Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Goblin Slayer

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Weiter 7.10.2018 21:39
    Orientuje się ktoś, jak to mniej więcej będzie wyglądać później? Gdzieś mi się o uszy obiło, że seria nie będzie tak krwawa, jak to było w pierwszym odcinku i tylko ten pierwszy odcinek tworzy taką złudną wizje brutalnej serii.

    Można liczyć na podobne sceny czy też zaraz zamieni się okruchy życia i nudę?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Koogie 7.10.2018 13:55
    Może być spoko rzeźnia z krwią, cyckami i motywami z gier. Nie, nie widzę tej serii jako dark fantasy czy czego tam. Typy grają w młotka i to jeszcze do tego ze słabym MG.
    Nie no serio, nie można mieć świata gdzie często się zdarza iż nowe drużyny są mordowane kiedy próbują oczyścić jaskinię goblinów i jednocześnie mieć drużynę której wydaje się że nic nie może pójść nie tak. Albo gobliny mordują, zdarza się to i nowe drużyny powinny o tym wiedzieć, albo to się po prostu zdarza super rzadko. Głupie to to i tyle.

    Dla jatki samej będzie pewnie się to całkiem nieźle oglądać. Lubię jak postaci w animcach spotykają różne nieszczęścia, więc liczę na więcej. Chociaż powiem, że Panienki monk trochę szkoda, widać że miała być taką starszą siostrą no i była chyba najmniej nierozsądna.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    vries 7.10.2018 09:25
    Trudno powiedzieć cokolwiek po pierwszym odcinku. GS na pierwszy rzut oka nie jest wybitnym Dark Fantasy. Tak samo jak walka dużym mieczem w jaskini (której rozmiary zmieniają się w zależności od fabularnego zapotrzebowania) nie jest złym pomysłem. Ale nie było jakoś tragicznie jak na anime. Zobaczymy dalej.

    Mój główny problem polega an tym, ze jak człowiek czyta Dungeon Meshi i Berserka, to ma wyższe wymagania.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 13
    Impos 7.10.2018 00:49
    Mam trochę mieszane uczucia; z jednej strony walki w pierwszym odcinku, zarówno gobliny radzące sobie z początkującymi poszukiwaczami przygód, jak i metody stosowane przez głównego bohatera, wypadły niesamowicie dobrze. Z drugiej szkoda, że realizmu nie starczyło już na stroje pierwszoplanowych bohaterek (chciałabym zobaczyć, jak chętnie autor biegałby w czymś takim po jaskiniach lub lasach).
    Swoją drogą nie znam pierwowzoru, ale już kilka razy przeczytałam w odniesieniu do tego tytułu „isekai”. Czy to oznacza, że wkrótce się okaże, że najważniejsza część obsady to przeniesieni do innego świata japońscy nastolatkowie?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Saarverok 6.10.2018 20:33
    Ciekawe. Poczytałem trochę o tym, jak to cudo ma wyglądać, ale nie mogłem uwierzyć. Ale zaczęło się od mocnego kopa w klatę dla wszystkich isekajów i to mi się podoba. Nie uważam agresji w tym anime za coś perwersyjnego, raczej całkiem prawdopodobny scenariusz w przypadku walki z hordą goblinów. Z pewnością bardziej prawdopodobny niż „przepakowany bohater z boskimi wręcz umiejętnościami, który w imię zasad nie zabija”. Jeżeli będzie to taka forma, zapowiada się intrygujący i nietypowy seans osadzony w świecie fantasy. I ja bym tego w kategorię dark fantasy nie wrzucał, jak to uczynił kolega. Na moje jest to po prostu bunt na wszystkie „jasne strony” takiego fantastycznego boukenshanowania. Jak weszła moda na takie formuły, ktoś po prostu usiadł i zrobił coś śmiesznego, jak to było z Konosubą, a tutaj ktoś zrobił coś bardziej… krwawego. Czy forma się przyjmie? Zobaczymy. Niestety patrząc na statystyki mam wrażenie, że w fandomie anime królują: 1) Asuna i Kirito, 2) MEJNSTRIMY SZOŁNENY I HIROŁSY 3) Oppai. Odmienne podejście do tematu z reguły spotyka się z takim: meh.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    Maxromem 6.10.2018 20:10
    Od początku komputerowych eRPGów wydawano książki na podstawie gier. Były one zwykle pisane przez wszelkiego rodzaju „hacków” czyli pisarzy, którzy piszą pod kontrakt, a nie żeby napisać coś ciekawego. Jeszcze wcześniej powstawały też książki bazowane na tradycyjnych papierowych eRPGach – wszlkie Dragon Lance'a czy Drizzty Dourdeny, a także książki bazujące na świecie Warhammerów.

    Wszystkie te książki miały podstawową cechę wspólną – miały się sprzedać dzięki popularności pierwowzoru wśród niszowych kręgów graczy (i również to, że były raczej niskiej jakości). Dzisiaj eRPGi są tak popularne, że schematy, język czy wszelkiego rodzaju klisze z gier są traktowane jakby od zawsze były częścią fantasy i nagminnie wdzierają się w literaturę czy też, jak w przypadku Goblin Slayera i wszelkiej maści Isekaiów, w mangę i anime.

    Goblin Slayer to mokry sen jakiegoś sadystycznego nastolatka, który nie przeczytał ani jednej książki z klasyki dark fantasy, ale za to nagrał się w mnóstwo gier i zapomniał o tym, że te dwie rzeczy rządzą się innymi prawami. W grach systemy gildii czy klas funkcjonują po to by usystematyzować rozgrywkę i dać graczowi pewną funkcję w świecie gry, ale przenoszenie je w scenariusz czy książkę tylko tworzy stereotypy, a nie pełnokrwiste postaci czy ciekawe światy. Goblin Slayer jest własnie upchany takimi stereotypami, nie tylko ściągniętymi z gier, ale również wyrośniętych w ostatnich latach w mandze i anime – z kjutaśnymi dziewczynkami w kretyńskich kostiumach na czele. Ciężko brać takie coś na serio, a już w połączeniu z perwersyjną wręcz brutalnością, tworzy jakąś niesamowicie groteskową papkę, która zapewne spodoba się nastolatkom, ale wątpię żeby oferowała cokolwiek poważnego dojrzałym odbiorcom. Może po za prostą odmóżdżającą rozrywką.

    I wygląda na to, że adaptacja będzie dokładnie tym – wlekącym się stereotypem pełnym błędnego wyobrażenia o tym, co czyni dark fantasy takim świetnym gatunkiem. Szkoda, bo oprawa audiowizualna jest zdecydowanie na plus i dizajn głównego bohatera i goblinów są całkiem niezłe (czego nie można powiedzieć o jakiejkolwiek innej postaci). Kiedyś doczekamy się nowego dobrego anime w stylu zachodniego fantasy, na razie polecam raczej sięgnąć po dobrą książkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Nikodemsky 6.10.2018 19:35
    Jarałem się jak dziecko na tę adaptację, więc jest to jedna z rzeczy, na które nieubłaganie czekałem. Byłem diabelnie ciekawy jak rozwiążą sprawę brutalnych gwałtów ale widać poradzili sobie z tym całkiem zgrabnie. Szczegółów szczędzi się widzowi(na szczęście) ale widać, że nie pominięto faktu przerostu libido goblinów.

    Brutalne sceny okładania goblinów zostały na nieszczęście ugrzecznione ale krew się leje, więc nie ma tragedii.

    Bajka jest całkiem ładna i ciężko mi narzekać ale w porównaniu do mangi sporo traci, doskonały styl na papierze tak mie rozpieścił, że nie mogę się przyzwyczaić do animacji :)

    Co mnie natomiast poirytowało – już w pierwszym odcinku seria wspomaga się bardzo często cgi, w momentach wydawało by się niekoniecznie tego wymagających(choćby kadry, w których widać całego Orcbolga). Nie były to najgorsze sceny z wykorzystaniem cgi, które widziałem ale ruchy były zdecydowanie zbyt sztywne, jak na człowieka. Boję się trochę, że później mogą z tym przesadzić.

    Pierwszy odcinek był całkiem dobrym odwzorowaniem początku pierwowzoru – jest tutaj wyraźnie nakreślony kontrast pomiędzy „wannabe” poszukiwaczami przygód, a rzeczywistością. Podejrzewam, że przez to straci w oczach przeciętnego widza, który stroni nadmiernej brutalności w bajkach ale jako fan mangi(ln­‑kę sobie podarowałem) jestem zadowolony.

    Myślę, że mamy do czynienia z poprawną adaptacją.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime