Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 4
Średnia: 6,5
σ=1,12

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Alira14)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Cutey Honey: The Movie

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 93 min
Tytuły alternatywne:
  • キューティーハニー
Gatunki: Komedia
zrzutka

Czasem występuję w mandze, czasem w anime, czasem w filmie aktorskim. Ale nawet gdy bierze się za mnie twórca Evangeliona, to i tak jestem Cutie Honey!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Organizacja Panther Claw jest coraz bliżej wskrzeszenia swojej przywódczyni – Sister Jill. Aby jednak ta mogła odzyskać pełnię sił i życie wieczne, potrzebna jest Ai System – technologia, za pomocą której stworzono niegdyś Honey. W tym celu zostaje porwany wujek bohaterki i najbliższy współpracownik jej zamordowanego przez Panther Claw ojca. Tymczasem Sister Jill utrzymywana jest przy życiu dzięki energii kobiet porywanych przez jej sługi. Śledztwo w tej sprawie prowadzi piękna komisarz Natsuko Aki, która szybko dostrzega, że ekstrawertyczną Kisaragi Honey i ubraną w obcisły strój wojowniczkę coś łączy. Chociaż najchętniej wsadziłaby Cutie Honey za kratki, bardziej niż z nią musi użerać się z własnymi przełożonymi, których denerwuje brak postępów w śledztwie. A czas nagli, bo Panther Claw jest coraz bliżej celu.

Kolejna produkcja z bogatego cyklu historii o pięknej wojowniczce może nieco zaskakiwać. Niewiele ma bowiem wspólnego z mangowym pierwowzorem, przynajmniej z tym najwcześniejszym. O ile bowiem pierwsza manga o przygodach „Słodkiej Miodzi” była pełnym golizny i przemocy dramatem, tak tu najważniejsze pozostają elementy komediowe. Jest to rezultatem oparcia filmu na motywach czegoś w rodzaju „oficjalnego doujinshi”. Hideaki Anno, wielki fan przygód Honey, stworzył w 2004, wspólnie z Shinpeiem Itou, własny komiks, luźno osnuty na motywach mangi napisanej trzydzieści lat wcześniej przez Go Nagaia. Fabuła została odarta z powagi, dorzucono sporą dawkę humoru, fanserwis (także yuri), a przeciwnikom nadano cechy znacznie bardziej groteskowe. W oparciu o tę wersję powstało anime Re: Cutie Honey oraz opisywany tutaj film.

Od razu powiem – wolę wersję oryginalną. Największą krzywdą, jaką pan Anno zrobił bohaterce, było jej ogłupienie. Oryginalna Honey bywała naiwna, ale jednocześnie miała genialny umysł – co całkiem nieźle pokazano w serialu aktorskim z 2007 roku. Tutaj zachowuje się jak mocno opóźniona w rozwoju, przynajmniej na co dzień, bo po przemianie w Honey wpada w tryb berserka. Ale i walki zostały mocno ugrzecznione. Próżno w nich szukać tryskającej krwi (a przypominam, że główną bronią bohaterki jest miecz), a nawet gdy przeciwnik ginie, to tak, aby widza za bardzo nie poruszyć. Seiji Hayami, gapowaty pomocnik Honey, tu awansował na wszystkowiedzącego superagenta. Stanowczo za dużo tych zmian i to wcale nie na dobre.

Co się broni? Głównie kreacja Natsuki, która nie dość, że jest po prostu śliczna, to jeszcze całkiem nieźle zagrana. Jej chłód i opanowanie nieźle kontrastują z bardzo emocjonalnym podejściem głównej bohaterki. Przyjaźń miedzy nimi rozwija się stopniowo, a co bardziej zagorzali fani yuri mają pełne prawo dopatrywać się w ich relacjach czegoś więcej – bo i takie były zamierzenia autora. Humor sięga tu granic absurdu. Nie, żeby w oryginale brakowało akcentów humorystycznych, ale były one zwykle dodatkiem. Tutaj autorzy nie mieli żadnych ograniczeń, dlatego Tokyo Tower unoszące się na wielkim złotym świderku wyrastającym spod ziemi nie powinno nikogo dziwić. Taka to już konwencja. Jeśli ją przyjmiemy, możemy się nawet nieźle bawić, szkopuł w tym, że mimo wszystko mam wątpliwości.

Efekty specjalne są tak radośnie amatorskie, a jednocześnie zrobione z polotem, że po prostu muszą bawić. Tak, choć brzmi to dziwnie, po prostu całość miała z założenia wyglądać nieco odpustowo i dlatego te wszystkie wybuchy, ataki i inne błyski zwyczajnie śmieszą. Bo o tym, że dało się wykorzystać efekty z głową, świadczy transformacja bohaterki – o dziwo, dość grzeczna w porównaniu z pierwowzorem. Projekty przeciwników są żywcem przeniesione z produkcji typu sentai – czyli jest kolorowo, odpustowo i radośnie, a im bardziej kiczowato, tym lepiej. Zdarzają się też scenki przeniesione z anime, które o dziwo nie wypadają nawet szczególnie sztucznie. Warto zwrócić uwagę na główny temat muzyczny, zaśpiewany przez bardzo popularną wówczas piosenkarkę, Kumi Kodę, zaliczaną do nurtu ero kawaii, jako żywo pasującego do klimatu tej produkcji. Jako ciekawostkę dodajmy, że w filmie pojawia się na moment autor mangi – Go Nagai. To on kieruje samochodem, na którego przedniej szybie ląduje czterema literami bohaterka podczas ostatniego starcia.

Dobra, powiedzmy sobie uczciwie: to po prostu „fazowy” film, będący radosną wariacją na temat jednej z najpopularniejszych bohaterek w dziejach mangi i anime. Ma pełne prawo się podobać – to, że mnie akurat niespecjalnie przypadł do gustu (poza Natsuki, rzecz jasna) to już bardziej mój problem niż samego filmu. Aczkolwiek zaznaczam, że wersja serialowa z roku 2007 bije go na głowę pod każdym właściwie względem. Może dobrze, że pan Hideaki Anno dał Honey święty spokój i wziął się za nowego Evangeliona? Niech każdy robi to, na czym zna się najlepiej.

Grisznak, 15 marca 2011

Recenzje alternatywne

  • Alira14 - 21 listopada 2008
    Ocena: 8/10

    „Czasami jestem kierowcą motocykla, czasami policjantką, ale nawet w filmie live action moi wrogowie są niesamowicie brzydcy, a moja prawdziwa tożsamość to… HONEY FLASH!” więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Gou Nagai
Reżyser: Hideaki Anno
Scenariusz: Hideaki Anno, Rumi Takahashi
Muzyka: Mikio Endou