 11:19
          Re: po 1 epku
          Ha ha. Akurat „Bokura ga Ita” to patologia. Odradzam.
        • Avatar
          Nikodemsky 15.01.2017 13:53
          Re: po 1 epku
          Bokura ga Ita

          Raczej podaruję sobie, przeraziły mnie te wielkie oczy i bijące światła na kadrach :)
          • Avatar
            vaka 15.01.2017 15:18
            Re: po 1 epku
            Żeby tylko wielkie oczy! O wiele gorsze jest to, że czasem tych oczu w ogóle brakowało i bohaterowie wyglądali jak jacyś stuningowani cyklopi, bo jedno oko rozpływało się nagle gdzieś w niebycie. Wydawali się wyjęci wprost z jakiegoś horroru o jednoocznych mordercach. Wiele w kwestii grafiki potrafię wybaczyć, ale to wali po oczach jakąś nie wiem… chorą oszczędnością? Bo nijak inaczej nie potrafię uzasadnić pozbawienia bohaterów oczu. Jeżeli chcieli im zafundować jakąś oryginalną stylówę w ten sposób, to jeszcze gorzej :D A co do samej serii, to bez rewelacji, ale wciągnęła mnie na tyle, bym obejrzała do końca nawet pomimo grafiki, która raz wydawała mi się urocza, a raz całkowicie przerażająca. W sumie pamiętam, że całkiem zaskoczyło mnie to, że w bohaterowie w ogóle znają takie słowo jak „seks”, bo w większości serii zachowują się jak niewinne lilije, które nigdy nie wyszły poza etap trzymania za rączki. A tam całkiem otwarcie do tego podeszli o dziwo.
          • Avatar
            Zgn1lec 20.01.2017 06:32
            Re: po 1 epku
            Jak chcesz mieć
            naturalnie „stosunki”
            to polecam REC :)
            • Avatar
              Nikodemsky 20.01.2017 19:03
              Re: po 1 epku
              Ok, umówmy się, że nie szukam „stosunków” w anime, od tego jest zupełnie inna kategoria :) Nie mniej wygląda na niezłą propozycję, podziękował.
  • Avatar
    A
    ick 1.01.2017 03:29
    Fajnie, że wychodzi jakiś trójkąt romantyczny, bo na rynku hegemonia romansów 1+1 albo haremówek. Obawiam się jednak, że będzie tak jak w przypadku Orange, czyli całkiem ciekawy pomysł na fabułę, i na tym koniec zalet.
    • Avatar
      Easnadh 1.01.2017 09:43
      Żeby to tylko był trójkąt…