Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 17
Średnia: 5,76
σ=2,13

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sagrada Reset

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • サクラダリセット
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Zaplątana i ostentacyjnie teatralna opowieść o cofaniu czasu, mocach nadprzyrodzonych oraz nastoletnich uczuciach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Kei Asai i Misora Haruki to dwójka nastolatków niezwykłych nawet jak na miasto Sakurada, w którym niemal wszyscy ludzie mają jakieś moce nadprzyrodzone. Misora ma zdolność „resetowania” wydarzeń – cofania rzeczywistości maksymalnie o trzy dni, do „zapisanego” przez nią wcześniej punktu. Kei jest obdarzony pamięcią absolutną, co wydaje się mało efektowną zdolnością, dopóki nie dowiemy się, że jako jedyny pamięta wersję rzeczywistości sprzed resetu, dzięki czemu – w odróżnieniu od Misory – wie, dlaczego reset nastąpił i co należałoby tym razem zrobić inaczej. A teraz ta dwójka będzie przeżywać wspaniałe przygody, wykorzystując swoje moce, by… Akurat. To zupełnie, ale to zupełnie nie tak.

Owszem, Kei i Misora wykorzystują swoje moce, by pomagać ludziom, jednak czynią to na zlecenie Biura, czyli instytucji powołanej, by regulować i kontrolować użycie mocy nadprzyrodzonych w Sakuradzie. Jak jednak dowiadujemy się z epizodu otwierającego serię, działają – a przynajmniej Kei – także z bardziej egoistycznych pobudek. Niefortunnie i z błahego powodu wykorzystany reset sprawił, że niemożliwe stało się cofnięcie czasu i zapobieżenie tragicznej śmierci Sumire Soumy, ich wspólnej znajomej. W Sakuradzie nie ma nikogo z mocą wskrzeszania zmarłych, jednak Kei nie traci nadziei, że natrafi na osobę lub osoby, których zdolności, połączone w odpowiedni sposób, dadzą się użyć do tego celu. Na bok na razie zostaje odsunięte pytanie o samą śmierć Sumire, mającą miejsce w co najmniej tajemniczych okolicznościach.

Fabuła składa się z ciągu epizodów, które początkowo sprawiają wrażenie całkowicie oderwanych od siebie historii z życia „klubu pomagania innym”, bo pod takim szyldem oficjalnie działają bohaterowie. Dość szybko jednak możemy się zorientować, że nie mamy do czynienia z przypadkowymi opowieściami, które mają czymś zapchać fabułę przed nadejściem finału – to kolejne kawałeczki układanki, z których każdy w jakimś, zazwyczaj nieoczekiwanym momencie okaże się kluczowy. Także ogólny przebieg fabuły daleki jest od przewidywalności, szczególnie gdy wydarzenia, które wydawały się zarezerwowane na finał, mają miejsce jeszcze przed połową serii. Śledzenie poplątanej i często skaczącej w przód i w tył linii czasowej (urozmaiconej w różnych miejscach resetami) jest trudne, ale w sumie satysfakcjonujące. Jeśli rozłożyć fabułę na czynniki pierwsze i przyjrzeć się samej logice jej konstrukcji, trudno mieć do niej jakiekolwiek zarzuty. Niestety, tego samego nie da się powiedzieć o sposobie jej zaprezentowania.

Powiedzieć, że Sagrada Reset to seria specyficzna – to nic nie powiedzieć. Od samego początku wydarzenia rozwijają się w tempie, które wydaje się letargiczne nawet wtedy, gdy tak naprawdę dzieje się bardzo dużo, zaś postaci prowadzą rozmowy nie zawsze w wyraźny sposób powiązane z akcją. Efekt jest hipnotyzujący, jeśli chcemy użyć pozytywnego określenia – albo dezorientująco­‑nużący, jeśli chcemy być bezpośredni. To oczywiście stanowi powód, dla którego tak wielu widzów odpadło od tej serii z gwizdem; rzecz polega jednak na tym, że cała ta teatralność jest bardzo wyraźnie zamierzonym efektem, a nie wynikiem nieudolności. Czy w takim razie należy ją w pełni usprawiedliwić i uznać, że mamy do czynienia z serią „dla wyrobionych widzów”? Odpowiedź na to pytanie może przynieść porównanie Sagrada Reset z innymi seriami, co będzie jednak dość trudne, bo tytułów podobnych do niej nie ma wiele. Na pierwszy rzut oka można ją zakwalifikować do podobnej kategorii jak chociażby Glasslip czy Nagi no Asukara, czyli okruchy życia z czymś niezwykłym w tle. Wydaje mi się jednak, że więcej sensu ma przyjrzenie się omawianej produkcji w zestawieniu z cyklem Monogatari, bowiem dzieli z nim zaskakująco dużo wspólnych punktów. Od razu zaznaczam, że nie mam na myśli plagiatu, po prostu da się dostrzec bardzo wyraźne analogie, przede wszystkim w samej konstrukcji. W obu przypadkach mamy do czynienia z epizodami, które zwykle odkrywają drugie dno prostej na pozór historii, a same dopiero po pewnym czasie okazują się powiązane także pomiędzy sobą. W obu przypadkach konwencja jest mocno teatralna, zaś dużą część czasu ekranowego zajmują rozbudowane dialogi. Złośliwie można postawić pytanie, czy gdyby bohaterowie Sagrada Reset snuli swoje przemyślenia i dygresje wśród zmieniających się losowo, psychodeliczno­‑onirycznych dekoracji, wyginając się przy tym w nienaturalny sposób, seria nie zostałaby przypadkiem uznana za głęboką i intrygującą?

Złośliwość złośliwością, ale tej serii naprawdę przydałby się ktoś z dobrym pomysłem na oprawę wizualną. Sagrada Reset jest zwodniczo wręcz proste i zwyczajne – poczynając od projektów postaci, po otaczający je świat. Bohaterowie dają się łatwo odróżnić, a co więcej, prezentują dość szerokie spektrum wieku i wyglądu, co nie jest częste w seriach anime, ograniczających się zwykle do schematu „młody – nieokreślony dorosły – stary”. Warto zauważyć, że nie trzeba tu polegać na cechach charakterystycznych i nietypowych, wszyscy wyglądają całkiem normalnie, do tego stopnia, że cosplay z tej serii nie bardzo miałby rację bytu, bo byłby nieodróżnialny od zwyczajnego ubrania. Podobnie pospolite jest miasto, w którym żyją. Nawet moce nadprzyrodzone nie objawiają się na ogół w żaden widowiskowy sposób, co zresztą sprawia, że wyjątki od tej reguły robią na widzach piorunujące wrażenie, właśnie przez kontrast ze światem, który jest nieodróżnialny od tego, co nas otacza. Tyle tylko, że to, co może się doskonale sprawdzać w książce, niekoniecznie ma bezpośrednie przełożenie na medium wizualne, więc warto byłoby pomyśleć o jakimś urozmaiceniu – niekoniecznie udziwnieniu, ale przełamaniu tej powszechnej nieruchomości, której nie da się wybronić nawet konwencją. Nie będę bowiem ukrywać, że to anime wymaga sporo cierpliwości – przez większość czasu oglądamy statycznych bohaterów na tle statycznego pejzażu lub wnętrza.

Jeszcze poważniejszy jest drugi mój zarzut, związany już z samymi bohaterami. Otóż zacznę może od tego, że ich wyhamowanie, nawet w okolicznościach, które w zasadzie wymagałyby intensywnych emocji lub energicznego działania, może działać na nerwy, ale mnie akurat nie przeszkadzało. Nadmiar emocji, jeśli już, zaszkodziłby tej serii – gdyby bohaterowie wszystko przeżywali odpowiednio głęboko, wydawaliby się prawdopodobnie mocno histeryczni, zaś cała historia zmieniłaby się w irytujący wyciskacz łez. Zresztą znowu – w przywoływanym przeze mnie Monogatari także nie brakuje scen, gdy postaci spokojnie konwersują w okolicznościach wymagających, zgodnie z logiką, znacznie gwałtowniejszej aktywności. Różnica – i to kluczowa – polega jednak na tym, że pomimo to w Monogatari nie brakuje postaci o silnych, charyzmatycznych osobowościach. Ktoś taki bardzo, ale to bardzo przydałby się w Sagrada Reset. Właściwie wszystkich ważniejszych bohaterów i bohaterki łączy jedno – pod względem emocjonalnym są to konserwy zamknięte w lodówce obwiązanej drutem kolczastym. O ile ma to sens w kontekście świata i opowiadanej historii, o tyle piekielnie utrudnia nawet już nie wczucie się w ich sytuację, ale choćby zainteresowanie się ich losem. Owszem, fabuła może być intrygująca, ale co z tego, gdy, jak sądzę, sporej części potencjalnych widzów po prostu nie będzie obchodziło, co stanie się z bohaterami?

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że seiyuu zapracowali ciężko na swoje honoraria. Właściwie wszystkie role są doskonale zagrane, co jest tym ważniejsze, że trzeba tu grać na półtonach emocji, bez wrzasków, popiskiwań czy słodkich manieryzmów. Kaito Ishikawa (m.in. Genos w One­‑Punch Man, Kageyama w Haikyuu!!, Iida w Boku no Hero Academia) jako Kei ma wyjątkowo miękki, a jednocześnie męski głos, pasujący do jego aż nadmiernie zrównoważonego charakteru. Kana Hanazawa (m.in. Nadeko w Monogatari, Akane Tsunemori w Psycho­‑Pass, Anri w Durarara!!) radzi sobie doskonale z rolą wycofanej, zawsze lekko nieobecnej Misory, ale to nic dziwnego, przy możliwościach i doświadczeniu tej aktorki. Moją uwagę zwróciła przede wszystkim Aoi Yuuki, którą kojarzyłam z rolami niedojrzałych dziewuszek, takich jak Ichigo z Yumeiro Pâtissière, tytułowa bohaterka Mahou Shoujo Madoka Magica czy Hibiki z Senki Zesshou Symphogear. O skali jej umiejętności świadczy chociażby rola Tsuyu w Boku no Hero Academia, ale tutaj, jako Sumire Souma, brzmi jeszcze zupełnie inaczej i absolutnie rewelacyjnie (chociaż to można zacząć doceniać dopiero pod koniec serii).

Strasznie żałuję, że Sagrada Reset jest serią, której wady dla wielu widzów okażą się zaporowe, ponieważ ma naprawdę sporo do zaoferowania. Nie mówię tylko o składającej się w spójną całość i zamkniętej fabule, chociaż to oczywiście główna zaleta. Dostajemy też tutaj coś praktycznie niespotykanego, czyli nadprzyrodzone moce, które nie są wykorzystywane do walki. Widać tu pomysłowość Yutaki Kouno, autora pierwowzoru – zarówno w pomysłach na moce i ich ograniczenia, jak i na ich łączenie w skomplikowane ciągi, dające bohaterom zupełnie nowe możliwości. Bardzo, bardzo mi brakuje podobnych tytułów i tym bardziej szkoda, że temu nie jestem w stanie przyznać wyższej oceny. Nie będę też nadmiernie zachęcać do seansu, bo Sagrada Reset to rzecz bardzo specyficzna i niszowa. Ewentualną zachętą dla widzów może być to, że pokazywany świat i fabuła mają sporo sensu i nie są tak abstrakcyjne, jak by się początkowo mogło wydawać. Poza tym polecam rzucić okiem – ale jeśli odpadniecie od pierwszych odcinków, nie zmuszajcie się do dalszego oglądania, bo ta konwencja naprawdę bardzo nielicznym będzie odpowiadać.

Avellana, 4 listopada 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: David Production
Autor: Yutaka Kouno
Projekt: Sayaka Takase, Tomoyuki Shitaya, Yuu Shiina
Reżyser: Shin'ya Kawatsura
Scenariusz: Katsuhiko Takayama
Muzyka: Rayons

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sagrada Reset - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl