Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10
fabuła: 4/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,20

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 9
Średnia: 5,33
σ=1,15

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Terra e... Movie

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1980
Czas trwania: 111 min
Tytuły alternatywne:
  • Chikyuu e...
  • Toward the Terra
  • 地球へ・・・
Tytuły powiązane:
zrzutka

Pierwsza adaptacja mangi, nagrodzonej w roku 1978 Seuin Award w kategorii komiksu science­‑fiction. W porównaniu do swojego remake'u wybrakowana i płytka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Postęp technologiczny i brak jakiejkolwiek dbałości o środowisko doprowadził Ziemię do stanu, w którym zamieszkiwanie na niej było niemożliwe. Ludzie postanowili poszukać nowego domu i w ten sposób zaczęła się kolonizacja kosmosu. Kiedy udało się osiągnąć stan równowagi, należało zrobić wszystko, by obecny spokój utrzymać. W tym celu stworzono specjalne komputery, które miały kontrolować społeczeństwo według ściśle określonych zasad, bez jakichkolwiek odstępstw od narzuconych reguł. Z czasem doprowadziło to do stworzenia zbiorowości ściśle podporządkowanej systemowi, którą trudno byłoby nazwać według dzisiejszych norm społeczeństwem. Pojawił się jednak problem w postaci nowej rasy, zwanej Mu. Byli to ludzie, którzy właściwie niczym nie różnili się od zwykłych przedstawicieli gatunku, poza tym, że posiadali moce nadprzyrodzone (takie jak telekineza i telepatia). System uznał to za oczywisty błąd i potencjalne zagrożenie, więc zarządził ich likwidację. Niektórzy jednak przetrwali i pod wodzą pierwszego wykrytego Mu udało im się stworzyć podwaliny własnego społeczeństwa.

Niestety nie miałam możliwości zapoznania się z mangowym oryginałem i nie wiem, jak fabuła pierwszej adaptacji ma się do pierwowzoru. W wersji filmowej brak ciągłości wydarzeń, a całość składa się z kluczowych scen, pomiędzy którymi zieje pustka. Brak tu jakichkolwiek szczegółów i rozwinięcia większości wątków, które tak dobrze wypadły w serii telewizyjnej. Rozumiem, że w pełnym metrażu zdecydowanie trudniej pomieścić i powiązać ze sobą różne wydarzenia, jednak można to było zaplanować zdecydowanie lepiej. Główną zmorą są nagłe przeskoki nie tylko pomiędzy miejscami akcji, ale i w czasie. Owszem, da się wszystko powiązać i teoretycznie samemu uzupełnić luki, ale większa spójność zdecydowanie lepiej wpłynęłaby na fabułę. Ogólne założenia pokrywają się z późniejszą adaptacją, jednak widoczne są zmiany, które bezpośrednio wpływają na treść. Przykładem może być brak większości bohaterów i wątków, ale to akurat plus w sytuacji, gdzie problemem było nawet zaplanowanie tak prostego scenariusza.

Postaci zachowują się typowo, bez jakichkolwiek odstępstw od normy. W zestawieniu z remakem można je przyrównać do początkowych szkiców, nakreślonych w pośpiechu i bez jakichkolwiek kolorów. Są jak marionetki, sztuczne i zupełnie bez wyrazu, raczej nie dadzą się polubić. Z tym mniejszym zainteresowaniem będzie śledzić się ich losy. Są tylko kolejnym elementem układanki, który świetnie pasuje do reszty i jest równie bezbarwny.

Trudno ocenić stronę graficzną, biorąc pod uwagę, że ma 28 lat. Nie jest ani szczególnie piękna, ani wyjątkowo niedopracowana. Ot, poprawne sterylne tła i projekty bohaterów, których budowa przypomina trójkąty. Można dostrzec nieliczne zmiany, jakie przeszły postaci, ale będą one bardzo delikatne, choć nie niezauważalne. Jako przykład można podać przefarbowanie Physis z czerni na blond. Muzyka wypada co najwyżej przeciętnie i jest prawie niezauważalna. Trudno się zresztą dziwić, skoro osoba, która skomponowała ścieżkę dźwiękową, w zdecydowanej większości produkcji była odpowiedzialna za grafikę… Jedynymi utworami, które mają szansę zapaść w pamięć, są Ai no Planet i Terra e…, śpiewane przez Da Capo, jednak mnie nieszczególnie się one podobały. Być może dlatego, że zdecydowanie bardziej wolę współczesne piosenki towarzyszące anime (oczywiście nie mam na myśli wszystkiego, a już na pewno nie przesłodzonych j­‑popowych potworków). Z kolei seiyuu całkiem sprawnie wywiązali się z powierzonego im zadania, choć Jona Matsuka w wykonaniu Hiroko Yakushimaru brzmiał zdecydowanie zbyt dziewczęco.

Zastanawiam się, czy gdybym najpierw obejrzała film, miałabym ochotę zobaczyć serię telewizyjną. Zapewne nie. Dlatego bardzo cieszę się, że najpierw sięgnęłam po remake. A tym, którym podobała się seria telewizyjna, filmu nie odradzam, ale też nie polecam. Moje odczucia po seansie były co najwyżej obojętne, ponieważ wszystko, co przyciągnęło mnie do tego tytułu, znalazłam tylko w późniejszej adaptacji.

Enevi, 27 marca 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Keiko Takemiya
Projekt: Masami Suda
Reżyser: Hideo Onchi
Scenariusz: Chiho Shioda, Hideo Onchi
Muzyka: Masaru Satou