Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Sulpice9

  • Avatar
    Sulpice9 10.08.2015 15:22
    Re: Chybiony komentarz do opisu z głównej strony...
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    Okej, przepraszam, faktycznie trochę mnie poniosło (powinienem był odczekać z odpowiedzią). Nie zmienia to jednak faktu, że post był niegrzeczny i protekcjonalny.

    Pozdrawiam!
  • Avatar
    Sulpice9 10.08.2015 14:08
    Chybiony komentarz do opisu z głównej strony...
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    Dobra, przede wszystkim:

    „Smut­na hi­sto­ria pew­nej na­sto­lat­ki ostat­nią opo­wie­ścią ze stu­dia Ghi­bli” – jeżeli najpierw zarzuca mi się, że opis jest chybiony, a następnie posiłkuje się tekstem „moim zdaniem”, to „kwestia odbioru” to ten argument nijak pasuje do tytułu udzielonego komentarza. To brzydka zagrywka i tyle. Po drugie, co najwyżej mogę się zgodzić, że zakończenie  kliknij: ukryte  Koniec filmu (zakładając jego ostatni kwadrans) na pewno nie jest wesoły, chyba, że ktoś jakimś cudem uzna, że kliknij: ukryte . Natomiast na pewno nie napisałem nic, że jest to wyciskacz łez, co nawet podkreśliłem w recenzji – autor komentarza na pewno by to zauważył, gdyby zechciało mu się przeczytać recenzję zanim weźmie się za rzucanie mięsem.

    Poza tym:

    „Łabędzi śpiew ma zabarwienie pejoratywne” – pierwszy raz słyszę, ale ok, możliwe, że obracamy się w innych środowiskach. Przynajmniej nigdzie nie znalazłem by był postrzegany negatywnie.

    Nawiązanie do „Opus magnum” wiązało się raczej z tym, że studio Ghibli zakończyło swoją działalność, a poprzedni film („Kaguya no Hime Monogatari”) nadawał się idealnie by być „tym ostatnim”. Być może liczba ludzi oczekujących dzieła równie imponującego jak dwa poprzednie filmy od Ghibli nie była zbyt duża, ale ja oczekiwałem wielkiego zamknięcia. Stąd moje rozczarowanie w czołówce recenzji. A szkoda, bo film miał potencjał – tylko, że znowu: napisałem o tym w recenzji, którą wypadałoby przeczytać przed rozpoczęciem dyskusji.

    Nie wiem, jakie definicje są uważane za „przestarzałe”, ale skoro są akceptowalne w słownikach będę się ich trzymał nie kierując się widzimisie kogoś, kto nawet nie czytał całej recenzji.

    PS – i bardzo proszę nie traktować mnie protekcjonalnie (czy to wyrażenie też jest dla Pana przestarzałe?) – piszę na Tanuki od lat.


  • Avatar
    Sulpice9 9.08.2015 21:46
    Re: Jeżeli wolno coś wytłumaczyć...
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    To już kończąc temat:

    ad a – również nie czytałem książki, ale spodziewam się, że tam też tak było. Co nie zmienia faktu, że powielony błąd jest wciąż błędem (choć wiem, że nie wszyscy się tu ze mną zgodzą).

    ad b i c – tu już sobie chyba wszystko wyjaśniliśmy :)


    Pozdrawiam!
  • Avatar
    Sulpice9 9.08.2015 19:45
    Re: Jeżeli wolno coś wytłumaczyć...
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    Okej, widzę, że większość spraw nam się wyjaśniła (nawet jeśli w niektórych kwestiach się nie zgadzamy), natomiast jeszcze kilka drobnych spostrzeżeń:

    a) Japonia nie była niechętna cudzoziemcom – ona JEST im nieprzychylna :) (niektóre fanaberie jakie słyszałem od znajomych Japończyków sprzedałyby się dobrze w latach 30 XX wieku). Jasne, tłumaczy to niechęć służby, ale jeśli chciałbym oglądać tak płytki czarny charakter, odpaliłbym sobie jakąś kreskówkę z lat 80­‑tych- jak uciekły niani, brakowało tylko krzyku „następnym razem na pewno cię dopadnę, Marnie”, :)

    b) widzę, że plakat dalej jest ciut niejasny, więc może jeszcze raz – nie mam nic do tego, że bohaterka jest blondynką, chodziło mi tylko o to, że (jak sam wspomniałeś) film miał być cichy i pełen zadumy, pozwalając się skupić widzowi na kluczowym wątku – a właśnie mnie ta „międzynarodówka” strasznie rozpraszała. Może inni są mniej wrażliwi na takie rzeczy, ale ja w recenzjach muszę szczerze opisywać co mnie boli,

    c) nie pisałem nic, że to źle, że Marnie jest na plakacie.

    Nie zmienia to faktu, że pomimo pewnych niedociągnięć, główny wątek – czyli problemy i przemiana Anny (poprzez spotkanie Marnie) działa koncertowo i dzięki temu film można uznać za udany :)

    Pozdrawiam!
  • Avatar
    Sulpice9 9.08.2015 11:51
    Jeżeli wolno coś wytłumaczyć...
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    Nie napisałem w recenzji, że to źle, że „muzyki jest mało” – w „Tajemniczym świecie Arrietty” też jakoś nie szaleli z soundtrackiem, ale muzyka po prostu bardziej pasowała do tego co się dzieje na ekranie. Nie mówię też, że jest zła (w końcu dałem 7/10), po prostu Ghibli (i inne studia) miewały w mojej opinii lepsze ścieżki dźwiękowe. I tyle.

    Nie rozumiem też za bardzo o co chodzi z tym „wyciaganiem” Miyazakiego: jego nazwisko pojawia się w mojej recenzji tylko 3 razy (z czego jeden raz o tym, że poszedł na emeryturę) i odniosłem się do jego dzieł tylko przy postaciach drugoplanowych. W przypadku „anegdoty z blondynką” trzymam się jego strony, bo ma rację, a nie „bo to Miyazaki”.

    Na moją ocenę filmu nie wpłynął fakt, że „to nie jest film Miyazakiego/Takahaty” – jest to drugi obraz Yonebayashiego i widać w nim dużo zagrywek, które możliwe, że staną się jego znakiem firmowym. Mamy chorą/chorego bohaterkę/bohatera, jej/jego konfrontację  kliknij: ukryte , jednoznaczny czarny charakter, mądrą starszą panią (nieingerującą w wydarzenia), wiejski klimat, bazowanie na angielskiej literaturze i kameralną muzykę. Nie miałem powodu by nie oceniać tego filmu jako dzieła dojrzałego i znającego swój fach artysty.

    Pozdrawiam!

    PS – i przypominam wszystkim, że ocena 8/10 to żadna ujma. Po prostu nie każdy film musi dostać od razu 10/10.
  • Avatar
    Sulpice9 9.08.2015 11:27
    Komentarz do recenzji "Marnie. Przyjaciółka ze snów"
    8/10: „Bardzo dobra seria – zalet sporo, niewiele istotnych wad. Coś ją wyróżnia i to dość znacząco. Oglądać!” – to jest niska nota?
  • Avatar
    Sulpice9 2.09.2014 20:00
    Re: Świetna recenzja
    Komentarz do recenzji "Hitsugi no Chaika"
    Dzięki. W sumie może i racja z tą „sensacją sezonu”, choć Mushishi mogło wypaść lepiej lub gorzej (na szczęście, nie zawiodło :)).
  • Avatar
    Sulpice9 2.09.2014 19:58
    Komentarz do recenzji "Hitsugi no Chaika"
    Wielkie dzięki!
  • Avatar
    Sulpice9 7.07.2014 18:38
    Re: Zmiany języków
    Komentarz do recenzji "Zrywa się wiatr"
    No tak, problem polega na tym, że tu jest „niemiecki­‑japoński­‑niemiecki”, zamiast po prostu „niemiecki­‑japoński [w domyśle: do końca rozmowy]".

  • Avatar
    A
    Sulpice9 23.05.2014 12:23
    Na razie jestem po pierwszym, ale...
    Komentarz do recenzji "Mushishi Zoku Shou"
    Już widzę, że trzymają poziom pierwszej serii. Mówiąc prościej – zapowiada się zarąbiście :)
  • Avatar
    Sulpice9 23.04.2014 21:36
    Re: A myślałem, że tej wiosny nic mnie już nie zdziwi
    Komentarz do recenzji "Hitsugi no Chaika"
    To takie absurdalne i obłąkane, że aż na swój sposób fajne.
     – mam dokładnie to samo odczucie :)
  • Avatar
    Sulpice9 19.01.2014 13:55
    Może o to poniekąd chodzi...
    Komentarz do recenzji "Szept serca"
    Dla mnie pomaganie w domu, słuchanie rodziców, czy przygotowywanie się do zajęć zawsze było czymś naturalnym – gdybym zachowywał się jak nasza główna bohaterka prawdopodobnie miałbym szlaban na wszystko :) Takie zachowanie szczególnie mnie dziwi w Japonii, gdzie myślałem, że nacisk na dyscyplinę jest większy…

    Nie do końca zgadzam się, z problematyką filmu – twórcy wyraźnie przesadzili z rolą jaką mają niby jej decyzje w tym wieku – owszem, są ważne, ale tak naprawdę „życiowe decyzje” podejmuje się aż do śmierci…


    Serdecznie pozdrawiam!

    PS – na przyszłość sugerowałbym zaznaczać, że post jest do anime i do recenzji, wtedy zauważę ewentualną polemikę i będę mógł szybciej odpowiedzieć :)
  • Avatar
    Sulpice9 29.10.2013 16:38
    Hm...
    Komentarz do recenzji "Panda Kopanda"
    Może faktycznie mógłbym dodać z jeszcze jeden akapit o samym filmie, jednak z drugiej strony niewiele zostało do omówienia: ze względu na wykorzystanie praktycznie wszystkich motywów z filmów w następnych pozycjach, w „Pandzie” zostało niewiele aspektów, które nie zostałyby powtórzone (i to z większą wprawą) w następnych filmach Ghibli.

    Na swoją obronę chciałbym tylko zauważyć, że rzadko staram się w recenzjach komentować fabułę poza ogólnikami (a tu mamy raczej zbiór epizodów niż ciągłą historia), a poza trójką głównych bohaterów nie bardzo jest o kim pisać…

    Serdecznie pozdrawiam!

    PS – moją następną recenzją (jestem na etapie wstępnego szkicu) będzie „Blood Lad” i tu mogę obiecać, że będę bardzo konkretny (ale to już inna historia…)
  • Avatar
    Pl
    Sulpice9 30.03.2013 12:02
    Okładka...
    Komentarz do recenzji "Księżniczka Mononoke"
    Kocham absolutnie okładkę do nowego wydania – jest tak totalnie nieadekwatna i myląca, że można się w niej po prostu w niej zakochać :D
    Monolith bije kolejne rekordy po opisie z „Podniebnej poczty Kiki” i niewykupieniu dubbingu od Canal+ do „Mojego sąsiada Totoro”
  • Avatar
    Pl
    Sulpice9 30.03.2013 11:54
    Na znak protestu...
    Komentarz do recenzji "Tajemniczy świat Arrietty"
    Zrecenzowałem francuskie wydanie " Tajemniczego świata Arrietty”, które szczęśliwie wpadło mi w łapy.

    Francuskie płyty zwykle zawierają trailery (z płyt, które posiadam tylko „Księżniczka Mononoke” jest bez dodatków, ale była to pierwsza wydana płyta, więc mogę im to wybaczyć). W przypadku „Arrietty” załączono świetny zwiastun „Opowieści z Ziemiomorza” i „Ponyo”. Następnie otwiera się menu, gdzie mamy tradycyjny (choć nie w przypadku polskich wydań) zestaw: start filmu, wybór scen,napisy i ścieżka dźwiękowa, a na koniec bonusy.

    W przeciwieństwie do naszych rodaków, Francuzi dubbingują swoje filmy i nawet jeśli nie daje to dobrych rezultatów („Mój sąsiad Totoro”, „Ruchomy zamek Hauru”), zdarzają się prawdziwe perły („Rodzinka Yamadów”, „Księżniczka Mononoke”). Dubbing do „Arrietty” znajduje się gdzieś pośrodku. Na szczególną pochwałę zasługuje Michele Bardollet jako absolutnie przezabawna Haru (choć dziwnie brzmi, że wszyscy mówią do niej „Aru”, ale co poradzić – Francuzi nie czytają „h”).

    Warto dodać, że Cecile Corbel, francuska harfistka odpowiedzialna za muzykę do filmu, zaśpiewała piosenkę Ariety na potrzeby francuskiej wersji językowej (zamiast angielsko – japońskiego tekstu, jest francusko -angielski).

    A skoro o Corbel mowa, do płyty załączono jej teledysk z piosenką „I’m fourteen years old, I’m pretty”. Osobiście koncepcja nie przypadła mi do gustu, ale na teledyskach się nie znam.

    Poza trailerami innych filmów studia Ghibli dołączono do płyty osiem japońskich mini­‑zwiastunów i czternaście reklam dla japońskiej telewizji. Oczywiście, wiele z nich jest podobnych, ale twórcom udało się pokazać to, co w filmie najlepsze.

    Tymczasem nam pozostaje się łudzić, że polscy wydawcy postarają się chociaż o dubbing…

  • Avatar
    A
    Sulpice9 20.03.2013 21:15
    Tak głupie i okrutne, że aż śmieszne :)
    Komentarz do recenzji "Another"
    „Another” to jeden z tych tytułów, którego nie da się poważnie traktować. Komiczne zabójstwa  kliknij: ukryte , utarte do granic możliwości schematy, intryga oscylująca na granicy kryminału i jego parodii, postacie wycięte z papieru…

    Gdyby autorzy i aktorzy potraktowali serię na poważnie, prawdopodobnie skończyłbym na pierwszym odcinku. A tak, skręcałem się ze śmiechu do ostatniej minuty ostatniego odcinka.

    Polecam jako świetną czarną komedię – w innym wypadku możecie być rozczarowani. Ode mnie 7/10 za przednią rozrywkę ;)
  • Avatar
    Sulpice9 7.03.2013 08:54
    Re: Dobre kino dla dorosłych
    Komentarz do recenzji "Powrót do marzeń"
    Żeby wspominać dzieciństwo i prawdziwie cieszyć się tymi wspomnieniami, trzeba być niespełna rozumu. Albo być dorosłym i zderzyć się kilka razy z twardą rzeczywistością.

    Ładnie powiedziane – w każdym razie, cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie do mojego. Szkoda, że tak rzadko to, co ambitne jest doceniane przez wszystkich.

    No, ale taki godzący obie strony „Spirited Away” zdarza się bardzo rzadko…
  • Avatar
    Sulpice9 14.02.2013 22:13
    Re: Przeciętniak z jednym bardzo mocnym punktem
    Komentarz do recenzji "Oda Nobuna no Yabou"
    Jeżeli OST Ci się podobał, to nie ma problemu (akurat nie słuchałem, znam muzykę tyle co z samego anime, mam trochę inne zainteresowania muzyczne niż muzyka filmowa, więc raczej się za niego nie zabiorę).
    Natomiast w mojej opinii, muzyka do filmu/anime/serialu (niepotrzebne skreślić) powinna pełnić choć jedną z trzech funkcji:
    a) być na tyle „chwytliwa” (melodyjna) by dało się zanucić jakikolwiek fragment albo chociaż pamiętać dany utwór po obejrzeniu (np. Mitchiko & Hatchin, Podniebna Poczta Kiki)
    b) budować napięcia i podkreślać atmosferę danej sytuacji, w ambitniejszym przypadku wręcz ją kreować (w tym przypadku niedościgłe mistrzostwo prezentuje Spirited Away)
    c) zadziwiać wirtuozerią, bądź sprawnością techniczną wykonawców (Kowboj Bebop)

    W mojej opinii żaden z powyższych punktów nie klasyfikuje się pod Oda Nobuna no Yabou – ani żaden utwór mnie nie urzekł, ani nie przypominam sobie by muzyka sugestywnie budowała atmosferę jakiejkolwiek sceny i nie wydaję mi się, by artyści byli więcej niż kompetentni. Ale to tylko moje odczucia oczywiście.

    PS – na przyszłość prosiłbym o unikanie form rozkazujących, nie jestem psem by spełniać czyjeś zachcianki, a słowo „proszę”, czy inny zwrot grzecznościowy nikogo nie zabiją
  • Avatar
    A
    Sulpice9 14.02.2013 00:31
    Przeciętniak z jednym bardzo mocnym punktem
    Komentarz do recenzji "Oda Nobuna no Yabou"
    Ogólnie Oda Nobuna no Yabou jest dość przeciętną, ale przyjemną serią o której szybko się zapomina, jednak przed wystawieniem 5/10 powstrzymał mnie jeden czynnik, mianowicie – główny bohater.

    Miło w końcu obejrzeć anime o „tym innym przeciętnym chłopaku”, który (w większości przypadków) bywa albo kompletnym idiotą/mięczakiem (Fate/Stay night) albo przerysowanym geniuszem (Gease Code chociażby). Tutaj w przygody przeciętnego nastolatka nareszcie stworzono przeciętnego nastolatka. Yoshiharu jest bystry (czy raczej przebiegły), ale geniusz z niego żaden, wulgarny, ale potrafi też zachować się jak człowiek, nie zawsze opanowany, choć w krytycznej sytuacji potrafi zachować zimną krew. I w sumie dla tego przekonującego (w ramach rzeczywistości anime oczywiście!) bohatera obejrzałem całą serię i może nawet skuszę się na drugi sezon  kliknij: ukryte .

    Reszta – nie ziębi ani nie chłodzi. Panie są OK, w animacji trochę za dużo efektów komputerowych, ale ogólnie też jest dobrze, fabułę poprowadzono całkiem przyzwoicie (może nie licząc wstępu, który zapowiadał komedię absurdów). Na wyróżnienie zasługuje kilka postaci drugoplanowych (zwłaszcza przekabaceni na stronę „tych dobrych” stratedzy), ale mamy poważniejszą wadę w postaci miernej muzyki.

    W każdym razie, ode mnie 7/10 i przyjemne wspomnienia po lekkiej (acz na pewno nie wybitnej i ambitnej) rozrywce :)
  • Avatar
    Sulpice9 13.02.2013 20:37
    Re: To jednak nie to...
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
     kliknij: ukryte 
    Nooo… Mam nadzieję, że jakoś to pomogło :) Oczywiście, to tylko moje zdanie :D
  • Avatar
    Sulpice9 9.01.2013 13:02
    Komentarz do recenzji "Mój sąsiad Totoro"
    Jasne, nie ma problemu :)

    Na początek pozwolę sobie przytoczyć cytat z książki „Tysiąc i jedna opera” Piotra Kamińskiego: „dzieło powinno skupić na tym, w czym opera jest najlepsza – czyli na analizie ludzkiej psychiki i odzwierciedleniu ludzkich emocji”. Prawda jest taka, że bardzo duża ilość oper opiera się na minimalnej, często bardzo naciąganej fabule, budując jednak odpowiedni nastrój i podświadomie wymuszając na widzu określone emocje. W filmach często stosuje się podobne zabiegi (np. każda disneyowska śmierć ma wycisnąć łzy z najmłodszych widzów). I nie mam nic przeciwko takiemu zabiegowi jeśli wykorzystuje się go oszczędnie, jednak istnieją całe rzesze filmów (zwłaszcza amerykańskich komedii romantycznych), gdzie granie na emocjach widza jest wygodnym sposobem na przełknięcie bzdur fabuły i miałkości bohaterów.

    Tym właśnie różni się „Totoro” od hollywoodzkiego chłamu – choć posiada szczątkową fabułę (jak wspomniałem w recenzji) i jest przede wszystkim filmem właśnie bazującym na emocjach (wspomniany w recenzji sentymentalizm, zaraźliwy optymizm – nie wiem jak Ty, ale śmiałem się przez prawie cały film :)) i choć bohaterowie nie są tak rozbudowani jak na Miyazakiego przystało, ich bezpretensjonalność i prostota w pełni to rekompensują. Dlatego właśnie napisałem, że choć „Totoro” jest filmem dla dzieci, opierającym się głównie na wywoływaniu określonych emocji i nastroju (zwłaszcza w kreowaniu sielankowego nastroju wsi), to pozostaje chlubnym wyjątkiem w swojej kategorii. Przypomina mi pod tym względem „Lunatyczkę” Vincenza Belliniego, gdzie spokojnie przełykamy znikomą intrygę, by rozkoszować się pogodnym, lirycznym nastrojem, ciesząc z każdej minuty.

    No… wyszła mi z tego prawie druga recenzja z tej odpowiedzi, mam nadzieję, że wystarczyło :)

    pozdrawiam serdecznie
  • Avatar
    Sulpice9 5.01.2013 14:22
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
    Zgłosiłem do redakcji – już poprawione, dzięki :)
  • Avatar
    Sulpice9 28.12.2012 10:05
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
    O proszę, nie wiedziałem… co zresztą mnie specjalnie nie dziwi, skoro dostęp do niego mają pewnie ze dwie osoby w Polsce :)
  • Avatar
    Sulpice9 28.11.2012 18:51
    Re: Dość późna reakcja - przepraszam
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
    Cholera, dlaczego nie mogę postów? Miało być „to co w filmie świetnie zadziałało”.
  • Avatar
    Sulpice9 28.11.2012 18:49
    Re: Dość późna reakcja - przepraszam
    Komentarz do recenzji "Ruchomy zamek Hauru"
    Nie ma problemu :) Pisałem zresztą, że to najbardziej kontrowersyjny film studia Ghibli (przynajmniej żaden inny tytuł nie przychodzi mi do głowy) i nie każdemu może przypaść do gustu. Zwłaszcza, że jest to pozycja wybitnie nie w klimacie „typowego” anime.

    Dla mnie liczy się to co w filmie – bohaterowie, klimat, większość wątków i znośna (choć nie wybitna) muzyka. I uparcie będę powtarzał, że choć nie jest to najlepszy film anime jaki widziałem, to na pewno jest moim ulubionym :)

    Pozdrawiam ;)