Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Shuumatsu Nani Shitemasuka? Isogashii Desuka? Sukutte Moratte Ii Desuka?

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Klemens 29.06.2017 01:25
    Dobra reklama
    Chciałem coś napisać o tej bajce, ale w sumie wszystko zostało już napisane w komentarzach poniżej – zmarnowany potencjał, zły balans w charakterze serii, średnie postaci, genialny ostatni odcinek. Ode mnie w sumie tyle. 6/10, ale muszę zaznaczyć, że chyba jeszcze nigdy nie oglądałem z taką przyjemnością serii 6/10.
    A propos ostatniego odcinka –  kliknij: ukryte ?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    blob 28.06.2017 18:39
    No tak, można się było domyślić że będzie typowo japoński ending w stylu „zły koniec to też dobry koniec”. Cóż taka kultura…

    Dla mnie jest niedosyt, seria przypadła mi do gustu (głównie klimat i świat, choć główne postacie też przypadły mi do gustu) i chętnie pociągnąłbym ją dalej, ale znając realia nic więcej już nie zobaczymy i z tego wynika moje niezadowolenie, bo to jak seria się skończyła można uznać za zamknięcie, ale jak dla mnie niewystarczające.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Kysz 28.06.2017 18:05
    Przyzwoite, ale jednak zmarnowany potencjał
    Strasznie boli, że mamy do czynienia z serią na podstawie light novel. Ja wiem, że teoretycznie nie powinno się tak klasyfikować tytułów, jednak nie czarujmy się – dobrych adaptacji ln jest jak na lekarstwo. W tym wypadku problemem jest to, że wyjściowy koncept miał naprawdę spory potencjał, a skończyło się… raczej średnio.

    Niestety przede wszystkim luźniejsze momenty wyszły nad wyraz nijako. Co prawda na szczęście nie dostaliśmy takiej standardowej zabawy w dom, czego się obawiałam na starcie, ale też i cudów nie było. Wszelkiej maści masaże tudzież inne komediowo­‑fanserwisowe wstawki ustawicznie psuły klimat. Bo wyobraźmy sobie, co by było, gdyby tak do motywu postapo dodać klimat np. Spice and Wolf. Mielibyśmy coś na rozluźnienie, ale to coś nie byłoby przy okazji głupiutkie.

    Powtórzę się też, że zdecydowanie lepiej by to wyglądało bez tej bandy słitaśnych lolitek. Ok, niech to będzie stado dzieciaków (w końcu całkiem ciekawie wyjaśniono to fabularnie), ale niech nie będą takie denerwująco słodkie i irytujące! Miło by też było, gdyby nie dominowała tu płeć piękna (acz brawa za to, że nie jest to harem => i tu bym zdecydowanie naciskała, żeby ten tag wywalić, bo kompletnie rozmija się z tym, co widzimy w serii, jako iż mamy rozwój romansu między dwójką głównych bohaterów i żadna inna dziewczyna na bohatera nie leci).

    Jeśli chodzi natomiast o wszelkie kwestie związane z tłem fabularnym tj. dotyczące postapokaliptycznego świata, to tutaj jest znacznie lepiej. Rzekłabym zresztą, że właśnie to stanowi o sile tej produkcji. Było kilka nieziemsko klimatycznych momentów i gdyby bardziej oprzeć się na wszelkich melancholijnych aspektach tej opowieści, to mogłoby wyjść wow. Ludzie jako wymarła rasa, ostatni jej przedstawiciel i „zaginiona technologia” – czyż to nie brzmi ciekawie? Plus do tego dochodzi motyw leprechaunów (nazwa chybiona), czyli konkretnie to skąd się biorą (na zasadzie, że są to  kliknij: ukryte  – potencjał straszny jak dla mnie, ale okrutnie niewykorzystany). Zresztą historia o  kliknij: ukryte  również się w to wszystko nieźle wkomponowała. Niestety, największym problemem tego wszystkiego było to, że z powodu poświęcania zbytniej uwagi elementom komediowo­‑okruszkowym, nie było czasu, by rozwinąć resztę. Marzyłoby mi się przedstawienie świata na poziomie Kemono Frends, w którym to doskonale udało się przekazać najważniejsze informacje nie wciskając tej wiedzy widzowi wprost i na siłę. Ale nawet bez tego wystarczyłoby po prostu ciut więcej czasu antenowego na naprawdę ważne i interesujące rzeczy. Przykładowo, żałuję, że nie rozwinęli w ogóle całej tej sprawy z  kliknij: ukryte 

    Ostatnia scena jest jak dla mnie kompletnie chybiona.  kliknij: ukryte 

    Sami bohaterowie to już całkowicie przeciętny poziom. Cieszy to, że Willem i Chtholly z biegiem czasu zbliżają się do siebie i aż tak się tego nie wstydzą. Nieźle wyszli też Nygglatho, Grick i nawet Nephrem w swojej roli dandere. Wciąż wszakże to nic specjalnego – ani nie są szczególnie oryginalni, ani jakoś specjalnie rozbudowani pod kątem psychologicznym. Nie licząc dzieciaków (jako postaci zbiorczej) nikt mnie tu zbytnio nie irytował. Znowu się też powtórzę, że inne rasy zdecydowanie za mało posiadają cech szczególnych i zbyt wiele jest gdzieś w tle postaci, które właściwie wyglądają jak ludzie (na czele z leprechaunami i trollicą). Tu czuć brak wyobraźni, a szkoda.

    Graficznie jest okay, choć jakby było mniej słodko, to bym nie narzekała. Natomiast muszę trochę pojojczeć nad oprawą muzyczną. O ile same utwory są boskie i w większości przypadków pasują do obrazu, tak jest ich zdecydowanie zbyt mało. Ścieżka dźwiękowa jest niestety strasznie uboga, nad czym niezmiernie boleję, bo chętnie posłuchałabym węcej nutek w tym stylu.

    Generalnie serie oglądało mi się nieźle, czego bym się nie spodziewała patrząc np. po opisie fabuły, czy nawet pierwszym odcinku. Przez to jak ciekawe były tu niektóre elementy, mój apetyt z czasem tak wzrósł, że… ostatecznie nie mogę tego ocenić jako tytuł dobry. Po prostu za bardzo czuć zmarnowany potencjał, w związku z czym ode mnie leci tylko 6/10. Mimo wszystko to seria jak najbardziej warta uwagi, ale raczej jako przerywnik między czymś konkretniejszym. Fajnie się ogląda, ale też pewnie szybko się o tym zapomina.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Maxromem 27.06.2017 22:11
    Średniak. Największą wadą serii jest to, że w 3/4 jest prostym slice of life z romansem i odrobiną haremówki. Samo w sobie nie byłoby to problemem, ale było to po prostu nudne. W dodatku brakowało tu klimatu, bo ciężko jest się wczuć w taką historię wiedząc, że gdzieś tam potwory masakrują ludzi… To uczucie dysonansu między tym co dzieje się w fabule, a co dzieje się na świecie towarzyszy nam przez cały seans. Kulminacją tego wszystkiego jest to, że ostatnie odcinki wyglądają jakby były częścią innego anime niż reszta serii.

    Pomimo tego, dużo w tej serii bardzo dobrych scen. Co prawda są raczej pojedyncze, ale robią bardzo dobre wrażenie i mają niesamowity klimat. Dowolną z tych scen można by zachęcić w zasadzie każdego do seansu. Problem w tym, że reszta serii mocno odstaje…

    Potencjał na świetną serię był, ale na to trzeba byłoby albo lepiej poprowadzić całą serię, albo dodać drugi sezon. Jeżeli komuś nie przeszkadzałby opisany przeze mnie problem, to chyba warto spróbować. Dla mnie to po prostu zmarnowany potencjał.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.06.2017 21:53
    Całkiem ciekawa propozycja sezonu, która sprawia wrażenie niepozornej i tym samym ciężko się „nastawić” na konkretną wizję.

