Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 65
Średnia: 6,77
σ=1,8

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gakuen Alice

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Alice Academy
  • 学園アリス
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia
Widownia: Shoujo; Postaci: Nauczyciele, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Niezwykła szkoła, hiperaktywna bohaterka, jej przyjaciółka, ten nieznośny chłopak… Czyli kolejna komedia shoujo, tym razem z bohaterami z podstawówki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Opowieść rozpoczyna się w dniu, w którym dla Mikan kończy się świat. Oto jej najlepsza, najmądrzejsza, najukochańsza i w ogóle naj- przyjaciółka Hotaru niespodziewanie wyjeżdża. No dobrze, powszechnie wiadomo, że jest niezwykle zdolna, więc nic dziwnego, że zostaje przeniesiona do szkoły zwanej Alice Gakuen w samym Tokio… Ale tak odejść bez słowa i potem przez wiele miesięcy w ogóle nie pisać? Mikan w końcu traci cierpliwość i postanawia się z nią spotkać – nawet jeśli wymaga to wyprawy do Tokio i odszukania tajemniczej szkoły. Nie podejrzewa nawet, że rzeczywistość przerośnie jej najdziwniejsze domysły: oto Alice Gakuen to miejsce gromadzące osoby obdarzone zdolnościami nadprzyrodzonymi… A co więcej, ona sama zostaje do tejże szkoły przyjęta! Oczywiście życie w nowym miejscu nie będzie łatwe. Zdolności Mikan nie budzą szczególnego podziwu, a w szkolnym „rankingu” ląduje na samym dnie, w związku z czym musi pracować niemal jak służąca. W dodatku ma niezwykłe wręcz zdolności do pakowania się w różnorodne kłopoty i praktycznie od pierwszego dnia zwraca na siebie (niezbyt przyjazną) uwagę najniebezpieczniejszego zabijaki w klasie – obdarzonego władzą nad ogniem Natsume. Okazuje się także, że wychowankowie Alice Gakuen aż do dojrzałości nie mogą przekroczyć bram szkoły, a ze światem zewnętrznym pozostaje im kontakt tylko listowny…

Na plus serii trzeba zapisać, że pierwsze odcinki zdołały mnie zainteresować. Sama procedura dostawania się do szkoły, szukanie akceptacji w nowym miejscu, zdobywanie nowych przyjaciół, to motywy, które – zgrabnie rozegrane – zawsze umieją przyciągnąć uwagę widza. Do tego odpowiednio wyważona szczypta „mrocznych tajemnic” i niejasne aluzje do wydarzeń z przeszłości, a także przybliżanie zasad funkcjonowania niezwykłej placówki oświatowej. Innymi słowy, całkiem niezłe zadatki.

Scenariusz rozbija się jednak o dwie groźne rafy. Pierwszą z nich jest problem „nieukończonej mangi”. Trzeba od razu być przygotowanym na to, że większość pytań zostaje bez odpowiedzi (albo z bardzo niesatysfakcjonującymi odpowiedziami), a część wątków jest po prostu gdzieś zgubiona bez słowa. Drugą – mówiąc wprost – pewne niedostatki talentu autorki, Tachibany Higuchi. Widać wyraźnie, że w niektórych miejscach zwyczajnie zabrakło dobrego i mocnego pomysłu na rozwiązanie jakiejś sytuacji. W dodatku tempo rozwoju fabuły jest straszliwie szarpane. Po kilkuodcinkowym wstępie dostajemy garść obrazków z życia szkolnego i dramatyczną kulminację na półmetku serii (notabene jest to chyba jej najlepsza część). Zaraz potem jednak na kolejnych kilka odcinków akcja grzęźnie w szkolnym festiwalu, wraca do „zwykłego życia”, a potem… Potem mamy coś, co chyba miało być dramatycznym finałem, ale ilość dziur i nieistniejąca logika poszczególnych wydarzeń skutecznie likwidują jakiekolwiek napięcie.

Nie od każdej serii wymagam spójności przedstawionego świata – w dużej części przypadków wystarczy, jeśli dobrze się ogląda. Tu jednak skomplikowane wyjaśnienia dotyczące szkoły, natury mocy i zasad funkcjonowania „superludzi” w społeczeństwie odgrywają na tyle ważną rolę, że nie można nie zauważyć, iż po prostu nie trzymają się kupy. Notabene mamy tu kolejny przykład na to, co Japończycy potrafią zrobić z obcymi słowami. Tytułowe alice nie oznacza osoby obdarzonej jakąś mocą – tylko samą moc! Czyli można powiedzieć: „jego alice są iluzje”... Innymi słowy, podobnie jak w przypadku scenariusza, zgromadzono tu trochę niezłych pomysłów, zabrakło jednak wyobraźni, by połączyć je w spójną całość.

Nieźle bronią się natomiast bohaterowie. Hiperaktywna, wylewna i często dość hałaśliwa Mikan prezentuje typ, na który wielu widzów ma alergię – jednak trzeba przyznać, że tutaj przekonująco pokazano, jak zaraźliwy może być tego rodzaju optymizm. Inna rzecz, że aż się wierzyć nie chce, że taki nieskomplikowany ostatecznie typ się dotąd w szkole nie trafił… Całkowicie kontrastuje z nią wyhamowana, stoicko spokojna i materialistyczna Hotaru, co więcej – udało się nieźle pokazać, dlaczego tak różne osoby są ze sobą tak bardzo zaprzyjaźnione. Do kompletu bohaterów trzeba jeszcze doliczyć najeżonego i zawsze ponurego Natsume. A także całe mnóstwo odpowiednio barwnych postaci drugoplanowych – w większości łatwo ich zapamiętać dzięki unikalnym „zdolnościom”, bo imiona łatwo uciekną zachodniemu widzowi.

Gakuen Alice wbrew pozorom zalicza się do nurtu shoujo, czyli produkcji skierowanych do dziewcząt. Wbrew pozorom – bo dziesięcioletni bohaterowie mogliby wskazywać raczej na serię dla dzieci… Jednak ja raczej nie polecałabym jej widzom młodszym. Nie znajdziemy tu żadnych scen „nieodpowiednich”, ale z drugiej strony jest tu troszkę ryzykownych żartów i fanserwisu dla pań… Nie tylko w postaci uroczo nadąsanych chłopaczków (umówmy się, dla mnie na przykład to żadna atrakcja) – przygotowano także zestaw nieco starszych panów w osobach nauczycieli (z przeuroczym wychowawcą Narumim na czele), absolwentów szkoły i rozmaitych innych postaci drugoplanowych. Wątki romansowe pojawiają się, ale pozostają praktycznie nierozwinięte – najprawdopodobniej dlatego, by nie uprzedzać wydarzeń z mangi.

Oprawa techniczna, szczególnie jak na serię nową, jest bardzo mocno przeciętna. Postacie drugoplanowe są do siebie podobne, a i pierwszoplanowe właściwie niemal nie różnią się rysami i kształtem twarzy – jedynie kolorem włosów i oczu, no i fryzurami. Tła w żadnym miejscu nie zachwycały, a animacja w wielu scenach była wyraźnie niestaranna. Nie jest to oczywiście seria akcji, więc tego typu wady nie są dyskwalifikujące – trudno jednak wystawić tu wysoką ocenę. To samo tyczy się oprawy muzycznej, której nie byłabym w stanie przypomnieć sobie już dzień po zakończeniu oglądania – najbardziej udana była chyba animacja czołówki i towarzysząca jej pełna energii piosenka Pikapika no Taiyou.

Obiektywnie patrząc, nie jest to seria zła, a w każdym razie ja oglądałam ją ze sporą przyjemnością. Mimo wszystko jednak liczne wady po prostu nie pozwalają ocenić jej lepiej – nie ma się co oszukiwać, to tylko rozrywka, a i w tej kategorii umiałabym wymienić sporo lepszych produkcji. Nie polecam panom poszukującym kawaii uczennic, chyba że mają silne skłonności do typu „lolitek”. Natomiast dla amatorów szkolnych komedii z wątkami nadprzyrodzonymi może to być niezła propozycja. Powinni jednak pamiętać, że jak na gatunek shoujo przystało, supermoce są tu na drugim planie, a właściwa fabuła koncentruje się na relacjach i uczuciach bohaterów.

Avellana, 2 sierpnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Group TAC
Autor: Tachibana Higuchi
Projekt: Yoshiaki Itou
Reżyser: Takahiro Oomori
Scenariusz: Masashi Yokoyama
Muzyka: Makoto Yoshimori