Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Evangelion 1.11 (Nie) jesteś sam

Evangelion 1.11 (Nie) jesteś sam
Nośnik: DVD, Blu-ray
Wydawca: Anime Gate
Data wydania: 06.07.2010
Czas trwania: 98 min
Ścieżka dźwiękowa: japoński
Napisy: polski
Lektor: polski
Licencja na wypożyczenie: brak
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Na pierwszą część odnowionego kinowego Evangeliona Polakom przyszło długo czekać – początkowo film miał ukazać się w okolicach Bożego Narodzenia 2009 roku, ostatecznie, po kilku zmianach daty premiery, pojawił się na rynku w czerwcu 2010 w dwóch wersjach – podstawowej i limitowanej kolekcjonerskiej. Przedmiotem niniejszej recenzji będzie wyłącznie wersja podstawowa, bowiem z kolekcjonerską nie miałem do czynienia.

Warto od razu powiedzieć, że wersja podstawowa może mocno rozczarować, bowiem okrojona została z jakichkolwiek sensownych dodatków, nawet typowych dla wydawnictwa Anime Gate broszurek. Po otworzeniu pudełka zapoznać można się z zamieszczonym na wewnętrznej stronie okładki minisłowniczkiem, zawierającym kilka podstawowych terminów z uniwersum Neon Genesis Evangelion, oraz obejrzeć umieszczoną na drugim skrzydełku, pod płytą, grafikę przedstawiającą Rei. Po włożeniu płyty do napędu wita nas kilka króciutkich reklam patronów medialnych wydania i logo Visionu – całość trwa około minuty. Animowane menu jest ładne, ale bardzo skromne, dające dostęp do standardowych opcji. Wybierając „Dodatki”, obejrzeć można kilka zwiastunów, zaś w zakładce „O filmie” znajdziemy ten sam słowniczek, co na okładce. Sprawiał on wrażenie dziwnie znajomego; jak się okazało, opracowany został na podstawie haseł zawartych w polskiej Wikipedii (których część sam współtworzyłem) – sporo zdań brzmi identycznie, powielono nawet te same błędy językowe. Zamieszczony na okładce słowniczek jest mało estetyczny – czcionką odpowiednią dla studenckiej ściągi upchnięto weń sporo tekstu. Podobnie zresztą prezentuje się obszerny opis z tyłu okładki.

Pod względem technicznym wydanie prezentuje się nad wyraz dobrze. Obraz jest ładny, czysty, a barwy odpowiednio nasycone. Obydwie ścieżki językowe – oryginalna japońska i polska lektorska – zapisane zostały w systemie 5.1, trudno jednak wypowiedzieć mi się na temat wykorzystania dźwięku przestrzennego w polskim wydaniu, ponieważ standardowo oglądałem film na dwóch głośnikach. Zastrzeżenia można mieć do lektora, który nie radzi sobie z wymową niektórych japońskich nazw i imion (Ritsuko i Kensuke wymawiane tak, jak się pisze, zamiast „ritsko” i „kenske”), od czasu do czasu nie nadąża też z czytaniem skryptu. Osobiście mam zastrzeżenia do polskiej wymowy skrótowców „AT” i „LCL”, które moim zdaniem powinny być wymawiane z angielska, lektor jednak wymawia je jako „a­‑te” i „el­‑ce­‑el”.

Wersja z napisami różni się od lektorskiej – sprawia wrażenie niedbałej, szwankuje podział linii, stosowanie kursywy, miejscami (głównie w momentach, gdy „z offu” słychać komentarze dotyczące poczynionych przygotowań do walki) tekst jest zbyt długi, więc nie można nadążyć z jego przeczytaniem. Wiele zdań sprawia wrażenie sztucznych (przykładowo „Dlaczego ja tutaj jestem?”), zdarzają się mniejsze potknięcia językowe (naprzemienne „kurcze” i „kurczę”, „mój Renault” zamiast „mój renault”), niekonsekwencja w zapisie („pole AT” i „Pole AT”, „Tokyo­‑3” i „Tokio­‑3”) oraz drobne błędy merytoryczne (np. Maya stwierdzająca, że „jest zaskoczony” czy ochrzczenie jednostki 00 mianem jednostki 02). Nie przypadła mi również do gustu rzeczownikowa odmiana słów „plug” i „plug suit”.

Pod względem językowym podobnie niestety prezentują się opis na okładce i minisłowniczek. Dowiadujemy się z nich m.in., że film jest kinową wersją słynnej serii Shin seki evangelion, która emitowana była w polskiej telewizji pod tytułem Neon Genesis Evangelion, co należałoby uhonorować. W słowniczku wiele błędów językowych wynika z bezmyślnego kopiowania z Wikipedii.

Chociaż Evangelion nigdy nie był w Polsce zaprezentowany szerszej publiczności, fani anime doskonale znają tę serię z „drugiego obiegu”, logiczne wydawało się więc, że dystrybutor poważnie podejdzie do kwestii opracowania rodzimego tekstu, aby nie narażać się fanom. Na szczęście poziom tłumaczenia stoi na odpowiednim poziomie. Nielicho zdziwić można się jedynie w momencie, gdy na ekranie pojawia się tytuł, który zarówno w wersji lektorskiej, jak i z napisami, brzmi Odnowiona wersja filmu kinowego Evangelion: Prolog, co znacząco różni się od tytułu na okładce (Evangelion 1.11: You Are (Not) Alone) i promowanego przez wydawcę w internecie (Evangelion 1.11: (Nie) jesteś sam). Pod względem nomenklatury zastosowano się do powszechnie przyjętych w fandomie terminów, tak więc przykładowo Jinrui Hokan Keikaku nadal jest Projektem Dopełnienia Ludzkości, entry plug – entry plugiem itd. Jedyna rozbieżność to broń, która powszechnie znana jest jako bomba N2 – taka nazwa widnieje w słowniczku, jednakże w filmie nazywana jest „miną N2”.

Podstawowe wydanie Evangelion 1.11: (Nie) jesteś sam niestety mnie rozczarowało. Brak dodatków w przypadku tak głośnego filmu nieco boli, podobnie jak fakt, że dystrybutor trochę pokpił sprawę, wypuszczając na rynek wersję niedopracowaną pod względem językowym. Błędy co prawda nie są dużego kalibru, mniejszych potknięć jest jednak sporo, a ziarno do ziarnka… Jeśli jesteś odpowiednio majętny, warto rozważyć zakup edycji kolekcjonerskiej, która – poza figurką i drukowanymi grafikami – zawiera również drugą płytę z materiałami dodatkowymi, będącą chyba najciekawszym dodatkiem. Niezmiernie żałuję, że Anime Gate nie dorzuciło drugiej płyty do wydania podstawowego i nie sprzedaje go, jak Appleseed i Karasa, za pięćdziesiąt złotych, zaś wydania kolekcjonerskiego nie wyposażono w dodatki dla zbieraczy. Za podstawowe wydanie płacimy co prawda jedynie czterdzieści złotych, ale jest to edycja de facto goła, niezawierająca niczego poza filmem.

Pottero, 26 kwietnia 2011
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Evangelion 1.11 (Nie) jesteś sam Anime Gate 2010
1 Evangelion 1.11 (Nie) jesteś sam - Edycja Kolekcjonerska Anime Gate 2010