Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 6
Średnia: 7,33
σ=0,47

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kemurikusa

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2019
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ケムリクサ
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Pozbawiony wody, wypełniony czerwonym dymem świat jako tło dla zaskakująco spokojnej i nastrojowej opowieści o wędrówce w poszukiwaniu… No właśnie, czego?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W mrocznym i spustoszonym świecie trzy siostry: Ritsu, Rin i Rina stale są zajęte poszukiwaniem niezbędnej im do życia wody. Jedna z takich wypraw owocuje znalezieniem sporego zbiornika, ale kończy się tragedią – śmiercią jednej z części Riny. Zaraz. O czym ja piszę? Cóż, dziewczęta nie są zwyczajne, chociaż najwyraźniej uważają się za przedstawicielki gatunku ludzkiego – o czym przekonuje się chłopak wyglądający na zwyczajnego nastolatka i nieoczekiwanie wynurzający się z pozyskiwanej ze zbiornika wody. Skąd się wziął? Czy jest nową formą akamushi, mechanicznych stworów atakujących bohaterki? Pamięta tylko swoje imię, Wakaba, i z niejakim trudem udaje mu się przekonać Ritsu, Rinę i (przede wszystkim) Rin, że zasługuje na to, by dać mu szansę. Przed dziewczynami stoi zresztą poważniejszy dylemat: pozostać w miejscu, gdzie mieszkają – na względnie bezpiecznej, ale coraz bardziej pozbawionej wody Wyspie Pierwszej – czy wyruszyć na niebezpieczną wędrówkę ku dalszym wyspom?

Nie bardzo chce mi się wdawać w streszczanie potężnej awantury wokół Kemono Friends, która sprawiła, że Tatsuki – reżyser tamtego projektu, uważany za jego głównego autora – musiał zrezygnować z prac nad drugą częścią. Warto o niej jednak pamiętać, ponieważ wielu widzów czekało na Kemurikusa jako na nowy tytuł twórcy Kemono Friends. Mimo powierzchownych różnic estetycznych widać zresztą liczne podobieństwa pomiędzy tymi tytułami – „zwyczajny człowiek” wyruszający w towarzystwie „niezwyczajnych dziewczyn” na wędrówkę przez postapokaliptyczny świat; stwory niewiadomego pochodzenia stanowiące zagrożenie dla bohaterów; skąpo dawkowane wyjaśnienia i klimat tajemnicy. Czyżby reżyser powtarzał sprawdzone motywy? Jeśli tak, to zrobił to w… Kemono Friends, ponieważ obie serie poprzedzają trzy krótkie odcinki, dystrybuowane w internecie i zawierające zalążek fabuły Kemurikusa. Dlatego, chociaż sama żartobliwie nazywałam omawianą tu serię „Kemono Friends: wersja postapo”, należy ją traktować jeśli już, to jako oryginał, a nie kopię.

Fabuła ma bardzo specyficzne tempo. Mamy tu do czynienia z kinem drogi, bohaterowie muszą zmagać się z nieprzyjaznym światem o niezwykle skąpych zasobach, a do tego wisi nad nimi bezpośrednie zagrożenie w postaci atakujących ich mechanicznych tworów. Mimo to seria ma klimat wyjątkowo spokojny, mocno odrealniony i jakby rozmyślnie pozbawiony budowania napięcia. Głównym celem nie jest dotarcie do określonego miejsca ani nawet przetrwanie (chociaż jedno i drugie stanowi motor fabuły), ale stopniowe odkrywanie kolejnych strzępów informacji o świecie i bohaterach. To sprawia, że trudno mi przeanalizować w tej recenzji warstwę fabularną – nie chodzi o to, że nie da się tego zrobić, ale poważnie popsułabym tym seans każdemu, kto nie obejrzał jeszcze tego anime w całości. Parę rzeczy mogę jednak zasygnalizować. Po pierwsze, Tatsuki panuje nad opowiadaną historią i poszczególne kawałki układanki zgrabnie układają się w spójny obraz. Po drugie, widz nie dostaje odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mogą się nasuwać, ale uznałabym to za świadomy i bardzo sensowny zabieg. Powiedzmy sobie szczerze: nadmiar wyjaśnień prawdopodobnie zabiłby klimat tajemnicy, a poszczególne rozwiązania okazałyby się naiwne lub też oklepane (bo istnieje skończona liczba rozsądnych rozwiązań fabularnych!). Dowiadujemy się tyle, ile trzeba, zaś całą resztę mamy sobie dopowiedzieć sami. Uprzedzam o tym, bo niektórzy widzowie mogą to potraktować jak niemiłą niespodziankę, nawet jeśli było w pełni zamierzone.

Podobnie niewiele można napisać o bohaterach. Tatsuki unika obszernych ekspozycji – dialogów, w których postaci nawzajem informują się o rzeczach doskonale sobie znanych, by w ten sposób przekazać je także widzowi. Ritsu, Rin i Rina rozmawiają często skrótami, odwołaniami do spraw i wydarzeń dla nich oczywistych. Nie udzielają też obszernych wyjaśnień Wakabie, który wydaje się nowicjuszem w tym świecie. To może początkowo irytować, ale tak jak napisałam wyżej, Tatsuki panuje nad wszystkim i z okruchów rozmów oraz reakcji bohaterów można z czasem ułożyć kompletny obraz. Przyznam jednak, że tu mam trochę mieszane uczucia. Bohaterowie wydają się bardzo mało ludzcy, co nie jest nieuzasadnione, ale może trochę do nich zniechęcać. Podobnie jak w przypadku sposobu prowadzenia fabuły, jest to wybór, który nie wszystkim będzie odpowiadać i zależnie od punktu widzenia może zostać uznany za wadę lub zaletę serii.

Przy okazji Kemurikusa udowadnia, że fetyszyzowana przez wielu widzów jakość animacji nie zawsze musi mieć kluczowe znaczenie. Owszem, zdarzają się tu sceny ładne i pomysłowe choreograficznie, ale walki często są w ogóle pomijane i rozgrywają się w całości poza kadrem. Wszechobecne komputerowe bryły i kształty bywają nieco toporne, zaś postaci poruszają się w odrobinę za miękki, nienaturalny sposób (widać to szczególnie w ruchach głowy, gdyby ktoś zastanawiał się, o czym piszę). Mimo to jestem zdania, że Kemurikusa było jedną z najładniejszych serii swojego sezonu, zaś jego twórcy z wprawą potrafili operować środkami artystycznego wyrazu, takimi jak kolor, kompozycja i oświetlenie. Tła potrafią robić wrażenie szczegółowością, ale w pamięć zapadają także te bardzo proste – z pojedynczym kolorem lub gradientem wypełniającym większość ekranu. Paradoksalnie, pustka i martwota świata przedstawionego działają na korzyść tej wizji, ponieważ wszechobecna nieruchomość nie jest tu tylko efektem oszczędności, ale po prostu częścią rzeczywistości bohaterów.

Ta sama nieruchomość podkreśla klimat dziwacznego spokoju tej serii, przełamywany gwałtownymi scenami ataku akamushi. W podobny sposób wykorzystywana jest muzyka – zazwyczaj oszczędna i niemal nieistniejąca, by nagle przyspieszyć do drapieżnych elektronicznych rytmów. Nie umiem ocenić jej jakości, bo to zupełnie nie mój gatunek, ale po pierwsze, idealnie pasowała do samej serii, a po drugie, doskonale podkreślała skoki napięcia (nie zawsze fabularnego – czasem emocjonalnego). Spośród seiyuu trzech bohaterek największym dorobkiem może się pochwalić Mikako Komatsu (Rin), która grała m.in. Selesię w Re:Creators, Sanae Kouzuki w Sakura Quest czy Seishirou Tsumugi w Nisekoi. Dla Tomomi Jieny Sumi (Rina) jest to debiut, zaś Arisa Kiyoto (Ritsu) nie miała do tej pory większych ról – obie jednak sprawdzają się doskonale. Co ciekawe, wysoki i chłopięcy głos Wakaby należy do mężczyzny po czterdziestce, czyli Kenjiego Nojimy, którego bardziej doświadczeni widzowie mogą pamiętać jako Hajime w Gakuen Senki Muryou czy też Yuujiego w Blue Gender, zaś nowsi – jako Ginozę w Psycho­‑Pass i Yuuto Kibę w High School DxD.

Wśród licznych fanowskich spekulacji pojawiały się także próby odczytania ukrytej w Kemurikusa metafory. Czy należy tę serię traktować jako odniesienie do wszechobecnych zakazów palenia papierosów, a może jako alegorię walki tytoniu z marihuaną? O ile nie będę się kłócić co do tego, skąd Tatsuki zaczerpnął ogólny pomysł na estetykę tego anime, o tyle moim zdaniem wszystkie te metafory nie sięgają głębiej niż warstwa czysto wizualna. Kemurikusa, jeśli oskrobać ją z całej dziwności, okazuje się opowieścią o poszukiwaniu swojej roli i swojego miejsca w życiu – ale byłoby niesprawiedliwe sprowadzać ją do pojedynczego morału. Zdecydowanie nie będzie to propozycja dla każdego. Kemurikusa polega na klimacie i powolnym odsłanianiu tajemnic – jeśli kogoś zaintryguje, to mogę zapewnić, że fabuła nie gubi się po drodze i nie ginie w gąszczu niedopowiedzeń; jeśli jednak „nie złapie”, nie ma się co męczyć.

Avellana, 2 kwietnia 2019

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Yaoyorozu
Autor: Tatsuki
Projekt: Irodori
Reżyser: Tatsuki
Scenariusz: Tatsuki
Muzyka: Tetsuya Takahashi