Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 5/10
fabuła: 6/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 48
Średnia: 5,62
σ=1,75

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Nanami)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chocolate Underground

Rodzaj produkcji: seria ONA
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×5 min
Tytuły alternatywne:
  • チョコレート・アンダーグラウンド
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Strzeżcie się czekoladożercy! Oto kraj idealny, w którym wszelkie łakocie zostały zakazane, a cała nadzieja na zmianę tego stanu rzeczy spoczywa w rękach dwójki nastolatków.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Nastały ciężkie czasy, a wszystko przez dorosłych, którym nie chciało się iść oddać głosu podczas wyborów. I tak oto dzięki ich lenistwu władzę objęła partia Good for You Party, która nigdy jej objąć nie powinna. Nie, nie jest to żadna tajna organizacja pragnąca podbić cały świat, ale w pewnym sensie jest jeszcze gorsza – z wręcz fanatycznym zacięciem postawiła sobie za cel uzdrowienie społeczeństwa poprzez narzucenie im zdrowego trybu życia z naciskiem na spożywanie li i wyłącznie zdrowej żywności. I tak oto na czarną listę produktów zakazanych trafiły wszelkie łakocie – od czekolady, poprzez słodycze, aż do wyrobów piekarniczych włącznie, zastąpione tandetnymi substytutami, które oczywiście już w przedbiegach przegrywają z oryginalnymi produktami. I jak to zwykle bywa, gdy coś jest zakazane, tak i tu szybko zaczął działać ruch podziemnego oporu oraz przemyt towaru. Oczywiście rząd i na to się przygotował, powołując do życia ku chwale swych idei specjalną jednostkę zwaną C.P.S. (Chocolate Police Station), wyposażoną w najnowszej generacji gigantyczne roboty wykrywające czekoladę. Jak widać, rząd nie ma na co wydawać pieniędzy, przeznacza więc ogromne sumy na jakże szczytny cel, jakim jest surowe karanie obywateli za dystrybucję, spożywanie czy choćby posiadanie wyrobu zawierającego czekoladę. Oczywiście osoby przyłapane na tym procederze dostają plakietkę najgroźniejszych kryminalistów po czym trafiają do specjalnego obozu i zostają poddani specjalnemu programowi, mającemu na celu zniechęcić ich do choćby spojrzenia na słodkości do końca ich życia. Władze nie żałują też pieniędzy na nachalną propagandę swoich jedynie słusznych racji.

Jak łatwo wywnioskować ze wstępu, nowy rząd nie przebiera w środkach, narzucając wręcz tyrańską władzę, którą egzekwują siłą, a ludziom nie pozostaje nic innego, jak bez słowa protestu zaakceptować nowy porządek rzeczy. Jak to jednak zwykle bywa, dzieciakom przychodzą do głowy różne dziwne pomysły i na pewno nie należy do nich grzeczne zrezygnowanie ze słodkości, które są przecież kwintesencją dzieciństwa każdego człowieka. Pośród młodych gniewnych są również nasi bohaterowie – Huntley i Smudger. Mają oni dość nie tylko czekoladowego zakazu, ale także atmosfery, jaka zapanowała w ich domach – wszakże zakaz wtargnął również w życie codzienne ich bliskich, burząc porządek i harmonię, bo jakże ma się czuć sprzedawca z cukierni, który nie może sprzedawać swoich wyrobów? Ano właśnie. Nasza dwójka postanawia zatem, popchnięta nieświadomie przez ich koleżankę Louise, odnaleźć legendarne miejsce, gdzie ponoć jeszcze da się dostać prawdziwą czekoladę. Oczywiście nie okaże się to łatwym zadaniem. I tak oto rozpoczyna się ich przygoda oraz próby przechytrzenia rządowej organizacji zwanej Czoko­‑Policją, która nie szczędzi sił ni wysiłku, by dopiąć swego.

Brzmi zachęcająco, choć odrobinę surrealistycznie? Może i tak. Niestety, teraz będę narzekać. Niewątpliwie największym problemem twórców okazał się czas przypadający na jeden odcinek – po zsumowaniu wychodzi ogółem około godziny seansu. Ogranicza to oczywiście znacznie wątki poboczne, wątek przewodni okazuje się niezbyt głęboki (zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwość rozbudowania przedstawionej tu intrygi) i mało skomplikowany, a akcję często popychają do przodu zwykłe zbiegi okoliczności. Trzeba jednak powiedzieć, że większość rozpoczętych wątków doczeka się choćby pobieżnego zamknięcia. Nie mamy też za dużo czasu na poznanie głównych bohaterów, już nie mówiąc o tych drugoplanowych, chociaż każdej postaci starano się dać wiarygodne motywacje. A im bliżej końca, tym akcja nabiera coraz szybszego tempa – i zawiera coraz bardziej niewiarygodne zwroty akcji. Trudno jest nie odnieść wrażenia, że twórcy nie ustrzegli się pewnych niekonsekwencji.

Skoro już o długości mowa, to czas na parę słów o grafice. Teoretycznie krótsze pozycje mogą sobie zazwyczaj pozwolić na przeznaczenie większej sumy z budżetu na powalającą na kolana, a przynajmniej bardzo przyzwoitą animację. No cóż, Chocolate Underground niestety nie może się tym poszczycić. Stosunkowo słaba kreska, częste zbliżenia na twarze, dość mało urozmaicona, aczkolwiek utrzymana w ciepłej kolorystyce paleta barw, to jedne z wielu wad grafiki. Czasem da się także zauważyć, że „zapomniano” o animacji ruchu ust postaci, która aktualnie mówi, a gdy pojawiają się ujęcia z większą liczbą osób, nie sposób nie zauważyć, że stoją one jak kołki, od czasu do czasu podrygując którąś z kończyn. Jednak wisienką na czubku tortu czekoladowego jest użycie grafiki 3D, którą zostajemy uraczeni już na samiutkim początku pierwszego odcinka przy okazji maszyny wykrywającej czekoladę o wdzięcznej nazwie CACAO czy przy pojawieniu się wozów policyjnych. Być może te efekty nie odcinają się rażąco od całości, ale moim zdaniem zdecydowanie wyszłoby im na dobre, gdyby i te elementy narysowano tradycyjnie. Na osobną wzmiankę zasłużył sobie dowódca sił porządkowych – odnoszę wrażenie, że w założeniu miał być zabójczo przystojnym panem, ale cóż… za takiego można go uznać tylko wtedy, gdy stoi tyłem. Jednak trzeba powiedzieć, że tła są w porządku, nie ma też większych problemów z odróżnianiem postaci i nie oślepia nas feeria jaskrawych barw, a animacja jest płynna i na przyzwoitym poziomie (poza wspomnianymi efektami 3D). Przy takiej ilości czasu przypadającej na odcinek nie zostaniemy uraczeni piosenką w czołówce, jednakże usłyszymy krótki utwór zamykający, połączony z zapowiedzią kolejnych wydarzeń. Oprócz niego nie przypominam sobie jednak żadnego utworu – podkład muzyczny oczywiście istnieje, podkreśla wydarzenia i to by było wszystko. No chyba że uznamy za element ścieżki dźwiękowej powtarzające się co chwila słowo „Chocolato”, które ze względu na częstotliwość występowania z pewnością zapada w pamięć.

Do anime podchodziłam z większymi oczekiwaniami i niestety trochę się zawiodłam. Jako niewątpliwa fanka wszystkiego, co zawiera czekoladę, uznałam pomysł za całkiem intrygujący i warty zapoznania się z nim. W zasadzie nie jest to złe anime, ale jednak po prostu tylko taki szary szaraczek. A dzięki sympatii do łakoci łatwiej mi było chociaż częściowo zrozumieć męczarnie, jakie przyszło znosić bohaterom. I po obejrzeniu tego tytułu aż chciałabym zakrzyknąć „taka mała rzecz, a cieszy!”. Podsumowując, Chocolate Underground można polecić tylko komuś, kto ma ochotę na coś niewymagającego myślenia, podanego w niezbyt rozwlekłej formie, bądź komuś, kto jest wielbicielem łakoci i nie potrafi wyobrazić sobie świata bez ukochanych słodyczy.

Nanami, 6 listopada 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G., Trans Arts
Autor: Alex Shearer
Projekt: Aiji Yamakawa, Etsunobu Iwanaga, Takayuki Gotou
Reżyser: Takayuki Hamana
Scenariusz: Kiyoko Yoshimura