Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Sword Art Online: Ordinal Scale

  • Avatar
    A
    Nikodemsky 15.11.2017 03:02
    Pierwszy sezon SAO bardzo mi się podobał – było wiele niespójności, problemów z mechanizmami świata gry itd. ale jako przygodówka bardzo mnie sobą zachwyciło. Drugi sezon już o wiele mniej – bardzo fajny pomysł, natomiast w realiach SAO raczej nie wypalił, poza tym całość niewiele wnosiła. No i prawie 3 lata później mamy kinówkę, gdzie bohaterowie przenoszą się z VR do AR. Niby jest to całkiem niezła idea na kontynuację ale mnie ta historia jakoś nie przekonywała. Kirito, Asuna i reszta mieli już sporo afterów i więcej ich nie potrzebują – chyba, że w dużym podkreśleniu.

    Miałem głęboką nadzieję, że kinówka będzie zamknięciem historii SAO – bo nie ukrywam, że trochę ją przemęczyłem i potraktowałem bardziej jako „powinność fana” ale na końcu oczywiście pojawia się teaser i wiadomość „SAO will return”(Sword Art Online: Alicization – tak, po seansie się doinformowałem). Widać minie trochę czasu, zanim wydoją markę i dadzą jej spokój.

    Może i byłby sens utrzymywać się przy SAO­‑paczce gdyby nie fakt, że przez ostatnie kilka lat pojawiły się dziesiątki serii oparte na mmo i do tego w podobnych, często o wiele ciekawszych konwencjach(do dzisiaj czekam na bardziej treściwy sezon Log Horizon, drugi sezon Hai to Gensou no Grimgar, czy nowego Overlorda w styczniu).

    Podsumowując – było znośnie ale moim zdaniem czas najwyższy, żeby zakończyć SAO definitywnie. 5/10.
    • Avatar
      Klemens 16.11.2017 01:15
      Skończyć? Całe Alicization ma więcej nowelek niż to, co do tej pory wypuszczono, a że grono SAO nie maleje, nie liczyłbym na szybką śmierć tej serii. No i dodajmy do tego, że jakieś Moon Cradie zostało niedawno wypuszczone, także marzeniem ściętej głowy będzie koniec tego anime. Będą doić tą krowę tak samo jak Naruto – do ostatniego grosza. Nie będę ukrywać, że mi się to podoba, bo jak pisałem niżej – SAO to mój guilty pleasure, ale rozumiem zdanie ludzi, że powinno dać się umrzeć tej serii śmiercią naturalną, póki jeszcze są ludzie oglądający to dla „przyjemności” a nie z nostalgii.
      • Avatar
        Nikodemsky 16.11.2017 21:23
        Kurcze no osobiście nie miałbym nic przeciwko, gdyby faktycznie było czuć tutaj jakiś progres ale SAO moim zdaniem od końca pierwszego sezonu „stoi w miejscu”.

        Stały schemat:
        1. Nowy zwyrol z Aincradu, który sobie coś ubzdurał.
        2. Nowa, rewolucyjna technologia/świat/gra, która po prostu wszystkim się nagle zaczęła podobać.
        3. Asuna ma znowu problemy ze sobą
        4. Kirito bawi się w detektywa.
        5. Pokazanie wszystkich postaci drugo i trzecioplanowych bez powodu.
        6. Punkt kulminacyjny.
        7. Kirito ratuje sytuację.
        8. Krótki after i teaser.
        + ewentualnie jakieś gratisy, np.  kliknij: ukryte  :>

        Póki co od czasu pierwszego sezonu Mother's Rosario zdawał się być najciekawszym arc'iem – reszta to takie powielanie materiału.

        Alicization zmienia jakoś całość, czy mamy następny arc­‑tasiemiec bez większego celu?
        • Avatar
          Klemens 17.11.2017 01:22
          1. Tylko na początku arcu, ale odhaczone.
          2. Odhaczona pierwsza połowa.
          3. Odhaczone.
          4. AAAAAAAAA, niespodzianka! Odhaczone. Ale nie tylko Kirito.
          5. Chyba odhaczone.
          6. Długo trzeba będzie czekać jak nie upchną tego jakoś, ale będzie w końcu odhaczone.
          7. O ile mnie pamięć nie myli, to odhaczone? Niech ktoś mnie poprawi jeżeli się mylę.
          8. A tego nie wiem, zobaczymy, ale IMO 99% odhaczone będzie.
          + w gratisy aż tak bardzo się nie zapędzałem, więc nie wiem, ale zapewne będzie jakiś bonusik dla wytrwałych

          Odpowiedz sobie na swoje pytanie sam :P
    • Avatar
      Saarverok 17.11.2017 20:26
      Problemem z SAO polega na tym, że idea Aincradu mogłaby być rozciągnięta spokojnie na 20­‑50 odcinków. Zamiast tego dostaliśmy kopa w łeb i około 13 odc z Aincradu i kolejną podobną liczbę z ALO. I do dzisiaj to Aincrad uważam za core SAO i wyobrażam sobie wycie fanów, gdyby ostatecznie  kliknij: ukryte  i całość by się skończyła. Na moje – the best of best, anime legenda i te sprawy.

      Niestety, świat Aincradu oparty jest na wątłym źródle w postaci nowelki – skończył się materiał źródłowy, zaczęto więc taśmowo powielać świat, postacie i pomysł na akcję. Bo SAO sprzedało się świetnie i trzeba je w związku z tym wydoić. Zabijając przy tym ducha serii.

      Dlatego niestety piłują to nieszczęsne core na drobne wykałaczki, bo nikt chyba do końca nie zdawał sobie sprawy, że pierwsze SAO będzie aż tak dobrze wycelowanym i dochodowym produktem. Pełnym wad, luk i niedomówień, ale jednak. A szkoda.

      Bo gdyby ktoś zawierzył, że to będzie świetna seria, to nie mielibyśmy ALO, GGO, MR czy ALI. Byłoby po prostu jedno dobrze dopracowane SAO.

      Tak pozostaje tylko głupiemu fandomowi łykanie tej rozdrobnionej papki, która jeszcze niedawno była sprzedawana jako smaczna potrawa.
  • Avatar
    R
    omg 27.10.2017 15:09
    Brak oceny recenzji jest dużym minusem.
    • Avatar
      The Beatle 27.10.2017 23:57
      Ale to zaraz po ocenie komentarzy!
  • gongus 27.10.2017 12:31:18 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Bia 26.10.2017 03:01
    Słowo o recenzji
    Mam pięć zarzutów względem recenzji.

    1) Obrażanie innych/ich inteligencji. Względnie nieuznawanie opinii różnych od tej, którą posiada autor. Przykłady:
    "Dla niektórych pewne kwestie dotyczące SAO stały się oczywistością, dla innych trudną do przełknięcia prawdą, część naprawdę opornych na argumenty zawodników do dziś nie dała się przekonać do prawdziwego oblicza ich ulubionej serii, nie potrafiąc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy lubią „sztukę miecza na linie” dlatego, że jest doskonała (a nie jest), czy dlatego, że im się podoba." (przy okazji, prócz problemów merytorycznych, temu zdaniu brakuje również bardzo wiele pod względem jakości, ale o tym więcej w trzecim podpunkcie)
    "[autorzy] są Japończykami tworzącymi dla Japończyków, wobec czego ich gust pozostawia wiele do życzenia"

    2) Słownictwo. Pewne myśli naprawdę da się znacznie kulturalniej wyrazić. Przykłady:
    "wątpliwe zdolności literackie", "wypociny", "ułomności", "wszelkie schematy miernej, pozbawionej wizji i pomysłu dojnej krowy", ”lekkostrawną papkę", "wątpliwej jakości gierki", "idiotycznie", ”miernoty zarówno scenariusza, jak i całej koncepcji", "cienkie i nijakie", "przejaw słabizny"
    "Niezupełnie rozumiem, co by miało im zaszkodzić, skoro na własne życzenie pozbawiają się człowieczego rozumu i godności, ośmieszając się publicznie"

    3) Język polski. Czy też raczej brak zdolności do jego prawidłowego używania (przypominam, że recenzje powinny trzymać poziom nieco wyższy niż standardowa kulturalna rozmowa, ale niestety omawianemu tekstowi nawet do kulturalnej rozmowy trochę brakuje). Również kilka przykładów:
    a. używane słownictwo: "Ba", "Ogólnie chodzi o to, że", "świeci gołym cycem", "graczom po śmierci dzieje się coś z głową", "skopane", wszystkie przykłady z podpunktu nr 2
    b. zdania/sformułowania z rodzaju:
    wspomniany już wcześniej przykład z podpunktu nr 1
    "nawet jeśli w sumie to mają całą sprawę gdzieś"

    4) Forsowanie własnego zdania przez autora. Recenzja służy do wyrażania opinii, a nie do jej narzucania.

    5) Chaotyczność recenzji, przejawiająca się w dwóch formach. Po pierwsze: zbyt długie, a do tego wewnętrznie poplątane zdania. Drugie wyjaśnię na przykładzie: raz autor pisze, że na ubraniach bohaterek plusy animacji się kończą, a potem (po dłuższym fragmencie o wadach) pojawia się fragment z informacją, że efekty wizualne i tła są bardzo dobre. Po czym wracamy do wad (o ile wadą można nazwać bycie „niedoskonałym”, bo to dokładnie zarzuca filmowi autor recenzji, zamiast zwyczajnie napisać, że animacja była dobra, chociaż zdarzają się lepsze/mogłaby być lepsza – różnica niby subtelna, ale jednak jest). Całość wygląda trochę tak, jakby autor nie przeczytał tekstu (w celu wychwycenia błędów i jego jakościowej poprawy) przed publikacją…

    Tak więc, w ramach podsumowania: To ma być recenzja?
    • Avatar
      Slova 26.10.2017 09:35
      Re: Słowo o recenzji
      Recenzja przed publikacją jest czytana jeszcze przez co najmniej dwie osoby, także Avellana i Memolthia (zwłaszcza ta pierwsza) powinny się wypowiedzieć na temat tych zarzutów.
      • Avatar
        Dx 26.10.2017 11:03
        Re: Słowo o recenzji
        Nie jest żadnym wyznacznikiem, to, że ktoś wcześniej czytał twój tekst przed jego głównym udostępnieniem, gdyż te osoby mają nie tylko twoje recenzje do sprawdzenia i nie są one sprawdzane pod względem poprawności słowa, tak aby nie wywoływały burzy w komentarzach. Przypominam przykład, moim zdaniem, dennej recenzji, anime Clannad, na której to recenzji było, chyba… najwięcej pousuwanych komentarzy.

        Pogódź się z tym, że możesz otrzymać konstruktywną krytykę, dotyczącą treści pisanych przez ciebie.
        • Avatar
          Slova 26.10.2017 12:07
          Re: Słowo o recenzji
          nie są one sprawdzane pod względem poprawności słowa

          Są.

          Pogódź się z tym, że możesz otrzymać konstruktywną krytykę, dotyczącą treści pisanych przez ciebie.

          Przypominam, że jeszcze niczego z powyższych nie zanegowałem.
    • Avatar
      Avellana 26.10.2017 13:09
      Re: Słowo o recenzji
      Bardzo rzadko odpowiadam na komentarze do recenzji, w szczególności cudzych, więc proszę to potraktować jak wyjątek od reguły!

      Odpowiedź na końcowe pytanie brzmi: to jest recenzja. Nie jest to natomiast szkolne wypracowanie. Recenzjom w naszym portalu zawsze bliżej było do felietonów niż do esejów, a co za tym idzie, niektórzy recenzenci – w tym właśnie Slova – mogą używać stylu zawierającego pewne kolokwialne sformułowania. Szczególnie jeśli „wyczyszczenie” recenzji wymagałoby poważnej ingerencji w styl autora i spowodowałoby, że tekst stanie się zwyczajnie nijaki i pozbawiony charakteru. To, którym recenzentom i dlaczego „wolno” takiego stylu użyć, to temat na dłuższe wyjaśnienia, na pewno nie tutaj, bo za daleko odchodzi to od tematu dyskusji.

      Redaktor w zasadzie nie powinien ingerować w zamysł i przekaz autora, jedynie sugerować poprawki stylistyczne i usuwać ewentualne usterki językowe. Niemniej, jako że jednocześnie jestem redaktorem naczelnym i właścicielką portalu, zdarzały się przypadki, gdy wykreślałam lub łagodziłam zbyt ostre sformułowania w recenzjach (oczywiście takie zmiany zawsze wymagają zatwierdzenia przez autora). W tym przypadku aż głupio mi pisać o tym, bo przytoczone sformułowania, wraz ze swoją teatralną przesadą, mają raczej komiczny wydźwięk i zostały użyte żartobliwie. Nie zmienia to faktu, że nie zamierzam polemizować z uwagami dotyczącymi treści recenzji – to zadanie jej autora. Chciałam tylko dać znać, że redakcja odpowiada za treść recenzji w portalu w tym zakresie, że pilnuje, by treść ta była zgodna z polskim prawem. Natomiast redakcja nie musi podzielać poglądów autora, ani też nie odpowiada za nie.
  • Avatar
    A
    Xsin 26.10.2017 00:17
    dno
    No niestety wyszło to słabo. Problemy takie jakie seria miała, tak teraz są powielane. Tylko, że format się zmienił to i parę błędów zamieniono na nowe. Ale od początku.
    Fabuła siada. Leży, kwiczy -- jest tu pod tym względem bardzo słabo. Prostota i prymitywizm wykonania woła o pomstę do nieba. Przykładem są pewne wątki, które są poruszane, ale nagle się ucinają. Do tego same  kliknij: ukryte  jest kuriozalne i tak naprawdę nie jest wyjaśnione jak to wszystko działa.
    Do tego dorzućmy kolejną wadę -- czy technologiczny gigant na skalę światową jakim jest Japonia serio nie ma jakichś kontroli produktów elektronicznych? Serio? Każda kolejna wersja zabawki, czy to VR czy AR (ta nowa z filmu), jest po prostu niebezpieczna. Nikt nigdy nie sprawdza jak to działa i jakie są zagrożenia? Bezsens.
    Dalej mamy trochę nowych postaci. I tak jak Eiji jest słabym „złym”, tak Yuna wypada dużo lepiej. Jest to spory plus, w końcu jakaś ciekawsza postać. Problem w tym, że obie postaci są tylko do zapomnienia -- miałkie i bez wyrazu. Motywacje profesorka mają czynić z niego postać tragiczną, ale niestety jego pobudki są na tyle jasne, że  kliknij: ukryte  Co sprowadza się do tego, że na końcu dostajemy zwykłego, słabo przedstawionego (kolejny problem serii -- słaba charakteryzacja postaci) GŁÓWNEGO ZŁEGO. W gruncie rzeczy nie różni się od poprzedników.
    Walki są ok. Choreografia nie powala, ale też nie kuleje. Jest parę fajnych ujęć. Niestety dużo w nich postaci statycznych. Obserwatorzy patrzą jak nasi główni bohaterowie walczą, jakby tylko Asuna, Kirito i reszta zgrai umieli grać w gry akcji. Słabo przemyślane.
    Muzyka jest ok, zdecydowanie najmocniejszy aspekt filmu.
    Animacja i grafika momentami podobały mi się, ale nie widzę żadnego dużego skoku w stosunku do poprzednich serii, a od tego czasu wyszło sporo dużo lepiej wyglądających serii. Wobec czego, także i tutaj SAO leży.
    Jest jeszcze jedna kwestia. Kirito.  kliknij: ukryte 
    Końcowa ocena to 2/10, ale tylko dlatego, że nie było aż tak głupie i denne jak seria anime. Obejrzeć można. Tylko po co?
  • Avatar
    A
    Maxromem 25.10.2017 00:45
    Slova w tym akapicie o warstwie wizualnej strasznie ciężko zrozumieć o czym piszesz. W sensie, orientuję się co chcesz przekazać, ale wydaję mi się, że powtarzasz to samo na kilka różnych sposobów. Taki trochę bełkot Ci tam wyszedł.

    Do reszty recenzji nie mam zastrzeżeń. Lepsze od niej będą tylko komentarze :D
    • Avatar
      Diablo 25.10.2017 17:21
      Do reszty recenzji nie mam zastrzeżeń. Lepsze od niej będą tylko komentarze :D


      Jak na razie komentarze, z całym szacunkiem dla komentujących, póki co się do tekstu recenzji nie umywają… Co nie oznacza, że uważam je za jakieś szczególnie złe, po prostu recenzja taka miodna. Od dłuższego czasu się tak nie uchachałem :)
      • Avatar
        Rekt 25.10.2017 22:04
        Jeśli bawi cię rzucanie błotem, to zapewne tak. Dla mnie, co z przykrością muszę przyznać, recenzje Slovy są nudne, bo i przewidywalne. Mogę zamknąć oczy i przewidzieć, przy której serii napiszę coś sensownego, a którą zwyczajnie obrzuci błotem w niewybrednym stylu (nie żebym ten film uważał za dobry czy nawet przeciętny, ale styl recenzji i wystawiona ocena były do przewidzenia).

        Nie wiem, może stary zgred już jestem, ale recenzja raczej zbyt monotonna. Fajnie by były, gdyby Slova czasem pisał w innym tonie, kiedy coś mu się nie spodoba. Tymczasem widzę tylko dokładnie to samo rzucanie błotem, co zwykle.
        • Avatar
          Diablo 25.10.2017 22:43
          Samo w sobie rzucanie błotem mnie nie bawi. Sztuka rzucać błotem tak, by nadać temu odpowiednio humorystyczny ton. Być może mam marnej jakość gust, ale trudno. Każdy ma prawo czerpać radość z tego, co on akurat lubi a nie da się każdego zadowolić.

          Recenzja mnie ubawiła, lubię sarkastyczne teksty redaktora Slova, a to czy z jego tezami bądź ocenami z recenzji, tej bądź innych, się zgadzam to już zupełnie inna rzecz.
          • Avatar
            Rekt 25.10.2017 23:02
            Każdy ma prawo czerpać radość z tego, co on akurat lubi a nie da się każdego zadowolić.

            Każdego na pewno nie. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że tego typu recenzje nastawione są na jedno – na dramę. Nawet w komentarzach nikt specjalnie się z tym faktem nie kryje.

            Natomiast zarzut mam do tego jeden – coś takiego miałoby sens nawet w ramach urozmaicenia, czy jakiejś alternatywnej recenzji. Tymczasem redaktor zwyczajnie sili się tutaj na taką ironię (bo z całym szacunkiem, ale dużo śmieszniejsze teksty widziałem) za każdym razem, gdy jakaś seria mu się nie spodoba. Czasem ma to nawet takie tendencje hipsterskie („wiem, że ta bajka jest lubiana/popularna, więc zmieszam ją z błotem”). To łatwo daje się zauważyć, bo, jak wspominałem, nikt się specjalnie z tym nie kryje. Łącznie z samym autorem.

            Zwyczajnie krytycznie zwracam tutaj uwagę, że jest to trochę słabe. Strona już i tak przez lata skurczyła się o tyle, że nie ma potrzeby prosić o uwagę we własnym gronie. Naprawdę.

            Osobiście? Chętnie poczytałbym recenzję o tym, co się nie podobało, ale bez zbędnego rzucania błotem. Ten sam żart powtarzany w kółko szybko staje się nudny.
            • Avatar
              Slova 26.10.2017 10:00
              Chętnie bym napisał tekst o tym, co mi się nie podobało, ale wtedy musiałbym napisać analizę pełną spoilerów, a to nie zamyka się w formie recenzji. Inna sprawa, że w mojej opinii i tak poświęciłem zbyt wiele słów na temat tego filmu.
  • Avatar
    R
    3 24.10.2017 17:50
    Prawdziwa „recenzja” od prawdziwego „recenzenta”... 2/10, dobrze, że tę całą stronę bierze się z przymrużonym okiem, a czasem w ogóle z zamkniętymi oczami, hehe.
    • Orziii 26.10.2017 09:15:28 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Przypadkowy przechodzień 24.10.2017 12:33
    Recenzja poniżej pewnego poziomu
    Niezupełnie rozumiem, co by miało im zaszkodzić, skoro na własne życzenie pozbawiają się człowieczego rozumu i godności, ośmieszając się publicznie

    Recenzja poniżej pewnego poziomu. Autor raz po raz atakuje i obraża użytkowników rozszerzonej rzeczywistości (i nie tylko), co jest zupełnie niepotrzebne i nie na miejscu, szczególnie że jest to technologia istniejąca i na pewno żyje na tym świecie sporo ludzi, którzy z niej korzystali (także w miejscach publicznych, jak mniemam).

    Zresztą nie trzeba AR, żeby wyglądać głupio. Widziałam ludzi grających w miejscach publicznych w Kinecta. Skakali, machali rękami i dobrze się bawili, ale co tu ukrywać, wyglądali niezbyt mądrze. Ciekawe, czy zdawali sobie sprawę, że według niektórych osób właśnie „pozbawiają się człowieczego rozumu i godności”...

    Po co tyle agresji? Rozumiem, że film się nie podobał, ale tym bardziej jestem przekonana, że autor recenzji znalazłby wystarczającą liczbę argumentów uzasadniających swoją ocenę nawet bez tych wszystkich niekulturalnych uwag.
    • Avatar
      Diffie-Hellman 24.10.2017 16:33
      Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
      Ale jaka agresja? Jakie niekulturane uwagi? Jaki brak argumentów? Czytaliśmy ten sam tekst?
      Btw, Slova dzięki ci, twój tekst jak zwykle dostarczył mi więcej rozrywki niż samo anime.
      • Avatar
        Boiii 24.10.2017 17:51
        Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
        „Jaka agresja?” Tekst jest wręcz przesycony jakimiś niepotrzebnymi hiperbolami. Autor aż za bardzo próbuje wcisnąć swoje zdanie. Wydawało mu się chyba, że jeśli 'mocniej' wszystko napisze, to nie będzie musiał podawać konkretów.
        Brak słowa o ścieżce dźwiękowej.

        Recenzja ani śmieszna, ani rzeczowa. Oceny cząstkowe nijak się mają do oceny ogólnej.
        • Avatar
          Slova 24.10.2017 20:39
          Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
          Oceny cząstkowe nijak się mają do oceny ogólnej.

          Bo nie muszą.

          Brak słowa o ścieżce dźwiękowej.

          Jedyne co z tego zapamiętałem to piosenki. Niewarte wzmianki.
          • Avatar
            Boiii 25.10.2017 14:56
            Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
            Bo nie muszą.

            Nie muszą, ale taki sposób oceniania tylko potwierdza słowa moje i osoby wyżej o agresywnym sposobie przekazu opinii.

            Niewarte wzmianki.

            Ocena muzyki obecna i do tego 7/10. Nice.
            • Avatar
              Slova 25.10.2017 15:43
              Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
              Słuchaj, jak jest o czym pisać przy muzyce, to piszę. Sprawdź recenzję Area88 TV chociażby.

              potwierdza słowa moje i osoby wyżej o agresywnym sposobie przekazu opinii.

              To i tak nic w porównaniu do słów, jakie padały podczas seansu, tam to dopiero była agresja.
              • Avatar
                Boiii 25.10.2017 19:12
                Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                Cóż, wierzę ci, ale jeżeli uważasz, że nie ma o czym pisać, to myślę, że na tym powinniśmy zakończyć.
                Muzyka w tej odsłonie grała według mnie istotną rolę – w końcu wiemy, jaką rolę teoretycznie miała Yuna w całej grze. Z tego co pamiętam, to chyba większość (jak nie wszystkie) potyczki były toczone przy akompaniamencie utworów Yuki Kajiury śpiewanych przez Kandę, przez co od razu przypominały mi się stare bajki Disneya. Oczywiście nie mówię tego w celu porównania – takie tylko skojarzenia.
                Tak czy siak, muzyka grała dużą rolę w całości i według mnie warto powiedzieć kilka zdań o tym, jaka była dobra/słaba/nawet nijaka.
                • Avatar
                  Slova 25.10.2017 20:18
                  Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                  Wiesz, zupełnie nie zauważyłem tego, o czym mówisz w kontekście muzyki i Yuny.
                  • Avatar
                    xXxXx 26.10.2017 00:23
                    Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                    Jakoś nas to nie dziwi.
                  • Avatar
                    Boiii 26.10.2017 00:57
                    Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                    To mogłeś chociaż nie wyciszać filmu.
                    • Avatar
                      Slova 26.10.2017 09:32
                      Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                      Cóż, nie oglądałem sam, podpytam się innych osób, czy cokolwiek kojarzą.
                      • Avatar
                        xXxXx 26.10.2017 17:24
                        Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                        >Zajmuj się pisaniem recenzji.
                        >Miej potrzebę pytania ludzi czy pamiętają coś z filmu, który recenzujesz, bo sam spałeś.
                        • Avatar
                          Slova 26.10.2017 18:48
                          Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
                          Dobra, przeczytałem raz jeszcze ten fragment odnośnie roli Yuny.
                          Jeśli chodzi tylko o to, że śpiewała przy potyczkach, to oczywiście to zauważyłem. Jeśli chodzi o to, że była bardrem w SAO, to… cóż… to jest moim mało istotne. W ogóle jej postać wydaje mi się mało istotna dla fabuły, raczej była pretekstem i finalnym plotholem.
      • Avatar
        Przypadkowy przechodzień 24.10.2017 20:50
        Re: Recenzja poniżej pewnego poziomu
        Ale jaka agresja? Jakie niekulturane uwagi?

        Podałam przykład na początku swojej wypowiedzi. A potem wyjaśniłam, co jest z nim nie tak.

        Jaki brak argumentów?

        Nigdzie nie napisałam, że nie ma argumentów. Uważam, że argumenty były, ale przeplecione niezbyt miłymi uwagami, które były niepotrzebne (i nie zawsze trafione moim zdaniem). I tyle.
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 3.10.2017 00:42
    Subiektywny, trochę dziwny i nieplanowany wywód na temat filmu Sword Art Online
    Witam i chciałbym na wstępie zaznaczyć, że nie jestem jakimś tam wielkim fanem czy też przeciwnikiem/hejterem serii i uniwersum Sword art Online.

    A teraz taka krótka dygresja. Za każdym razem gdy piszę jakąkolwiek opinię na jakimkolwiek serwisie na temat serii Sword art Online, muszę pisać w kółko powyższe zdanie, aby być w jakimś tam mikroskopijnym stopniu zabezpieczonym i nie mieć żadnych problemów z wyżej wymienionymi grupami docelowymi, które bądź co bądź często skaczą sobie do gardełek w obronie lub w celu szydzenia z owego tytułu. Jest to śmieszne w swojej prostocie, ale dzięki temu magicznemu zdaniu – szczególnie, że jest ono w 100% prawdziwe, ponieważ jestem idealnie po środku tego całego zamieszania trwającego raz ciszej, a raz głośniej już od momentu premiery pierwszego sezonu – mogę bez przeszkód wyrażać swoją oczywiście czysto subiektywną opinię na temat (tym razem) filmu animowanego z tego uniwersum i jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwy, jak dziecko. :D

    Wracając teraz do sedna sprawy czyli do mojej subiektywnej, ale krótkiej opinii na temat filmu Sword Art Online: Ordinal Scale, to muszę stwierdzić już na samym wstępie, że po seansie film ten spełnił moje pokładane w nim przed obejrzeniem oczekiwania, ale umówmy się, że nie były one jakieś wygórowane. Zaczynając od początku, przed rozpoczęciem seansu wymagałem kilku rzeczy, przede wszystkim tego aby ów film był bardzo ładny wizualnie, głównie za sprawą świetnej animacji, dużej ilości szczegółów i ładnych barw, żeby posiadał miłą dla ucha ścieżkę dźwiękową, żeby nie ukazał gorszej fabuły i scenariusza niż ten, który widniał w seriach tv, a umówmy się, że tam historia była jednym z najgorszych aspektów, zresztą tak samo jak postaci. A jeśli już o nich wspomniałem to także liczyłem na to, że jak już były one słabo wykreowane, schematyczne, często irytujące, nieinteresujące i nie przemawiało za nimi praktycznie nic pozytywnego (coś dobrego zawsze się znajdzie :D) już w seriach tv, to żeby chociaż w tym filmie (stare i te nowe postaci) nie były gorzej napisane, a będę w całości usatysfakcjonowany seansem.

    No i po obejrzeniu z dużą dozą subiektywności, szczerości i samozadowolenia muszę przyznać, że seria spełniła moje pokładane w niej oczekiwania praktycznie w 100%. Niemiłosiernie cieszyła oko, miło się słuchało kawałków jakie były śpiewane/grane w tle, postaci drażniły tak samo, ale nie gorzej, a fabuła wraz z scenariuszem nie stoczyły się niżej niż ich poziom w serii tv (tak, tamte fabuły i scenariusze jednak jakiś poziom miały, mizerny, ale miały :D). Oczywiście nie twierdzę, że film ten, nie daj boże, jest jakiś doskonały czy/lub świetny. Ostatecznie mam wiele zastrzeżeń, czy to do scenariusza, czy postaci, kilku błędów fabularnych pominiętych przez twórców tylko po to aby historia mogła iść w jakimś stopniu na przód, ale jak już pisałem wielokrotnie, wiedziałem już na starcie, że tak będzie, po prostu liczyłem, że nie będzie gorzej (dla mnie nie było), a jakby było lepiej to tylko na plus (tego też nie było xD).

    Podsumowując, film Sword Art Online: Ordinal Scale MNIE zadowolił, nie uważam, że seans był czasem zmarnowanym, dostałem to czego chciałem, a już sam fakt, że pisze o nim tak długi wywód, świadczy, że film zapamiętam na długo i na pewno jeszcze kiedyś obejrzę go ponownie, przynajmniej dla strony wizualnej, która na to zasługuje. A pewnie teraz wielu zastanawia fakt, jaką ja ocenę końcową wystawiłem temu tytułowi, a moi drodzy, subiektywne 8/10 dałem. Jestem z siebie zadowolony, że dałem taką, a nie inną i raczej w najbliższej przyszłości się ona nie zmieni. Kończąc, tutaj raczej nikt nie zagląda po odpowiedź na pytanie czy warto obejrzeć, ale żeby nie było, ja naprawdę i szczerze polecam. Widziałem o wiele, wiele gorsze rzeczy i nawet przy niż uważałem, że czasu nie zmarnowałem, gdyż zawsze to daje jakieś porównanie i doświadczenie na przyszłość. Tyle ode mnie, dziękuję bardzo za przeczytanie do końca i pozdrawiam serdecznie.

    PS Tak, wiem, że teraz krytycy SAO wypruwają mi flaki (że JAK TO!? Jak to możliwe!? On nie ma gustu!?, Spalić! Zakopać! ;D), a fani tego tytułu cieszą się z oceny jaką wystawił zwykły random znad Przemszy i chwalą, że jestem ich Bogiem, Mędrcem, który kieruje ich ku lepszemu jutru! XD Chociaż wróć, wyczuwam spisek i pewnie zgłoszą się do mnie jeszcze przedstawicie trzeciej grupy, tajnej sekty, która uważa, że…
    • Avatar
      Pawonashi 5.10.2017 22:53
      Trochę za długa odpowiedź na Twoją opinię, ale popierająca ją
      Opinia dobrze napisana, chwali się to. Zaskakujące jest to, iż mimo Twojego stosunkowo chłodnego podejścia do scenariusza i postaci serii tak dobrze oceniłeś film. Choć w sumie ja oceniłem identycznie XD

      Uwielbiam SAO w dość niedojrzały sposób – w pierwszej serii kupiła mnie wizja możliwej do stworzenia w niezbyt odległej przyszłości gry MMORPG, w której walczysz przede wszystkim bronią białą i bezpośrednio odpowiadasz za ruchy swojej postaci. No i romans (proszę o usprawiedliwienie – w ilu shounenach w ciągu pierwszych kilku odcinków para głównych bohaterów tworzy związek? I idzie do łóżka… i bierze ślub… i ma dziecko…...................). Wiem, że postaci są słabo scharakteryzowane, scenariusz wadliwy, a Yui (zwłaszcza od czasu Excalibura) robi za bezczelne oszustwo.

      Ale uważam, że film jest dobry. Ma dobrze sprecyzowane motywacje antagonistów, którzy wydają się całkiem ludzcy w swoich działaniach, niezłą animację (wiadomo, Miyazaki to nie jest, ale skłamałbym, gdybym powiedział że scen akcji nie ogląda się przyjemnie), dobrą muzykę i nienajgorzej wykonane interakcje między postaciami pierwszo- i drugoplanowymi. Przedstawiona w filmie gra może się podobać, ale trudno mi uwierzyć, że mogłaby istnieć.

      Najbardziej dziwią bądź denerwują rzeczy takie jak fanserwis dla facetów w dziwnych momentach, niepotrzebna w ostatnim akcie Sinon (niestety, odniosłem wrażenie, że była tam kompletnie bezużyteczna – z całym szacunkiem dla postaci), niewyjaśnione działanie ubrania Eijiego i dość nachalne momenty typu „Pamiętacie, jakie to było świetne w sezonie pierwszym? To macie! :D”

      Biorąc pod uwagę, że fabuła mnie wciągnęła i akcja była naprawdę dobra (co tu kryć… ostatnia batalia mimo absolutnego braku napięcia to była dla mnie uczta), ósemka wydaje mi się sprawiedliwa. Fanom film się spodoba, antyfanom chyba nie bardziej niż serial, a pozostali nie mają tu czego szukać.
  • Avatar
    A
    Saarverok 30.09.2017 20:59
    Mi się podobało. Bardziej jak już ktoś wspomniał jako odniesienie do wątku VR i postępu technologicznego. Ostatnio przeczytałem artykuł o robotach do pewnych aktywności 18+ :) którym wgrywa się różne typy osobowości i które uczą się pewnych zachowań. Za dnia bawią się z dziećmi, a w nocy…

    I tu właśnie jest to, co mnie urzekło w tym SAO. Tak jak 20 lat temu Bill Gates mówił o tym, że komputer każdy będzie miał w domu i go wyśmiano, tak tutaj dostajemy obraz rzeczywistości rozszerzonej (nad którą prace już trwają od jakiegoś czasu). I sam nie wiem, mnie to osobiście przeraża. Ale w odniesieniu do tych robotów średnio ok. 40% ankietowanych nie miałoby nic przeciwko. Zastanawia mnie to, czy jest to kolejny etap ewolucji na który nie jestem gotowy, czy może tylko obawa o przyszłość.

    Ale już wyobrażam sobie czasy >30 lat jak moje dziecię podejdzie i powie „To jest Samantha/Ken, sztuczne AI, właśnie się zaręczyliśmy”. Obraz uproszczony, ale daje mi do myślenia.
  • Avatar
    A
    Slova 30.09.2017 13:40
    Szmira jakich mało, najgorsza kinówka jaką oglądałem w ciągu ostatnich kilku lat, przebiła nawet Kiseki no Endymion, które zrobiono dokładnie na tym samym schemacie, tj. pokaż jak najwięcej bohaterów, nawet jeśli to bez sensu.

    Ach, analiza fabuły tegoż i dlaczego każdy z pomysłów scenarzysty był strzałem w stopę wymagałaby kilku stron opisów, ale wzdychałem z zażenowania w każdej nowej scenie.

    Sutki asuny niczego nie wynagradzają.
    • Avatar
      Solteck 31.10.2017 19:08
      to nie powód żeby do sąsiada z mausera strzelać
      • Avatar
        Slova 31.10.2017 19:57
        nice desu­‑ne~.
  • Avatar
    A
    Rinsey 17.09.2017 16:13
    Aż jestem zaskoczona, jak bardzo podobał mi się ten film. Przy SAO zawsze mnie bolał zmarnowany potencjał. Że ze wszystkich możliwych do obrania dróg skupią się na romansie, co jak dla mnie zdecydowanie obniżyło jakość widowiska.

    A tutaj mamy do czynienia z 10000 ludźmi, których życie zmieniła gra. 4000 zabitych i ich bliskich. 6000 osób, które musi sobie jakoś poradzić po przeżytym koszmarze. Materiał na 10000 bardzo dobrych, mocnych, psychologicznych historii. Zamiast tego kolejne kontynuacje skupiały się głównie na „Kirito! Daisuki!” „Asuna! Daisuki!”. I co jest absolutnie niezaskakujące, każde odejście od tego rodzaju osi fabularnej przynosiło nam lepsze widowisko.

    Żeby nie było, w Ordinal Scale naturalnie znajdziemy kolejne „Daisuki”, natomiast tutaj antagonistami nie są zboczeńcy tylko ludzie, których dotknęła strata bliskiej osoby, co mi się szalenie podobało. Fajnie jest, jeśli da się zrozumieć drugą stronę barykady, a nie mamy narzuconego antagonisty, który po prostu jest Wielkim Złym TM. Nie chcę dać nikomu do zrozumienia, że fabuła jest doskonała, natomiast określiłabym ją jako przynajmniej dobrą.

    Najmilej mi się oglądało pierwszą połowę filmu. Asuna w duecie z Kirito zwykle przyprawia mnie o atak próchnicy, natomiast na samym początku filmu nasza wieczna para wreszcie, podobnie jak w bardzo dobrym Mother's Rosario (od którego zaczęłam żywić do Asuny pewną sympatię), porusza się samodzielnie. Miło oglądać akcję, w której brak Kirito i wreszcie Asuna może przypomnieć widzowi, że sama jest szalenie zdolnym graczem i liderem, a nie panienką do ciągłego ratowania  kliknij: ukryte . Samego Kirito najbardziej lubię w duecie z Sinon, które to odczucie naszło mnie również przy oglądaniu Ordinal Scale, no ale to temat na innego posta.

    Tak z innej beczki ciekawa jestem, kiedy autor zrozumie, że Yui zabija jego dzieło? Po pierwsze jest jednym wielkim cheatem, a jej brak zmusiłby bohaterów to większego ruszania mózgownicą, co by wyszło serii na dobre. W filmie, dokładnie jak w serii, każda scena z Yui jest dużo gorsza niż mogłaby być bez niej. Nie czaję, czemu twórca z uporem maniaka trzyma się tego czegoś.

    Muzyka to średnia Kajiura, bardzo dobra, lecz wtórna. To wszystko już gdzieś wcześniej było. Z drugiej strony skłamałabym jakbym powiedziała, że żadna z piosenek nie wpadła mi w ucho.

    Animacja, jak można było się spodziewać po filmie kinowym, bardzo dobra.

    Smaczkiem SAO jest ten element fantastyki naukowej, która może się stać rzeczywistością w ciągu kilkunastu, a może nawet kilku lat. Po prostu fajnie patrzy się na ten nowy sprzęt ^^.

    Podsumowując, serdecznie polecam. Jeśli ktoś lubi SAO i toleruje to anime w jego najgorszych momentach, powinien być bardzo usatysfakcjonowany seansem.
    • Avatar
      Raikami 17.09.2017 22:44
      Gdzie miałaś przyjemność obejrzeć film?
      • Avatar
        Rinsey 17.09.2017 23:13
        Wysłałam Ci linka na privie ;)
    • Avatar
      Klemens 18.09.2017 00:18
      Albo zgorzkniałem i mój gust strasznie się zmienił, albo ja nie wiem, ale kompletnie się z tym nie zgadzam. Fanem SAO jestem, to anime to taki mój guilty pleasure, ale mój boże, ile można wałkować ten sam motyw? Strasznie się męczyłem oglądając tego potworka. No i przede wszystkim – to magiczne poplątanie tych wszystkich nowinek ze sobą… Ja wiem, że mocną SAO na 100% nie jest tłumaczenie tych wszelakich zawiłości technologicznych, ale w tym filmie już przeszli samych siebie. Te próby połączenia świata VR z AR… Po co to? Nie dało się tego inaczej zrobić? Już nie będę wspominać o głównym wątku historii, bo nawet jak próbuje patrzeć na to z najlepszej strony – nie ma kompletnie sensu. Nawet końcówka filmu go nie ratuje, bo przecież i tak wiadomo było, że prędzej czy później całość się tak skończy.  kliknij: ukryte 
      Rozpisywać się nie będę jak koleżanka, bo jestem zbyt leniwy, ale dla kontrastu – nie polecam tego filmu. Nawet jeżeli ktoś jest fanem i nie przeszkadzają mu wady tej serii, może się srogo rozczarować.
      • Avatar
        Rinsey 18.09.2017 19:25
        No proszę, jak różne są ludzkie gusta :) Może tak silne pozytywne wrażenia wzięły mi się stąd, że nastawiłam się na najgorsze, a seans mnie miło zaskoczył? Kto wie, może już po prostu dziecinnieję na stare lata ;p

        Podkreślę tylko, że wątek AsunaXKirito od połowy seansu z powrotem mnie nudził i przyprawiał o próchnicę. Doceniam po prostu pierwszą połowę filmu, w której występowali bardziej solo.

        Natomiast historia Yuny i fantazja technologiczna podobała mi się, co przerzuciło się na przyjazne odebranie całego filmu :)
        • Avatar
          Klemens 18.09.2017 23:19
          Może tak silne pozytywne wrażenia wzięły mi się stąd, że nastawiłam się na najgorsze

          Definitywnie przez to. Ja nie nastawiałem się na nic, obejrzałem od niechcenia, bez żadnych przemyśleń na temat jaka ta seria była i bez analizy czego mogę się spodziewać. Coś jak wypad na wycieczkę szkolną do kina na byle jaki film, byle nie mieć danego dnia zajęć.
    • Avatar
      Mordarg00 30.09.2017 09:39
      Chronologicznie to jest nromalnie ppo Sword Art II??
      • Avatar
        flu 30.09.2017 10:22
        tak, to kontynuacja