Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 6
Średnia: 6,67
σ=1,11

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Isekai Izakaya ~Koto Aitheria no Izakaya Nobu~

Rodzaj produkcji: seria ONA
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 24×15 min
Tytuły alternatywne:
  • Isekai Izakaya: Japanese Food From Another World
  • 異世界居酒屋~古都アイテーリアの居酒屋のぶ~
zrzutka

Japońskie jedzenie – zachwyca wszystkich w każdym świecie!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Kiedy szef kuchni Nobuyuki Yazawa wraz z kelnerką i ogólną pomocnicą Shinobu Senke spełniali swoje marzenie i otwierali w Kioto nową restaurację z kuchnią japońską – tak zwaną izakayę – nie spodziewali się, że jej drzwi frontowe niewyjaśnialnym zrządzeniem losu będą prowadzić na ruchliwą ulicę… Szlachetnego i starego miasta Aitheria. Położonego, tak jakby, w nieco innym świecie, i przypominającego europejskie miasto w czasach historycznych. Jednak inny świat innym światem, a ludzie wszędzie mają żołądki, które chcieliby czymś zapełnić. Wprawdzie izakaya Nobu oferuje kuchnię z ich punktu widzenia mocno egzotyczną, ale jedzenie jest pyszne, piwo jest zimne i również pyszne – nic więc dziwnego, że nowa jadłodajnia szybko znajduje grono stałych klientów. Są wśród nich ludzie prości, okoliczni rzemieślnicy i handlarze, ale także strażnicy miejscy, a nawet przedstawiciele arystokracji i duchowieństwa. Ostatecznie jedzenie łączy wszystkie stany i kultury, prawda?

Osoby w miarę orientujące się w japońskiej animacji oznajmią natychmiast: to już było! Nie tylko w postaci licznych serii, w których gotowanie stanowiło centralny, spajający motyw. Zaledwie kilka sezonów wcześniej Isekai Shokudou opierało się na formule prawie identycznej. Ba – tamta seria wprowadzała bogaty w magię i pełen najdziwniejszych istot inteligentnych świat typowego fantasy, zaś Aitheria leży w świecie mniej zaawansowanym cywilizacyjnie od naszego, ale – na ile możemy stwierdzić – pozbawionym magii, nieludzkich gatunków inteligentnych i zjawisk nadprzyrodzonych. Innymi słowy – Isekai Izakaya na pierwszy rzut oka to gorsza kalka Isekai Shokudou… Z takim nastawieniem zasiadłam do tej serii i o ile pierwsze odcinki nie przekonały mnie do zmiany zdania, o tyle z czasem doszłam do wniosku, że omawiana tu produkcja jest zdecydowanie lepsza i warta polecenia sama w sobie.

Oczywiście warta polecenia w kategorii tytułów lekkich, łatwych i przyjemnych. Nie znajdziemy tu złożonej fabuły, a formuła wymagająca prezentowania w każdym odcinku nowej potrawy narzuca swoje ograniczenia. Mimo to na ogół nie jest nudno – seria całkiem zręcznie splata wątki kulinarne z drobniejszymi i poważniejszymi wydarzeniami wokół izakayi Nobu, w razie potrzeby poświęcając na dany epizod więcej niż jeden odcinek. Pogodny klimat utrzymuje się do samego końca, a za dużą zaletę uważam dobre wyważenie powagi. Nawet jeśli dzieją się rzeczy mogące zagrozić przyszłości japońskiej knajpki, jasne jest, że wszystko dobrze się skończy.

Isekai Izakaya broni się przede wszystkim jako całkiem przyzwoite okruchy życia. Z mojego punktu widzenia jedną z najpoważniejszych wad Isekai Shokudou było to, że pokazywane tam historie praktycznie się ze sobą nie zazębiały w sposób, który łączyłby je w jakąś całość. Drzwi restauracji Nekoya otwierały się w najróżniejszych miejscach magicznego świata i przepuszczały osoby niemające ze sobą nic wspólnego. Izakaya Nobu tkwi niezmiennie w miejscu – jej tylne drzwi wychodzą na zaułek w Kioto, przednie – na jedną z większych ulic Aitherii. Co za tym idzie, jest o wiele mocniej osadzona w lokalnym kontekście i wrasta w lokalną społeczność. Widać, że jest to wszystko jakoś przemyślane – jasne, że arystokracja i prości ludzie na co dzień się nie stykają, a poborcę podatkowego wszyscy wolą omijać szerokim łukiem, ale mimo wszystko ludzie się tutaj znają, zaś Nobuyuki i Shinobu są traktowani jak „swoi”, a nie jak dziwni i nie do końca zrozumiali przybysze z innego świata.

Powiedziałabym jednak, że najpoważniejsza różnica kryje się w czymś innym i na pierwszy rzut oka jest trochę paradoksalna. Restauracja Nekoya serwowała youshoku – kuchnię w stylu zachodnim (omlet ryżowy, curry i inne tego rodzaju potrawy), czyli w pewnym sensie międzynarodową. Izakaya Nobu to kuchnia w pełni japońska. Zaskakujące więc, że to właśnie Isekai Izakaya z o wiele większym szacunkiem podchodzi do pozajapońskiej kultury i wydaje się bardziej otwarta na jej wpływy. Enigmatyczny szef kuchni i właściciel Nekoyi w Isekai Shokudou miał status nieomylnego półboga otoczonego pokornymi i wiernymi akolitkami – kelnerkami i czczonego przez odwiedzających restaurację wyznawców. Nobuyuki nie ustępuje mu wprawdzie biegłością w swoim fachu, zaś jego potrawy nieodmiennie są perfekcyjne, ale pozostaje znacznie bardziej ludzki. Bywa, że musi nieco zmodyfikować menu, by zadowolić kapryśnego i wysoko postawionego gościa. Często wykorzystuje też lokalne składniki – notabene epizod z węgorzami wydał mi się bardzo prawdopodobny. Jeśli spojrzymy na prawdziwe przypadki historyczne, nie raz i nie dwa zdarzało się, że jedzenie uchodzące za „potrawę biedoty” nagle stawało się przysmakiem arystokracji. Mody kulinarne to potężna rzecz! Wracając jednak do tematu – wszystko to sprawia, że w Isekai Izakaya nie wyczuwałam tej protekcjonalności, która przesycała Isekai Shokudou.

Nie bez powodu napisałam też o pokornych akolitkach, albowiem Shinobu stanowi ich całkowite przeciwieństwo. Chociaż na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie obligatoryjnej słodkiej dziuni, jej charakter, chociaż pełen uroku, jest raczej realistyczny. To nie wyidealizowany moé­‑blob, to stąpająca twardo po ziemi, przytomna dziewczyna. Podobało mi się, że chociaż bardzo stara się nie podważać autorytetu swojego pracodawcy, raz i drugi to właśnie jej potrawa, zazwyczaj przygotowana ad hoc, staje się kulinarną bohaterką odcinka. O pozostałych postaciach trudno pisać obszerniej, ponieważ poznajemy ich sporo, ale są zazwyczaj nakreślone pobieżnie. Zazwyczaj jednak wracają po zakończeniu „swojego” epizodu dość regularnie i, co ważne, są na tyle charakterystyczne, że łatwo jest je zapamiętać.

Oprawa muzyczna i wizualna są proste i bardzo oszczędne. Z jednej strony trochę szkoda, bo sztywnawa miejscami animacja i ubogie tła trochę pogarszają ogólne wrażenie, ale z drugiej strony od tego rodzaju produkcji trudno oczekiwać cudów. Oczywiście najstaranniej rysowane jest jedzenie – ale tego też należało się spodziewać. Z całą pewnością miło jest słuchać seiyuu, szczególnie że w role Nobuyukiego i Shinobu wcielili się Tomokazu Sugita i Suzuko Mimori, czyli aktorzy doświadczeni, którzy potrafią grać nie tylko z teatralną przesadą, ale także bardzo naturalnie. W rolach epizodycznych także nie brakuje wielkich nazwisk – od Jun’ichiego Suwabe i Daisuke Namikawy po Maayę Uchidę i Kanę Uedę, więc pod tym względem trudno o lepszą rekomendację.

Na osobny akapit zasługują segmenty na końcu każdego odcinka. Na przemian występują w nich piosenkarz, aktor i publicysta Kenichi Nagira oraz kucharz Ryuuta Kijima. Ten pierwszy odwiedza najrozmaitsze knajpki, by zaprezentować „na żywo” potrawy podawane w izakayi Nobu lub też jakoś związane z tematem danego odcinka; drugi zaś pokazuje, jak coś podobnego i zazwyczaj prostszego można zrobić w domu. Prawdę mówiąc, o ile mają one pewien walor egzotyczny, o tyle wydają mi się w pełni pomijalne. Segmenty Nagiry to w dużej mierze reklama konkretnych restauracji, z punktu widzenia zachodniego odbiorcy dość odległych. Co więcej, ich forma nie jest za ciekawa – wiadomo, że Nagira musi obowiązkowo zachwycić się danym miejscem (które zapewne grubo za to zapłaciło), więc wszelkie pochwały pod adresem jedzenie wydawały mi się dość sztuczne. Teoretycznie prezentacje typu „zrób to sam” w wykonaniu Kijimy powinny być ciekawsze, ale… Po pierwsze, większość przepisów jest w dalszym ciągu nieludzko pracochłonna, a przede wszystkim wymagająca ogromnej biegłości w gotowaniu. Po drugie, tak jak pisałam, potrawy odtwarzane są z tego, „co ma się pod ręką”. Ale w domu japońskim, nie w polskim – zarówno składniki, jak i utensylia kuchenne są mocno egzotyczne, więc nie sądzę, żeby było to szczególnie przydatne dla tych, którzy mieliby nadzieję zrobić coś podobnego we własnej kuchni.

Nie od początku miałam przekonanie do tej serii, ale Isekai Izakaya całkiem nieźle sprawdziła się w kategorii „dawka optymizmu w małych porcjach”. To oczywiście anime kulinarne, mające promować kuchnię japońską, ale także sympatyczne okruchy życia, które ogląda się tym lepiej, im dłużej znamy występujące w nich postacie.

Avellana, 5 stycznia 2019

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Natsuya Semikawa
Projekt: Kumi Ishii, Kururi, Mariko Itou
Reżyser: Katsumi Ono
Scenariusz: Shin Yoshida
Muzyka: Mito