Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Kino no Tabi: The Beautiful World - Animated Series

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Rolaka 16.01.2018 22:16
    Moja opinia
    Faktycznie, zgodzę się, że kreska trochę obniżyła ocenę anime. Poprzednia wersja miała swój klimat. Ale czy kreska wpłynęła na jakoś historii? Oczywiście, że nie!

    Zapraszam po pełną recenzję do siebie: [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    San-san 29.12.2017 20:50
    stare a nowe
    Stare Kino było znakomite nowe… cóż. Przeszkadza mi to, że Kino tutaj to śliczna dziewczynka. W starym Kino nie było tego widać. Ale to moje prywatne indywidualne poczucie.

    Niemniej seria mi się podobała. Jeśli chodzi o elementy filozofii: cóż, do mnie przemawia nawet tekst z końca – to może być koniec, albo początek z mojego włąsnego punktu widzenia. Dla was to może być bezustanna tułaczka, a ja kończę ją tu i teraz i zaczynam jutro. Bardzo mi to odpowiada i pasuje do mojego włąsnego życia. Sama lubię sobie postawić takich kilka kamieni milowych na drodze z napisem: „tu był koniec czegoś”.

    Książę był pokazany dla kontrastu do Kino. Podobało mi się to, bo to pokazywało jej sposób myślenia i swego rodzaju mądrość. on był dobry, a ona mądra.

    podobało mi się jeszcze bo pokazali kilka historii, których nie znałam. Te które znałam w starym Kino były lepiej wyreżyserowane.
    Ishio.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Lenneth 23.12.2017 20:53
    Czar prysł?
    Pamiętam, że poprzednia seria bardzo mi się podobała. Pytanie, czy naprawdę była aż tak dobra, lepsza od obecnej, czy może wraz z upływem wyrobił mi się gust, jak to zwykle z ludźmi bywa?

    Mój podstawowy problem z nowym Kino no Tabi polega na tym, że jest to seria źle wyreżyserowana i mocno niespójna. Rozumiem, że serial tego pokroju może mieć epizodyczną fabułę, gdzie każdy odcinek stanowi całość sam w sobie. Ale tutaj poszczególnych odcinków nie łączy czasem absolutnie NIC, nawet nie postać tytułowej bohaterki, która w wielu epizodach nie pojawia się wcale. To tak jak oglądać np. serial „Tudorowie” czy „Rodzina Borgiów”, gdzie nikt z Tudorów czy Borgiów tygodniami nie pojawiałby się na ekranie.

    Co więcej, poszczególne odcinki mocno od siebie odstają: tematyką, nastrojem i ogólnym poziomem. Niektóre, tak jak „Bothersome Country”, były całkiem w porządku i rzeczywiście dały mi nieco do myślenia (chociaż, niestety, zawierało się w tym także myślenie „gdzie się, do cholery, podziała słynna neutralność Kino?”). Większość „nowych” epizodów okazała się miałka i niczego ciekawego nie wnosiła, natomiast tym odcinkom, które pamiętam jeszcze z oryginału, zabrakło impaktu: przewrotnej, nieprzewidywalnej puenty na koniec. Za jeden z gorszych epów uważam ten z córką właścicieli hotelu, „Kind Country”. Dwadzieścia minut nudy i przemyśleń „co ja patrzę i dlaczego??” ze słodką dziewuszką oprowadzającą Kino po przeraźliwie nieciekawym miasteczku – puenta być może to wynagradza, ale nie w sytuacji, kiedy człowiek tę puentę pamięta jeszcze sprzed lat. Zero przemyśleń, zero napięcia, zero piorunującego efektu „a­‑ale jak to?!”.

    Wywalenie Kino z połowy epów sprawiło, że trzeba było w tych epach obsadzić inne pacynki do pokazywania świata przedstawionego. I nie wyszło to serii na dobre. Niemal wszystkie te postacie nudziły mnie albo drażniły, bez wyjątku, poczynając od księcia i uratowanej przez niego dziewuszki (tę za każdym razem miałam ochotę wykopać poza ekran, a tak dużo jej dali, uch), przez masochistyczną niewolnicę, po arogancką nauczycielkę Kino, której chyba wcale nie hejtowałam w oryginale. Co gorsza, wnerwiał mnie też Hermes, który przez połowę czasu powtarzał tylko nic niewnoszące kwestie Kino i bleblał o niczym, a przez drugą połowę sprawiał wrażenie rasowego psychopaty (!), dla którego cudze cierpienie jest obojętne albo zabawne.

    Dialog zamykający całą serię tu już w ogóle szczyt wszystkiego: kilka minut rozmowy tak „głębokiej”, że nawet Coelho wymięka. Lepsze i celniejsze refleksje przeciętny widz tej serii miewa zapewne codziennie pod prysznicem, podczas namydlania lewej pachy.

    Tym razem zdecydowanie nie pykło.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 23.12.2017 01:23
    Przeczytałem komentarze poniżej i dobrze, bo mi trochę rozjaśniło sytuację. Wychodzi na to, że oryginał jest inny…

    Miałem napisać, że chyba nie rozumiem fenomenu tej serii, bo to co obejrzałem było czymś co najwyżej przeciętnym. Anime jako całość jest groteskowe, durna fabuła co poniektórych odcinków jest wymówką żeby przedstawić jakiś kretyński pomysł ( kliknij: ukryte ). Człowiek ogląda jakiś odcinek i cały czas czeka na jakąś sensowną puentę a dostaję stek bzdur na zasadzie „bo autor tak chciał”. Postaci nie da się lubić bo są one wręcz nieludzkie albo irytujące (np. Hermes). Zachowują się jak lalki a ta cała 'neutralność' Kino jest robiona jakby na siłę (raz stwierdza yhm ok jadę dalej, innym razem postanawia, że kogoś se tam zastrzeli, jeszcze w innym płacze nad listem itd). Przede wszystkim jako widz w ogóle nie czuję sympatii do postaci które oglądam na ekranie, są mi one totalnie obojętne, dlatego też opowiedziane historie na mnie nie działają, a dialogi są strasznie wymuszone i nienaturalne (szczytem już są rozmowy Kino i Hermesa). Funkcjonowanie tych całych państw­‑miast przedstawionych w anime jest tak totalnie abstrakcyjne, że nawet mi się nie chce komentować jak bardzo.

    Na koniec zastanawia mnie tytuł. Jeżeli 'piękny świat' ma być sarkazmem, to jest to dla mnie jedyne wytłumaczenie tytułu.
    Jeden z większych zawodów sezonu, po każdym kolejnym odcinku chciałem dropnąć, ale jakoś wymęczyłem do końca (liczyłem na chociaż jeden fajny odcinek). Sam się sobie dziwię. Jedynymi zaletą serii jest muzyka.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    The Beatle 26.11.2017 17:28
    odcinek 8
    Niniejszym, z połową odcinków niedotyczących podróży Kino, anime traci prawo do swojego tytułu. Do bycia przedłużeniem starej serii straciło już chwilę temu, bo tamta nie musiała korzystać z uciętych głów i samobójczych loli jako środków przekazu i, bądź co bądź, była wyraźnie głębsza. Tym większy podziw czuję dla zabiegów wykonanych nad poprzedniczką, które polegały na przerobieniu, jak mniemam, edgy lajtnoweli na serię, która zdobyła sobie łatkę filozoficznej, a w sprzyjających warunkach potrafiła nasuwać skojarzenia nawet z Małym Księciem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Otak 4.11.2017 17:23
    Powtórzę się ale to ciągle jest stare dobre Kino no tabi. Jedynie w nowej kresce i z nowymi przygodami w nowych dziwnych absurdalnych krajach. Ekipa popisała się wymyślając nowe przygody i kraje, nie było kopiuj wklej. No dobra, było państwo­‑arena walk z oryginału ale inaczej przedstawiona, fabuła też potoczyła się inaczej, wg mnie ponownie pokazali koloseum aby wprowadzić do fabuły Shizu (szermież­‑książe­‑mściciel podróżujący buggym)oraz Riku (mówiący pies­‑towarzysz Shizu), w oryginale byli postaciami epizodycznymi a w nowej serii dodano ich do fabuły i moim zdanie dobrze bo mają potencjał.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Uratugo 19.10.2017 14:49
    Jest dobrze
    Kreska się zmieniła, ale dalej pozostaje w swoim klimacie, co już jest bardzo ważne.

    Fabuła niezmienna, choć akurat tego można się było spodziewać. Postaci są bardzo stonowane i dramaturgia oraz napięcie akcji również są utrzymywane na niskim pułapie emocjonalnym. To dobrze, właśnie o to chodziło.

    Jestem zadowolony. Dostaliśmy po prostu odświeżoną wersję „Kino no Tabi” i właśnie tego tu było trzeba. Żadnych urozmaiceń, żadnych dodatkowych udziwnień, żadnych ulepszeń. Ogląda się dobrze. Pozostał zarówno klimat, jak i niebezpośredni przekaz- nie bójmy się tego słowa- filozoficzny, z którym można się zgadzać lub nie, ale na pewno zmusza do refleksji.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    San-san 19.10.2017 09:44
    Kino wygląda w tym remake'u bardziej uroczo, co nie do końca uważam za plus, choć nie przeczę patrzy się miło. W drugim odcinku uważam, że mocno okroili sprawę. W starej części działo się wiecej, miało to więcej emocji i było odrobinkę mniej przewidywalne. Ale Kino to Kino. Kocham. Pozostawia po sobie to przyjemne uczucie wyciszenia i zetknięcia się z naprawdę dobrą historią.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maxromem 10.10.2017 01:00
    Od razu czuć tutaj ducha poprzedniej wersji, czym jestem dosyć zadowolony. Odświeżona grafika wygląda całkiem nieźle, chociaż nie da się ukryć, że straciła urok tej starszej. Mimo tego wygląda na to, że dostaniemy drugi raz to samo, a to w zupełności powinno wszystkim wystarczyć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Klemens 8.10.2017 01:45
    Spodziewałem się takiego odcinka, ale żeby tak od razu strzelić czymś takim w pysk? Bardziej przewidywalnej historii nie było? Oby mieli coś bardziej zaskakującego pod ręką, bo chyba umrę z nudów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Otak 7.10.2017 21:17
    Animacja i kreska inne ale jest charakterystyczny klimat Kino no Tabi, dalej jest to anime o mądrej badassowej podróżniczce zwiedzającej dziwne, absurdalne i przerażające miejsca.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime