Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Ray

Ray vol. 2
Nośnik: DVD
Wydawca: Anime Gate
Data wydania: 15.01.2009
Odcinki: 7-13
Ścieżka dźwiękowa: japoński
Napisy: polski
Lektor: polski
  • Licencja na wypożyczanie: brak
  • Dodatki: nieprzewijalne pasmo reklam, kartka pocztowa
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Ostatnie siedem odcinków Ray the Animation to pojedynek pomiędzy Ray et consortes a Syndykatem, kierowanym przez Człowieka z Pierścieniem w Kształcie Litery H (prawie jak Człowiek z Papierosem z X­‑Files). Dziwaczne operacje i wzięte z kosmosu choroby schodzą tu na dalszy plan, zaś osią fabuły jest przede wszystkim odkrywanie przeszłości Ray, do której klucze posiadają zarówno jej antagoniści, jak i sojusznicy. Cały ten proces przypomina obieranie cebuli: w każdym odcinku pojawia się kolejna warstwa, jednak szybko okazuje się, że nie wyjaśnia ona jeszcze wszystkiego. W rezultacie tragiczne wydarzenia z przeszłości głównej bohaterki osiągają w końcu takie stężenie tragizmu, jakiego nie widziałem chyba jeszcze w żadnym z wydanych na naszym rynku anime. Niestety w pewnym momencie staje się to groteskowe – paradoksalnie, następuje to w chwili, w której wydawać by się mogło, że twórcy wreszcie postanowili zaprezentować nam coś ciekawego.

Oglądając te odcinki nieraz przychodzi ochota, aby zanucić refren piosenki Big Cyc „Atakują klony, będą nas miliony…”. Niestety, w pewnym momencie wszystko schodzi do poziomu klonowania i odgadywania, kto jest czyim klonem i w jakim stopniu posiada wspomnienia i uczucia pierwowzoru. Medyczna bzdura, która dominowała w pierwszej połowie serii, ustępuje fabularnemu absurdowi, grzęznąc w nim niczym w bagnie, coraz mocniej z każdym krokiem. Najgorsze jest zaś to, że wszystko otrzymujemy podane w ten sposób, że naprawdę trudno, aby cokolwiek nas zaskoczyło. To chyba mój największy zarzut do tego serialu – skoro bowiem jest reklamowany jako „thriller”, to powinien widza zaskakiwać, sprawiając, że oglądający co jakiś czas będzie otwierał ze zdziwienia usta. Nic z tych rzeczy, dzięki dużej ilości podpowiedzi średnio inteligentny widz powinien rozwiązać intrygę dość szybko.

Wątkom kryminalnym towarzyszą elementy obyczajowe. Shinoyama awansował do roli władcy haremu – kochają się w nim dwie pielęgniarki (Ruki i Misato), główna bohaterka (która oczywiście cały czas temu zaprzecza) oraz Sumire – pojawiająca się dopiero w tych odcinkach jego miłość z dzieciństwa. Trudno się jednak temu dziwić, skoro nasz wynalazca jest jedynym młodym mężczyzną w okolicy – pozostali męscy bohaterowie pozytywni to pan ordynator Sawa o wyglądzie kapitana Barbossy (wreszcie wyjaśni się, skąd wzięły się jego ubytki) i chłopiec w izolatce. Jako że druga połowa serii bazuje na wyciąganiu co i rusz czegoś z przeszłości głównej bohaterki, pojawia się do kompletu jej młodzieńcza miłość – Kyoichi. Nie brak także wpadek czysto technicznych ze strony twórców anime – w dziewiątym odcinku widzimy chłopca mówiącego głosem dorosłego mężczyzny, bohaterka niezależnie od pogody (nawet w górach, na mrozie i śniegu) biega w króciutkiej mini, zaś chłopiec w ambulatorium, w pierwszych sześciu odcinkach ważna postać drugoplanowa, znika niemal całkowicie (w ostatnim odcinku ktoś sobie o nim wreszcie przypomina). Fanserwisu zabraknąć nie mogło, więc jeśli odbywa się przyjęcie, to oczywiście nad wodą, gdzie bohaterki chodzą w strojach kąpielowych. Jako przerywniki w połowie odcinków występują ujęcia z nagą Ray.

Tłumaczenie, autorstwa Jarosława „Jeremy’ego” Zachwieji jest niezłe. Zauważyłem tylko kilka drobnych wpadek – Shinoyama mówiąc o Akaribon, używa pieszczotliwego zwrotu „gówniara”, podczas spaceru po kopalni bohaterowie słyszą, że „droga była śliska, więc uważajcie pod nogi”, a w czasie przeszukiwania zamkniętego szpitala należącego niegdyś do Syndykatu, Shinoyama wygłasza kwestię „Cały ten szpital został zamknięty”. Sami jednak widzicie, że nie jest to nic istotnego, na tle byków fundowanych ostatnio przez tłumaczy z Anime Virtual, przekłady Anime Gate prezentują się naprawdę dobrze. Na okładce pudełka widzimy Ray oraz Black Jacka – dziwi to w kontekście obecności tej drugiej postaci w serialu. W odcinkach 7­‑13 ów tajemniczy lekarz z mangi Osamu Tezuki pojawia się zaledwie na kilkanaście sekund. W środku, poza płytą, znajdziemy także pocztówkę oraz czterostronicową broszurkę, zawierającą tym razem słownik terminów medycznych. Pomysł zacny, choć, na moje oko, ów słownik przydałby się bardziej przy odcinkach 1­‑6, gdzie tego rodzaju zwrotów pada więcej. No i czy „manta” lub „murena” to faktycznie terminy medyczne?

Na samej płycie znajdziemy siedem ostatnich odcinków serii. Każdy z nich jest podzielony na cztery fragmenty, do których możemy uzyskać bezpośredni dostęp. Ponadto garści informacji, znanych już z książeczki dołączonej do pierwszego DVD z Ray the Animation, a także zwiastuny innych anime wydawanych przez Anime Gate. Do wyboru mamy polskiego lektora, polskie napisy oraz oryginalną ścieżkę dźwiękową. Co drugi opening wyświetlany jest z japońskimi napisami. Nie wiem, czy pisałem o tym wcześniej, ale o ile Anime Virtual zamieszcza na wydawanych produktach czytelną informację dotyczącą sugerowanego wieku widza, o tyle Anime Gate zadowala się jedynie niewielkim znaczkiem z cyferką na grzbiecie pudełka, gdzie w żółtym trójkącie zawarta jest liczba, wszelako bez żadnego wyjaśnienia.

Grisznak, 8 lutego 2009
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Ray vol. 1 Anime Gate 2008
2 Ray vol. 2 Anime Gate 2009