Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Szaman Fetyszy

  • Avatar
    Szaman Fetyszy 29.08.2011 15:14
    Komentarz do recenzji "Tatakae! Chou Robot Seimeitai Transformers: Scramble City Hatsudou Hen"
    Nie do końca ^^

    Owszem, jeśli chodzi o wersję animowaną Transformerów, to Generation 2 nigdy nie doczekała się swojego sezonu, czy nawet odcinka, a sezony japońskie dotyczą Generacji 1. Istnieje jednak oficjalna amerykańska wersja komiksowa, która swój początek miała jako crossover z G.I. Joe. Opowiadała o tym, jak Megatron i Starscream wygrzebali się z po raz kolejny rozbitej Arki (Starscream do spółki z Shockwave'm ukradli ją jeszcze w Generacji 1 podczas bitwy z Unicronem)i ( z tego co pamiętam) wykryli źrodło zaawansowanej technologii. Okazało się ono bazą Cobry. Megatron (bardzo rozklekotany) wygrał i zawarł układ z liderem Cobry, że ich będzie wspierał w zamian za upgrade siebie i Starscream'a. Oczywiście ich wykołowali.

    Transformers Generation 2 – już jako osobny komiks – opowiada o walce Autobotów z Decepticonami 2.0 pod dowództwem Jhiaxusa i „starymi” pod wodzą Megatrona. Fabuła Generation 2 niestety się urywa po zakończeniu wątku.

    Mam nadzieję że wyjaśniłem dokładnie zawiłości dotyczące Generacji 2 ^^.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 28.05.2011 21:08
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Jest tylko jeden mały problem. Ja lubię ecchi i fanserwis, ba – nawet bardzo, zarówno w dawkach stonowanych (komedie romantyczne i przygodowe) jak i na pełnych obrotach. Problem w tym, że można stworzyć dobrego i pomysłowego erotyka, albo nudnego gniota po raz pierdylion kopiującego ten sam fanserwis i fetysze z dziesiątek innych serii.


    Zabierając się za MM! miałem nadzieję na ecchi z pomysłem, w końcu ktoś wpadł na pomysł by zamiast ciamajdowatych kryptomasochistów z haremówek dać prawdziwego masochistę. Niestety po kilku odcinkach okazało się że seria zjada własny ogon serwując cały czas gagi z torturami i foot fetishem (z domieszką high heels). Motywy parodystyczne były nierówne, z jednej strony parę ciekawych konceptów z drugiej po raz n­‑ty parodia DB. Postacie poza Tarou nie wniosły nic nowego do gatunku. Na upartego dało się serię wybronić na 5 (jest wiele znacznie lepszych ecchi i od groma w podobnej kategorii), gdyby nie mój „ulubiony” chłit markietingowy mający na celu przyciągnięcie japońskich otaku – czyli lolikon i kazirodztwo. Ostatnimi laty staje się to plagą, co oznacza jedno – to się sprzedaje, czyli przybrało niebezpieczną skalę u Japończyków.

    A teraz mięsko:

    Co do zlasowanych przez anime mózgów, uwłaczania męskości i domniemanego „obrażania” – te słowa kieruję do bardzo konkretnej grupy fanów (czy może raczej fanbojów) lolikonu i kazirodztwa – ślinienie się do narysowanych dziewczynek (co zresztą jest niebezpieczne) oraz matek i sióstr jest jak dla mnie (i nie tylko) mocno nie halo. Jeśli się komuś to podoba, albo co gorsza odczuwa z tego erotyczną przyjemność – to zalecam wizytę u lekarza zanim nie będzie za późno. I w tym momencie nie obrażam, tylko się martwię. To, że duża część Japończyków ma kompleks Lolity i Edypa nie oznacza, że polscy fani mają z nich brać przykład i jeszcze tego bronić jakby walczyli o złote kalesony. Bo w imię czego? Odmienności kulturowej?

    Pozostali fetyszyści (w tym miłośnicy stópek do których nic nie mam swoją drogą) mogą – na razie – spać spokojnie, w końcu każdego faceta coś kręci i mam w tym temacie (z paroma wyjątkami jak widać powyżej) naprawdę szeroką tolerancję.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 23.05.2011 18:57
    Re: Beznadziejna recenzja beznadziejnego portalu
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Znalazłem ciut czasu przed kolejną nocką w pracy zatem trochę poodpisuję moim nowym fanom ^^.

    Takasugi napisał(a):
    Niektórzy z was piszą dobre recenzje, szkoda że dopuszczacie do pisania osoby które niszczą wasz portal.


    W tym momencie musielibyśmy wyrzucić z portalu połowę redakcji i to tej najbardziej doświadczonej, ale to szczegół.

    Żeby było śmieszniej ja lubię ecchi, nawet bardzo, niektóre osoby z redakcji wręcz łapią się za głowę jak ja wytrzymuję niektóre z nich (mają z reguły odmienne gusta). Sęk w tym, że w kategorii anime zbereźnych jak wszędzie są perełki oraz morze przeciętności i szajsu. MM! miało kilka fajnych pomysłów i gagów, niestety zaczęło szybko zjadać swój ogon. W kwestii fanserwisu też nie odkryło Ameryki, „inspirowało się” też innymi tytułami. Niestety kilka przebłysków kreatywności nie czyni anime dobrym jeśli jednocześnie pogrążają go wady.

    A w kwestii lolikonu i kazirodztwa, to by mnie wyrzucili, a może i wezwali odpowiednie służby właśnie wtedy jakbym te abominacje zaczął chwalić. Ok, są nieszkodliwe zboczenia i fetysze (sam mam kilka i nie wstydzę się do tego przyznać). Ale zdania na temat lolikonu i kazirodztwa nie zmienię, ba, będę miażdżył walcem i rozpierniczał w drobny mak niczym Kapitan Bomba każdy przejaw tej plagi. Wiem, że to walka z wiatrakami, bo kwalifikująych się do leczenia problemów psychicznych młodych Japończyków nie zmienię, ale może chociaż kilka duszyczek uratuję. Po prostu taki jestem, rzeczy trzeba nazywać po imieniu, a jak jakiś nawiedzony otaku będzie chciał z tego powodu napisać pseudorugające mnie wypociny – jego problem, bo sam się pogrąża. No sorry, nie wiem jak można jarać się kazirodztwem i go bronić. Rodzinę kochać należy, ale nie w ten sposób. A obrona lolikonu to już w ogóle jakiś obłęd.

    Jedno mnie jednak cieszy – Polacy są dużo bardziej odporni na takie skrzywienia od Japończyków (w polskich animacjach jak Kapitan Bomba czy Generał Italia ani śladu lolikonu i kazirodztwa, zatem te chwyty się nie sprzedają – dzięki Bogu), zatem wielkiego kataklizmu tych skrzywień nie przewiduję. I całe szczęście.

    Miało być krótko, wyszły epicko długie wypociny ^^. W następnym odcinku poodpowiadam na kolejne uwagi mojego fanklubu :P.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 23.05.2011 18:05
    Re: Przyjemna i zabawna seria.
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Mnie natomiast Seitokai Yakuindomo podobało i to bardzo, głównie dlatego, że radośnie masakruje wytarte klisze z anime. A jednocześnie jest równie sprośna jak niejedno ecchi – z tym że efekt osiągnięto praktycznie bez stosowania standardowych fanserwiśnych chwytów. Dawno mnie żadna seria tak pozytywnie nie zaskoczyła. No, ale poczucie humoru to kwestia indywidualna.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 20.05.2011 11:40
    Urzekła mnie wasza historia
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Na wstępie chciałbym wam podziękować. Dawno moje recenzje nie wzbudzały tylu emocji. Do tego cytują mnie częściej niż wieszczów. A już myślałem że złagodniałem na starość.

    Progeusz napisał(a):
    P.S. „Ja potrafię zrozumieć wiele, jestem chyba najbardziej odporną na „odmienny kulturowo fanserwis” i humor niskich lotów osobą z redakcji, ale kazirodztwem brzydzę się do szpiku kości.” <- no to redakcja musi się składać z tak niesamowitego betonu, że najstarsi budowlańcy takiego nie widzieli… W takim razie aż boję się zajrzeć do recenzji KissxSis, już chyba lepiej posłuchać kłótni naszych polityków…


    I to takiego betonu, że PZPN wymięka. Zresztą sam planowałem pochwalić MM! jako przykład przełomowego kina sprośnego, ale niestety dostałem telefony od Gosi, Krzysia i Przemcia (którzy siedzą w kieszeni Mira, Rysia i Zbysia), że otrzymam korzyść finansową i stanowisko specjalisty od nicnierobienia za 10 patyków/mc.

    Zatem trudno było mi odmówić.

    Zaś kwestii zarzutów mniej lub bardziej konstruktywnych wypowiem się w swoim czasie, cierpliwości. Akurat mam drugą zmianę w pracy i wracam o północy ^^.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 20.05.2011 11:24
    Re: Beznadziejna recenzja beznadziejnego portalu
    Komentarz do recenzji "MM!"
    O ja zły i niedobry. Idę poemować w kąciku. I oświadczam wszem i wobec że po wysłuchaniu tej światłej uwagi kończę z recenzjami. Jestem mały, mam fszy f pempku i nie rosnę :<

     kliknij: ukryte 

    A w kwestii gnojenia to znajdzie się kilka tytułów ecchi które zostały pochwalone. Wystarczy poszukać.
  • Avatar
    Szaman Fetyszy 26.12.2005 18:17
    Re: Ja pitole...
    Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell"
    Nie wiem co na to recenzęci, ale recenzenci nie czepiają się kina akcji choćby z tego powodu, że każdy gatunek ocenia się inaczej. Czepianie się schematu „wróg, bryka, spluwa…” jest podobnym bezsensem, jak zarzucanie komedii haremowej że facet niedorajda jest otoczony sznurem panien… Zresztą idąc Twoim tokiem myślenia, powinienem zarzucić cyberpunkowi powtarzanie schematu „implanty, cyborgi, androidy, cyberprzestrzeń, korporacje i machinacje podstępnych polityków”... Jaki z tego wniosek? Każdy z wymienionych gatunków zaliczany jest do tworów kultury popularnej i jako takie powinny być traktowane na równych prawach.

    Owszem, GitS jest przeznaczony dla ludzi potrafiących myśleć… na tyle, by móc zauważyć jego odtwórczość. Ukazanie się pierwszych książkek i obrazów w nurcie cyberpunk przypada na wczesne lata osiemdziesiąte… GitS powstał paręnaście lat później. Mało tego, twórca operuje tymi samymi środkami wyrazu, co poprzednicy. Z punktu widzenia humanisty wyklucza to oczywiście wynoszenie filmu na piedestały arcydzieł (nie oznacza to, że GitS jest zły).

    Podsumowując, film jest dobry, nawet bardzo dobry, ale nawet w swoim gatunku ma przedstawicieli bardziej zasługujących na szacunek. Swoją drogą zauważyłem, że niby myślący fani GitSa lubią atakować inne gatunki i nie mówią, jakie to film ma szczególne wyróżniające go zalety oraz czemu uważany jest za kultowy…