Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,75

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 44
Średnia: 5,55
σ=1,98

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Citrus

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • シトラス
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Shoujo-ai/yuri
zrzutka

Zły dotyk? Czy może zły pocałunek…? Historia o tym, jak pierwszy dzień w szkole może zmienić twoją orientację seksualną.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Owoce cytrusowe są podobno zdrowe. Zawierają mnóstwo witamin, a ich wtranżalanie niegdyś zabezpieczało piękne szczerbate uśmiechy marynarzy przed staniem się jeszcze bardziej szczerbatymi z powodu szkorbutu. Ale cytrus cytrusowi nierówny… A sądząc po komentarzach, z jakimi zapoznałem się przed popełnieniem tej recenzji, akurat anime Citrus spowodowało u sporej liczby osób takie zgrzytanie zębów, że dentysta mógłby w rozpacz popaść… Albo euforię. Zależy jak spojrzeć. A to przecież całkiem przyjemne i na swój sposób oryginalne anime… No ale po kolei.

Anime yuri mają zwykle to do siebie, że są bardzo dziewczęce i puchate… Trudno się temu dziwić, wszak mowa o gatunku skupiającym się na kobiecej emocjonalności i bliskości. Że wspomnę tu takie tytuły jak Maria­‑sama ga Miteru, Aoi Hana czy Candy Boy. Oczywiście są też wyjątki, które „puchatość” mają w głębokim poważaniu. Że wspomnę tu tylko o absolutnie klasycznym Oniisama E…, czy choćby takich tworach jak Simoun, które stawiały na akcję bądź dramat. Ale są też serie zupełnie inne, jak świeże Sakura Trick, które zawierało głównie mizianie, pojękiwanie i wstawki ecchi. Jak się na tym tle prezentuje Citrus? Mimo wszystko inaczej. Daleko mu do cukierkowatości, ale ślepy byłby ten, kto określiłby ten tytuł dramatem. A tym bardziej serią nastawioną na akcję.

Citrus zaczyna się iście hitchcockowskim trzęsieniem ziemi, w trakcie którego jedna z głównych bohaterek, Yuzu, chcąca zaliczyć efektowny pierwszy dzień w nowej, elitarnej szkole dla dziewcząt, zalicza tylko macanko ze strony Mei, przewodniczącej samorządu tej szkoły. Rzeczone macanko po tylnych wypukłościach Yuzu ma na celu zarekwirowanie blond niepokornej przemyconej na teren szkoły komórki. A potem napięcie tylko wzrasta, gdy Yuzu przyłapuje przewodniczącą Mei na migdaleniu się z jednym z nauczycieli. W dodatku z czasem okazuje się, że rzeczona Mei zostaje przybraną, w dodatku młodszą, siostrą Yuzu, gdyż jej mama właśnie wyszła za wiecznie nieobecnego ojca Mei. Ale punktem zwrotnym staje się pocałunek, który nieoczekiwanie składa na ustach Yuzu Mei. Tak oto biedna Yuzu ze zwykłej heteroseksualnej dziewczyny rozkwita w barwach białej liliji w wykapaną bohaterkę shoujo­‑ai. No, może nie taką znowu wykapaną, ale rozdartą między rolą „starszej siostry” a potencjalnej ukochanej dla Mei. A w ogóle to dlaczego Mei ją pocałowała? I dlaczego zachowuje się jak cyniczna, lodowata sucz z kołkiem głęboko w odbytnicy? Jednocześnie wykazując niepokojącą tendencję do dobierania się do starszej siostry? I co z tą wiceprzewodniczącą z lokami? Oraz jak przemycić komórkę w biuście, jak się biustu bujnego nie ma? Ach, tyle pytań, tyle mrocznych obszarów serc niewieścich, że aż mózg wibrujeee…

No dobra, wyzłośliwiam się wręcz niemożebnie. Ale w sumie nie jest wcale tak źle. Chyba? Jako się rzekło, puchatości tutaj nie ma. Różem też ta seria nie pachnie, a dziewczęcy romans rozgrywa się między trochę niedojrzałą i zwariowaną, ale mającą dobre serce i dającą się lubić Yuzu z jednej strony, a z drugiej przejawiającą ewidentne problemy emocjonalne Mei. Mei, która w dodatku nie waha się przed erotycznym napastowaniem siostry, a przy okazji też niektórych innych postaci. Jakby tego było mało, gasi przez większość serii romantyczne zapędy Yuzu. To właśnie postać Mei, na ile mogę stwierdzić, jest głównym obiektem niechęci osób krytykujących Citrusa. Nie, żebym tych krytyków nie rozumiał. Faktem jest, że Mei nieszczególnie pasuje do utartego schematu bohaterek yuri, ale to właśnie jej nietypowa tsunderowatość daje serii „to coś”, co przykuwało mnie do ekranu i pozwalało z zainteresowaniem śledzić, co będzie dalej. Zresztą, im bardziej fabuła idzie do przodu, tym łatwiej jest jednak Mei zrozumieć i zaakceptować jej skądinąd nietypowe podejście do życia uczuciowego. No i trzeba oddać, że zarówno ona sama, jak i Yuzu w trakcie trwania serii przechodzą dość wyraźną ewolucję, i uczuciową, i emocjonalną. Pomagają im w tym „osoby z tła”, ale one same raczej nigdy nie wybijają się na pierwszy plan opowieści. Robią, no właśnie, za tło i służą za wsparcie w dążeniach romantycznych głównych bohaterek. Bądź za przeszkodę, zależnie od tego, co twórca akurat wymyśli…

O ile jednak gros oglądających piekli się na Bogu ducha winną Mei, tak raczej nikt nie powinien psioczyć na grafikę serii. Kreska jest ładna i bardzo estetyczna. Same projekty postaci są różnorodne i skądinąd szczegółowe, a i różnice między poszczególnymi pannami również sprowadzają się do czegoś więcej niż tylko kolor włosów czy też fryzura. Mnie osobiście cieszy też, że twórcy nie pokusili się o stworzenie postaci straszących monstrualnymi biustami w rozmiarach dojrzałych melonów. No i wbrew temu, co wcześniej pisałem o molestowaniu Yuzu, brak tu jakiegoś szczególnie natrętnego fanserwisu czy samej golizny, a jeśli już bohaterki paradują bez ubrania, to co bardziej pikantne szczegóły są oczywiście zakryte. W gruncie rzeczy można by rzec, że pod tym względem Citrus bywa zdumiewająco pruderyjny. Choć nie twierdzę wcale, że stanowi to jakąś poważną wadę… Podobnie jak nie czuję się w obowiązku narzekać na tła i plenery, w jakich rozgrywa się akcja. Bądź na animację poszczególnych wydarzeń, która trzyma dobry, zadowalający poziom.

Podsumowując powyższe, pozostaje mi stwierdzić, że Citrus jest anime dość nietuzinkowym. Ma skądinąd antypatyczną, a już na pewno dość skrzywioną jedną z głównych bohaterek, bardzo bezpośrednie podejście do kwestii romantyczno­‑erotycznych, niebezpiecznie grawitujące w stronę anime z gatunku ecchi, a także trochę dziwny stosunek do kwestii emocjonalnych w związku. Ale jeśli widz pogodzi się z faktem, że próżno szukać tu delikatności i romantycznych scen, a spora część żeńskiej obsady ma zdecydowaną ochotę iść ze sobą nawzajem do łóżka, otrzyma serię, z którą warto się zapoznać. A przynajmniej taką, której warto dać szansę. Bo choć jest to, zdawałoby się, romans yuri jakich wiele, to podchodzi on do tematu w sposób nietypowy. A że to podejście nie każdemu musi przypaść do gustu, to już inna rzecz… Ale warto też dodać, że samo zakończenie sprawia wrażenie dość… Ostatecznego, co w epoce zamykania serii w myśl zasady: „Chcesz wiedzieć, co dalej, to leć po mangę/light novel” też należy docenić.

Diablo, 29 listopada 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Passione
Autor: Saburouta
Projekt: Izuro Ijuujin
Reżyser: Takeo Takahashi
Scenariusz: Naoki Hayashi
Muzyka: Ryou Takahashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Citrus - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl