Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Konbini Kareshi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 1.08.2017 23:45
    Wymiękłem po niecałych czterech odcinkach. Myślałem, że seria się choć trochę wyratuję jakąkolwiek fabułą albo postaciami ale tutaj wszystko leży…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Slova 8.07.2017 10:12
    Zaszokowała mnie ta perspektywa, wszystko jest albo krzywe, albo nieproporcjonalne, przemieszczenie osób względem przestrzeni jest zaburzone, w dodatku bohater budzi się o siódmej, a wstaje o siódmej jedenaście, zawsze, dziura czasowa? W dodatku pobudka dosłownie jak z endless 8, jestem pewien, że to anime to time­‑loop.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kysz 7.07.2017 20:57
    Bida z nędzą w tym pierwszym odcinku. Niewiele się tu zdarzyło, ale wcale nie musiałoby. Ja nawet lubię powolne okruszki życia, ale w takich to trzeba zaciekawić widza jakimś klimatem chociażby. A tu chodzą i gadają… i wszystko się dzieje tak „na sucho”, bez większych emocji. Do tego ta grafika… ludzie, ależ to ma paskudną animację. Kurczę no, taki poziom animacji, to pokazywało Kimagure Orange Road… 30 lat temu! Naprawdę – postaci się ledwie ruszają, mamy mnóstwo statycznych kadrów, a jak już pojawia się ruch, to jest krzywy. Oni nawet ustami ruszają paskudnie! No i to CGI… brrrr… tak bardzo tam nie pasuje…

    Gdyby to właśnie nadrabiało jakoś fabularnie, to spokojnie bym przebolała. No ale po co się wysilić. Już od początku (od openingu) pokazuje się nam kto z kim będzie, a potem w międzyczasie tłucze po głowie scenami, które mają nam to jeszcze bardziej dobitnie uświadomić. Tak więc o żadnej niepewności być nie może. OK, ale może chociaż mamy chemię między tymi parami? A skąd! Już na przykładzie pierwszych dwóch par widać, że to jest takie – no, widać zauroczenie, bo tak chce fabuła. Jeden bohater kocha się w bohaterce od dzieciństwa (pewnie dlatego, że była dla niego miła i podarowała mu książkę… bardzo się zdziwię, jak to będzie inny powód), ale od tego czasu słowem się do niej nie odezwał, a ona go kompletnie nie kojarzy. Ale się zakocha, bo już stwierdziła, że jest miły. Ach, ta wielka miłość!

    Nie, zdecydowanie nie będę tego kontynuowała. Na pewno nie będzie to ani drugim Kimi to Boku, ani Nijiiro Days, ani nawet czymś podobnym do któregoś z tych tytułów. A szkoda, bo wątki romantyczne rozwijane między kilkoma parami ogląda się fajnie… tyle, że właśnie nie tutaj…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Nikodemsky 6.07.2017 23:35
    Bardzo luźne(póki co) okruchy życia z elementami romansu bez większego polotu. Protagonista zakochany w dziewczynie od małego w zasadzie nie wiadomo dlaczego( kliknij: ukryte ) i jego kumpel, „popularny luzak” plus kilka postaci drugoplanowych(typu dziewczyna­‑mól książkowy, która w ogóle nie sprawia wrażenia takowej). Typowe, mało interesujące charaktery.

    Ponadto kluczowe wydają się wycieczki do spożywczaka, jakimś cudem wszyscy spotykają się w tym konkretnym.

    Co mnie kuje w oczy to projekty postaci – licealiści, którzy wyglądają na wyrośniętych dwudziestoparolatków, typowe chyba bardziej dla serii sportowych. Kreska zarysowana mocno, choć często w ruchach pojawiają się elementy statyczne, co zapewne jest efektem ograniczonego budżetu.

    Drugą rzeczą są wybrakowane emocje twarzy – seiyu całkiem nieźle sobie dają radę i czuć, że dostosowują głos do sytuacji ale twarze postaci po prostu nie potrafią tego oddać. Szkoda, bo jest to typ serii, której przydałaby się prawidłowa „synchronizacja” emocji pomiędzy seiyu, a faktyczną postacią.

    Na plus natomiast jest prawidłowe i umiejętne zastosowanie CGI – widać je właściwie tylko wtedy, kiedy naprawdę zwraca się uwagę na otoczenie – starali się z nim nie przesadzać i to się chwali.

    Niestety(albo stety) zapowiada się następna zapchajdziura sezonu – a tych już chyba trochę jest…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Impos 6.07.2017 23:33
    Nuda...
    Choć tytuł zapowiadał romanse z japońskim odpowiednikiem Biedronki w tle, to jednak sceny w samym sklepie na razie wydają się niewiele wnosić do fabuły.
    Ciekawe czy 7­‑Eleven jest na liście sponsorów tej serii?
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime