Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Komentarze

Goblin Slayer

  • Avatar
    A
    Yeshu 14.01.2019 11:43
    Nie dla każdego. Dla mnei jednak solidny tytuł 8/10.
    Goblin Slayer to seria, która ma w głębokim poszanowaniu, jak według nas powinien wyglądać i operować świat fantasy. Większość ludzi w komentarzach pisze jak to nie komfortowo czuli się podczas pierwszego odcinka z powodu 7 sekundowej sceny gwałtu (ale już scena gdzie chłopak zostaje rozerwany na strzępy i zjedzony żywcem była w porządku ;/).

    Mamy tu świat inspirowany uniwersami w Stylu D&D, z lekkim zastrzykiem brutalnego realizmu. Tak, mamy gildię bohaterów, gdzie ludzie idą „po kłesta”, jednak jest to wyraźnie przedstawione jako zawód jak każdy inny. Ot usługi ochroniarskie w wersji fantasy.

    Nasz główny bohater, jest specjalistą od wybijania goblinów, które są postrzegane jako nie warta uwagi hołota, która nie dostarczy żadnej sławy, wiec ludzie dookoła nie mają o nim dobrego zdania a nawet ciągle jadą po nim bo taka robota jest najwidoczniej nie godna prawdziwych bohaterów.

    I w tym moim zdaniem tkwi „urok” Goblin Slayera. Nie jest to wielka, epicka historia, a mała, wręcz osobista opowieść o człowieku, który podejmuje się zadania, za które nikt z kolegów po fachu mu nie podziękuje, bo uznają je za „niewarte ich uwagi”. Ciekawe jest to, że wiele komentarzy do tej recenzji ma podobne podejście: „Dlaczego nie walczy ze smokami?!”, „Dlaczego ma tak h*** ekwipunek” itd.

    Co do rzekomo nielogicznego stylu walki Goblin Slayera, to on sam powiedział w jednym odcinku, że nie jest jakimś mega koksem, więc musi kombinować i korzystać z wyobraźni, której chyba niektórym widzom brakowało by ogarnąć sytuację bardziej złożoną niż „J*B z miecza!!!”.

    MInusy:
    - CGI w wielu momentach gryzie ostro po oczach.
    - Sezon 1 jest adaptacją pierwszych dwóch nowelek, które zasadniczo robią za prolog, przez co jest taki lekki niedosyt.
    - (nie koniecznie minus)Tematyka nie musi każdemu przypasować.
  • Avatar
    A
    Collision 13.01.2019 19:32
    Crap
    To anime jest TOTALNĄ PORAŻKĄ! Drop już w pierwszym odcinku.
    Czy naprawdę to wszystko było konieczne? Jako fan fantasy RPG (nie tylko DnD) czułem się OKROPNIE!
    Przygoda w jaskini goblinów była niczym kupa rzucona prosto w moją twarz( GTA: Vc wink wink), naprawdę obraźliwe dla kogoś kto grał np. w Icewind Dale gdzie już w pierwszej misji masakrowałem zielonych jak leci! (misja z rybą i później jaskinia)
    Podsumowując – ocena 0 za drop
    Nie polecam i NIE WARTO na TYM sobie niszczyć nerwów.
  • Avatar
    A
    Ron 13.01.2019 12:34
    Kolejny raz nie miałem co oglądać, a tu proszę całkiem fajne anime. Nie oceniam anime punktowo tylko na zasadzie nudne, dobre, zarąbiste. Goblin Slayer to anime dobre. Kilka razy scenariusz mnie zaskoczył. I o to chodzi. Wizualnie też nie zawodzi. Można się przyczepić do głównego bohatera że jest jaki jest ale stopniowo się otwiera. Jak powstanie druga seria to jest szansa że będzie lepiej. Pamiętajcie też, że ktoś był po drugiej stronie lustra. Pozdro
  • Damian 12.01.2019 20:53:32 - komentarz usunięto
    • KorżykBoy 12.01.2019 20:56:04 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Arbel 10.01.2019 18:08
    Ogląda się fajnie, jeśli się ktoś nie zagłębia i nie analizuje, bo nieścisłości i nielogiczności jest masa. Już po pierwszym odcinku pisałem o nieprzygotowaniu i nieświadomości młodych poszukiwaczy. Nielogicznością jest elfka. Jest 10 x starsza niż reszta drużyny razem wzięta, a nie przewyższa ich umiejętnościami ani wiedzą. Może 1985 lat spała? Skoro gobliny są najsłabszymi potworami, to drużyna złożona z 4 srebrnych i młodej ale utalentowanej kapłanki powinna je eksterminować bez zadyszki, a tu gobliny stanowią dla nich spory problem i zagrożenie. Więc jak nowicjusze mogliby sobie z nimi radzić i co może zrobić w tym świecie smok czy inny oberboss?
    • Avatar
      Amarette 10.01.2019 21:06
      Z wątpliwościami co do Elfki mogę pomóc, jej wiek jest według standardów długowieczności tej rasy uznawany za młody ( w przybliżeniu tak na oko to byłaby chyba taka nasza dwudziestka :p ).

      Co do wiedzy i umiejętności, ot zwyczajnie większość z tych lat spędziła wśród swojej rasy, która jest dość zamkniętą społecznością, z szerszym światem ma styczność od stosunkowo niedawna, dopiero gdy zdecydowała się zostać podróżniczką.

      Jeśli chodzi o gobliny… te zwykłe faktycznie nie stanowią jakiegoś wyzwania, jeśli mieli z nimi problemy to głównie w wyniku niesprzyjających okoliczności  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Akawashi 7.01.2019 22:04
    Anime zupełnie nie dla mnie. Koniec końców nie ma tu chyba ani jednej rzeczy, która by nie była wzięta z kultury gier, i równie dobrze mógłby to być isekai. Konkurs na najbardziej idiotyczną rzecz wygrało napomknięcie o typowym z klasycznych gier rpg systemie charakteru poszukiwaczy przygód. Na dodatek cała drastyczność (co odbierałem jako najmocniejszy plus na starcie), która była ukazana w pierwszym odcinku, ostatecznie zanika.

    Wolę sobie odpalić jakiegoś starego rpga, wybrać łowcę wyspecjalizowanego na walkę z goblinami i samemu je siekać.
    • Avatar
      chi4ko 8.01.2019 00:37
      Będąc przy anime o grach, polecam o to to.
  • Avatar
    A
    Saarverok 31.12.2018 21:26
    Spoko quality, pewnie kiedyś wrócę sobie na spokojnie całość przelecieć. Dodatkowo ten napis „Goblin Slayer will return” rokuje na drugi sezon :) Tylko jedno mnie zastanawia – przerobiliśmy Hobgobliny, Szamany, Championy, Lordy to co – tylko Goblin King został na to wychodzi? :)
    • Avatar
      blob 1.01.2019 20:01
      Hehe, przelecieć, hehe. Humor szkolny :)

      Ale tak na serio myślę iż czy chce czy nie chce autor będzie musiał „iść w górę”. Seria podkreśla, że Orcbolg to nic nieznacząca dla losów świata postać. Jedynie, że jest poza sferą wpływu bogów i RNG :P, to jest „talent”. No ale nie oszukujmy się, w związku z tym pojawi się pewnie jakiś motyw że weźmie udział w queście ratującym świat (pomoże tym trzem yuusha?). Jeśli nie to sam Orcbolg stwierdził że chce bawić się w „adventuring”, więc pewnie coraz bardziej zaawansowane questy. Podziemne królestwo goblinów? Leże smoka? Zobaczymy. W sumie oglądanie dalszego rozwoju tej postaci nie byłoby głupie, tylko czy seria nie straci wtedy sensu? Czy autor planował aby ta seria była dłuższa?
      • Avatar
        Kamen 1.01.2019 20:08
        LNka ma obecnie 9 tomów i 10 w drodze, więc trochę materiału jest.

        Gdzieś jeszcze miałem to napisać, ale nie chciało mi się już 3 raz pouczać, że anime było na podstawie LN, a nie miernej, mangowej adaptacji. Jak każda kiepska mangowa adaptacja LN.
        • Avatar
          blob 1.01.2019 20:29
          Nooo, ale była bardzo zbliżona do mangi. Z tego co pamiętam bo czytałem jakiś czas temu. Lekko odwrócona chronologia, zmiany w dialogach czy pominięcie niektórych kadrów, ale poważniejszych zmian względem mangi raczej nie widzę (może jedynie ta dwójka początkujących adventurers którzy w mandze nie są tak eksponowani). LN nie czytałem, ale z tego co widzę w streszczeniach to dalej jest więcej questowania (ale wciąż z goblinami w tle). Mini­‑spojler: historia kręci się wokół przygód związanych z ekipą Orcbolga, z nim w składzie lub bez :)
          • Avatar
            Kamen 1.01.2019 20:43
            Nope, była o wiele bliżej LNki. Wiem, bo akurat to przeglądałem i pewne sceny w mandze były pominięte, a w LN/anime było normalnie. Chronologia w obu przypadkach zmieniona, ale tytuły tych odcinków/arców były z LNki.

            Poza tym w którymś odcinku ekranizowali poboczne historie z 4 tomu LN, gdzie manga chyba dopiero 3 zaczęła (przynajmniej skanlacje, nie wiem jak z rawami).

            Tak że nie, na 100% pudło.
            To jest z LN.
            • Avatar
              blob 1.01.2019 23:19
              No ok.

              W sumie to są chyba 3 równolegle wydawane mangi:
              1. Goblin Slayer – czyli to co głównie widzimy w anime
              2. Year One – origin story czyli jak Goblin Slayer został Goblin Slayer­‑em :P
              3. Brand New Day – historie członków gildii Orcbolga. Tu właśnie jest ten motyw z Water Town i tą dwójką młodych poszukiwaczy jak walczą ze szczurami (w anime). Dalej mamy też losy tych Silver Ranked (wymiatacze którzy walczą z czempionami w ostatnich dwóch odcinkach anime).
              • Avatar
                Kamen 2.01.2019 01:33
                lolnie

                Miasto Wody (jak Hydropolis, tak dopowiadam dla tych, którzy zapomnieli języka polskiego) jest normalnie w drugim tomie LNki, więc nie wiem, skąd wzięłaś tę bzdurę.

                Szczury to czwarty tom LNki, historie poboczne. Tyle.
                Co jest w szitowej mangowej adaptacji? A kogo to obchodzi?
                • Avatar
                  blob 2.01.2019 18:48
                  Po pierwsze: nie jestem „nią” tylko „nim”.

                  Po drugie: kogo obchodzi polska nazwa tego miasta?

                  Po trzecie: motyw z „Water Town” – chodziło mi o „motyw” z dwójką poszukiwaczy w Water Town (czyli faktycznie „motyw poboczny”) nie o „przygodę Orcbolga i kompanii w Water Town”. Myślałem że wyraziłem się jasno, ale skoroś taki agresywny to widocznie wolisz się czepiać zamiast wczytać się i pomyśleć (jak już pisałem powyżej, mangę czytałem).

                  Po czwarte: kogo obchodzi manga? Pragnę zauważyć, że tłumaczenia LN to jedne z trudniejszych do znalezienia rzeczy w necie co dopiero w sklepach (tylko niektóre docierają do Polski w formie fizycznej). Ciężko jest nawet znaleźć streszczenia tomów, czasem ktoś wrzuci na Reedicie. Jeśli już ktoś łaskawie przetłumaczy takowy z japońskiego, to na ogół na angielski a co dopiero na polski. Googlowałem trochę w temacie Goblin Slayer LN i nie było mi łatwo znaleźć cokolwiek, szczególnie w kwestii późniejszych tomów. Także mogę sobie dać rękę uciąć, że większość naszej mangowo­‑animowej braci raczej pierwiej zaliczy kontakt z mangą Goblin Slayer niż jej pierwowzorem (nie oszukujmy się, mangowych portali jest na pęczki). Dodam tylko że LN to naturalna ewolucja papkowych popularnych magazynów w japońskiej kulturze (popularność LN jako forma twórcza zaczęła zyskiwać w Japoni gdzieś w latach 70­‑tych poprzedniego wieku), a manga ma dłuższą i bogatszą historię/rangę w kulturze japońskiej. LN tylko udają, że są czymś poważnym, zwłaszcza, że i tak większość z nich jest dodatkowo ilustrowana i to na dodatek fanserwisowymi obrazkami. Więc nie gloryfikuj LN jakby to było nie wiadomo co…
                  • Avatar
                    Kamen 2.01.2019 22:10
                    1) Walnąłem literówkę.

                    2) Kogo obchodzi polska strona? Typie, jak już jesteś na polskiej stronie, to staraj się pisać po polsku. Przecież to jest tylko głupia nazwa zwyczajowa z odpowiednikiem.

                    3) Ty chyba niepoważny jesteś. E­‑booki Yen Pressu (z możliwością ograniczonego dostępu, legalnie) znajdziesz po pierwszym wpisaniu tego w Guuglach. Mangi zresztą to też nic innego jak rip z YP, bo oni przeważnie licencjonują równolegle i LNkę, i mangę.

                    LNka zawsze będzie wyżej, bo kilka czarno­‑białych obrazków nie zastąpi ci literatury. Różnica u nas pewnie jest nawet większa, bo oficjalne angielskie wydania pisane są bardzo ładnym angielskim, zupełnie różnym od tych streamingowych wypocin z CR. Polskie wydania też potrafią pokazać pazur. Polecam np. Blask księżyca od Kotori. O, i to jest prawilnie przetłumaczona książka.

                    A w jakieś historyczne dywagacje nie chce mi się wdawać. Oryginał to LNka, manga to tylko adaptacja. Koniec. Kropka.
                    • Avatar
                      blob 2.01.2019 23:01
                      1) Ok, a ja sprostowałem :)

                      2) Widzę że chyba jesteś jednym z tych samozwańczych obrońców polskich wartości. Kreuj się na takiego, twój wybór nie będę ci tego zabierał, natomiast żyjemy w zglobalizowanym świecie i musisz się liczyć z tym że używa się zapożyczeń lub obcych słów powszechnie identyfikowanych. Ja czytam angielskie tłumaczenia dlatego operuje angielskimi nazwami. Większej filozofii tu nie ma. Wolę to niż interpretować nazwę na polski. Btw „hydropolis” to słowo pochodzenia greckiego. Zresztą nie wiem skąd twoje czepialstwo szczególnie, że mamy tu do czynienia z „głupią nazwą zwyczajową”. Śmieszna afera.

                      Swoja drogą jako że jest to polska strona o m.in. japońskiej sztuce animacji to chyba nie na miejscu jest wymaganie „pisania tylko po polsku”. Twoje zarzuty są dziwne zwłaszcza że używasz zwrotów typu „lol”. Daj se z tym spokój, bo będziemy wojować bez końca…

                      3) No widzisz a ja nie wiedziałem o Yen Pressie. Wciąż jednak twierdzę, że do mangi dostęp jest łatwiejszy + dochodzi krótszy czas „przerobienia” dzieła, co dla wielu osób jest atrakcyjne pod paroma względami. Skoro wolisz LN twój wybór, być może faktycznie jest lepsza. Ale chyba Goblin Slayer nie jest dziełem na tyle wybitnym i wielowarstwowym żeby różnica była aż tak znacząca między LN a mangą?
                      • Avatar
                        Kamen 2.01.2019 23:15
                        Tu nie chodzi o bronienie czegokolwiek. To po prostu brzmi komicznie, a w przeciwieństwie do jakichś „Standów” ma normalny odpowiednik, i to chyba w każdym języku, więc dziwnie jest to pisać engriszem. Emotikony to inna para kaloszy.

                        No widzisz a ja nie wiedziałem o Yen Pressie.

                        No to bardzo mało wiesz jak na fana tej kultury. Yen Press to jedno z największych zachodnich wydawnictw, więc to trochę tak, jakbyś mówił, że potrafisz tylko piracić skany z neta. Trochę smutne.
                        • Avatar
                          blob 2.01.2019 23:54
                          水の街 czyli Mizu no machi znaczy City of Water wdg translacji. Kwestia gustu czy Water Town a City of Water to taka wielka różnica. A skoro emotikony to inna para kaloszy to ja też sobie będę używał wybiórczej kontrargumentacji. Bo tak.

                          To że czegoś o niej nie wiem nie oznacza, że nie jestem fanem danej kultury. To tak jakbyś powiedział komuś z zagranicy, że jest fanem polskiej kuchni, a nie zna pierogów więc nim nie jest.

                          Z tego co czytam o Yen Press jest to amerykańskie wydawnictwo. W tym momencie to ty się pogrążasz bo zarzucasz mi niewiedzę na temat amerykańskiego wydawnictwa (powiązanego z Kadokawa ale współnależącego do Hachette). W kontekście japońskiej kultury co mnie obchodzi kto wydaje mangę w Stanach Zjednoczonych? Że jest to źródło dostępu LN i mang? Jedno z wielu… tak na marginesie wspomnę ci iż kupuję rzeczy wydawane przez Viz Media, również duże wydawnictwo amerykańskie. Zatkało?

                          A jeśli chodzi o twój zarzut, że umiem tylko piracić skany z neta to jest to „trochę tak” jakbyś był bezczelny i pokazuje twój niski poziom kultury. Trochę smutne.

                          Dlatego kończę już z tobą dialog bo szkoda mi już tracić czasu na takich „typów”.
                          • Avatar
                            Kamen 3.01.2019 00:05
                            水の街 czyli Mizu no machi znaczy City of Water wdg translacji.

                            Chyba po ukraińsku.

                            [link]
                            Masz i nie pisz głupot.

                            W kontekście japońskiej kultury co mnie obchodzi kto wydaje mangę w Stanach Zjednoczonych?

                            Jakoś amerykańskie streamingi interesują cię bardzo.
                            I ja nie mówiłem o mandze, tylko o LNkach, bo tutaj YP jest dużo bardziej rozpoznawalny.

                            A jeśli chodzi o twój zarzut, że umiem tylko piracić skany z neta to jest to „trochę tak” jakbyś był bezczelny i pokazuje twój niski poziom kultury. Trochę smutne.

                            Przecież ty piszesz jak typowy pirat od skanów, co papierowej książki na oczy nie widział, i wielce się dziwisz, że tak to odebrałem. A fakt, że nie znasz źródła tego, co czytasz, jest zwyczajnie podejrzany.

                            Dlatego kończę już z tobą dialog bo szkoda mi już tracić czasu na takich „typów”.

                            Okej, foch z przytupem. Chyba trafiłem w czuły punkt.
                            Już tak się nie stresuj, bo żyłka ci pęknie.

                            Pzdr.
                            • Avatar
                              blob 3.01.2019 00:48
                              Bawi cię to? W sumie mnie też.

                              Chyba po ukraińsku.


                              Tłumaczyłem przez Google translate. Jestem niepoważny!

                              I ja nie mówiłem o mandze, tylko o LNkach, bo tutaj YP jest dużo bardziej rozpoznawalny.


                              Widzę że coś nie doczytałeś, bo jak już mówiłem LN­‑ki mnie nie interesują. Tu mnie akurat masz, brawo! Moja wiedza na temat LN Goblin Slayer nie jest większa niż fanowskie wiki (które często są ubogie w informację). Googlować zacząłem tylko żeby zobaczyć co jest w dalszym tomach. LN Goblin Slayer mnie ponad to nie interesuje…

                              Przecież ty piszesz jak typowy pirat od skanów, co papierowej książki na oczy nie widział,


                              Skąd wiesz jak pisze „typowy pirat”. Może sam nim jesteś? Bum 1­‑0 dla mnie!

                              A fakt, że nie znasz źródła tego, co czytasz, jest zwyczajnie podejrzany.


                              Brawo Sherlock­‑u! Zapomniałeś jeszcze dodać, że „Water Town” którego tak ochoczo użyłem to tłumaczenie którego użył Lee Kowalski, znany w wielu kręgach ripper. Masz mnie! Będzie z ciebie detektyw.

                              Okej, foch z przytupem. Chyba trafiłem w czuły punkt.
                              Już tak się nie stresuj, bo żyłka ci pęknie.


                              Pewnie, trzeba być wyluzowanym jak ty Panie praworządny polonisto.

                              Pozdro!
                              • Avatar
                                Kamen 3.01.2019 03:15
                                Bawi cię to? W sumie mnie też.

                                Nie tak bardzo jak fandomowe wojny na MAL­‑u, ale ujdzie.

                                Pewnie, trzeba być wyluzowanym jak ty Panie praworządny polonisto.

                                Dobra tam, już nie przesadzaj, mordo.
                                Poirytowałem się, tłumacząc po raz 90430344 z czego to jest adaptowane, ale już wystarczy tych przepychanek. Nie irytuj się, ziom.

                                Pzdr.
                                • Avatar
                                  blob 3.01.2019 12:11
                                  Nie irytuje się. Nawet to było zabawne. Czytając swoje wypociny to mogłem se dać jednak spokój, za daleko to poszło.

                                  Pozdro!
      • Avatar
        Yeshu 2.01.2019 23:46
        Nie spojlerując powiem tylko tyle, że Goblin Slayer ostro trzyma się swoich popędów goblinobujczych.

        Dochodzi nawet do sytuacji, gdzie bogowie bezskutecznie starają sie go zaciągnąć do „głównego questa”.
  • Avatar
    A
    vries 30.12.2018 22:20
    Plusy:
    1. niezłe walki – pojedynki z goblinami nie są złe. Fajnie się je ogląda.
    2 czasami niezłe designy- design goblinów, design niektórych boahaterów wygląda naprawdę ok.
    Minusy
    1. realizm kuleje – to takie czepianie się, ale denerwuje mnie jak ktoś nie wie do czego służy pika, jak i dlaczego się ją stosuje. To trochę wina kodu kulturowego, ale to nie jest usprawiedliwienie.
    2. Słabi bohaterowie. Główny bohater jest bezbarwny, ale przynajmniej swoją obsesję na temat goblinów. Reszta, to taka padaka bez wyrazu.
    3. zero kreacji świata
    4. brak jakiejś grubszego wątku fabularnego. To jest mały minus, bo taki wątek nie jest żadną koniecznością, ale biorąc pod uwagę jak pozbawione kontekstu są kolejne starcia, coś w ten deseń by się przydało.
    Zasadniczo nie było to supertragiczne i nawet 5/10 mogę dać.
    • Avatar
      Weiter 1.01.2019 10:21
      vries napisał(a):
      1. realizm kuleje – to takie czepianie się, ale denerwuje mnie jak ktoś nie wie do czego służy pika, jak i dlaczego się ją stosuje. To trochę wina kodu kulturowego, ale to nie jest usprawiedliwienie.


      Nie zgodzę się z tym.
      Chodzi ci o gościa, przypominającego gilgamesza z fate? Przecież to nie jest pika, szybciej powiedziałbym, że partyzana.

      W kwestii sposobów użycia, to oczekiwanie realizmu (w anime) jest durne? Skoro potrafisz poruszać się w tak niesamowity sposób, to dlaczego chcesz używać daną broń tylko w taki sposób, w jaki potrafią inni? Skoro możesz wymyślić pierdyriant ruchów, efektownym, śmiertelnych, dających Tobie przewagę, to czemu z tego rezygnować?

      Oni mogą robić mega skoki w pełnych zbrojach płytowych, więc to robią.
      • Avatar
        vries 1.01.2019 19:26
        Nope. Chodzi mi o moment, w którym robią takie prowizorycznie połączone ze sobą piki i stosują przeciw goblinom na wilkach. Taktyka ma mało sensu, bo wilki nie mają w anime masy koni. Gdyby nie skakały bezpośrednio prosto na uniesione piki, tu w ogóle by się nic nie udało i sprytny plan poszedłby w cholerę. Z końmi byłoby inaczej, ale też by się nie udało, bo debile nie opierają pik o ziemię, więc pewnie zostaliby stratowani.
        Tym samym zasadniczo nie bardzo rozumiem, o co w tym chodziło.
        • Avatar
          Weiter 1.01.2019 20:49
          Tak, ta scena była durna. Masa konia, rozpęd i bardzo mała zwrotność, te 3 czynniki sprawiają, że taki rodzaj taktyki na szarżującą konnice się sprawdza.

          Tutaj dosłownie każdy z tych wilków specjalnie skacze, by się nadziać na pikę. Ba każdy osobno na jedną, tak żeby miejsca starczyło idealnie. :D
    • Avatar
      Ktoś 1.01.2019 12:59
      Dla mnie najmniej realistyczne były godziny o których dziewczyna z farmy wstawała i brała się do roboty :-P
  • Avatar
    A
    Przechodzien 30.12.2018 20:50
    Mocne 7/10
    Może nie najładniejsze, ani nie posiadające najbardziej złożonej czy ambitnej fabuły, ale to naprawdę solidne anime z gatunku fantasy któremu warto dać szansę.

    Miło że okazuje się iż główny bohater w serii fantasy nie musi zawsze ratować świata czy pokonać kolejnego Mrocznego Lorda.

    Także to chyba jedno z niewielu anime w którym zbroje działają jak trzeba.
  • Avatar
    A
    Saber 30.12.2018 15:47
    Ostatni odcinek był chyba najlepszym, bardzo fajny. Ale za całość takie 5.5/10
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 30.12.2018 05:45
    Goblin Slayer po 12 odcinkach (koniec)
    A napiszę co sądzę, bo co mi szkodzi. Na wstępie jednak przeproszę za mój poprzedni wpis na temat GS po 10 odcinku, gdyż pisałem wtedy bardzo na szybko, bez przemyślenia pewnych spraw oraz popełniłem tam wiele błędów i to nie tylko w pisowni. Ale to już było, więc przejdę już do konkretów. Ogólnie rzecz biorąc to przy ocenie główną rolę u mnie gra enjoyment, ponieważ bądź co bądź bawiłem się naprawdę bardzo dobrze przy seansie. Teraz rozbijając całość na poszczególne aspekty to na pierwszy ogień strona techniczna, która była po prostu przeciętna. Miała momenty zwyżkowe z ciekawymi zabiegami przy walkach (tutaj na myśl przychodzi od razu 7 odcinek), ale CGI bardzo miernej jakości plus dodatkowo częste duże obniżki ogólnej jakości animacji i grafiki spowodowały, że ocenę pozostawiam startową, a i tak chyba lekko zawyżam. Muzyka świetna, chociaż tutaj chyba przesadzam i wystarczy określenie bardzo dobra. Różnorodna i kolejno, gdy trzeba mocna, sielankowa lub klimatyczno­‑mroczna. Bardzo dobrze wszystko zgrywało się z tym co dzieje się na ekranie i sądzę, że to największy plus tej produkcji (tutaj także na myśl głównie przychodzi 7 odcinek i jego zakończenie). Fabuła i postacie krótko, ponieważ to pochodzi z mangi i raczej wszystko zostało przeniesione prawidłowo. Historia ciekawa, charaktery spoko, ale schematyczne i nie zgodzę się z niektórymi komentarzami, że główny bohater pusty czy też bez wyrazu. On akurat jest na wielki plus i taki ma po prostu styl wyrobiony przez autora mangi, więc tutaj tylko kwestia gustu odbiorcy bierze górę przy ocenie jego prezencji i charakteru. Na koniec wspomniany przeze mnie już na początku enjoyment. Bawiłem się (jeśli można to tak nazwać biorąc pod uwagę tematykę produkcji) naprawdę bardzo dobrze. Wpłynęło na to: przyjemna oraz kupująca mnie na ten moment opowieść, gdy trzeba mocny klimat, świetny opening, oraz ogólne relacje pomiędzy postaciami. Strasznie mi się podobały dialogi pomiędzy nimi nawet jak często były sztampowe, szczególnie wszelkiego rodzaju imprezy np. w siedzibie poszukiwaczy przygód z ostatniego odcinka (a z tym hełmem pod koniec to beka xD i oczywiście świetna muza na koniec!), ale można tak wymienić również kilka innych momentów. I jeszcze słówko o zakończeniu, sama jego prezentacja pokazuje jakby nie chcieli zrobić kontynuacji tylko ewidentnie podpromować mangę i zachęcić do czytania, ale z drugiej dają sugestywny napis mówiący, że raczej ona powstanie, co będzie zobaczymy (ale myślę, że spokojnie wyjdzie drugi sezon bo z tego co wiem to jest najpopularniejszy tytuł sezonu jesiennego, więc…) tak czy siak ja tam czekam i biorę się za mangę, gdyż jak w Polsce wychodzi to trza zakupić. Podsumowując, subiektywnie uważam seans za udany, ale posiadający wady, mogło być w wielu aspektach lepiej, ale nie jest też tragicznie i sądzę, że produkcja ta zasługuje na ocenę pozytywną tj. powyżej przeciętnej, a szczególnie za TE dobre momenty (wymieniając kolejno: 1, 7 i 12 odcinek, ale mogłem coś pominąć). Tyle ode mnie, ja polecam, dzięki za przeczytanko i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    A
    Rinsey 30.12.2018 00:35
    Dobre to było.
    To była dosyć intrygująca seria… A będąc precyzyjnym, jej popularność jest dosyć intrygującą kwestią… Bo niby to wszystko już gdzieś było… Ale jednak nie do końca…

    Z góry zaznaczę, że nie czytałam mang, nowelek itd.

    Nie obejrzałam wszystkich anime na świecie, ale obejrzane dotychczas przeze mnie anime fantasy dotyczyły tematu Bohaterów Ratujących Świat. Rzadko zdarza się zwrócić uwagę na mniej istotnych wojowników, którzy walczą z mniej istotnymi potworami. A jest to w sumie całkiem istotna sprawa. Gdy Wielcy Bohaterowie Walczą ze Złem, mniejsze zło również rozsyła swoje macki. I tak na dobrą sprawę, to mniejsze zło jest może nawet bardziej niebezpieczne, przez ten prosty fakt, że jest niedoceniane… Tak wiem, było już Hai to Gensou no Grimgar, ale to opowiadało o ludziach radzących sobie z nową rzeczywistością, a w Goblin Slayer nacisk jest kładziony na dalszy zasięg macek Zła, co samo w sobie jest dla mnie ciekawą nowością.

    Nie jest to anime idealne, bywały odcinki średnio ciekawe, ale zdarzały się również odcinki absolutnie bardzo dobre. Mam na myśli zarówno stronę techniczną jak i fabułę.

    Dużą zaletą jest w moich oczach narracja. To anime mówi wprost, o czym jest. Niektórzy może odbiorą to jako chęć opowiedzenia czegoś bardzo głębokiego. Dla mnie byłaby to mylna myśl. Mam wrażenie, może według niektórych niesłusznie, że autorzy bardzo konsekwentnie opowiadają swoją historię. Historię niezwyczajnego członka Gildii walczącego z teoretycznie niegroźnymi potworami. I to mi się wydaje głównym aspektem popularności tej serii.

    Zazwyczaj główną zaletą w seriach są dla mnie relacje między bohaterami. Tutaj są one zarysowane dosyć powierzchownie… Najwyżej poprawnie. A jednak poruszyły mnie relacje między Goblin Slayerem a Kapłanką oraz Koleżanką z Dziedziństwa, zwłaszcza że Goblin Slayer jest wybitnie socjalnie upośledzony i nie ma mowy o jakichkolwiek wątkach romantycznych. Z niewiadomych przyczyn jakoś właśnie przez to mnie te relacje ujęły…

    Podsumowując, nie wiem do końca czemu, ale podobało mi się. Subiektywne 7/10, za opening i ending, których nie byłam w stanie przewinąć 8/10. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
    • Avatar
      blob 30.12.2018 12:43
      Re: Dobre to było.
      Dobre podsumowanie. Ale jeśli mówimy o mandze. Seria była trochę słabsza jako adaptacja tejże mangi, osobiście spodziewałem się lepszej adaptacji, zwłaszcza że manga to jedno z moich ciekawszych „odkryć” ostatnich miesięcy. Nie wiem jak to wytłumaczyć: albo adaptacja faktycznie mogła być lepsza, albo to materiał źródłowy nie należy do wybitnych i wyszło to dopiero w adaptacji (jak dla mnie opcja 1).

      Tak, seria ma wabiki w postaci golizny. Tak, mamy fanserwis. Ale seria odniosła sukces na świecie, ponieważ można odnieść wrażenie że celuje bardziej w zachodniego odbiorcę. Naprawdę jest mało takich animców w stylu pen & paper RPG. Kombinowanie w questach, zwykli bohaterowie (no oczywiście w tle są jakieś super­‑yuusha piękne dziewoje które pokonują zło, ale to bardziej jako kontrast). Ludzie po prostu poczuli, że to anime jest bardzo bliskie grom w które grają: Dark Souls czy wszelakie dungeon crawlery. Tak przynajmniej mi się wydaje.
  • Avatar
    A
    Ephant 29.12.2018 23:04
    8/10
    Bardzo fajne fantasy, nawet krasnolud im wyszedł; technicznie czasami kulało, ale nadrabiało z nawiązką klimatem.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 29.12.2018 18:32
    Bardzo fajny ostatni odcinek – zakończenie pełną parą z akcją, hektolitrami krwi i ciężką muzyką, a after z przelewającym się alkoholem i istotnym kamieniem milowym w życiu towarzyskim Orcbolga.

    No i bajka pożegnała nas również wiadomością – [link] – aczkolwiek mam wrażenie, że raczej skończy się na jakichś specjalach/ovkach, aniżeli lepszym, drugim sezonie.

    Podsumowując za całą bajkę 6/10 – i właściwie tylko ze względu na cztery odcinki(1, 7, 11 i 12), bo reszta była zrealizowana co najwyżej przeciętnie.
  • Avatar
    A
    Kamen 22.12.2018 18:26
    11
    Kozak odcinek. Właśnie tego oczekiwałem od tej bajki.
    • Avatar
      blob 23.12.2018 18:44
      Re: 11
      Tak, ten odcinek im się udał (no i spoko że też lekko zmienili chronologię wydarzeń względem mangi i atak na wioskę zrobili jako ostatni). Wogóle odnoszę wrażenie że twórcy nie spodziewali się takiej popularności serii i im bliżej końca tym coraz bardziej zaczęli się starać. Jako adaptacja seria mnie dosyć zawiodła, ale w ostatecznym rachunku wyszło nawet ok.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 22.12.2018 18:23
    ep 11
    Akcja z  kliknij: ukryte . Powinno to być coś, co zapada w pamięć ale autorzy jakby bali się wyeksponować ten motyw.

    Fajnie, że bajka kończy się z przytupem(i zminimalizowaniem cgi, na szczęście) – ostatni odcinek ma szansę być bardzo dobry i dynamiczny, nie spodziewam się cudów ale mam jakieś oczekiwania.
    • Avatar
      Arbel 23.12.2018 08:24
      Re: ep 11
      Obrońcy przewidzieli, że gobliny użyją żywych tarcz i przygotowali się na to. Obserwujemy dobrze zorganizowaną operację wojskową. To nawet trochę dziwne, bo poszukiwacze przygód działają raczej samodzielnie lub w drużynach kilkuosobowych i można zakładać, że koordynacja działań i dyscyplina w tak dużej grupie będzie problematyczna.
    • Avatar
      Impos 23.12.2018 13:40
      Re: ep 11
      Jakby rzeczywiście chcieli pokazać pomysłowość i adaptację goblinów pod kompetentnym przywództwem, to ich król nakazałby ominięcie farmy, gdzie skupili się wszyscy poszukiwacze przygód i zaatakowanie jakiejś innej wsi lub nawet samego miasta…
      • Avatar
        Nikodemsky 23.12.2018 17:40
        Re: ep 11
        Nie Król, tylko lord :) Tu nie chodzi o to „co powinien zrobić”, czy o adekwatną ocenę sił przeciwnika(goby nie są urodzonymi strategami to raz, dwa – jak sam gs wspominał, sami potrafią organizować zasadzki ale sami są na nie podatni), tylko w jaki sposób przygotowują atak.

        innej wsi lub nawet samego miasta…

        Było wyjaśnione dlaczego akurat ta wieś.
        • Avatar
          Impos 23.12.2018 21:19
          Re: ep 11
          Było wyjaśnione, że  kliknij: ukryte . Czy to jedyne miejsce spełniające te warunki w okolicy? Teoretycznie już sam fakt, że wzmocniono obronę, dyskwalifikował to miejsce. No, ale jeśli cały problem z tym goblinim lordem polega na tym, że zna więcej sztuczek, niż np. szaman, to nie jest to aż taki groźny przeciwnik. Miło się oglądało ten odcinek, ale dalej mam wrażenie, że główny bohater tak dobrze wypada na tle pozostałych tylko dlatego, że otaczają go kretyni…
          • Avatar
            Nikodemsky 23.12.2018 22:22
            Re: ep 11
            Czy to jedyne miejsce spełniające te warunki w okolicy?

            Strzelam, że tak. Zapewne gdyby była lepsza opcja, to Goblin Lord wysłałby swoją hordę gdzie indziej.

            Teoretycznie już sam fakt, że wzmocniono obronę, dyskwalifikował to miejsce.

            Goby nie wiedziały jak mocno obrona została wzmocniona oraz na co stać samych awanturników. Zwróć uwagę, że mają w armii hobgoby, a nie tylko mięso armatnie.

            Tak poza tym, to nie doszukuj się u goblinów logiki ludzi.

            No, ale jeśli cały problem z tym goblinim lordem polega na tym, że zna więcej sztuczek, niż np. szaman, to nie jest to aż taki groźny przeciwnik.

            Uwielbiam takie generalizowanie… nie tylko „zna więcej sztuczek” ale też ma doświadczenie w walce i sam w sobie jako czempion jest potężny. Zwróć uwagę jak bardzo problematyczne były hobgoby, a teraz wyobraź sobie kogoś kilkakrotnie silniejszego i bardziej ogarniętego.
            • Avatar
              Impos 24.12.2018 01:45
              Re: ep 11
              Sama farma nie kryła pod spodem starożytnych ruin lub jaskiń (chyba, że coś przegapiłam?), więc ciężko mi uwierzyć, że była jedyna w swoim rodzaju. A gospodarstw lub wsi w okolicy powinno być więcej, bo co oni by jedli w tym mieście? Chyba, że świat jest skrajnie uproszczony…
              Fakt, że obrona została wzmocniona oznaczał, że obecność goblinów została zauważona. W ten sposób nici z ataków z zaskoczenia. Być może goblini lord nie kojarzy takich faktów, ale to czyni go łatwiejszym przeciwnikiem.
              Generalizuję z tymi sztuczkami, bo na razie niczym więcej się nie wykazał. Może w ostatnim odcinku stoczą z Goblin Slayerem epicki pojedynek, ale wcześniej sugerowano, że ten typ jest groźny ze względu na zdolności przywódcze.
              Poza tym wcześniejsze odcinki pokazywały, że miasto jest w odległości niezbyt długiego spaceru, więc nawet z krowami by się dało uciec. Rozumiem, czemu dziewczyna od krów chciała zostać, ale ojciec powinien jej przynajmniej próbować wybić to z głowy.
              • Avatar
                Nikodemsky 24.12.2018 02:31
                Re: ep 11
                Sama farma nie kryła pod spodem starożytnych ruin lub jaskiń (chyba, że coś przegapiłam?), więc ciężko mi uwierzyć, że była jedyna w swoim rodzaju.

                Nie bardzo rozumiem w jaki sposób ruiny mają wpływ na wybór punktu strategicznego lub po prostu miejsca do splądrowania.

                Gobliny utworzyły hordę, nie muszą się kryć po jaskiniach – w takiej liczbie równie dobrze mogłyby zbudować twierdzę we wiosce i zdaje się, że taki był plan.

                A gospodarstw lub wsi w okolicy powinno być więcej, bo co oni by jedli w tym mieście? Chyba, że świat jest skrajnie uproszczony…

                Po prostu lord uznał, że to najlepsze miejsce z okolicy. Widocznie miał ku temu powód – jaki? Nie wiem. Być może według niego to miejsce było najprostsze do splądrowania z okolicznych.

                Fakt, że obrona została wzmocniona oznaczał, że obecność goblinów została zauważona. W ten sposób nici z ataków z zaskoczenia. Być może goblini lord nie kojarzy takich faktów, ale to czyni go łatwiejszym przeciwnikiem.

                Zwyczajnie uznał, że z tym co ma jest w stanie sobie poradzić z obroną wioski – skąd miał wiedzieć, że obrona składała się z całej gildii awanturników i gościa, który profesjonalnie zajmuje się ich wybijaniem? Zieloni nie są na tyle przezorni, żeby przygotowywali się na najgorsze.

                Sama akcja została przedstawiona trochę chaotycznie. Nie wiem jak w pierwowzorze ale w mandze wszystko było trochę sensowniej wyjaśnione(jeśli mnie pamięć nie myli), jak i również wydarzenia następujące po sobie.

                Być może goblini lord nie kojarzy takich faktów, ale to czyni go łatwiejszym przeciwnikiem.

                Ponownie – nie doszukuj się ludzkiej logiki u humanoidalnych stworów. Był całkiem sprytny, jak na swoje możliwości. Nie spodziewał się jednak, że w obronie znajdzie się ktoś tak ogarnięty jak GS.

                Poza tym wcześniejsze odcinki pokazywały, że miasto jest w odległości niezbyt długiego spaceru, więc nawet z krowami by się dało uciec.

                Zapewne nie na tyle, żeby zdążyli z całym bydłem.
                _______________________

                Tak w ogóle – ja nie mówię, że cała akcja to był wynik geniuszu taktycznego przywódcy zielonych i że każdy pojedynczy motyw miał swój sens(GS boryka się z różnymi problemami) ale inaczej wygląda walka z kilkoma przypadkowymi gobami w jaskini, a inaczej bitwa z hordą pod przywództwem czempiona. Zauważ, że gdyby nie GS, to cała akcja mogła by wyglądać o wiele gorzej dla ludzi – to GS poinformował obronę o możliwych taktykach zielonych.
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 10.12.2018 01:51
    Goblin Slayer po 10 odcinkach
    Jako iż za tydzień obsuwa i odcinek recapowy to pozwolę sobie w skrócie skomentować to co do tej pory obejrzałem, czyli te 10 odcinków. Ogólnie rzecz biorąc jestem pozytywnie zaskoczony. Znaczy… ujmę to tak… liczyłem przed startem emisji na dobrą ekranizację mangi, ale dostałem to połowicznie, lecz mimo wszystko wychodzi ostatecznie i tak na plus. Strona techniczna nierówna, ale ogólnie bardzo i to bardzo średnia (szczególnie ze względu na to niemrawe CGI, a już samo poruszanie się Orcbolga woła o pomstę do nieba). Oczywiście ma dobre momenty i pomysłowe sceny walki (patrz 7 odcinek) oraz ładne i schludne kadry (patrz 10 odcinek). Dużą robotę dla mnie robi tutaj enjoyment przy oglądaniu, który jest bardzo wysoki z powodu bardzo klimatycznej, pasującej oraz naprawdę bardzo dobrej muzyki i to nie tylko w tle, opening świetny pod tym względem (wizualnym zresztą również), dobre udźwiękowienie otoczenia i starć etc. Na plus również zaliczam postacie, chociaż bardzo niewiele o nich wiemy, a niektóre wręcz epizodyczne i mogłoby ich nie być, ale bardzo sympatyczne są relacje pomiędzy nimi (patrz odcinek 10) i widać, że z walki na walkę coraz lepiej się ze sobą dogadują/rozumieją, widać po prostu coraz lepsze zgranie. No klimat serii mi się podoba, jeśli napiszę, że przyjemnie mi się to ogląda to może źle zabrzmieć, ze względu na sceny gwałtów, ale naprawdę dobrze mi się to ogląda i to chyba będzie na tyle ode mnie na ten moment. Tak jak pisałem na początku, ogólnie jestem naprawdę zadowolony. Dla wielu pewnie mocny przeciętniak, ale ja oceniam na razie nieco wyżej, takie pomiędzy spoko, a dobre. Lecz na ostateczną ocenę przyjdzie poczekać na finałowy wątek walki w wiosce, który zapewne ujrzymy. Miejmy nadzieję, że ta obsuwa jest z powodu chęci dopracowania ów ostatnich odcinków. Czekam i liczę na przyjemny/udany seans.
    • Avatar
      Kamen 10.12.2018 09:46
      Re: Goblin Slayer po 10 odcinkach
      mangi

      Bitch please
  • Avatar
    A
    Saarverok 10.12.2018 00:33
    Już bieda animacja wieje – dużo ujęć z dystansu, statyczność, wygładzanie kolorów… Na szczęście fabuła trzyma poziom, odcinek za ostatnią scenę ma u mnie dużego plusika.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.12.2018 18:26
    Tygodniowa obsuwa z emisją, w przyszłym tygodniu zostanie wyemitowany recap: [link]
  • Avatar
    A
    Kamen 2.12.2018 13:41
    10+
    W następnym odcinku adaptacja 10 rozdziału z 1 tomu:
    [link]
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 1.12.2018 18:28
    ep 9
    Bardzo ładnie odwzorowana scena rozmowy Orcbolga ze Sword Maiden; spodziewałem się zminimalizowania do kilku zdań wraz z dwoma­‑trzeba kadrami ale całość fajnie pokazała uczucia i charakter SM. Nie było to idealne ale jestem zadowolony.

    Szkoda tylko, że scena bitwy w podziemiach była o wiele słabsza, niż to czego oczekiwałem(spodziewałem się czegoś przynajmniej na poziomie 7 epizodu).

    No to bajka dogoniła już mangę teraz i pytanie, czy jeszcze zekranizują bitwę we wiosce, czy pójdą dalej(tytuł następnego odcinka jest bardzo niejednoznaczny).
    • Avatar
      Kamen 1.12.2018 22:06
      Re: ep 9
      Ładna? Bez znajomości LN/mangi raczej ciężko było coś zrozumieć z tego bełkotu. W dodatku pozmieniali dialogi. Nie mam pojęcia dlaczego, bo przez to wyszło to tylko mniej zrozumiale.

      No to bajka dogoniła już mangę teraz i pytanie, czy jeszcze zekranizują bitwę we wiosce, czy pójdą dalej(tytuł następnego odcinka jest bardzo niejednoznaczny).

      Ale kogo obchodzi manga? Adaptacja idzie równo z LN, które ma 8 tomów, z czego YP wydał 5. No, nie licząc jednego odcinka, które był zaczerpnięty z 4 tomu LN, więc chyba wiadomo, co jest podstawą do adaptacji.
      • Avatar
        Nikodemsky 1.12.2018 23:14
        Re: ep 9
        Wróciłem specjalnie do mangi, żeby sprawdzić(29 rozdział) – dialog jest praktycznie taki sam, nie mam pojęcia co dla ciebie było w tym niezrozumiałe. Nie wiem jak to wygląda w porównaniu z LN ale to nie był żaden bełkot i cała rozmowa była zrozumiała, tylko trzeba było jej poświęcić minimum uwagi i słuchać, co faktycznie Sword Maiden miała do powiedzenia.

        Ale kogo obchodzi manga?

        Osoby, które są na bieżąco z mangą, a nie z LN – a trochę ich jest. Wiem, że bajka jest na podstawie nowelki(nigdy nie mówiłem inaczej, zauważ) ale przecież nie skreśla to możliwości porównywania również do mangowej adaptacji dla osób zainteresowanych. To zwykła dygresja, ot co.
        • Avatar
          Kamen 1.12.2018 23:52
          Re: ep 9
          Praktycznie to nie. W mandze i LN było to tak wyjaśnione, że raczej nie było problemu zrozumieć o co jej chodziło z tym snem itp. No i engrisz nie był taki średni jak w skrypcie CR.

          A jedna linijka była w ogóle zmieniona, ale nie wiem dlaczego:
          [link]

    • Avatar
      Sogi 9.12.2018 16:17
      Re: ep 9
      Zekranizują walkę w wiosce . Końcówka 10 epka o tym jednoznacznie świadczy. Czyli jak na razie manga z anime się mniej więcej zrównała. Masz rację co do uproszczenia walki w podziemiach . Dla kogoś kto czytał mangę wiadomo że mocno skrócili i spłycili temat. Mogło być bardziej dramatycznie ^_^ ale generalnie i tak to w miarę wyszło. Dadzą radę zmieścić wszystko z mangi w serii anime a czy ktoś popełni kiedyś drugi sezon ... kto wie skoro manga się dalej tworzy.
      • Avatar
        Kamen 9.12.2018 17:21
        Re: ep 9
        Przecież to nie jest ekranizacja tej badziewnej mangi.
        Już wcześniej wklejali historyjki z LN, drogi Watsonie.
  • Avatar
    A
    Kamen 25.11.2018 15:56
    8
    Morał tego odcinka – czasem opłaca się umrzeć.
    • Avatar
      Weiter 25.11.2018 16:21
      Re: 8
      Zacny morał Milordzie.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 17.11.2018 18:34
    ep 7
    Pierwszy odcinek, którym jestem prawdziwie usatysfakcjonowany.

     kliknij: ukryte 

    Był też piękny utwór na zakończenie odcinka wraz z klimatycznym kadrem.

    Miałem wrażenie, jakby w ogóle kto inny był odpowiedzialny za ten odcinek. W porównaniu do poprzednich, to było czyste złoto.
    • Avatar
      blob 17.11.2018 23:40
      Re: ep 7
      Tak, to był dobry odcinek i trzeba przyznać że zakończyli go mistrzowskim cliffhangerem…

      Twórcy chyba zauważyli uwagę jaką seria zwróciła (choćby w Ameryce) i chyba zaczęli się ogarniać.

      Ta seria wciąż mogłaby być lepiej zrobiona, ale widzę progres.
    • Avatar
      Impos 18.11.2018 11:59
      Re: ep 7
      Odcinek wyraźnie lepszy, niż reszta, ale bez przesady.
      Ta scena  kliknij: ukryte  była jak dla mnie ciut za długa. Aż tak bardzo mnie to nie poruszyło i jakoś nie spodziewam się, żeby  kliknij: ukryte  mogli zginąć w tej serii.
      • Avatar
        agrado 18.11.2018 19:07
        Re: ep 7
        „Ta scena… była jak dla mnie ciut za długa.”

        Docelowo miał to być ED tego odcinka z napisami końcowymi, ale wyszło jakieś zamieszanie.
        • Avatar
          Slova 18.11.2018 19:35
          Re: ep 7
          crunchy zepsuło
          • Avatar
            Kamen 18.11.2018 21:39
            Re: ep 7
            Raczej Japonia zmieniła zdanie w ostatniej chwili. Na CR były prawidłowe kredki, ale dopiero na ED.
            • Avatar
              Slova 18.11.2018 21:51
              Re: ep 7
              Nie, na CR dodali ending, którego, wg. mojej wiedzy, w TV nie było.
              • Avatar
                Kamen 18.11.2018 22:14
                Re: ep 7
                Czytaj dokładnie. Ending w CR miał pełne kredki z TV, włącznie z tytułem endingu (insert songa w tym wypadku).

                Wychodziłoby raczej na to, że studio wprowadziło jakieś zmiany przed emisją, a CR dostał starą wersję.
        • Avatar
          Impos 18.11.2018 20:00
          Re: ep 7
          To wiele tłumaczy ;)
    • Avatar
      vries 6.11.2018 20:01
      Uff… u nas całe szczęście króluje JOJO.
      Konkurencja jednak dość słaba w tym sezonie. Patrząc na inne serie z zestawienia: Ślimak, SAO, jeden z gorszych JOJO, Zombieland Saga. Meh.
      • Avatar
        Kamen 6.11.2018 20:48
        Mnie tam się GS bardziej podoba niż JoJo. Ale to głównie dlatego, że ten Part jest cienki w uszach.

        Co nie zmienia faktu, że w tym sezonie są świetne, ale mało popularne animce. Pierwszy przykład z brzegu – Golden Kamuy.

        U nas z jakiegoś powodu mało popularna jest też „świnia lecąca na dziewczyny króliczki”, chociaż na MAL­‑u licznik rośnie z każdym tygodniem.

        Ogólnie mam wrażenie, że fajniejsze serie popularne na zachodzie w tym polskim ciemnogródku się nie odnajdują. No bo jakim prawem prawie nikt nie oglądał tu Sora Yori mo Tooi Basho? Przecież to było arcydzieło w swoim gatunku, na TEUTATESA!!!
        • Avatar
          chi4ko 6.11.2018 21:58
          w swoim gatunku

          No właśnie. A ten gatunek akurat u nas popularny nie jest.
        • Avatar
          Daerian 7.11.2018 22:14
          Prawdopodobnie dlatego, że w tych okolicach więcej ludzi zdaje sobie sprawę jak przerażająco głupim pomysłem jest wysłanie nastolatek na Antarktydę.

          Przez właśnie takie serie mamy potem ludzi zamarzających w górach, bo wszystkim wydaje się, że to „takie niegroźne jak w telewizji”.
          • Avatar
            Kamen 7.11.2018 23:24
            Bredzisz jak potłuczony. Oglądałeś w ogóle tę serię?
            Bo napisałeś to tak, jakbyś sam opis przeczytał. Opisy to są akurat w 100% przypadków wzięte z tyłka.
            • Avatar
              Daerian 7.11.2018 23:40
              Oglądałem, dopóki seria nie pokazała, że zamierza na poważnie traktować pomysł bohaterki.

              Wtedy zrezygnowałem, z powodów powyższych.
              • Avatar
                Kamen 8.11.2018 11:18
                Oglądałem, dopóki seria nie pokazała, że zamierza na poważnie traktować pomysł bohaterki.

                Czyli w ogóle nie oglądałeś. To trochę jak z literaturą – jak się czegoś nie rozumie, to się za to nie zabiera.

                Co ciekawe, nie oglądałeś, ale przyjść tu i bezczelnie kłamać, to cię nie przeszkadzało. N/C

                Przez właśnie takie serie mamy potem ludzi zamarzających w górach, bo wszystkim wydaje się, że to „takie niegroźne jak w telewizji”.

                To zdanie tak mija się z prawdą, że N/C.
                • Avatar
                  Daerian 8.11.2018 20:38
                  Co ciekawe, nie oglądałeś, ale przyjść tu i bezczelnie kłamać, to cię nie przeszkadzało. N/C

                  Bezczelnie kłamać o czym? Że panie siedzą na Antarktydzie w kurteczkach lżejszych niż te jakich używa się zimą w Polsce i karmią pingwiny albo leżą sobie wieczorem na pokładzie i gapią się w niebo? Może Cię to zaskoczy, ale wiem że ta seria ma te sceny, ponieważ specjalnie się później upewniłem, czy moja wstępna ocena poziomu durnoty jakie chcą pokazać jest prawdziwa. Okazała się nawet gorsza niż sądziłem.

                  To zdanie tak mija się z prawdą, że N/C.

                  Pomijając fakt, że widać że nie czytałeś nic o wypadkach w górach ani nie rozmawiałeś z żadnym zawodowym przewodnikiem, to może.

                  Podstawowym problemem dotyczącym gór (i podobnych warunków) jest ich niedocenianie, brak szacunku i zrozumienia dla niebezpieczeństw jakie czekają na człowieka w tych warunkach. W znacznym stopniu powodowane przez powszechne ich pojmowanie poprzez popularne media, całkowicie umniejszające zagrożenie jakie te miejsca posiadają.

                  Fakt, że powyżej wspomniane przeze mnie sceny w serii zupełnie Ci nie przeszkadzały jest właśnie dowodem, że mam rację – tak przywykłeś do słodkich przedstawień owych warunków, że uważasz je za normalne.

                  Czyli w ogóle nie oglądałeś. To trochę jak z literaturą – jak się czegoś nie rozumie, to się za to nie zabiera.

                  Ubawiłeś mnie. To zdanie nie ma sensu z kilku powodów – po pierwsze, ta seria nie jest żadną złożoną historią wypełnioną alegoriami, którą trzeba jakoś specjalnie zrozumieć. Po drugie, jak człowiek ma się rozwijać, jeśli ogranicza się tylko do prostych rzeczy? No i po trzecie, skąd można wiedzieć że się czegoś nie zrozumie, póki się nie spróbuje?

                  Zero logiki.
                  • Avatar
                    Kamen 8.11.2018 23:10
                    Bezczelnie kłamać o czym?

                    Czytając twojego posta, czułem się jak podczas oglądania kolejnego bzdurnego reportażu pt. „gry komputerowe powodują agresję”. To, że w tej serii podróż na Antarktydę była ukazana jak jakaś sielanka, to jest zwyczajnie nieprawda. Nie oglądasz uważnie, oglądasz obrazki wyrwane z kontekstu i dorabiasz sobie do tego teorię. Przypomnę Ci tylko, że ta sama sytuacja miała miejsce pod Otaku ni Koi wa Muzukashii, więc nie pierwszy raz wyciągasz wnioski od czapy.

                    Może Cię to zaskoczy, ale wiem że ta seria ma te sceny, ponieważ specjalnie się później upewniłem.

                    Przeklikując odcinek? W gruncie rzeczy nie pamiętam lekkich ubranek poza jedną sceną na statku, gdzie i tak było wyraźnie podkreślone, ze ten ubiór jest nieodpowiedni.

                    Podstawowym problemem dotyczącym gór (i podobnych warunków) jest ich niedocenianie, brak szacunku i zrozumienia dla niebezpieczeństw jakie czekają na człowieka w tych warunkach. W znacznym stopniu powodowane przez powszechne ich pojmowanie poprzez popularne media, całkowicie umniejszające zagrożenie jakie te miejsca posiadają.

                    No to spoko, bo…
                     kliknij: ukryte 

                    TBH, dla mnie to nie wygląda, jakbyś obejrzał więcej niż jeden odcinek. Piszesz o rzeczach, których w tej serii nie było. Ergo, zwyczajnie kłamiesz i jeszcze się do tego przyznajesz.

                    To zdanie nie ma sensu z kilku powodów – po pierwsze, ta seria nie jest żadną złożoną historią wypełnioną alegoriami, którą trzeba jakoś specjalnie zrozumieć.

                    Oj, akurat motyw przewodni w tej serii był bardzo złożony i miał ciekawie przedstawionych kilka scen psychologiczno­‑dramatycznych. Ale nie wiesz tego, bo nie oglądałeś.
                    • Avatar
                      Daerian 8.11.2018 23:18
                      Spoiler


                      O, bardzo dobrze, to się chwali. Szkoda, że cała reszta serii na to nie wygląda i wyraźnie zaprzecza tej tezie, ale może nawet obejrzę. Który to był odcinek, żebym najpierw sprawdził tę scenę?

                      Otaku ni Koi wa Muzukashii

                      W pierwszym odcinku było to fatalnie pokazane i wyglądało paskudnie, później (jak mógłbyś wywnioskować z mojej oceny, gdybyś sprawdził co sądzę o serii) się wyraźnie poprawiło, więc była to jednorazowa niezręczność twórców.
                      • Avatar
                        Kamen 9.11.2018 00:43
                        W pierwszym odcinku było to fatalnie pokazane i wyglądało paskudnie, później (jak mógłbyś wywnioskować z mojej oceny, gdybyś sprawdził co sądzę o serii) się wyraźnie poprawiło, więc była to jednorazowa niezręczność twórców.

                        Skoro tak mówisz, to okej.

                        Który to był odcinek, żebym najpierw sprawdził tę scenę?

                        Sama scena w krótszych i dłuższych migawkach była pokazywana chyba jakieś trzy razy. Ale…

                         kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Zegarmistrz 8.11.2018 18:44
            Daer: a ten niepełnosprawny chłopiec w latach 90­‑tych nie doszedł?
            • Avatar
              Kamen 8.11.2018 23:11
              Tam historia była ogólnie bazowała na wydarzeniach autentycznych, chociaż tyczyło się to chyba tylko tej tragedii z matką na Antarktydzie.
        • Avatar
          Orzi 18.11.2018 15:24
          Sora Yori prawie nikt nie oglądał z banalnie prostego powodu – seria do dzisiaj nie ma kompletnych polskich napisów. Pierwsza tłumaczka porzuciła robienie fansubów po 6 odcinku (co i tak zajęło jej wieki), teraz to przejęła inna grupa, ale i tak zrobili napisy bodaj do 11 odcinka.
      • Avatar
        Saarverok 7.11.2018 08:34
        Kolejny dowód na to, że Amerykanom wiele w anime nie potrzeba :)
        • Avatar
          Kamen 8.11.2018 11:20
          Trochę prychłem, bo akurat w Stanach popularne są akurat te lepsze serie.

          Zobacz sobie, jaki ruch na MAL­‑u ma Seishun Buta Yarou, a jaki tutaj.
          • Avatar
            vries 8.11.2018 19:10
            To akurat zupełnie inny gatunek, więc nie ma to nic do rzeczy. Ja też tego nie oglądam, bo tego typu tytuły mnie nie interesują.
            • Avatar
              Kamen 8.11.2018 23:12
              Nie rozumiem. Post dotyczył popularności poszczególnych serii. Co do tego mają gatunki?
          • Avatar
            Saarverok 9.11.2018 08:57
            Też ciężko porównać rynek amerykański, ich tam jest jakieś 10x tyle co nas, ponadto jest to kolebka Ewendżensów, Iksmenów itede. Tak więc u nich animacja zawsze zajmowała ważne miejsce w popkulturze. U nas ci, co się załapali na Dragon Ball i coś więcej to pokolenie Hypera i Jetixa, więc też konkretna grupa wiekowa. Dopiero teraz może coś ruszy więcej, bo jest sporo źródeł, na których anime można oglądać.
      • Avatar
        Slova 10.11.2018 20:37
        >zombieland saga slaba konkurencja
        coś ty zrobił, nawet nie wiem czy masz pojęcie o czym piszesz, bo chyba nie o tym zombieland saga będącym najlepszą dotychczas serią o idolkach i analizą całego sektora popkultury w Japonii.
    • Avatar
      Maxromem 7.11.2018 10:35
      Raczej malo zaskakujace. GS jest robiony pod publiczke tak mocno, ze az glowa boli.
      • Avatar
        Kamen 8.11.2018 11:42
        Po bajce jak na razie zbytnio tego nie widać. Pierwszy odcinek – zgodzę się, to był ogólnie ten słabszy ep właśnie. Cała reszta (jak na razie)? Nie, nie i jeszcze raz nie. Jak na razie seria wygląda normalnie, bez specjalnych scen gore czy czegoś takiego.

        Seria jest popularna, bo LNka się ludziom podoba. Naprawdę nie trzeba rozumieć fizyki kwantowej, by domyślić się, że popularność książki przełoży się na popularność serialu.

        GS zresztą ma całkiem fajny pomysł na siebie. Na pewno lepszy niż Berserk, który fabularnie był taką papką i sporo rzeczy w nim leżało. Za to był bardziej widowiskowy.
        • Avatar
          Maxromem 8.11.2018 15:25
          No prosba, pierwszy odcinek to jedyny, ktory nie byl mialka, wtorna papka, ktora byle dziecko mogloby napisac po przeczytaniu kilku ksiazek. Pierwszy odcinek byl chociaz troche interesujacy. bo przedstawial zalozenia i byl niezgorzej wykonany. A potem? Gore juz prawie nie ma, zalozenia okazaly sie ciekawe tylko w teorii… Niczym to sie nie wyroznia sposrod tysiaca innych historii fantasy, jedzie po najnizszej linii oporu i na dodatek wyglada slabo. Dlaczego przyjaciolka z dziecinstwa ma przeogromne cycki i zachowuje sie jak idealna siostrzyczka? Dlaczego mamy zestaw chodzacych erpegowych stereotypow zamiast jakichs oryginalnych postaci? Czemu non­‑stop wszystko wyglada jakby dzialo sie w swiecie gry komputerowej? Dlaczego w serii o mordowaniu goblinow mielismydwa odcinki, ktore w ogole prawie tego mordu nie mialy, a zajmowaly sie nudnym gadaniem i biedna ekspozycja? Po prostu jest to dzielo tworzone pod publiczke i tyle. Wyglada to niemal jakby autor zamiast rzeczywiscie tworzyc, po prostu odhaczal rozne rzeczy z listy najbardziej popularnych tropesow ostatnich lat.

          Popularnosc LNki oczywiscie, ze zawazy na popularnosci serii, ale ten argument w ogole ma sie nijak do tego, ktory ja podalem. Mi chodzilo o konkretne cechy produkcji, a nie to, ze ma juz wczesniej ustalony fanbase. A sama LNka pewnie jest popularna dokladnie dlatego, bo zawiera w sobie ten sam zestaw elementow, ktore gawiedz lyka jak rosol – ciekawe zalozenia, fikusne panienki, gorn i mhrok (chociaz to tylko na poczatku), dobry dizajn protagonisty, cala mase meta­‑nawiazan do erpegow, itepede.

          GS mial interesujacy pomysl na fabule, ktorego w ogole nie wykorzystuje, a do tego wykonanie jest koszmarne. Zreszta, odwaznie jest porownywac fabule GSa do czegokolwiek, skoro te fabule na razie ma tylko szczatkowa i nudna.
  • Avatar
    A
    Człowiek 4.11.2018 20:16
    ?????
    Najgorsze anime w sezonie jest najpopularniejsze.

    Ludziom jednak wiele nie trzeba. Trochę krwi, cycek, tu jakiś gwałcik, tam trochę rasizmu i baja idealna.

    GS porównałbym do ostatnio popularnych patostreamów.
    • Avatar
      Weiter 4.11.2018 20:48
      Re: ?????
      Najpopularniejsze nie oznacza najlepsze. Ba jak sam napisałeś, trochę krwi, cycek, gwałcik i już taka elokwencja ja Ty została przyciągnięta do obejrzenia anime, przyczyniając się do bycia „najpopularniejszą” serią.

      Ludzie byli/są tak samo zainteresowani serią, jak ty, więc Tobie również wiele nie trzeba.

      A kwestia oceny, to już zupełnie inna sprawa i jak widać, czy to w komentarzach, czy ocenach na malu, top 1 sezonu to nie jest.

    • Avatar
      Sogi 5.11.2018 00:58
      Re: ?????
      Maruda z ciebie. Napisz tak o Berserku i poczekaj co ci ktoś odpowie ^_^ . Jeżeli jednak twierdzisz że ta seria jest najgorsza w sezonie to już mocno przeginasz że ośmielę się powiedzieć bredzisz. Rzuć tytułem – co uważasz że jest takie warte uwagi ? W tym sezonie prócz kontynuacji znanych serii nie zauważyłem żeby coś tak ciach urywało że GS miało by być podsumowane jako twoje słowa (najgorsze).
      • Avatar
        @Sogi 5.11.2018 07:36
        Re: ?????
        Wszystko w tym sezonie jest lepsze od GS.
        • Avatar
          Sogi 11.11.2018 22:27
          Re: ?????
          Argumentacja mnie przygniotła. Nie mam pytań .
      • Avatar
        Zegarmistrz 5.11.2018 08:50
        Re: ?????
        Cokolwiek by nie mówić o Berserku, którego entuzjastą raczej nie jestem, to jest on o kilka poziomów lepszą serią, niż Goblin Slayer. Goblin Slayer jest przede wszystkim totalnie pusty i nie ma niczego innego, prócz bardzo słabo zrealizowanej przemocy seksualnej. Minęło już 5 odcinków i jak na razie nie zauważyliśmy żadnego world buildingu, kreacja postaci na poziomie 12 latków grających w Warhammera, bardzo mierne sceny walki, powolna akcja…

        Naprawdę trudno wymienić jakiekolwiek cechy tej produkcji, które mogłyby być zaletami.
        • Avatar
          Grisznak 5.11.2018 11:08
          Re: ?????
          W moim odczuciu popularność GS wynika z deficytu normalnego fantasy. Przypomnij sobie, jak nas jarał Lodoss – seria nader przeciętna w sumie, ale jednak rasowe, zachodnie fantasy. Tu jest podobnie – mamy produkcję, która nie jest kolejnym rakowym isekaiem ani grą mmmo, ma względnie dorosłych bohaterów (w tym myślącego i planujacego protagonistę), a nie stado dzieci z supermocami i bonusami za głupią bohaterszczyznę (plus obowiązkowo narwany, krzyczący i nadpobudliwy szczyl), ma wreszcie tę dawkę przemocy, która czyni anime wciąż wyraźnie odmiennym od zachodnich animacji. Zwyczajnie, daje to, co ludzie na zachodzie lubią, a co relatywnie rzadko dostają.
          • Avatar
            Zegarmistrz 5.11.2018 14:53
            Re: ?????
            Tak, fantasy ogólnie jest w deficycie. Nie tylko na wschodzie, ale też na zachodzie (i chyba zawsze było). I to może dużo tłumaczyć.

            Natomiast chyba mimo wszystko nie doceniasz Lodossa. Właśnie jestem w trakcie powrotu do tej serii i jest to jednak zupełnie inna liga. Ogólnie rzecz biorąc anime, które oglądałem w przeciągu ostatnich 5 lat mogłyby się dużo od niej nauczyć. O worldbuildingu, dialogach, rozpoczęciu akcji. Widać różnice między przemysłem, a rzemiosłem.
            • Avatar
              damian 5.11.2018 16:07
              Re: ?????
              Wy takie stare chłopy i jeszcze bajeczki oglądacie? Dorośnijcie w końcu xD
              • Avatar
                Zegarmistrz 5.11.2018 16:57
                Re: ?????
                A kto bogatemu zabroni?
            • Avatar
              Grisznak 6.11.2018 07:45
              Re: ?????
              Doceniam, doceniam, ale pamiętaj, że Lodoss startował z o wiele lepszej pozycji – gdy powstawało anime, było już ileś książek, komiksów, krótko mówiąc, mieli zbudowane uniwersum, wzięte zresztą z gry RPG. GS startuje od zera – zwyczajnie nie wiemy, czy autorowi będzie się chciało tworzyć świat, czy też pójdzie jak w Berserku, każąc po prostu bohaterom sobie po nich chodzić i pokazując tylko to, co oni widzą – w końcu Miura potrzebował kilkunastu tomów, aby zacząć pokazywać perspektywę szerszą, niż widzi ją Gutts, budować jakieś realia świata, a i tak nigdy tak naprawdę się tym nie zajął.

              Taka ocena porównawcza będzie bardziej uczciwa, gdy ta seria się już jakoś rozwinie i przekonamy się, czy autor ma faktycznie jakiś większe ambicje.
          • Avatar
            Maxromem 5.11.2018 17:41
            Re: ?????
            Dobre fantasy zawsze bylo przytlaczane masa mialkich i wtornych tworow poslednich autorow. Ale to tak jak z kazdym innym gatunkiem.

            I zgadzam sie z Zegarmistrzem, Lodoss to zupelnie inna liga. Nie tylko jesli chodzi o te rzeczy, ktore wspomnial, ale przede wszystkim Lodoss wyglada milion razy lepiej. Kreska, dizajn, tla, animacja… no wszystko.

            Popularnosc GSa (co potwierdzaja np komentarza tutaj) wynika tylko i wylacznie z niskich wymagan, gornu i bycia niestandardowym (chociaz niestandardowe mial tylko zalozenia, bo po pierwszym odcinku nie ma w nim nic oryginalnego). Owszem, odcina sie on na tle fantasy, ktorymi raczyli nas japonczycy ostatnimi laty, ale jak zazwyczaj inne =/= lepsze.
        • Avatar
          Kamen 8.11.2018 11:43
          Re: ?????
          Ja bym powiedział, że na odwrót. Z drugiej strony nie śmiałbym polemizować ze zdecydowanie najgorszym recenzentem na stronie.

          Pzdr.
          • Avatar
            Zegarmistrz 8.11.2018 19:26
            Re: ?????
            Szczerze mówiąc, to naprawdę paskudnie bym się poczuł, gdybyś powiedział, że jesteś moim fanem.
            • Avatar
              Kamen 8.11.2018 23:17
              Re: ?????
              W pełni Cię rozumiem. Problem z Tanuki jest taki, że część recenzentów (chyba nawet spora) to takie trochę dziadki ze specyficznym gustem i ściśle określonym poglądem na budowę danych serii/gatunków. Udowadniasz to tutaj, podając, że powinno być to, to i to (np. worldbuilding). Ale tak się składa, że seria wcale nie musi mieć tego, tego i tego. GS jest dobry, bo ma inne podejście do niektórych rzeczy.

              Niby z tego samego powodu dobry jest Berserk, ale tego ostatniego nigdy nie uważałem za jakąś wybitną produkcję. Jest fajny, OK, ale to wszystko. W takich elementach składowych to nawet bym stawiał na GS­‑a, bo ma pomysłowe rozwiązania.

              Ale to już trochę OT. Nie chcę wchodzić w dyskusję nt. „betonu” i różnych grzeszków tej strony, bo są one doskonale znane i pewnie były dyskutowane setki razy.
              • Avatar
                Maxromem 9.11.2018 01:23
                Re: ?????
                Abstrahując już od tego, że nie masz pojęcia kim jest recenzent, to co niby w tym GSie jest takie dobre? Mówisz i mówisz, ale konkretów żadnych.
                • Avatar
                  Kamen 9.11.2018 09:05
                  Re: ?????
                  Pisałem już z dwa razy (z czego raz chyba do ciebie) to trzeci raz rozpisywał się nie będę.

                  Ale tak w skrócie to jest kilka mogących się podobać rozwiązań, m.in. te związane z osobowością MC, masą szczegółów związanych z goblinami czy pomysłowym (w zasadzie nowatorskim) wykorzystaniem przedmiotów magicznych.

                  Seria ma pomysł na siebie i potrafi go rozwijać (np. trochę prychłem, kiedy GS w zwykłej rozmowie od razy zaczął sugerować coś nt. goblinów, ot, tak przekonująco to robią). Z całością też się nie śpieszą, co w dobie skrótowców LNek po 2 odcinki na książkę się chwali.

                  No i w sumie gdzie teraz jesteśmy? Ledwo 5 odcinków, a jednak stopniowo całość się rozwija. Na tym etapie to w Berserku Guts dalej bezsensownie machał mieczem. Chociaż może to nie jest dobre porównanie, bo Berserk poza sieczką jako taką miał raczej mało do zaoferowania. Postacie były jednowymiarowe, a fabuła prosta jak konstrukcja cepa. Tymczasem tutaj masz niby banalne założenie fabularne, a jednak wokół tego autor powoli to rozwija.
                  • Avatar
                    Zegarmistrz 9.11.2018 20:34
                    Re: ?????
                    Masa szczegółów o Goblinach: gobliny są dokładnie takie same, jak w każdej grze MMO od 20 lat. Tylko, że rozmnażają się jak w hentajcach, z kobietami innych gatunków.

                    Nowatorskie magiczne przedmioty: zwoje jednorazowego użytku. Dungeons and Dragons miało je już w 1974. Town Portal z Diablo…
                  • Avatar
                    Maxromem 10.11.2018 01:32
                    Re: ?????
                    Jaka osobowość? MC to chodzący robot zaprogramowany na zabijanie goblinów. O czym Ty mówisz???

                    O magicznych przedmiotach wypowiedział się już Zegarmistrz.

                    Seria ma pomysł, ale w ogóle nie potrafi go wykorzystać. 5 odcinków to prawie połowa serii, a tępienia goblinów jakoś nie za dużo i co raz mniej spektakularnie i to wszystko wygląda. O budowaniu jakiegokolwiek napięcia już nie wspomnę… Kogo obchodzą jakieś dyskusje chodzących stereotypów o świecie, który jest kopią tysiąca innych miałkich światów fantasy? A to że z całością się nie śpieszą byłoby spoko, gdyby do tego dołożyli jakąś fabułę.

                    Naprawdę jestem pod wrażeniem tego, że tak usilnie próbujesz porównać Berserka do GSa i jakimś cudem wychodzi Ci, że Berserk to nic tylko sieczka i fabularna papka, a GS to coś lepszego. Nie mam pojęcia jakimi kryteriami trzeba by się kierować żeby dojść do takich wniosków… Berserk ma postaci jednowymiarowe i wielowymiarowe, w zależności od ich roli w fabule. GS ma bandę stworzoną według starych erpegowych formatów i stereotypów, w której postaci mażą żeby mieć jakikolwiek wymiar. W GSie nie ma postaci tak skomplikowanych jak Corkus czy Judeau, a o Casce czy Griffithie już nie ma co nawet wspominać. Po Golden Age'u jest gorzej, to prawda, ale wciąż nie aż tak dennie jak w GSie. Nie mam pojęcia co takiego ciekawego jest w postaciach z GSa, w ich relacjach, wewnętrznych dylematach czy ideologiach. GS nawet nie próbuje wejść tak głęboko w psychikę postaci. Fabuła Berserka zawiera w sobie elementy wojskowe, romantyczne, zdrady czy dojrzewania. W GSie tłuką gobliny, a i to nie zawsze. Gdzieś ta w tle jest jakiś Potężny Zły zagrażający światu, ale to jest najbardziej przerobiony motyw fantasy ever, a do tego pewnie w ogóle nieistotny dla fabuły. Nawet trauma z dzieciństwa w Berserku jest sto razy lepiej przedstawiona niż ta w GSie.

                    Nie wiem, widać, że coś Ci w Berserku nie pasuje. Mi też nie, bo po Golden Age'u jest stopniowo co raz gorzej i seria zmienia się w tę tępą rozwałkę, o której wspomniałeś, okraszoną kiepskimi zmianami w świecie przedstawionym i postaciach. Ale nawet tam przynajmniej sieczka jest jakoś ciekawie przedstawiona, a tutaj? I serio, nie obniżajmy poziomu tej dyskusji zbyt mocno i zgódźmy się, że GS oprócz sieczki nie ma i nigdy nie miał nic innego do zaoferowania. Może LNka miała, ale adaptacja na pewno nie. Nie przy 12 odcinkach i wyraźnym tworzeniu niczego więcej niż reklamy LNki/mangi.
                • Avatar
                  Kamen 9.11.2018 09:11
                  Re: ?????
                  co niby w tym GSie jest takie dobre

                  I bym zapomniał:
                  [link]
                  • Avatar
                    Wut 14.11.2018 23:36
                    Re: ?????
                    Jakie jest wytłumaczenie tego że każda potać jak tak płytka i słaba, dzięki nowatorskiemu podejściu do anime? World buildingu nie trzeba. Maszr racje. Jesli postacie/inne aspekty są dobre, chociażby walka. Odcinek w kanałach wygląda jak filler. Scrolle spoko, ale to już było i nic takiego wow. Animacje klękają, wszystko wygląda trochę jak drętwe dialogi w Skyrimie, a scenariusze papierowych RPG przecież potrafiły być ciekawe.
                  • Avatar
                    Wut 16.11.2018 23:46
                    Re: ?????
                    Co szkodzi na przeszkodzie temu, żeby postacie miały nieco bardziej skomplikowane backgroundy & osobowości? To nie ma akurat nic do formy w jakim jest przedstawiane anime, tylko jest po prostu słabe narazie.
        • Avatar
          :) 23.12.2018 15:24
          Re: ?????
          Nie obrażaj warhammera ten badziew się nie umywa do niego…
    • Avatar
      imspidermannomore 6.11.2018 15:30
      Re: ?????
      Ło jezu! Krew, gwałt, cycki a ja jeszcze nie mam oglądane!
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 3.11.2018 18:43
    ep 5
    Ciekawi mnie decyzja o zaadaptowaniu fragmentu spin­‑offa(The Brand New Day, rozdział 1) – z jednej strony jest to fajne pokazanie, że nie wszystkie żółtodzioby w uniwersum GS­‑a kończą tragicznie z rąk zielonych, z drugiej to tak beznadziejne(i wykastrowane do granic możliwości) przełożenie na ekran, że aż mi się żal zrobiło(srsly, ta przygoda świeżaków w mandze była naprawdę fajna, pouczająca i momentami nawet zabawna – tutaj odniosłem wrażenie, jakby była wciśnięta na siłę). Przy formie tego odcinka to w sumie była całkiem dobra okazja, żeby połączyć wątki ale brak przy tym jakiejkolwiek finezji.

    Wygląda też na to, że dojdziemy jednak do wątku w mieście ale z kolei pominięto kompletnie bitwę we wiosce :\
    • Avatar
      .. 4.11.2018 09:09
      Re: ep 5
      Możliwe, że przemieszają wydarzenia, bo biorąc pod uwagę adaptacje mangową,  kliknij: ukryte  idealnie nadaje się na podsumowanie i zamknięcie sezonu.
    • Avatar
      Impos 4.11.2018 11:45
      Re: ep 5
      Ciekawe… Mi się ten odcinek wydał odrobinę ciekawszy i mniej sztampowy od wcześniejszych (pewnie to kwestia braku znajomości oryginału).
      • Avatar
        Kamen 4.11.2018 16:04
        Re: ep 5
        Ja nie znam oryginału i tylko pierwszy mi się nie podobał.
        Stopniowo coraz lepiej z odcinka na odcinek.
    • Avatar
      blob 4.11.2018 23:56
      Re: ep 5
      Hmm, zastanawiałem się skąd to się wzięło, myślałem że jakiś filler. Btw ciekawe jak to zamkną. Chyba nie rozciągną wątku z Water Town na 6 epizodów…
      • Avatar
        Kamen 5.11.2018 00:16
        Re: ep 5
        Po co używać nowomowy do słów, które mają polski odpowiednik?

        LNka jest dalej od mangi i stąd właśnie jest materiał. Połowa odcinka jest z czwartego domu. Wszystko dostępne Yen Pressu.

        Swoją drogą, nie wiem po jaką cholerę każdy odcinek porównywać z książkami. Najlepsze są te autystyczne posty na reddicie. Dali fragment side story i już jakiś płacz o fillery.

        Meh.
        • Avatar
          blob 5.11.2018 20:01
          Re: ep 5
          Po co używać nowomowy do słów, które mają polski odpowiednik?


          Słucham? Nie wiem czy cię dobrze zrozumiałem, jak co to mnie popraw, ale zarzucasz mi używanie „nowomowy” po czym piszesz np. LNka? Grubo. Powszechnie używanych słów „zapożyczonych” używa się, bo ludzie od razu rozumieją o co ci chodzi. Nie mówisz bułka z ciepłą parówką tylko hot­‑dog.

          Ja akurat porównuje z mangą, bo ją czytam na bieżąco.
    • Avatar
      Sogi 5.11.2018 00:48
      Re: ep 5
      Ludzie zawsze marudzą. Mnie każde porządne fantasy daje wiele rozrywki i zadowolenia.Wiadomo że pomysly na to ostatnio są lepsze i gorsze ale Goblin Slayer na pewno nie jest przeciętny. Dark fantasy to nie jest ale aspiruje. Pamiętajcie tylko 12 ep. więc nie liczcie na cuda muszą ciąć ale lepiej tak niż jak w Overlordzie zostawia się wszystko i nad jakimś tematem który można wbić w 1 góra 2 epy drążą głupoty aż boli. SAO to inny temat a Slime to takie fun­‑tasy a nie fantasy.To już Slime wg mnie jest bardziej przecietny i sztampowy niż Goblin . SAO trochę mnie zmęczyło ale na pewno obejrzę jak już wbije się z fabułą do polowy epów. Nie narzekajcie oglądajcie bo każda dobra pozycja sama się obroni. Na ocenę przyjdzie czas.
  • Avatar
    A
    Xaven 1.11.2018 23:34
    Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
    Dobra baja jak na takie typowe fantasy. Trochę nie rozumiem ludzi, którzy to hejtują, z powodu, że to właśnie jest przeciętne fantasy. Już po pierwszym odcinku widać było, że anime nie ma zamiaru podbijać serc ludzkich i tworzyć cuda animacji. Nawet walnęli sporo CGI, żeby ludziom ostudzić głowy.
    Z konkurencją (fantasy) w tym sezonie GS przegrywa, bo Slime (TenSura) i nowe SAO wypadają naprawdę dobrze  kliknij: ukryte , mimo to Goblin Slayer nadal dużo lepszy niż zapychacze z dolnej półki (jak na przykład Conception czy Ulysses)  kliknij: ukryte 
    Btw. Lubię Orcbolga, szczędzi słowa, a jak wiadomo milczenie jest złotem.  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Maxromem 1.11.2018 23:39
      Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
      „A film that aims low should not be praised for hitting that target.”

      - Gene Siskel
      • Avatar
        Kamen 1.11.2018 23:58
        Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
        Czemu ty zawsze wyjeżdżasz z jakąś kretyńską filozofią?
        • Avatar
          Maxromem 2.11.2018 00:03
          Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
          Jaką znowu filozofią? To po prostu cytat z jednego z cenionego krytyka filmowego, który bardzo zgrabnie obrazuje moją opinię na temat cieszenia się byle czym i wymówkom w stylu „to nigdy nie maiło być czymś świetnym”.
          • Avatar
            Maxromem 2.11.2018 00:04
            Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
            Sorry, skasowałem część komentarz i nie poprawiłem reszty zdania, wyszło niegramatycznie mocno.
          • Avatar
            Kamen 4.11.2018 16:20
            Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
            To po prostu cytat.

            Cytat pachnący jakimś tępym elitaryzmem. Poza tym nie lubię przypisywania filmom jakichś wartości twórczych, bo to zwykła, tępa rozrywka dla mas.

            Rozrywka ma to do siebie, że musi ciekawić. Żeby zaciekawić, trzeba trafić w grupę odbiorców. Jednak twierdzenie, że to już nie jest sztuka, jest tak błędne, że aż się nie chce wyjaśniać.

            Przykładowo, ile masz głupich bajek z haremami i magicznymi szkołami? Ile masz „isekajów”? Tysiąc pięćset sto dziewięćset. O ilu się mówi? O zaledwie kilku, które się wyróżniają.

            W każdym razie każda dobra bajka (precyzując – dobra w swojej kategorii) musi się czymś wyróżniać. I ja bym powiedział, że GS ten warunek jak najbardziej spełnia. Tu nie chodzi nawet o jakieś „mhroczne” sceny czy „kref”, tylko o zastosowane rozwiązania. Z takich fajnych dodatków mógłbym wymienić na tę chwilę przynajmniej cztery:

            1) Sam pomysł na fabułę skupioną wokół zarzynania słabych potworów to coś świeżego (osobiście nie spotkałem się dotychczas z niczym takim). Poza tym wykonanie tego wątku (ilość szczegółowych dotyczących goblinów itp.) stoi na wysokim poziomie.
            2) Ciekawie zrobioną postać głównego bohatera.
            3) Pomysłowe wykorzystanie czarów w walkach (to trochę jak sesje RPG, gdzie uzdolniony mag nagina zasady).
            4) To już smaczek, który może nie wszyscy zauważyli – postacie nie mają imion. Ogólnie to są bezimienne z trywialnego powodu – autor po prostu nie mógł wymyślić ciekawych nazw. Ale jednak to takie nietypowe rozwiązanie.

            Odnosząc się jednak znowu do cytatu – przy Goblinie można się już czepiać tego absurdalnego założenia w pierwszym odcinku. To fakt. Problem w tym, że to nie ma żadnego znaczenia, bo seria nie oscyluje wokół budowy/mechaniki świata przedstawionego, więc w zasadzie o tym się szybko zapomina. Reasumując, w swojej kategorii jest po prostu dobra.

            Gdyby tak rozbierać na pierwsze czynniki każdą serię, to połowę trzeba by wyrzucić do kosza. A drugiej połowy, czyli tych „dobrze” wykonanych filmów, nie dałoby się oglądać. Nie wiem, jak to się dzieje, ale nigdy nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w oczach krytyków im dany film jest nudniejszy, tym bardziej doceniany. Jednak te filmy nie posiadają najważniejszego elementu, dla które powstały – rozrywki.

            I to jest po prostu słabe.
            • Avatar
              Maxromem 4.11.2018 19:53
              Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
              Po pierwsze i najważniejsze, przytoczyłem ten cytat bezpośrednio jako odpowiedź do tego co napisał Xaven, czyli (parafrazując) „to taki przeciętniak, twórcy się nawet nie starali, ale nie powinno się tego hejotwać, bo tak miało być”.

              To, że Ty widzisz w filmach tylko i wyłącznie tępą rozrywkę nie znaczy, że tak właśnie jest. Swoim tokiem rozumowania kompletnie negujesz istnienie filmów z przesłaniem, „głębokich”, dających do myślenia, etc. A takie jak najbardziej istnieją, jest ich całkiem sporo, nawet wśród anime.

              Ja bym powiedział, że coś rozrywkowego musi przede wszystkim bawić, niekoniecznie ciekawić, ale to już kłócenie się o drobiazgi. Ale z kolei wstrzelenie się w grupę odbiorców jest raczej proste niż trudne. Jeżeli coś ma być niszowe, to samo przez się musi zawierać elementy interesujące daną niszową grupę odbiorców, więc trafienie w takie gusta nie powinno być trudne dla kogoś, kto zna tę grupę. Natomiast żeby wstrzelić się w gusta ogólne, wystarczy prześledzić jakie produkcje są najbardziej popularne ostatnimi czasy i masz. Przecież sukces GSa (bo odnosi on sukces) mógł przewidzieć każdy głupi z samych trailerów. Tak samo łatwo można ocenić, które serie będą najbardziej popularne każdego sezonu, wystarczy tylko odrobina obycia. Tak więc trafienie w grupę odbiorców to naprawdę żadna sztuka, wystarczy tylko orientować się w temacie. A to czy seria będzie się rzeczywiście podobać i czy przetrwa próbę czasu zweryfikuje już jej wykonanie.

              Założenia GSa owszem, są w miarę intrygujące i oryginalne, ale w zderzeniu z rzeczywistością mocno tracą. Twórca zdecydowanie nie przemyślał wielu aspektów swojego świata przedstawionego, a poza tym samo wykonanie jest po prostu kiepskie. I w tym momencie to czy założenia były ciekawe, czy nie, nie ma już żadnego znaczenia.

              Kierując się słowami Theodore'a Sturgeona, można się pokusić o stwierdzenie, że nawet 90% serii są bezwartościowe i tylko te najlepsze 10% procent są warte uwagi. Tylko to czy coś jest „dobre” czy „słabe” zależy tylko i wyłącznie od odbiorcy i jego osobistych standardów. Nie którym wystarczy pod nos podłożyć byle co i będą zadowoleni. Innym nie będzie się podobać nic co nie spełniałoby ich najbardziej wygórowanych oczekiwań. Niektórzy nie zastanawiają się dlaczego tak naprawdę podoba im się dana seria, a inni spędzają kupę czasu na analizowaniu poszczególnych części składowych danego dzieła. To nie jest nic nadzwyczajnego, to są po prostu różne gusta.

              A co do uwagi o krytykach, to wcale nie masz racji. Wystarczy poczytać wspomnianego przez mnie Gene'a Siskela albo Rogera Eberta by zmienić zdanie.
    • Avatar
      Kamen 1.11.2018 23:59
      Re: Goblin... Goblin? Goblin?! Goblin! Goblin!!! Goblin arghhh~~
      Trochę nie rozumiem ludzi, którzy to hejtują, z powodu, że to właśnie jest przeciętne fantasy.

      Skoro już przy tym jesteśmy, to podepnę się – z tego samego powodu nie rozumiem ludzi, którzy gloryfikują Berserka.

      Podobnie jak GS, to tylko przeciętny fantasy. Bardzo przeciętne.
  • Avatar
    A
    Maxromem 31.10.2018 22:16
    Niestety, nawet przy dobrych chęciach szkoda na to czasu. Okazuje się, że seria jednak kompletnie nie potrafi trzymać w napięciu i pierwszy odcinek był po prostu mylący. Już nawet nie ma porządnej sieczki. A całości dopełniła kretyńska scena ze zwojem, która nie dość, że nie trzyma się żadnych praw fizyki, to jeszcze łamie podstawową zasadę tzw. „Vancian Magic”, czyli systemu na którym bazuje magia w świecie GS. Jak już kalkować z erpegów to po całości….
    • Avatar
      Nikodemsky 31.10.2018 23:30
      A całości dopełniła kretyńska scena ze zwojem

      Nie wiem jak w nowelce ale w mandze zostało to przedstawione całkiem nieźle, reżyser widocznie nie zrozumiał tej sceny i jak powinna wyglądać.

      podstawową zasadę tzw. „Vancian Magic”

      Którą?

      Już nawet nie ma porządnej sieczki.

      „Sieczki” nie zabraknie w przyszłości ale nie spodziewaj się bezmyślnego tłuczenia w stylu Berserka(tj. jeśli masz zamiar obejrzeć bajkę do końca) –  kliknij: ukryte .
      • Avatar
        Maxromem 1.11.2018 00:54
        To, że każdy czar ma konkretne działanie.

        1/3 serii już za nami, twórcy już zaprzepaścili szansę na zrobienie z tego czegoś ponad przeciętnego w swojej klasie, bo poświęcali czas na nudne pitu­‑pitu i totalnie stonowali poziom brutalności. Po za tym, to się nie umywa do którejkolwiek z sieczek z Berserka, nawet tych z późniejszej, dużo gorszej części. Tam przynajmniej jest konkretna fabułą i te walki mają jakiś cel, a tutaj? Po za nieciekawą zabawą z nerdowo­‑erpegową metą nic nie ma.
        • Avatar
          Akawashi 1.11.2018 01:14
          O ta, z tą wodą to jakiś żart. Równie dobrze mógłby księżyc przyzwać. Jeszcze jakby ta woda była tam zapieczętowana… No ale od początku logiki tutaj brakowało.
          • Avatar
            Maxromem 1.11.2018 01:23
            Jakby przyzwał księżyc to przynajmniej byłoby ciekawiej :D
            • Avatar
              Akawashi 1.11.2018 01:44
              No nie wiem. W takim Naruto planety przyzywali, a imo najzwyklejsze techniki były najciekawsze.
        • Avatar
          Kamen 1.11.2018 01:23
          *Poza (ciągle powtarzasz ten durny błąd, więc trochę ogaru).

          Tam przynajmniej jest konkretna fabułą i te walki mają jakiś cel, a tutaj? Po za nieciekawą zabawą z nerdowo­‑erpegową metą nic nie ma.

          Berek miał fabułę na tym etapie? Nie przypominam sobie. To jednak dość dziwny zarzut, skoro ledwo w ogóle postacie przedstawili. Już nie przesadzaj, bo wybrzydzasz pan, że ja nie wiem, a na podstawach ortografii, to już wykładasz się jak dziecko.

          Fabuła, z tego, co zorientowałem się na reddicie, jest. Bodajże od drugiego lub trzeciego tomu, bo z pierwszego zrobili sobie wprowadzenie i jakoś trudno mi dostrzegać w tym problem.
          • Avatar
            Maxromem 1.11.2018 01:40
            Meh, jak człowiek nie pisze na co dzień po polsku to o takich rzeczach szybko się zapomina.

            POZA tym, Berserk jak najbardziej miał już fabułę w 1/3 swojej serii.
        • Avatar
          Nikodemsky 1.11.2018 01:40
          To, że każdy czar ma konkretne działanie.

          No przecież wszystko się zgadza – to był zwój portalu, GS poprosił tylko czarownicę, żeby kierował na dno morza. Gdzie w tym łamanie zasady konkretnego działania?

          Po za tym, to się nie umywa do którejkolwiek z sieczek z Berserka, nawet tych z późniejszej, dużo gorszej części.

          Berserk jest klasą samą w sobie i to należy brać na poprawkę, to raz. Dwa – „sieczka” w mandze GS­‑a jest o wiele bardziej wyrazista i w odróżnieniu od Berserka czytelnik ma szansę zrozumieć, co faktycznie się dzieje w danym kadrze.

          Bajka to niestety zupełnie inna para kaloszy i jej akurat bronić nie będę – wcześniej się rozpisywałem co z nią jest nie tak.

          i te walki mają jakiś cel, a tutaj?

          Większość tak ale też nie wszystkie. Wynika to siłą rzeczy z przekleństwa, które rzucono na Gutsa ale to nie jest tak, że każda pojedyncza walka ma jakiś wyższy cel.

          1/3 serii już za nami, twórcy już zaprzepaścili szansę na zrobienie z tego czegoś ponad przeciętnego w swojej klasie

          Oglądając bajkę na bieżąco mam wrażenie, że nigdy nie mieli takiego zamiaru.
          ________________________

          Berserk vs GS

          W czym natomiast GS jest lepszy od Berserka – Orcbolg planuje swoje działania, nigdy nie biegnie bezsensownie w szarżę. Guts jest silnym i dobrym wojownikiem ale często rzuca się na ślepo i przeciwdziałania stosuje na bieżąco, jak jest już do tego zmuszony – niestety same jego przemyślenia są „zbyt długie”, aby mieściły się w granicach dynamicznego ferworu walki, nierzadko zbijają imersję u czytelnika. Orcbolg z kolei tłumaczy wszystko albo przed zadaniem albo w dłuższej przerwie pomiędzy walkami w gniazdach zielonych. Nie niszczy to w żaden sposób ciągłości zdarzeń i czytelnik wie, czego się spodziewać po jego działaniach.

          Oczywiście mówię tutaj cały czas o mandze – i żeby nie było, nie mówię, że GS jest jednoznacznie lepszy od Berserka, bo to byłaby po prostu nieprawda.
          • Avatar
            Maxromem 1.11.2018 01:57
            No właśnie nie zgadza się. W drużynie jest mag i szaman i obydwoje są zdziwieni tym działaniem. Więc albo się kompletnie nie znają na swojej dziedzinie, albo GS użył czaru nie tak jak ten powinien działać.

            Niestety, mangi GS czytałem tylko kilka rozdziałów, więc nie mam jak o niej dyskutować.

            No i w ostatnim punkcie jest pies pogrzebany – widać, że jest to seria robiona trochę na pół gwizdka, pewnie by poszerzyć grono odbiorców mangi i zarobić nieco grosza, bo zdaje się być popularna. Tylko czemu się męczyć z oglądaniem tego? Na Netflixie właśnie wyszedł drugi sezon Castlevanii, w której jest i sieczka, i ciekawe postaci, i piękne tła (kolejny problem z GSem), i wszystko czego można było chcieć od dark fantasy. Jest nawet bezpośrednio wzorowana na grze, chociaż tutaj wzorowali się na fabule (chyba, bo w sumie nigdy nie grałem), a nie na wciskaniu mechaniki i terminologii w świat przedstawiony.
            • Avatar
              Nikodemsky 1.11.2018 02:08
              No właśnie nie zgadza się. W drużynie jest mag i szaman i obydwoje są zdziwieni tym działaniem.

              Bo to był po prostu przykład nieszablonowego myślenia i wykorzystania potencjału czaru :)
              • Avatar
                Maxromem 1.11.2018 02:16
                No wiem, ale to nie w tym systemie :D

                O, a jakby ten krasnolud zamiast ciskać kamyczkami (co było trochę żałosne i trochę śmieszne) mógłby tak ukruszyć ziemię pod ogrem? Z powalonym łatwiej by im poszło. Szkoda, że niestandardowego myślenia starczyło tylko na GSa :'(
          • Avatar
            Akawashi 1.11.2018 03:38
            No przecież wszystko się zgadza – to był zwój portalu, GS poprosił tylko czarownicę, żeby kierował na dno morza. Gdzie w tym łamanie zasady konkretnego działania?


            Nie mając z nią kontaktu? Gdzie tu logika.
            • Avatar
              Nikodemsky 1.11.2018 12:08
              Nie mając z nią kontaktu? Gdzie tu logika.

              Nie mając kontaktu z kim/czym? No nie bardzo rozumiem pytanie.
              • Avatar
                Akawashi 1.11.2018 16:38
                A sorka. Wodę miałem w głowie.
                • Avatar
                  Nikodemsky 1.11.2018 17:08
                  Jeśli chodzi o miejsce docelowe, to jak mniemam czarownica mogła je ustalić przy pomocy jakichś współrzędnych – raczej nie musiała mieć z nim bezpośrednio kontaktu.

                  Natomiast jeśli chodzi o wodę wylewającą się z portalu – ciężko powiedzieć na ile to sensowne, jako iż nigdzie nie zostało określone na jakiej zasadzie działa zaklęcie portalu. To nie musi być 1:1 z systemów jak to kolega wcześniej określił opartych o „Vancian Magic”.

                  GS to dzieło inspirowane m.in. pewnymi systemami gier rpg ale nie widzę powodu, dla którego musiałoby się ich twardo trzymać. Zakładając, że odnosisz się do tej kwestii.
                  • Avatar
                    Akawashi 1.11.2018 18:00
                    GS to dzieło inspirowane m.in. pewnymi systemami gier rpg ale nie widzę powodu, dla którego musiałoby się ich twardo trzymać. Zakładając, że odnosisz się do tej kwestii.


                    Ba, byłoby o wiele lepiej, jakby się ich nie trzymało też w innych kwestiach. Bo tandetne to w wielu aspektach, ale to Maxromem już o tym pisał.

                    Natomiast jeśli chodzi o wodę wylewającą się z portalu – ciężko powiedzieć na ile to sensowne, jako iż nigdzie nie zostało określone na jakiej zasadzie działa zaklęcie portalu. To nie musi być 1:1 z systemów jak to kolega wcześniej określił opartych o „Vancian Magic”.


                    Generalnie jeśli woda, miałaby być zapieczętowana, to dałoby się nałożyć uwarunkowania, żeby spełniało to ową zasadę. Można by się co najwyżej czepiać wyjaśnienia dotyczącego czystej fizyki. Tak btw. ta zasada nie istnieje bo tak, tylko dla utrzymania siły zaklęć konsekwentnie do ich poziomu/potrzebnego wysiłku/kosztu.

                    Jeśli chodzi o miejsce docelowe, to jak mniemam czarownica mogła je ustalić przy pomocy jakichś współrzędnych – raczej nie musiała mieć z nim bezpośrednio kontaktu.


                    I tu się wszystko psuje. Takie coś tworzy mnóstwo problemów dla świata przedstawionego, poczynając od sensu istnienia większości czarów, po wręcz paradoks w gospodarce świata, a zapewne (bo w sumie nic nie wiadomo póki co) nachodząc też na założenia świata.

                    Koleś pracuje za grosze, co już nie raz zostało powiedziane. Jest w stanie kupić zwój teleportacji, który może zostać użyty na wszystkim bez potrzeby nawet chociażby widzenia tego czegoś. Akurat tu bym jeszcze pojechał autora, bo wykorzystanie wody w ten sposób ma jeden (nie tylko) szkopuł. Jeśli po teleportacji owa rzecz miałaby zachowywać działające na nią siły, to tym zaklęciem ktoś walnięty psychicznie mógłby zniszczyć bez problemu planetę. Dinozaury w grobach się przewracają. Można dodać jeszcze jakieś kreatywne zabawy, jak teleportowanie czyjegoś serca…

                    Generalnie gdyby nie to, że GS próbuje być poważny, to by mi to pewnie nie przeszkadzało. Ale to naprawdę z każdym odcinkiem stacza się coraz niżej.
                    • Avatar
                      Nikodemsky 1.11.2018 18:40
                      Nie wiem na ile uważnie oglądałeś bajkę ale towarzysze GSa wspominali, że zwoje są czymś rzadkim i drogim. Orcbolg pracuje za grosze ale przyjmuje zadania praktycznie hurtowo. Pracuje też od kilkunastu lat, sprzęt ma nakupowany(choć często też go zmienia, jak sam wspominał), więc może odłożyć grosza. Czarownica to też koleżanka po fachu i widać, że darzy Orcbolga wielkim szacunkiem, więc mogła puścić tego scrolla nieco taniej.

                      I tu się wszystko psuje. Takie coś tworzy mnóstwo problemów dla świata przedstawionego, poczynając od sensu istnienia większości czarów, po wręcz paradoks w gospodarce świata, a zapewne (bo w sumie nic nie wiadomo póki co) nachodząc też na założenia świata.

                      Dalej nie rozumiem do czego pijesz – dlaczego mag nie mógłby ustalić miejsca docelowego dla zwoju portalu? W wielu grach, systemach rpg itd. jest to możliwe, oczywiście zabiera to sporo zasobów many/magii(czy czegokolwiek dany twór używa) ale jest to jak najbardziej możliwe. Tylko niektóre systemy ograniczają się do tworzenia miejsc docelowych na podstawie miejsc, w których się było lub konkretnych miejsc, które na to pozwalają(dajmy na to skupiska energii lub miejsca dużego przepływu magii).

                      Dwa – jakie problemy w świecie przedstawionym miałoby to tworzyć, konkretnie?

                      Wylewająca się woda z portalu może być wytłumaczona w prosty sposób – portale w GSie mogą działać na zasadzie tworzenia wyrwy pomiędzy miejscami, a nie portalu odgradzającego drugiej strony jakimś lustrem magicznym.
                      • Avatar
                        Akawashi 1.11.2018 20:06
                        Nie wiem na ile uważnie oglądałeś bajkę ale towarzysze GSa wspominali, że zwoje są czymś rzadkim i drogim. Orcbolg pracuje za grosze ale przyjmuje zadania praktycznie hurtowo. Pracuje też od kilkunastu lat, sprzęt ma nakupowany(choć często też go zmienia, jak sam wspominał), więc może odłożyć grosza. Czarownica to też koleżanka po fachu i widać, że darzy Orcbolga wielkim szacunkiem, więc mogła puścić tego scrolla nieco taniej.


                        W takim razie nie kupuję tego już w ogóle. Na dodatek jeśli ma dużo sprzętu, to więcej kosztuje go jego konserwacja, poza tym zabiera na wyprawy przedmioty jednorazowego użytku. Więc zapewne dostaje mniej więcej tyle zapłaty, co wykorzystuje na kolejną misję. Pamiętam jeszcze, że jakieś słabiaki stwierdziły, że mają lepszą zbroję. To się w ogóle kupy nie trzyma. Druga sprawa. Jeśli był pewien skuteczności, musiał już wcześniej z tego korzystać. Trzecia. Po co nabywać to, żeby pozbyć się jednego gniazda, skoro już setki razy zrobił to taniej? A no tak. Bo autor chciał się popisać. To jest takie głupie. Dzięki, że dobiłeś mi to show. To jest jak Ousama Game w świecie fantasy.

                        Dalej nie rozumiem do czego pijesz – dlaczego mag nie mógłby ustalić miejsca docelowego dla zwoju portalu? W wielu grach, systemach rpg itd. jest to możliwe, oczywiście zabiera to sporo zasobów many/magii(czy czegokolwiek dany twór używa) ale jest to jak najbardziej możliwe. Tylko niektóre systemy ograniczają się do tworzenia miejsc docelowych na podstawie miejsc, w których się było lub konkretnych miejsc, które na to pozwalają(dajmy na to skupiska energii lub miejsca dużego przepływu magii).


                        Co żeś się tak przyczepił do gier. W grach z goblina, który bił Cię mieczem, wypada Ci sierp, często ekwipunek jest zawsze w perfekcyjnym stanie i jest wiele innych głupotek, które są po prostu uproszczeniem, żebyś miał przyjemność z grania, a nie odczuwał frustrację, albo żeby Cię to wybijało z wczucia się w fabułę. To inne medium. Podaj mi w jaki sposób, ma to być spójne, a nie że w jakiejś grze tak można lub nie.

                        Dwa – jakie problemy w świecie przedstawionym miałoby to tworzyć, konkretnie?


                        Przecież napisałem. Po co Ci ofensywny czar, skoro możesz coś przeteleportować. Chociażby kula ognia – przeteleportuj lawę z wulkanu. Po co Ci defensywny czar, skoro możesz przeteleportować jakiś mur. Nie widzę powodu czemu czarodziejka miałaby korzystać z innych zaklęć (może poza wzmacniającymi). Druga to ekonomia, zwój – zwojem, teleportacja musiałaby kosztować dużo, dużo więcej niż większość innych czarów. Inaczej po co ktoś miałby kupować inne. Także jeśli same zwoje są drogie (to jeszcze gorzej btw.) i do tego dodasz teleportację, to nie zdziwiłbym się jakby to kosztowało tyle co jakiś zamek.

                        Wylewająca się woda z portalu może być wytłumaczona w prosty sposób – portale w GSie mogą działać na zasadzie tworzenia wyrwy pomiędzy miejscami, a nie portalu odgradzającego drugiej strony jakimś lustrem magicznym.


                        Do czego to się odnosi? Nie zmienia to w ogóle mojego zarzutu. O tu proszę bardzo:

                        Jeśli po teleportacji owa rzecz miałaby zachowywać działające na nią siły, to tym zaklęciem ktoś walnięty psychicznie mógłby zniszczyć bez problemu planetę. Dinozaury w grobach się przewracają. Można dodać jeszcze jakieś kreatywne zabawy, jak teleportowanie czyjegoś serca…
                        • Avatar
                          Nikodemsky 1.11.2018 20:35
                          W takim razie nie kupuję tego już w ogóle. Na dodatek jeśli ma dużo sprzętu, to więcej kosztuje go jego konserwacja, poza tym zabiera na wyprawy przedmioty jednorazowego użytku. Więc zapewne dostaje mniej więcej tyle zapłaty, co wykorzystuje na kolejną misję.

                          Planowanie w GSie to jedna z jego najmocniejszych stron. To powie ci każdy ogarnięty weteran gier fabularnych.

                          Zapłata zależy od zlecenia – jeśli są to małe, przywioskowe gniazda to faktycznie może je robić za kilka groszy ale na większe(dajmy na to starożytne ruiny nieznanej konstrukcji) wynagrodzenie stosownie się powiększa. Gildia nakłada odgórne minimum, więc to nie jest tak, że przychodzi wieśniak ze srebrnikiem i żąda, żeby pozbyć się gobów.

                          Pamiętam jeszcze, że jakieś słabiaki stwierdziły, że mają lepszą zbroję. To się w ogóle kupy nie trzyma.

                          Żółtodzioby nie mają zielonego pojęcia, dlaczego GS nosi, to co nosi. Bajka raczej nie zahaczy o tę kwestię, bo była przedstawiona w spin­‑offie „Year One” ale sporo kosztowało Orcbolga, żeby doszedł do momentu, w którym się znajduje. Próbował wcześniej cięższej zbroi i innego ekwipunku – to wszystko, co ma przy sobie jest optymalnym uzbrojeniem przeciw zielonym(chociaż nie do końca przekonuje mnie zamknięty hełm ale to już jest oddzielna kwestia). Zresztą częściowo nawet wspominał o tym krasnolud w bodajże 3 odcinku.

                          To jak najbardziej ma sens – skórzana zbroja przeplatana metalowymi częściami, aby zachować mobilność oraz pod tym kolczuga, żeby nie wyłapał przypadkowej kosy. Krótki miecz, bo długim nie mógłby wymachiwać w jaskiniach. Magiczny również nie jest, bo przy walkach na ilość to zwyczajnie się nie kalkuluje. Mała tarcza również pozwala na większy manewr przy zachowaniu pełnego pola widzenia.

                          O przedmiotach jednorazowych nie będę się rozpisywał, bo to trwałoby zbyt długo, podlinkuję tylko kadr: [link]

                          Po co nabywać to, żeby pozbyć się jednego gniazda, skoro już setki razy zrobił to taniej?

                          Żadne gniazdo nie jest takie samo(umiejscowienie/układ korytarzy/liczba zielonych itd.) i nie wszędzie da się zastosować te same taktyki. To było jego koło ratunkowe na czarną godzinę.

                          A no tak. Bo autor chciał się popisać. To jest takie głupie. Dzięki, że dobiłeś mi to show. To jest jak Ousama Game w świecie fantasy.

                          Zwyczajnie przesadzasz.
                          • Avatar
                            Akawashi 1.11.2018 21:19
                            Zwyczajnie nie znam mangi i jak zawsze, nie obchodzi mnie co w niej jest. Oczekuję spójności od anime.

                            Żadne gniazdo nie jest takie samo(umiejscowienie/układ korytarzy/liczba zielonych itd.) i nie wszędzie da się zastosować te same taktyki. To było jego koło ratunkowe na czarną godzinę.


                            Z tego co powiedział i było pokazane, można wywnioskować, że nie nosił zwoju cały czas, tylko nabył go przed wyprawą i postanowił, że użyje go na gnieździe. Zanim nawet je zobaczył.

                            Żółtodzioby nie mają zielonego pojęcia, dlaczego GS nosi, to co nosi. Bajka raczej nie zahaczy o tę kwestię, bo była przedstawiona w spin­‑offie „Year One” ale sporo kosztowało Orcbolga, żeby doszedł do momentu, w którym się znajduje. Próbował wcześniej cięższej zbroi i innego ekwipunku – to wszystko, co ma przy sobie jest optymalnym uzbrojeniem przeciw zielonym(chociaż nie do końca przekonuje mnie zamknięty hełm ale to już jest oddzielna kwestia). Zresztą częściowo nawet wspominał o tym krasnolud w bodajże 3 odcinku.

                            To jak najbardziej ma sens – skórzana zbroja przeplatana metalowymi częściami, aby zachować mobilność oraz pod tym kolczuga, żeby nie wyłapał przypadkowej kosy. Krótki miecz, bo długim nie mógłby wymachiwać w jaskiniach. Magiczny również nie jest, bo przy walkach na ilość to zwyczajnie się nie kalkuluje. Mała tarcza również pozwala na większy manewr przy zachowaniu pełnego pola widzenia.


                            Rozumiem, że jego metoda walki opiera się o mobilność, ale tu nie chodzi o to, że nie ma pełnej płytówki, tylko o jakość zbroi. Inaczej nie rozumiem w ogóle, co autor próbuje tu tworzyć.

                            Planowanie w GSie to jedna z jego najmocniejszych stron. To powie ci każdy ogarnięty weteran gier fabularnych.


                            Nie zaprzeczam temu (skoro innych mocnych stron nie ma heh), ale nie ma to nic wspólnego z tym co mi przeszkadza.

                            Zapłata zależy od zlecenia – jeśli są to małe, przywioskowe gniazda to faktycznie może je robić za kilka groszy ale na większe(dajmy na to starożytne ruiny nieznanej konstrukcji) wynagrodzenie stosownie się powiększa. Gildia nakłada odgórne minimum, więc to nie jest tak, że przychodzi wieśniak ze srebrnikiem i żąda, żeby pozbyć się gobów.


                            Tylko o te drugie konkuruje z innymi poszukiwaczami.

                            Co do Ousamy, jak najbardziej podobieństwa są. Brak logiki w podstawowych aspektach serii, sieczka oraz w pierwszym epie bohaterowie byli tak samo idiotycznie przedstawieni.
                            • Avatar
                              Nikodemsky 1.11.2018 22:38
                              Zwyczajnie nie znam mangi i jak zawsze, nie obchodzi mnie co w niej jest. Oczekuję spójności od anime.

                              Niestety bajka może pominąć wiele istotnych kwestii ale to nie jest problem wyłącznie GS­‑a. Nie mniej ten wymóg akurat rozumiem.

                              Z tego co powiedział i było pokazane, można wywnioskować, że nie nosił zwoju cały czas, tylko nabył go przed wyprawą i postanowił, że użyje go na gnieździe. Zanim nawet je zobaczył.

                              Czarodziejka zagaiła pristkę mówiąc, że „GS kiedyś poprosił ją o bardzo dziwną rzecz”. To było w bajce.

                              Rozumiem, że jego metoda walki opiera się o mobilność, ale tu nie chodzi o to, że nie ma pełnej płytówki, tylko o jakość zbroi. Inaczej nie rozumiem w ogóle, co autor próbuje tu tworzyć.

                              Jakość jest wystarczająca. Po prostu żółtodzioby widząc GS­‑a wielokrotnie w tej samej, potłuczonej często zbroi myślą, że nosi na sobie szmelc i szkoda mu pieniędzy na cokolwiek lepszego. Brzydko mówiąc – żal im dupę ściska.

                              Autor próbuje pokazać jak widzą go inni koledzy z fachu. Zauważ, że żaden z doświadczonych awanturników(silverzy i wyżej) nie zwraca uwagi na jego ekwipunek, tylko po prostu gardzą nim samym.

                              Tylko o te drugie konkuruje z innymi poszukiwaczami.

                              Questów na goby nie bierze praktycznie nikt, oprócz samego GS­‑a i innych, początkujących podróżników. Prawdę mówiąc GS nie ma w swoim fachu praktycznie żadnej konkurencji, zleceń na goby jest zawsze za dużo.

                              Co do Ousamy, jak najbardziej podobieństwa są. Brak logiki w podstawowych aspektach serii, sieczka oraz w pierwszym epie bohaterowie byli tak samo idiotycznie przedstawieni.

                              Nie oglądałem Ousamy. Co do reszty – szczerze nie mam ochoty się odnosić do tych zarzutów, zwłaszcza że za bajka nie jest jakoś wybitna.
                              • Avatar
                                Akawashi 1.11.2018 22:55
                                Czarodziejka zagaiła pristkę mówiąc, że „GS kiedyś poprosił ją o bardzo dziwną rzecz”. To było w bajce.


                                I jest pokazane jak za plecami głównej bohaterki daje zwój GS'owi.


                                Questów na goby nie bierze praktycznie nikt, oprócz samego GS­‑a i innych, początkujących podróżników. Prawdę mówiąc GS nie ma w swoim fachu praktycznie żadnej konkurencji, zleceń na goby jest zawsze za dużo.


                                Pani rozdająca questy mówiła, że nikt nie weźmie misji, którą wieśniak zlecił ze względu na zapłatę, a nie to, że to gobliny.

                                Autor próbuje pokazać jak widzą go inni koledzy z fachu. Zauważ, że żaden z doświadczonych awanturników(silverzy i wyżej) nie zwraca uwagi na jego ekwipunek, tylko po prostu gardzą nim samym.


                                To już nudne się robi, ile autor próbuje wcisnąć, jakie to nowicjusze głópi som i śe nie znajom. Tu już była dyskusja jaki sens ma takie podejście w świecie, gdzie zagrożenie czyha zaraz po wyjściu z wioski, a i w niej samej, jak potwory zaatakują.

                                Nie oglądałem Ousamy. Co do reszty – szczerze nie mam ochoty się odnosić do tych zarzutów, zwłaszcza że za bajka nie jest jakoś wybitna.


                                Ok, rozumiem.
                          • Avatar
                            Tassadar 2.11.2018 09:44
                            chociaż nie do końca przekonuje mnie zamknięty hełm ale to już jest oddzielna kwestia


                            To pozornie tylko i wyłącznie kwestia fabularna, mająca na celu zamaskowanie twarzy GS­‑a, ale jak się nad tym zastanowić, to wybór nie jest najgorszy. W ciemności, przy niskim wzroście i przebiegłości goblinów, najgroźniejsze są ciosy w kark/szyję, więc wiele bardziej wygodnych, oferujących lepsze widzenie/słyszenie hełmów nie daje równie dobrej osłony (jakikolwiek kapalin albo jemu podobne rozwiązania odpadają z miejsca).

                            Sam najpewniej zdecydowałbym się na barbutę, w której łatwo byłoby zorganizować kratownicę z kolczugą w okolicach uszu, dla poprawy orientacji. Wycięcie na twarz daje w niej większe pole widzenia, i choć odsłania część głowy, to jest to przód, który jest najmniej podatny na ciosy z zaskoczenia.

                            Przyłbica przemawia do mnie za to z jeszcze innego względu poza lepszą osłoną. Mogłaby teoretycznie pełnić rolę podobną do pirackiej opaski na oko, którą zdejmowano schodząc pod pokład, żeby oko nie traciło czasu na przystosowanie się do ciemności, ale to już taka bardziej naciągana koncepcja.
                            • Avatar
                              Nikodemsky 2.11.2018 13:57
                              No właśnie też stawiałem na to, że twórca na siłę chce zakryć jego twarz(pewnie kiedyś będzie miało to jakieś istotne znaczenie dla fabuły, a przynajmniej lubię tak myśleć).

                              Najbardziej bawi w sumie fakt, że jego hełm jest otwierany( [link] ) ale on przesłony nie otwiera nawet do zjedzenia zupy w gospodzie/domu :)

                              Największy w sumie problem mam z tym, że o ile w jaskiniach, czy mniejszych pomieszczeniach wybór zdaje egzamin, o tyle na otwartych terenach ograniczony zakres wizji może być problematyczny(w głównej historii zazwyczaj ogarnia tylko jaskinie/ruiny ale w Year One walczył kilka razy na otwartym terenie). Nie mówię, żeby od razu musiał się posuwać do zakładania kapalinów(nawet wykładanych kolczugą) ale na pewno znalazłby się jakiś bardziej optymalny wybór.
                        • Avatar
                          Nikodemsky 1.11.2018 21:01
                          Jeszcze reszta, bo zapomniałem dodać(dżizas jak na tanuki brakuje mi opcji edycji :\)

                          Co żeś się tak przyczepił do gier. W grach z goblina, który bił Cię mieczem, wypada Ci sierp, często ekwipunek jest zawsze w perfekcyjnym stanie i jest wiele innych głupotek, które są po prostu uproszczeniem, żebyś miał przyjemność z grania, a nie odczuwał frustrację, albo żeby Cię to wybijało z wczucia się w fabułę. To inne medium. Podaj mi w jaki sposób, ma to być spójne, a nie że w jakiejś grze tak można lub nie.

                          Bo na nich jest w sporej części inspirowane, pewnie dlatego.

                          Spójne ma być co? Że portal działa tak, a nie inaczej? Mam tworzyć rozpiskę, ryciny i twierdzenia poparte zasadami fizyki usprawiedliwiające działanie zaklęcia w fikcyjnym uniwersum? Proszę cię.

                          Przecież napisałem. Po co Ci ofensywny czar, skoro możesz coś przeteleportować. Chociażby kula ognia – przeteleportuj lawę z wulkanu. Po co Ci defensywny czar, skoro możesz przeteleportować jakiś mur. Nie widzę powodu czemu czarodziejka miałaby korzystać z innych zaklęć (może poza wzmacniającymi). Druga to ekonomia, zwój – zwojem, teleportacja musiałaby kosztować dużo, dużo więcej niż większość innych czarów. Inaczej po co ktoś miałby kupować inne. Także jeśli same zwoje są drogie (to jeszcze gorzej btw.) i do tego dodasz teleportację, to nie zdziwiłbym się jakby to kosztowało tyle co jakiś zamek.

                          Ponownie – pisałem, że to nie działa na zasadzie „teleportowania czegoś”, tylko w moim założeniu jest to tworzenie wyrwy(przejścia/korytarza) pomiędzy dwoma miejscami. To nie jest telekineza+teleport, mylisz pojęcia. Portal nie musi działać na zasadzie teleportacji.
                          • Avatar
                            Akawashi 1.11.2018 21:33
                            Spójne ma być co? Że portal działa tak, a nie inaczej? Mam tworzyć rozpiskę, ryciny i twierdzenia poparte zasadami fizyki usprawiedliwiające działanie zaklęcia w fikcyjnym uniwersum? Proszę cię.


                            Nie no Ty tak na serio? Po raz kolejny zarzucę to poniżej. Oraz ekonomia. Naprawdę nie chce mi się tworzyć listy problemów jakie to tworzy, ale tego można rozpisać od groma. Od tak dorzucę możliwość kradzieży bez ryzyka.

                            Jeśli po teleportacji owa rzecz miałaby zachowywać działające na nią siły, to tym zaklęciem ktoś walnięty psychicznie mógłby zniszczyć bez problemu planetę. Dinozaury w grobach się przewracają. Można dodać jeszcze jakieś kreatywne zabawy, jak teleportowanie czyjegoś serca…


                            Ponownie – pisałem, że to nie działa na zasadzie „teleportowania czegoś”, tylko w moim założeniu jest to tworzenie wyrwy(przejścia/korytarza) pomiędzy dwoma miejscami. To nie jest telekineza+teleport, mylisz pojęcia. Portal nie musi działać na zasadzie teleportacji.


                            Czepiasz się nazewnictwa czy w jakiś sposób to blokuje stworzenie tej wyrwy w wulkanie czy innym miejscu?
                            • Avatar
                              Nikodemsky 1.11.2018 22:47
                              Jeśli po teleportacji owa rzecz miałaby zachowywać działające na nią siły, to tym zaklęciem ktoś walnięty psychicznie mógłby zniszczyć bez problemu planetę. Dinozaury w grobach się przewracają. Można dodać jeszcze jakieś kreatywne zabawy, jak teleportowanie czyjegoś serca…

                              Któryś raz z kolei ignoruję ten typ logiki, bo to po prostu bez sensu. To jest zakładanie, że zaklęcie działa i jest tworzone bez ograniczeń.

                              Reszta to czepianie się magii jako idei samej w sobie.

                              Czepiasz się nazewnictwa czy w jakiś sposób to blokuje stworzenie tej wyrwy w wulkanie czy innym miejscu?

                              Nie jestem na tyle małostkowy, żeby czepiać się nazewnictwa. Czy miejsce docelowe mogłoby być środkiem wulkanu, to akurat nie wiem ale szczerze wątpię.
                              • Avatar
                                Akawashi 1.11.2018 23:07

                                Któryś raz z kolei ignoruję ten typ logiki, bo to po prostu bez sensu. To jest zakładanie, że zaklęcie działa i jest tworzone bez ograniczeń.


                                Ale dokładnie tak to pokazali. Czemu miałbym myśleć inaczej.

                                Czy miejsce docelowe mogłoby być środkiem wulkanu, to akurat nie wiem ale szczerze wątpię.


                                Bez sensu jest gdybanie, że w danym przypadku coś miałoby działać inaczej, jeśli autor na to nie wskazuje.

                                Analogicznie. Ktoś skoczy z wieżowca na ulicę i ginie. Ty mówisz, że jakby skoczył ze skały w przepaść, to wątpisz, żeby stało się to samo, bo nie wiemy co jest w tej przepaści. A może milion poduszek, by go uratowało. Ale dopóki się nie dowiesz, można śmiało stwierdzić, że też umarł. Tu tak samo. Dopóki autor nie powie, że jest inaczej, mogę założyć, że działa to tak samo w innym przypadku. Jeśli nie mówi tego, to jest tylko i wyłącznie jego błąd.
                              • Avatar
                                Akawashi 1.11.2018 23:21
                                Reszta to czepianie się magii jako idei samej w sobie.


                                A no i w życiu. Jeśli by to wymagało kontaktu, to rozwiązuje mnóstwo problemów. Jeśli dodatkowo wymagałoby czasu, to już w ogóle ciężko by to było wykorzystać. Inna możliwość, to bycie oryginalnym i stworzenie własnego świata z własnymi prawami, a nie kalkowanie naszego i dodanie do niego magii i potworów, no ale cóż, to inna liga.

                                Jakbym chciał się czepiać, to bym stwierdził, że teleportacja tutaj przedstawiona ingeruje w prawa fizyki w sposób niszczący jej podstawy, tym samym tworząc paradoks istnienia tego świata.

                                Inna sprawa jeszcze, że magia to pojęcie bardzo ogólne. W takim Irozuku z tego sezonu jest przedstawiona w sposób bardzo odświeżający jak na anime.
                                • Avatar
                                  Daerian 1.11.2018 23:35
                                  Portal, nie teleportacja. I po sprawie, zaklęcie działa całkowicie zgodnie z prawami fizyki (co prawda wymaganie od magii, aby działała zgodnie z prawami fizyki to absurd). Nie pamiętam nawet jakie słowo było użyte w tłumaczeniu, ale jeśli tłumacz użył złego określenia nie przesądza to o błędzie w dziele.
                                  • Avatar
                                    Akawashi 1.11.2018 23:51
                                    co prawda wymaganie od magii, aby działała zgodnie z prawami fizyki to absurd


                                    Dlatego napisałem, że jakbym chciał się czepiać samej magii, co mi zarzucono.

                                    I jakbym chciał dalej, to bym stwierdził, że portal za to jest problemem dla żywych istot, jako że nie da się objąć całości w jednej chwili. Ale już dajmy spokój. Nie zarzucam tego serii i schodzi to na off­‑topic. Jedyne co zarzuciłem to, że zwykły człowiek mógłby wykorzystać to zaklęcie w celach niszczących porządek świata oraz problemy ekonomiczne z tym związane.
                                    • Avatar
                                      Grisznak 2.11.2018 09:04
                                      Wy chyba za mocno poszliście w interpretację tego czaru (chyba, że twórcy anime/fansuberzy skopali sprawę). On nie przenosi niczego nigdzie. On po prostu otwiera na chwilę przejście między dwoma miejscami. Facet sobie wymyślił, że na chwilę otworzy przejście do dna morza, z którego pierdyknie na chwilę strumień wody pod ogromnym ciśnieniem. Technicznie rzecz biorąc, on niczego nie przeniósł tym czarem, tylko otworzył na chwilę drzwi. Pomysłowe i logiczne. Jak czymś takimi zniszczyć planetę to ja nie wiem. Owszem, można w ten sposób zrobić sporo różnych świństw, ale ze względu nas krótki czas działania i ograniczoną powierzchnię, raczej nie przerzuci się tym asteroidy.

                                      Muru czy innego takiego przenieść się takim czarem nie da, gdyż żaden z tych przedmiotów przez „drzwi” czaru zwyczajnie nie przejdzie sam z siebie. Ale woda siknie, owszem.

                                      Generalnie, problem z magią teleportacyjną w fantasy polega najwyżej na tym, że nigdy nie jest określone, w jaki sposób mag ma dostęp do punktów docelowych. Tzn – czy musiał osobiście odwiedzić wcześniej miejsce, które chce odwiedzić, czy też wystarczy, że wie, gdzie się ono znajduje. Jeśli to drugie, to problemu nie widzę.
                                      • Avatar
                                        Kamen 2.11.2018 09:59
                                        Wy chyba za mocno poszliście w interpretację tego czaru (chyba, że twórcy anime/fansuberzy skopali sprawę).

                                        Nie ma już żadnych fansubów. GS leci normalnie z Crunchyrolla.
                                        W tłumaczeniu jest użyte słowo „gate”, to zwykły zwój bramy.
                                        Również problemu w tym nie widzę, woda sobie przeszła i tyle. Bo to woda.
                                      • Avatar
                                        Akawashi 2.11.2018 11:53
                                        To brzmi jak jedno z najbardziej „deus ex” wyjaśnień jakie w życiu przeczytałem. Skąd w ogóle pomysł, że ciecz może przejść przez „drzwi”, a ciało stałe nie? Magiczna bariera? Bo ja mam tylko jedno słowo, dlaczego miałoby. Grawitacja.

                                        ale ze względu nas krótki czas działania i ograniczoną powierzchnię, raczej nie przerzuci się tym asteroidy.


                                        Dałoby się asteroid bronić nawet i temu zarzutowi (prędkość i te sprawy) Ale rany. Naprawdę nawet ja już jestem tym tematem zmęczony.

                                        Owszem, można w ten sposób zrobić sporo różnych świństw


                                        Świństw… Lekko powiedziane, jak na to, jaki to ma potencjał.

                                        Ale niech wam tam będzie. Czar jest przemyślany i nikt nie mógłby go wykorzystać w żaden sposób.
                                        • Avatar
                                          Daerian 2.11.2018 12:14
                                          To brzmi jak jedno z najbardziej „deus ex” wyjaśnień jakie w życiu przeczytałem. Skąd w ogóle pomysł, że ciecz może przejść przez „drzwi”, a ciało stałe nie? Magiczna bariera? Bo ja mam tylko jedno słowo, dlaczego miałoby. Grawitacja.


                                          W tym wypadku akurat ciśnienie, nie grawitacja. Jak dobrze założysz zaklęcie, przeniesiesz i kamień, tylko to wymaga na tyle precyzyjnych koordynacji, że ciało stałe musi być stacjonarne. Więc jak postawisz bramę pod kamieniem, owszem, wpadnie w nią i wyleci… ale asteroida tym nie złapiesz.

                                          Świństw… Lekko powiedziane, jak na to, jaki to ma potencjał.

                                          Znaczy się, zadam dwa pytania: na serio na żadnej sesji nie mieliście czarodzieja dość pomysłowego, aby bawić się portalami? I drugie – na serio nie grałeś w Portal/Portal 2?
                                          • Avatar
                                            Akawashi 2.11.2018 12:59
                                            No tak, bo jak „położysz” portal, bramę, drzwi czy tam co innego na powierzchni ziemi, to to co się w tym miejscu znajduje, magicznie zacznie unosić się w powietrzu. Nie wiem co się uczepiłeś, że tylko ciśnienie nadaje siłę.

                                            Co do reszty. Szkoda mi już nawet słów…
                                            • Avatar
                                              Daerian 2.11.2018 15:51
                                              Proponuję czytać ze zrozumieniem.
                                              • Avatar
                                                Akawashi 2.11.2018 17:14
                                                To ja proponuję nie traktować innych jak idiotów.

                                                To brzmi jak jedno z najbardziej „deus ex” wyjaśnień jakie w życiu przeczytałem. Skąd w ogóle pomysł, że ciecz może przejść przez „drzwi”, a ciało stałe nie? Magiczna bariera? Bo ja mam tylko jedno słowo, dlaczego miałoby. Grawitacja.


                                                To oczywiste, że odnosiłem się do zaklęcia, a nie fizyki…
                                                • Avatar
                                                  Daerian 2.11.2018 21:33
                                                  Daerian napisał(a):
                                                  Jak dobrze założysz zaklęcie, przeniesiesz i kamień, tylko to wymaga na tyle precyzyjnych koordynacji, że ciało stałe musi być stacjonarne. Więc jak postawisz bramę pod kamieniem, owszem, wpadnie w nią i wyleci… ale asteroida tym nie złapiesz.


                                                  Jak mówiłem, czytanie ze zrozumieniem. Napisałem, że ciało stałe można spokojnie przenieść, ale musi być stacjonarne ze względu na złożoność położenia. Tym samym cały powyższy post w którym zachowujesz się, jakbym napisał że nie można nie ma sensu i sugeruje, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

                                                  Żeby ciało się poruszało, musi zadziałać na nie odpowiednia siła. Tym samym, żeby coś przenieść portalem musi być w ruchu (nie da się ustawić koordynatów odpowiednio nie widząc ciała), albo musi na nie zadziałać siła, zmuszająca ciało do przejścia przez portal. Np. ciśnienie jak w Goblin Slayer, albo grawitacja jeśli właśnie postawić portal pod głazem dla przykładu. Z tym że głaz nie osiągnie wtedy dużej prędkości i ledwo się wytoczy.

                                                  To oczywiście można by naprawić ustawiając dwa portale i wykorzystując przyspieszenie ziemskie… proponuję naprawdę pograć w Portal i Portal 2.
                                                  • Avatar
                                                    blob 5.11.2018 00:11
                                                    Myślę że zaklęcie zadziałało mniej więcej tak: [link][link][/link].
                                    • Avatar
                                      Daerian 2.11.2018 12:20
                                      Oczywiście, że mógłby. Ponawiając moje pytanie z postu, który napisałem przed chwilą – naprawdę na sesji DnD nie mieliście pomysłowego czarodzieja? Oni łamią system i świat przedstawiony na kolanie, jeśli są dość pomysłowi. Są powody dla którego T1 w DnD 3,5 (wizard, cleric, druid, artaficier) jest opisany „will break campaign in any way they wish”, a T2 (sorcerer, divine souls, etc) są opisani jako „will break campaign in one the ways used by T1”.
      • Avatar
        Kamen 1.11.2018 01:19
        Nie wiem jak w nowelce ale w mandze zostało to przedstawione całkiem nieźle, reżyser widocznie nie zrozumiał tej sceny i jak powinna wyglądać.

        Ty weź już głupot nie opowiadaj, bo sprawdziłem tę scenę w mandze i to jest zrobione 1:1.
        Rofl.
        • Avatar
          Nikodemsky 1.11.2018 02:24
          Ty weź już głupot nie opowiadaj, bo sprawdziłem tę scenę w mandze i to jest zrobione 1:1.
          Rofl.

          To słabo patrzałeś. Bajka to 3­‑4 kadry­‑mignięcia z cięciami, przy których trzeba by było zgadywać co się w ogóle dzieje, jeśli GS by nie powiedział.

          Manga rozpoczyna akcję ze zwojem od kadru: [link] – widać bijące morze spod ogra i można zrozumieć dlaczego bestii urwało sporą część ciała.

          Scena w mandze nie jest jakoś specjalnie „przeciągnięta” ale jest o wiele bardziej klarowna, niż to co pojawiło się w bajce.
    • Avatar
      Kamen 1.11.2018 01:31
      Przecie system magii to jest przekalkowany z klasycznych rpgów typu Neverwinter Nights. W sumie nie widzę, żeby to jakoś szczególnie łamało te zasady D&D, chociaż rzutów kostką nie ma, ale nie ma też raczej metody na zaaplikowanie tego do innego medium.

      Okazuje się, że seria jednak kompletnie nie potrafi trzymać w napięciu i pierwszy odcinek był po prostu mylący.

      Serio? Ja bym powiedział, że to pierwszy był właśnie dość nudny. W dodatku miał chybiony podkład (BGM).

      Dalej (przynajmniej na teraz) to wybitne też nie jest, ale ja bym nie powiedział, że to strata czasu. Akurat walka z pierwszym bossem wypadła nawet ciekawie. Co prawda samo zawiązanie było trochę przegięte, ale jednak trzymało się kupy i były ku temu podwaliny w poprzednich odcinkach dość wyraźnie pokazane. Tak więc brak spójności jako takiej ciężko zarzucić.

      Już nawet nie ma porządnej sieczki.

      Szczerze? Dla mnie to nawet lepiej wyszło. GS jest tu jednak logiczniej zrobiony od Berka – cała wyprawa to kwestia głównie przygotowań, planowania i egzekucji. W ogóle nie ma takiego bezsensownego wymachiwania mieczem i wstawania po 20 razy.

      Uprzedzony jesteś pan i tyle.
      • Avatar
        Maxromem 1.11.2018 01:49
        Oczywiście, że jestem uprzedzony. Po 3 odcinkach miałkości ciężko nie być.

        Co do magii, to jak najbardziej łamie to zasady dedeków. „Teleportem” nie możesz przyzwać czegoś z miejsca docelowego, na tym polega idea magii Vance'a, której Gygax był wielkim fanem i którą wrzucił do dedeków.

        Nie zarzucam GSowi braku spójności czy logicznego prowadzenia historii, tylko po prostu nudę. Dla mnie „walka z pierwszym bossem wypadła nawet ciekawie” to w ogóle nie jest komplement – wręcz przeciwnie. Taka walka (i każda kolejna, ale pierwsza szczególnie) powinna być ekscytująca, ładnie zrobiona, dynamiczna, trzymająca w napięciu, etc… Szkoda czasu na babranie się w czymś co po 4 odcinkach daje nam „nawet ciekawą” walkę z bossem. Można zająć się w tym czasie tysiącem lepszych rzeczy.
        • Avatar
          Daerian 1.11.2018 23:39
          Przede wszystkim, jeśli się czepiać to z sensem. Goblin Slayer nigdy nie powiedział, że używa systemu DnD.

          Dalej, Vancian Magic z kolei nie polega na tym co można zrobić teleportem, tylko na systemie zapamiętywania czarów. Co konkretny czar robi w każdej wersji systemu opartego na Vancian Magic to już inna kwestia.

          Po trzecie, piszesz nieprawdę już w samych założeniach, bo nic nie zostało „sprowadzone” z miejsca otwarcia portalu, tylko samo przyszło. Otwarcie portalu do dna morza automatycznie sprawiło, że woda pod potężnym ciśnieniem z niego wyprysła. Ta sama zasada, jak przy powstaniu otworu w łodzi podwodnej, jeśli potrzebujemy analogii.
          • Avatar
            Maxromem 1.11.2018 23:56
            Użyłem stwierdzenia „zasad dedeków” bo Kamen się w ten sposób do nich odniósł. Chodziło o „Vancian Magic”.

            Niby masz rację, ale nie do końca. Gdyby rzeczywiście to by otworzyło portal, to woda pod tak ogromnym ciśnieniem rozprzestrzeniłaby się we wszystkich kierunkach, a nie tworzyła jakieś „ostrza”. Chyba, że GS miałby jakąś kontrolę nad czasem otwarcia, ale to w ogóle nie jest pokazane. Nie ważne z jakich założeń wyjdziemy im dłużej się myśli tym mniej się to trzyma kupy.
            • Avatar
              Nikodemsky 2.11.2018 00:05
              Te „ostrza” były głupim wymysłem reżysera, prawidłowy kadr w mandze: [link]
            • Avatar
              Daerian 2.11.2018 12:17
              Woda nie poszłaby ostrzem, tylko silnym, skupionym strumieniem (ala taran) wielkości otworu, dopiero po chwili straciłaby energię na tyle, aby rozlać się po ziemi. Nie będę się sprzeczał, że anime nie zanimowało tego dobrze, ale pomysł w założeniach ma sens.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.10.2018 19:31
    4 ep
    Odcinek całkiem fajny – spodziewałem się bardziej pomysłowego wyreżyserowania  kliknij: ukryte  ale to i tak była niezła przygoda.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 27.10.2018 17:32
    Potwierdza się w końcu moja teoria, że autor czerpał inspirację z gier fabularnych: [link] [link] [link]
    - zrzuty z 5 rozdziału GS: Brand New Day, jakby kogoś interesowało.

    Przy okazji warto wspomnieć, że to bardzo fajny spin­‑off pokazujący, że uniwersum GS to nie tylko goby i ginący awanturnicy ale również ludzie, którzy próbują jak najlepiej żyć w świecie opanowanym przez potwory.
    • Avatar
      komentarz 27.10.2018 19:39
      Motyw z rzutami kościami nie był wystarczającą wskazówką? Nie sądziłem, że ludzie tworzą teorie na temat czegoś, co jest w miarę oczywiste.
      • Avatar
        Nikodemsky 27.10.2018 19:47
        Po prostu jarałem się, że grali w rpga w świecie fantasy :3
  • Avatar
    A
    Weiter 22.10.2018 19:09
    Nadinterpretacja
    Nikodemsky – ty czytałeś, to pewnie wiesz :D

     kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Nikodemsky 22.10.2018 22:38
      Re: Nadinterpretacja
      Jestem na bieżąco tylko z obiema mangami i wiem tyle, że  kliknij: ukryte . Nie wiem natomiast jak sytuacja ma się w nowelce, ta w nipponach ma już 8 tomów i sięga znacznie dalej, niż manga( kliknij: ukryte ).

      Kostki raczej mają sugerować co innego(nie przykuwałem do tego specjalnej uwagi prawdę mówiąc) – nie zdziwiłbym się, gdyby był to tylko ukłon w stronę entuzjastów gier fabularnych.
    • Avatar
      Arbel 23.10.2018 11:04
      Re: Nadinterpretacja
      Właśnie, nadinterpretacja. Postaci jest pięć, a żadna z wielu pojawiających się kostek nie jest pięciościenna. Co miałaby znaczyć szóstka?
      • Avatar
        Xerand 6.11.2018 13:48
        Re: Nadinterpretacja
        W Japonii 4 jest utożsamiane ze śmiercią (chyba z powodu podobnej wymowy), więc chodzi o to, że ta dwójka jest otoczona śmiercią w ich dziennym życiu.
  • Avatar
    A
    Maxromem 21.10.2018 23:12
    Czyli jest tak, jak się spodziewaliśmy – schemat goni schemat, postaci są żałośnie miałkie, a przy braku rzezi jest niesamowicie nudno. Powinszować.

    NB: Opening brzmiał jak marna podróba ALI Project.
    • Avatar
      Saber 21.10.2018 23:31
      OP wcale mi się nie skojarzył z Ali project… Choc może to przez moje uznanie i miłość do AP, do którego dla mnie nic tak naprawdę nie jest podobne ;D
      • Avatar
        Maxromem 21.10.2018 23:34
        Mi właśnie strasznie, z tym nierównym rytmem, przejściami w szybszy i wyższy wokal, a potem w wolniejszy, bardziej stonowany, z chórkiem… tylko wokalistka nie była tak dobra jak w AP
    • Avatar
      Kamen 22.10.2018 16:20
      Ja bym Goblina opisał jako Akame 0.5. Nawet studio to samo.

      Czemu jako połówkę? Bo to po prostu gorsza wersja AgK. Tam przynajmniej niektóre postacie miały charakter, motywy działań były miejscami nietypowe (acz czasami prześmiewcze, ale tak w pozytywnym sensie), no i walki były całkiem OK. Brutalność na podobnym poziomie, ale bez tanich baitów na gwałt międzyrasowy. Muzycznie znacznie lepiej niż tutaj (te rockowe brzmienia w Goblinie w ogóle mi nie pasują do dark fantasy).
  • Avatar
    A
    Saber 21.10.2018 12:18
    Kocham opening.
  • Avatar
    A
    Impos 20.10.2018 22:02
    Jakie te nowe postacie są… oryginalne. I jeszcze te kostki na początku. Jestem pod wrażeniem jakie to się nudne robi, kiedy nie ma mordowania goblinów.
    • Avatar
      Lina 21.10.2018 14:06
      Ich brak oryginalności… jest oryginalny. Z kostkami na początku jest podobnie. Ich brak oryginalności sprawia, że są oryginalne. Tyle się narobiło ostatnimi czasy fantasy anime od coraz głupszych „isekajów” do udziwnionych na siłę jakimś „sajfajowym” nonsensem lub pseudofilozoficznym bełkotem w imię „oryginalności”, że normalność jest oryginalna.

      Jest sobie „młoda” elfka – dobrze strzela z łuku, łatwo się upija, docina krasnoludowi; jest sobie krasnolud – lubi wypić i zakąsić, docina elfce; jest sobie lizardman – spokojny, ciekawy świata, głos rozsądku.
      To jest w „Goblin Slayerze” piękne:
      Tam jest goblin – trzeba go zabić, a nie zastanawiać się czy jakby go przygarnąć to może by się dało go udomowić.
      Tam jest krasnolud – pewnie ma jakąś ciekawą historię do opowiedzenia przy mocniejszym trunku.
      Tam jest elfka – pewnie przyjemnie by się z nią przemierzało świat.
      Tam jest lizardman – pewnie wie o rzeczach, o których inni nie mają pojęcia.

      Inna sprawa, że obawiam się, że nie zostaną za bardzo rozwinięte w ramach jakimi są.
      Niestety to jest chyba przypadłość większości japońskich twórców – albo wymyślają rzeczy z kosmosu i dużo i wychodzi nietrzymająca się kupy głupota albo robią rzeczy normalne do bólu. Jakby w pierwszym przypadku poruszanie się w sensownych ramach przekraczało ich możliwości intelektualne, z kolei w drugim jakby zrobienie czegoś normalnego, ale nie nudnego przekraczało ich granice moralne.
      • Avatar
        Impos 21.10.2018 23:09
        Ich brak oryginalności… jest oryginalny.

        Dla mnie to chyba tak nie działa. To, że znam te stereotypy z innego źródła nie sprawia, że całość ogląda mi się ciekawiej. Na widok „specjalnych elfich racji podróżnych” aż chciało się dopowiedzieć lembasy itd. Żeby nie było, nie wymagam czegoś nadzwyczajnego, wystarczyłby jakiś drobny element, który pozwoliłby poczuć, że mamy do czynienia z czymś więcej, niż oklepanym schematem (mam nadzieję, że w dalszych odcinkach coś się w tej kwestii zmieni). Tymczasem główny bohater wciąż sprawia wrażenie jedynego tak naprawdę dopracowanego i przemyślanego elementu całej historii. Może w oryginale większa dawka przemocy maskowała tego typu rzeczy?
      • Avatar
        Maxromem 21.10.2018 23:20
        Widzę, że wchodzimy na niebotyczne wręcz poziomy pretensjonalności… Takim tłumaczeniem da się bronić każdą gównianą serię. Nieoryginalność jest nieoryginalnością i tyle. Samo w sobie nie jest to jakimś kosmicznym problemem, ale w połączeniu z nudnymi postaciami, kiepskim dizajnem, małą ilością akcji, brzydkimi tłami i innymi problemami, które ma ta seria to wychodzi po prostu kompletna szmira. Gorn to była jedna jedyna rzecz, którą ta seria mogła oferować, więc wycięcie tego elementu z całego odcinka to strzał w stopę. Ta rzeź powinna dziać się non­‑stop, żeby widz nie mógł się skupić na tym, jak słaba jest cała reszta tej serii.

        Rozumiem, że „na bezrybiu i rak ryba”, ale nie zaniżajmy sobie standardów tak bardzo.
      • Avatar
        Lina 22.10.2018 01:46
        Chodziło mi o to, że na tle anime fantasy z ostatnich kilku czy kilkunastu sezonów powrót do korzeni jest czymś oryginalnym. Nie twierdzę, że jest to arcydzieło ani nawet coś odkrywczego. Po prostu powrót do normalności w stosunku do dziwnych trendów ostatnich czasów. Chyba ostatnią podobną serią było prawie 3 lata temu Hai to Gensou no Grimgar – niestety poza wieloma zaletami, miało dwie zasadnicze wady – było isekajem (zupełnie nie wiadomo po co) i jak dotąd nie doczekaliśmy się (i pewnie nie doczekamy) kontynuacji.

        Wiadomo, że chodzi tu o zabijanie goblinów, ale pokazywanie młócki w wykonaniu jedynie Goblin Slayera byłoby zbyt monotonne.

        Standardy i oczekiwania w gatunku fantasy przez ostatnie lata zostały tak zaniżone, że bardziej się chyba nie da. Głównie dlatego, że byliśmy karmieni erzacami w postaci zazwyczaj słabej jakości isekajów, a udane serie typu Made in Abyss, Mushishi, Shingeki no Bahamut, SukaSuka, Shingeki no Kyojin, Akatsuki no Yona czy Mahoutsukai no Yome to raczej typowe fantasy nie są.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 20.10.2018 19:52
    3 ep
    Drażni mnie jak potraktowano Panią Czarodziej – nie dość, że zdecydowanie nie jest to ta sama postać, co w mandze(ogólny feel), to jeszcze seiyu kompletnie nie rozumiała swojej postaci. Brzmiało to sztucznie(te pauzy nie były „naturalne”) – głos miała odpowiedni ale nie czułem tutaj żadnego przygotowania do roli. Wiem, że to postać epizodyczna ale nie robi się tak z waifu.
    • Avatar
      Lina 21.10.2018 15:14
      Re: 3 ep
      Też mnie to irytowało – zamiast dystyngowanej, inteligentnej kusicielki owianej nutką tajemnicy wyszła sztuczna, wredna cizia.
      Co dziwniejsze nie podkłada jej głosu amatorka tylko Yoko Hikasa czyli m.in. Rias, Mio, Kirigiri, Amakusa czy Stefa.

      Chociaż jak spojrzeć na inne postaci to, w porównaniu do mangi, mam wrażenie jakby z dojrzałych osób z odrobiną dziecka w sobie zrobili dzieciaków silących się na bycie dorosłymi. Obawiam się, że to celowy zabieg.
      • Avatar
        Saber 21.10.2018 15:29
        Re: 3 ep
        Podpinam się pod rozczarowanie jej brzmieniem i też tym bardziej dziwi mnie to, że tak słabo brzmiała Yoko Hikasa, która w wielu rolach świetnie brzmiała, zaś tutaj dziwne i sztucznie.
    • Avatar
      Tassadar 28.10.2018 11:04
      Re: 3 ep
      I dlatego jestem ciekaw wersji z angielskim dubbingiem. GS to przypadek, w którym ma on szansę się sprawdzić wyjątkowo dobrze (jak choćby właśnie w starym Berserku).
      • Avatar
        Kamen 28.10.2018 12:19
        Re: 3 ep
        Przecież w większości angielskie duby są teraz dobre/bardzo dobre.
        To zatwardziałe łibusy wmawiają całemu światu, że jest inaczej.
  • Avatar
    A
    xyz 20.10.2018 07:58
    Dobrze, że wyczuwam bullshit na miesiące przed premierą, bo widzę, że opinie skrajnie negatywne.
  • Avatar
    A
    TomE 19.10.2018 08:43
    To może być fajne anime dla ludzi, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z mroczniejszym fantasy i oglądali tylko słodkie serie typu SAO albo Danmachi. Ale, jeśli ktoś czytał Berserk, to Goblin Slayer wyda się w sumie taki lamerski.
    • Avatar
      Otak 20.10.2018 01:03
      Trzeba czegoś więcej niż gore i erotyka. Berserk prócz gore i eortyki ma zajebiście skonstruowane wielowymiarowe postacie, jak Griffith, Farnese lub Serpico czy sam Guts i Casca. Fabularnie też Berserk wygrywa bo na początku wojna, przyjaźń, zdrada, potem zemsta a później wzniesienie się ponad zemstę, odkrycie tego co ważne i ratowanie tego. A w Goblin Slayer od zarzynania goblinów do zarzynania goblinów i tak do usranej śmierci.

      No i w Berserku potworami są ludzie. No dobra, są też Apostołowie ale mimo postaci i zdolności potworów mentalność dalej mają ludzką.
      • Avatar
        Kamen 20.10.2018 01:22
        Akurat założenie świata to bardzo względna rzecz.
        Sapek np. tak męczył tym ciągłym „człowiek to największe zuo”, że w końcu to zbrzydło.

        Z wielowymiarowością Berserka też bym polemizował. Jednak Guts i Casca to byli prości jak konstrukcja cepa. Farnesse była zwykłą wariatką. Serpico był ciekawszy, ale jego motywacja? Mocno dyskusyjna.

        Jedynym ciekawszym projektem postaci był Griffith, ale on z kolei to był też taki Lelouch. Sztucznie przekoksowany, wyidealizowany.
        • Avatar
          TomE 20.10.2018 06:49
          Ale u Sapka ludzie wcale nie są największym złem – wszystkie istoty inteligentne są tam zdolne tak samo do czynienia dobra jak i zła. Elfy, które na początku mogą się wydawać biedne i prześladowane, okazują się ostatecznie niczym od nich nie różnić. Bardziej u Tolkiena była już podkreślana wyższość elfów nad wszystkimi. Sapek wziął tę rasę i sprowadził ją właśnie do poziomu innych. Oczywiście, w swoim poczuciu elfy nadal są tam idealnymi nadludźmi i wielu ich takimi widzi, ale ich działania są identyczne (te ich brygady podczas wojny to przecież nic innego jak cudzoziemskie legiony SS).

          GS tymczasem leci Tolkienem, nie próbując w realiach świat niczego dekonstruować. Nic nowego nie dopowiada to znanych i utartych schematów wizji świata.
          • Avatar
            Maxromem 20.10.2018 11:11
            Wiem, że nie porównywałeś jakościowo, ale GS i Tolkien w jednym zdaniu… brrrr :D

            I niestety, „lecenie Tolkienem” w sensie schematami, kliszami i stereotypami fantasy to problem sam w sobie, mamy przecież rok 2018, a nie 1977… Nie mówiąc już o tym, że GSowi udaje się połączyć najbardziej schematyczne fantasy ze schematami z animowej mety. Niską sobie twórcy poprzeczkę narzucili.
            • Avatar
              TomE 22.10.2018 12:27
              Właściwie wszystkie anime fantasy, poza Berserkiem i 12 Kingdoms to posttolkienowskie bajki z obowiązkowymi elfami, krasnoludami, orkami itd. Nikt tu nawet nie próbuje, jak AS, dekonstruować albo eksperymentować.
              • Avatar
                Maxromem 22.10.2018 13:53
                No tak, i oprocz tych (i np. pierwszego Garo albo Guin Saga) praktycznie kazde inne anime fantasy jest gowniane. I co to ma do rzeczy?
                • Avatar
                  Alt_TruIsta 22.10.2018 14:11
                  praktycznie kazde inne anime fantasy jest gowniane

                  A Maquia: When the Promised Flower Blooms może widziałeś?
                  • Avatar
                    Maxromem 22.10.2018 14:20
                    Nawet mialo leciec w kinie niedaleko mnie, ale jak zobaczylem „Mari Okada” to od razu mi sie odechcialo.
        • Avatar
          Otak 22.10.2018 00:01
          Griffith i Lelouch to zupełnie dwie inne postacie. Pierwszy to psychopata a drugi romantyk idealista wrażliwiec cierpiący za miliony. Lelouch przeżywał i opłakiwał każdego kto umarł, rzygał po zabiciu człowieka a Griffith ludzi traktuje jak narzędzia i zabawki, gdy się mu już nie przydadzą lub znudzą to wyrzuca.
        • Avatar
          Otak 22.10.2018 00:05
          Farnese na początku nienawidziłem, potem zobaczyłem że jednak ciężko mi ją jednoznacznie ocenić czy ludobójczyni czy ktoś dobry kogo spotkało coś złego czy wariatka. A Serpico nad nią czuwa i jest jaki jest bo wg mnie jest lekko psychopatyczny ale nie tak jak Griffith.

          A Griffith udowadnia że złol nie musi się śmiać i oblizywać warg. I nie musi być złu bo mu zabili pieska. Może być zły bo po prostu chce władzy bo tylko to go rajcuje.
          • Avatar
            Otak 23.10.2018 00:45
            Claymore trochę eksperymentuje bo nie ma elfów, krasznali, bobbitów, orków itp, jest coś w rodzaju magii ale polega to na zwiększaniu możliwości fizycznych i psychicznych ciała zamiast robienia iluzji, watykańskich fireballi i pieronów kulistych.


            Za to Mononoke Hime eksperymentuje na pełnej k****e bo tam nie ma prostego podziału na dobro i zło.

            Ninja Scroll co prawda schemat praworządny badass vs zło ale klimatyczne i zajebiście zrobione.
  • Avatar
    A
    Otak 16.10.2018 13:10
    Nie oglądam tego bo słabe, próbuje być jak Berserk i Wiedźmin w jednym ale mu nie wychodzi bo nie ogarnia że samo gore i erotyka nie wystarczy.

    Śmieszy mnie za to szok u ludzi co ewidentnie dla nich gore i erotyka w anime to nowość. Co oni? Przespali Berserka, Hellsinga, Elfen Leidy i inne higuraszi czy inne tokio gule?
    • Avatar
      yapi-kun 16.10.2018 16:30
      ale gdzie ty tam masz gore i erotyke? :o mnie razi własnie zbyt duza cenzura, przykłady?

      zadawanie krytycznych obrazen – oczywiscie sprytnie poprowadzona kamera lub np. tyłki goblinów zasłaniają pokaz miazgi, jaki kolezkowie przeprowadzaja, albo jak slayer  kliknij: ukryte 

      erotyka – piersi zasłaniane np kosmykami włosów, sceny gwałtu oczywiscie nic nie pokazane,  kliknij: ukryte 

      ogólnie ciekawe anime, czekam na kolejne odcinki, ale własnie cenzura odrzuca i zaniza efekt zajefajnosci
      • Avatar
        Otak 16.10.2018 16:56
        Tym bardziej dziwi mnie ten szok skoro wszystko tam pozasłaniane by nikt się nie przestraszył i nie zadzwonił do płokułatuły X_X
      • Avatar
        Maxromem 16.10.2018 17:58
        Ogladanie scen gwaltu z widokiem na wszystko to jest to, co chcesz zobaczyc? Rozumiem, ze to tylko fikcja, ale badzmy szczerzy, oszczedzenie nam detali z tych wszystkich scen bylo jedyna dobra decyzja, jaka ta seria do tej podjela.
    • Avatar
      Muri 16.10.2018 18:43
      Z gore i erotyką w anime jest tak, że dla wielu ludzi taka bajka jest „dla dorosłych”

      Wystarczy zapytać kogoś, kto poleca coś dla dorosłych to gwarantuję, że znajdzie się tam właśnie Elfen Lied, SnK czy inne bajki z dużą ilością krwwiiiii i rzezi.

      Są też właśnie z tego powodu bardzo popularne, bo anime ogląda masa dzieci czy nastolatków, którzy w taki sposób chcą poczuć się doroślej. Nawet jeśli anime to fabularne dno, to wystarczy dodać latające flaki, tu i tam cycka i już ocena 9/10 ;)
      • Avatar
        Otak 16.10.2018 20:12
        Kolejna po tokio gulu seria tworzona po to by była popularna a nie dobra, podobnie z filmami vegi. Nic nowego. Więc nie rozumiem czemu ludzie się spinają o to że takie coś jest popularne i że takie elementy są do serii wrzucane.
  • Avatar
    A
    Maxromem 15.10.2018 01:42
    O Boże, im dalej w las tym gorzej. Założenia świata przedstawionego tak bardzo nie trzymają si kupy, że wystarczy momentalnie się zastanowić i nie ma on najmniejszego sensu. Do tego, jest to takie… nudne. Główny bohater nie ma sobą absolutnie nic do zaoferowania, fabuły na razie w zasadzie nie ma, a perspektyw ni widu, ni słychu. Nawet nie wygląda to już chociaż aż tak dobrze jak pierwszy odcinek, a niezłe metalowe riffy zostały zastąpione… nawet nie pamiętam czym.

    Potwierdzają się początkowe domysły – oprócz gornu, ta seria nie ma nic. Na razie jest to po prostu Elfen Lied 2018 roku, a nikt tej serii nie oglądał z jakiegokolwiek innego powodu niż dla cycków i latających kończyn.
    • Avatar
      chi4ko 15.10.2018 11:50
      Jeżeli cierpisz na głód 'zachodniego' fantasy w poważniejszym klimacie, to polecam odświeżenie Claymore i Berserka. Zabójca Goblinów to nowa odsłona Akame ga kill!.
      • Avatar
        Koogie 15.10.2018 14:25
        Akame ga kill było zabawniejsze
      • Avatar
        Maxromem 15.10.2018 18:07
        Akame ga kill to też niezłe porównanie, chociaż tamto w ogóle nawet się nie trudziło o powagę.

        Zaspokajanie głodu na „zachodnie” fantasy poprzez oglądanie Claymore jest porównywalne do zaspokajanie fizycznego głodu kelikiem – niby można, niby działa, ale ani to smaczne, ani ładnie wygląda i bardzo szybko się nudzi. A męczyć po raz n­‑ty Golden Age Arc tez już nie ma co… taki niestety nasz los, animowych fanów fantasy :D
  • Avatar
    A
    Impos 14.10.2018 12:06
    Chyba niepotrzebnie się tak wcześniej rozpisywałam na temat ubrań. Wygląda na to, że w zależności od potrzeb pojawiać się będą stroje stylizowane na dawne, rodem z japońskiego rpga albo całkiem współczesne; trzeba przywyknąć, zamiast doszukiwać się w tym sensu. Trochę dziwnie brzmiały komentarze na temat słabej jakości ekwipunku głównego bohatera, który wciąż wygląda najlepiej na tle pozostałych postaci…
    • Avatar
      Arbel 14.10.2018 21:57
      Mnie zdziwiło dość niechętne przyjęcie Slayera w gildii. Nie wyglądało to na zazdrość, raczej na pogardę, a przecież on jest legendą, bohaterem, o nim trubadurzy śpiewają, nie o tych, którzy patrzą na niego z góry.
      Pisałaś o strojach dziewczyn. Miej też trochę współczucia dla facetów. Slayer do tej pory działał sam, a samodzielne założenie takiej zbroi nie jest możliwe.
      Odcinek trochę opowiada o Slayerze z perspektywy wprowadzonej właśnie kolejnej postaci, ale nie wyjaśnia istotnej kwestii. Dlaczego legendarny awanturnik, znaczy: poszukiwacz przygód, postanowił współpracować z tą siksą, wobec której nie wykazuje raczej uczuć opiekuńczych (ani żadnych innych), a pomocą jest dla niego słabą. Gość rangi srebrnej i słynący ze skuteczności z pewnością miał wiele propozycji dołączenia do silnych drużyn. Pewien plus za fakt, że działają razem, a mieszkają osobno. Dziewczyna jednak nie musi się od razu pchać do łóżka facetowi z drużyny.
      • Avatar
        Maxromem 15.10.2018 01:36
        Akurat taki ochraniacz (bo autentyczna zbroja to to nie jest) bez problemu można założyć samemu – robią to np. futboliści amerykańscy. Inną zagadką jest to, dlaczego chodzi w niej non­‑stop, bo tak funkcjonować się po prostu nie da. I kto tworzy hełm, który nie osłania brody i szczęki (zapewne po to, by noszący go bohater mógł zjeść zupę bez konieczności ściągania tegoż hełmu).
        • Avatar
          Arbel 15.10.2018 09:24
          Funkcjonalnie jest to zbroja, używa jej w walce, nie gra w futbol. Nie przypomina zbroi rzeczywistych, bo w fantastyce zwykle występują zbroje i miecze bardzo odjechane i zaczęło się to jeszcze przed epoką gier od komiksów. Osłona brody jest widoczna, gdy Slayer szuka śladów goblinów, nie ma jej przy śniadaniu, potem znowu jest. Więc jest w jakiś sposób zdejmowana lub chowana. Problem polega na tym, że Slayer mówi cicho i często odwrócony od rozmówcy, jeszcze jego głos hełm przytłumi… Jak przyjaciółka może go usłyszeć i zrozumieć? A może czyta mu w myślach?
          • Avatar
            Maxromem 15.10.2018 18:12
            Funkcjonalnie to nie jest to zbroja, bo nie jest skonstruowana jak zbroja tylko jak ochraniacz. Nawet zapina się tak samo ja te od futbolu :D A co do osłony brody to rzeczywiście – pojawia się i znika, chociaż już gardło broni mu tylko czarny golfik. Mam nadzieję, ze to jeden z tych taktycznych od Archera :D

            Ja w normanie z czepcem kolczym i czapą nie słyszę w zasadzie nic o ile ktoś nie jest ze 2 metry ode mnie, więc w pełnym hełmie z zasłoną musi słyszeć jeszcze mniej :D
    • Avatar
      Nikodemsky 14.10.2018 22:42
      Dlaczego legendarny awanturnik, znaczy: poszukiwacz przygód, postanowił współpracować z tą siksą, wobec której nie wykazuje raczej uczuć opiekuńczych (ani żadnych innych), a pomocą jest dla niego słabą.

      Orcbolg zdaje sobie sprawę, że młoda kapłanka to nieoszlifowany diament. Z zasady również nie odmawiał nigdy pomocy, jeśli nie kolidowało to z jego zadaniem.

      Gość rangi srebrnej i słynący ze skuteczności z pewnością miał wiele propozycji dołączenia do silnych drużyn.

      Niekoniecznie. GS postrzegany jest przez swoje otoczenie jako typ, który nabija sobie expa na low­‑lvl mobach, podczas gdy reszta sukcesywnie walczy z coraz to mocniejszymi przeciwnikami. Bohaterem jest w oczach wieśniaków, koledzy z fachu w większości nim gardzą i jest naprawdę niewielu, którzy dostrzegają potrzebę tego, co robi Orcbolg.

      Ewentualne prośby o dołączenie najczęściej odrzucał z prostego względu – działania grup nie były związane z eksterminacją zielonych. Kwestia zostanie zapewne wyjaśniona trochę szerzej w następnym odcinku(a przynajmniej powinna…).
    • Avatar
      Impos 15.10.2018 01:29
      Slayer do tej pory działał sam, a samodzielne założenie takiej zbroi nie jest możliwe.

      W sumie jedzenie bez zdejmowania takiego hełmu też powinno być możliwe tylko przez słomkę albo małą łyżeczką. No, ale pewnie chodzi o jakąś tajemnicę związaną z jego wyglądem, choć lepiej by pewnie wyszło, gdyby zmontowano scenę wspólnego śniadania bez pokazywania twarzy głównego bohatera.
      Jego sojuszu z kapłanką bym się nie czepiała. Sam przyznał, że w sumie nie potrzebuje pomocy, ale też wykorzystuje wszystkie okazje, jakie mu się trafiają. Więc jeśli dziewczyna jest zdeterminowana, żeby z nim zdobywać doświadczenie, to czemu miałby z tego nie skorzystać?
      To nastawienie reszty poszukiwaczy przygód rzeczywiście trochę dziwne, ale pewnie coś się jeszcze w tej kwestii wyjaśni.
  • Avatar
    A
    Ulmo 14.10.2018 04:43
    Psiapsióła GS miała okropnie przesłodzony głos – spodziewałem się jakiejś bardziej żywej dziewczynki, a nie kawaii moebloba. A jej oczy mnie przerażały. Przynajmniej nie będziemy nią za często katowani. A elficzka w kolorze tak bardzo wydała mi sinonowata z wyglądu, głosu i charakteru, że aż się zdziwiłem, że podkłada ją Kongo des.
    • Avatar
      Kamen 14.10.2018 23:07
      Kolego… ale Yukę Iguchi to ty szanuj.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 13.10.2018 19:52
    Drugi odcinek to przede wszystkim potwierdzenie 4 rzeczy:

    1. Bajka każe nam się przyzwyczaić do badziewnego CGI – będzie nieodzownym jej elementem, nawet w scenach nie zawierających zbyt wiele ruchu. Gardzę tym jak potraktowano samego Orcbolga.

    2. Twórcy nie mieli zielonego pojęcia jak wykreować gobliny – skaczące wkoło małpy są słabym obrazem tego jakie zagrożenie stanowią w grupach. Tutaj naprawdę nie trzeba było daleko szukać, żeby zrobić rozeznanie.

    3. Bajka nie jest wzięta do końca na poważnie – pojawiło się kilka tak głupich, statycznych scen, że zastanawiałem się przez chwilę, czy to faktycznie robili ludzie z doświadczeniem.

    4. Całość zostanie na siłę ugrzeczniona. Pominięto w ogóle przykrą przygodę awanturników w ruinach. Nie, żebym specjalnie za nią tęsknił(bo zwłaszcza w nowelce była przesadnie brutalna) ale rzucanie 2 kadrów na biedne dziewczyny jest zupełnie odmienne od tego, co zaprezentowano w pierwszym odcinku.

    OP był niezły ale prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś w twardych dźwiękach metalu i z większą ilością krwi/groteski. ED za to raczej słaby, do tego ponownie z obleśnym cgi.
    • Avatar
      :) 14.10.2018 21:21
      Mnie dobijają te pseudo hentaiowe/echii panenki które mają się wpasowywać w pseudo brutalność serii… Żenada i kolejna popylina…
    • Avatar
      blob 14.10.2018 22:08
      Tak, drugi odcinek niestety pokazuje że będzie to jednak byle jaka adaptacja.

      Fanserwis, głupawe wstawki i słaba grafika. Cóż, niektórzy autorzy po prostu nie mają szczęścia do adaptacji swoich dzieł. Przypomina mi się wręcz odcinek Imouto sae Ireba Ii gdzie przyjaciel głównego bohatera dostał adaptację która wszyscy zjechali. Tu może nie będzie tak tragicznie, ale dziełem sztuki GS nie jest…
  • Avatar
    A
    Kamen 13.10.2018 19:21
    Quality engrisz w openingu…
  • Avatar
    A
    Arbel 9.10.2018 08:48
    Zawiązanie fabuły głupie. W Hai to Gensou no Grimgar bohaterowie zostali przeniesieni ze współczesności (nie jest to wprost powiedziane, ale sugestii jest dość) do świata fantasy i jeszcze doznali amnezji, to wyjaśnia ich początkowe problemy. A tu, skoro poszukiwacze przygód byli od urodzenia wychowani i wyszkoleni w tym świecie, powinni być przygotowani. Ktoś w stołecznej akademii powinien wyjaśnić magiczce, jak niebezpieczne są gobliny i jak z nimi walczyć. No ale rzadko spotyka się spójne logicznie fantasy, więc niech tam.
    Scena mordowania młodych goblinów była… na miejscu, chociaż trudno powiedzieć, że się podobała. Wojna ludzi z innymi gatunkami rozumnymi jest wojną o biologiczne przetrwanie. Fantasy zwykle tego unika, ale taka jest natura. Kiedy lwy znajdą młode hieny, załatwiają sprawę szybko i krwawo.
    Tytułowy Goblin Slayer spodobał mi się. Zawsze słuchał młodej kapłanki i odpowiadał jej spokojnie i rzeczowo, uzasadniał swoje działania. Nie pozostawił wątpliwości, kto jest szefem. Dziewczyna jest mu posłuszna, ale nie czuje się krzywdzona czy zmuszana do czegoś.
    Myślę, że osią fabuły będzie relacja między zimnym draniem, znaczy: doświadczonym weteranem, a młodą i uroczą kapłanką, która powoli będzie zmiękczać jego serce. Czekam, aż Slayer zdejmie hełm. No przecież będą w czasie dłuższej wyprawy jedli kolację przy ognisku?
    • Avatar
      Lina 9.10.2018 11:31
      W Hai to Gensou no Grimgar bohaterowie zostali przeniesieni ze współczesności (nie jest to wprost powiedziane, ale sugestii jest dość) do świata fantasy i jeszcze doznali amnezji, to wyjaśnia ich początkowe problemy.

      Jakie to oryginalne, mądre i wyjaśnione…

      Ktoś w stołecznej akademii powinien wyjaśnić magiczce, jak niebezpieczne są gobliny i jak z nimi walczyć.

      Nie to co na prawdziwych uniwersytetach… Oh wait

      Niektórzy twierdzili również, że Guild Girl powinna ich powstrzymać lub zabronić wyprawy na te gobliny.
      Oczywiście, że nie powinna, jeżeli osoba, która zlecała tego questa nie zażyczyła sobie, że muszą to być poszukiwacze przygód z odpowiednią rangą. Zasugerowała im, że pójście w takim składzie osobowym może nie być najlepszym pomysłem, ale postanowili to zignorować i skończyło się tak jak się skończyło.
      Autor mógł chociaż trochę spróbować ukryć, że ta wyprawa jest skazana na niepowodzenie, ale podobno najbardziej straszne i tragiczne z perspektywy widza jest to co wiadomo, że się stanie i nic nie można na to poradzić.

      Tak przy okazji, czy tylko mnie irytuje zwłaszcza w tego typu średniowiecznych fantasy anime, że zawsze musi być jakieś rejestrowanie w gildiach, składanie raportów z wykonanych zadań i inna papierkowa robota? Szkoda, że nie wymagali jeszcze pisemnej zgody goblinów na zostanie zamordowanymi z klauzulą o możliwości przetwarzania danych osobowych oraz zgodą na pośmiertne wykorzystanie ich narządów do przeszczepów.
      Goblin Slayer powinien wyłożyć panience głowę szefa goblinów na stół i po sprawie, a nie liczyć ile z nich ukatrupił.
      • Avatar
        Maxromem 9.10.2018 13:36
        Te gildie to tylko w grach i w anime. W grach istnieja, zeby dac graczowi jasne cele, questy i jakas forme progresu. Sa czyms co systematyzuje i usprawnia rozgrywke. Wezmy np. takiego Monster Huntera, ktory jest praktycznie kwintesencja takiego typu gier czy moze gildie z Morrowinda.

        Anime (i mangi) fantasy, szczegolnie te z 21 wieku, bazuja glownie na jRPGach a nie na literaturze, wiec naturalnie przenosza w swoje swiaty wszelkiego rodzaju glidie. Tylko ze to, co dziala w grach, w literaturze czy filmie juz kuleje, bo zazwyczaj nie pasuje albo jest kiepsko wprowadzone do swiata przedstawionego.

        W prawie zadnym dobrym zachodnim fantasy nie uswiadczysz czegos takiego. A jak juz mamy cos podobnego, to jest to cos naturalnie wplecionego w swiat przedstawiony, np. Wiedzmini.

        PS: Warto wspomniec, ze istnieja anime na podstawie japonskiej literatury fantasy. Guin Saga jest calkiem niezle, choc troche leciwe, ale za to Juuni Kokkuki jest naprawde bardzo dobre, acz miejscami niekompletne. Polecam oba.
        • Avatar
          Arbel 9.10.2018 15:46
          Anime są nie tyle robione na podstawie gier, co raczej skierowane do odbiorców, którzy fantastykę kojarzą głównie z grami; a to wymusza pewne formy i schematy. Mało jest w biznesie filmowym – aktorskim i animowanym – artystów, większości twórców chodzi głównie o kasę, więc robią to, co się sprzedaje. Goblin Slayer nie jest wyjątkiem. Mamy do czynienia z typowym produkcyjniakiem robionym tak, żeby się sprzedał.
          • Avatar
            Maxromem 9.10.2018 17:16
            Tez prawda, ale tworcami sa tez teraz ludzie, ktorzy wychowali sie i na grach i na mangach/anime na podstawie gier i w ogole jest to jedne wielkie bledne kolo :D
  • Avatar
    A
    Alt_TruIsta 8.10.2018 14:21
    Odcinek pierwszy – Ciekawe, pierwszy raz widzę goblinów lepiej zorganizowanych od poszukiwaczy przygód. Co prawda z poziomem trudności dla poszukiwaczy coś tam pochrzanili, ale trudno. Podoba mi się ten cały główny bohater tytułowy „Goblin Slayer”. Fajnie się prezentuje w tej swojej zbroi, no i widać też, że w tym co robi jest naprawdę autentyczny. A co do tej kapłanki, to w tym swoim wdzianku bardziej by pasowało do serii ARIA The ORIGINATION. Ogólnie dam tej serii plusa za Hobgoblinów, bo nie pamiętam kiedy je ostatnio w serii fantasy widziałem ;p.
  • Avatar
    A
    Weiter 7.10.2018 21:39
    Orientuje się ktoś, jak to mniej więcej będzie wyglądać później? Gdzieś mi się o uszy obiło, że seria nie będzie tak krwawa, jak to było w pierwszym odcinku i tylko ten pierwszy odcinek tworzy taką złudną wizje brutalnej serii.

    Można liczyć na podobne sceny czy też zaraz zamieni się okruchy życia i nudę?
    • Avatar
      Nikodemsky 7.10.2018 22:57
      Tak.

       kliknij: ukryte 

      Okruch nie ma praktycznie wcale, na nudę w GS­‑ie też nie można narzekać.
  • Avatar
    A
    Koogie 7.10.2018 13:55
    Może być spoko rzeźnia z krwią, cyckami i motywami z gier. Nie, nie widzę tej serii jako dark fantasy czy czego tam. Typy grają w młotka i to jeszcze do tego ze słabym MG.
    Nie no serio, nie można mieć świata gdzie często się zdarza iż nowe drużyny są mordowane kiedy próbują oczyścić jaskinię goblinów i jednocześnie mieć drużynę której wydaje się że nic nie może pójść nie tak. Albo gobliny mordują, zdarza się to i nowe drużyny powinny o tym wiedzieć, albo to się po prostu zdarza super rzadko. Głupie to to i tyle.

    Dla jatki samej będzie pewnie się to całkiem nieźle oglądać. Lubię jak postaci w animcach spotykają różne nieszczęścia, więc liczę na więcej. Chociaż powiem, że Panienki monk trochę szkoda, widać że miała być taką starszą siostrą no i była chyba najmniej nierozsądna.
    • Avatar
      Nikodemsky 7.10.2018 15:23
      Typy grają w młotka i to jeszcze do tego ze słabym MG.

      MG jak i gracze miewają ciekawe pomysły w GS­‑ie ale to się okaże dopiero później :) Warto czekać.

      Nie no serio, nie można mieć świata gdzie często się zdarza iż nowe drużyny są mordowane kiedy próbują oczyścić jaskinię goblinów i jednocześnie mieć drużynę której wydaje się że nic nie może pójść nie tak. Albo gobliny mordują, zdarza się to i nowe drużyny powinny o tym wiedzieć, albo to się po prostu zdarza super rzadko. Głupie to to i tyle.

      Zwróć uwagę na to jak oddaje questa dziewczyna w gildii – robi to bardzo niechętnie i doradza, aby poczekać na inne, bardziej doświadczone grupy awanturników. Nie odmawia im odebrania questa, bo nie ma żadnego prawa, które by tego zabraniało.

      Ludzie giną z rąk zielonych, bo ich bagatelizują. To nie jest tak, że wszystkie nowe grupy padają przy questach – dzieje się tylko tak z tymi, które kompletnie się nie przygotowują do zadania i nie są świadomi jak wielkim zagrożeniem są zieloni w większych grupach, a już w ogóle pod wodzą hobgoblinów lub szamanów.

      Grupka, którą zobaczyliśmy w pierwszym odcinku po prostu źle trafiła i przy okazji w ogóle nie była przygotowana. To nie mogło się skończyć dobrze.

      Problematyka zielonych jest bardziej rozpisana w mandze zarówno w oryginalnej historii, jak i spin­‑offie(w tym drugim czasami nawet bardziej) – nie wiem niestety, czy bajka będzie rozwijać tę kwestię.

      Lubię jak postaci w animcach spotykają różne nieszczęścia, więc liczę na więcej.

      Nie będziesz zawiedziony.
      • Avatar
        Koogie 7.10.2018 17:23
        Ludzie giną z rąk zielonych, bo ich bagatelizują. To nie jest tak, że wszystkie nowe grupy padają przy questach – dzieje się tylko tak z tymi, które kompletnie się nie przygotowują do zadania i nie są świadomi jak wielkim zagrożeniem są zieloni w większych grupach, a już w ogóle pod wodzą hobgoblinów lub szamanów.


        Widzisz, tylko że gdyby traktować ten świat na poważnie to takich drużyn by po prostu nie było. Na pewno nie aż tak źle przygotowanych. Zastanówmy się kto szkolił tych młodzików, co im mówiono. Oni się zachowywali jak zieloni gracze w grze MMO co grają może drugi dzień w grę, a nie jak nastolatkowie którzy wychowywali się w świecie gdzie gobliny napadają na wioski, a oni od maleńkiego planują ruszyć w świat walczyć ze złem.
        Zaakceptowałbym, że mieli po prostu pecha gdyby nie to że na końcu bohaterka mówiła, że takie sytuacje zdarzają się na tyle często iż nikt tego nie kwestionuje.

        Dysonans między tym jak brutalny i „prawdziwy” jest świat, a faktycznie przedstawieniem postaci i zasad które obowiązują.
        Podobny zresztą problem miał Grimgar, z tą że różnicą że przy okazji Grimgar był o niczym i nic się w nim nie działo.
        To przynajmniej może być dobrą pornografią cierpienia i brutalności.
        • Avatar
          Nikodemsky 7.10.2018 18:06
          Zastanówmy się kto szkolił tych młodzików, co im mówiono.

          W tym rzecz – nikt. Kompletne żółtodzioby nie mają dostępu do bestiariusza, funduszy i ekwipunku. To są przeciętni ludzie, których ambicje sięgają wyżej, niż rozum i umiejętności. Goblin Slayer to powieść, która w dobitny sposób przedstawia jak wielka różnica byłaby pomiędzy rzeczywistością, a dobrymi chęciami.

          Oni się zachowywali jak zieloni gracze w grze MMO co grają może drugi dzień w grę, a nie jak nastolatkowie którzy wychowywali się w świecie gdzie gobliny napadają na wioski, a oni od maleńkiego planują ruszyć w świat walczyć ze złem.

          Jeśli pochodzili z miejsca, którego problem nie dotyczył, to dlaczego mieliby być świadomi zagrożeń otaczającego ich świata? O humanoidalnych monstrach i władcy demonów mogli usłyszeć co najwyżej z opowieści i plotek.

          Zaakceptowałbym, że mieli po prostu pecha gdyby nie to że na końcu bohaterka mówiła, że takie sytuacje zdarzają się na tyle często iż nikt tego nie kwestionuje.

          Ponownie – cały problem wynika z bagatelizowania zielonych. Doświadczeni poszukiwacze olewają gobliny, bo questy z nimi związane są słabo opłacane(zakładane najczęściej przez wodzów ograbionych wiosek), władze królestwa są zajęte poważniejszymi problemami(w ich mniemaniu) i plaga zielonych spływa na niedoświadczonych, początkujących poszukiwaczy przygód. Gobliny same w sobie pojedynczo nie są groźne, problem zaczyna się w momencie, kiedy jest ich więcej, a już w ogóle, kiedy są pod kimś – wtedy nawet goldy i silvery mogą mieć z nimi problem, sam Orcbolg o tym później wspomni. To ma sens.

          Podobny zresztą problem miał Grimgar, z tą że różnicą że przy okazji Grimgar był o niczym i nic się w nim nie działo.

          Grimgar to inna para kaloszy, plus to był isekai, więc należy na niego patrzeć w innych kategoriach.
          • Avatar
            Saarverok 7.10.2018 18:29
            W sumie też ciekawe spostrzeżenie, w kontraście do oczekiwań. Ten kolega z mieczem mówił, że  kliknij: ukryte , a tu… no nie wyszło :D jeżeli faktycznie na tym ma się skupiać seria, na takim eksponowaniu rzekomo małego zagrożenia, to piona dla niej. Kogo w sumie obchodzą małe dramaty, jak można zbawić świat? :) Jest tu mniejsza skala epickości, bo jednak hej – nie walczymy z ultra bossem, zdolnym zniszczyć wszechświat, tylko z bandą goblinów, powodującą casualowe dramaty – takie, to których ludzie pewnie w danym świecie przywykli. Mnie takie podejście bardzo podchodzi. O ile tak to będzie wyglądać
          • Avatar
            Koogie 8.10.2018 09:42
            Poczytałem trochę więcej o założeniach serii i mniej więcej rozumiem logikę. Jednak nadal jest ona trochę wadliwa. Zakłada ona nie dość że kompletną apatię gildii, ale też znikomy obrót informacji pomiędzy ludźmi.
            Ogólnie jest to typowy przykład logiki która działa w próżni, jednak gdybyś skonstruował taki świat i pozwolił mu funkcjonować to szybko zasady by się zaczęły zmieniać. I głównym źródłem zmiany byłyby rodziny tych dzieciaków, które umarły w goblinich jaskiniach jak i świątynie wypełnione dziewczynami które przeżyły porwania goblinów. Taka jedna wioska straci jednego silnego chłopaka w kwiecie wieku, co zrobią? Pozwolą kolejnemu tak samo silnemu chłopakowi pójść i zrobić dokładnie to samo? W małych wioskach silny młody facet to skarb. Weźmy taką dziewczynę monk, miała ona podobno przejąć dojo swojego dziadka czy kogo tam, brzmi jak bardzo prominentna rola w społeczeństwie. Już samo to że jest teraz zniszczona psychicznie wywołałoby rozmowy i dyskusje pomiędzy ludźmi w zaciszu domowym. Można też spodziewać się, że z czasem dziewczyna poradzi sobie z traumą i co będzie robić? Zacznie pewnie mówić, udzielać się, a jak nie ona to jedna z wielu która przeżyła.

            Widzisz taki jest problem w zdaniu, że te sytuacje dzieją się na tyle często iż stały się one normą. Jeżeli zdarzają się one bardzo często to zaczynają one kształtować percepcje społeczną. Pojawiają się legendy, zabobony (topielce, południce i inne) i ludzie zmieniają swoje zachowanie w oparciu o nową percepcję rzeczywistości.

            Twórca wyraźnie chciał zderzyć lekkoduszne podejście z gier fantasy z bardziej brutalną rzeczywistością. Temu też wybrał na odstrzał grupkę typowych zielonych młokosów co pierwszy raz grają w grę rpg. Tylko, że to zderzenie idzie w zaprzeczaniu z dobrą kreacją świata. Nie ma w tym nic złego, można zawiesić logikę jeżeli Twoim celem jest podkręcenie emocji. Jednak tym też sposobem seria usadawia się raczej w kategorii belerystyki i ogólnie serii rozrywkowej, a nie stricte jako coś bardziej wysublimowanego.
            • Avatar
              Nikodemsky 8.10.2018 19:25
              Jednak nadal jest ona trochę wadliwa.

              Nie twierdzę, że jest bezbłędna :) GS nadal ma swoje problemy, czy to większe, czy mniejsze.

              Zakłada ona nie dość że kompletną apatię gildii

              Nie apatię, a neutralność. W Year One albo ln było wytłumaczone z czego to wynika ale prawdę mówiąc nie pamiętam.

              ale też znikomy obrót informacji pomiędzy ludźmi.

              Najczęściej jest tak, że każdy opiera się na własnym doświadczeniu i jeden drugiemu za bardzo nie wchodzi w drogę. Będzie to zwłaszcza widoczne w jednym z arców, który powinien być zekranizowany. No ale prawda, gildia powinna mieć twarde wymogi przed oddaniem questa jak i również powinna oferować dostęp do bestiariusza lub spisu porad od weteranów. Wtedy może nie byłoby do czynienia z przykrą codziennością, jaka ma miejsce w GS­‑ie.

              Ogólnie jest to typowy przykład logiki która działa w próżni, jednak gdybyś skonstruował taki świat i pozwolił mu funkcjonować to szybko zasady by się zaczęły zmieniać.

              Tworzysz założenia, które rzadko mają przełożenie w bajkach, czy powieściach od japończyków. Przypomnij sobie kiedy ostatnio widziałeś naprawdę sensownie skonstruowane uniwersum fantasy u nihonów, odporne na sukcesywne zmiany postrzegania rzeczywistości u mieszkańców owego świata :)

              Widzisz taki jest problem w zdaniu, że te sytuacje dzieją się na tyle często iż stały się one normą. Jeżeli zdarzają się one bardzo często to zaczynają one kształtować percepcje społeczną. Pojawiają się legendy, zabobony (topielce, południce i inne) i ludzie zmieniają swoje zachowanie w oparciu o nową percepcję rzeczywistości.

              Tutaj należałoby najpierw określić jaki zakres czasu obejmuje historia GS­‑a. Niestety nigdy nie dowiadujemy się jak długo trwa plaga zielonych. Wiemy tyle, że jest to przynajmniej kilkanaście lat i gobliny uderzają głównie na wioski, które nie mają możliwości się bronić.

              No i tak w ogóle – bajka trochę inaczej przełożyła tę część: [link] – są delikatne różnice, jak widać.

              Tylko, że to zderzenie idzie w zaprzeczaniu z dobrą kreacją świata.

              Niekoniecznie. Nie chcę za bardzo rozpisywać się w ramach GS­‑a ale nie rozumiem dlaczego twarde zderzenie z rzeczywistością nie miałoby występować na porządku dziennym w różnych częściach danego uniwersum.
  • Avatar
    A
    vries 7.10.2018 09:25
    Trudno powiedzieć cokolwiek po pierwszym odcinku. GS na pierwszy rzut oka nie jest wybitnym Dark Fantasy. Tak samo jak walka dużym mieczem w jaskini (której rozmiary zmieniają się w zależności od fabularnego zapotrzebowania) nie jest złym pomysłem. Ale nie było jakoś tragicznie jak na anime. Zobaczymy dalej.

    Mój główny problem polega an tym, ze jak człowiek czyta Dungeon Meshi i Berserka, to ma wyższe wymagania.
  • Avatar
    A
    Impos 7.10.2018 00:49
    Mam trochę mieszane uczucia; z jednej strony walki w pierwszym odcinku, zarówno gobliny radzące sobie z początkującymi poszukiwaczami przygód, jak i metody stosowane przez głównego bohatera, wypadły niesamowicie dobrze. Z drugiej szkoda, że realizmu nie starczyło już na stroje pierwszoplanowych bohaterek (chciałabym zobaczyć, jak chętnie autor biegałby w czymś takim po jaskiniach lub lasach).
    Swoją drogą nie znam pierwowzoru, ale już kilka razy przeczytałam w odniesieniu do tego tytułu „isekai”. Czy to oznacza, że wkrótce się okaże, że najważniejsza część obsady to przeniesieni do innego świata japońscy nastolatkowie?
    • Avatar
      Nikodemsky 7.10.2018 01:26
      kilka razy przeczytałam w odniesieniu do tego tytułu „isekai”

      Nie, Goblin Slayer to w żadnym wypadku nie jest isekai.

      Z drugiej szkoda, że realizmu nie starczyło już na stroje pierwszoplanowych bohaterek (chciałabym zobaczyć, jak chętnie autor biegałby w czymś takim po jaskiniach lub lasach).

      Kogo masz na myśli? Jeśli kapłankę, to ona sama w sobie nie musi być mobilna – od ochrony ma GS­‑a i później dochodzą jeszcze inni, bardzo kompetentni towarzysze(zwróć uwagę jak będą ubrani, raczej nie będziesz zawiedziona).

      Ekwipunek i uzbrojenie GS­‑a to też zupełnie oddzielna kwestia, bo to nie było tak, że biegał w pełnej płytówce od samego początku swojej „przygody”. Szkoda tylko, że anime raczej nie zahaczy o tę część historii(to już niestety ze spin­‑offa Year One).
      • Avatar
        Impos 7.10.2018 02:20
        Nie, Goblin Slayer to w żadnym wypadku nie jest isekai.

        Uff, całe szczęście. Na isekaie jest ostatnio urodzaj, a dobrych serii fantasy jak na lekarstwo…
        Uzbrojenia GS­‑a się nie czepiam, wręcz przeciwnie – wygląda całkiem klimatycznie. Mam nadzieję, że zawartość zbroi też będzie ciekawa.
        Co do kapłanki to nie chodzi mi o to, że też powinna mieć zbroję płytową i do tego topór na plecach, ale o to, że jej kostium bardziej przypomina strój z Meido Cafe, niż coś, co nadawałoby się na wyprawę do jaskiń w celu walki z goblinami. Coś takiego w serii typu „nastolatkowie przeniesieni do świata gry” byłoby łatwe do wytłumaczenia, ale trochę się kłóci z wizją realistycznego mrocznego świata fantasy. Na tle GS­‑a i postaci w tle wyglądała trochę, jak wstawiona z innej bajki.
        • Avatar
          Saarverok 7.10.2018 18:16
          Impos napisał(a):
          Co do kapłanki to nie chodzi mi o to, że też powinna mieć zbroję płytową i do tego topór na plecach, ale o to, że jej kostium bardziej przypomina strój z Meido Cafe, niż coś, co nadawałoby się na wyprawę do jaskiń w celu walki z goblinami.


          Zawsze można zwalić winę na karb małego doświadczenia. Ale pewnie strój będzie obecny przez całą serię, więc nie drążmy tematu ;P
    • Avatar
      gosc 8.10.2018 13:48
      Wyglądali autentycznie, jak na absolutnie początkujących poszukiwaczy przygód przystało.
      • Avatar
        Maxromem 8.10.2018 14:03
        Sprostuje Cie troche: wygladali tak, jak banda poczatkujacych awanturnikow powinna wygladac wedlug autora, ktory nie ma pojecia o tym co pisze i zzyna z innych tworow niskiej jakosci i gier RPG.

        Dlaczego kaplanka nosi stroj przypominajacy szkolny mundurek z anime 21 wieku? Dlaczego fighter nosi… zbroje z plastiku? Dlaczego czarodziejka nosi peleryne i kusy top? Nic z tego nie trzyma sie kupy, na dodatek wyglada oszalamiajaco kretynsko. Jedyna mniszka wyglada w miare okej…
        • Avatar
          gosc 8.10.2018 14:24
          No tak, klasycznie w DnD czy Warhammerze na starcie byliby łachmaniarzami z kilkoma miedziakami przy duszy.

          No a wyglądają fikuśnie, czyli według dzisiejszych standardów, ale to daje fajny efekt w zestawieniu z wiernym oddaniem realiów początkującego poszukiwacza przygód w tych klasycznych systemach/światach.

          Mi bardzo podobał się Grimgar, i wizualnie i fabularnie. Tam nie było tego rozdźwięku. Tu rozdźwięk jest, ale ciekawe czy to zderzenie nie było zamierzone – żeby uwypuklić konfrontację brutalnych realiów z głupkowatą ekstrawagancją. Efekt komiczno­‑edukacyjny.

          W każdym razie akcja rozwinęła się tak jak powinna, a fakt, że wyglądali jak wyglądali tylko spotęgował wrażenie.
          • Avatar
            Maxromem 8.10.2018 14:45
            Tylko, ze jest to zabieg nie tyle prosty co wrecz prostacki. Dla mnie o wiele lepszym rozwiazaniem, i to takim, ktore nie podwaza spojnosci i logiki swiata przedstawionego, byloby jakby Ci poczatkujacy poszukiwacze przygod byli wlasnie dobrze przygotowani, a mimo wszystko ich eskapada skonczylaby sie katastrofa. Zamiast tanich chwytow i shock factoru mielibysmy dopiero zgroze, jakby dobrze przygotowana, acz nie dokonca doswiadczona grupa, zostala zdziesiatkowana przez plemie goblinow.

            To zderzenie, o ktorym mowisz, na 100% bylo zamierzone. Gawiedz lyka takie proste zagrywki majace wzbudizc szok w odbiorcy. Do tego wrzucic urocze dziewczynki i manga sprzedaje sie sama z siebie.

            Jeszcze napomkne tylko o „realiach poczatkujacego poszukiwacza przygod w tych klasychnych systemach/swiatach”. Otoz w klasycznym dedeku czy mlotku, zadna druzyna nie bylaby tak nieprzygotowana. Nigdy by nie doszlo do sytuacji, w ktorej poszukiwacze przygod nie wiedzieliby, ze gobliny to nie sa prosci przeciwnicy, szczegolnie w grupie i na swoim terenie. Zadna druzyna by ich nie­‑niedocenila. Owszem, klasycznie poczatkujacy awanturnicy to banda obdartusow, ale jest to banda, ktora idzie przez lochy z lotrzykiem na czele, ktory sprawdza kazdy metr korytarza trzymetrowa tyczka. Jest to grupa, ktora panicznie boi sie, ze zza kazdego zakretu wypadnie potwor, ktory pourywa im glowy. Grupa ktora sprawdza kazde drzwi i kazda skrzynie czy nie ma tam pulapek… Jest to banda, ktora doskonale wie czego moze sie spodziewac, bo zyje w swiecie, w ktorym takie rzeczy zdarzaja sie na okraglo, a zginac jest niesamowicie latwo. W GS nie mielismy do czynienia z „klasyczna poczatkujaca druzyna” z gier fabularnych zeszlego wieku, tylko z banda kretynow, ktora nigdy nie powinna zabierac sie za przygody, i ktora Gildia nigdy nie powinna wyslac na tego questa.
            • Avatar
              gosc 8.10.2018 15:17
              Chwyt jest, czy jest tani – no tego jeszcze nie wiem. Jak dla mnie za wcześnie na taką ocenę.

              Ja na razie widzę konfrontację współczesnych standardów z przeszłością – na podstawie przebiegu wydarzeń można tworzyć całkiem rozsądne uogólnienia w ogóle dotyczące współczesności, jej odrealnienia nie tylko w świecie gier fantasy.

              Zderzenie ładnie, ekstrawagancko wykreowanej postaci, przygotowanej do łatwego zdobywania doświadczenia na niskich poziomach, szybkiego awansu, z brutalną rzeczywistością fantasty rodem z XX wieku, gdzie napotkana grupka goblinów stanowiła śmiertelne zagrożenie dla początkujących poszukiwaczy przygód. Ci wychowani na grach z ostatniej dekady nie mają pojęcia o tym jak groźne są gobliny :D

              Mistrzowie gry, z którymi się zetknąłem, to sadyści byli.

              Przejście z poziomu pierwszego na poziom drugi to był wyczyn. Dopiero na drugim, trzecim poziomie doświadczenia (DnD) czuło się pewien margines bezpieczeństwa. Na poziomie pierwszym było się jednostrzałowym pętakiem, no wojownik był na 2­‑4 goblińskie ciosy.
              • Avatar
                Maxromem 8.10.2018 16:20
                No spoko, ale takie zderzenie ma sens tylko w formie jakiejs dyskusji albo eseju. W formie fabularnej nie ma, bo burzy to poczucie realizmu i wewnetrznej spojnosci swiata przedstawionego.

                Skoro, jak mowisz, grasz w eRPeGi juz od dawna i miales doswiadczenie z eMGiekami, ktorzy za punkt honoru brali sobie TPK ciagu pierwszych pietnastu minut gry, to wiesz, ze po jednej­‑dwoch sesjach zaczynalo sie grac z ostroznoscia podkrecona na maxa, zeby nie dac eMGiekowi szansy na totalna anihilacje. Teraz wyobraz sobie, jak wygladalby swiat przedstawiony jesli przenioslbys te growe realia w zycie – po pierwszej generacji poszukiwaczy przygod, ktora zostala wyrznieta na wszystkich sowich questach, kazda nastepna bylaby przygotowana co raz lepiej. Jest to naturalna kolej rzeczy. Owszem, zdazalyby sie druzyny arogancki i glupie, ale nie do tego stopnia jak ta, ktora uraczyli nas tworcy GSa. Oni sa po prostu za glupi. W swoim zachowaniu, w braku przygotowania i przede wszystkim w braku zrozumienia swiata, w ktorym zyja. To sie po prostu kupy nie trzyma.
                • Avatar
                  gosc 8.10.2018 16:49
                  Bo ja wiem czy to jest zła forma do przekazania takiego komunikatu, nieadekwatny środek wyrazu.

                  Dyskutowanie z ludźmi od rzeczywistości odklejonymi, odrealnionymi, otumanionymi, skupionymi na sobie jest trudne, pisanie o tym, tak żeby zrozumieli (czy raczej żeby coś dotarło), tłumaczenie też jest ciężkie.

                  W sumie w pierwszym wpisie napisałem o komiczno­‑edukacyjnym przesłaniu. Dla Ciebie przekaz jest bezwartościowy, bo o tym wiesz, ale wiele osób podpadałoby pod tę rozgarniętą jak kupka piasku drużynę, postacie są zresztą archetypiczne (co też pewnie było zamierzone).

                  W naszym świecie niezrozumienie rzeczywistości nie rodzi tak daleko idących konsekwencji, ale mechanizm jest ten sam. Tutaj zostało to mocno podkręcone, przez co lepiej widać.

                  W „rzeczywistości” takie gniazdo goblinów, które rabuje, gwałci i morduje zostałoby zapewne wyeliminowane przez kompetentną grupę, bo przecież władze (a wygląda, że władza jest nieźle zorganizowana) nie pozwoliłby sobie na taki horror, straty materialne i ludzkie.

                  Ale wydaje się, że historia jest o czym innym – co innego ma zostać przedstawione w sposób realistyczny, coś co trudniej uchwycić, ciężko wytłumaczyć, łatwiej pokazać.
                  • Avatar
                    Maxromem 8.10.2018 17:50
                    Zgadzam sie z tym, o czym piszesz. Ale mimo wszystko nie sadze, zeby moje wymagania co do takiej serii jak GS spowodowaly, ze wiekszosc osob by albo nie ogarnela, albo nie zrobiloby na nich to tak samo duzego wrazenia jak obecny zabieg. A dodatkowo osoby takie jak ja tez bylyby happy. I tez moznaby pokazac to jak brutalny jest swiat wobec osob, ktore niedoceniaja goblinow. Moze mam za duze wymagania, ale akurat trafila sie seria z mojego ulubionego gatunku i ciezko mi jest zadowolic sie nia na zasadzie „na bezrybiu i rak ryba”.

                    Zobaczymy, na razie serie ratuje kreska, animacja i muzyka. Moze jeszcze cos z tego bedzie :D
                  • Avatar
                    Impos 8.10.2018 22:36
                    Pytanie uzupełniające; czy ta analogia do RPGów ma jakieś uzasadnienie w pierwowzorze (np. świat jest tak naprawdę grą itd.)? Bo jeśli jest to po prostu miejsce, którego mniej znaczący mieszkańcy muszą się liczyć z atakami goblinów w lesie, to w realistycznej serii spodziewałabym się trochę innych strojów i zachowań. Człowiek z naszego świata wie jak korzystać z internetu, komunikacji miejskiej itd., więc mieszkaniec świata fantasy powinien wiedzieć, jak się ubrać do lasu i czuć przynajmniej śladowy respekt przed tym, co może tam spotkać. Oczywiście bohaterka na pierwszy rzut oka wygląda na wychowaną w cieplarnianych warunkach bogatą panienkę, której zamarzyło się życie poszukiwaczki przygód, ale już cztery takie odklejone od rzeczywistości osobniki powinny kogoś zaniepokoić. Istnieje jakaś reguła, że pozwala się potworom wybijać głupich nowicjuszy?
                    Oczywiście mało które anime zwraca uwagę na takie drobiazgi, ale realizm włączany tylko na brutalne sceny z goblinami to jednak trochę mało…
                    • Avatar
                      gosc 9.10.2018 11:43
                      Przyjmując twierdzenie, że sytuacja z goblinami nie jest logiczna, nie jestem przekonany, że celem było stworzenie świata logicznego, spójnego na każdym poziomie, gdzie wszystkie szczegóły do siebie pasują, tworzą układankę. W zależności jaka jest fabuła, o czym jest historia, taki spójny świat jest potrzebny albo nie.

                      A w sumie, to mogę się pokusić o obroną logiczności tej sytuacji z goblinami, poczynając od idiotycznych strojów i zachowań.

                      Przede wszystkim w naszej rzeczywistości ludzie zachowują się nielogicznie, działają nie posiadając wiedzy, mając błędne wyobrażenia co do rzeczywistości, a w tym co do swoich możliwości.

                      Przykłady można mnożyć, od codziennych chybionych, czasem niebezpiecznych działań, błędnych decyzji, które zasadniczo nie kończą się gwałtem i śmiercią, po takie które się kończą.

                      Mamy tu zdarzenia w rodzaju osób, które zapatrzone w smartphona wpadają na śmietnik, ławkę, a czasem pod koła samochodu, delikwentów, którzy w góry wybierają się w nieadekwatnych strojach w tym w klapkach i kończą na dnie przepaści konając godzinami. I Oczywiście jest cała masa głupich rzeczy, które ludzie robią – i tracą przy tym zdrowie albo życie.

                      Czy wyprawa na gobliny przez nieroztropnych początkujących poszukiwaczy przygód – nie mieści się gdzieś w tym standardzie. Fikuśne stroje i pyszałkowate zachowania będące sublimacją głupoty bohaterów dodatkowo ją podkreślają.

                      Czy możliwy jest świat fantasy, w którym jest taka dostępność strojów, gadżetów, a ludzie są głupi i stanowią zagrożenie dla samych siebie. Myślę, że tak oczywiście bardziej prawdopodobne i racjonalne jest „średniowieczne” fantasy.

                      Myślę też, że taki dobrobyt pozwala ludzkiej głupocie kwitnąć (zarówno w naszym świecie, jak i w świecie fantasy), skupienie się na sobie i wyrażanie siebie przesłania rzeczywistość, własne słabości i percepcję rzeczywistości.

                      I można ludziom tłumaczyć, przestrzegać ich – a oni i tak zrobią swoje, bo ich dotychczasowy kontakt z rzeczywistością był ograniczony, a ich psychika czyni ich odpornymi na wszelkie miękkie bodźce.

                      Gobliny mogą być plagą jak szczury, której praktycznie nie da się zwalczyć, nawet pomimo zaawansowania społeczeństwa, które takie fikuśne stroje są powszechnie dostępne.

                      A tak w ogóle to zobaczymy, co będzie dalej w anime :)
  • Avatar
    A
    Saarverok 6.10.2018 20:33
    Ciekawe. Poczytałem trochę o tym, jak to cudo ma wyglądać, ale nie mogłem uwierzyć. Ale zaczęło się od mocnego kopa w klatę dla wszystkich isekajów i to mi się podoba. Nie uważam agresji w tym anime za coś perwersyjnego, raczej całkiem prawdopodobny scenariusz w przypadku walki z hordą goblinów. Z pewnością bardziej prawdopodobny niż „przepakowany bohater z boskimi wręcz umiejętnościami, który w imię zasad nie zabija”. Jeżeli będzie to taka forma, zapowiada się intrygujący i nietypowy seans osadzony w świecie fantasy. I ja bym tego w kategorię dark fantasy nie wrzucał, jak to uczynił kolega. Na moje jest to po prostu bunt na wszystkie „jasne strony” takiego fantastycznego boukenshanowania. Jak weszła moda na takie formuły, ktoś po prostu usiadł i zrobił coś śmiesznego, jak to było z Konosubą, a tutaj ktoś zrobił coś bardziej… krwawego. Czy forma się przyjmie? Zobaczymy. Niestety patrząc na statystyki mam wrażenie, że w fandomie anime królują: 1) Asuna i Kirito, 2) MEJNSTRIMY SZOŁNENY I HIROŁSY 3) Oppai. Odmienne podejście do tematu z reguły spotyka się z takim: meh.
    • Avatar
      Maxromem 7.10.2018 02:08
      Jest to jak najbardziej dark fantasy – definicją dark fantasy był właśnie ten bunt na wszystkie „jasne strony” w fantasy, których, notabene, już od wielu lat w literaturze fantasy w ogóle nie uświadczysz.

      Patrząc tylko w ramach anime, to spoko, GS jest tym o czym mówisz. Nie czyni to od razu z niego czegoś dobrego, ale rozumiem argument o oryginalności. Jeśli chodzi zaś o gatunek bez względu na medium, to GS to wtórna kupa.
      • Avatar
        Saarverok 7.10.2018 18:17
        Może masz rację :P sugerowałem się definicją z Wiki, gdzie dark fantasy sugerowało połączenie fantasy i horroru, tu tego nie widzę, nie znałem się to się wypowiedziałem :) jeżeli faktycznie tak to wygląda – ok, chyba moje pierwsze zderzenie z tego typu produkcją, dobrze usłyszeć opinię kogoś bardziej obeznanego w temacie.
  • Avatar
    A
    Maxromem 6.10.2018 20:10
    Od początku komputerowych eRPGów wydawano książki na podstawie gier. Były one zwykle pisane przez wszelkiego rodzaju „hacków” czyli pisarzy, którzy piszą pod kontrakt, a nie żeby napisać coś ciekawego. Jeszcze wcześniej powstawały też książki bazowane na tradycyjnych papierowych eRPGach – wszlkie Dragon Lance'a czy Drizzty Dourdeny, a także książki bazujące na świecie Warhammerów.

    Wszystkie te książki miały podstawową cechę wspólną – miały się sprzedać dzięki popularności pierwowzoru wśród niszowych kręgów graczy (i również to, że były raczej niskiej jakości). Dzisiaj eRPGi są tak popularne, że schematy, język czy wszelkiego rodzaju klisze z gier są traktowane jakby od zawsze były częścią fantasy i nagminnie wdzierają się w literaturę czy też, jak w przypadku Goblin Slayera i wszelkiej maści Isekaiów, w mangę i anime.

    Goblin Slayer to mokry sen jakiegoś sadystycznego nastolatka, który nie przeczytał ani jednej książki z klasyki dark fantasy, ale za to nagrał się w mnóstwo gier i zapomniał o tym, że te dwie rzeczy rządzą się innymi prawami. W grach systemy gildii czy klas funkcjonują po to by usystematyzować rozgrywkę i dać graczowi pewną funkcję w świecie gry, ale przenoszenie je w scenariusz czy książkę tylko tworzy stereotypy, a nie pełnokrwiste postaci czy ciekawe światy. Goblin Slayer jest własnie upchany takimi stereotypami, nie tylko ściągniętymi z gier, ale również wyrośniętych w ostatnich latach w mandze i anime – z kjutaśnymi dziewczynkami w kretyńskich kostiumach na czele. Ciężko brać takie coś na serio, a już w połączeniu z perwersyjną wręcz brutalnością, tworzy jakąś niesamowicie groteskową papkę, która zapewne spodoba się nastolatkom, ale wątpię żeby oferowała cokolwiek poważnego dojrzałym odbiorcom. Może po za prostą odmóżdżającą rozrywką.

    I wygląda na to, że adaptacja będzie dokładnie tym – wlekącym się stereotypem pełnym błędnego wyobrażenia o tym, co czyni dark fantasy takim świetnym gatunkiem. Szkoda, bo oprawa audiowizualna jest zdecydowanie na plus i dizajn głównego bohatera i goblinów są całkiem niezłe (czego nie można powiedzieć o jakiejkolwiek innej postaci). Kiedyś doczekamy się nowego dobrego anime w stylu zachodniego fantasy, na razie polecam raczej sięgnąć po dobrą książkę.
    • Avatar
      Nikodemsky 6.10.2018 21:03
      ale wątpię żeby oferowała cokolwiek poważnego dojrzałym odbiorcom

      Oferuje dokładnie to, o czym pisałeś wyżej w przypadku powieści na podstawie dnd/młotka, jednakże robi to dość późno… i nie tylko ale o tym za chwilę.

      Jak mniemam nie jesteś na bieżąco z pierwowzorem(wnioskuję po tym, co wyczytałem z komentarza) – oryginalna historia idzie właśnie w typową przygodę z młotka, natomiast Year One tłumaczy trudną drogę do profesjonalizmu w fachu poszukiwacza przygód. Zaznaczam, iż obie z czasem ustępują z brutalności w formie gwałtów na płci pięknej. Nie zmienia to faktu, że pierwowzór często zahacza wręcz o sadystyczne perwersje(zwłaszcza w przypadku LN, która w opisach działań zielonych potrafi być momentami obrzydliwa) ale z czasem stara się „naprostować”(ciężko mi powiedzieć z czego to dokładnie wynika).

      Dwa – ciekawe postaci. Sam Orcbolg nie jest nikim specjalnym, ot co apatycznym młodzieńcem z bardzo trudną przeszłością, która spędza mu sen z powiek. Natomiast pojawiają się okazyjnie takie postacie jak choćby Sword Maiden –  kliknij: ukryte . Z drugiej strony mamy krasnoluda­‑tanka, elfią­‑łuczniczkę, czy jaszczuroczłeka­‑szamana. Ciężko naprawdę o bardziej klasyczny team w fantasy.

      Trzy – rozwój postaci. Dość powolny, aczkolwiek widoczny. Praktycznie wszyscy w historii GS­‑a się rozwijają, wraz z samym Orcbolgiem(u którego przemiana trwa najdłużej).

      Cztery – rozwinięcie problematyki epidemii zielonych. Przeciętny isekai/rpg­‑like/fantasy po prostu wrzuca widza w środek wydarzeń i rzadko tłumaczy dlaczego w ogóle istnieje problem plagi demonów/potworów/whatever – GS tłumaczy powoli z czego wynika sytuacja. Widać, że autor myśli o swoim uniwersum i starał się sensownie budować filary pod historię.

      Tak więc Goblin Slayer to nie tylko brutalne gwałty i okładanie zielonych :)
      • Avatar
        Maxromem 7.10.2018 02:01
        Nie, nie jestem na bieżąco, niestety kilka pierwszych rozdziałów po prostu mnie odrzuciło. Niestety nic z tego co napisałeś nie zachęca mnie specjalnie do GSa – są to w większości rzeczy, których wymagałbym od jakiejkolwiek serii, a tu wynika, że o czym nie wspomnisz to pojawia się dopiero później w historii.
    • Avatar
      blob 6.10.2018 22:19
      No i właśnie seria jest w pewnym stopniu zaprzeczeniem tego co mówisz. Specjalnie bierze pewne schematy jako tło, ale po to żeby ukazać trochę inną historię:
      - bohater nie dążący do chwały, wygrywający doświadczeniem i taktyką. Wyrachowany, nie używa 'OP' przedmiotów. Preferuje praktyczne, „zużywalne” bronie. Kiedy ostatnio widziałeś anime w którym bohater używa pułapek, otoczenia, alchemii, sprytu czyli „surowych umiejętności” a nie leci do przodu ze świetlistym mieczem wykrzykując angielsko­‑niemieckie nazwy zdolności rodem z MMO? Tak, mamy tu koncept „zużywalnych” czarów ze schematycznymi nazwami (Heal od Priestess), ale nie można mieć wszystkiego
      - historia kręci się wokół walki z goblinami, tradycyjnymi „mobami”, które są mięsem armatnim w każdym RPG/fantasy. Chyba jedynie wcześniej Grimgar poruszył kwestie że dla początkujących 'adventurers' mogą być już przeszkodą nie do przejścia.
      - golizna zawsze przyciąga. Inna sprawa, że nie widziałem jeszcze dark fantasy bez krwi lub gwałtów, więc może nie tylko nastolatkowie się tym podniecają?

      Powiem ci tak: nic lepszego nie dostaniesz. Żeby anime się sprzedało, musi operować znajomymi motywami, bo wielu potencjalnych widzów musi mieć bezpieczny „grunt pod nogami”. Takie mamy czasy. BTW oglądałeś Castelvanię od Netflixa? To nie do końca fantasy, ale może przypadnie ci do gustu? I tak, bez tego zostają już tylko książki albo co lepsze gry.

      PS:  kliknij: ukryte . W tradycyjnych RPG rzadko można spotkać taką postać…
      • Avatar
        Saarverok 7.10.2018 01:13
        Dopiszę trzy słowa – tak, na maksa skojarzyłem z Grimgarem. Jest ten inny kaliber anime fantasy, a już samo to daje mi motywację do dalszego oglądania :)
      • Avatar
        Maxromem 7.10.2018 02:05
        Powiem tak, na tle anime to racja, GS jest raczej „niespotykany” (chociaż nie jest unikalny). Tylko, że mogę czas spędzony na oglądaniu GSa spędzić na czytaniu dobrej książki, których w gatunku jest całkiem sporo. Jedyne czego nie dostanę, to tej całkiem niezłej animacji, ale to sobie mogę obejrzeć na youtubie w klipach.

        Napomknę tylko do „krwi i cycków” – jak najbardziej to podstawy dark fantasy, ale mi nie chodziło o samą tego obecność, a raczej prezentacje i kiczowy kontrast między tymi scenami, a resztą odcinka.
        • Avatar
          blob 7.10.2018 15:59
          Dobrej książki nic nie przebije. Ja niestety nie mam już teraz czasu na długie książki, a forma anime pozwala mi na takie krótkie pół­‑godzinne zajawki.

          Też nie mogę się doczekać naprawdę dobrego anime dark fantasy, łapię się na tym że bronię jakiś serii, bo po prostu tak już obniżyłem próg oczekiwań, że zadowalają mnie drobne przejawy ponadprzeciętności.

          Też wkurza mnie, że anime wpadają w schematy bo po n­‑tym seansie już to po prostu nudzi, ale nie wiem co musiałoby się stać żeby powstało dzieło wracające „do korzeni”.

          Ostatnia taką zajawką były pierwsze sceny Hataraku Maou sama… szkoda tylko że była to komedia (choć fajna).
          • Avatar
            Saarverok 7.10.2018 18:20
            Czas na długie książki? Znajdzie się, na przykład jak czytasz Sandersona. Przez pierwsze 600 stron nic się nie dzieje, takie smaczki, w sam raz do czytania do poduszki. Ostatnie 300 jedziesz jednym tchem :) najlepiej na sobotę, wtedy można „zarwać nockę”, by doczytać.
            • Avatar
              Maxromem 8.10.2018 13:57
              „Przez pierwsze 600 stron nic sie nie dziej”... damn, nie ma to jak zachecac kogos do przewalenia sie przez 600 stron niczego :D Szczegolnie jak ten ktos nie ma czasu :D

              Polecam raczej siegnac po stare pulpowe sword and sorcery w stylu Howarda czy Leibera – opowiadania lepiej sie czyta jak ktos cierpi na brak czasu.
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 6.10.2018 19:35
    Jarałem się jak dziecko na tę adaptację, więc jest to jedna z rzeczy, na które nieubłaganie czekałem. Byłem diabelnie ciekawy jak rozwiążą sprawę brutalnych gwałtów ale widać poradzili sobie z tym całkiem zgrabnie. Szczegółów szczędzi się widzowi(na szczęście) ale widać, że nie pominięto faktu przerostu libido goblinów.

    Brutalne sceny okładania goblinów zostały na nieszczęście ugrzecznione ale krew się leje, więc nie ma tragedii.

    Bajka jest całkiem ładna i ciężko mi narzekać ale w porównaniu do mangi sporo traci, doskonały styl na papierze tak mie rozpieścił, że nie mogę się przyzwyczaić do animacji :)

    Co mnie natomiast poirytowało – już w pierwszym odcinku seria wspomaga się bardzo często cgi, w momentach wydawało by się niekoniecznie tego wymagających(choćby kadry, w których widać całego Orcbolga). Nie były to najgorsze sceny z wykorzystaniem cgi, które widziałem ale ruchy były zdecydowanie zbyt sztywne, jak na człowieka. Boję się trochę, że później mogą z tym przesadzić.

    Pierwszy odcinek był całkiem dobrym odwzorowaniem początku pierwowzoru – jest tutaj wyraźnie nakreślony kontrast pomiędzy „wannabe” poszukiwaczami przygód, a rzeczywistością. Podejrzewam, że przez to straci w oczach przeciętnego widza, który stroni nadmiernej brutalności w bajkach ale jako fan mangi(ln­‑kę sobie podarowałem) jestem zadowolony.

    Myślę, że mamy do czynienia z poprawną adaptacją.
    • Avatar
      blob 6.10.2018 21:57
      Heh czasem przeraża mnie jak podobne odczucia mamy odnośnie niektórych anime :D

      Tak, i tym razem mam podobne odczucia do ciebie. Ponadto byłem bardzo sceptycznie nastawiony, ale kazało się że nie jest tak źle. Oczywiście, kreska odstaje na tle mangi (np. Priestess wygląda bardzo dziecinnie w pierwszych scenach, później się to trochę poprawia), ale spodziewałem się większej taniochy (momentami jest dobrze, mam nadzieję że tradycyjny późniejszy spadek jakości nie będzie dotkliwy). Też zauważyłem CGI w dziwnych miejscach, ale to chyba znak czasów. Dziś taniej jest po prostu operować modelami 3D.

      Twórcy znaleźli dobry balans pomiędzy brutalnością, a operowaniem kadrami tak żeby przypadkiem nie było za dużo widać. Seria ma niezły klimat (zasługa muzyki). Trochę nie pasuje mi głos Orcbolga, ale pewnie będę się musiał przyzwyczaić.

      Najważniejsze, że nie będzie insta­‑dropa, bo z takim podejściem do tej adaptacji podchodziłem po PV.
      • Avatar
        Nikodemsky 7.10.2018 01:39
        Trochę nie pasuje mi głos Orcbolga, ale pewnie będę się musiał przyzwyczaić.

        Same here. Koleś ze swoim głosem pasuje do roli poważnego okularnika na drugim planie.

        Z drugiej strony to cholernie ciężka rola do obsadzenia – GS jest młody, apatyczny, pewny siebie ale w kwestiach towarzyskich nieogarnięty. Musiałbym się naprawdę porządnie zastanowić, żeby w ogóle znaleźć odpowiednich kandydatów. Umehara podkłada go „poprawnie” ale to na tyle – ja nie czuję od niego głosu zimnego mordercy zielonych.