    Osobiście widziałbym to jako adaptację powieści w formie pamiętnika, ciągniętej tak naprawdę przez stulecia i będąca tragiczną opowieścią upadku ludzkości.

    Brakuje mi tutaj trochę bardziej rozbudowanych charakterystyk postaci drugoplanowych, czy określeniem czym ta historia tak naprawdę jest – adaptacja anime obejmuje trzy pierwsze tomy LNki i ponoć pominięte jest trochę materiału. Nie znamy też kontynuacji historii, która imho w tym przypadku byłaby kluczowa.

    Sporo tutaj elementów różnych gatunków, choć zdecydowanie przeważają okruchy życia i dramat.

    Od strony technicznej bywa różnie – faktyczni ludzie są zarysowani całkiem szczegółowo, Leprekony są zdecydowanie zbyt słodkie i autor niepotrzebnie położył nacisk na wciśnięcie do akcji zdecydowanie zbyt młodych dziewczyn. Zwierzoludzie są narysowani zbyt „luźno” z kilkoma wyjątkami – przez co ciężko wczuć się w atmosferę przejęcia przez nich świata(oglądając miasta ma się wrażenie, że bohaterowie podróżują po dzielnicach, w których na co dzień bywają ludzie, a nie ich „zwierzęce” odpowiedniki). Nie jest źle ale mogło być zdecydowanie lepiej.

    Bohaterów z osobna nie ma co zbytnio opisywać – Willem to typowy, tragiczny bohater, który próbuje zawsze uratować wszystkich. Trollica była całkiem sympatyczna, natomiast charaktery dziewczyn to przerysowane schematy, które spotykało się nie raz w shounenach, czy dramach.

    Zakończenie pozostawia pewien niesmak – podejrzewam, że winę należy zwalić na scenarzystę. Setting jest naprawdę niezły ale nie jest to potencjał, który udałoby się wycisnąć z historii tego typu.

    Ode mnie 6/10 i prawdopodobnie za miesiąc lub dwa kompletnie zapomnę o tejże serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 22
    Maxromem 15.06.2017 16:27
    Proponuję odjąć tag „przygodowe” i dodać tagi „okruchy życia”, „fantasy” i „romans”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maxromem 22.05.2017 01:01
    No nareszcie dostaliśmy coś z fabuły w tym szóstym odcinku. Nie mam nic przeciwko okruchom życia w świecie fantasy, gdyby nie to, że seria obiecywała na początku coś innego i nie to, że te poprzednie kilka odcinków były co raz nudniejsze. Na szczęście twórcy wzięli się w garść i popchnęli do przodu fabułę. Dostaliśmy tez dosyć dużo informacji o świecie przedstawionym i to w dosyć przyziemnej i nie nudzącej formie.

    Jak tak dalej pójdzie to seria zostanie uratowana z poziomu średniaka.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    B0hna 13.05.2017 16:16
    dobre, może wkrótce lepsze?
    Po 6 odcinkach mam przyjemne wrażenie i większe oczekiwania. Seria ma kilka wad. Sugestywna scena masażu (masaż, sam w sobie nie był zły, tylko jego pokazanie). Dlaczego nie szkolą tych dziewczyn? Rozumiem, że są jednorazwowego użytku, nawet dla samych siebie, ale dlaczego ich nie ćwiczą? Wychowanie ich kosztuje i sami mówili, że nie wszytskie się nadają…Zastanawia mnie też brak męskich wrózek. Trochę to boli…
    Ale ogólnie to jest dobrze, nie jest to typowy battle harem, których osttnio jest jak grzybów po deszczu. Główny bohater, ma odpowiedni stosunek do MH,  kliknij: ukryte  Główny bohater jest  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Kysz 26.04.2017 19:54
    Po 3 epku
    Na razie jest… nieźle. Gdyby zrezygnowali z tej gromadki lolitek na rzecz jakiejś innej bandy byłoby z pewnością lepiej. W sensie – to nawet mogłoby być stado dzieciaków, zwłaszcza że taki motyw całkiem nieźle wpisuje się w fatalistyczny wymiar całości, ale mogłyby one wyglądać nieco mniej słodko. No psują klimat po prostu!
    Natomiast było tu kilka scen mających ciekawy wydźwięk, taki typowo postapo z nutką melancholii związanej z nawiązaniami do wymarłej rasy, jaką są ludzie. W ogóle cały ten motyw mieczy, czyli pewnych artefaktów przeszłości jest naprawdę fantastyczny. Scena, w której Willem zajmuje się Seniorious wyszła naprawdę dobrze. Może trochę brakło mi w niej większego zaskoczenia ze strony Chtholly tylko. W sensie – Willem odkrywał przed nią pewne aspekty tego miecza, których dotąd nie znała, a które związane były z jego pochodzeniem. To tak, jakby odkryć nagle skrawek bardzo odległej historii, wgłębić się w sedno tajemnej cywilizacji, która istnieje już tylko w podaniach i legendach. Owszem, samych mieczy one używały długo, ale do tej pory nikt nie był w stanie pokazać im ich prawdziwej mocy. I tu nagle zjawia się ktoś zdolny objaśnić niuanse tej „technologii”, ale tak trochę nie wykorzystują tego potencjału, który właśnie w tego typu scenach mógłby mieć wspaniały wydźwięk.
    Mimo wszystko – właśnie za te momenty serię jak na razie ogląda mi się bardzo dobrze. Gdyby ograniczyć scenki w rodzaju tych, kiedy stado dzieciaków biegnie do łóżka Willema, czy takich jak ta o poranku w pokoju Chtholly, to byłoby naprawdę świetnie. W końcu w tym odcinku przeważały raczej te ciekawsze rzeczy i bynajmniej nie było zabawy w dom, czego się obawiałam.
    Moje nadzieje względem tej serii związane są głównie z wszelkimi aspektami dotyczącymi przeszłości (czekam na więcej retrospekcji) oraz obecnej kondycji świata. Rozwój relacji między dwójką bohaterów również można przedstawić dość ciekawie, więc tego nie skreślam. Ja w każdym razie jestem raczej dobrej myśli i czekam z pewną dozą niecierpliwości na dalsze odcinki.^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    blob 12.04.2017 23:44
    Oh­‑ho, mam przeczucie, że to może być ukryty diament sezonu. A pomyśleć, że 1 ep obejrzałem przez 'przypadek' bo mi się tytuł jakoś z czym innym pomylił. Choć pamiętam że o tym czytałem, ale po opisie średnio mi sie podobało.

    Jeżeli tak jak moja przedmówczyni powiedziała nie będzie tu za dużo 'zabawy w dom' to może być coś fajnego. Klimat jest a do tego podobają mi się dosyć łebskie dialogi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Conquest 12.04.2017 00:42
    Pierwszy odcinek
    Ładnie się zaczyna, klimat jest świetny i nawet poczułem zapowiedź powiewu świeżości w gatunku haremu – bohater jest ciekawym fenomenem sam w sobie, zobaczymy jak zostanie pokazany jego charakter, ale niewątpliwie ma potencjał. Opieka nad  kliknij: ukryte  też brzmi ciekawie, zwłaszcza, że są takie sympatyczne.

    Wizualnie jest bardzo ładne, wspaniale pokazano niebo podczas zachodu słońca, a projekty postaci są wyjątkowo oryginalne. Muzyka była świetna, zwłaszcza ta piosenka na początku, znana z PV, jest przepiękna.

