Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 2/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

brak

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ginsokiko Ordian

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2000
Czas trwania: 24×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Platinumhugen Ordian
  • Silver Armor Knight Audian
  • 銀装騎攻オーディアン
Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy
zrzutka

Opowieść o wojnie, mechach i poszukiwaniu własnej tożsamości. 10/10 w kategorii „Najbardziej Nijakie Anime na Świecie”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W niedalekiej przyszłości toczy się okrutna wojna, w której po jednej stronie walczą piloci mechów z Międzynarodowych Sił Zbrojnych, a z drugiej bliżej niesprecyzowany wróg. Piloci, pełniący w tym konflikcie rolę mięsa armatniego, szkoleni są w specjalnych ośrodkach. W jednym z nich swe szlify zdobywają nasi bohaterowie: nowicjuszka Yuu, młody obcokrajowiec Wolf, przyjaciółka Yuu z dzieciństwa – Nanna, a także tajemnicza Nell. Jak więc widać, mamy do czynienia z kolejną powstałą na fali mody na Gundamy serią o mechach – z marnymi bohaterami i tandetnym antywojennym przesłaniem.

Prawda?

Otóż nieprawda, bowiem pozory (w tym wypadku przybierające postać pierwszych trzynastu odcinków) mylą i – jak przekonają się osoby o żelaznej woli i anielskiej cierpliwości – seria ta posiada całkiem porządną, rozbudowaną i wielowątkową fabułą. Niestety zanim do niej dotrzemy, przyjdzie nam obejrzeć kilkanaście nudnych jak flaki z olejem epizodów z życia bohaterów. Twórcy, planując widocznie stworzenie dzieła, które doceni jedynie prawdziwy fanatyk, poskładali obsadę z jednych z gorszych postaci, jakie widziałem. Bohaterom Platinumhugen Ordian wiele brakuje do żenującego poziomu protagonistów niektórych serii, ale nie posiadają w sobie czegoś, co sprawiłoby, że uwierzymy, iż są to istoty z krwi i kości (albo nawet tuszu i celuloidu), a nie manekiny sklepowe. Ich zachowanie, psychika i ludzkie odruchy znajdują się na poziomie nakręcanego korbką robocika ze sklepu zabawkowego. Wprawdzie pod względem scenariusza i opowiadanej historii seria ta nie jest tragiczna i nie wywołuje u widza odruchu wymiotnego, niestety jednak nie zawiera też niczego, co mogłoby zachęcić do tracenia na nią czasu. Co gorsza, zjawisko to dotyczy nie tylko treści.

Także forma – czyli muzyka i grafika – nie zachwyca. Inna sprawa, że już od momentu usłyszenia openingu nie spodziewałem się niczego wielkiego. Przypominał on bowiem występy wokalne jednego z byłych lokatorów mojej stancji, który, gdy tylko wypił coś mocniejszego, uszczęśliwiał nas swym śpiewem i grą na gitarze. Wokaliście dokładnie tak samo jak jemu śpiew przechodzi w nieartykułowane wycie, choć przynajmniej nie mylą mu się struny. Reasumując: tak śpiewać można pod prysznicem, a nie w czołówce anime. Na szczęście dalsza część podkładu dźwiękowego trzyma równy poziom serii: to znaczy jest nijaka. Grafika na szczęście jest o niebo lepsza (co w tym przypadku oznacza, wysokość pierwszego, góra drugiego piętra w bloku mieszkalnym, a nie wyżyny, z których spoglądają na nas Bozia i anieli). Niestety Platinumhugen Ordian jest serią starą, a co za tym idzie – charakteryzuje się marną animacją i jeszcze marniejszą kreską. Na dzień dzisiejszy nie wytrzymuje konkurencji z nowszymi produkcjami; jestem zresztą gotów wskazać pozycje starsze, a lepiej narysowane.

Wszystko to sprawia, że tytuł ten nadaje się do polecenia tylko dwóm grupom ludzi: osobom, które jeszcze nie widziały anime o mechach i koniecznie chcą jakieś zobaczyć, a nie mają nic lepszego pod ręką, albo fanatykom tej tematyki. Cała reszta powinna poszukać innych tytułów: lepszych, gorszych, ale mniej nijakich. To bowiem jest największą wadą serii. Posiada fabułę: trochę nudną, trochę nieciekawą, która wprawdzie robi się interesująca, ale w dopiero okolicach 13. odcinka. Posiada bohaterów, których charaktery można streścić dwoma słowami, muzykę, która jest kiepska, ale nie przeszkadza, oraz grafikę, która nie jest ani ładna, ani brzydka. Nie posiada dyskwalifikujących wad ani olśniewających zalet, które sprawiłyby, że można byłoby napisać o niej coś dobrego, albo zmieszać z błotem. Stanowi czyste marnotrawstwo taśmy filmowej, na której można by umieścić coś bardziej godnego uwagi: choćby totalnego gniota, o którym ktoś mógłby opowiadać kolegom: „Stary, nie uwierzysz, jaką chałę widziałem!”

Zegarmistrz, 22 kwietnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: PLUM, Softgarage
Projekt: Atsuko Ishida, Fumihide Sai, Masami Oobari, Natsuki Mamiya, Tsukasa Kotobuki, Tsutomu Suzuki
Reżyser: Masami Oobari
Scenariusz: Kengo Asai
Muzyka: Toshiyuki Oomori