Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tsuru Japan Festival 2017

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,17

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 153
Średnia: 6,25
σ=2

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Otome wa Boku ni Koishiteru

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Otoboku - Maidens Are Falling for Me!
  • 乙女はお姉さまに恋してる
Gatunki: Dramat, Komedia, Romans
zrzutka

Do żeńskiej szkoły katolickiej przybywa nowa uczennica, która jest… chłopcem. Zabawna komedia romantyczna z wątkami shoujo­‑ai.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Anime tworzone na bazie gier można z grubsza podzielić na dwie kategorie – pozycje awanturniczo­‑przygodowe, które u źródła mają gry RPG albo zręcznościowe (jak Tekken, Final Fantasy czy Ragnarok) oraz adaptacje gier z gatunku visual novel (jak Popotan lub Air). Te drugie to najczęściej komedie ze sporą dawką romantyzmu lub erotyki. Właśnie do tej kategorii zalicza się opisywana tu Otome wa Boku ni Koishiteru.

Starzy ludzie mają niekiedy dziwne pomysły. Opiekujący się Mizuho po śmierci rodziców dziadek wezwał go pewnego dnia i przekazał swoją wolę – otóż życzy sobie, aby jego wnuk uczęszczał do tej samej szkoły, którą kiedyś ukończyła jego matka. Chłopakowi to początkowo nie przeszkadzało, ale tylko do momentu, kiedy dowiedział się, że jest to… żeńska szkoła katolicka. Mizuho uznał, że jest to zwyczajnie niemożliwe, bo jest facetem i nie zamierza…. W tym właśnie momencie do akcji wkroczyła jego wieloletnia przyjaciółka, Mariya, która porwała biednego chłopaka do łazienki, by po dłuższym czasie opuścić ją, mając u swego boku wyraźnie zakłopotaną tym stanem rzeczy kawaii dziewczynkę.

Jak łatwo zgadnąć, fabuła Otome wa Boku ni Koishiteru kręci się wokół perypetii Mizuho, który niespodziewanie dla siebie musiał zacząć udawać dziewczynę. Mimo początkowych trudności nasz bohater powoli zaczyna sobie nawet radzić. W akademiku szybko zdobywa sympatię młodszych uczennic (na co mocno podejrzliwym okiem patrzy Mariya), w szkole zaś wywołuje zachwyt. O jego prawdziwej płci wiedzą od początku tylko Mariya, dyrektorka szkoły oraz jedna z nauczycielek, jednak są sprawy, których nie da się ukrywać w nieskończoność. Szczególnie, że Mizuho prędko staje się obiektem zainteresowania wielu osób, od przewodniczącej szkolnego samorządu zaczynając, na… duchu uczennicy, która zmarła dwadzieścia lat wcześniej zakochana w jego matce, kończąc.

Czytając powyższe słowa, można by się spodziewać kolejnego ecchi, nieprawdaż? Mamy klasyczny system haremowy – facet i stado dziewcząt w wieku rozpłodowym, poubieranych na dodatek w szkolne mundurki. Na szczęście tak jednak nie jest – owszem, od czasu do czasu gdzieś tam migną majtki czy stanik, ale stanowczo nie one stanowią główną treść tej produkcji. Serial ten to nic innego, jak typowa japońska szkolna komedia romantyczna. Chwilami nieco czerpie z yuri, przez co w niektórych klasyfikacjach umieszczano go na liście tytułów związanych z tymże gatunkiem. Bez wątpienia klasyczne dla serii yuri jest miejsce – katolicka szkoła dla dziewcząt i podział bohaterek – niektóre są ciche i tajemnicze, inne wyniosłe i władcze, a część mała, słodka i płaksiwa. W fabule mamy także wątki yuri (wspomniany już duch) a i sam tytuł jest dość przewrotny (w wolnym tłumaczeniu: „Dziewczęta zakochane w starszej siostrzyczce”).

Odcinki bywają poważniejsze i weselsze, całość dość szybko zmierza ku końcowi, jednak można by się przyczepić do konstrukcji fabularnej. Seria liczy dwanaście odcinków, z czego pierwsze cztery to wstęp, potem mamy sześć odcinków robiących za wypełniacze i dopiero pod sam koniec twórcy znów chwytają nici głównego wątku. Co prawda już się mówi o szykowanym odcinku trzynastym, ale nie wiadomo, czego będzie dotyczył.

Jeśli chodzi o oprawę, to jest ona typowa. Kawaii piosenka początkowa, od której uszy więdną, nowoczesna, komputerowa grafika i raczej stonowana muzyka w tle. Czasem pojawiają się wstawki super deformed – obowiązkowo na końcu każdego odcinka. Nic, co by zaskakiwało – ani pozytywnie, ani negatywnie.

Takie serie robi się już w zasadzie taśmowo i nie sądzę, aby ten akurat tytuł miał to coś, co sprawi, że za rok albo dwa będzie się go jakoś szczególnie pamiętać. To po prostu jedna z bardzo wielu ładnie zrobionych komedii romantycznych. Fanom tychże na pewno nie sprawi zawodu.

Grisznak, 22 lutego 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: Caramel Box
Projekt: Noriko Shimazawa
Reżyser: Munenori Nawa
Scenariusz: Katsumi Hasegawa
Muzyka: Toshimichi Isoe