    Jest to jedna z lepiej zapowiadających się serii sezonu, na pewno będę oglądał i oczekiwał oryginalności, bo jest potencjał.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maxromem 12.04.2017 00:34
    Kolejny pierwszy odcinek wobec którego mam mieszane odczucia. Z jednej strony ciekawy świat przedstawiony, z drugiej takie klimatyczne nie wiadomo co. Początek zapowiadał jakąś epicko­‑dramatyczną końcówkę serii, potem mieliśmy spokojny montaż z nastrojową muzyką (Simon & Garfunkel w anime? cover Scarbourough Fair, a nie oryginał, ale całkiem udany!) i potem takie standardowe lekko komediowe zawiązanie wątku głównego. Nie jestem fanem takiego rozwiązania.

    Z kolei jestem fanem postaci, co osobiście mnie zdziwiło. Za każdym razem jak jakaś nowa postać pojawiała się na ekranie od razu nabierałem mocnych obaw co do niej, ale ostatecznie wszystkie były w porządku i odbiera się je dosyć autentycznie z lekką dozą przerysowania. Szczególnie dzieci zrobiły na mnie dobre wrażenie. Szkoda tylko, że tak jak napisała Kysz poniżej wszystkie te dziewczęta wyglądają jak normalni ludzie. Nawet trollica pokojówka. Zdecydowanie ciekawiej byłoby gdyby czymś się wyróżniały, szczególnie, że pół odcinka oglądaliśmy prawdziwy wysyp różnego rodzaju antropomorficznych ras.

    Na pewno jest tutaj spory potencjał i zdecydowanie będę oglądać dalej. Niestety, jest też szansa, że po prostu zajadą fabułę na śmierć jeśli za bardzo skupią się na wątkach okruszkowych. Pożyjemy – zobaczymy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 11.04.2017 21:51
    po 1 epku
    Pierwszy odcinek wypadł raczej średnio. Trailer mnie mocno zaciekawił, ale chyba jednak będziemy tu mieli za dużo zabawy w dom. Liczyłam, że tych dzieciaków nie będzie aż tak dużo i raczej skupią się na relacjach między niebieskowłosą a głównym bohaterem. Co prawda to nas pewnie też czeka, lecz mam wrażenie, że intensywniej powrócą od tego dopiero na końcu. Wcześniej będą jednak głównie dzieciaki.

    Scena otwierająca odcinek zresztą była jak dla mnie zbędna. Nie lubię takich chwytów, psują mi odbiór serii. Niby z jednej strony twórcy chcą pokazać, że jest na co czekać, ale osobiście wolę raczej uruchamiać wyobraźnię i próbować wymyślić w jaki sposób historia może się potoczyć. Tu już mam jeden z punktów końcowych, co nieszczególnie mnie cieszy.

    Natomiast interesująco wygląda przedstawiony tu świat. Ludzkość jako wymarły gatunek, który zastąpiły inne rasy to motyw, który można ciekawie wykorzystać. Szkoda, że tak generalnie większość z głównych bohaterów wygląda jednak jak ludzie – lepiej by było, jakby mieli jakieś cechy szczególne dla swej rasy. Niekoniecznie coś mocno egzotycznego, ale chociaż jakiś szczegół, dzięki któremu lepiej odczuwałoby się tę samotność bohatera, jako jedynego przedstawiciela ludzkości.

    Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, to tutaj szczególnie do gustu przypadł mi podkład muzyczny w tle. Aczkolwiek kiedy chodzili po mieście, to klimatycznie nijak mi on nie pasował do przedstawianych scenek – te miały w większości żartobliwy wydźwięk, piosenka zaś brzmiała raczej melancholijnie.

    Oglądać będę dalej, bo wietrzę tu fantasy, w takim stylu, jaki lubię, aczkolwiek niestety jest to styl, który najczęściej kończy się nudnymi seriami.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Animelik 11.04.2017 21:22
    Cudo
    Nie będę się za bardzo rozpisywał jakie to było świetne – po prostu był to zdecydowanie najlepszy pierwszy odcinek w sezonie, lećcie oglądać czym prędzej!
    Zagrywało tutaj wszystko – od bohaterów, poprzez klimat i reżyserię, a na świetnej oprawia audiowizualnej kończąc.Czekam niecierpliwie na kolejne odcinki.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime