Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Made in Abyss

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Lenneth 22.11.2018 17:03
    Trudna ocena
    Nie jestem w stanie określić, co sądzę na temat tej serii. Ani mnie ona nie zachwyciła, ani nie odrzuciła. Ani nie trzymała w napięciu, ani nie wynudziła, a dokończenie oglądania zajęło mi niemal rok. Ale gdybym napisała, że w takim razie była bezbarwna i bezpłciowa, kompletnie rozminęłabym się z prawdą, przynajmniej we własnym odczuciu.

    Może – jak dla mnie – jest po prostu „w porządku”, oryginalna i ładnie wykonana, ale bez zadatków na „skończone arcydzieło”, jak też niektórzy ją przedstawiają?

    Początkowo zachwycił mnie motyw eksploracji tajemniczej i nieprzystępnej Otchłani, z czasem jednak mój entuzjazm osłabł. Schodzenie na głębsze poziomy nie przynosiło zbyt wielu wyczekiwanych odpowiedzi, brak możliwości powrotu oraz wizja nieuchronnej utraty człowieczeństwa wewnętrznie przerażały mnie i dobijały, a hiper­‑optymistyczna postawa głównej bohaterki „hurra i do przodu i jakoś to będzie!” – odrzucała, zwłaszcza w zestawieniu z powyższym. Poza tym, lubię, kiedy anime prezentuje kompletną historię, nie tylko jej wycinek, więc choć zakończenie trzynastego odcinka uważam za zgrabne, nadal jest to „urywanie fabuły w szczerym polu” i zmuszanie sfrustrowanego widza, by modlił się o następny sezon albo sięgał po mangę. (Po której to mandze też nie spodziewam się zbyt wielu wyjaśnień na temat natury i funkcjonowania Otchłani, ale to już tylko spekulacja własna).

    Szeroko omawiany wątek znęcania się nad dzieciaczkami w sumie ani mnie ziębi, ani grzeje, poza małymi wyjątkami. Osobiście daję plusa za podkręcony (a dla niektórych pewnie i „pokręcony”) naturalizm, czyli np. za sceny sikania po nogach z bólu. IMO tego rodzaju elementy były pokazywane z niezłym wyczuciem, tzn. bez ogródek, ale nadal bez przekraczania granicy dobrego smaku. Dużą rolę w odbiorze całości odgrywają specyficzne projekty postaci. Gdyby bohaterowie zostali narysowani w realistyczny sposób, niektóre sceny mógłby się okazać zbyt drastyczne i ciężkostrawne. A tak: mamy umowne, kreskówkowe i nierzeczywiste dzieciaczki, więc krojenie ich na żywca także pozostaje umowne.

    Bardzo podobał mi się wątek Mitty i Nanachi. Obrzydliwie wręcz tani wyciskacz łez, ale jaki skuteczny. Kudosy za scenę w windzie oraz za dobrze zagraną scenę rozpaczliwego szlochu; sama spłakałam się równo. Cały ostatni odcinek ucieszył mnie bardziej niż reszta; no i sam Bondrewd jako postać podobał mi się bardzo, bardzo, ze swoim ciepło­‑uprzejmym głosem, „niebiesko­‑pomarańczową” moralnością i podejściem do ofiar.

    Riko okazała się natomiast niemożliwa do polubienia, a czarę goryczy przelał odcinek, w którym mimo wyraźnych ostrzeżeń nie mogła usiedzieć na tyłku dwóch godzin  kliknij: ukryte  Wznawiając oglądanie serii po prawie roku, aż musiałam zguglać sobie wiek postaci. Dwanaście lat z jednej strony ma sens – dość dużo, żeby mieć jakikolwiek szanse przeżycia w Otchłani i dość mało, by tłumaczyć (mniej lub bardziej powierzchowny) egoizm oraz niektóre głupie zachowania – ale tak czy inaczej, nadal drażnił mnie charakter Riko. Rozumiem przymus parcia w głąb dziury, ale nawet taki przymus można realizować inaczej, a nie na zasadzie „ooo, świeci się, muszę natychmiast tego dotknąć!”.

    Reg z kolei wypada sympatyczniej, ale też strasznie bezbarwnie, bardziej jako „urządzenie fabularne” do ochrony Riko niż jako pełnoprawny bohater. Nawet ze swoją tajemniczą przeszłością. Najciekawsze pozostają niezmiennie Białe Gwizdki oraz sama Otchłań.

    Muzyka i tła (design, szczegóły, kolory) – zdecydowanie na plus.

    Koniec końców, nawet po napisaniu tego wszystkiego, mam mieszane uczucia i przekonanie, że to anime – choć sama kompletnie nie kupuję zmasowanego hype'u – jest, mimo wszystko, jednym z tych, które wymykają się schematom i łatwej ocenie. Plus, totalnie powinni zrobić z tego tytułu grę wideo, o ile jeszcze nie zrobili.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mirollz 30.08.2018 09:04
    Za dużo elementów dla dzieci
    Trafiłem na to anime skuszony ocenami i podkreśleniem, że jest skierowane dla starszej widowni (seinen).

    I faktycznie – całokształt zasługuje na b.wysoką ocenę natomiast strasznie męcząca jest ta dzieciarnia…, po „ERASED” można by pomyśleć że dzieciarnia na pierwszym planie nie musi być niczym złym, ale w tym anime aż kłuje w oczy…
    - kompleks 'mamoru' wszystkich i wszystkiego co żyje jest żywcem sciągnięty z animek dla emocjonalnych dzieciaków (shouneny)
    - główna bohaterka jest wyraźnie 'trigger­‑happy' do granic możliwości, jej kompan w sumie nie lepiej.
    - wpychanie scen które podniecają dzieciaki jak golizna, rozmowy o miejscach intymnych i przymusowe zarumienienie twarzy w takich sytuacjach…

    Jeżeli jednak się to przełknie to anime jest na prawde na wysokim poziomie. Fabuła może i nie jest jakaś oryginalna ale przede wszystkim jest sensowna i niepozbawiona smaczków, muzyka jest genialna, a oprawa wizualna stoi na świetnym poziomie – zwłaszcza że anime jest dostępne w QHD. Również czekam na kolejny sezon :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Przechodzien 1.03.2018 21:27
    Widzę że pojawią się tu skrajne emocje dotyczące tego anime, od uwielbienia (większość) po odrzucenie (takie też się zdarzają). Co mnie nie dziwi w końcu to nie jest seria którą można obejrzeć obojętnie. Nie ukrywajmy że stworzono serię którą będzie się kochać lub nienawidzić, co pokazuje że mamy do czynienia z rzadkim przypadkiem dzieła…........wybitnego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Katien 26.02.2018 13:33
    Oj, jak mnie to anime zdenerwowało, obrzydziło i zszokowało przy dziesiątym odcinku. Aż poleciał drop za pastwienie się nad dziećmi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ketchup666 31.12.2017 22:28
    10/10
    Na początku kreska wydawała mi się dziwna, ale z czasem ją polubiłem. W sumie pasuje jak ulał do tego anime. Fabuła jest dobra, parę postaci (Ozen, Nanachi) wybija się ponad typowy „tłum drugiego planu”, pokazanie brutalności bez ogródek – wszystko to dało wybitne anime. Porównałbym je do Shingeki no Bahamut Genesis – w obu przypadkach w moje serducho wlała się wiara w twórców anime i życzę nam wszystkim na nowy rok więcej takich dzieł.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    GLASS 26.11.2017 12:08
    Ciąg dalszy nastąpi!
    Będzie drugi sezon! Kto się cieszy :D?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Uratugo 24.10.2017 11:16
    Zdecydowanie czołówka ostatnich sezonów
    „Made in Abyss” posiadało ryzyko zostania cukierkowym pierdem z ciekawą kreską. Choć zapowiedzi i pierwszy odcinek nastrajały pozytywnie, to powtarzające się słabizny z dziećmi w roli głównej były tak częste, że już chyba nikt nie był na tyle naiwny, żeby podchodzić do tej serii bez rezerwy.

    Na szczęście początkowe odruchy ekscytacji nie były błędne i „Made in Abyss” okazało się serią świetną.

    Strona techniczna urzekała od samego początku do samego końca. Projekty postaci, tło, animacja, łagodnie wkomponowująca się w klimat muzyka, kolorystyka, pomysły na otoczenie… Wszystko było przepiękne i „Made in Abyss” było estetyczną ucztą dla oka.

    Postaci są świetne. Nie ma ich znowu tak wiele (mamy mnóstwo postaci drugoplanowych, na których uwaga niewiele się skupia), ale są bardzo wiarygodne. Uniwersum jest dość specyficzne i łatwo było zrobić z dzieci dorosłych, co by wyszło sztucznie. W pewnym sensie te dzieci są dużo bardziej dojrzałe i zaradne od typowych dzieci (choć, czy możemy mówić tutaj o „typowych” dzieciach, w naszych kategoriach pojęciowych?) w ich wieku, ale patrząc na to, do czego od pierwszych lat życia są zmuszane, jest to kreacja wiarygodna. Popełniają dziecięce błędy, kiedy nadchodzą problemy, zaczynają płakać, ale prą na przód i mają determinację, którą wyrobiły trudy ich krótkiego życia. Bardzo mi się to podoba.

    Świat przedstawiony jest niezwykle piękny i niezwykle okrutny. Dzieci są od pierwszych lat życia przygotowywane do śmiertelnie niebezpiecznej pracy, są brutalnie karane (mimo, że z ich perspektywy kary są dość naturalne) i w końcu spędzają życie na pracy, która w pierwszych latach najpewniej odbierze życie większości z nich, bo przetrwają tylko najsilniejsi. Z drugiej strony jest to jedyna perspektywa jakkolwiek przyzwoitego prosperowania, bowiem jeśli nie to, pozostaje życie w skrajnej nędzy i brudzie, kradnąc lub przeszukując śmietniki, które zostały już przeszukane przez kilku innych ludzi.

    Fabuła jest dość prosta, ale jej sukces chyba właśnie w tej prostocie tkwi. Dzięki planowi dotarcia na dno Abyssu możemy w każdym odcinku poszerzać swoją wiedzę z tego, jak wygląda świat przedstawiony. Mamy szansę poznać kilku ciekawych ludzi z przeszłością, poznać historię Riko (a nawet urywki przeszłości Rega) oraz poznawać dziwactwa Abyssu, które są piękne, dzikie, nieokiełznane i śmiertelnie niebezpieczne. Widzimy dzieci doprowadzane do sytuacji skrajnych, w których muszą co chwila sobie radzić i dopatrywać się niebezpieczeństwa z każdej strony. Z drugiej widzimy ich fascynację tym przepięknym krajobrazem, pełnym mroku, światła, zjawisk wychodzących poza prawa fizyczne i istot które raz okazują się mniejszym zagrożeniem, niż początkowo się sądzi, a czasami ten pozór bywa zwodniczy i nasi bohaterowie ocierają się o śmierć.

    Dalej zastanawiam się, jaką wystawić ocenę. ósemka wydaje mi się trochę za niska, z drugiej jednak strony na dziewiątkę nie pokazano AŻ TAKIEJ wybitności… O tym jeszcze pomyślę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 13.10.2017 20:03
    Filozoficzno-Subiektywny bełkot o Made in Abyss
    Przepiękna, wciągająca, ujmująca, emocjonująca, wrażliwa, momentami groteskowa, nad wyraz niespodziewanie solidnie wykonana, z dodatkami drobnych smaczków z innych gatunków historia, budząca respekt i niebywałą wręcz chęć ujrzenia dalszych przygód przedstawionych w niej głównych protagonistów. Nadzwyczaj udanie napisana, bardzo dobrze wyreżyserowana, świetnie adaptująca swój pierwowzór, z bajeczną, wpadającą w ucho muzyką, pierwszorzędnie wykonaną z dbałością o szczegóły stroną techniczną i z nieprzeciętnymi charakterami, które dają się lubić, a ich przygody, przeszłość i relacje budzą niesamowitą wręcz pozytywną sprzeczność emocji/uczuć u oglądającego. Niestety nie doskonała, a brakujące ogniwa geniuszu mogą zostać odkryte jedynie w nieprzeniknionej i nieprzewidywalnej przyszłości, która czeka nieodkryta na każdego, gdzieś tam… Kto subiektywnym okiem je odnajdzie, wejdzie w nieskończony stan błogości, szczęścia i zachwytu, czego sobie, a przede wszystkim wam z ręką na sercu życzę. Osobiście szczerze dziękuję, składam przedziwnie wyglądające, ale naturalne, lecz nie idealne pokłony i wyruszam by odkryć/zdobyć nieznane.

     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Maxromem 12.10.2017 01:02
    Strasznie zawiodłem się ostatnim odcinkiem. W historii Mitty i Nanachi liczyłem na coś bardziej pomysłowego niż  kliknij: ukryte . Emocjonalnie w ogóle mnie to nie ruszyło i o ile wcześniej nie miałem takich zastrzeżeń, to w tym wypadku zahaczało o tani shock factor. Do tego dochodzą jakieś kompletnie z tyłka wyjęte sceny ecchi, które nie wiadomo po co ktoś tam ładował… niesmaczne po prostu.

    A szkoda, bo do tej pory była to niezwykle dobra seria. Ciekawe założenia i świat przedstawiony, obłędne warstwa wizualna, nastrojowa muzyka, prosta lecz nienudząca fabuła i dobre postaci.

    Mimo zgrzytu na koniec, seria jak najbardziej wart obejrzenia!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    Wykyu 8.10.2017 15:43
    Słaby tytuł
    Wyobrażacie sobie 12­‑letnią dziewczynkę, która nie ma żadnego doświadczenia by się wspinała na Mount Everest? To anime o tym opowiada, tylko że zamiast wspinania się w górę mamy zejście w dół. To co w początkowych odcinkach rzuca się w oczy to robienie z dorosłych bohaterów idiotów, którzy ostatecznie zgadzają się na samobójczą dziewczynki, bo „musi” tam iść. Nie ważne, że to dziecko, które zostało osierocone i nie ma żadnego doświadczenia poza teoretyczną wiedzą. Ważne, że musi tam iść. Dzieci bym jeszcze zrozumiał, bo one żyją marzeniami i nie zderzyły się jeszcze z rzeczywistością, ale takie postacie jak opiekun i stary górnik powinny mieć choć trochę odrobinę rozumu. No ale nie tylko się zgadzają, ale dają jej jeszcze prowiant co pokazuje dobitnie, że to anime ma widza za idiotę.

    Główni bohaterowie to największa wada tego tytułu. Mamy tutaj Riko, która jest tak wesoła i żyje w marzeniach, że przez to jest nadzwyczaj wkurzająca. Myśli, że wszystko wie jest mądrzejsza od wszystkich (obraziła się na jednego ze swoich kolegów, bo miał czelność powiedzieć, że jej pomysł to debilizm, oczywiście później musiał ją przepraszać, bo kto może krytykować jaśnie panną?). Reg natomiast jest do bólu przeciętny brak tutaj czegoś, co by go wyróżniało poza tym, że jest ważnym elementem fabularnym. Na swój sposób też może być wkurzający.

    Kolejną wadą tego anime jest, że bohaterowie nie uczą się w żaden sposób na swoich błędach (a uczenie się na swoich błędach powinno im być wbijane do główki od razu w szkole jak chcą być gwizdkami). Można sobie tłumaczyć, że są dziećmi, dopóki nie zrealizuję się tego, że jest to sposób, w jaki autor piszę swoją mangę. Dzięki czemu nie musi się przemęczać i od razu może napisać jakąś tam dramę. Najlepszy przykład tego to jak Riko i Reg ledwo uszli z życiem. Reg zrobił się śpiący po użyciu swojej pukawki i kazał Riko czekać dopiero jak się obudzi, ale ona nie mogła wytrzymać bez jedzenia 2 godziny więc ruszyła z nim. To jest z największych głupot tego anime.

    Samo gore jest tutaj tylko po to by szokować, bo wiadomo, że głównej parze bohaterów z plot armorem nic się nie stanie. To że Reg nie przeciął jej ręki jest najlepszym tego przykładem.

    Ogólnie mówiąc mogło być to ciekawe anime, bo mamy nareszcie do czynienia z światem, który nie jest kopią kolejnego MMO lub czegoś innego, ale sama realizacja pozostawia wiele do życzenia. Sama oprawa graficzna i OST były dobrze zrobione, ale to za mało by wystawić więcej niż 3/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Shadow_Memory 6.10.2017 21:22
    Piękna historia o przyjaźni
    Made in Abyss od samego początku, pod względem muzycznym jak i technicznym przypominało mi perełkę studia Ghibli – Spirited Away. Kreacja świata i bohaterów stoi na wysokim poziomie, do moich faworytów należą Nanachi ( kliknij: ukryte ) oraz Jirou, tudzież Lider  kliknij: ukryte  Okej… Często mnie porywają postaci poboczne, ale co o głównych? Reg jest do  kliknij: ukryte  U Riko lepiej  kliknij: ukryte  Brutalność najbardziej urzekła mnie w serii, brutalność i emocje.  kliknij: ukryte  Podsumowując, Made in Abyss to piękna historia o dążeniu do marzeń, przyjaźni i wkraczaniu w dorosłość. Polecam fanom miłej nostalgii :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    Otak 5.10.2017 22:30
    Bondrewd
    Pytanie do ludków będących na bieżąco z mangą. Nurtuje mnie jedna rzecz jeśli chodzi o Bondrewda. Mianowicie  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • buraczek 4.10.2017 21:48:50 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Weiter 4.10.2017 15:57
    Cudowne anime. Na takie perełki można wyczekiwać latami byle się pojawiły. Niech stanie się cud i dadzą nam 2 sezon na tyle szybko byśmy dożyli.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    PaSaT 4.10.2017 12:40
    Aż mnie duma rozpiera
    Duma mnie rozpiera, bo celowałem w to anime po samej zapowiedzi… Oczekiwałem perełki i naprawdę wybitnej produkcji, a dostałem jeszcze więcej. To jest tak dobre, że aż brak mi słów na opisanie. Moim zdaniem niepotrzebnie parę miejsc zostało zrealizowanych nieco infantylnie, ale jako całość… mistrzostwo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    BM 4.10.2017 10:06
    Perełka, mariaż Ghibli i francuskich komiksów...
    Dawno żadne anime tak mną nie wstrząsnęło. Ostatnim które totalnie mną owładnęło, był Girls Und Panzer, ponad 3 lata temu. Od tego czasu wyszło parę dobrych tytułów, jednak dopiero Made in Abyss utwierdził mnie w przekonaniu, że nadal warto czekać na dobre tytuły. W zalewie szlamu moe, kolejnych haremów i pustych historii o postaciach które różnią się kolorem włosów, co jakiś czas trafia się perła, właśnie taką jest Made in Abyss.

    Nie będę się rozpisywał, kto oglądał, ten wie że warto. Za rekomendację niech posłuży fakt, że poryczałem się jak dziecko na koniec. Tylko kilka tytułów zdołało wycisnąć łzy z kogoś w moim wieku, na Abyssie łzy leciały ciurkiem i to jeszcze po zakończeniu ostatniego epizodu.
    Nie może być innej oceny, 10/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Maciejka 4.10.2017 00:49
    Jakie to było chore...
    Anime pod kamuflażem słodkich buziek i pozornie uroczych zachowań przemyca niezwykły wręcz poziom brutalności wobec protagonistów. Choć, być może, istnieje również wysokie prawdopodobieństwo, że poziom ten w porównaniu do innych serii nie jest w rzeczywistości szczególnie okazały, lecz tylko wydaje się taki właśnie z powodu kontrastowego sposobu przedstawiania historii. Podczas oglądania niejednokrotnie łapałam się na tym, że towarzyszyły mi trudne do opisania, ambiwalentne odczucia. W jednej chwili wgapiałam się w słodziutką mordkę, a w drugiej obserwowałam jej stopniowy proces deformacji i przeistaczania się w galaretkę. Brrr, okropne i intrygujące jednocześnie, ale to chyba ten dysonans poznawczy tak przyciąga i sprawia, że nie można oderwać się od ekranu.

    Nie rozumiem trochę tych utyskiwań na Riko; według mnie to mądra (bo nie można odmówić jej sporej wiedzy na temat Otchłani i tego, co w niej żyje), sympatyczna, choć nieco naiwna dziewczynka, która za wszelką cenę pragnie odnaleźć swoją mamę. Umówmy się, ma tylko dwanaście lat i, jak to dzieci, głęboko wierzy, że zwojuje świat. Dziecięca nadzieja to jedno, natomiast okrucieństwo Otchłani – drugie. Na pewno przekonały się o tym Nanachi i Mitty, która, tak swoją drogą, jest największą przyczyną towarzyszącego mi dysonansu…

    Słowem podsumowania – Made in Abyss to anime, które wybija się ponad przeciętność i wyróżnia się, a wręcz lśni na tle wielu innych przygodowych historii. I pomyśleć, że na początku w ogóle nie rozważałam sięgania po coś z tak przesłodzonymi projektami postaci… Teraz za to będę niecierpliwie wyczekiwała wszelkich wieści o potencjalnej kontynuacji, a od Hanezeve Caradhina chyba długo się nie oderwę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Otak 3.10.2017 01:55
    Postacie i fauna uniwersum
    Jakie są wasze ulubione postacie ? Moje to:

    Ozen- Wielowymiarowa, ani dobra ani zła, jest po prostu badassową sobą, w dodatku mądra i doświadczona.

    Nanachi- Mimo tego co przeżył, zachował humor i luzackie podejście i ma jeszcze dość energii y pomagać bezinteresownie innym mimo że sam ma ciężko. No i jest mądry, inteligentny oraz sympatyczny. Kirito z SAO i Issei z Higschool DxD mogą się schować, to Nanachi nam pokazuje czym jest prawdziwa miłość i przyjaźń.

    Bondrewd- Dołącza do mojego panteonu złoli wcielonych obok Griffitha z Berserk i Johana z Monster. Psychopatyczny wyrachowany złol który lubi bawić się w boga życia i śmierci. Dzięki podkładającemu mu głos Toshiyuki Morikawie jest autentycznie przerażający. Gość z tym głosem sympatycznego senseia brzmi jakby  kliknij: ukryte 


    Podobało mi się też że w tym uniwersum drapieżniki to drapieżniki (piszę „drapieżniki” bo potworami w Made in Abyss są ludzie i nie będę zwierząt obrażał nazywając je potworami), wielu seriach fantasy niby niebezpieczna fauna nie jest jakimś wielkim wyzwaniem dla protagonistów. A tutaj wiadomo że człowiek w Abyss jest zwierzyną i Abys brutalnie o tym przypomina. Abyss i Zona z Stalkera są chyba siostrami, obie są mistrzyniami w fundowaniu ludziom ludzkości lekcji pokory.

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    ghoulas 2.10.2017 20:45
    Manga
    Które wydawnictwo teraz meczyć o wydanie Mangi w Polsce? Bo chcę ja mieć a nie lubie czytać online. Ogolnie ląduje u mnie na szczycie ulubionych Anime dawno zadne tak mnie nie chwycilo za serducho. Juz po 11 odcinku było naprawdę cięzko a teraz robi się jeszcze mroczniej i niebezpieczniej. Jak nie bedzie 2 sezonu to umrem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 20
    Diffie Hellman 30.09.2017 14:21
    nope
    Długo się zastanawiałem, czemu ta seria mi nie leży, bo wykonana jest świetnie. Początkowo myślałem, że przez połączenie okrucieństwo + dzieci, ale szybko sobie przypomniałem, że np. w Now and Then, Here and There tego problemu już nie miałem.

    Doszedłem do wniosku, że problem jest całkowicie inny: ta seria nie ma żadnego przekazu, jest pustą rozrywką, nie ma w niej nic, co mogłoby uzasadnić użycie scen, których w niej użyto (poza tanim sposobem na przyciągnięciem widza przed ekran).

    Autor mangi moim zdaniem przeczytał piknik na skraju drogi i użył go jako fundamentu do stworzenia tej historyjki. Tyle że piknik na skraju drogi miał przekaz, którego tu ze świecą szukać. I tak jak książkę, którą czytałem z 8­‑10 lat temu, pamiętam do dziś, to po tym anime zostanie mi jedynie niesmak.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gosc 30.09.2017 12:11
    bardzo warto spróbować
    Przeszkadzała mi Riko, choć pewnie jej osobowość, zachowania tłumaczy, jej przeszłość natomiast Reg świetny.

    „Smutność”, pomimo pojawiających się elementów komicznych, czy „sympatyczności” głęboko melancholijny klimat, specjalnie wzruszający, który – według mnie trafia się rzadko, a okrucieństwa w anime nie brakuje. W podobny sposób obierałem Cowboy Bebop czy Tolkiena.

    Do tego muzyka.

    A i trochę za dużo o jedzeniu (choć ze dwie scenki były bardzo udane), moim zdaniem mistrzowsko kwestie posiłków pokazano w Cowboy Bebop i Samurai Champloo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    blob 30.09.2017 00:16
    Bezsprzecznie seria sezonu.

    Klimat, muzyka, grafika, postacie (Nanachi!), emocje, intrygujący, pełen tajemnic świat. Przygoda i okrucieństwo, które nawet mnie było w stanie ruszyć:  kliknij: ukryte . Ale już pierwszy odcinek daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z czymś wybitnym. Nie znam mangi, ale wydaje mi się, że twórcy adaptacji stanęli na wysokosci zadania…

    Wspominałem, że irytuje mnie momentami główna bohaterka, ale przynajmniej jest sympatyczna, w większości przypadków zaradna i dzielnie znosi trudy tej podróży (cholewa, ona ma 12 lat!). Prawda jest taka, że gdyby była wymiataczem widz nie poczułby jak strasznym miejscem jest Abyss i to potrafię zrozumieć.

    Faktycznie, seria przypomina te oldschoolowe JRPG gdzie historia faktycznie potrafiła poruszyć. I skoro Made in Abyss to we mnie potrafi wzbudzić to znaczy, że nie opieram się o nostalgię, tylko dobra historia po prostu zostaje w pamięci.

    Nie ma oceny 9+, więc daje 10 :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Elfik 29.09.2017 23:34
    Pewnie to co napiszę nie spodoba się większości. Dla mnie ta seria była za mocna, momentami  kliknij: ukryte . Chyba nie powinnam się brać za tego typu serie. Świat przedstawiony w anime ciekawy, ale straszny. Nie mogę się pogodzić, że  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nanami 29.09.2017 22:56
    I koniec sezonu!
    Jestem zauroczona całokształtem!
    Bardzo dobrze, że ostatni odcinek dali dłuższy – 40 minut ponad i bardzo równomiernie wypełnione… różnościami. Można było i się wzruszyć, i popłakać, i poczuć smutek, no i radość. Ale naprawdę tak dobrze wyważone, że nigdzie nie odczułam przesadnego dramatyzmu czy przesady.
    MU­‑ZYY­‑KAAA!
    I jak dobrze było znów zobaczyć Ozen i spółkę, choćby tylko przez chwilę.
    I nawet otwarte zakończenie nie przeszkadza, bo w sumie to był bardzo dobry moment na zamknięcie pewnego rozdziału i zatrzymanie się.
    Jak nic daję 9/10, czekam na kontynuację i biorę się za mangę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    GLASS 29.09.2017 21:38
    Wow, co za finał. Spodziewałam się łez, ale nie sądziłam, że tak mnie to zniszczy emocjonalnie… Mój faworyt sezonu, bez dwóch zdań. Szczerze? Daję dziesiątkę. Fakt, że mamy dość otwarte zakończenie (które aż prosi się drugi sezon) to mnie to nie przeszkadza. Polecam też mangę, bo to co zobaczyliśmy to tylko przedsmak tego, co tak naprawdę naszych bohaterów czeka. Porywająca historia i świetnie skonstruowany świat. Polecam!
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime