Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 7
Średnia: 4,57
σ=2,19

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Włane (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Merc Storia -Mukiryoku Shounen to Bin no Naka no Shoujo-

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Merc Storia: The Apathetic Boy and the Girl in a Bottle
  • メルクストーリア -無気力少年と瓶の中の少女-
Gatunki: Fantasy
Pierwowzór: Gra (RPG); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Opowieść o apatycznym chłopcu i dziewczynie w słoiku… Czyli pełne uroku fantasy dla starszych i młodszych widzów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Po co Yuu wyrusza w podróż? Żeby poszukiwać ojca, który nie wrócił z jednej z własnych podróży? Żeby pomóc Merc, mieszkającej w słoiku wodnej wróżce, odnaleźć brakujące wspomnienia? A może po to, żeby zrozumieć, co takiego jest w tej wędrówce, że niektórzy poświęcają jej całe życie? Jaki by nie był powód, Yuu wyrusza w drogę, zatrudniony przez wędrownego kupca jako „uzdrowiciel” – ktoś zdolny obłaskawiać i uspokajać groźne potwory. Oczywiście byłoby trochę łatwiej, gdyby Yuu rzeczonych potworów nie bał się śmiertelnie, ale ostatecznie skok na głęboką wodę to też jakaś metoda nauki, prawda?

Poza odcinkiem wstępnym i zamykającym seria dzieli się na sześć epizodów (dwa jednoodcinkowe i cztery dwuodcinkowe), rozgrywających się w kolejnych „krainach”, które odwiedzają Yuu i Merc. Co ciekawe, w żadnej z tych historii tytułowi bohaterowie nie odgrywają roli pierwszoplanowej. Czasem ich obecność staje się katalizatorem jakichś wydarzeń, zdarza się jednak, że bez ich udziału fabuła mogłaby się potoczyć bardzo podobnie. Czy należy to potraktować jak wadę kardynalną? Otóż – nie. Merc Storia ma bowiem czym obronić taki zamysł, pozwala to bowiem na poświęcenie większej uwagi postaciom występującym w poszczególnych opowieściach. To właśnie one muszą podejmować decyzje i dążyć do celu – nie ma tak, że przyjezdni bohaterowie odwalą za miejscowych całą brudną robotę i jeszcze na koniec udzielą im jakiejś życiowej lekcji. Zresztą trzeba przyznać, że wszystko to wypada w miarę naturalnie, tak jakby Merc i Yuu mniejszym lub większym przypadkiem byli wplątywani w jakieś miejscowe sprawy. Ich własny wątek nie jest zresztą aż taki istotny – i nawet to, że właściwie nie znajduje konkluzji, nie obniża oceny tego anime.

Poszczególne królestwa mają fantastyczny, często wyraźnie baśniowy charakter, zaś rozgrywające się w nich historie są raczej pogodne (nawet jeśli czasem podszyte melancholią) i w sumie bez większych oporów poleciłabym Merc Storia jako serię dla młodszych widzów. Jeśli więc ktoś oczekiwałby dramatycznych wydarzeń i rozlewu krwi – to nie pod tym adresem, acz nie oznacza to, że zaprezentowane tu epizody są głupie. Owszem, czasem można je nazwać nieco naiwnymi, ale kilka razy zostałam zaskoczona tym, że nie wszystkie problemy znikają na koniec jak za dotknięciem różdżki. Przede wszystkim jednak doceniam to, że seria – co obecnie jest bardzo, bardzo rzadkim przypadkiem – ma na siebie konkretny pomysł. Szybko dało się zauważyć, że w kolejnych opowieściach nie chodzi po prostu o to, że bohaterowie przybywają do nowego królestwa i przeżywają jakieś przygody. Wszystkie epizody łączy bowiem motyw przewodni – dorastania i dojrzewania. Łatwo to przeoczyć, ponieważ najróżniejsze problemy pokazane są za pomocą baśniowych metafor, ale to właśnie sprawia, że seria nie staje się łopatologiczna i nie zaczyna zalatywać tym, co Wańkowicz nazywał smrodkiem dydaktycznym. Tym bardziej zresztą nadaje się dla młodszych widzów, że nienachalnie podsuwa im rozmaite rzeczy do przemyślenia.

Odrębność poszczególnych epizodów ma niestety oczywistą wadę, polegającą na tym, że wprowadzone w nich postaci znikają bez śladu po zakończeniu swojej historii. Dla widza oznacza to, że nawet jeśli kogoś polubi, nie będzie miał okazji zbyt długo oglądać go na ekranie. Nie zmienia to faktu, że obsada jest barwna, a co ważne – także koedukacyjna, a przedstawiciele obu płci są traktowani jak równoprawni bohaterowie, nie zaś jak okazja do spełnienia marzeń i fantazji widza. Jeśli natomiast chodzi o bohaterów nominalnie głównych, to Yuu może trochę rozczarować rozbieżnością między założeniami postaci a praktyką. Jego tytułowa „apatyczność” i niechęć do rzeczy wymagających wysiłku byłyby – przy dobrym poprowadzeniu – ciekawymi cechami charakteru. Jednakże w praktyce Yuu jest zwykłym, miłym i życzliwym światu bohaterem, któremu brakuje odpowiedniej wyrazistości. Nie ma za to cech szczególnie irytujących, a że – jak pisałam wyżej – zawsze kręcą się wokół niego jakieś barwne postaci epizodyczne, można nawet zrozumieć taką decyzję scenariuszową. Obdarzenie go silniejszym charakterem wymusiłoby bowiem jego bardziej aktywny udział w wydarzeniach, a to wbrew pozorom mogłoby fabule zaszkodzić. Zaskakująco polubiłam za to Merc, chociaż spodziewałam się czegoś pomiędzy maskotką mahou shoujo a słodziutką dziewusią. Wodna wróżka jest pełna energii i uroku, a jej dziecinność nie wydaje się sztucznie pretensjonalna – doskonale uzupełnia za to stoicki charakter Yuu. Od razu dodam przy tym, że ich relacja nie ma w sobie nawet śladów wątku romantycznego i kojarzy się raczej z relacją pomiędzy zgranym mimo wszelkich różnic rodzeństwem.

Gdybym miała wskazać jeden zasadniczy powód, dla którego polecam Merc Storia, byłaby to oprawa audiowizualna. Owszem, do animacji można mieć zastrzeżenia, a postaci, szczególnie w oddaleniu, potrafią się robić niezgrabne i patykowate. Nie budziły mojego zachwytu także komputerowe potwory. Jednakże pozostaję przy opinii, że w swoim sezonie był to jeden z najładniejszych, o ile nie najładniejszy tytuł. Oko rwą przede wszystkim tła – bogate, pomysłowe, rysowane miękką kreską i odrobinę przywodzące na myśl ilustracje z książek dla dzieci. Nie są przy tym kiczowate, co doceniłam szczególnie w segmencie poświęconym krainie wróżek, ale inne epizody też zawierają ujęcia zdolne zachwycać nawet wyrobionych widzów. Trzeba natomiast odrobiny czasu, by przyzwyczaić się do projektów postaci, które często wydają się zbyt uproszczone w porównaniu z tłem. Doceniałam pomysłowość ich wyglądu i strojów (szczególnie w krainie ludzi­‑ptaków!), ale mam wrażenie, że na potrzeby animacji powinny zostać ciut bardziej dopracowane. Kiedy mówię o „przyzwyczajeniu się”, nie żartuję – wystarczyło trochę czasu i po prostu przestało mi to przeszkadzać. Muzyka natomiast jest równie nastrojowa i miękka, jak rysowane tła, wykorzystująca klasyczne elementy i doskonale sprawdzająca się jako podkład baśniowej opowieści. Zachwyciły mnie ballady w czołówce i przy napisach końcowych – odpowiednio Origin w wykonaniu zespołu Mili oraz Bottleship, śpiewane przez Inori Minase (seiyuu Merc). Obie piosenki były pełne ciepła, a jednocześnie nieprzekombinowane.

Poprzednią adaptacją gry firmy Happy Elements, z jaką miałam do czynienia, było Last Period, czyli przygodówka fantasy przerobiona na dziwaczną pastiszo­‑parodię. Do Merc Storia podeszłam jak pies do jeża, spodziewając się podobnego zabiegu. Tymczasem znalazłam serię prostą i nieskomplikowaną, ale pełną wdzięku i naturalnego uroku, uwodzącą widza baśniowym klimatem, a nie nagromadzeniem tego czy innego rodzaju fetyszów. Nie jest to rzecz wstrząsająco nowatorska, ale jeśli ktoś pominął ten tytuł, a ma ochotę na odrobinę ciepła i spokoju – to polecam.

Avellana, 3 lutego 2019

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Encourage Films
Autor: Happy Elements
Projekt: Hideki Fukushima, Hirotoshi Arai, Mahiru Shinya, Yukiko Akiyama
Reżyser: Fumitoshi Oizaki
Scenariusz: Fumitoshi Oizaki, Hiroki Uchida, Hitomi Amamiya