Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,17

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 42
Średnia: 6,95
σ=1,21

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tsuki ga Kirei

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 月がきれい
Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Niecodzienne podejście do szkolnego romansu. Spokojna i nastrojowa historia o młodzieńczej miłości, pozbawiona fajerwerków i dramatu, ale rekompensująca to sporą dawką realizmu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Kotarou Azumi i Akane Mizuno zaczęli właśnie ostatni rok gimnazjum. Po raz pierwszy znaleźli się w tej samej klasie, jednak oboje są raczej nieśmiali i do tej pory nie mieli ze sobą wiele wspólnego. Akane to gwiazda szkolnej drużyny lekkoatletycznej, zaś Kotarou należy do klubu literackiego i w przyszłości chciałby zostać pisarzem. Prawdopodobieństwo, że ta dwójka mogłaby się do siebie zbliżyć, było praktycznie zerowe, a jednak traf chciał, że właśnie w trzeciej klasie rozkwitło między nimi głębokie uczucie. Okazjonalna wymiana spojrzeń, przypadkowe spotkanie w restauracji, w której oboje spędzali czas z rodziną, wspólna praca przy organizacji turnieju sportowego – drobne i z pozoru błahe zdarzenia z czasem stają się coraz bardziej znaczące, przeradzają się w coś znacznie poważniejszego. Potem przychodzą pierwsze randki, pierwsze pocałunki, a także… pierwsza zazdrość. A to wszystko w trudnym dla nastolatków czasie, gdy muszą też skupić się na tym, co chcieliby robić w przyszłości.

Czyli krótko mówiąc: szkolny romans. Ja wiem, było już tego mnóstwo, niemal w każdej możliwej konfiguracji: gimnazjalny, licealny, studencki, nawet podstawówkowy; harem, trójkąt, wielokąt, jedna para, kilka par; w Japonii bądź w świecie alternatywnym; z magią i bez magii; bardziej bądź mniej realistycznie; czasem komediowo, czasem dramatycznie; w otoczce sportowej, kryminalnej i jakiej tam sobie kto zażyczył. Nie chcę twierdzić, że widzieliśmy już wszystko, bowiem Japończycy na pewno nie raz jeszcze nas zadziwią, ale generalnie nie da się ukryć, że w tym gatunku naprawdę jest w czym wybierać. Dlaczego zatem powinniście postawić właśnie na Tsuki ga Kirei? Być może dlatego, że to jeden z lepszych przedstawicieli gatunku i to akurat w rzadziej spotykanej odsłonie realistycznej.

Historia miłości Akane i Kotarou rozwija się bardzo powoli, wręcz w żółwim tempie. Z drugiej strony nasi bohaterowie stosunkowo szybko wyznają sobie uczucia i zaczynają ze sobą chodzić. Wydawać by się więc mogło, że skoro nie czekają z tym do ostatniego odcinka, to tempo jest odpowiednie, czy też wręcz wyjątkowo szybkie w porównaniu do większości podobnych serii. Problem polega na tym, że od momentu, w którym zostają oni parą, do czasu, gdy faktycznie są w stanie zrozumieć, na czym tak właściwie polega idea bycia w związku, mija sporo czasu. Przez cały czas trwania anime bohaterowie tak naprawdę dopiero się „docierają”, powoli odkrywają się nawzajem. W znacznej mierze jest to związane z tym, że oboje są naprawdę strasznie nieśmiali, początkowo ich bliższe kontakty sprowadzają się do rozmów za pomocą komunikatora społecznościowego. Na dodatek jest to ich pierwsze w życiu tego typu doświadczenie i nie bardzo wiedzą, co właściwie powinni robić.

Uczciwie muszę zaznaczyć, że zdecydowanie nie będzie to rzecz dla każdego, bowiem w niewielkim tylko stopniu przypomina standardowe miłosne opowieści znane z anime, kierując się raczej w stronę wierniejszego przedstawienia tego typu historii. A skoro idziemy w realizm, pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć czy skrócić. Są tu zatem niedopowiedzenia, momenty niezrozumienia, braki w komunikacji (nie wszystko da się przekazać za pomocą LINE’a) i zwykłe ociąganie się z podjęciem zdecydowanych kroków. Brakuje za to przesadnego dramatyzmu czy komplikowania sytuacji na siłę, byle tylko urozmaicić ten związek. Przykładowo, motyw podwójnego trójkąta romantycznego zostaje rozwiązany jakby na boku, choć przecież nie przebiega bezboleśnie dla wszystkich zaangażowanych w niego osób.

By móc należycie docenić ten tytuł, należy też zaakceptować fakt, że mamy do czynienia z bohaterami w wieku gimnazjalnym. Są oni znacznie bardziej naiwni i niewinni niż licealiści, co również może pod pewnymi względami drażnić, ale paradoksalnie jest też ich największą zaletą. Ostatecznie ileż to już razy zastanawialiście się podczas seansu jakiejś serii, jak normalny, powiedzmy, szesnastolatek, może się rumienić na samą myśl o trzymaniu za rękę dziewczyny. Co wydaje się dziwne w tym wieku, będzie jeszcze normalne kilka lat wcześniej. Co ciekawe, nie wszyscy bohaterowie są równie niedoświadczeni, co główna dwójka. Miło zobaczyć taką różnorodność pod względem rozwoju postaci, zresztą właśnie na takich detalach anime to zyskuje najbardziej.

Tsuki ga Kirei to w końcu nie tylko dobry romans, ale także ciekawa obyczajówka. Byłaby jednak znacznie lepsza, gdyby rozwinięto wątki poświęcone postaciom drugoplanowym. Wśród nich może dwie, trzy osoby zostały nakreślone dokładniej, reszta stanowiła raczej tło. Jakby w ramach rekompensaty po endingu czekała nas z reguły porcja krótkich historyjek z kolegami i koleżankami z klasy Akane i Kotarou (a także z ich nauczycielką). Z tych okruszków spokojnie można by stworzyć pełnoprawną serię krótkometrażową (powiedzmy, coś w stylu Tsurezure Children), więc ograniczenie się do zaledwie kilku sekund po każdym odcinku rozbudziło apetyt na więcej. Z łatwością dałoby się te wątki wpleść w główną historię. Ich bohaterowie zyskaliby na barwności, a nam dane by się było cieszyć na dokładkę wyśmienitą serią szkolną.

Zamiast tego musimy się zadowolić kompleksowym przedstawieniem dwójki głównych bohaterów. Ponieważ, jak już zostało wspomniane, całość ma charakter mocno realistyczny, także kreacje postaci nie zostały w żaden sposób udziwnione. Sprawia to, że wymykają się oni szufladkowaniu według popularnych schematów, pozostają po prostu zwyczajnymi, przeciętnymi nastolatkami, ale jednocześnie wydają się trochę nijacy i bezpłciowi. Czasami na tyle, że trudno im kibicować, zwłaszcza jeśli zaczynamy się zastanawiać, dlaczego w ogóle powinny nas obchodzić ich losy. Niestety niełatwo byłoby coś na to poradzić w tak krótkiej serii, wydaje mi się więc, że specjalnie nie próbowano. Zamiast tego postawiono po raz kolejny na detale, czyli obdarzenie obojga specyficznymi dla nich nawykami. Kotarou boksujący się z wyłącznikiem od lampy, gdy był czymś podekscytowany, czy Akane miętosząca tak zwanego „gniotka”, by się uspokoić – te i podobne rzeczy znacząco ubarwiły ich kreacje, choć pewnie nie na tyle, by każdego przekonać do ich charakterów.

W tym wszystkim znalazło się też miejsce na sprawy rodzinne bohaterów. Już samo pojawienie się rodziców w szkolnych romansach jest niezwykle rzadkie, zaś wprowadzenie całkiem sensownego rozwoju relacji między nimi a ich dziećmi to prawdziwy fenomen. Przede wszystkim stosunki Koutarou z matką zasługują na słowa uznania, widać bowiem, że nie dogaduje się on ze swoją rodzicielką i przeżywa coś na kształt młodzieńczego buntu. Pani Azumi kocha swojego syna i chce dla niego jak najlepiej, lecz wyraźnie nie rozumie jego zainteresowań. Ten mały domowy konflikt również narasta stopniowo, bez pośpiechu, w sposób całkowicie naturalny i znajduje równie zwyczajny finał, co doskonale pasuje do panującego tu klimatu.

Czymże jednak byłby nawet najlepszy klimat bez odpowiedniej oprawy audiowizualnej? Studio feel nie stworzyło może animowanej perełki, ale przynajmniej stylistycznie zrobiło wszystko jak trzeba. Zwłaszcza tła czarują szczegółowością, ukazując prawdziwe uroki Japonii. W głównej mierze oglądać możemy tereny Kawagoe, czyli rodzinnej miejscowości bohaterów, ale przy okazji wycieczki szkolnej dane nam będzie także pobieżnie zwiedzić Kioto. W połączeniu z delikatnymi akwarelowymi barwami i ślicznymi refleksami świetlnymi daje to iście zniewalający efekt. Nie do końca pasują do tego uproszczone projekty postaci, którym co prawda nie sposób odmówić swoistego uroku, ale które raczej nie zachwycą nikogo. Co ma też swoje zalety, zważywszy na to, że w tle ruszają się paskudne kukiełki w CGI. Gdyby postaci na pierwszym planie były bardziej dopracowane, to brzydkie tło jeszcze wyraźniej rzucałoby się w oczy.

Za to muzyka jest praktycznie bez zarzutu. Ponieważ jej głównym zadaniem jest podkreślenie emocji towarzyszących konkretnym scenom, przez większość czasu przechodzi niezauważona. Ale kiedy już ją słychać, potrafi pochłonąć całą uwagę widza. Również opening i ending brzmią nieźle, mimo iż nie na zbyt „zapamiętywanym poziomie” – ładnie wprowadzają w odcinek i puentują go, ale w oderwaniu od niego już nie prezentują się tak dobrze. Z czystym sercem pochwalić mogę też seiyuu. W role główne wcielili się początkujący dopiero w tym biznesie Konomi Kohara oraz Shouya Chiba (aczkolwiek ten pan ma już na koncie kilka poważniejszych kreacji, a obecnie podkłada głos Kiyotace Ayanokoujiemu z Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e). Obojgu bardzo dobrze udała się niełatwa sztuka odegrania postaci, które mają trudności z wyrażaniem swoich uczuć. Subtelnie i z wyczuciem odmalowali towarzyszące im emocje, a przecież momentami musieli sobie poradzić za pomocą zwykłych pomruków czy westchnień.

„Subtelność” to z pewnością słowo­‑klucz w przypadku tego anime. Z wyczuciem przeprowadza nas ono przez całkowicie zwyczajną historię pewnej miłości. Jeśli poddacie się temu spokojnemu nastrojowi, mogę wam zagwarantować, że seria was nie zawiedzie. Obraz burzy nieco zakończenie, konkretnie sposób przedstawienia finalnego etapu związku bohaterów w formie pokazu slajdów w endingu, wymownie pokazujących, dlaczego nie powinniśmy się spodziewać dalszego ciągu tej opowieści. Nie uwierzę, że nie dało się tego zrobić zgrabniej. Poza tą drobną skazą reszta prezentuje zadziwiająco wysoki poziom, dzięki czemu plasuje się w czołówce animowanych romansów, w której zagości zapewne na długi czas, zważywszy na to, jak niewiele wychodzi obecnie podobnych tytułów.

Kysz, 22 sierpnia 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Projekt: Ayumi Miyakoshi, Kazuaki Morita, Loundraw
Reżyser: Mitsuhiro Iwasaki, Seiji Kishi, Takashi Ikehata
Scenariusz: Yuuko Kakihara
Muzyka: Takurou Iga

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Tsuki ga Kirei - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl