Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Terra e...

  • Avatar
    A
    blood 23.05.2016 20:10
    7/10
    niezła seria ale noty nieco zawyżone.
    końcówka serii jest ni piec ni wydra, w moviku z lat 80tych niektóre aspekty np. nowoczesne okrutne społeczeństwo były lepiej pokazane.
  • Avatar
    A
    Li 31.08.2014 09:30
    Świetne!
    Piękna grafika, doskonała muzyka, rewelacyjna kreacja postaci (aż szkoda mi było  kliknij: ukryte ) i świetnie poprowadzona fabuła. Jedna z lepszych serii, które dano mi było oglądać. Aż chciałoby się więcej!
    • Avatar
      Miedzio 22.01.2015 01:11
      Re: Świetne!
      W tym przypadku niestety więcej oznaczałoby gorzej. No bo co można by było dorobić jeszcze. Wątki wyjaśnione, większość zagadnień zamknięte. Bardzo dobre anime. Można się tylko przyczepić do momentami zbyt wielkiej ilości patosu wylewającej się z ekranu.
  • Avatar
    A
    spider_jerusalem 22.08.2014 21:43
    Kontrowersje, kontrowersje...
    czytam recenzję, czytam komentarze i nie mogę się powstrzymać od refleksji, że chyba oglądałem inne anime, niż wszyscy inni… ale, do rzeczy:

    pierwszą rzeczą do której się przyczepię i to w sposób bezlitosny, to gatunek, do którego to anime rzekomo się zalicza: Science Fiction. nope, nope, nope. im dalej w las tym więcej drzew, można rzec, a w tym wypadku, tym mniej „science” a więcej „fiction”. tak właściwie, proponuję zmianę gatunku na „fantasy” i dodanie tagu „magia”. dlaczego jestem tak wredny w tej kwestii? cóż, niestety, wychowałem się na prozie Davida Webera, Jacka Campbella, Iana Douglasa i Jacka McDevitta i takie bzdury, jak ludzie bez skafandrów latający w otwartej przestrzeni, rozpruwający jednym spojrzeniem pancerniki jak stare konserwy, po prostu mnie odstręczają. i nie chodzi tu o supermoce same w sobie, tylko ich dyletnackie potraktowanie – promienie energii i tarcze energetyczne? łokej, tylko skąd energia do ich wygenerowania się bierze? ludzki organizm to nie rekator termonukearny, megawatów z niego nie wyciśniesz. samo pochodzenie tej energii też nie może być zewnętrzne, gdyż anime jasno stawia sprawę, że zużycie całej dostępnej mocy jest zabójcze dla jej użytkownika. latanie w kosmosie bez skafandra? łokej, ale dychać czymś trzeba, a w polu energii ściśle przylegającym do ciała dużo powietrza się nie zmieści… wiem, czepiam się, zaraz ktoś mnie odeśle do Dragon Balla, tyle, że tam wyjaśnienie praktycznie każdej mocy jest o niebo lepsze. a niczego tak nie lubię jak niedomówień w najistotniejszych kwestiach.

    z fabułą jest lepiej, ale daleko do doskonałości. już na wstępie mamy dziurę wiekości Drogi Mlecznej –  kliknij: ukryte  do tego motyw wędrówki. ludzie, pierwsza „Battlestar Galactica” lepiej sobie z tym radziła – Mu miotają się po kosmosie, jakby sami nie wiedzieli czego chcą, a potem płaczą, że wredni ludzie ich biją…

    postaci też nie świecą oryginalnością i przyłapałem się na tym, że każdą jedną osób na ekranie najchętniej przeniósłbym na „Ideona” w ramach mięsa armatniego. żadna, ale to żadna postać tej serii nie wzbudziła we mnie pozytywnych emocji. nielogiczni i pozbawieni własnego zdania (woli) wyraźnie na siłę odgrywający swoje role, ale nie potrafiący poza nie wyjść, bezwolni i miałcy. charakteru za grosz. inteligencji też, swoją drogą. zamiast zwiać w kierunku przeciwnym do Ziemi, wyszukać planetkę zdatną do zamieszkania, rozmnożyć się i rozbudować, by bez strachu latać po Kosmosie, stawiają istnienie CAŁEJ SWOJEJ RASY na jedną i to wątpliwą kartę. pięciolatek zachowałby się rozsądniej.

    oprawa graficzna jest zaledwie przyzwoita. ani ładnych widoków, ani porywających bitew, ani zgrabnych okrętów, choć duży plus za niezłe rozplanowanie wnętrz jednostek z Ataraxii.

    no i audio – kompletne rozczarowanie. z reguły, po obejrzeniu anime, szperam po necie w poszukiwaniu co bardziej chwytliwych fragmentów soundtracku. natomiast jedyne czego chciałem po soundtracku z „Terra e…” to już nigdy więcej go nie słyszeć. pierwszy, prawdziwie zły soundtrack jaki słyszałem w anime, zostawił mi w ustach taki sam niesmak, jak opening „Bererk­‑a”...

    ogólna ocena: 4/10. słabo i nudno.
    • Avatar
      Maxromem 22.08.2014 22:29
      Re: Kontrowersje, kontrowersje...
      Ciekawe, że zgadzam się z większością z Twoich uwag. Anime zacząłem oglądać oczekując właśnie czegoś mocno „science” i doprowadziło to do tego, że porzuciłem serię gdzieś koło 16 odc  kliknij: ukryte . Jakoś tak nie mogłem się z tym pogodzić i po jakimś czasie ją wznowiłem, ale już z zupełnie innym podejściem. I dopiero wtedy doceniłem to anime.
      Zgodzę się w 100% że seria może być klasyfikowana jako fantasy, a wszystko można by tłumaczyć jednym słowem – magia. Tylko chyba w całej tej historii nie o to chodziło. A przy najmniej mi się tak wydaje.
      • Avatar
        spider_jerusalem 22.08.2014 22:33
        Re: Kontrowersje, kontrowersje...
        może i nie, ale jak mam gatunki/tagi głoszące: Science Fiction i Space Opera, to oczekuję Zaginionej Floty, lub Star Carrier a nie Władcę Pierścieni...
        • Avatar
          Maxromem 22.08.2014 22:35
          Re: Kontrowersje, kontrowersje...
          Chyba problemem jest to, że ludzie jak widzą statki kosmiczne to od razu, że sci­‑fi, a jak miecze, to że fantasy.
          W sumie im dłużej o tym myślę, tym co raz bardziej skłaniam się do „reklasyfikacji” tego anime.
        • Avatar
          Grisznak 23.08.2014 09:21
          Re: Kontrowersje, kontrowersje...
          Bo i tak jest. Przykładowo taka „Diuna” klasyfikowana też jest jako powieść science fiction, podobnie jak np. „Gwiezdne Wojny”. Rekwizyty odgrywają jednak rolę decydującą przy zaliczaniu czegoś do określonego gatunku, czy tego chcemy, czy nie.
          • Avatar
            spider_jerusalem 23.08.2014 12:56
            Re: Kontrowersje, kontrowersje...
            złe porównanie. Diuna doskonale opisuje swoje technologie, ba nawet posuwa się do tego by nader precyzyjnie opisać „moce” Bene Gesserit oraz Kwisatz Haderach. każdy element jest zgrabnie wyjaśniony, wszelkie ograniczenia tych mocy i umiejętności, wykazane z podziwu godną dokładnością. fakt, w serii jest sporo mistycyzmu, ale biorąc pod uwagę, jak został on przedstawiony, stwierdziłbym, że jest to techno­‑mistycyzm. więcej tu nauki (genetyka, eugenika) niż magii.
    • Avatar
      BlaXk Magic Mushroom 23.08.2014 14:41
      Re: Kontrowersje, kontrowersje...
      Chyba faktycznie oglądałeś inne anime, ale do rzeczy:

      Zarzuty co do oprawy audiowizualnej, w porządku, to bardzo subiektywna sprawa, nie każdemu spodoba się muzyka, projekty postaci, projekty statków kosmicznych. Moce psioniczne faktycznie w przypadku przedstawicieli Mu z genem blue mogą wydawać się przepakowane, ale jako że chodzi o moc ludzkiego umysłu (ciało może i nie wygeneruje megawatów, za to o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu nadal wiemy bardzo niewiele) można przymknąć na to oko.

      Ale dziury w fabule, w dodatku wielkości Drogi Mlecznej?

       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        spider_jerusalem 23.08.2014 20:15
        Re: Kontrowersje, kontrowersje...
        CYTAT: ciało może i nie wygeneruje megawatów, za to o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu nadal wiemy bardzo niewiele. można przymknąć na to oko.

        hm. mózg to też ludzkie ciało. i wiedza o jego działaniu nie ma tu znaczenia – mit „10%" upadł już dawno temu, więc sięganie po niego nie ma sensu. poza tym mózg TEŻ nie wygeneruje mega… ups, bliżej byłoby do terawatów, petawatów, a kto wie czy nie eksawatów mocy. skąd ta liczba? trochę matematyki – oszacuj njpierw ile energii trzeba by zużyć na zniszczenie planety, a następnie przelicz jak potężna musiałaby być tarcza, któa byłaby zdolna coś takiego zatrzymać. podpowiedź: całkowita wydolność energetyczna naszej obecnej cywilizacji nie sięga nawet ułamka tej wartości.


        CYTAT:  kliknij: ukryte 

        zgadza się, ale moce Mu zależą od ściśle określonej skazy genetycznej! chcesz mi powiedzieć, że system absolutnej kontroli nie jest w stanie dokonać prostego testu DNA na obecność stosownych (i doskonale znanych) markerów i potencjalnego kandydata na Mu otoczyć dyskretną „opieką”? przecież to się kupy nie trzyma.

        CYTAT: Mu nie miotają się cały czas po kosmosie. Przecież część z młodzieży chciała osiedlić się na planecie Nasca, jednak zostali w miarę szybko wyśledzeni przez ludzi, a sama planeta została zniszczona. Osiedlanie się gdzieś na stałe to średnio rozsądny pomysł gdy przeciwnik posiada broń potrafiącą niszczyć całe planety, w mgnieniu oka niwecząc ogromny wysiłek jakim jest „rozmnożyć się, rozbudować”, przecież garstka Mu nie posiada aż tak ogromnego zaplecza żeby kolonizować planety, musieli coś wybrać.

        cool. tyle, że znaleziono ich tylko dlatego, że zajęli ZNANĄ ludzkości planecie, leżącej „po drodze” do Ziemi. kosmos jest nieskończenie wielki – wyruszenie w kierunku innym niż Ziemia, sprawiłoby, że ludzie mogliby szukać Mu w nieskończoność i nigdy na nich nie trafić. zajęcie starej kolonii ludzkości nie było specjalnie mądrym pomysłem. poza tym wątpliwe, by każda z takich wypraw zwiadowczych zabierała „planetkillera” ze sobą. wystarczyłaby prosta sieć wczesnego ostrzegania i ludzie mogliby się uganiać za Mu w nieskończoność. przy okazji – skoro Mu nie posiadają zaplecza kolnizacyjnego, to po kiego grzyba ruszyli na misję – jakby nie patrzeć – kolonizacyjną? dlaczego w ogóle odlatywali? nie lepiej byłoby urządzić „pokazówkę” (zniszczyć bezludną wyspę, lub coś takiego) na jakimś niezamieszkanym regionie planety, zarządać czego co trzeba w zamian za zobowiązanie do udania się z dala od przestrzeni zajętej przez ludzi?

        CYTAT: Motyw wędrówki też jest uzasadniony. Każdy człowiek (nawet Mu) ma dążenie do Ziemi zwyczajnie zaszczepione w wyniku warunkowania, ludzkość pod kontrolą systemu zaspokaja tę potrzebę pracując ze świadomością że kiedyś tam wrócą, system podtrzymuje w ludziach przekonanie że pracują dla dobra Planety­‑Matki. Tymczasem Mu odrzuceni przez resztę ludzkości robią to na własną rękę, właśnie szukając rodzimej planety. Mają też nadzieję że tam w końcu będą bezpieczni – przecież ludzie nie użyją Megido na swojej ukochanej planecie tylko po to aby ich wybić.

        argumenty pozbawone sensu. skoro wszystich tak goni do Ziemi, to po kiego grzyba kolonizować planetę w pół drogi do celu? po kiego wracać się na Ataraxię, zamiast kontynuować wędrówkę? poza tym jest jeszcze jeden, mały problemik – Mu zostali niemal wygnani z Ataraxii, skąd pewność, że Ziemianie przyjmą ich z otwartymi ramionami? ryzyko bycia wziętym w dwa ognie jeszcze silniej mówi za znalezieniem nowego domu in the galaxy far, far away…

        CYTAT: Pozbawieni własnego zdania? To skąd konflikt pomiędzy starszymi i młodszymi przedstawicielami Mu właśnie co do kolonizacji planety? Bezwolni? Szczególnie Keith Anyan, trzymający przedstawiciela Mu jako własnego przybocznego, czy zafascynowany wyglądem innej Mu, co sprawia że zaczyna poszukiwać prawdy dotyczącej własnego pochodzenia. Uwagi dotyczącej inteligencji nie będę komentował, o tym czy kolonizacja innej planety (prócz Ziemi) to naprawdę rozsądny pomysł pisałem powyżej.

        skąd konflikt? stąd, skąd zawsze – nie słyszałem o sytuacji, w której młodsi nie buntowali by się przeciw starszym. jest to rola, którą wszystkie pokolenia odgrywają między sobą. przykład Keitha jest tak niewłaściwy, że aż się płakać chce – bezwolna marionetka niemal do końca wykonująca rozkazy (nawet najbardziej nieludzkie) bez refleksji, czy sprzeciwu. lalka, pacynka, bezkrytyczny robot. co z tego, że ma za przybocznego Mu? to czysty pragmatyzm robota pozbawionego uczuć i charakteru – decyzja o posiadaniu Mu pod swoimi rozkazami, jest czysto logiczna, gdyby jakiekolwiek uczucia wchodziłyby do procesu decyzyjnego, ów adiutant marnie by skończył…
        • Avatar
          BlaXk Magic Mushroom 23.08.2014 21:46
          Re: Kontrowersje, kontrowersje...
          Rozumiesz wyrażenie „można przymknąć na to oko”? Bo ja rozumiem że ten element mógł drażnić (pewnie między innymi dlatego nie dałem temu anime dziesiątki), fakt moc najpotężniejszych przedstawicieli Mu jest przesadzona. Sprawę nieco łagodzi fakt że ludzkość wynajduje broń która niweluje ich moc, stworzono nawet jednostki specjalne do walki z Mu które w dodatku są bardzo skuteczne (kilku Mu z genem blue ginie w ostatniej bitwie) – nie są nieśmiertelnymi potworkami, mnie to wystarczy.

          Chcę Ci powiedzieć że najwyraźniej nie śledziłeś uważnie fabuły Terra e…, więc właściwie szkoda dyskutować.  kliknij: ukryte 

          Sam pytałeś wcześniej czemu nie próbowali kolonizować, dostałeś odpowiedź – próbowali. Położenia Ziemi nie znał nikt prócz superkomputera systemu, sam widzisz że „planeta leżąca po drodze do Ziemi” troszkę dziwnie brzmi ;)  kliknij: ukryte 

          Po kiego grzyba kolonizować? Nie wiem, być może aby „rozmnożyć się i rozbudować”. ;) (Odpowiedź na Twoje własne pytanie, z Twojego pierwszego postu). To źle że różne jednostki w społeczeństwie Mu miały różne wizje rozwoju, czy w końcu dobrze? Widać postanowili pójść za Twoją radą i „rozmnożyć się i rozbudować” oraz nie „stawiać istnienia CAŁEJ SWOJEJ RASY na jedną i to wątpliwą kartę”. Dwie karty to już coś.

          Powrót na Ataraxie to była już otwarta deklaracja wojny. Fabuła po epizodzie z kolonizacją w do bólu logiczny sposób dąży do konfrontacji obu ras.  kliknij: ukryte 

          Nie będę dyskutował, sam ładnie opisałeś jeden z aspektów ewolucji charakteru Keitha Anyana (czyli jak u de facto robota, człowieka stworzonego przez maszynę na jej wzór i podobieństwo budzą się ludzkie uczucia) – dla kogoś może to być płytkie i zwyczajnie się nie podobać, kwestia gustu.
          • Avatar
            spider_jerusalem 23.08.2014 22:51
            Re: Kontrowersje, kontrowersje...
            zrozum, nie chodzi o likwidację a PREWENCJĘ. nie zlikwidować potencjalnego Mu, a obserwować, inwigilować, zadbać o to by się nie wymknął, kiedy jego supermoce się objawią. i to mnie boli najbardziej. a co potem system z osobnikiem już zrobi, to inna sprawa. ale pozwolić im uciekać, by tworzyli otwartą opozycję? przecież to tworzenie zagrożenia dla systemu, zwłaszcza, że pewnym jest, że przeciw systemowi wystąpią po tym co przeszli.

            co do całej idei pomysłu sprawdzenia, która rasa jest silniejsza – nie lepszy byłby tu pomysł z „Wyspy”? każdy ze stwierdzonym genem Mu wygrywa los na loterii – bilet na planetę­‑raj. tyle, że jest to podobna planeta w innym systemie, gdzie Mu (ci przebudzeni, jak i potencjalni) mają stworzyć własne społeczeństwo. kwestią czasu jest, zanim obie cywilizacji się spotkają. a co będzie dalej i która wyjdzie z tego zwycięsko (bo na pewno pokojowo współegzystować by nie dali rady) pokazałby czas. nie jest to lepsze rozwiązanie, niż to co Terra e… prezentuje?
            • Avatar
              BlaXk Magic Mushroom 24.08.2014 14:13
              Re: Kontrowersje, kontrowersje...
              Masz dobry przykład na nie tyle prewencję, inwigilację co wręcz kontrolę nad takim nie przebudzonym Mu kliknij: ukryte 

              Nie wiem czy to lepsze rozwiązanie. W każdym razie w przypadku fabuły Terra e ciężko znaleźć jakieś poważne luki, to czy efekt końcowy się spodoba jest osobną kwestią. Ale niespójności/nielogiczności bez względu na ocenę końcową to krzywdzący zarzut.
  • Avatar
    A
    bob88 26.07.2014 16:43
    rewelacyjna i wzruszająca seria. z jednej strony nadczlowiek walczacy o wspolegzystencje a z drugiej czlowiek , ktory boi sie o wlasna egzystence. Obie strony walczą o własne ideały . Warte polecenia.
  • Avatar
    A
    Maxromem 10.07.2014 03:49
    Ile warte jest dążenie do spełnienia swoich marzeń? A ile może być warte spełnienie marzeń całej społeczności? Tylko czy cel uświęca środki?
    Tak jakoś pofilozowałem to teraz jakiś konkret.
    Seria ta jest świetna. Po prostu. Jest to zmaknięta historia z bardzo dobrą fabułą i wyśmienitymi postaciami. Te dwie rzeczy to coś co najbardziej cenię w anime, więc w natłoku serii (robionych według zużytych już mocno schematów) jakimi karmią nas ostatnio twórcy warto jest poszukać czegoś lepszego, czegoś wartościowego.
    Grafika może się podobać albo nie, muzyka jaka taka, ale dla mnie takie rzeczy to mały minusik przy ogromnych plusach za fabułę i postaci.
    Jedna tylko jeszcze rzecz: myśl przewodnia anime w pewien sposób bardzo przypomina mi tę z Królestwa Niebieskiego z Bloomem. Jak komuś się nie podobał ten film ze względu na zawarty w nim konflikt to to anime też może mu nie podejść.
  • Avatar
    A
    Asmitha 19.05.2014 02:38
    Fajna seria ale jak dla mnie brakuje trochę dopracowania, poza tym wszystko ok solidne 8,5
  • Avatar
    A
    Subaru 17.04.2013 12:21

    Jaka szkoda, że takie anime powstają tak rzadko.

    Seria niewątpliwie ambitna, czego nie da się nie zauważyć. Pomimo tego, że nie jest to rozrywka całkiem łatwa i przyjemna, ogląda się to bardzo dobrze, a obawiałem się, że będę się trochę nudzić. Nic z tych rzeczy.

    Jeśli jakiś tytuł można nazwać epickim, to właśnie ten, bo tutaj ten wyraz pasuje.

    Fabuła niesamowicie wciąga, bez problemu można wczuć się w bohaterów, bo są bardzo dobrze wykreowani. Nikt nie jest nijaki, przesadzony, powtarzalny. Każdy posiada własny charakter i pobudki, są niesamowicie ludzcy. Nie ma tu żadnych absurdów, głupich rozwiązań fabularnych, wszystko idealnie do siebie pasuje, jest przemyślane. Kreacja świata, kosmosu w sumie, jest bardzo pełna, a w tej serii to szczególnie ważne, gdyż porusza się dużo problemów społecznych, politycznych, utopijnych. Nic nie jest proste i jednowymiarowe, wątków jest dużo i nad każdym wypada choć chwilę pomyśleć.
    Wzruszałem się za każdym razem, gdy ktoś umierał. A główny antagonista bardzo niejednoznaczny i niepokojący, to dobra cecha takiej roli.

    To anime o akceptacji, dorastaniu do decyzji, różnicach w pojmowaniu świata zależnie od wieku i pokolenia. O wykluczaniu grup społecznych, o systemie kontrolującym każdą dziedzinę życia, o nietolerancji, agresji na inność, o strachu. O człowieczeństwie i idealnym świecie.

    Jeśli miałbym wskazać jakąś wadę, to chyba tę, że pod koniec moje zainteresowanie trochę osłabło, mimo że na ekranie ciągle się coś działo. Odczucie bardzo subiektywne, bo nawet nie wiem, skąd się wzięło.

    Bardzo podobała mi się kreska, projekty postaci ładne, mimo zastosowania archaicznego stylu. Tu jest on unowocześniony, ale bez utraty charakteru.

