anulka406
17.01.2012 02:14 Re: Kocham król szamanó !!! i nigdy nie przestane
Komentarz do recenzji "Król Szamanów"
Przez „do niego” miałam na myśli „do producenta”. A to jest portal z recenzją.
anulka406
17.01.2012 02:14 Re: Kocham król szamanó !!! i nigdy nie przestane
Komentarz do recenzji "Król Szamanów"
Kochana… Twoja wypowiedź mnie urzekła więc ci coś podpowiem. Mam nadzieję, że to przeczytasz. Po pierwsze: Król Szamanów jest anime, więc pochodzi z Japonii. Nie mówią tam po polsku, więc nie sądzę, że do niego napiszesz. Po drugie: nawet, jakbyś napisała, nic by to nie dało :( Nikt nie weźmie tego pod uwagę, nie ważne, jak bardzo będziesz ich błagać. Były już podobno nawet jakieś petycje i nic to nie dało. Po trzecie: Produkowanie jakiegokolwiek ciągu dalszego spotkałoby się z krytyką fanów serii, ponieważ Król Szamanów jako anime w drugiej połowie znacznie odbiega od oryginału – czyli mangi (komiksu), na podstawie której jest robione. Jeżeli jednak jesteś taką wielką fanką, na pewno informacja o mandze cię zainteresuje. Poszukaj o tym informacji w internecie, manga nazywa się „Shaman King”. Nie jest wydawana w Polsce, niestety, ale jest tłumaczona na polski przez pewną grupę skanlacyjną, której nazwy nie mogę powiedzieć ze względu na regulamin forum. Ale kto szuka, ten znajdzie. Możesz też przeczytać ją po angielsku. Pewnie nie znasz tego języka… Ale skoro przez trzy lata codziennie oglądasz stare odcinki, to zapewne możesz postarać się nauczyć :) Czytaj ze słownikiem :) Dzięki mandze poznasz nie tylko dalsze losy bohaterów Króla Szamanów, ale też spojrzysz na nich trochę inaczej. Pozdrawiam :)
Muszę niestety odpowiedzieć na ten komentarz, bo jako fanka postaci Anny (która z resztą jest ponoć ulubienicą Takeiego) pragnę wyjaśnić, że jest jedna z lepszych, bardziej złożonych postaci w serii. Przykro mi bardzo, że została w polskiej wersji tak płytko pokazana. W rzeczywistości Anna nie zostanie żadną królową szamanów, bo nie ma czegoś takiego – król jest jeden i skazany na samotność. Po wygraniu turnieju porzuca swoje człowieczeństwo i ludzkie życie. „Żona króla szamanów” to tylko wymówka Anny, żeby nie przyznać się do swoich uczuć do Yoh, które ukrywa. Pomaga ona Yoh wygrać turniej, ale jeśli to się stanie, nie będą mogli być razem – a ona doskonale to rozumie, dlatego cierpi.
W japońskiej też są zabawne teksty, ale w większości nie jesteśmy w stanie, nie znając japońskiego, zrozumieć tych żartów :)
Muszę też przyznać, że ja też lubię polską wersję… Nie podoba mi się „wujek” Rena, ale z drugiej strony jest to jeden z lepszych naszych dubbingów. Polski opening na przykład moim zdaniem angielską czy nawet japońską wersję bije na głowę, to taka piękna piosenka! Nie wyobrażam sobie też połączenia z duchem bez charakterystycznej, „szamańskiej” melodyjki w tle.
Polecam zapoznać się z japońskimi odpowiednikami imion, używanie imienia „Trey” narazi cię na ataki ze strony „prawdziwych fanów”. Sądzę również, że nie sięgniesz do mangi, więc powiem ci, kto wygrał? kliknij: ukryte Wygrał Hao (imię w polskiej wersji językowej – Zeke).
Nie cierpię oceniać anime, które mają tak nierówny poziom, ale chcę napisać kilka słów. Po pierwsze, niespodziewanie: poziom jest nierówny. Na początku wszystko pięknie się zaczęło, fajniutki shonen, taki, jaki chciałam, dla rozrywki – aż do tego odcinka, w którym kliknij: ukryte wszyscy – czyli uczestnicy tego kursu dla egzorcystów – dowiedzieli się, że Rin jest synem szatana. Sama walka z Amamonionem była świetna, ale później było już tylko gorzej. Nagle zaczęła gubić się logika. Bo bo jak to możliwe, że ludzie, którzy ucierpieli w czasie Błękitnej Nocy kliknij: ukryte postanowili zbratać się z synem szatana? Który ma taką samą moc, jak jego ojciec? Destrukcyjną moc, która może doprowadzić do podobnej tragedii? Mało tego, doskonale wiedzieli, że ta moc czasem wyrywa mu się spod kontroli! Ale co z tego, w końcu to ich kolega z klasy, czyż nie? Trzeba się zbratać. Zgadzam się też z recenzją, że nielogiczność osiągnęła swoje apogeum w ostatnich odcinkach, które są po prostu zabawne. Przede wszystkim nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby w taki idiotyczny sposób uargumentować pragnienie Szatana, żeby przeniknąć do świata ludzi. kliknij: ukryte Mówię tu oczywiście o wielkiej miłości do Yuri, tak wielkiej, że aż postanowił spełnić jej marzenie i połączyć oba światy, żeby nie było w nich… Nienawiści? Czyli miłością. Szatan niestety ma do to siebie, że jest istotą, która odrzuciła wszelką miłość. Nie wiem też naprawdę, jak wymordowanie kogo się da przy pomocy demonów i pochłonięcie całego ludzkiego świata pod swoje władanie miałoby spełnić ten cel… A w ogóle, skoro niby ją tak kochał, to dlaczego chciał zabić ich dzieci? Nie powinien ich też kochać? Zero logiki. Poza tym w Ao no Exorcist wszystkie religie zostały wymieszane i wrzucone do jednego wora i zrobiło się takie nie wiadomo co. Buddyzm a chrześcijaństwo to dwie różne religie, więc jakim cudem może im pomagać Budda? Na dodatek europejskie demony nie są przecież zdolne do pozytywnych uczuć, to uosobienie zła. Inaczej ma się w przypadku Japonii, ale… Czy to nie miało się opierać na europejskim chrześcijaństwie? Nie mogłam również oprzeć się jednemu wrażeniu w trakcie finałowej rozgrywki. kliknij: ukryte Mówię tu tym, kiedy brama do piekieł została otwarta a szatan przybył na ziemię. Jest to w końcu coś w rodzaju dnia ostatecznego, Brama Piekieł się otworzyła! Dlaczego więc Bóg nie pomoże…? Albo chociaż Watykan nie przyśle posiłków? To poważny problem. Ale jak zwykle brudną robotą muszą zajmować się dzieci, Wybrane Dzieci. Straszne. W anime również został zawarty jeden motyw, który irytuje mnie niezmiernie. Po całej finałowej walce, bohaterowie wracają i… kliknij: ukryte kobiety drą się, dlaczego są tacy nieodpowiedzialni. No pewnie, dlaczego są tacy nieodpowiedzialni, żeby chcieć świat ratować!? Żeby próbować pokonać szatana, jeśli są jego dziećmi i tylko oni mają jakąkolwiek szansę na powodzenie!? Strasznie mnie to irytuje.
Oczywiście były też przyjemne rzeczy, ale to głównie w części pierwszej – czyli przez „załamaniem”, o którym wspomniałam na początku. Mówię tu o sympatycznych postaciach (oprócz głównego bohatera – takie typy zawsze mnie irytują), różnorodnych. Shiemi na przykład całkiem rozwinęła się w serii, stała się bardziej otwarta… Również świat przedstawiony niegłupi, piękna akademia. Muzyka niczego sobie – świetnie utwory w openingach i endingach. Ale potem zaczęło się psuć i to bardzo wpłynęło na moją ogólną ocenę.
Ogólnie oceniam na 5/10. Pół na pół. Potencjał był, gorzej z wprowadzeniem go w rzeczywistość. Być może gdyby twórcy w całości opierali się na mandze, produkując ten serial kilka sezonów później, byłoby z tego coś przyzwoitego. Zawiodłam się trochę po prostu. Ogólnie jednak nie oglądało się najgorzej, pod koniec tylko, jak poziom spadł, seans zaczął mnie przynudzać, ale dokończyłam. Nadzieja pozostaje w nadchodzącym filmie.
A na końcu kliknij: ukryte dwójka pół‑demonów dosiadła kota i poleciała w niebo walczyć z rozpościerającą się nad całym miastem Bramą Piekieł. Złe demony odstraszył wystrzelony w niebo snop światła pochodzący z odbitego z Watykanu przez tunel czasoprzestrzenny światła słonecznego. Światłość pokonała ciemność, the end. W Watykanie zapomnieli nawet, że w Japonii jest sobie dwójka synów szatana i wszystko wróciło do normy. Naprawdę. Amen.
anulka406
13.11.2011 23:00 Re: a mi sie nie podobalo jedno
Komentarz do recenzji "Bokurano"
Co ty mówisz? Przecież w tej serii najważniejsi są bohaterowie i ich historie, to byłoby niesprawiedliwe, gdyby jeden dostał dwa odcinki, a piątka zostałaby upchnięta w jednym :) To nie jest długa seria, dlatego wybrane rozwiązanie jest najodpowiedniejsze. Każdy bohater ma czas się zaprezentować, a w tle szykuje się rozwiązanie zagadki.
Muszę przyznać, że anime BARDZO mi się podobało! Zachęcona recenzją zaraz zabrałam się za oglądanie i oczywiście nie żałuję. Wszystkie wątki są należycie rozwinięte. Osobiście najbardziej podobał mi się wątek romantyczny, który tutaj jest pokazany naprawdę wspaniale. W ogólnym ujęciu jest to po prostu bardzo dobre, trzymające poziom anime. Nawet, jeśli nie dostajemy kliknij: ukryte pełnego zakończenia, a jedynie otwarte, nie denerwuje mnie to tak, jak w większości przypadków. Dobrze wykonane kliknij: ukryte otwarte zakończenie często jest o wiele lepsze niż kliknij: ukryte zamknięte. No i zachęca do przeczytania mangi, co mam w planie. Ogólnie jest to anime przy którym w ogóle się nie nudziłam i z podekscytowaniem wyczekiwałam kolejnego odcinka. Gorąco polecam fanom obyczajówek i nie tylko! Nie zmarnujecie swojego czasu!
To zależy jak się na nie spojrzy, oczywiście. Myślę, że jeżeli użytkownik Cobaltaster przeczytał całą nowelę od deski do deski, ma większe prawo głosu w tym temacie niż ja, która zapoznała się tylko z ostatnim tomem, aby poznać prawdziwe zakończenie (choć całość mam w planie). Nie zmienia to jednak faktu, że zakończenie przeczytałam. Myślę, że coaltaster mówił o zakończeniu „happyendowskie” bo miało ono w sumie pozytywny wydźwięk… kliknij: ukryte Kolejne spotkanie Shiona i Nezumiego zostało zapowiedziane, ich uczucia były już jasne, Shion przyznał, że będzie zawsze czekać na Nezumiego… Ale i tak musieli się rozdzielić, bo pochodzili z innych światów – Shion został w No.6 pomagając odbudować miasto, a Nezumi powrócił do Zachodniego Bloku. To nie takie proste, żeby teraz np. Nezumi zamieszkał w No.6, którego do tej pory szczerze nienawidził… Może kiedyś, ale nie teraz. Poza tym administracja jest w rozsypce. Tak samo Shion nie mógłby powrócić do Nezumiego, do tej podziemnej biblioteczki, choć chciałby… Przyznaje, że to były najszczęśliwsze chwile dla niego. Ale teraz musi pomóc odbudować miasto, bo tak obiecał Safu. Zresztą to on był pomysłodawcą zniszczenia muru, więc musi działać w tym celu. Więc rozdzielili się, ale ich miłość stała się jasna, więc właściwie można powiedzieć, że to szczęśliwe zakończenie. Tym bardziej, że dawna władza No.6 została zniszczona i można odbudować nowe, lepsze miasto i tak się właśnie dzieje. Dla mnie jednak pomimo tych pozytywów fakt rozdzielenia Shiona i Nezumiego jest bardzo smutny. Jestem wyjątkowo uczuciową osobą i choć wiem, że naprawianie miasta to wyższy cel, nadal chciałabym, aby Shion mógł powrócić do podziemnej biblioteczki z Nezumim.
Nie wiem sama, co myśleć o tym anime… Wiele osób narzeka, jak to zostało sknocone od piątego odcinka w dół. Ja muszę szczerze powiedzieć, że nie zauważyłam jakiegoś wyjątkowego spadku po piątym odcinku. Wyczekiwałam z napięciem wszystkich kolejnych odcinków. Jednak nawet ja muszę przyznać, że na samym początku było najlepiej. Dwóch przystojnych facetów, skrajnie różniących się charakterami, bromans i tajemnica. Z czasem tajemnica zaczęła się rozwiązywać, co też mnie przyciągnęło… A na koniec puff! Nie rozwiązali jej do końca! To mnie trochę zirytowało… Zakończenie było totalnie naciąganie. Jak Boga kocham, w noweli wygląda to lepiej i logiczniej… I ta kliknij: ukryte śmierć Shiona… Po co? Nie ma czegoś takiego w noweli! Ten trick z ożywaniem to najgorszy możliwy tandetny motyw… Jak ktoś umrze, to nie może powrócić! Bo NIE ŻYJE. Można byłoby to jednak znieść, gdyby wszystko zostało jaśniej wyjaśnione – kliknij: ukryte dlaczego Safu została wybrana, kim dokładnie była Elyurias i o co chodziło z tymi osami. Przyznaję, że sprawa została rozwiązana, ale za mało wyjaśnień – i te ostatnie minuty bez sensu. Myślę, że nie zaszkodziłoby jednego odcinka więcej. Ale ogólnie serię bardzo przyjemnie się oglądało. Wszyscy narzekają na nagłą zmianę stanowiska Nezumiego, kiedy kliknij: ukryte najpierw chciał, aby Shion zrozumiał jego nienawiść do No.6, przejrzał na oczy, mówił nawet, że jeśli się z nim nie zgodzi będą wrogami, a potem w końcu nie chce, aby się zmienił, zabił człowieka, rozwalił miasto, porzucał swoje marzenie o trzeciej opcji… Ale myślę, że jest to wynikiem pewnego dojrzewania uczuć Nezumiego na przestrzeni serii. Na początku nie był tak przywiązany do Shiona… Dopiero później zauważył, czego pragnie, jakie są jego prawdziwe uczucia. Ja szczerze mówiąc nie uważam, żeby bohaterowie faktycznie byli najsłabszym elementem serii… Nie będę się jednak nad tym rozwodzić. Tak czy inaczej, dużo osób tendencję do kiepskiego oceniania serii, jeśli nie podobał im się ostatni odcinek. Ja również myślę, że zakończenie było niejasne i zbyt nagłe, szybkie, ale całość odbieram pozytywnie. Daję 7/10. Być może byłoby nawet 6/10, ale związek Nezumi‑Shion… Uniemożliwia mi to. Więc to tyle. Myślę, że wrócę jeszcze do tej serii za kilka miesięcy.
Tak, to dosyć niezrozumiałe… Shion musi kliknij: ukryte zostać w No.6, żeby pomóc je odbudować, co zresztą obiecał Safu. Natomiast Nezumi ma swoje życie z daleka od niego, poza dawnym murem – nadal będzie tam żył, tak jak inni ludzie stamtąd. Być może warunki życia po drugiej stronie się poprawią czy coś, skoro mur No.6 został zniszczony, ale potrzeba czasu, aby to wszystko mogło mieć miejsce. Nie ma już okrutnego miasta No.6, ale nadal jest miasto i są przedmieścia… Nezumi i Shion odchodzą do swoich światów, ale pocałunek jest obietnicą, że spotkają się ponownie. To nie do końca jest tak, że Nezumi odchodzi… Po prostu Shion musi zostać. To Shion chciałby nadal mieszkać pod ziemią z Nezumim, ale musi powrócić do No.6, skąd pochodzi. Smutne, ale prawdziwe – mimo wszystko ta dwójka diametralnie się różni i nie jest im przeznaczone pozostać razem.
Jednak w Japonii jest 154 bodajże. Ja jestem mniejsza niż to ^^" Ale ogólnie w Japonii kobieta powinna być mała, drobna i urocza. Zresztą, nawet dla chłopców średnia wzrostu to jakieś 172, jak na faceta to przecież mało.
Szkoda mi tego psa jak cholera. Smutno mi się strasznie zrobiło w trakcie oglądania. Nie będę tu wypowiadać się o jakiejś grafice czy coś, całość po prostu nostalgiczna i trochę przygnębiająca. Muzyka jak na moje ucho kiepska, choć może to dlatego, że boli mnie głowa i wycie mi nie podchodzi w tej chwili. Nie jestem też wielką fanką tej rasy psów, ale i tak mi go żal… Żadna istota nie zasługuje na samotność. Ten piesio kliknij: ukryte nie poddawał się, kiedy znalazł robota. Szukał piłki, żeby się bawić… Miał taką nadzieję… Ale jednak robot to tylko robot, nie może być człowiekiem! Maszyna stworzona, by niszczyć… Smutne.
Nie mogli zalogować się do panelu administracyjnego? No tak, to nie ma co robić… Lepiej pozwolić, żeby dwójka gimnazjalistów próbowała „ratować świat”. Co, sami nie mogli spróbować się tam włamać, zhakować czy kurde cokolwiek!? Chyba ktoś to napisał, ten cały program, ten OZ? Ja się nie znam na programowaniu, ale chyba ktoś za to odpowiedzialny powinien się sprawą zająć. Za Oz na pewno stoją jacyś programiści, niech główkują, skoro doskonale wiedzą jak to funkcjonuje.
anulka406
1.08.2011 19:19 Re: Podobało mi się [mnie też <33 ]
Komentarz do recenzji "Millennium Actress"
kliknij: ukryte No tak, ale dlaczego ona w swoich filmach też ciągle kogoś szukała?
Przepraszam, ale czy określenie „normalne anime” w odniesieniu do anime, w których występują pewne stałe trendy jest powszechne w fandomie? Bo ja jakoś się z nim jeszcze nigdy nie spotkałam. W związku z tym miałam chyba prawo nie zrozumieć, o co ci chodzi i nie jest to wcale takie oczywiste. Przykro mi, że tak się namęczyłeś, żeby mi wytłumaczyć co to znaczy „normalne”, ale wystarczyłoby, gdybyś napisał, że chodziło ci o „typowe” anime… A wiesz, w ogóle mogłeś użyć typowe w swojej wypowiedzi. Wtedy każdy by zrozumiał bez problemu. Po prostu Twoja wypowiedź jest niejasna. To znaczy, kiedy nazywasz jedne anime „normalnymi”, a inne „wyższymi” to brzmi jakbyś tamte drugie czcił i wielbił. A w ogóle jeśli bawimy się w definicje, słowo „normalny” oznacza też „uchodzący za taki, jaki powinien być”. A w takim wypadku kto powiedział, że anime powinno mieć te „powszechne trendy”? Dlatego to zdanie „Fanom normalnych anime nie polecam tego tytułu – osobom szukającym czegoś wyższego szczerze je polecam” jest niejasne.
Co do „wszystkie anime są równie normalne” wywal słowo równie, a zrozumiesz o co mi chodziło. „Równie” niepotrzebnie dodałam.
Jeszcze co do pejoratywnego wydźwięku słowa „normalne”. Tak, w tym kontekście w jakim zrozumiałam twoją wypowiedź ma ono taki wydźwięk – zakładając, że jedne anime nazywasz wyższymi, czyli – jak wówczas zrozumiałam Twoją wypowiedź – lepszymi, to automatycznie czyni normalne gorszymi, nie?
W swojej wypowiedzi faktycznie nie zaznaczyłeś, że wypowiadasz się obiektywnie. Ja rozumiałam twój komentarz jako wypowiedź subiektywną i nie wiem, skąd pomysł, że było inaczej. Po prostu tak zrozumiałam określenia „normalne” i „wyższe” w stosunku do anime, jakbyś odgórnie jedne nazywał lepszymi, a inne gorszymi… Odgórnie, obiektywnie. Jakbyś mówił „to jest lepsze, to jest gorsze” ze świętym przekonaniem, że tak jest, że jedne są z góry lepsze, a inne z góry gorsze.
PS. To tak z innej beczki trochę… Nie chcę się czepiać, ale zauważyłam, że już dwa razy napisałeś „osobą” zamiast „osobom” w znaczeniu „dla osób”. To błąd. Warto wiedzieć.
Nie chcę zabrzmieć niemiło i cię atakować, ale taka mała uwaga: sama powinnaś najpierw sprawdzić czy napisałam komentarz na temat tej serii, zanim odpowiedziałaś na ten komentarz mówiąc, że powinnam napisać jakiś sensowny. Bo napisałam. Spójrz wyżej. Jak na razie Usagi Drop przypadło mi do gustu. Poza tym wcale nie atakuję Rzaki0Pak'a, tylko chciałam zwrócić uwagę, aby zachował trochę dystansu. Użytkownik ten skomentował, że anime jest tak niesamowite, że trudno to ująć słowa. A przecież nawet go nie obejrzał! Widział tylko pierwszy, najwyżej drugi odcinek, bo to nowy tytuł. Więc jak może się wypowiadać o całym anime? Kiedy oceniamy aktualnie emitowane anime powinniśmy zachować dystans, bo nigdy nie wiemy, jak się one potoczą – czy nie pogorszą, czy nie polepszą. Mniej doświadczeni widzowie tego nie wiedzą. Zwróciłam również uwagę na to, że wszystkie anime są kreskówkami produkcji japońskiej i dlatego wszystkie są równie normalnie. Zabolało mnie po prostu określenie „normalne anime” w zestawieniu z „wyższym”. Takie rzeczy, czy coś jest dla nas „wyższe” ocenia są subiektywnie, a nie mówi obiektywnie: to anime jest „wyższe”, a to jest „normalne”, a to jest „niska półka”. Dlatego Rzaki0Pak nie powinien z góry wsadzać anime do szuflad. Cieszę się, że uważasz Code Geass za arcydzieło, i dla ciebie może być „wyższe” – ale subiektywnie, obiektywnie nie jest lepsze od innych. Wprawdzie wiem, że niektóre anime z góry mają poważniejszą tematykę, refleksyjną czy psychologiczną, ale to nie czyni je od razu „wyższymi” od takich, które służą jedynie celom rozrywkowym. Poza tym nie popadam w paranoję i nie jestem sceptyczna. Mam dystans. To ważne.
Powiem krótko: Bez przesady. Trzydzieści minut nieudolnych prób napisania sensownego komentarza do anime? Jeśli ci się tak spodobało, widocznie musi być powód. Miło byłoby go poznać. Tak samo z tymi „normalnymi anime”. Usagi Drop jest anime tak samo normalnym jak Naruto, Code Geass czy Nana. Jest wiele anime podobnych do usagi. Taki gatunek nazywa się – jak już wspomniałeś – „obyczaj” i „okruchy życia”. Choćby „Wandering Son”. Ten sam klimat. Jaka więc jest według ciebie definicja „normalnego anime” o którym wspomniałeś?
Re: Kocham król szamanó !!! i nigdy nie przestane
Re: Kocham król szamanó !!! i nigdy nie przestane
Po pierwsze: Król Szamanów jest anime, więc pochodzi z Japonii. Nie mówią tam po polsku, więc nie sądzę, że do niego napiszesz.
Po drugie: nawet, jakbyś napisała, nic by to nie dało :( Nikt nie weźmie tego pod uwagę, nie ważne, jak bardzo będziesz ich błagać. Były już podobno nawet jakieś petycje i nic to nie dało.
Po trzecie: Produkowanie jakiegokolwiek ciągu dalszego spotkałoby się z krytyką fanów serii, ponieważ Król Szamanów jako anime w drugiej połowie znacznie odbiega od oryginału – czyli mangi (komiksu), na podstawie której jest robione.
Jeżeli jednak jesteś taką wielką fanką, na pewno informacja o mandze cię zainteresuje. Poszukaj o tym informacji w internecie, manga nazywa się „Shaman King”. Nie jest wydawana w Polsce, niestety, ale jest tłumaczona na polski przez pewną grupę skanlacyjną, której nazwy nie mogę powiedzieć ze względu na regulamin forum. Ale kto szuka, ten znajdzie.
Możesz też przeczytać ją po angielsku. Pewnie nie znasz tego języka… Ale skoro przez trzy lata codziennie oglądasz stare odcinki, to zapewne możesz postarać się nauczyć :) Czytaj ze słownikiem :) Dzięki mandze poznasz nie tylko dalsze losy bohaterów Króla Szamanów, ale też spojrzysz na nich trochę inaczej.
Pozdrawiam :)
Re: Anna
Muszę niestety odpowiedzieć na ten komentarz, bo jako fanka postaci Anny (która z resztą jest ponoć ulubienicą Takeiego) pragnę wyjaśnić, że jest jedna z lepszych, bardziej złożonych postaci w serii. Przykro mi bardzo, że została w polskiej wersji tak płytko pokazana. W rzeczywistości Anna nie zostanie żadną królową szamanów, bo nie ma czegoś takiego – król jest jeden i skazany na samotność. Po wygraniu turnieju porzuca swoje człowieczeństwo i ludzkie życie. „Żona króla szamanów” to tylko wymówka Anny, żeby nie przyznać się do swoich uczuć do Yoh, które ukrywa. Pomaga ona Yoh wygrać turniej, ale jeśli to się stanie, nie będą mogli być razem – a ona doskonale to rozumie, dlatego cierpi.
Re: super
Muszę też przyznać, że ja też lubię polską wersję… Nie podoba mi się „wujek” Rena, ale z drugiej strony jest to jeden z lepszych naszych dubbingów. Polski opening na przykład moim zdaniem angielską czy nawet japońską wersję bije na głowę, to taka piękna piosenka! Nie wyobrażam sobie też połączenia z duchem bez charakterystycznej, „szamańskiej” melodyjki w tle.
Sądzę również, że nie sięgniesz do mangi, więc powiem ci, kto wygrał? kliknij: ukryte Wygrał Hao (imię w polskiej wersji językowej – Zeke).
Po pierwsze, niespodziewanie: poziom jest nierówny. Na początku wszystko pięknie się zaczęło, fajniutki shonen, taki, jaki chciałam, dla rozrywki – aż do tego odcinka, w którym kliknij: ukryte wszyscy – czyli uczestnicy tego kursu dla egzorcystów – dowiedzieli się, że Rin jest synem szatana. Sama walka z Amamonionem była świetna, ale później było już tylko gorzej. Nagle zaczęła gubić się logika. Bo bo jak to możliwe, że ludzie, którzy ucierpieli w czasie Błękitnej Nocy kliknij: ukryte postanowili zbratać się z synem szatana? Który ma taką samą moc, jak jego ojciec? Destrukcyjną moc, która może doprowadzić do podobnej tragedii? Mało tego, doskonale wiedzieli, że ta moc czasem wyrywa mu się spod kontroli! Ale co z tego, w końcu to ich kolega z klasy, czyż nie? Trzeba się zbratać. Zgadzam się też z recenzją, że nielogiczność osiągnęła swoje apogeum w ostatnich odcinkach, które są po prostu zabawne. Przede wszystkim nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby w taki idiotyczny sposób uargumentować pragnienie Szatana, żeby przeniknąć do świata ludzi. kliknij: ukryte Mówię tu oczywiście o wielkiej miłości do Yuri, tak wielkiej, że aż postanowił spełnić jej marzenie i połączyć oba światy, żeby nie było w nich… Nienawiści? Czyli miłością. Szatan niestety ma do to siebie, że jest istotą, która odrzuciła wszelką miłość. Nie wiem też naprawdę, jak wymordowanie kogo się da przy pomocy demonów i pochłonięcie całego ludzkiego świata pod swoje władanie miałoby spełnić ten cel… A w ogóle, skoro niby ją tak kochał, to dlaczego chciał zabić ich dzieci? Nie powinien ich też kochać? Zero logiki. Poza tym w Ao no Exorcist wszystkie religie zostały wymieszane i wrzucone do jednego wora i zrobiło się takie nie wiadomo co. Buddyzm a chrześcijaństwo to dwie różne religie, więc jakim cudem może im pomagać Budda? Na dodatek europejskie demony nie są przecież zdolne do pozytywnych uczuć, to uosobienie zła. Inaczej ma się w przypadku Japonii, ale… Czy to nie miało się opierać na europejskim chrześcijaństwie?
Nie mogłam również oprzeć się jednemu wrażeniu w trakcie finałowej rozgrywki. kliknij: ukryte Mówię tu tym, kiedy brama do piekieł została otwarta a szatan przybył na ziemię. Jest to w końcu coś w rodzaju dnia ostatecznego, Brama Piekieł się otworzyła! Dlaczego więc Bóg nie pomoże…? Albo chociaż Watykan nie przyśle posiłków? To poważny problem. Ale jak zwykle brudną robotą muszą zajmować się dzieci, Wybrane Dzieci. Straszne.
W anime również został zawarty jeden motyw, który irytuje mnie niezmiernie. Po całej finałowej walce, bohaterowie wracają i… kliknij: ukryte kobiety drą się, dlaczego są tacy nieodpowiedzialni. No pewnie, dlaczego są tacy nieodpowiedzialni, żeby chcieć świat ratować!? Żeby próbować pokonać szatana, jeśli są jego dziećmi i tylko oni mają jakąkolwiek szansę na powodzenie!? Strasznie mnie to irytuje.
Oczywiście były też przyjemne rzeczy, ale to głównie w części pierwszej – czyli przez „załamaniem”, o którym wspomniałam na początku. Mówię tu o sympatycznych postaciach (oprócz głównego bohatera – takie typy zawsze mnie irytują), różnorodnych. Shiemi na przykład całkiem rozwinęła się w serii, stała się bardziej otwarta… Również świat przedstawiony niegłupi, piękna akademia. Muzyka niczego sobie – świetnie utwory w openingach i endingach. Ale potem zaczęło się psuć i to bardzo wpłynęło na moją ogólną ocenę.
Ogólnie oceniam na 5/10. Pół na pół. Potencjał był, gorzej z wprowadzeniem go w rzeczywistość. Być może gdyby twórcy w całości opierali się na mandze, produkując ten serial kilka sezonów później, byłoby z tego coś przyzwoitego. Zawiodłam się trochę po prostu. Ogólnie jednak nie oglądało się najgorzej, pod koniec tylko, jak poziom spadł, seans zaczął mnie przynudzać, ale dokończyłam. Nadzieja pozostaje w nadchodzącym filmie.
A na końcu kliknij: ukryte dwójka pół‑demonów dosiadła kota i poleciała w niebo walczyć z rozpościerającą się nad całym miastem Bramą Piekieł. Złe demony odstraszył wystrzelony w niebo snop światła pochodzący z odbitego z Watykanu przez tunel czasoprzestrzenny światła słonecznego. Światłość pokonała ciemność, the end. W Watykanie zapomnieli nawet, że w Japonii jest sobie dwójka synów szatana i wszystko wróciło do normy.
Naprawdę. Amen.
Re: a mi sie nie podobalo jedno
Bardzo mi się podobało
Re: Zachwycające
Re: do cobaltaster! i każdego kto potrafi pomóc ;(
Re: Anime
Zmarnowany potencjał?
Można byłoby to jednak znieść, gdyby wszystko zostało jaśniej wyjaśnione – kliknij: ukryte dlaczego Safu została wybrana, kim dokładnie była Elyurias i o co chodziło z tymi osami. Przyznaję, że sprawa została rozwiązana, ale za mało wyjaśnień – i te ostatnie minuty bez sensu. Myślę, że nie zaszkodziłoby jednego odcinka więcej. Ale ogólnie serię bardzo przyjemnie się oglądało. Wszyscy narzekają na nagłą zmianę stanowiska Nezumiego, kiedy kliknij: ukryte najpierw chciał, aby Shion zrozumiał jego nienawiść do No.6, przejrzał na oczy, mówił nawet, że jeśli się z nim nie zgodzi będą wrogami, a potem w końcu nie chce, aby się zmienił, zabił człowieka, rozwalił miasto, porzucał swoje marzenie o trzeciej opcji… Ale myślę, że jest to wynikiem pewnego dojrzewania uczuć Nezumiego na przestrzeni serii. Na początku nie był tak przywiązany do Shiona… Dopiero później zauważył, czego pragnie, jakie są jego prawdziwe uczucia. Ja szczerze mówiąc nie uważam, żeby bohaterowie faktycznie byli najsłabszym elementem serii… Nie będę się jednak nad tym rozwodzić.
Tak czy inaczej, dużo osób tendencję do kiepskiego oceniania serii, jeśli nie podobał im się ostatni odcinek. Ja również myślę, że zakończenie było niejasne i zbyt nagłe, szybkie, ale całość odbieram pozytywnie. Daję 7/10. Być może byłoby nawet 6/10, ale związek Nezumi‑Shion… Uniemożliwia mi to. Więc to tyle. Myślę, że wrócę jeszcze do tej serii za kilka miesięcy.
Re: 11 odc HELP
Na litość, anulka! Spoilery ukryto.
IKa
Re: :)
Smutne
Re: Podobało mi się [mnie też <33 ]
Re: Nadzieja sezonu
Co do „wszystkie anime są równie normalne” wywal słowo równie, a zrozumiesz o co mi chodziło. „Równie” niepotrzebnie dodałam.
Jeszcze co do pejoratywnego wydźwięku słowa „normalne”. Tak, w tym kontekście w jakim zrozumiałam twoją wypowiedź ma ono taki wydźwięk – zakładając, że jedne anime nazywasz wyższymi, czyli – jak wówczas zrozumiałam Twoją wypowiedź – lepszymi, to automatycznie czyni normalne gorszymi, nie?
W swojej wypowiedzi faktycznie nie zaznaczyłeś, że wypowiadasz się obiektywnie. Ja rozumiałam twój komentarz jako wypowiedź subiektywną i nie wiem, skąd pomysł, że było inaczej. Po prostu tak zrozumiałam określenia „normalne” i „wyższe” w stosunku do anime, jakbyś odgórnie jedne nazywał lepszymi, a inne gorszymi… Odgórnie, obiektywnie. Jakbyś mówił „to jest lepsze, to jest gorsze” ze świętym przekonaniem, że tak jest, że jedne są z góry lepsze, a inne z góry gorsze.
PS. To tak z innej beczki trochę… Nie chcę się czepiać, ale zauważyłam, że już dwa razy napisałeś „osobą” zamiast „osobom” w znaczeniu „dla osób”. To błąd. Warto wiedzieć.
Przyjemne
Re: Nadzieja sezonu
Zwróciłam również uwagę na to, że wszystkie anime są kreskówkami produkcji japońskiej i dlatego wszystkie są równie normalnie. Zabolało mnie po prostu określenie „normalne anime” w zestawieniu z „wyższym”. Takie rzeczy, czy coś jest dla nas „wyższe” ocenia są subiektywnie, a nie mówi obiektywnie: to anime jest „wyższe”, a to jest „normalne”, a to jest „niska półka”. Dlatego Rzaki0Pak nie powinien z góry wsadzać anime do szuflad. Cieszę się, że uważasz Code Geass za arcydzieło, i dla ciebie może być „wyższe” – ale subiektywnie, obiektywnie nie jest lepsze od innych. Wprawdzie wiem, że niektóre anime z góry mają poważniejszą tematykę, refleksyjną czy psychologiczną, ale to nie czyni je od razu „wyższymi” od takich, które służą jedynie celom rozrywkowym.
Poza tym nie popadam w paranoję i nie jestem sceptyczna. Mam dystans. To ważne.
Re: Nadzieja sezonu
Trzydzieści minut nieudolnych prób napisania sensownego komentarza do anime? Jeśli ci się tak spodobało, widocznie musi być powód. Miło byłoby go poznać.
Tak samo z tymi „normalnymi anime”. Usagi Drop jest anime tak samo normalnym jak Naruto, Code Geass czy Nana. Jest wiele anime podobnych do usagi. Taki gatunek nazywa się – jak już wspomniałeś – „obyczaj” i „okruchy życia”. Choćby „Wandering Son”. Ten sam klimat.
Jaka więc jest według ciebie definicja „normalnego anime” o którym wspomniałeś?