Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

1/10
postaci: 1/10 grafika: 1/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,60

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 84
Średnia: 4,94
σ=2,11

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tokko

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 特公
Tytuły powiązane:
Postaci: Anioły/demony, Policja/oddziały specjalne; Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Krwawa Kiszka – Tokko w dwóch słowach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ranmaru i Saya Shindo są sierotami, mieszkającymi pod jednym dachem. Kilka lat temu stracili rodziców, sąsiadów i wszystkich krewnych w masakrze, która miała miejsce w kompleksie mieszkalnym Machida, zaatakowanym przez – jak podano do wiadomości opinii publicznej – gang uzależnionych od narkotyków seryjnych morderców. By pomścić śmierć najbliższych, rodzeństwo wstąpiło do policji: Saya do drogówki, a Ranmaru do elitarnej jednostki TOKKI. Chłopak już podczas pierwszego dochodzenia odkrywa, że prawda o ich przeszłości nie jest zgodna z doniesieniami mediów. Policja natrafia na ślad zabójców z Machidy, jednak okazuje się, że nie byli to żadni psychopaci, ale opętani przez demoniczne pasożyty i podobni do zombi ludzie. Co gorsza, bardzo odporni na broń konwencjonalną.

Czym są owe pasożyty? Dlaczego tajna jednostka TOKKO, która przychodzi na pomoc naszym bohaterom, używa w walce mieczy? Kim są tworzący ją ludzie? Komu zależy na zatuszowaniu całej sprawy? I dlaczego łowca zombie płci żeńskiej najlepiej wygląda z gołą klatą? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie, oglądając tę serię.

Jeśli oczywiście pozwolą wam na to wasze nerwy i żołądki.

Zanim przejdziemy do dalszej części recenzji, zastanówmy się, proszę, co czyni anime dziełem prawdziwie doniosłym. Otóż śledząc komentarze można dojść do prostego wniosku, że seria, by stać się tytułem głębokim, zawierać musi trzy niezwykle ważne elementy w jak największym stężeniu. Są to:
1) Sceny mordów i rozczłonkowania. Koniecznie krwawe.
2) Cycki. Koniecznie gołe.
3) Ukrzyżowanie. Najlepiej głową w dół.

Kierując się tymi wyróżnikami pragnę powiadomić wszystkich amatorów prawdziwego anime, że seria ta jest dziełem całkowicie i absolutnie wybitnym. Ucieszy to zapewne hardkorowych fanów, którym nie będzie przeszkadzał denny skądinąd, wtórny i niezbyt odkrywczy scenariusz. Będą oni zapewne śledzić z zapartym tchem wszystkie zwroty akcji (przewidywalne z wyprzedzeniem dwóch odcinków) oraz zaśmiewać się do rozpuku przy scenach humorystycznych (pozostających na poziomie licealnej serii ecchi z domieszką rozczłonkowanych zwłok). Wszak każdy fan anime wie, że nic tak nie tworzy klimatu grozy, jak dowcip o majtkach.

Tychże prawdziwych koneserów anime zachwyci także graficzna oprawa Tokko. Twórcy stanęli na głowie, by kreska i animacja serialu jak najlepiej współtworzyły atmosferę filmu o zombi. Udało im się to znakomicie: tak odrażającej grafiki nie widziałem od dawna. Tła straszą pustką i brakiem pomysłu na jakiekolwiek ich sensowne wypełnienie. Także projekty postaci leżą i błagają o eutanazję. Osoby, które rysowały bohaterów, nie miały chyba śladowego pojęcia o anatomii – nawet jak na standardy anime. Zdarza się im poruszać lub stawać w pozycjach możliwych do przybrania jedynie dla kogoś cierpiącego na skutek bardzo skomplikowanego złamania przynajmniej trzech kończyn z przemieszczeniem kości na dokładkę. O animacji nie warto nawet mówić… Zdarzają się sceny, w których jedynymi animowanymi elementami są usta lub oczy postaci. Ba! Twórcy posunęli się dalej i w kilku miejscach uraczyli nas wręcz popisem brzuchomówstwa: bohaterowie naszej serii, jako osoby wszechstronnie uzdolnione, potrafią bowiem nie tylko szatkować potwory, ale także mówić bez poruszania ustami! Generalnie oprawę wizualną Tokko skopano, jak tylko się dało.

Naturalnie jednak prawdziwy fan anime wie, że takimi drobnostkami jak grafika nie warto się przejmować. Prawdziwy fan anime docenia bardziej muzykę jako czynnik tworzący atmosferę grozy i zaszczucia. Zaręczę, że z misji owej muzyka Tokko wywiązuje się znakomicie, choć może nie tak dobrze, jak grafika. Jeśli bowiem nasz otaku jest osobą bywałą w świecie i kulturalną, ogląda czasem takie kanały jak Discovery i zapewne wie, że muzyka była znana już hominidom, a podobne do niej zjawiska społeczne uczeni obserwowali u małp człekokształtnych, małpiatek i lemurów. Coś, w czym gatunek ludzki ma tak duże doświadczenie, trudno zepsuć. Muzyka w Tokko wprawdzie nie odwołuje się bezpośrednio do tych starożytnych tradycji, ale jest im bardzo bliska. Utwór z czołówki stoi na poziomie garażowego zespołu popowo­‑rockowego, a reszta jest nawet gorsza. Głosy postaci przyśnić się mogą w nocy, bowiem ktoś prawdopodobnie uznał, że skoro ma już licencję na ekranizację mangi, to studio nagraniowe nie będzie mu potrzebne.

Podsumowując: jeśli jesteś naprawdę zajadłym fanem M&A (Masochizmu & Animacji) oraz koniecznie chcesz zobaczyć, jak wygląda pani policjant z gołą klatką piersiową, to jest to anime w sam raz dla ciebie. Jeśli natomiast wolałbyś obejrzeć coś z porządnym scenariuszem, ładną grafiką, fajnymi postaciami (albo też produkcję posiadającą jakiekolwiek inne zalety), to niestety czuję, że ten tytuł nie przypadnie Ci do gustu.

Zegarmistrz, 19 sierpnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company), Group TAC
Autor: Tooru Fujisawa
Projekt: Kouji Watanabe
Reżyser: Masashi Abe
Scenariusz: Mitsuhiro Yamada
Muzyka: NO MILK