Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Bykon 2017 - konwent

Komentarze

End of Evangelion

  • Avatar
    A
    Unruh 8.08.2016 16:45
    Dzieło i basta
    Moim zdaniem End of Evangelion jest bardzo dobrym filmem.Nie wiem skąd ta niska ocena…Przecież zawiera on bardzo dobre (dla mnie epickie :-)) fragmenty jak chociażby przebudzenie Asuki na dnie podziemnego jeziora które pod budowywuje człowieka…Minusem wg mnie jest scena w szpitalu w którym Schinji masturbuje się…nie wiem skąd ta scena?Przecież w Neon Genesis Evangelion Schinji nawet nie wykorzystał sytuacji gdy lunatykująca Asuka położyła się przy nim…
    • Avatar
      Zachajv 8.08.2016 18:51
      Re: Dzieło i basta
      Nie ma to jak to podejście ludzi którzy widzą ocene 8 i twierdzą, że to niska ocena….
    • Avatar
      Anonim 8.08.2016 23:57
      Re: Dzieło i basta
      Nie widzisz różnicy między świadomą Asuką, która wcale nie lunatykowała, tylko czekała na krok ze strony Shinjiego a osobą w śpiączce?
  • Avatar
    A
    mk 2.11.2015 01:26
    Opinia filmu+serialu: Poza kwestia wizualna (chodzi tu o grafike + mozgotrzepy + chrzescijanskie nawiazania) to tak naprawde Evangelion zbytnio nie ma nic do zaoferowania. Ot, fajnie pokazuje jak czlowiek w depresji sie zachowuje, ale glowy nie urywa.  kliknij: ukryte 

    Do tego dochodza najnowsze filmy kinowe ktore z tego co slyszalem jeszcze bardziej komplikuja wszystko (I mowiac wszystko wiem co mowie) i probuja zarobic na odgrzewanym kotlecie. Hideaki, plis.
    OCH TY NIE ROZUMIESZ SZTUKI, TO PO PROSTU DLA CIEBIE ZBYT GLEBOKIE. Blah, blah, blah te samo narzekanie fanow od lat, ktorzy bronia polanego wizualnym lukrem totalnego balaganu. Ja was troszeczke rozumiem, ja tez lubie niekomfortowe obrazy czy religijne odniesienia, tutaj w Evangelionie to najwiekszy plus. Przestancie tylko dorabiac do tego zbedna filozofie i biadolic jakie to epickie arcydzielo a bedziemy kwita.
    Ogladalem ostatnio po raz drugi Triguna. Tez ma chrzescijanskie nawiazania, tez jest kultowy, moze jest mniej imponujacy pod wzgledem wizualnym, ale scenarzysci przynajmniej potrafili zapewnic dobry wstep i rozwiniecie, satysfakcjonujace zakonczenie, ciekawe postacie i po prostu frajde z ogladania. Wezcie sie lepiej za to, lepiej wyjdziecie. Jak chcecie czegos filozoficznego to poczytajcie grecka filozofie np. „Plato”, tez lepiej wyjdziecie. Ale jesli oczekujecie od NGE nie wiadomo jakich fajerwerkow – nie ten adres kiddo. No chyba, ze macie depresje – cos sadze, ze tego typu ludzie byli grupa docelowa.
    • Avatar
      Kenavru 2.11.2015 18:04
      gdyby NGE miało te wszystkie elementy przeprowadzone „normalnie”, bez niedopowiedzeń – prawdopodobnie nikt by o tej serii już nie pamiętał ;)
  • Avatar
    A
    Agatex 14.08.2015 01:50
    Źle
    NGE przypadło mi do gustu, głównie przez że było w nim wszystko co lubię- mistyka, mechy, język techniczny (nawet jeśli dla kogoś kto zna się na tym to był bełkot), kilka nieco drastyczniejszych scen. I oczywiście bohaterowie, którzy byli prawdziwi. Zachowywali się odpowiednio do swojego wieku i sytuacji do której się znaleźli. Te elementy w odpowiedniej ilości stworzyły genialny klimat i zrobiły NGE czymś wartym zapamiętania. Tyle słowem wstępu.

    Do filmu postanowiono zmienić parę rzeczy. Przede wszystkim zmieniono analizę bohaterów na bełkot psychologiczny, Shinj ukazano jako emo do kwadratu, Aske – powaloną wariatkę, a Rei..
    dobra, spasuje bo tego nie da się opisać ani zrozumieć.
    Do tego dodano całe TONY flaków i wybuchających ciał. Element który wywoływał niepokój teraz powoduje niestrawność.  kliknij: ukryte  Dodatkowo o ile serii przedstawiono nagość to zawsze była ona częściowo ocenzurowana a tu chyba się spieszono i suma sumarum zapomniano o tym pare(naćsie) razy.

    To było zwyczajnie chore. W filmie widziała sceny które były nie tylko całkowicie bezsensowne ale też obrzydliwe. . O ile kinówkę Gunadma 00 mogłam wyśmiać to o tyle na to już nie mam siły.
  • Avatar
    A
    KabX 20.11.2013 01:01
    O fali krytyki słów kilka
    Nie od dziś wiadomo, że Evangelion wzbudza wiele kontrowersji i skrajnych opinii. W szczególności wiele młodych osób nie znajduje w NGE nic ciekawego i dziwi się przypisywaniu mu niemal boskiego statusu wśród anime. Przy ocenie Evangeliona należy jednak wziąć pod uwagę kilka czynników:
    -Anime te powstało jakiś czas temu. Sam oglądnąłem serię telewizyjną jakieś dwanaście lat temu będąc w wieku głównych bohaterów, co w dużej mierze pozwoliło mi lepiej utożsamić się z przesłaniem serii. Były to czasy gdzie, żeby sięgnąć po odcinek należało spędzić czas w kafejce internetowej. Odcinek taki oglądało się jakoś raz na tydzień lub dwa. Warto też zaznaczyć, iż jakość obrazu nie należała do najlepszych (lekko mówiąc) a i angielskie napisy również stanowiły wówczas pewną barierę w zrozumieniu dość i tak już skomplikowanej serii. Rynek mangi i anime nie był tak wypchany jak mamy to okazję obserwować na dziś dzień – była to jedna z nielicznych dojrzałych serii dostępnych. Serial dodam nad wyraz oryginalny i wciągający. Było sporo czasu, żeby się zastanowić nad każdym odcinkiem i samemu poszukać odpowiedzi na dręczące nas pytania. Teraz w jednym sezonie jesiennym wychodzi z 30 nowych tytułów anime a dzięki szybkiemu łączu internetowemu (bądź zakupionym produktom) możemy oglądnąć całą serię w dzień i po sprawię. Zazwyczaj bez większych refleksji sięgając po nowy tytuł. Sądzę (choć mogę się mylić), iż tak Evangeliona oglądać się nie powinno. Dochodzimy w tym momencie do drugiego zagadnienia.
    - Tajemnice, niedopowiedzenia i często tzw. pseudo naukowo­‑religijny bełkot. Poza głównym wątkiem fabularnym i często krytykowanym/chwalonym procesem rozwoju postaci, Evangelion posiada jeszcze jedną warstwę. Otóż seria ta jest pełna sekretów i niedopowiedzeń. Niczym osobne arcydzieło literackie dział ten jest skrycie wpleciony na przestrzeni całego anime. I teraz uwaga: nie każdy to lubi i ma zamiar się temu bliżej przyglądać. Należałoby jednak docenić trud jaki włożyli autorzy przy tworzeniu tej często ‘hejtowanej’ otoczki. Odniesienia te sięgają dość głęboko do różnych legend i wierzeń, ale w ostateczności uważa się, iż wszystko to tworzy spójną całość i przy odpowiednim wysileniu naszych szarych komórek możemy dojść do zrozumienia co ostatecznie autor zamierzał nam przedstawić. Dla wielu może się to wydawać śmieszne, ale jest to jeden z głównych powodów dla którego to anime nadal „żyje”. Po upływie wielu lat dyskusje wciąż trwają, a na każdą tajemnicę i niedopowiedzenie napisano długie referaty. Możliwość odkrywania tych tajemnic, własne interpretacje, wymiana poglądów stanowią fundament kultu Evangeliona (zaznaczę jeszcze, iż można oczywiście czerpać przyjemność z serii bez konieczności wnikania w jej, nazwijmy to drugą warstwę). Krytyczne reakcje ludzi na te zjawiska są jednak całkowicie zrozumiałe. Sam zetknąłem się z niejednym anime, które próbowało aplikować podobne metody, jednak często nie przypadło mi to do gustu. Być może jestem na to za stary, może mi się już to przejadło, a być może było to nieraz zrobione nieudolnie i nachalnie. Pomimo tego, niedawno sięgając po nowe filmy Rebuild i odpalając forum dyskusyjne, znowu uświadomiłem sobie ile frajdy może mi przynieść odkrywanie zagadek stawianych przed nami w tej serii.
    Podsumowując: na kult serii należy spojrzeć przez pryzmat czasu. Wiele świetnych serii które mogliście widzieć przed Evangelionem mogło właśnie na nim bazować. Kluczowym elementem do wciągnięcia się w serial jest ciekawość. Należy poświęcić trochę (pojęcie względne) swojego czasu. Prawdziwa zabawa z Evangelionem zaczyna się po skończeniu filmu End of Evangelion. Niemniej jednak osobiście uważam, że anime posiada również naprawdę udaną fabułę i rzeszę bohaterów, których można polubić. Wracając do samego filmu: jest to moment w którym krzyżują się wspomniane dwa plany – stąd tyle kontrowersji. Tutaj potrzeba czegoś więcej od widza niż bierne oglądnięcie serii TV. Mam nadzieję, że to kiedyś znajdziecie – może nie w tym anime, ale niech to będzie to coś co nie pozwoli Wam spokojnie zostawić tematu przez najbliższe kilkanaście lat tak jak to było w moim przypadku z Evangelionem.
    • Avatar
      BlaXk Magic Mushroom 20.11.2013 13:49
      Re: O fali krytyki słów kilka
      Anime te powstało jakiś czas temu

      Bez przesady. NGE widziałem około roku 2002­‑2003. Większość moich rówieśników od bardzo dawna miała już wtedy własne PC, co bogatsi w miarę szybkie łącze internetowe. Właśnie od znajomego z szybkim internetem dostałem parę płytek z Anime (NGE, GiTS, GiTS SAC, Hoshi no Koe, Perfect Blue…) – jednym słowem „jakieś dwanaście lat temu” było już w czym wybierać.

      Tajemnice, niedopowiedzenia i często tzw. pseudo naukowo­‑religijny bełkot

      To jest bełkot. Festiwal latających krzyży w End, to zdecydowanie nie dla mnie. Zamiast „dojść do zrozumienia co ostatecznie autor zamierzał nam przedstawić” na różnych EvaGeeks forach snute są teorie o jakich autorowi anime prawdopodobnie się nie śniło. Setki tych teorii na temat o co w tym wszystkim chodzi, to jak interpretacja sztuki nowoczesnej, lub taki animowany Sokal Hoax.

      Podsumowując Sam serial był naprawdę dobry, wyłączając pseudoreligijny bełkot. End to już przegięcie, „kultyści” Evy tylko pogarszają sytuację, aż tak zagłębiając się w symbolikę, „na każdą tajemnicę i niedopowiedzenie pisząc długie referaty”. Kultowy – owszem, tylko nie popadajmy w przesadę. Trochę rozsądku, bo te dyskusje, kilkanaście lat po emisji anime nie tylko wydają się śmieszne, to niemal szaleństwo.
      • Avatar
        kabX 15.12.2013 22:05
        Re: O fali krytyki słów kilka
        Oczywiście wybór w serialach anime był, co można było chociażby zaobserwować w recenzjach czasopisma (RiP) Kawaii. Nie było jednak tego aż tak wiele. Początek lat 2000 pamiętam jako erę kawiarenek – być może różni się to od rejonu zamieszkania.
        To jest bełkot.

        „Tylko Sith wierzy w prawdy absolutne”
        A tak poważnie:
        jak już pisałem film End jest momentem rozstrzygającym. Osoby, które polubiły serial przymykając oko na jego „filozofię” nie znajdą tu nic ciekawego. Ci drudzy dostrzegą w tym arcydzieło. Polecałem NGE wielu osobom i rekcje były naprawdę skrajnie różne (średno 50/50). Teraz po prostu dostrzegam gdzie leży problem. Mnie np. osobiście wszelkie otwarte do interpretacji wątki nie dają spokoju – stąd też dalsza fascynacja serialem.
        Trochę rozsądku, bo te dyskusje, kilkanaście lat po emisji anime nie tylko wydają się śmieszne, to niemal szaleństwo.

        Dyskusje trochę ucichły i znowu ożyły po wydaniu nowych filmów. No cóż, widocznie nie zrozumiesz tego na przykładzie Evangeliona, ale być może znalazłeś kiedyś coś podobnego w innej tematyce czego nie można było tak łatwo odpuścić i w wolnej chwili można było do tego wrócić. Tak jest właśnie w przypadku NGE. Te śmieszne i szaleńcze dyskusje prowadzi wiele ludzi z całego świata. Nie jestem jakimś fanatykiem – zastanawiało mnie zawsze tylko skąd taka fala „hate'u” w stronę tej serii. Teraz już wiem. Całkowicie też rozumiem, że może się to „coś” w Evangelionie komuś nie podobać. And all is right with the world…
  • Avatar
    A
    ASMITHA 20.06.2013 15:28
    Mam wrażenie że oglądałem co innego niż wy/ END to kwintesencja całości a ostatnia scena mmmmm… pokazuje przemianę głównego bohatera podczas trwania całości oraz to że znalazł tą jedną osobę której nie mógł poświęcić a Asuka jak to ona zimna odcięta emocjonalnie
  • Avatar
    A
    shugohakke 27.11.2012 10:43
    Zbędne, przykre, irytujące...


    Podchodziłem do tego filmu z pewną dozą niepewności. Może dlatego, że Death and Rebirth, który obejrzałem wcześniej był w zasadzie skrótem całego anime z dziwną 30 minutową sekwencją na końcu (i niezłym, choć całkiem nonsensownym motywem kwartetu), a może z powodu poczucia satysfakcji jakie dało mi zakończenie NGE. Satysfakcji i zamknięcia, a więc już na starcie End of Evangelion wydał mi się zbędny.
    Zbędny, gdyż natura zakończenia serii tv nie bardzo dawała jakieś możliwości do kontynuacji, byłem więc trochę zaciekawiony. Jakież było może przerażenie, gdy zorientowałem się, że ten film żadną kontynuacją nie jest i być nie zamierza! Jest za to alternatywną, uboższą i zupełnie pozbawioną sensu oraz treści wersją kilku ostatnich odcinków.
    No dobrze, ale w czym problem? Primo, w bezpośredniości. Jeśli NGE wyrażało swoją treść subtelną sugestią to End jest to bulu konkretny i łopatologiczny. Jest to oczywiście łopatologia polana metafizycznym sosem z paroma symbolami­‑skwarkami, który może co mniej śmiałych widzów wpędzić w przekonanie, że nie będą w stanie czegoś zrozumieć czy zinterpretować. Ależ bzdura!
    Cytując skrótowy opis z MAL’a
    NERV is being attacked by SEELE and Rei becomes one with Lillith. Together with the Spear of Longinus and the completed EVA­‑series, Shinji will decide whether or not mankind will cease to exist. He has to decide now if he wants to stay alive or be dead, but his decision will affect all of humanity.

    To całkiem niezłe streszczenie treści filmu… tyle, że to nie jest żadne streszczenie – to właśnie cała treść EoE. Kiedy NGE opowiada o przeżyciach Shinjiego oraz potrafi całe odcinki wykorzystać na przedstawianie stanu umysłu głównego bohatera (kiedyś zasłyszałem stwierdzenie, że młody Ikari jest jednym z najbardziej głównych bohaterów w anime) w świetnym zakończeniu posuwając się nawet to odrzucenia wszystkich zbędnych elementów tła (aniołów, modeli EVA, projektu dopełnienia ludzkości i reszty pseudo religijnych/filozoficznych/naukowych bredni), na rzecz prawdziwego tematu NGE – walki z depresją, to End skupia się po całości na całym tym kartonowym tle i sosie, który znaczenia ze względu na swoją naturę i funkcję pozbawiony być musi.

    Przyszło mi do głowy ciekawe porównanie… To trochę tak, jakby Prus napisał “właściwe” zakończenie Lalki w którym Wokulski pracując z profesorem Geistem odkrywają nareszcie metal lżejszy od powietrza i prowadzą ludzkość ku świetlanej (steampunkowej ;)) przyszłości. A imperium finansowe Stanisława staje się podwaliną pod pokojowe odzyskanie ojczyzny.

    Podsumowując jednym zdaniem:
    Drażni mnie tworzenie “zakończenia”, które z nieistotnych elementów tła i paru klimatycznych smaczków tworzy główny wątek serii, szczególnie jeśli ten wątek to pompatyczne zbawienie ludzkości.
    • Avatar
      Grisznak 27.11.2012 11:39
      Re: Zbędne, przykre, irytujące...
      Przyszło mi do głowy ciekawe porównanie… To trochę tak, jakby Prus napisał “właściwe” zakończenie Lalki w którym Wokulski pracując z profesorem Geistem odkrywają nareszcie metal lżejszy od powietrza i prowadzą ludzkość ku świetlanej (steampunkowej ;)) przyszłości. A imperium finansowe Stanisława staje się podwaliną pod pokojowe odzyskanie ojczyzny
      .
      Fajny pomysł! Moim zadaniem, nawet lepszy od oryginalnego.

      A poza tym, End jest bełkotem jak cała, oryginalna Eva, wymaganie czegoś innego byłoby absurdem. Zwraca uwagę fakt, że nowa wersja Evy, którą Hideki Anno tworzy nie będąc już na antydepresantach, wypada mniej bełkotliwie, zatem spodziewałbym sie ciekawszego zakończenia.
      I wreszcie, to miało być oficjalne, telewizyjne zakończenie Evy, opowiedziane w ostatnich odcinkach, ale zabrakło kasy i stworzono je dopiero potem, gdy Eva się sprzedała.
      • Avatar
        shugohakke 27.11.2012 14:42
        Re: Zbędne, przykre, irytujące...
        Bez dwóch zdań – taka jest historia powstania dwóch ostatnich odcinków NGE oraz Enda, ale jak to zwykle bywa wersja „żebracza” bije na głowę wysokobudżetową szmirę ^^

        I dla mnie NGE jako historia „Anno na antydepresantach” wyjątkowo się podoba, bo wówczas traktujesz mechy, zbawienia i „Zwoje znad Morza Martwego” jak kartonowe rumaki i rogi Walkirii u Wagnera – zupełnie nie o nie chodzi w tej historii.

        Dla mnie NGE jest historią chłopca w ciężkiej depresji – reszta do zbędne dodatki (dlatego tak lubię oryginalne zakończenie, bo odrzuca te dodatki na rzecz wątku głównego [co prawda robi to z „niskich”, ekonomicznych pobudek, ale liczy się efekt nie? ;D]).
        • Avatar
          Chemik89 27.11.2012 19:46
          Re: Zbędne, przykre, irytujące...
          Film i ostatnie odcinki serii sie nie wykluczają – dzieją się raczej na innym poziomie egzystencjalnym :>
          • Avatar
            Orzi 27.11.2012 22:41
            Re: Zbędne, przykre, irytujące...
            To jak w takim razie wyjaśnisz różnicę zakończeń?  kliknij: ukryte 
          • Avatar
            shugohakke 27.11.2012 23:56
            Re: Zbędne, przykre, irytujące...
            To, że jedno dzieje się głównie na płaszczyźnie duchowej (a nawet kurczę metaduchowej, bo Anno w ostatnich dwóch odcinkach pozwala sobie zdekonstruować to, co uważamy za rzeczywistość, uznając ją widać za elemant całkowicie zbędny w zgrabnym zakończeniu historii Shinjiego), a drugie aspiruje do bycia „tym, co się działo w rzeczywistości, a nie głowie bohatera” wcale nie znaczy, że się nie wykluczają.

            Już zupełnie abstrahując od tego, o czym Orzi mówi i innych rozbieżności (ot na przykład przypomnijmy, że Asuka nie dożywa końca NGE).
            • Avatar
              SuiKaede 28.11.2012 16:02
              Re: Zbędne, przykre, irytujące...
              Ciekawa sprawa, bo ja nie widzę żadnych przeszkód, by nie traktować 25 i 26 oraz Enda jako całość.
               kliknij: ukryte 
              Ciekawi mnie o jakich rozbieżnościach mowa, bo ja widzę raczej więcej podobieństw.
              Moim zdaniem oglądanie Enda w oderwaniu od końca TV w ogóle nie ma sensu.
              • Avatar
                shugohakke 28.11.2012 16:33
                Re: Zbędne, przykre, irytujące...
                 kliknij: ukryte 
                Ale to nie jest sedno sprawy, tylko jeden z przykładów na różnice.

                Jeśli finały w postaci całkowitego odcięcia się Shinjiego od świata zewnętrznego (niekoniecznie „rzeczywistości” ^^) celem rozrachunku z własną osobowością oraz pokracznej parodii sądu ostatecznego z gigantyczną Rei latającą po ziemskiej orbicie i lasem krzyży w tle nie są dla ciebie rozbieżne to już nie wiem, co jest.

                End jest całkowitym zaprzeczeniem oryginalnego zakończania Evangeliona o czym piszę już czwarty komentarz, więc, co ja się będę z argumentami powtarzał…
                • Avatar
                  Chemik89 28.11.2012 18:49
                  Re: Zbędne, przykre, irytujące...
                   kliknij: ukryte 
                  Aczkolwiek dalsza dyskusja tutaj na ten temat nie ma większego sensu – W tej serii nie da się niczego łatwo wyjaśnić – znowu powstałoby drzewko setek komentarzy :> Niech każdy interpretuje jak mu pasuje
    • Avatar
      Olmer 28.11.2012 22:44
      Re: Zbędne, przykre, irytujące...
      Jeśli NGE wyrażało swoją treść subtelną sugestią to End jest to bulu konkretny i łopatologiczny.


      Lubię oba zakończenia i uważam, że świetnie się uzupełniają, ale odnoszę wrażenie, że jeżeli któreś z nich można nazwać łopatologicznym, to jest to zakończenie NGE, bo wszystko w nim dostajemy za darmo „na talerzu”.
      Tam, gdzie w EoE mamy genialną scenę z piaskownicą, w NGE postaci po prostu opowiadają o swoich problemach.
      Ostatnia scena EoE, w której Asuka i Shinji zdają się w końcu okazywać początki wzajemnej akceptacji, jest po prostu kultowa. Końcówka NGE (klaskanie i gratulowanie Shinjiemu) jest przy tym bardzo blada i niewyszukana.

      Drażni mnie tworzenie “zakończenia”, które z nieistotnych elementów tła i paru klimatycznych smaczków tworzy główny wątek serii, szczególnie jeśli ten wątek to pompatyczne zbawienie ludzkości.


      Niemal wszystko, co dzieje się w EoE, jest tak samo podporządkowane Shinjiemu i analizie jego stanu, jak w NGE (a może nawet bardziej – nawet w końcowych odcinkach NGE znalazło się przecież miejsce na odcinek w całości poświęcony Asuce albo na gigantyczny flashback).
      Apokaliptyczna wizja końca świata ma moim zdaniem służyć jako odbicie osobistego świata Shinjiego, który również ulega totalnej destrukcji. Ma sprawić, że widz poczuje się tak samo źle, jak główny bohater (i robi to znakomicie). Jest zatem opisem jego stanu. Bardzo ekspresyjnym, surrealistycznym i, według niektórych, przesadzonym – ale jednak opisem.

      Nie widzę powodu, aby uważać „zbawienie” ludzkości za ważny wątek filmu – nie dowiadujemy się nawet, ile osób zdecydowało się na powrót i jak całe wydarzenie wpłynęło na ogólną kondycję ludzkości. Trochę ubogo, jak na główny wątek. Przez większość czasu jesteśmy wtedy w skórze Shinjiego i słuchamy jego myśli/widzimy jego fantazje. W sposób oczywisty jest on w centrum naszej uwagi.

      Fani spodziewali się, że EoE przyniesie im odpowiedzi na wiele pytań dotyczacych fabuły. Zamiast tego EoE poplątał (i niejako „olał”) sprawę fabuły jeszcze bardziej, co wielu mocno wkurzyło. To chyba najlepszy dowód, że opowiadana historia nigdy nie była najwazniejszym punktem programu.


      Kiedy NGE opowiada o przeżyciach Shinjiego oraz potrafi całe odcinki wykorzystać na przedstawianie stanu umysłu głównego bohatera (kiedyś zasłyszałem stwierdzenie, że młody Ikari jest jednym z najbardziej głównych bohaterów w anime) w świetnym zakończeniu posuwając się nawet to odrzucenia wszystkich zbędnych elementów tła (aniołów, modeli EVA, projektu dopełnienia ludzkości i reszty pseudo religijnych/filozoficznych/naukowych bredni), na rzecz prawdziwego tematu NGE – walki z depresją, to End skupia się po całości na całym tym kartonowym tle i sosie, który znaczenia ze względu na swoją naturę i funkcję pozbawiony być musi.


      Bo nie odrzucenie „zbędnych elementów tła” może spowodować, że – o zgrozo! – ktoś ośmieli się wysnuć więcej wniosków i stworzyć więcej interpretacji scen/ całości od tych, które akceptujesz Ty i Twój „jedyny prawdziwy temat NGE”.
      Ba! Ktoś może nawet zignorować słowa twórców, w których przyznają, że użyli symboliki chrześcijańskiej tylko po to, aby było cool, i użyć „pseudo religijnych/filozoficznych/naukowych bredni” do wysnucia własnych wniosków!
      Co za świętokradztwo ;)
      • Avatar
        shugohakke 28.11.2012 23:33
        Re: Zbędne, przykre, irytujące...
        Niemal wszystko, co dzieje się w EoE, jest tak samo podporządkowane Shinjiemu i analizie jego stanu

        Ciekawy film oglądałeś, ale raczej nie było to End of Evangelion. Jeśli widzisz związek między stanem głównego bohatera, a półgodzinną sekwencją oblężenia NERVu (w tym epickie mordobicie (mechobicie?) w wykonaniu Asuki) to chylę kapelusza. Podobnie sprawa się w przypadku gigantycznej Rei i orbitalnych akrobacji z włócznią Longinusa i wielkiej „jedności dusz” po której Shinji zostaje obsadzony w roli decydującego o losach ludzkości.
        Natężenie tych skrajnie absurdalnych elementów w filmie jest ogromne i wszystkich nie wymienię (choćby dlatego, że EoE widziałem bez mała rok temu i, w przeciwieństwie do NGE, nie mam zamiaru doń wracać), ale dość przypomnieć, że Shinji z dziecka w depresji stał się nagle szalonym fanem Asuki (Gamer2002 ma swoją teorię dotyczącą źródeł tej sceny i nie powiem – brzmi ona przekonująco).

        W każdym razie. Gdy oglądałem film to nawet przy najlepszych chęciach nie potrafiłem dojrzeć emocji bohaterów. Jedyne, co widziałem to rzucone fanom „wyjaśnienia” i finalizowanie wątków fabularnych NGE, które troll Anno przygotował tak, by „zadowolić” swoich kochanych widzów.

        Bo nie odrzucenie „zbędnych elementów tła” może spowodować, że – o zgrozo! – ktoś ośmieli się wysnuć więcej wniosków i stworzyć więcej interpretacji scen/ całości od tych, które akceptujesz Ty i Twój „jedyny prawdziwy temat NGE”.
        Ba! Ktoś może nawet zignorować słowa twórców, w których przyznają, że użyli symboliki chrześcijańskiej tylko po to, aby było cool, i użyć „pseudo religijnych/filozoficznych/naukowych bredni” do wysnucia własnych wniosków!
        Co za świętokradztwo ;)

        Nie twierdzę, że wywalenie „fabularnych śmieci”, było w zakończeniu Evangeliona zabiegiem koniecznym, ale po prostu tak mi się spodobało, że było mi przykro, gdy powróciły w Endzie (w dodatku wypełniając po brzegi cały film). Nie zabraniam też ich interpretowania (podobnie jak nie zabraniam interpretowania plam na Słońcu) – róbta, co chceta. Zwyczajnie mam swój odbiór NGE i jest on naturalnie „jedyny i prawdziwy”...
        w obrębie mojej interpretacji, bo jej wyrażeniu służą te komentarze, czyż nie?
        • Avatar
          Olmer 29.11.2012 14:40
          Re: Zbędne, przykre, irytujące...
          Irytuje mnie, że cytujesz połowę zdania, które napisałem, wycinając je z kontekstu.
          NGE nie było w całości o Shinjim i EoE też nie musi.
          Jest jednak (moim skromnym zdaniem) w dużo większym stopniu o nim, niż Ci się wydaje (nawet we fragmentach, które przytoczyłeś). Oczywiście można było sobie podarować niektóre elementy tych scen: EVA­‑01 pewnie nie musiałaby zamieniać się w Drzewo Życia, a na czole Rei/Lilith mogłaby nie pojawiać się „wagina z okiem”, w którą Drzewo owe jest wbijane, dlatego (jak już napisałem) rozumiem ludzi, którzy uważają zakończenie za przesadzone pod względem formy (i nie twierdzę, że potrafię obecność tego wszystkiego uzasadnić). Natomiast pod względem przekazu zupełnie mnie satysfakcjonuje i sporo wnosi. Ale, że właśnie nie jest „konkretne i łopatologiczne”, to ciężko do pewnych rzeczy dotrzeć.
          Sam po pierwszym obejrzeniu czułem się po prostu źle i raczej nie miałem chęci wracać do EoE w najbliższej przyszłości ;)

          ale dość przypomnieć, że Shinji z dziecka w depresji stał się nagle szalonym fanem Asuki


          Naprawdę nie mam pojęcia, o czym mówisz. Przecież Asuka od swojego pierwszego pojawienia się była kreowana na obiekt seksualnych fantazji Shinjiego i na „wyzwanie” dla niego. Zbliżenie się do Asuki zawsze oznaczało dla niego konfrontację z „dylematem jeża”, wyjście z bezpiecznego łona matki i narażenie się na ból, którego tak chciał unikać, ale też obietnicę pójścia naprzód ze swoim życiem. Shinji nie staje się „nagle” fanem Asuki – jest nim od samego początku, bo instynktownie czuje, że jej potrzebuje. Gdyby nie to, że Asuka go ciągle rani i to go odstrasza, to przykleiłby się do niej bardziej, niż do Kaworu.
          W jego fascynacji Asuką z EoE nie ma niczego nagłego. Po prostu jest już na tyle załamany (i nie ma nikogo innego, do kogo mógłby się udać), że przestaje się kontrolować. Gdyby nie upadł tak nisko, pewnie zapomniałby o jej istnieniu, bo myślę, że nie łączy ich prawdziwe uczucie.
  • Avatar
    A
    Bakral 19.08.2012 17:47
    Nie rozumiem xD. To jak to się skonczyło ? xD
    • Avatar
      Hejter 19.08.2012 18:05
      Temat
      Ja też XD
  • Avatar
    A
    vietnam 27.02.2012 12:03
    End of Evangelion
    >16, bo młodsi będą mieli problem ze zrozumieniem. Jest to ciekawy film, jednak ta „ciężkość” psychologiczna jednak trochę przesadzona, do tego masa depresji została wrzucona, przez co w niektórych momentach chce się płakać nad losem bohaterów i pocieszać ich. Psychicznie wciągająca. Ocena 9/10. Polecam obejrzeć.
  • Avatar
    A
    Naija1 29.12.2011 16:17
    Smutek
    Bardzo smutna wersja świata… I ta piosenka „Come, sweet death”... Przygnębiające i piękne.
  • Avatar
    A
    SuiKaede 24.08.2011 15:48
    Mam taki zwyczaj, że co rok, dzień przed Bożym Narodzeniem, oglądam sobie Enda (po wcześniejszym ponownym obejrzeniu serii, oczywiście).
    Dla jasności – nie jest to jakaś prowokacja religijna, po prostu jakoś tak wyszło.
    Jak uwielbiam Enda, to cieszę się, że stanowi on całość z ostatnimi odcinkami TV. Bez nich jest on o wiele płytszy (wiem to z własnego doświadczenia – za pierwszym razem pominąłem dwa ostatnie odcinki tv, jak ktoś mi poradził, i przeszedłem do Enda. BŁĄD)
    End to w moim prywatnym rankingu zdecydowanie najciekawsza i najpiękniejsza wizja końca świata, a uczucia bohaterów są tak namacalne, że pod koniec oglądania zawsze mam równie zlasowaną minę, jak Shinji.
     kliknij: ukryte 
    • Avatar
      kolo 27.08.2011 14:23
      Ja mam zwykle tak że przed świętem zmarłych, gram w jakąś część Alone in The Dark, lub Resident Evil, też nie jestem w stanie odpowiedzieć dlaczego, bo jakoś tak klimatycznie samo wychodzi. Wiele rzeczy dzieje się bez większego zastanowienia, bywa że kierujemy się zbyt często intuicją, czy potrzebami, wkońcu jesteśmy tylko ludźmi.
      ...ja z kolei nie jestem przekonany cze End Of Evangelion tworzy spójną całość z serią TV, jakoś seria bardziej uwypukla płaszczyzne psychologiczną zostawiając w tyle cały świat Tokio­‑3. End jest dla mnie za bardzo czymś odrębnym, jednak nie jestem zadowolony z obu endingów, być może przez to że oczekiwałem zupełnie innego zakończenia…
  • Avatar
    R
    Gamer2002 24.08.2011 10:32
    Poza tym, że przydałoby się nieco zagłębić jak zachowanie Shinjiego ma się do reszty NGE (w miarę zrozumiale) to ogólnie poprawna recenzja środkowego palca Anno wystawionego w kierunku wszystkich (vide scena przy szpitalnym łóżku, tak Anno widzi fanów Asuki albo „prawdą jest…”).
  • Avatar
    A
    Cthulhoo 24.08.2011 09:29
    NGE jest ponoć serią kultową, zaliczaną do grona tytułów, które się powinno znać. Jednak od razu uprzedzam, że powinność nie jest równoznaczna z przyjemnością.
    Skupmy się jednak na EoE, czyli dołów naszej emoszotki ciąg dalszy. Tak, jego wieczne monologi i wizyty w surrealistycznym świecie to coś, czego nie mogłem zdzierżyć w tym anime. I proszę mi tutaj nie zarzucać, że nie rozumiem jego problemów, bo rozumiem, tylko twórcy zafundowali nam je w bardzo ciężkostrawny sposób.
    Ale nie tylko doły Shinjiego zostały zaserwowane w taki sposób. O nie, autorzy popadali w przesadę praktycznie wszędzie gdzie się da. Nie wiem, jaki był w tym cel. Może chcieli, żeby ten tytuł wydał się jeszcze bardziej głęboki? Nie wnikam. Bardziej jest istotne, co z tego wyszło: pseudofilozoficzny bełkot. Ja wiem, jaki twórcy mieli cel, ale dało się to opowiedzieć łatwiej, przystępniej i bez takich nakładów zbędnych emocji targającymi bohaterami.
    I tak na koniec: nigdy nie rozumiałem kultu NGE a z upływem lat nie ulega to żadnej zmianie. Szczególnie że seria telewizyjna wypada średnio w porównaniu do mangi, której również za jakąś wybitną nie uwazam.
    • Avatar
      pp 24.08.2011 10:17
      Uwielbiam jak każdy filozoficzny aspekt w sztuce zawsze sprowadzany jest do bełkotu.

      Swoją drogą więcej tu psychologii niż filozofii.
      • Avatar
        Cthulhoo 24.08.2011 10:35
        Uwielbiam jak każdy filozoficzny aspekt w sztuce zawsze sprowadzany jest do bełkotu.

        Filozoficzny: nie. Pseudofilozoficzny: tak :9

        Swoją drogą więcej tu psychologii niż filozofii.

        Do aspektu psychologicznego nie miałem większych uwag, poza przesadnym pokazywaniem emocji, więc nie widziałem potrzeby, zeby go krytykować.
        • Avatar
          pp 24.08.2011 10:50
          Wskaż dobre nie pseudofilozoficzne anime. Błagam tylko bez Gitsa :D

          „poza przesadnym pokazywaniem emocji,"

          Dla mnie to zaleta, podkreśla emocjonalny chaos.
          • Avatar
            Cthulhoo 24.08.2011 10:58
            Wskaż dobre nie pseudofilozoficzne anime. Błagam tylko bez Gitsa :D

            Kino no Tabi dla przykładu.

            Dla mnie to zaleta, podkreśla emocjonalny chaos.

            A dla mnie to wadai się tutaj nie dogadamy, bo cała rzecz rozchodzi się tylko i wyłacznie o gusta i opinie.
          • Avatar
            umiku 24.08.2011 13:26
            Filozoficzne anime? Jin­‑roh, Sky Crawlers, Millenium Actress itd. NGE to jest pseudofilozoficzny bełkot.
            • Avatar
              madao 24.08.2011 13:37
              Przede wszystkim Ergo Proxy.
            • Avatar
              haruhi 24.08.2011 13:55
              Wręcz uwielbiam ten pseudofilozoficzny bełkot.
  • Avatar
    A
    racjona 15.08.2011 18:30
    ...
    Nie zdzierżyłam. Nie rozumiem zachwytu nad NGE, kompletnie to do mnie nie trafia. Seria miała, owszem, znośne i ciekawe momenty, ale jako całość dla mnie jawi się jako chaotyczny bełkot. Z filmem jest jeszcze gorzej – nie dotrwałam do połowy, zemdliło i zniesmaczyło mnie prawie od początku.
    • Avatar
      pp 16.08.2011 10:52
      Re: ...
      "....i zniesmaczyło mnie prawie od początku”

      Cel osiągnięty.
      • Avatar
        SuiKaede 16.08.2011 21:00
        Re: ...
        Anno to niewątpliwie mój ulubiony troll.
        Sztuka i trolling w jednym!
  • Avatar
    A
    sub zero 12.07.2011 22:24
    wut
    wlasnie obejrzalem i naprawde nie wiem co powiedziec, mimo ze 25 i 26 nie podobaly mi sie to w filmie bylem pod wrazeniem drugiej czesci, ktora imo byla podobna do ostatnich epow z tv. nie przepadam za mechami i walki nie byly jakos specjalnie fascynujace. samo zakonczenie bylo dosc dziwne, przez co napewno nie wszystko zrozumialem ale mysle ze ta wazniejsza mysl zalapalem.
    ogolnie tv + film oceniam pozytywnie i nie uwazam zeby to byl czas stracony. warto jeszcze wspomniec o muzyce bo byla genialna.
  • Avatar
    A
    Angebro 11.06.2011 20:43
    Wrażenie
    Na pewno moje ulubione anime i mam nadzieje że tak zostanie. Nic mi tak jak to anime mózgu nie zryło, są pewne nie dociągnięcia ale ja myślę że nie które z nich można dać jako plus tego anime, moje odczucia to oczywiście niedosyt ale to tylko sprawia że jeszcze bardziej wielbię to anime, Końca nie zrozumiałem i chyba nie zdołam może to przez wiek (mam 16 a już w sierpniu 17 lat), ale niektóre wasze i innych interpretacje tego anime mnie ciekawią, anime oczywiście 11/10. Zdziwiłem się nawet czemu nie płacze po tym anime a tylko dziwnie się czuję. Może to dziwnie zabrzmi a i może niektórzy krzywo spojrzą ale Ikari jest moją ulubioną postacią i co dziwne ja w nim trochę znalazłem samego siebie i czasami mam takie same odczucia jak on sam, i co ważne dla mnie to właśnie w tej postaci znalazłem najwięcej siebie niż w jakiejś innej w innym anime czy gdzieś indziej, I to właśnie są moje wrażenia.
    • Avatar
      woord 11.06.2011 22:49
      Re: Wrażenie
      Angebro napisał(a):
      Na pewno moje ulubione anime i mam nadzieje że tak zostanie.

      Wiesz, że życzysz sobie, żeby nie pojawiło się inne równie dobre czy nawet lepsze anime? Bardzo źle sobie i innym, życzysz:P Jak dla mnie jest to kolejny tytuł z serii „cieszę się, że obejrzałem, na pewno warto znać i nie jest to stracony czas”, ale nie porwało mnie i tyle. A dopisywanie tutaj Bóg wie jakich interpretacji to dla mnie troszkę wymuszone szkolne „co poeta miał na myśli ".
      BTW, poszukaj sobie na youtube: "if anime were honest evangelion". Muzyka(piosenka) mówi sporo prawdy o evangelionie(w mocno przerysowany sposób), choć sam film jest z yu­‑gi­‑oh, ale obraz tutaj nie ma znaczenia.
      • Avatar
        JJ 12.06.2011 00:08
        Re: Wrażenie
        BTW, poszukaj sobie na youtube: „if anime were honest evangelion”.

        Poszukałem, suche :/ Ot, takie hejterskie pitolenie – tam taram tam, a Eva jest przereklamowana, a Shinji zemocony (nie no, sam bym tego w życiu nie zauważył :D).

        • Avatar
          SuiKaede 12.06.2011 22:42
          Re: Wrażenie
          ...Czy tylko mnie śmieszy fakt, że Evangeliona objeżdża ktoś, kto jest wielkim fanem Yu­‑Gi­‑Oh?
          Nie chcę brzmieć jak fanboy, ale poziom Evy – jakby nie patrzeć- jest jednak wyższy. O ile, to już prywatna ocena… Eva jednak jakieśtam przesłanie i oryginalność miała, w przeciwieństwie do Yugiego.
          Ktoś kiedyś powiedział,że osoby, które przynajmniej nie nienawidzą Shina to te, które faktycznie to anime zrozumiały mniej lub bardziej.. i z tym się muszę zgodzić.
          • Avatar
            Angebro 13.06.2011 08:14
            Re: Wrażenie
            Ja go przynajmniej nie zrozumiałem niż nienawidziłem
          • Avatar
            madao 24.08.2011 13:35
            Re: Wrażenie
            Ciebie śmieszy bo nie zrozumiałeś opisu. Oryginalne video tej przeróbki jest przeróbką fanowskiego filmiku o Yu­‑Gi­‑Oh, w którym fani podstawili prawdziwy opening z NGE. Musieli tak zrobić, bo w innym wypadku twórcy evangeliona blokowali filmiki. Później ludzie zaczęli to wrzucać już bez tej adnotacji.
      • Avatar
        Angebro 12.06.2011 14:56
        Re: Wrażenie
        Może to właśnie tak zabrzmiało ale nikomu źle nie życzę, a ja nie mam zamiaru się z nikim kłócić bo każdy ma swój gust, a to było moje wrażenie i tyle
  • Avatar
    A
    Dżul 17.03.2011 00:07
    Wizja relacji międzyludzkich.
    W komentarzu odniosę się do całości Evangeliona, End obejrzałam zresztą niemal od razu po zapoznaniu z serią tv.

    Podchodziłam do Evy bardzo nieufnie, jednak całość zaskakująco mi się spodobała. Nie stanę się z pewnością fanką, ale i nie mogę się zgodzić z jednoznacznie negatywnymi opiniami.

    Dla mnie Evangelion jest przede wszystkim przedstawieniem poglądów jego autora, dość pesymistyczną wizją relacji międzyludzkich, niepozbawioną jednak okruchu nadziei. To próba poradzenia sobie z problemem, dlaczego ludzie pragną bliskości, chociaż powoduje ona cierpienie, i na odwrót: czemu się nawzajem krzywdzą, skoro chcą jedynie akceptacji i miłości. Oddaje dystans pomiędzy ludźmi i niemożność porozumienia. Z drugiej strony odpowiada, że ten mechanizm posiadania emocjonalnej „bariery” pomaga nam zachować indywidualność i zbudować własną osobowość, gdyż bez tego istnielibyśmy jedynie jako wyobrażenie innych, nie jako prawdziwi „my”. W taki sposób odczytuję główne przesłanie twórcy. Nie jest to moja wizja świata – choć sama nie wiem, czy ten sposób interpretacji nie jest dowodem, że jednak tak myślę. W końcu każdy ma inne przemyślenia po Evangelionie.

    Co do szalenie erudycyjnego poprzedniego komentarza, chciałabym się odnieść do jednego zdania (na resztę nie mam czasu i mi się nie chce):
    prawda jest taka, że żeby zrozumieć fabułę, trzeba mieć, moim zdaniem DOBRE zorientowanie w dość dużej tradycji symboli biblijnych, judaistycznych, chrześcijańskich, gnozy itp.

    Nie zgadzam się z opinią, że Evengelion odwołuje się do tej mistyki. Owszem, używa aluzyjnych nazw i symboli, ale nie mają one znaczenia dla fabuły i interpretacji. Myślę, że jest wręcz przeciwnie: im bardziej ktoś się zna na kulturze chrześcijańskiej czy judaistycznej, tym bardziej nieadekwatne i powierzchowne ich użycie może denerwować. A jeśli ktoś dopiero przy okazji tej serii dowie się o istnieniu opowieści o Lilith, czy włóczni Longinusa – to Evangelion może mu się wydać bardziej skomplikowany czy uduchowiony niż jest w rzeczywistości. Dla mnie jest to tylko dekoracja.

    Gdybym miała już podać jakąś funkcję naddaną symboliki używanej w Evangelionie, powiedziałabym, że jest to sugestia wobec widza, żeby nie odbierał przedstawionej historii dosłownie, jako kolejnego anime o mechach i dzieciach ratujących świat (choć przyznam, że do dwudziestego­‑któregoś odcinka Evangelion sprawdza się i pod tym względem), tylko przenosi go na plan bardziej metaforyczny.
    No i wszystko fajnie, tylko odzywa się moja minimalistyczna dusza: za dużo tego! Różnorakie odwołanie kulturowe są w Evangelionie wpychanie są dosłownie wszędzie, powodując wrażenie natłoku i bełkotu.

    Co do samego EoE: z pewnością jest mocny, fantasmagoryczne i turpistyczne wizje z drugiej części naprawdę oddziałują na wyobraźnie i emocje, zapadając w pamięć.
    A jedną z największych zalet całości serii jest to, że wymaga od oglądającego skupienia i uwagi, żeby wyłapać aluzje zawarte w niedopowiedzeniach i zauważyć pewne szczegóły, bez których Evangelion staje się jeszcze bardziej niezrozumiały.
  • Avatar
    A
    jakiśtam 15.10.2010 01:02
    co nowego
    każdy z nas ma odmienny „zbiór” różnych elementów „czytania” kultury: np. ktoś zna się dość dobrze na wieloznaczności symboliki judeo­‑chrześcijańskiej i narosłej potem gnozy itp. a ktoś tego aparatu nie posiada.

    problemem jest to, że, przynajmniej ja, nie mam równie dobrze rozwiniętego aparatu czytania kultury WSCHODU co ZACHODU. A w tym anime się to wszystko miesza: a raczej myślenie Wschodnie filtruje znaki Zachodnie. dochodzi do kompilacji: tutaj leży jedno z źródeł problemów interpretacyjnych.

    kolejna sprawa: prawda jest taka, że żeby zrozumieć fabułę, trzeba mieć, moim zdaniem DOBRE zorientowanie w dość dużej tradycji symboli biblijnych, judaistycznych, chrześcijańskich, gnozy itp.

    i jeszcze ważna rzecz, omawiana wielokrotnie: psychologia, a bardziej nawet psychoanaliza. i tutaj zwracam uwagę NIE TYLKO na Freuda, fundatora: wielokrotnie lepszym narzędziem, by zrozumieć intencje, zrozumieć pewne przesłanki do interpretacji w duchu psychoanalizy, byłby Lacan. poza tym tradycja filozofii: nakierowanie się na problem człowieka, Śmierci, Bytu­‑Niebytu, Bycia… dużo jest tego. Projekt Dopełnienia Ludzkości jest niezwykle obfity w każdy kolejny symbol: jest to np. arcy Heglowskie, jednak zarazem Heideggerowskie itp.

    niestety, muszę przyznać, że bez naprawdę duże zaplecza wiedzy i intuicji interpretacji w duchu różnych elementów owej wiedzy: zobaczymy mniej pełny obraz, lub w ogóle bełkot.

    nie oznacza to wcale, że można w pełni zrozumieć EoE. każdy symbol jest dwuznaczny. wystarczy sobie zrobić jakiś punkt wyjścia np.

    jeśli uznamy, że Projekt Dopełnienia Ludzkości jest wielkim spełnieniem „dopełnienia ludzkości” jako wyeliminowanie błędu w ich konstrukcji, w konstrukcji pojedynczych ludzi: tym błędem zaś jest „nie umieranie”, w takim sensie, że zamiast jak w stanie pierwotnej Negatywności – coś powstaje by zaraz zniknąć, powstaje życie by zaraz umrzeć, błąd polega na tworzeniu długie, sztucznego wybiegu „utrzymania się przy życiu”... Projekt wtedy oznaczałby powrót do stanu niewyróżnialnej Negatywności: gdzie nie ma indywidualnych żyć, jest jeden stan wszech­‑jedno­‑śmierci. życie jako błąd (ta wada, to wybrakowanie człowieka) zostaje w zupełności zanegowane: ma to swoje poparcie w niektórych gnozach, częściowo w interpretacjach takich filozofów jak Lacan, Heidegger, Hegel czytany przez Kojeva…

    tak naprawdę, dla mnie, i wielu innych, EoE i cała seria jest niezwykle bogata w budowaniu całych systemów interpretacyjnych: od szczegółów, gdzie np. analiza bodajże 12 anioła jak „cienia czegoś co nie istnieje” i zagłębianie się w ten wątek do generalnych tez, jak np. wyżej przeze mnie nakreślona.

    dla mnie fabuły nie da się oceniać: dostarcza niezwykłą liczbę bodźców do intelektualnej zabawy.

    a jakie są efekty? np. mając pewien aparat pojęciowy i interpretując całą serię i EoE, można doznać ciekawego interpretowania końca, sceny na plaży:

    na brzegu Otchłani zdecydowani na błąd: w błędzie który jednak ma swoje racje.

    zachęcam do „otwartości” wobec tego anime i podejścia bardzo „inteligentnego” :)
  • odpowiedzi: 2 Anielski_Pyl 28.09.2010 01:38:01 - komentarz usunięto
    • Avatar
      SuiKaede 28.09.2010 09:11
      Re: Pseudo depresja
      Nie wydaje mi się, że zrozumiałeś tą scenę…
       kliknij: ukryte 
      Jak to nie jest powodem do depresji, to nie wiem, co jest…..Zwłaszcza, ze Shin miał jeszcze cala masę innych problemów i kompleksów .
      • Anielski_Pyl 28.09.2010 11:26:07 - komentarz usunięto
        • Avatar
          SuiKaede 28.09.2010 12:01
          Re: Pseudo depresja
          1. Tu się zgadzam, ze tak to mogło zostać odebrane – mi to nie przeszkadza, bo lubię mocne i dołujące momenty w seriach, ale nie dziwie się, jak kogoś to meczy ;)
          2. Nie jest nadinterpretacja, widziałam nawet teksty tyczące się Anno(kontra otaku ;) które to potwierdzały.
          Ale zakładając, ze tamto mi się przywidziało(za nic nie mogę tego znaleźć tematu, o który mi chodzi >.<)- wymowa tej sceny dla samego Shina jest jasna. Obejrzyj ja jeszcze raz.
          Tekst „I'm so fucked up” mówi sam za siebie.
          Jak ktoś gdzieś napisał , Shinji tam, gdzie inni znajduja przyjemnosc, znalazł jeszcze większy ból i kolejny powód do pogardzania sobą.
          Miało to go tez poniekąd jako żałosną kreaturę…
          3. Shinji CZÓŁ się śmieciem – wszystkie mechy świata, tatusiowie z bogatych korporacji i sexy opiekunki nie zastąpią mu kontaktu z ludźmi oraz normalnego poczucia własnej wartości.
          Wiadomo, jak z Gendo było…
          W sumie to śmieszne, bo to, Shinji i spółka byli pilotami i tak świadczyło bardziej o sytuacji, w jakiej się znaleźli(odpowiedni ojciec i odpowiednia matka), niż faktycznej wartości ich jako osób.
  • Avatar
    A
    Odyn 8.09.2010 22:12
    Nie polecam czytania recenzji przed obejrzeniem filmu!
    To anime jest jak (mimo że powstało wcześniej – czy się mylę?) mix ergo proxy i welcome to NHK. :)
    Lubie rzeczy, które mogą mieć wiele znaczeń i należy je interpretować samodzielnie – NGE jest właśnie czymś takim.
    Recenzja jest dobra, gdy czyta się ją na etapie przemyśleń po zakończeniu seansu.
  • Avatar
    A
    Torren 26.04.2010 19:12
    Jedno z drugim zlane
    End jest super. Ale ten kto napisał ,,wszyscy  kliknij: ukryte ale nie ważne. Kiedy obrazy tak szybko latały i sie zlewały ledwo co coś tam rozpoznawałam, co i tak było trudne. Ciągle starali trzymać się tego by nie zdradzić za dużo. Film piękny itd… mimo wszystko ma wady których tu nie będę wymieniać (By nikomu nie popsuć wrażenia) Ogólnie 9/10

    Zamaskowano spoiler. Moderacja
    • Avatar
      SuiKaede 27.04.2010 17:16
      Re: Jedno z drugim zlane
      Chowaj spoilery!
      Co do spoilera, nie masz racji do konca, bo  kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Torren 27.04.2010 23:10
        Re: Jedno z drugim zlane
        Sorka. Piszę nieświadomie. Często tak mam. Próbuję się pilnować.
        • Avatar
          SuiKaede 28.04.2010 18:48
          Re: Jedno z drugim zlane
          Sponio :)
          Mi End rowniez bardzo sie podobal, ale jak go skonczylam ogladac, to balam sie isc spac,aby cos mi sie z tego filmu nie przysnilo  kliknij: ukryte 
          Filmy bardzo dobry jako zakonczenie i znakomicie ryje mozg!
          • Torren 28.04.2010 21:58:38 - komentarz usunięto
            • SuiKaede 28.04.2010 22:26:48 - komentarz usunięto
  • Archer0526 27.12.2008 00:52:15 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Archer0526 27.12.2008 00:51
    krótko i na temat..
    Powiem tak…anime genialne..end genialny..a co do oceny recenzenta to muzyka i grafika dobrze oceniona, ale chyba podczas oceniannia postaci i fabulu recenzent byl w innym swiecie porwali go obcy albe bog wie co bo 4/10 za fabule ???? Wycięto wycieczkę osobistą. Moderacja. tak jak ocena za grafike GTO 2/10..LUDZIE LITOSCI
  • Avatar
    A
    D. 15.10.2008 07:35
    End Of Evangelion
    Szczerze mówiąc, ten film jest chyba najlepszym anime kinowym, jakim do tej pory oglądałem.
    Idealnie pasuje do serii, nawet muzyka w pewnej części pozostała ta sama. A sam utwór Kom susser Tod grany podczas… wiadomo czego jest kultowy.
    Gdy pierwszy raz skończyłem oglądać EoE przez pewien czas siedziałem wciąż w jednym miejscu i przez chyba 10 minut dalej myślałem o tym filmie.

    Grafika jest jeszcze lepsza niż w serialu i zasługuje na ocenę, jaką dostała.

    4,5 gwiazdki. Polecam.
  • Avatar
    A
    maquil 15.06.2008 19:59
    Dobra recenzja
    Pomijając fakt, że nie do końca wiem co się działo na ekranie, sporo scen pozostaje dla mnie (jak na razie) tylko zmieniającymi sie obrazkami, przyznać muszę, że recenzja jest naprawdę dobra. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest jedną z lepszych jakie czytałem. Pozdrawiam i życzę więcej tak dobrych tekstów =]
  • Avatar
    R
    Frost 20.11.2007 02:31
    Fanatyzm :P
    Cóż, jako pełnoprawny fanatyk Evy, ale również osoba posiadająca zdrowe zmysły i potrafiąca interpretować symbolikę zawartą w treści (co się zarzuca niektórym z 'fanatyków', że tego zrobić nie potrafią), w pełni zgadzam się z recenzją. Może poza zgrzytami na wstępie ;)

    Dla mnie film był godnym zakończeniem alternatywnym dla serii. Fabuła serii i fabuła filmu nie gryzły się ze sobą, a to jest bardzo ważne. Oglądając serię takiego zakończenia oczekiwałem (dali mi niestety trochę za dużo traumy, która przytłoczyła troszkę za bardzo w końcówce). W pełni mnie ono satysfakcjonuje. Chociaż nie, nie satysfakcjonuje mnie w pełni. To zbyt duże słowa.

    Jest ono dobre, ale w pewnych momentach autor popada w znany każdemu z serii „przesadyzm”. Scena w szpitalu – przesadystyczna.
    Rei – przesadystyczna (dokładniej wyobrażenie Rei jako upośledzonej).
    Asuka – przesłodzona miłość do matki, a takiej Asuki nie poznaliśmy w serii. Bardziej Asukę, która uczucia posiadała, ale bardzo głęboko ukryte.
    Shinji – jeszcze bardziej beczący i nagle taki potrzebujący Asuki. Hmm… to było trochę dziwne.

    Tak patrzyłby na to człowiek, który nie jest fanatykiem EVY. Ja patrzę po mojemu, ale tak wygląda mój obiektywny pogląd na film i tego będę się trzymać.
    ================================================
    Teraz kilka zdań na temat tego rzekomego skalpowania :P :

    Nie zbiera się skalpów ludzi, którzy mają swój pogląd na NGE i w ten czy inny sposób ją docenią (za ścieżkę dźwiękową, za postaci, za fabułę), bo nie docenić NGE za jakikolwiek element to zbrodnia, która skalpowaniem karana być powinna ;)

    Tu trochę prywatnej wycieczki do jednego z panów recenzentów. Nie zawiera wulgaryzmów, nie jest obraźliwa, ale wskazuje na brak wyraźnej różnicy (na konkretnym podanym przykładzie) między fanatykiem NGE a przeciwnikiem :) Lekturę polecam tylko zainteresowanym.
     kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Frost 20.11.2007 02:38
      Re: Fanatyzm :P
      Poniżej się jakiś inny Frost wpisał (tak dość sporo niżej w komentarzach). Proszę ze mną nie mylić ;) xD

      Pozdrawiam!
  • Avatar
    A
    Fifol 17.09.2007 02:44
    Neh.
    Po przeczytaniu Waszych komentarzy ogarniają mnie mieszane uczucia. Nie można zaprzeczyć, iż 'Eva' jest dość kontrowersyjna, oraz ciężka w odbiorze. Osoba, która przedstawiła nam swoje zdanie w recenzji 'EoE' posiada wiele racji. Zaczynając od 'fanatyków 'NGE', którzy są w stanie oskalpować za każde złe słowo na temat ich ukochanej serii', kończąc na słynnej już czwórce za fabułę.

    ----------------

    Fanatycy serii NGE (w większości) to osoby, które tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z przesłania, jakie niesie ze sobą to dzieło. Bardzo przykre jest to, iż 'oddają cześć' 'Evie' tylko dlatego, że jest ona legendą anime. Chwaląc się OGROMNĄ wiedzą na temat tej serii w postaci infantylnych cyt.:'a ja wszystko wiem, dlaczego on ją dusił, dlaczego ona dała mu w pysk!' potwierdzają moje zdanie. Ja mogę również odpowiedź cytatem: 'a ja wiem, że Shinji nie nosi gaci, a Kaji ma nieprzyjemny oddech'. ;]

    Moja wielka rada dla wszystkich 'fanów­‑fanatyków' tej serii. ZOSTAWCIE SWOJE ZDANIE DLA SIEBIE! TO, ŻE PRZECZYTALIŚCIE W WIKIPEDII INTERPRETACJE PEWNYCH SYMBOLI, NIE OZNACZA, ŻE W PEŁNI ROZUMIECIE TO ANIME. JAKI MORAŁ NIESIE TA SERIA? HM? JAKIE PRZESŁANIA? WIESZ?! SUPER! SKACZ PO POKOJU I ZACHOWAJ TO DLA SIEBIE, MOŻESZ NAWET ZROBIĆ TO SAMO, CO SHINJI NAD ASUKĄ W JEDNEJ Z POCZĄTKOWYCH SCEN 'EoE' :]

    Pamiętajcie, brzmienie gitary zależy od gitarzysty. Podobnie z NGE. Jego przesłanie zależy od indywidualnego odbiorcy. Tylu, ilu jest odbiorców, tyle jest interpretacji tego dzieła.

    Seria 'NGE' przeznaczona jest dla jednostki. Koniec

    ----------------

    Dlaczego czwórka za fabułę? Evangelion jest bardzo specyficznym anime. Nie posiada pewnego, jasnego przekazu. Pełno tutaj symboliki, ukrytych znaczeń, przesłań, szczegółów, drobiazgów, które zazwyczaj nie są zauważone, a mają ogromne znaczenie, zarówno w fabule jak i w przedstawieniu pewnych scen. Ocena jest jak najbardziej sprawiedliwa – przeciętny widz po obejrzeniu 'EoE' wystawiłby jej za fabułę jeden, ba! ZERO! TUTAJ NIE MA ŻADNEJ FABUŁY. Naiwny 'znawca' serii telewizyjnej odniósłby się z niesmakiem, oczekując zupełnie innego zakończenia: 'dlaczego tyle tutaj niedomówień!?'. Jednak osoba, która dała się w całości pochłonąć jest w stanie wydusić z niej cały miąższ. Jakim cudem?! Zapraszam na lekcje języka polskiego w szkole średniej ;] Zaczynając od Biblii (cholera! Byliście u pierwszej komunii? Adam? Ewa? Lilith? Nic Wam to nie mówi?! Kim oni byli? Kim są Ci w anime? Uruchomić szare komórki, łączyć, kojarzyć!), kończąc na Freudowskiej Psychoanalizie (jeżeli zapoznacie się z jego poglądami – uwierzcie, że WSZYSCY bohaterowie tej serii odkryją swoje tajemnice ;]). Dopiero wtedy będziecie mogli apelować o dziesiątkę, a i tak nie będę życzyć Wam powodzenia :P
     kliknij: ukryte 

    Nie! Nie jestem wiernym fanem M&A, ba! Nie posiadam nawet żadnego tomiku z Mangą! Skąd moja fascynacja 'NGE'? Dane mi było prezentować na maturze właśnie tą serie. Im mocniej się w niej zagłębiałem, tym bardziej zaczęła mnie ona fascynować! Prezentacja maturalna wprost ograniczała mój przekaz. Pamiętam, jak mnie to denerwowało. ;)

    Ciekawostka – dlaczego zawiła fabuła, pełna szczegółów, symboliki, niedomówień? Wynika to z japońskiej kultury. Polecam poczytać o ich wyznaniach, poglądach, pewnych tradycjach. Graliście w 'Silent Hill'? Fabuła jeszcze bardziej zawiła niż w 'NGE', mimo wszystko gra odniosła ogromny sukces. Zatem chyba coś musi być w 'fabule na cztery', prawda? ;)

    Cheers!
  • Avatar
    A
    PanM 14.07.2007 11:48
    Drobny niesmak
    Po obejrzeniu filmu poczułem pewien niesmak. Fakt, był dość ciężki, skomplikowany i zawiły, ale nie jestem zadowolony z przebiegu akcji. W niektórych momentach miałem już dość nudnych monologów i w kółko powtarzających się wątków które do znudzenia oglądaliśmy w serii TV. Bardzo drastyczne rozwiązania, wiele wątków fabuły dalej nie zostało wyjaśnionych. Do tej pory dalej nie wiemy co kierowało niektórymi ludźmi. Starając się jakoś wytłumaczyć sobie ostatnią najbardziej zawiłą i symboliczną część filmu doszedłem do wniosku, że chyba każdy musi rozpatrywać to indywidualnie na własny sposób, bo nie otrzymujemy jednoznacznej odpowiedzi.
    Może to nie jest aż tak ważna wiadomość, ale istnieją pewne hipotezy iż Hideaki Anno wyreżyserował film w taki sposób, by zemścić się na fanach NGE, po tym, jak niezadowoleni z ostatecznego przebiegu serii TV, zaczęli przysyłać mu listy z pogróżkami oraz groźby śmierci. Część treści tych listów i maili przewija się pod koniec filmu w tle. To może w pewnym sensie wyjaśniać drastyczność i przebieg wydarzeń. Być może autor przekazywał nam własne odczucia po tym jak został potraktowany.
  • Avatar
    A
    Wania 18.06.2007 18:13
    Ciężkie
    Dzisiaj obejrzałem EoE i powiem wprost, że przez pierwsze 30 min filmu, wszystko całkiem ładnie pięknie  kliknij: ukryte ale po dojściu do tej jak to już ktoś napisał „psychoanalitycznej papki” którą ja po prostu nazywam „mózgotrzepem” myślałem , że mnie coś trafi. Druga połowa filmu ciągnęła się i ciągneeeeeła myślałem, że zaraz to wyłączę.

    Powiem tak Cała seria świetna jak chodzi o fabuła i oprawę techniczną. EoE też świetne jak chodzi o wykonanie, ale fabuła trochę mnie przybiła. Zbyt mało rzeczy zostało wyjaśnionych, a nawet ośmieliłbym się napisać, że wszystko zostało jeszcze bardziej zagmatwane. Jak chodzi o symbolikę chrześcijańską to bardzo fajny pomysł (zwłaszcza jak chodzi o serię) ale w EoE było już tego chyba za dużo.

    Przyznam się bez bicia, że filmu do końca nie zrozumiałem i chyba będę musiał w najbliższym czasie zrobić powtórkę z rozrywki.

    Ukryto spoiler.
    Moderacja
  • Avatar
    A
    Noir 31.05.2007 04:32
    Ot kwintesencja serii
    Film jest jednoczesnie zakonczeniem i wyjasnieniem serialu TV, czyli wszystkim tym czym nie sa oryginalne dwa ostatnie odcinki(btw swietne etiudy).
    Jesli chodzi o samo zakanczanie, zrobione jest to z patosem i rozmachem czyli dokladnie tak jak nalezalo to przedstawic. Gorzej troche z wyjasnianiem, tu juz autorzy nie byli tacy wylewni. Za malo tu zdecydowanie odpowiedzi na najwieksze tajemnice i niedomuwienia serialu. Zwlaszzca przy liczbie nowych premieorwych tajemnic i niedomuwien. Denerwuje to tym bardziej ze film odkrywa najchetniej to co mozna sie bylo samemu domyslic analizujac glebiej serie TV, a kwestje niewyjasnialne pomija.
    Niewatpliwie takie bylo zalozenie autorow ale choc lubie pewne niedopisania w fabulach to uwazam ze serial pozostawia ich za soba zbyt wiele. Wydaje sie przez to troche niespojny a nawekt nielogiczny i buduje wrazenie ze autorzy albo nie znali odpowiedzi na wlasne pytania, albo byly one na tyle slabe ze woleli sie z nimi nie wychylac.
    Choc mi takie podejscie osobiscie sie nie podoba to musze sprawiedliwie przyznac ze to chyba najwieksza zaleta tej serii. Poprzez potezna liczbe niedomowien i tajemnic kazdy sam musi wybudowac sobie swiatopoglad o Evangelionie. Po latach od premiery na calym swiecie na kolejnych forach powstaja setki postow z rozwazaniami co tak naprawde sie obejrzalo. I przez to widac ze autorzy osiagneli swoje.

  • Avatar
    A
    voyager 30.05.2007 18:50
    troszke tego za dużo:/
    Od razu napisze że jeżeli ktoś zamierza oglądać ta serie, i ma od razu serie TV, Death&Rebirth i Enda, to nie radze oglądać 2 ostatnich odcinków przed oglądnięciem obu filmów, to chyba nie spojler. Zanim obejrzałem ten film zrobiłem sobie prawie miesięczną przerwę po oglądnięciu serii TV, i od razu zauważyłem że był to olbrzymi błąd, kliknij: ukryte .  kliknij: ukryte Film według mnie jest bardzo dobry, zwłaszcza fabuła(którą nie bez powodu można zaliczyć do schizniętych), można oglądnąć, aczkolwiek denerwowała mnie ta szybkość tego filmu  kliknij: ukryte  Tak więc film da sie obejrzeć, ale jeśli chodzi o mnie jakoś ochoty żeby go 2 raz oglądnąć razem z cała seria raczej nie mam, i niesądze aby mnie ta ochota kiedykolwiek w przyszłości naszła.
  • Avatar
    A
    Shinji 27.05.2007 16:33
    Praktycznie doskonałe
    Film jest idealnym uzupełnieniem serii tv.A nawet jest lepszy od niej.Efekty są po prostu piękne.
    I to anime nie jest dobre i muzyka nie jest dobra jak to niektórzy pisali.Te elementy są bardzo dobre bo muzyka z NGE i EoE należy do najlepszych w świecie anime.
  • Avatar
    A
    Iza 26.05.2007 23:37
    Moje zdanie...
    Moze uznacie mnie za dziwczke, ale chyba zrozumialam o co chodzi w tej calej serii po dwukrotnym obejrzeniu. Po endzie przestudiowalam jeszcze raz 2 ostatnie odcinki i teraz wszytsko sie rozjasnilo. One naprawde byly zakonczeniem. Tylko po prostu innym. W pierwszej werji pokazano  kliknij: ukryte Sory za spoilery.
    Podsumowujac. Kiedys end byl dla mnie niezrozumialym i metnym zakonczeniem serii, teraz jest on po prostu inna werja ostatnich dwoch odcinkow.

    Uwaga odmoderacyjna:

    Na KAŻDEJ części Tanuki.pl jest taki mały tag, który ukrywa spoilery [.ukryj][./ukryj] – bez kropek. Po raz któryś z rzędu piszesz komentarz tego typu, wypełniony spoilerami. Może w końcu zaczniesz SAMA je ukrywać?

    ps. Tak na marginesie… Ukryto spoilery. Znowu.

    IKa
  • Avatar
    A
    hary 7.05.2007 20:37
    ......
    to jest kinówka bardzo fajna jesli ktos nie widział tv nie radze ogladac. Film bardzo artystyczny. moja ocena to 10/9
  • Avatar
    A
    Mat 7.05.2007 16:03
    Dno
    Powiem szczeze, że nie rozumiem fenomenu całego NGE. Jak dla mnie jest to anime, które nie zasługuje na więcej niż 6/10. Kocham głębokie anime , ale powiem, że ta seria nie umywa się do takich tytułów jak Texhnolyze, Lain czy powiedzmy Haibane Renmei. Beznadziejna psychologiczna papka bez żadnego znaczenia. A gorszego głównego bohatera (czy raczej anty bohatera) chyba nie widziałem (a obejrzałem już bardzo dużo).Najbardziej przereklamowana seria anime i to samo tyczy się kinówki.
  • Avatar
    A
    maklowicz 11.03.2007 20:30
    mielone
    niebywale piekno i plynnosc tych upiornych animacji wzruszyla mnie doglebnie sam jestem rysownikiem i z tak pieknego dziecka jak eoe bylbym dumny az do smierci troszke mrozaca wizja ale dala do myslenia a o to chodzi by gimnastykowac szare komurki respekt dla tworcow
  • Avatar
    A
    Lena100 6.03.2007 22:36
    End of Evangelion
    Yyyyy… Eeee… Aaaaa… to tyle co moge konkretnego powiedzieć o tym filmie. Jeżeli isntnieje na świecie człowiek (pomijając samego autora), który zrozumiał z tych 90min wszystko to ja mu gratuluje. Bo to sukces na skale światową. Sięgając po to dzieło miałam nadzieję spotkać się z czymś czego zabrakło w serii. Dobrym zakończeniem z którego w końcu będziemy mogli się dowiedzieć co pozostało z NERVu, Evangelionów i całej gamy przeróżnych bohaterów mniej lub bardziej interesujących. Natomiast dostałam taką samą psychoanalityczną papkę jaką były dwa ostatnie odcinki serii tylko że z większą dawką flaków, krwi i walk czegoś bardzo przypominającego jakieś gigantyczne kanarki po ostrej mutacji genetycznej i serii elektroestrząsów :P Oczywiście ma też swoje zalety: całkiem dobrze skomponowana grafika, pare naprawde udanych scen i ładna muzyka. Ale poza tym nie mogę powiedzieć nic na usprawiedliwienie autorów tego czegoś. Ja nawet nie jestem w stanie powiedzieć co się stało na końcu… wszyscy zginęli, rozpuścili się, połączyli się w jedność? Ale zdecydowanie wolę kiedy z dobrej serii wychodzi dobre, jasne, trochę tajemnicze lub wielowarstwowe zakończenie. Nie coś co wydawało mi się serią migających przed oczami obrazków.
  • Avatar
    A
    Viktor 4.03.2007 21:48
    Wielki Powrót
    Ja wyraże się jasno mam 19 lat niedawno na nowo zacząłem oglądać animy ale teraz to nie jest oczekiwanie na nową formę super wojownika albo na pojawienie się zupełnie nowego silniejszego pokemona teraz liczy się jakość przesłania i fabuła Neon Genesis Evangelion jest dla mnie czymś absolutnie fantastycznym i chodzi tu o fabułę która wciąga jest to oczywiście troszkę bajka gdyż bohaterowie To 15 letki pilotują maszyny zagłady ,ale cała ta tajemniczość aniołów nawiązań do Religi chrześcijańskiej i szukanie ukrytych symboli doczesności jest wspaniała dla mnie osobiście twórca tej animy jest dla mnie kimś w stylu Lema albo Da Vinci tylko na razie mniejszym gdyż tamci wyprzedzili swoją epokę i ich wyobraźnia dała ludzkości projekty wynalazków które teraz funkcjonują myślę ze twórca evy chciał nam pokazać że człowiek dzięki technologii może się  kliknij: ukryte 

    Zamaskowano spoilery.
    Moderacja
  • Avatar
    A
    Isaac 19.02.2007 14:56
    Shinji
    A ja po obejrzeniu EoE zaczołem się zastanawiać czy Shinji jest upośledzonym dzieckiem…
  • Avatar
    R
    Ayashi 15.02.2007 20:51
    ....
    Zgadzam się! Widać że zumełnie nie zrozumiałeś/miałaś tej serii jeśli postawiłęś/wiłaś 4 za fabułe. Musisz obejrzeć chyba jeszcze raz od początku i zastanowić się nad senesem tego anime i nad wartościami jakie nam przekazuje bo moim zdaniem przekazuje wiele. Moja ocena to 10 jak nie więcej , ale napewno nie 4. Zraziła mnie ta Twoja ocena i to bardzo.
    • Avatar
      Miyu_nyu 6.05.2007 14:40
      Re: ....
      Coż ja chciałabym stanąć w obronie recenzentki. Przyznaję, że uwielbiam NGE i jestem jego ogromną fanką ALE End of evangelion z całą pewnością pod względem fabuły nie zasługuje na 10. Nadmienię tylko, że pierwsze zakończenie całkowicie mnie satysfakcjonowało, i po obejrzeniu „End…” pozostał mi ogromny niedosyt i beznadzieja. Niby wyjaśnili wszystko a tak na prawdę jeszcze bardziej rozlali tę historię. Anime to można oglądać jedynie po zobaczeniu serii tv i moim zdaniem może być z zewnątrz oceniane tylko w takim właśnie połączeniu. Jako samoczynny film fabuła w „End of evangelion” warta jest tyle co powinna- czyli 4­‑7. Jako całość wraz z Tv i D&R -10.
      Piszesz, że anime to przekazuje wiele… Owszem seria tv przekazała mi swoją filozofię, zwróciła uwagę na inny aspekt życia, na nasz sens życia, na to że jest nas o wiele więcej niż jeden/jedna, że każdy postrzega każdego zupełnie inaczej, odkryła coś nowego. Nie przeczę- w „End…” mowa o urzeczywistnianiu marzeń,o mówieniu „nie”. Właśnie dlatego w gwiazdkach recenzentów widnieje 4 i 7.

       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Zgrzyt 6.05.2007 15:06
        Re: ....
        Miyu_nyu napisał(a):

         kliknij: ukryte 


        to jest tak :
         kliknij: ukryte Chyba ze ja coś nie zrozumiałem i ci chodzi o co innego : /
        bynajmniej jej nie zabija :)
        • Avatar
          Miyu_nyu 7.05.2007 15:07
          Re: ....
          Dobra, dzięki, chodziło mi o to drugie, faktycznie jeszcze raz obejrzę tę ostatnią scenę.
  • Avatar
    A
    walerian 25.01.2007 15:16
    smutek
    wiecie co czułem po zakończeniu „Enda” smutek i radość niezrozumiałem wszystkiego ba nawet połowy ale nie wstydzę się o tym mówić cieszyłem się z końca którego nie mogłem przewidzieć nie wiem jak wy ale ja w anime nie szukam logiki (co nie znaczy że Evie jej brakuje) ale uczuć nie szukam też akcji i sexu lubie je i nic więcej wiecie co ta seria naprawdę miesza szare komórki(wszystkie trzy) tego właśnie szukam
    i właśnie to znalazłem
  • Avatar
    A
    Obiwanshinobi 26.12.2006 00:17
    Jak wiadomo...
    ...trudno wdepnąć w dyskurs o Evangelionie tak, aby się przy tym nie pośliznąć na kremówce czyjegoś fanatyzmu.
    Kto widział serię TV i nie zmłóciła go wystarczająco, koniecznie powinien obejrzeć Enda. Tzn. komu mało, kto ma jeszcze zdrowie…
    Nie będzie wielkim spoilerem napisanie, że wyjaśnienia, jak to się NAPRAWDĘ skończyło, lepiej od Enda nie oczekiwać. Może „prawdziwy koniec” Evangeliona dokręci kiedyś jakiś Martin Scorsese, czy inny Oliver Stone.
    Ostatecznie widz jednak ląduje w psychodelicznym kisielu, w który wrzucała go seria TV. Na szczęście oprawa audiowizualna trzyma wysoki poziom.
  • Avatar
    A
    komandor Slavik 24.12.2006 14:46
    OK!
    A ja, wyrażając opinię, oddzielę End of Evangelion, bowiem recenzja do niego się odnosi. Ba, nawet porównam z odcinkami! (To wydaje się najbardziej logiczne rozwiązanie.) Na szczęście na jego korzyść…
    Jeśli mówić, że film to dwa ostatnie odcinki, to są to najlepsze odcinki! Klimat trzyma jeszcze lepiej, akcji jest sporo i jest dobrze zrobiona (ja doceniam zabiegi artystyczne, ale jak winda jedzie kilka minut…; rozumiem zasadność częstych rozmów ze swoim umysłem…; akcja wreszcie uwalnia się od schematu: jest Anioł, ślij Evangeliona, zabij Anioła, Evangelion wraca, następny odcinek), a końcowe „fajerwerki” to jest to co lubię… Fani science­‑fiction nie będą zawiedzeni.

    Jeśli widziało się serię TV, polecam. A jeśli ktoś obiektywnie podchodzi do anime, oczywistym jest, iż zgodzi się w całej rozciągłości z mym komentarzem ;).
  • Avatar
    A
    Wujek_CaZa 6.09.2006 13:20
    Brak mi słów
    Neon był jak tort. Ale tylko tort, choć może aż tort. Natomiast End Of Evangelion to przysłowiowa wisienka na tym torcie.Stanowi on świetne zzakończenie serii. Mi pozostawił sporo pytań, nawet więcej niż dziwne zakończenie serii TV. Lecz ja uwielbiam pytania, niedomówinia!! Naprawdę wg. mnie żadne słowa nie opiszą ogromu tej serii. Powiedziałem.
  • Avatar
    A
    Frost 2.09.2006 00:16
    zła rzecz...
    Właśnie teraz skończyłem oglądać End of Evangelion, jestem dość… przerażony. Ten film był chory, ale to chory do granic możliwości. Puściły mi nerwy. Co ja mogę powiedzieć, serię TV polecam, z całego serca ale EoE odradzam. Moc jaka z niego płynie jest gorsza od horroru a la Egzorcysta… Tak, to było chore, ale jednak w pewnym sensie było piękne…
    • Avatar
      Frost 2.09.2006 22:01
      Re: zła rzecz...
      Dobrze, przystąpię do skomentowania End of Evangelion jeszcze raz. A dlaczego? Ponieważ uważam że tuż po obejrzeniu anime byłem w szoku. Więc najmocniej przepraszam za mój wcześniejszy komentarz, który niedokońca został przezemnie przemyślany. Tak więc, pierwsze co rzuca się w oczy to rzeź. Co niektóre osoby może doprowadzić do mdłości. Symbolika, jest wporządku. Szczerze jest jej nawet za dużo. Co do Shinjego, jest osobą chorą psychicznie. Sądzę że tak właśnie powinien wyglądać chłopak na którym ciąży ocalanie świata. Co do Asuki, to nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Rei? Duplikat mamy Shinjego. Sobowtór. A reszta, heh „normalna”. Jeśli chodzi o fabułę, jest zakręcona, mocno zakręcona ale podoba mi się. Teraz nasuwa mi się pytanie. „Czy Neon Genesis Evangelion + End of Evangelion jest anime kultowym?” (Nie można tego oceniać oddzielnie) Według mnie tak. Posiada duszę.
      Pozdrawiam, uniżony fan NGE, Frost
  • Avatar
    R
    Spowiednik 1.09.2006 13:53
    Co z tym zrobic?
    Ysengrinn bardzo fajna recenzja – Gratz!.
    Jesli zas chodzi o calosc oceny to nalezy zrozumiec kilka spraw.Po pierwsze nie mozna oddzielac seri od EoE.Dwa ze film jest dobry bo wzbudza kontrowersje.Trzy jesli bierzemy pod uwage fanow to chyba nie spotkamy bardziej przywiazanych do jakiegokolwiek anime ludzi.Przeciwnicy natomiast powiedza – nie podoba mi sie – i na tym skoncza,zapomna.Patrzac na sprawe z tej perspektywy ocena 4 za fabule jest troche jak zabawa z granatem.
    Mysle ze pozytywna recenzja z zaznaczeniem uwag typu „nie dla ludzi o slabych nerwach” spelnila by swoja role nie wzbudzajac kontrowersji.Czemu na sile szukac dziury w calym – nie wiem.
  • Avatar
    A
    Zeruel(terorist of truth) 23.08.2006 19:06
    polecam
    film znakomity, szkoda tylko ze pozakonczeniu jest niedosyt niedokonczonymi watkami, najbardziej podoba mi sie grafika i postacie no i oczywiscie evy… dla mnie serial w TV i film kozacza.
  • Avatar
    A
    gadrael 23.07.2006 11:07
    koszmar...
    jestem świeżo po obejrzeniu serii i EoE i muszę powiedzieć że końcówka była dla mnie dosyć traumatycznym przeżyciem, zwłaszcza w porównaniu z powiedzmy 20 pierwszymi odcinkami które spokojnie możnaby uznać za anime dla nastolatków :). Niektóre sceny naprawde wbijają się w psychikę, a niektóre momenty są wręcz chore… nie będe wchodził w szczegóły żeby nie robić spoilerów. Chciałem napisać, że anime bardzo się mi podobało, ale to byłoby chyba niewłaściwie określenie, powiedzmy że robi naprawde duże wrażenie i uważam że warte było obejrzenia, choć zapewne będzie mnie męczyć przez jakiś czas :)
  • Avatar
    A
    domcia2501 22.07.2006 12:01
    koniec!?
    troche duzo seksu-- /ogolnie rzecz biorac dobra mamy 'zakonczenie' tylko co dalej? juz nawet nie chodzi o to ze watki niedokonczone czy nie znamy odpowiedzi na pytania ktore sobie zadalismy ogladajac serial ale wogole co dalej? chociaz Evangelion moze to wlasnie jest kolejny powod do zachwytu -- konczymy i wiemy jeszce mniej niz przed obejrzeniam?
  • Avatar
    A
    Nanami 15.07.2006 21:41
    Jeszcze jedno...
    Ahh… zapomniałam wspomnieć ;) Troche przesadzili z wszechobecną posoką i krwi­‑podobnymi substancjami, wnętrznościami, no turpizm ślicznie eksponowany jest, prawie jak w baroku. Stąd młodziezy (:P) poniżej 14 roku życia nie polecam.
  • Avatar
    A
    zergadis0 15.07.2006 15:18
    Najlepsze anime jakie kiedykolwiek powstało
    Moje oceny:
    grafika: 10
    muzyka: 10
    postacie: 10
    Fabuła: 10 (jedyne poza serią TV NGE anime któremu chętnie postawiłbym 11)
    ogólnie: 10+
  • Avatar
    A
    Mae 22.02.2006 14:58
    Podsumowanie
    Hmm… kliknij: ukryte przepraszam rzadko mam okazję oglądać zwieniczenie seri w tak piękny sposób…chyba się rozpłaczę…to już koniec?!
  • Avatar
    A
    Nanami 31.01.2006 17:54
    My opinion ;)
    Moim zdaniem End o wiele lepiej podsumowuje serię, niz 25 i 26 odcinek TV, gdzie skupiono sie wyłącznie na kwestii psychologicznej wrzucając oglądającego w gęsty kisiel i bombardując wspomnieniami ;-) Jesli do Enda dołozyc świetne dobrana symbolike, to juz w ogóle miodzio :-) Sceny walk świetne dopracowane, mnie tknęły. Tylko samiutkie zakonczenie dziwne… Ale polecam :-)
  • Avatar
    A
    Lilas 7.12.2005 00:13
    Całość...
    Film nie można odzielać od serii ,trzeba to przyznać i należy to oceniać razem.
    To na początek ,a co dalej ,film i serię obejrzałem chcąc się przekonać dlaczego tak wielu ludzi naokoło mnie uznaje go za kultowy .
    Dlatego chciałem sie przekonac czym ich przyciągnął .
    Pora przytoczyć zalety ciekawa kreska i odwoływanie sie do mnóstwa symboli .
    Wady to niekonsekwencja przy próbie poskaładania tego do kupy .Nachalne narzucanie mistycyzmu widzowi .
    Ogólnie nie wiadomo do jakiego widza skierowane jest to anime .Jeśli do dziecka to te wszystkie elementy i wybuchy są ok ,ale jest w tym zbyt dużo elementów drastycznych .
    Jeśli do nastolatka to z kolei też raczej nie ,chyba że skończył fizykę i biologię na poziomie podstawówki .Co prawda może przyciągnąć ładny rysunek i szybka akcja ,ale chyba tylko to .
    Dorosłego już zupełnie nie przyciągnie bo podanie mu takiej bełkotliwej mistyki spowoduje u niego odruch wymiotny ,albo ewentualnie spazmy śmiechu ...
    Ostatecznie udało mi się przebrnąć przez całą serię razem z filmem i dlatego z czystym sumieniem mogę wystawić ocenę według skali tanuki – 2
  • Avatar
    A
    slocik 30.10.2005 01:41
    ehhh...
    ten film byl strawny dla mnei tylko na poczatku, potem co sie w nim dzieje to por prostu marnosc nadmarnosci. Glowny bohater pomimo ze jest chlopcem to kpina z kazdego normalnego dziecka. Ten w serialu jest uposledzony i do tego stopnia zakompleksiony i zadyfany w sobie ze az strach :|film jako zakonczenie serii uwazam za niewypal, ale rozne sa gusta. Nie dla osob ktore twardo stapaja po ziemi. ja sie starsznei zawiodlem na tym filmie, ehhh….
    • Avatar
      zbig 20.11.2007 01:40
      Re: ehhh...
      ja doskonale rozumiem Shinjiego bo mialem depresję przez długi czas i Anno świetnie udało się pokazać uczucia zakompleksionego chłopaka, sam byłem podobny to wiem to najlepiej.
  • Avatar
    R
    Dark Rael 3.10.2005 19:27
    No wreszcie ludzka recenzja :)
    Ysengrin gratuluję recenzji! bardzo sie ciesze, ze ktos madry docenil evangeliona, bo juz myslalem, ze nie ma osoby, ktora nie miesza tego z blotem.

    A Avellana sie nie zna i tyle :p
  • Avatar
    A
    firedog 6.09.2005 21:58
    jeden fakt
    fakt jest faktem ze nie ma serii podobnego typu o podobnym klimacie ktora była by lepsza ;> A skoro nie ma to dla mnie 10/10 :P
  • Avatar
    R
    Sinus 3.09.2005 18:47
    Bravo
    Jestem świeżo po przeczytaniu recenzji i z czystym sumieniem mogę pogratulować jej autorowi który odwalił kawał dobrej roboty. BRAVO!
  • Avatar
    R
    anyanka 14.06.2005 21:00
    lekko podirytowana ;>
    zaczyna mnie nieźle wkurzać sposób oceniania anime, rozumiem, że kazdy ma prawo do własnego zdania i że każdemu podoba się co innego, ale sorry – End of Eva 4 za fabułe??? czy wy ludzie o***?????:P ok, zgadzam sie z recenzentem, że film jako oderwana od serii całość jest raczej… hym.. dziwaczny, ale kto na Boga te produkcje oddziela?? film nie jest jakąs tam sobie oddzielnie istniejąca kinówką, tylko zwieńczeniem serii TV i tylko pod takim kątem można go oceniać, pomine sprawę klimatu, muzyki czy animacji, bo akurat te dwie ostatnie dostały ocene 9, więc „przeboleję”;P ale fabuła 4??? chyba dla kogos kto nie zna całej symboliki występującej w filmie, dla mnie nie wiem czy istnieje anime, które ma równie bogatą fabułe – 9 napewno! jesli nie 10 :|

    EDIT=IKa
    Zmoderowano.
    Miłego dnia
    • Avatar
      Ysengrinn 14.06.2005 21:38
      Re:
      Ocena jest subiektywna i wyraża wyłącznie zdanie recenzenta. Moim zdaniem EoE zdecydowanie zasługuje na 9 za fabułę, ale faktycznie na jego niekorzyść działa to, iż jest poza serialem. To, czy jest to aż tak istotne zależy już od zdania redaktora.