    Wypada tylko polecić. 9/10, a co mi tam.
  • pppp 11.04.2013 20:37:40 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    irron 1.12.2012 14:55
    Tylko jedno słowo na usta się ciśnie, świetne, dawno nie oglądałem coś równie ciekawego i wciągającego. Wszystko jest na poziomie od emocji po fabułę. Oby więcej takich serii.
  • Avatar
    A
    Jarmac1 27.08.2012 08:47
    Przereklamowane
    Fajny pomysł, świetne przedstawione i opracowane społeczeństwo ludzi. I tyle, cała reszta niedopracowana, muzyka jakaś była, grafika nie odrzuca. Postaci niedopracowane, przedstawione tak że ciężko było się do jakiejś przekonać (oprócz Keitha). Latanie w kosmosie, ala super man jeszcze przebolałem.  kliknij: ukryte  Przedstawienie społeczeństwa, czyli to co u ludzi fajnie wyszło, u Mu było słabe. Jeszcze to, że siedzieli na statku, który mimo kilku ciągłej lat walki. Braku możliwości zadokowania w stoczni/ stacji remontowej, ciągle wyglądał jak nówka.
    • Avatar
      Maciejka 27.08.2012 13:55
      Re: Przereklamowane
       kliknij: ukryte 
      Co do reszty komentarza, pozwolę sobie tylko napomknąć, że prawie z niczym się nie zgadzam (oprócz pierwszego zdania), ale stwierdzenie, że „muzyka jakaś była” jest po prostu karygodne. ;)
      Jeszcze a propos tych dzieci, moje wyjaśnienia wydają mi się wystarczające, zważywszy na fakt, że Terra e... to space opera, jeśli natomiast szukałeś stricte naukowych wyjaśnień, to niestety nie tędy droga. Nie ten gatunek po prostu.

      Tak, trafiłeś na fankę Terry. :)
    • Avatar
      Schultz 27.08.2012 15:38
      Re: Przereklamowane
      Ze stwierdzeniem, iż „muzyka jakaś była” także się nie zgodzę. Moim zdaniem oprawa muzyczna w „Terra e…” wybija się ponad przeciętność. Po pierwsze, jest doskonale dopasowana do dziejącej się na ekranie akcji, dobrze ją podkreśla i w żadnym wypadku nie przeszkadza. Po drugie, niektóre motywy muzyczne wbijają się w ucho i zostają tam na dłużej (na uwagę szczególnie zasługuje motyw Keitha Anyana, podkreślający jego charakter człowieka­‑maszyny oraz pojawiające się w scenach z ostrzejszą akcją Aoku Kirameku). Openingi i endingi także trzymają bardzo dobry poziom (może oprócz drugiego endingu, który niezbyt przypadł mi do gustu).

      Grafika – szczególnych fajerwerków widz rzeczywiście nie uświadczy, lecz doceniam ją ze względu na oryginalny rysunek postaci związany z mangowym pierwowzorem.

      Postacie – o, tutaj się nie zgodzę. Większość z nich miała naprawdę dobrze przedstawione charaktery i motywacje, co więcej – nie byli niezmienni, naprawdę widać było ich rozwój, dorastanie pod względem psychicznym. Choć Keith rzeczywiście szczególnie wybija się pod tym względem, doceniłam także kreację Soldiera Blue – uduchowionego przywódcy oraz Jomy'ego – jako następcy Soldiera niosącego na swych barkach ciężar przyszłej egzystencji Mu.

      Jeśli chodzi o statek – przypuszczam, iż posiadali część załogi dysponującą umiejętnościami naprawy Shangri­‑La (choćby pannę okularnicę­‑techniczkę, zajmującą się także naprawą, usprawnianiem i konserwacją pojazdów bojowych młodych Mu). Przypuszczam, że moce telekinetyczne także przydawały się przy koniecznych reperacjach.

      Pozostałe zarzuty, jak wspomniała Machi, rzeczywiście wynikają z przynależności omawianej produkcji do jakże specyficznego gatunku space opery, który po prostu darzy się sympatią lub nie. Ja stanowczo darzę go sympatią.
    • Avatar
      Jarmac1 29.08.2012 14:38
      Re: Przereklamowane
      Też jestem fanem space oper, ale Terra mnie po prostu nie przekonuje. Wracając do wątku z dzieciakami kliknij: ukryte Muzykę zgoda może trochę za mocno oceniłem, ale nie była jakaś wybitna jak tu wiele osób twierdzi. Każdy ma jednak swój gust i tyle.
  • Avatar
    A
    Maciejka 19.08.2012 19:54
    Kiedy chcę podzielić się wrażeniami po obejrzeniu bardzo dobrej serii, zwykle piszę całkiem sporo, zawierając w komentarzu własną opinię na temat każdej z części składowych anime. Ale kiedy obejrzę serię zapierającą mi dech w piersiach, moim zdaniem doskonałą pod każdym względem, nagle staję się bardzo uboga w słowa. Terra e… to cudeńko, które dostarczyło mi wszystkiego, czego zawsze oczekiwałam od najlepszych serii – łez, radości, dreszczy podekscytowania i obawy o los ulubionych bohaterów. Dopracowana i wielowątkowa fabuła, postacie z krwi i kości oraz świetna ścieżka dźwiękowa przyciągnęły mnie do monitora na wiele godzin i pod koniec szalenie żałowałam, że tak mi było spieszno do jak najszybszego obejrzenia kolejnych odcinków, bo najchętniej nadal oglądałabym opowieść o Mu dzielnie walczących o prawo do spokojnego życia. Ostatni odcinek przepłakałam (zresztą wcześniej też zdarzało mi się pochlipać), ale po endingu rozryczałam się na dobre. Dzięki tej ostatniej scenie zniknęła  kliknij: ukryte Aż przykro na myśl, że Terra e… to seria tak niedoceniona.
  • Avatar
    A
    Ananda 3.02.2012 10:49
    Zniewajalące
    Terra e to anime dla osób lubujących się w podniosłym klimacie, melancholii, Trudnych Wyborach, często goszczącej na ekranie śmierci, poświęceniu, dramatycznych przemowach i oczywiście akcji dziejącej się niemal cały czas w kosmosie. Acha, i lekko archaiczne designy też trzeba lubić, a przynajmniej tolerować (wiadomo, manga ma swoje lata, anime jest znacznie bardziej nowoczesne pod względem graficznym, ale tak czy inaczej, w takim stylu już się raczej nie rysuje).

    Ja do takich osób się zaliczam, więc serię oglądałam z przyjemnością i coraz większym zaciekawieniem. Nie mogę na Terra e powiedzieć wiele złego, raziły mnie jedynie dość niedbale narysowane twarze postaci (jestem rysownikiem, więc zwracam na takie rzeczy uwagę) oraz pewne infantylizmy w fabule, dla których nie znajduję specjalnego uzasadnienia.
    Bardzo podobały mi się relacje między bohaterami, ich charaktery oraz przedstawiona wizja świata, dość wiarygodna.

    Anime ogólnie jest poruszające, ma w sobie wiele smutnego uroku, im dalej w las, tym jest ciekawsze, ale przeznaczone jest raczej dla starszych, bardziej wyrobionych odbiorców.
  • Avatar
    A
    kamiltrol 14.04.2011 00:15
    fajne
    dopracowane, ciekawa historia, dobra grafika, czego chciec więcej??
  • Avatar
    A
    buzzybuzz 8.08.2010 16:58
    Jakoś tak...
    Wiadomo, nie od dziś że adaptacja słabej, płytkiej mangi musi być wizualnie dopracowana, musi wręcz ociekać różnego rodzaju efektami. Tutaj nie ma efekciarstwa, tu naprawdę jest feeling. Przede wszystkim dzięki temu, że tak (aż nadspodziewanie) solidnie odtworzono charaktery i postawy bohaterów. Generalnie zgadzam się z autorką recenzji, że jest to dobra, godna polecenia, seria i (co bardzo cieszy) nie zrobiona „na odwal”. Naprawdę nie ma porównania z pierwszą adaptacją (której serdecznie nie polecam).

    Tak. Hm. Nie. Jednak nie.

    Ta seria to dobra, rzemieślnicza robota, niestety wciąż kuleje, wciąż cierpi na brak głębi i przestrzeni swojego pierwowzoru. Bo manga, kochani, manga to małe dzieło sztuki.
  • Avatar
    A
    tajakjejtam 22.07.2009 22:28
    Sztuczność
    Seria bardzo mi się podobała, ale była o wiele za krótka, twórcy wcisnęli wielki objętościowo bagaż emocji do zdawkowo przedstawionych postaci. Weźmy na przykład samego Jomyego: jednego dnia boi się Mu (co jest zrozumiałe), by już następnego być gotowym do objęcia dowództwa. Postacie ewoluują, to prawda, ale za szybko i na wyrywki. Czasami ich zachowania wydają się dziwne i „niepełne”, własnie przez ten brak całkowitego rozwoju. Poszczególne historie także mogły być lepiej przedstawione, bo widz nawet nie ma czasu polubić postaci, zaraz pokazana jest kolejna i kolejna… Żeby wzruszyć się tym anime trzeba być bardzo empatycznym człowiekiem. No i zakończenie mnie nie zadowoliło, było takie oschłe i oczywiste… mimo to, wysoka nota z mojej strony.
  • Avatar
    A
    Fabregas 6.07.2009 18:57
    Fantastyczna historia ludzi,ich problemow oraz to co potrafi podzielic ale i zlaczyc ludzkosc, bardzo mi sie podobalo to anime, naprawde uwazam to za jedne z lepszych jakie obejrzalem. Realia swita przedstawione w sciente fiction 10/10
  • Avatar
    A
    bg 21.05.2009 09:13
    Super, ALE
    wrazenia po 13 odc narazie:

    ta seria bez problemu mialaby 10/10 gdyby odrzucic dziecinne watki.

    sposob prezentacji spoleczenstwa – SWIETNY
    ludnosc MU super ALE potem zaczyna draznic cukierkowatosc i wrecz oslepiajacy kontrast miedzy ludzmi(zlo) a MU(dobro) takze glowny bohater bedacy taki prawy i dobry calkowicie niepasuje

    Na poczatku odrzucajace CG ale z czasem nabiera do tego dystansu i w sumie genialnie pasuje klimatycznie.

    Chodzi mi o to ze jak ogladam np watek anyana albo szkoly kosmicznej a potem przerzucaja na watek MU to czuje jakbym ogladal 2 rozne anime ;/ Co z tego ze potem to sie laczy skoro w wielu odcinkach czuje sie niedosyt a SZKODA bo zebranie wielu GENIALNYCH pomyslow (np. inwigilacja spolecznosci, czytanie w myslach, sposob walki statku MU przez zjednoczenie umyslowe, koncept bohatera ANYAN) kontrastuje z prostota (koncept Jomiego… akira a potem wielki dobry przwodca z cechami dzieciaka).

    Czasami po prostu mam wrazenie ze ogladam super dark sci­‑fi/space opere a nastepne rzucenie mnie w typowy shounen.

    Poczatek prezentowania MU tez jest genialny, czuje sie taka nieludzkosc w nich, zbiorowsc umyslowa, niefizycznosc etc. A potem wszyscy gadaja sobie, i klimat legnie w gruzach.

    Czuje sie ze anime idzie w strone nietypowego anime ale zawraca w momencie gdy akurat mogloby stac sie bardziej ambitne.

    Pierwszy raz sie tak rozpisalem dlaczego? Ano w glebi poczulem ze to anime ma / mialo swietne predyspozycje do bycia jednym z najlepszych, czulo sie taka glebie MIEJSCAMI ale wlasnie miejscami…
  • Avatar
    A
    Mel 26.04.2009 21:47
    Terra e
    Jedno z niewielu anime o tak głębokiej i uniwersalnej treści. Bardzo smutna wizja ludzkości, która w dzisiejszych czasach zaczyna stawać się rzeczywistością. To anime powinno dac wszystkim do myslenia, kim jestesmy, czego pragniemy i co jest najważniejsze w życiu. Za wiele motywów i możliwości interpretacji, a przedewszystkim za nawoływanie do wolności i uwolnienie się od ludzkiego Thanatos – Terra e 10/10
  • Avatar
    A
    Kagi 16.01.2009 11:50
    Najlepsze anime, jakie dane mi było oglądać.
    Sama nie pamiętam już, co skusiło mnie do oglądnięcia tego anime. Przygotowywałam się na coś dobrego, ale to, co przeżyłam podczas tych 24 odcinków przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Do tej pory nie było mi dane oglądać lepszego anime.
    Z pewnością nie jest to seria czysto rozrywkowa, ale jedna z tych, które zakorzenią się już poprzez pierwsze odcinki głęboko w sercu oglądającego i będą je cisnąć nie raz, nie dwa. Odcinki 9, 22 i 24 są tak wypełnione emocjami, że zmuszona byłam robić sobie po nich spore przerwy w robieniu czegokolwiek (włącznie z oglądaniem), aby ochłonąć.  kliknij: ukryte  Postaci są na tyle niesamowicie wykreowane, że nie potrafię znaleźć wśród nich kogoś, kto nie byłby interesujący. Jomy, Blue, Keith czy Tony – zbieranina osobowości tak różnych, a jednocześnie tak podobnych z powodu sprawy, w której imię walczą. Tu nie ma co opisywać, to trzeba obejrzeć.
    Muzyka również wywarła na mnie spore wrażenie, oba openingi i pierwszy ending już zagrzały sobie miejsce na moim odtwarzaczu mp3.
    Gorąco polecam, bo aż przykro się robi na samą myśl o tym, jak niezasłużenie mało osób zna ten tytuł.
  • Avatar
    A
    Silvera 5.01.2009 19:27
    Nie tylko dla fanów science-fiction!
    Muszę powiedzieć, że „Terra E…” to JEDYNE anime s­‑f które mi się spodobało. Tak jak nie cierpię mechów, tak jak cyberpunk mnie nudzi, tak samo odrzuca mnie science­‑fiction, dlatego na początku miałam wątpliwości co do tej serii. Ale koleżanka mnie przekonała i BARDZO pozytywnie się zaskoczyłam. Design postaci – cudo (zwłaszcza kiedy porówna się z mangą, animatorzy naprawdę się postarali), sam charakter postaci też (zwłaszcza Keith). Jeśli chodzi o piosenki, to tylko pierwszy opening mi się spodobał, reszta pozostała mi obojętna.
    9/10, polecam!
  • Avatar
    A
    Eli 19.08.2008 16:27
    A jednak szkoda...
    Obejrzałem anime jakiś czas temu, kierowany (głównie) przeczytaną tu recenzją. Niestety, po zakończeniu pozostał pewien niesmak… Właściwie, powody do niezadowolenia mogą wydawać się błahe skoro, zdawać by się mogło, wszystko jest w najlepszym porządku: fabuła wciągająca, bez widocznych dziur, z ciekawymi bohaterami – a wszystko to w miłej dla oczu i uszu oprawie. Niestety, zwłaszcza pod koniec, poważnie przeszkadzać zaczął mi sposób zamykania kolejnych wątków. Przyznam szczerze, że ostatnimi czasy całkiem często szlag mnie trafia gdy widzę absolutnie poważne pozycje, z pełną powagą implementujące schemat zakończenia „uleczmy chorych, wskrześmy zmarłych i wyswatajmy kogo się da”. Zwłaszcza kiedy kandydatów do zapewnienia długoiszczęśliwości (bohaterów pozytywnych) jest wielu, efekt jest groteskowy – i chyba nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Ale co, kiedy równowaga zostaje zaburzona w drugą stronę? W pewnym momencie oglądania zacząłem odnosić nieprzyjemne wrażenie, że twórców opanowała nagle sadystyczna potrzeba unieszczęśliwienia lub zabicia (a najlepiej zabicia po uprzednim unieszczęśliwieniu) możliwie dużej liczby bohaterów… Czy miało to zwiększyć ładunek dramatyczny? Wzruszyć? Mnie doprowadziło do kompletnego zobojętnienia. Konsekwentne, hurtowe nieomal krzywdzenie i/lub zabijanie kolejnych postaci, które zdołały zaskarbić sobie moją mniejszą lub większą sympatię… oczywiście nie było oczywiście przyjemne – ale przeżyłbym to (nieszczęśliwe w jakimś stopniu zakończenia mają swój urok), gdyby nie fakt, że w pewnym momencie miarka po prostu się przebrała.  kliknij: ukryte  Ostatecznie coś, co uważam za niewłaściwe dawkowanie scen dramatycznych i smutnych zepsuło mi całą końcówkę – najzwyczajniej w świecie uodporniłem się i nie znalazłem w niej już żadnych emocji, a jedynie parę wyjaśnień (nawet interesujących, ale co z tego), zamknięcie kilku wątków i może jeszcze moralitet ekologiczno­‑socjologiczny. To, kto przeżył, kto nie, komu zostało w miarę szczęśliwe, a komu całkiem spaprane życie – po prostu przestało mnie ruszać. A szkoda, bo gdyby np. zabić parę postaci mniej (niechby nawet je za to okaleczyć ;) ) i jakoś zgrabniej to rozegrać, na pewno dałoby się wyposażyć tę dobrą, ciekawą serię godny jej, mocny, poruszający finał, nie pozostawiający poczucia niedosytu i niesmaku zmarnowanego potencjału.

    Aha, no i jak już narzekam, to dodam jeszcze jedno – bohaterowie zasadniczo byli w miarę wiarygodni, spójni psychologicznie i myślący, ale jedna scena wywołała u mnie bezsilne zgrzytanie zębami i pełne politowania kręcenie głową. Do dziś dnia pojęcia nie mam, dlaczego  kliknij: ukryte 
    Ten jeden epizod strasznie mnie zdenerwował. Z drugiej strony – może to dobrze świadczy o anime jako całości, bo jakby przez całą serię bohaterowie robili takie dziwne, bezsensowne i sprzeczne ze swoimi celami i/lub charakterem rzeczy, to pewnie nie zwróciłbym na podobne „wydarzenie” uwagi…
    • Avatar
      Konrad 12.02.2012 18:38
      Re: A jednak szkoda...
      Dla mnie jak najbardziej decyzja Jomiego miała sens-  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Liquid.pl 1.04.2008 03:08
    Powiem tak..
    Seria ma głębszą filozofię by przemyśleć co może być, gdy lud zostanie poddany kontroli umysłowi który nie potrafi być elastyczny i jakie są tego konsekwencje <- pozytywne przesłanie i dywagacje na temat możliwości.
    Ale litości , czemu wszyscy mieli włosy z lat 60­‑70, 20 wieku? to popsuło mi odbiór serii. Momenty poważne były komiczne , zwłaszcza Tony przesadził, kudły jakby grał w zespole rockowym i palił zioło (sic!). Kreska jest średnia, muzyki sie nie zauważa, zapewne jest lecz nie zwraca na siebie uwagi.

    6/10

    I słowo stało się postem.
    • Avatar
      Maevar 9.08.2008 23:48
      Re: Powiem tak..
      Manga na podstawie której powstało to anime, powstała właśnie w latach 70 więc raczej nic dziwnego w desingu postaci…
  • Avatar
    A
    Sweet-kuskus 29.03.2008 19:51
    Oglądac marsz!!!
    Seria naprawdę dobra tylko szkoda że tak niedoceniana (ktoś gdzieś nawet określił ją mianem 'Najbardziej Niedocenionej Serii Roku 2007'). Muzyka super, grafika super (design postaci nowy a jednocześnie bardzo 'klasyczny'), fabuła i postaci także.
    Mogę się przyczepic jedynie do jednego…ZA KRÓTKIE.
  • Avatar
    A
    achiever 19.03.2008 20:10
    Anime na pewno pasjonujace,
    ktre warto obejrzec, zwaszcza ze wzgledu na postac Anyana. Przynajmniej wg mnie. 9/10
    • Avatar
      enevi 19.03.2008 21:36
      Re: Anime na pewno pasjonujace,
      Podkreśliłam to, podkreśliłam toXD
      A swoją drogą postać genialna. Tak dobrze skonstruowana, że… no właśnie… ciężko się wysłowić ^^. Po obejrzeniu filmu miałam bardzo mieszane uczucia… zresztą 27 wychodzi recenzja.
      Matsuka też w sumie bardzo sympatyczny.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    wa-totem 17.03.2008 23:38
    nie całkiem zwykła seria
    Myślę że warto wspomnieć, że ta seria to reinterpretacja – pierwszej próby zanimowania mangi będącej pierwowzorem dokonano w roku 1980.

    Porównując mangę, projekty postaci dla filmu i dla serii można zauważyć pewną rzecz – otóż nowemu zespołowi udało się dokonać NIEMOŻLIWEGO: uwspółcześnić projekty, nie tracąc nic z ich unikalności i charakteru. Podobnie jak fabuła, tchną one patosem i tworzą specyficzną aurę każdej postaci – wśród zalewu serii pełnych sztampowych, nudnych bohaterów tak wyraziste, a jednak jak się z czasem okazuje niejednoznaczne postaci stanowią ogromny atut.

    Fabularnie, w serii czuć upływ czasu. Dystopijne, postapokaliptyczne, totalitarne wizje przyszłości ludzkości zdominowanej przez Maszynę, takie jak ta właśnie, stanowiły lwią część „produkcji” z lat 80tych. Obecnie nie są aż tak często spotykane, a powrót do tego wyeksploatowanego, jak by się mogło wydawać, motywu, bynajmniej nie szkodzi tej serii. Również nieunikniona odpowiedź na pytanie „czy możliwy jest perfekcyjny, doskonały świat, i jak ma on wyglądać?” jest przemyślana i do zaakceptowania przynajmniej dla niektórych widzów.

    Jednak największa zaleta tej serii dla mnie to galeria nietuzinkowych postaci oraz możliwość nostalgicznej wyprawy do krainy starej, dobrej fantastyki sprzed lat w uwspółcześnionej szacie graficznej. Danie tak czy siak wielce smakowite.

    Polecam!
    • Avatar
      buzzybuzz 8.08.2010 18:53
      Re: nie całkiem zwykła seria
      Masz rację, również w moich oczach olbrzymim atutem anime jest „uwspółcześnienie”, które odbyło się bez większej szkody dla klimatu historii znanej z dość już wiekowej mangi. Pozwala to całkiem gładko przełknąć serię tym, którzy jak ja zakochali się właśnie w mandze. Sięgnięcie na tzw. zapleśniałą półkę (ajaj! na półkę z klasykami!), mimo że ryzykowne, w tym przypadku zaowocowało bardzo udaną serią.