Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 37
Średnia: 5
σ=1,89

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Seiren

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • セイレン
Gatunki: Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

To samo i wcale nie inaczej – kategoria romans.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Visual novel, czy też bishoujo game albo inne symulatory podrywu, to temat rzeka, istnieją chyba, odkąd tylko komputery lub inny sprzęt służący do rozrywki zyskały możliwość wyświetlania obrazków z grubsza przypominających ludzkie kształty. Jest tego cała masa i niektóre z ich adaptacji przeszły do kanonu (żart słowny niezamierzony), zyskując poklask i uwielbienie, bowiem na etapie ekranizacji naprawiono błędy materiału źródłowego, czego doskonałym przykładem jest Clannad. To jednak jeszcze nic, wyzwaniem bowiem jest przeniesienie na ekran visual novel, która nie istnieje. Tak bowiem prezentuje się Seiren – powiela wszystkie schematy i kluczowe motywy „opowieści graficznych”, chociaż nie musi. Pomimo że serial nie adaptuje żadnego materiału źródłowego, imitowanie nieistniejącej gry wychodzi nie najlepiej. A to już wymaga od autorów specyficznego rodzaju niekompetencji.

Podstawowym założeniem fabularnym jest, że Bohater Taki Jak Ty™, czyt. szara myszka kipiąca od sprośnych myśli i przytłoczona wizją kontaktów damsko­‑męskich, zaczyna nawiązywać stosunki towarzyskie z jedną z dziewcząt ze swojego najbliższego otoczenia, co ostatecznie doprowadza do rozwoju uczucia u obu stron. Bohater lepiej poznaje swoją wybrankę, pomaga uporać się jej z jakimś ważnym problemem, po kilku latach tworzą stały związek, czasem przypieczętowany potomkiem i historia wraca do punktu wyjścia, wszystko wcześniejsze idzie w niebyt, zaś bohater zaczyna obcować z inną koleżanką. W przypadku Seiren takich niezależnych epizodów jest trzy z tendencją spadkową uzależnioną od postaci żeńskiej – pierwsza główna bohaterka jest najciekawsza i najbardziej asertywna, druga przynudza, a na tym cierpi także historia, ostatnia to przyjaciółka z dzieciństwa i jest zwyczajnie miałka. A mimo to właśnie trzeci ze związków okazał się najbardziej naturalny, niewymuszony. Zapewne dlatego, że obydwie strony startowały z równych pozycji. O ile bowiem główny bohater zawsze jest taki sam, to pierwsza z dziewcząt jest aż nazbyt asertywna, wręcz agresywna (nie w sensie przemocy), stanowi duszę towarzystwa i kontakty damsko­‑męskie nie są dla niej niczym trudnym. Inicjatywa zawsze znajduje się po jej stronie i odniosłem wrażenie, że ta para zupełnie się nie zgrywa, a szczęśliwy finał wciśnięto na siłę – w rzeczywistości nic by z tego nie wyszło. Kolejna z dziewcząt dzieli z bohaterem pasję do gier komputerowych (zaznaczam, że akcja dzieje się w pierwszej połowie ubiegłej dekady, kiedy ta forma rozrywki była zupełnie inaczej odbierana przez społeczeństwo) i cosplayu. I jest nudna. Jak flaki z olejem, nie wiem, czemu nagle obydwoje poczuli do siebie miętę, tym bardziej że w tym przypadku ponownie to dziewczyna okazała się dojrzalsza. Dlatego właśnie trzeci epizod okazuje się najciekawszy – więcej uwagi poświęcono dojrzewaniu bohaterki i jej mentalnej transformacji z gimnazjalistki w licealistkę. Co dla nas wydaje się banałem, dla niej było wielkim krokiem naprzód, a główny bohater swoimi działaniami podjazdowymi, bowiem wreszcie to on stał się stroną aktywną, zmobilizował dziewczynę do pracy nad sobą. Szkoda, że musiałem obejrzeć cztery nijakie i drugie tyle średnich odcinków, by dotrwać do tego momentu. Od razu rozwieję wątpliwości – nie warto. Albo nawet inaczej – tylko ostatnia historia jest warta uwagi i o tyle dobrze, że konstrukcja fabularna Seiren pozwala poznawać poszczególne epizody osobno, gdyż w dwóch pierwszych główny bohater cały czas pozostaje niezdecydowaną ciapą, która ma zapłonąć jaśniej w obliczu miłości. W założeniu widz miałby się z nim utożsamiać, ale nie ukrywajmy – ja jestem na to za stary, a jego znani mi rówieśnicy są w kwestii relacji damsko­‑męskich moooooocno do przodu. Ale przecież to o Japończykach rzecz dla Japończyków. Proszę Państwa, jeśli to prawda, to nie ma dla tego narodu ratunku.

Seans urozmaicają różne wydarzenia poboczne, jak wspomniany już cosplay przy okazji Comiketu, eskapady na karaoke czy do salonu gier, szkoły letnie albo zajęcia pozaszkolne. Właściwie w każdej z historii któryś z tych elementów tła okazuje się istotniejszy, nigdy jednak nie ma roli wiodącej, może poza ostatnim epizodem, w którym działalność w klubie gospodarstwa domowego wyraźnie wpłynęła na rozwój charakteru bohaterki. Niestety powierzchowność tych dodatków co najwyżej wzbogaca obraz świata przedstawionego, ale raczej nie jest w stanie zakamuflować niedoskonałości głównej osi fabuły. Czas i miejsce akcji są przyczyną pewnych osobliwości w zachowaniu bohaterów i ich otoczenia, raczej subtelnych, nie tak jak w przypadku zbudowanego na tym samym schemacie Amagami SS, dziejącego się w erze sprzed upowszechnienia się telefonii komórkowej.

Głównym wizualnym atutem dzieła są urocze postaci żeńskie, których aparycja jest mocno związana z charakterem, czy raczej zachowaniem. Wszystkie bohaterki są ładne, mają zgrabną figurę i zaczątki kobiecego blasku, który odkrywa protagonista. Wszystkie pozostałe aspekty oprawy wizualnej, takie jak kompozycja scen, kolorystyka, animacja i tła nie są przeciętne – są poprawne, utrzymują jednakowy poziom przez wszystkie odcinki, ale nie zachwycają, trudno im jednak cokolwiek wytknąć. Identyczny problem pojawia się w przypadku ścieżki dźwiękowej – nie tylko melodie towarzyszące akcji nie zapadają w pamięć, ale też czołówka i ending raczej nie brzmią zachęcająco. Zaznaczyć należy, że każdy z epizodów otrzymał osobną piosenkę na koniec odcinka, w wykonaniu seiyuu głównej w danym momencie bohaterki.

Wielu znanych mi widzów nie podołało tej serii. Wcale im się nie dziwię – do czasu dziesiątego odcinka seans bardziej kojarzył mi się z koniecznością i zupełnie nie miałem ochoty na śledzenie poczynań głównego bohatera. Tak naprawdę ten ostatni czteroodcinkowy epizod nie jest czymś szczególnie dobrym – zwyczajnie na tle całego anime wypada lepiej, lecz wciąż nie jest żadnym powodem, by seans Seiren nawet rozważyć.

Slova, 16 kwietnia 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Axsiz, Studio Gokumi
Autor: Kisai Takayama
Projekt: Kisai Takayama, Naoto Hosoda
Reżyser: Tomoki Kobayashi
Scenariusz: Kisai Takayama
Muzyka: Nobuaki Nobusawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Seiren - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl