Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Citrus

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    bebee 24.05.2018 22:17
    Recenzja
    Tutaj moja recenzja ^^
    [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ciku 2.04.2018 07:24
    Słaby romans, słabe yuri, słabe postacie, słaba fabuła, słaba komedia, słaby dramat. Citrus w pigułce.

    Może to dlatego, że miałem jakieś oczekiwania z powodu małej ilości bajek z tego gatunku. Niestety zawiodłem się na całej linii.

    Głupota Yuzu i (no, tutaj bym pewnie z banem wyleciał) Mei jest przerażająca.

    No ale jedno im się udało, od lat nie spotkałem się z tak wkurzającą(x10) bohaterką jaką jest Mei. Znienawidziłem ją bardziej niż „Tadek Zbycha za tego suma” ;)
    Tak irytującej postaci ze świecą szukać, a jak się znajdzie to najlepiej spalić i zapomnieć.

    2/10 i oby jak najszybciej zapomnieć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saarverok 24.03.2018 19:05
    Ostatni odcinek wgniótł mnie w fotel. No i popłakałem się. Ze śmiechu. Dramaturgia jak podczas spuszczania wody w kiblu, kręci się, wypływa, w końcu tonie. Takie katharsis, przemijanie, zdajesz sobie sprawę, że to pierwsze anime yuripewnie będzie ostatnim i się gdzieś po drodze głupawka włączyła. Przepraszam za porównanie, but it's like that, and the way it is.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Draksyl 13.03.2018 22:11
    Ciesze się, że to anime powstało. Dzięki niemu już zawsze będzie miał się do czego odnieść przy ocenie kolejnych.

    Kiedy pomyślę o najgorszej postaci jaka pojawiła się w chińskich bajkach, zawsze będę miał przed oczami Mei z Citrus.

    Kiedy pomyślę sobie o najgłupszej postaci z chińskich bajek, zawsze będę miał przed oczami Yuzu z Citrus.

    Kiedy pomyślę sobie o najgorszym yuri anime, będę miał przed oczami Citrus.

    Kiedy pomyślę sobie o najgorszym romansie, zgadliście! Będzie to Citrus.

    Kiedy pomyślę o najgorszych okruchach życia, znów będzie to Citrus.


    Kiedy pomyślę o anime, w którym jest tona niepotrzebnego, słabego, wręcz okropnego dramatu, będzie to oczywiście Citrus.

    Kiedy pomyślę o anime, które nie ma żadnych zalet, będzie to Citrus.


    10 odcinków zleciało dosyć szybko, ilość chłamu, tandety, głupoty, żenady, miałkości, dna i ogólnie wad, które zostało umieszczone w tym anime bije wszelkie rekordy.

    Serio, jeśli ktoś widzi w tym zalety, to chyba tylko dlatego że jest to yuri.

    Nie polecam, ja to dokończę bo od czasu do czasu trzeba zresetować mózg takim chłamem, bo wtedy anime które na ogół są słabe, wydają się o wiele lepsze i łatwiej jest je przetrawić, mając w głowie to, że skoro wytrzymało się oglądając Citrusa, to da się zobaczyć już wszystko.


    Dodam jeszcze, że Citrus jest pierwszym anime, w którym kibicowałem z całego serca tej złej postaci  kliknij: ukryte  Liczyłem, że ona narobi niezłego bałaganu, niestety i to spierniczyli. No ale czego ja się też spodziewałem.

    Był nawet moment w 9 odcinku, że zapaliła się taka malutka, maluteńka iskierka nadziei, że może jednak coś z tego wyjdzie, ale oczywiście NIE. Kiedy myślisz, że w sumie gorzej już być nie może, wtedy na scenę wchodzą twórcy tego anime z tekstem „potrzymaj mi piwo” no i mamy 2 nowe postaci, jednej jeszcze w sumie nie poznaliśmy do końca, chociaż wiadomo o co chodzi. To druga oczywiście za obiekt westchnień wybrała sobie najlepiej jak mogła. Oczywiście najlepiej w sensie tym najbardziej negatywnym.



    Jeśli nie macie skłonności masochistycznych to nie oglądajcie tego pod żadnym pozorem. Nie dajcie się zwieść tagom „yuri, romans, szkolne życie, komedia” co sugeruje coś fajnego. Tutaj nie ma NIC fajnego.

    No chyba że chcecie tak jak ja mieć punkt odniesienia na przyszłość, żeby móc porównywać najgorsze anime z czymś jeszcze gorszym, to Citrus idealnie się do tego nadaje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kamen 28.02.2018 19:35
    dobra pozycja
    Trochę to pokręcone, ale w gruncie rzeczy ciekawe. Naprawdę podoba mi się, jak każdą z każdą robi ten tego.

    Nie, w moim poście nie było nawet krzty ironii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Slova 8.02.2018 18:58
    A ja to lubię.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    yurifan 8.02.2018 08:03
    Dziadostwo.

    Te anime nie ma w sobie nic ciekawego, dosłownie nic. Jest puste jak piłeczka ping­‑pongowa.

    Postacie do niczego, Yuzu to tępa idiotka, Mai/Mei to najgorszy sort postaci w anime, pod żadnym względem nie da się jej polubić, do tego jeszcze lata między nimi ta niepotrzebna postać z loczkami.

     kliknij: ukryte  a jeśli tak to te anime z oceny 2 spadnie na 1.

    W ogóle o ile dotrwam do końca tego chłamu, ale ja chyba też mam jakieś skłonności masochistyczne bo zazwyczaj oglądam do końca takie chłamy, ale sam nie wiem po co.


    Jednocześnie zadziwia mnie popularność tej serii.
    Ja wiem, że są gusta itp, ale tutaj to jest przesada. „Prawdziwe życie” „prawdziwy romans” „realizm jakich mało” „anime sezonu” to jedne z tych określeń, które przewijają się w odniesieniu do tego anime. Masakra.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ciku 20.01.2018 09:06
    Pierwsze odcinki powinny zachęcać do dalszego oglądania, tutaj jest odwrotnie.

    Jak dalej będą to ciągnąć w tym samym kierunku, to nie ma sensu tego oglądać.

    W sumie jak na razie to tylko główna blond bohaterka jest jakąś małą zaletą, bo mimo wszystko da się ją lubić. Reszta jednak to dno.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saber 14.01.2018 21:22
    Słabe. Pierwszy ep już wzbudził we mnie mieszane uczucia, ale po drugim odcinku tylko się pogorszyły. Nawet dosyć lubię Yuzu, są przyjemniejsze momenty, ale ten dramatyzm, ta patologia i głupota za głupotą… ehh
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Klemens 14.01.2018 03:05
    Patologia pogania patologię, głupota pogania głupotę, a napastowanie seksualne wybija jak szambo po deszczu… Albo się robi porno, albo anime. A nie dorabia do tego ideologię, żeby jakiś napalony nastolatek mógł mieć wymówkę przed samym sobą, dlaczego ogląda jak rysowane dziewczynki się całują i obmacują.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Koogie 7.01.2018 11:39
    Mam mocno mieszane uczucia po pierwszym odcinku i paradoksalnie są one spowodowane tym, że po prostu za bardzo lubię główną bohaterkę. Jej charakteryzacja na początku była po prostu świetna i bardzo klasyczna. Zwykła dziewczyna, przeżywa mnóstwo zmian w życiu i stara się z całych sił wyciągnąć z tego jak najwięcej pamiętając o uczuciach swojej mamy. Naprawdę łatwo zrozumieć zarówno emocje, motywacje i wszystko związane z tą postacią, a przy okazji jest całkiem urocza na ekranie.

    Problemem jest fabuła. Matka znajduje faceta, dla niego się przeprowadza by potem typa nie było w domu w ogóle? I w sensie dopiero teraz poznaje jego dziecko? Co za socjopata by się w ogóle na to zgodził? Czemu ona jest szczęśliwa?! Na cholerę one w ogóle są w tym mieście?!! ukhm… Szkoła też przedstawia zamordyzm całkiem nieźle pociągnięty do ekstremum i jak to jeszcze jest ok, to cała patologia która to otacza już mniej. Siostra głównej bohaterki oczywiście jest zmuszana i oczywiście jest biedna i w ogóle… super, co nie zmienia faktu, że każdą jej interakcje z główną bohaterką można podciągnąć pod paragraf. Jeszcze to obmacywanie w szkole to rozumiem, ale to co się działo w domu… ja rozumiem, że to taka konwencja show, ale to nadal jest napaść seksualna. To że jej się podobało to trochę słaba obrona.

    Krótko mówiąc za bardzo polubiłem główną bohaterkę, by te wszystkie patologie „bo taki gatunek” dobrze ze mną leżały. Szczerze to po stokroć pewnie bym wolał by seria była po prostu o Gyaru, która przenosi się do prywatnej szkoły i próbuje się tam odnaleźć. To całe dowalanie sypiania z nauczycielem, „jestem tak skrzywdzona przez los, że obmacuje dziewczynki” i całe to przygotowywanie do nadchodzącej DRAMY!!, po prostu źle ze mną leży. Niech gyaru się całuje z siostrą, ale może bez robienia w okół całej serii „dlaczego ja”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Grisznak 7.01.2018 10:31
    Cały pierwszy odcinek jednym słowem: @metoo

    Serio, jedną z rzeczy, których najbardziej nie lubię w yuri (a w zasadzie w jakichkolwiek romansach) jest rozpoczynanie takiego wątku od wymuszonych kontaktów fizycznych, czy to popularnego w romcomach wpadania nosem w majtki, cycki itd, czy też wprost wbijania komuś homoseksualizmu metodą doustną/odtylcową (niepotrzebne skreślić). Niestety tu zaczyna się podobnie – najpierw Mei na oczach całej szkoły funduje Yuzu klasyczne macanie (nie dziwi mnie, że nie wolno nosić tam komórek – jakby ktoś to nagrał i wrzucił do sieci, to szkoła miałaby przerąbane), a potem wymusza na niej pocałunek (ja wiem, chodzi o to, aby pokazać, jak jej źle, że jej chłopak ją do tego zmusza itd, ale na litość…).

    I tylko żal łapie, że zamiast tych co lepszych tytułów z gatunku ekranizuje się takie paździerze, pokazujące, że Japończycy zwyczajnie są emocjonalnymi analfabetami i nie potrafią ze sobą rozmawiać.

    A w temacie patologii – czy tylko mi się wydaje, że mamusia Yuzu po prostu złapała swojego sugar daddy, którzy rzuca jej kasę, zafundował córeczce utrzymanki naukę w elitarnej szkole, w zamian za to ma opiekunkę dla swojej córki?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Maxromem 7.01.2018 02:08
    Jeśli chodzi o elitarne japońskie szkoły, to po latach oglądania anime jestem w stanie wiele zrozumieć… ale SZPALERY dziewczyn pilnujących by reszta dziewczyn ubierała się odpowiednio to zbyt daleko idący totalitaryzm.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Hiromi 7.01.2018 00:38
    Warto wierzyć, iż marzenia się spełniają!
    Odliczanie dobiegło końca, „Citrus” oficjalnie rozpoczął swoją przygodę z telewizją, co uszczęśliowia mnie przeogromnie. Jako fanka tego tytułu, z czystym sercem, mogę powiedzieć, iż pierwszy raz adaptacja mangi mnie nie zawiodła, ba wręcz zaskoczyła na plus, oby tak dalej.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime