Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 49
Średnia: 6,65
σ=1,49

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gamers!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ゲーマーズ!
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Na pierwszy rzut oka satyra na środowisko graczy komputerowych, w rzeczywistości – klasyczna komedia pomyłek.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Hobby Keity Amano są gry komputerowe – to w sumie łagodnie powiedziane. Jest on znawcą wielu gatunków, zapamiętałym kolekcjonerem oraz nałogowcem do tego stopnia, że nawet w szkole większość wolnego czasu spędza nad jakąś grą, jak nie na przenośnej konsoli, to na komórce. Nic więc w sumie dziwnego, że reszta szkolnej społeczności ignoruje go całkowicie. Aż tu pewnego dnia piękna, popularna i w ogóle niesamowita pod każdym względem Karen Tendou proponuje mu dołączenie do… klubu gier komputerowych, który, jak się okazuje, działa sobie spokojnie w tej szkole. Nie, tylko wam się zdaje, że wiecie, jak to się dalej potoczy, ja jednak muszę przeprosić, bo nie da się tym razem uniknąć zdradzenia paru istotnych informacji.

Przede wszystkim Keita do klubu mimo wszystko nie dołącza, za to cały pierwszy odcinek stanowi świetną – i zwodniczą – parodię podobnych produkcji, kilka razy zaskakując osoby, spodziewające się, że wydarzenia potoczą się znajomym torem. Ilość sypiących się nawiązań do (autentycznych!) tytułów gier sprawia, że większość widzów z marszu uznała, że taka właśnie będzie ta seria – pełna nabijania się z otaku gier komputerowych, schematów w tychże grach obecnych i tak dalej. Dlatego należy uczciwie uprzedzić, że chociaż wszystko to znajdziemy tutaj, bardzo szybko staje się jedynie tłem dla fabuły, na pierwszy plan zaś wysuwa się stara dobra komedia pomyłek, w tym przypadku w odmianie romantycznej.

O dwóch dramatis personae już wspomniałam. Keita i Karen znajdują się na dwóch krańcach spektrum popularności, nie powinno więc dziwić, że chłopak nawet nie próbuje sobie wmawiać, iż miałby jakiekolwiek szanse, ale… Nie powinno też zaskakiwać, że piękną Karen, także ku jej własnemu zaskoczeniu, zacznie do niego ciągnąć, ale… Z kolei Tasuku Uehara to chłopak z grupy „popularnych dzieciaków” – modny, wyluzowany, ze śliczną dziewczyną, ale… Rzeczona dziewczyna, Aguri, świata poza swoim ukochanym nie widzi, tudzież nie sprawia wrażenia osóbki, w której różowej główce gościłyby bardziej skomplikowane myśli, ale… Na dokładkę poznajemy jeszcze Chiaki Hoshinomori, będącą żeńską odmianą Keity, co sprawia, że oczywiście natychmiast coś między nimi zaiskrzy, ale…

Za każdym z tych „ale” kryje się cała plątanina różnych nieporozumień i zaskoczeń, bo szybko się okazuje, że Sekina Aoi, autor light novel, na której oparto to anime, doskonale potrafi tworzyć barwne i sympatyczne postaci. Tym, co wychodzi mu najlepiej, jest dobieranie ukrytych cech bohaterów, które – gdy już wychodzą na jaw – w oczywisty sposób pasują do wcześniejszych informacji. W dodatku świetnie mu idzie pokazywanie nastoletniej niedojrzałości – w sumie im więcej wiemy o bohaterach, tym mniej nas dziwią popełniane przez nich błędy. Owszem, głupie, a czasem śmiertelnie głupie, ale doskonale wytłumaczalne. Poza tym autor wyraźnie umie wytworzyć „chemię” w relacjach międzyludzkich, zresztą nie tylko romantycznych (co także się chwali) – znajdziemy tu, obok scen komicznych, także momenty pełne niezwykłego ciepła, które w dodatku udało się idealnie przenieść na ekran. Widać, że pomijając wszelkie nieporozumienia i perturbacje, bohaterowie po prostu doskonale się dogadują i w wielu sprawach nadają na podobnych falach. Trudno nie kibicować tutaj wszystkim jednocześnie, nawet jeśli na logikę nie jest to możliwe z powodu sprzeczności ich celów.

To wszystko poważne zalety, jednak w trakcie emisji Gamers! raczej traciło niż zyskiwało fanów, co oznacza, że coś musiało pójść mocno nie tak. Od razu zastrzegam się, że nie podzielam większości zarzutów, albo raczej – dla mnie mimo wszystkich wad ta seria pozostaje naprawdę dobra i warta uwagi. Czuję się jednak w obowiązku przestrzec potencjalnych widzów, szczególnie że początek jest pod tym względem bardzo zwodniczy. O tym pisałam już wyżej: jeśli ktoś oczekuje serii napchanej odniesieniami do gier i środowiska graczy, szybko poczuje się rozczarowany, gdyż fabuła obraca się raczej wokół perypetii związanych z relacjami międzyludzkimi, a na wirtualne rozrywki zostaje stosunkowo niewiele czasu (choć można powiedzieć, że jest on nieźle wykorzystany). Z kolei fani komedii romantycznych początkowo mogli być zachwyceni tempem rozwoju wydarzeń, szczególnie jeśli je porównać ze stagnującym status quo, będącym przekleństwem wielu mang i anime. Jednak trzeba przyjąć do wiadomości, że tutaj celem nie jest zeswatanie pana A z panią X, tylko piętrzenie nieporozumień, za każdym razem dodatkowo komplikujących i tak potwornie skomplikowany emocjonalny galimatias. Moim zdaniem to nie jest zresztą kwestia nieudolności autora, który nie ma innych pomysłów, tylko świadome wykorzystanie konwencji – co nie zmienia faktu, że mało komu to będzie odpowiadać.

Ponieważ największą zaletą tego anime są wyraziste postaci, z przyjemnością przybliżyłabym je potencjalnym widzom, ale tym samym pozbawiłabym ich mnóstwa samodzielnych odkryć w trakcie seansu. Tak jak pisałam, charaktery są tu zaskakująco spójne, choć przerysowane, z dobrze dobranymi mocnymi stronami i wadami. Podobało mi się, że relacje nie są zagrane na jedną nutę – ktoś może się z kimś nie zgadzać w jednej sprawie, ale rozumieć doskonale w innej. Podobało mi się, że zamiast obstawić Keitę stadem dziewcząt, autor wprowadził Tasuku, będącego nie tyle „obligatoryjnym kumplem”, ile właściwie równorzędnym bohaterem. Do tego, co rzadko się zdarza, ładnie oddana została także przyjaźń – zarówno męsko­‑damska, jak i męsko­‑męska i damsko­‑damska. To wbrew pozorom trudne i rzadkie, ponieważ w przypadku uczuć romantycznych zawsze można zwalić nieprawdopodobieństwa na „miłość jest ślepa”, zaś w przypadku przyjaźni trzeba pokazać, że dane osoby faktycznie znajdują ze sobą wspólny język.

Podobnie jednak jak w przypadku Saekano, w Gamers! widać wyraźnie, że autor nie do końca umiał połączyć przekonujące wątki obyczajowe z parodią gatunku, jakim w tym momencie są szkolne komedie romantyczne. W efekcie bohaterowie mają sceny i chwile bardzo udane, emocjonalne i przejmująco prawdziwe, by zaraz potem zachowywać się jak schematyczne karykatury. Problem jest tu może nieco mniej widoczny niż w Saekano, ale jednak obecny. Trzeba też pamiętać, że jednym z ubocznych skutków stworzenia udanych postaci jest niemożność rozwiązania trójkąta (czy innego wielokąta) romantycznego. Anime, mangi i light novel zazwyczaj obchodzą to, wyraźnie typując „główną dziewczynę”, tak że wszelkie wielokąty są tylko pozorne. Jeśli jednak uda się pokazać, że bohater lub bohaterka faktycznie mogliby dokonać różnych wyborów i w sumie każdy byłby usprawiedliwiony i słuszny, to po prostu nie da się takiej historii zamknąć w konwencji komedii romantycznej. Nie ma cudów, żeby wszystko było piękne i miłe na końcu, bo ktoś musi zostać zraniony. Tym właśnie należy wytłumaczyć dreptanie w miejscu wątku romantycznego. Jasne, mamy do czynienia z ekranizacją niezakończonej light novel, ale wcale nie jestem pewna, czy potem zrobi się lepiej – raczej nie sądzę, żeby autor znalazł dobry sposób na wyplątanie się z tego, co sam namieszał.

Studio Pine Jam, które wcześniej samodzielnie robiło tylko serie o krótkich odcinkach, pokazało, że ma w swoim zespole utalentowanych ludzi od animacji. Gamers! na początku robi niesamowite wrażenie – jest pełne ruchu i koloru, utrzymane w stylu, który kojarzyłby mi się z wczesnymi produkcjami Silver Link. Indywidualności grafice dodają kolorowy kontur, interesujące kadrowanie i różne wizualne sztuczki, ożywiające ekranową rzeczywistość. Do tego należy koniecznie wspomnieć o mimice – przerysowanej, ale wyjątkowo wręcz bogatej i zróżnicowanej, oraz o równie bogatej mowie ciała i drobnych charakterystycznych gestach bohaterów. Niestety, po pierwszych odcinkach seria zalicza gwałtowny spadek jakości. Do samego końca trafiają się sceny ładnie animowane, a wspomniana mimika pozostaje główną ozdobą (i źródłem komizmu), ale widać też najzwyklejsze buble i niedoróbki, które chwilami zaczynają kłuć w oczy nawet widzów, którzy zwykle nie zwracają uwagi na takie detale. Dlatego ocena grafiki jest trochę na wyrost – nie chciałam wyciągać średniej, bo to by było niesprawiedliwe. Gamers! ma własny styl i charakter, za co należą mu się punkty, po prostu nie potrafi zachować poziomu do samego końca.

Warto zwrócić uwagę na sekwencje czołówki i oba endingi, ładne i bardzo pomysłowe, którym towarzyszą nieźle zaśpiewane, chociaż niewyróżniające się szczególnie piosenki. W szczególności udane jest energiczne Gamers! w openingu, wykonywane przez seiyuu głównych bohaterek – nie jest szczególnie skomplikowane, ale nadrabia to aranżacją i ogólną pomysłowością. Skoro już o seiyuu mowa, mamy oczywiście do czynienia z tytułem, w którym mają spore pole do popisu, pod warunkiem, że są obdarzeni odpowiednim „nerwem” komediowym. Z przyjemnością mogę napisać, że wszystkie role główne są trafione w punkt. Nie jestem zwykle fanką kobiet w rolach nastoletnich chłopców, ale Megumi Han udowodniła, że ma naprawdę szeroką skalę – grała przecież zarówno postaci żeńskie, jak choćby Akko w Little Witch Academia czy Hime/Cure Princess w Happiness Charge Precure!, jak i męskie, spośród których należy wyróżnić głównie Gona w nowej adaptacji Hunter X Hunter. Tutaj brzmi całkowicie naturalnie i prawdę mówiąc, dopóki nie zajrzałam na listę seiyuu, nie wydawało mi się nawet, że mam do czynienia z kobietą. W kontraście do Keity jest oczywiście Tasuku, czyli Toshiyuki Toyonaga (m.in. Mikado Ryuugamine w Durarara!!, Shun Matsuoka w Kimi to Boku, tytułowy bohater Yuuri!!! On Ice), który mógł się popisać podczas obszernych i bardzo emocjonalnych monologów wewnętrznych. Seiyuu bohaterek nie ustępują im ani na krok – Rumi Ookubo (Aguri) ma na koncie sporo ról (m.in. Chinatsu w Yuru Yuri, Hibachi w Mushibugyou, Astolfo w Fate/Apocrypha), podobnie jak Hisako Kanemoto (Karen), którą mogliśmy usłyszeć jako Yui w Kokoro Connect, Tukę w Gate czy Ami/Sailor Mercury w Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal. Manaka Iwami (Chiaki) jest o wiele mniej doświadczona, ale także wypadła doskonale. Zresztą, co tu dużo mówić, każda postać ma tutaj własną manierę i sposób mówienia – nie jest to sztuczne udziwnianie, tylko naturalne zindywidualizowanie.

Ostatni odcinek Gamers! wyraźnie nabija się z widzów, którzy oczekiwali jakiejkolwiek konkluzji i sam na swój sposób jest tym, co opisuje, czyli dodatkiem do głównej fabuły, a nie jej częścią. To jednak nie zmienia faktu, że jest to kolejna seria, która mogłaby być dobra, gdyby miała jakąś zaplanowaną konkluzję, a nie tylko sprytną sztuczkę mającą ukryć, że materiał wyjściowy nie jest skończony, zaś ekranizacja nawet nie dotarła do miejsca nadającego się do postawienia kropki. Obawiam się, że kontynuacja, nawet gdyby powstała (co mało prawdopodobne, ale kto wie), zamiast konkluzji przyniosłaby dalsze ganianie fabuły za własnym ogonem – owszem, rozrywkowe, ale mało satysfakcjonujące dla widza, który chciałby wreszcie się dowiedzieć, jak to się wszystko skończy. Wielka szkoda, bo gdyby ta konstrukcja była bardziej naturalna, Gamers! nadawałoby się do polecania jako komedia zgrabna, autentycznie zabawna i zrywająca z częścią obecnych w anime schematów. W obecnej postaci to propozycja na jeden sezon, która prawdopodobnie szybko zatonie w morzu niepamięci zachodnich fanów.

Avellana, 18 listopada 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Pine Jam
Autor: Sekina Aoi
Projekt: Saboten, Tenshou Satou
Reżyser: Manabu Okamoto
Scenariusz: Hiroki Uchida

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Gamers! - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl