Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 220
Średnia: 7,98
σ=1,26

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saiunkoku Monogatari Second Series

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 39×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Story of Saiunkoku Second Series
  • 彩雲国物語 第2シリーズ
Tytuły powiązane:
zrzutka

Po raz kolejny czarne chmury zawisły nad Shuurei Kou. Czy i tym razem z drobną pomocą przyjaciół uda się je rozpędzić?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kryzys w prowincji Sa został zażegnany i Shuurei wróciła na Nowy Rok do Saiunkoku. Nie znaczy to jednak, że siedzi bezczynnie w domu, wręcz przeciwnie. Projekt rozwoju prowincji wymaga akceptacji wielu wysoko postawionych urzędników i, co najważniejsze, funduszy, dlatego jako gubernator Shuurei robi co może, aby uzyskać poparcie pozostałych oficjeli. Nie jest to w smak jej rodzinie i przyjaciołom, którzy także chcieliby spędzić z nią trochę czasu. Tymczasem nad głową bohaterki zbierają się coraz ciemniejsze chmury: w górach zaczyna się rozprzestrzeniać wyjątkowo niebezpieczna epidemia, a tajemnicza sekta winą za to obarcza właśnie Shuurei Kou…

W drugiej części Saiunkoku Monogatari skupiono się na polityce, intrygach pałacowych i przygodzie, a wątek romantyczny powędrował na zdecydowanie dalszy plan. Na osłodę dorzucono jednak przynajmniej dwie dodatkowe historie miłosne, rozgrywające się gdzieś w tle głównych wydarzeń i ku uciesze widzów, od czasu do czasu, otrzymujące więcej miejsca antenowego. Po pierwszym odcinku byłam autentycznie zachwycona. Nie dość, że uśmiałam się do łez, obserwując poczynania mojej ulubionej trójki, czyli Seirana, Shuueia i Kouyuu, to i Shuurei pokazano z zupełnie innej strony, dawno zapomnianej. Po poważnych i dramatycznych przeżyciach z końcówki pierwszej serii miło było wreszcie zobaczyć ją uśmiechniętą i krzątającą się wśród stert brudnych naczyń, a nie przy biurku zawalonym papierami, zmęczoną i smutną. Niestety kolejnym odcinkom towarzyszyła już aura powagi, na dodatek pojawił się dramatyzm w ilościach, które trudno mi strawić. Co gorsze, miałam wrażenie, że akcja dłuży się niemiłosiernie i dopiero końcówka pierwszego epizodu wzbudziła moje żywe zainteresowanie. Uwielbiam tę serię, ale historię z epidemią tak naprawdę trudno mi było obejrzeć nawet raz. Oprócz nadmiaru powagi powodem mogą być bohaterowie, na których skupiła się akcja, a za którymi średnio przepadam, czyli Kourin i Eigetsu. Uczciwie przyznam, że średnio mnie bawi oglądanie przygód tej dwójki małolatów. Na szczęście kolejne historie nie tylko skupiają się głównie na Shuurei, ale przynoszą również znaczący zwrot akcji. Po raz kolejny nasza bohaterka musi stawić czoła ludziom, którzy nie chcą widzieć kobiet na oficjalnych stanowiskach, i tym razem pomoc cesarza jest bardzo ograniczona. W porównaniu do części z epidemią, tutaj akcja dosłownie pędzi, tylko co jakiś czas przystając, by złapać oddech i pozwolić odpocząć widzowi. Końcówka tak jak w poprzednim sezonie jest niezwykle emocjonująca i pełna niespodzianek i chociażby dla niej warto przebrnąć przez nieszczęsny początek serii.

Wspomniałam już, że wątek romantyczny pozostaje na dalekim planie. Nie znaczy to wcale, że seria coś przez to traci i jest mniej atrakcyjna dla fanów romansów. Dwa nowe wątki miłosne, angażujące zarówno starych, jak i dopiero co wprowadzonych na scenę bohaterów, skutecznie przykuwają uwagę widza. Co prawda nie są one tak ciepłe i pełne optymizmu, jak historia Shuurei i Ryuukiego, ale zdecydowanie chwytają za serce. Twórcy Saiunkoku Monogatari przyzwyczaili nas już, że miłość nie jest rzeczą łatwą i przyjemną, zwłaszcza wśród arystokracji. Przy baśniowej konwencji świata przedstawionego, akurat tę część rzeczywistości potraktowali bardzo realistycznie, nie siląc się na tani i kiczowaty happy end, ale jednak pozostawiając nadzieję na optymistyczne zakończenie zaprezentowanych romansów i jednocześnie, ku mojej wielkiej radości, pozostawiając sobie furtkę do kolejnej serii.

Przy całej złożoności świata i nowych przygodach nie mogło również zabraknąć nowych bohaterów. Oczywiście niezwykle barwnych, czasem mniej, czasem bardziej sympatycznych, ale nigdy jednoznacznie złych. Muszę przyznać, że nadal jestem pod wielkim wrażeniem postaci w tym anime. Mimo ich ogromnej liczby i czasami bardzo niedużej roli do odegrania, zawsze zapadają w pamięć, a motywy ich postępowania są wyjaśnione. Ponieważ w drugiej serii przybyło całkiem sporo nowych bohaterów, często niezmiernie ważnych dla fabuły, „stara gwardia” musiała niestety ustąpić im miejsca. Dlatego nikogo nie powinno dziwić przesunięcie na dalszy plan Seirana, Kouyuu czy wspaniałego duetu komediowego – Kijina i Reishina. Oczywiście mają oni wszyscy swoje pięć minut, w czasie których błyszczą wyjątkowo jasno, ale w porównaniu z pierwszą częścią wydaje się, że to bardzo niewiele. Chyba najwięcej zamieszania wprowadza swoją osobą Tan Tan, czyli nowo poznany przyjaciel i współpracownik Shuurei, który bez przerwy pakuje się w kłopoty i ma bardzo realistyczne podejście do świata, zwłaszcza polityki. Oprócz niego bliżej poznajemy dwa klany, które odgrywają niemałą rolę w historii Saiunkoku, a mianowicie Lan i Hyou. Co prawda dwóch członków klanu Lan jest widzom doskonale znanych, ale to jednak ta mniej reprezentacyjna grupa. Natomiast rodzina Hyou do końca pozostaje tajemnicza i nie pozwala się jednoznacznie sklasyfikować ani jako wróg cesarza, ani jako jego sojusznik. Poza tym, niezmiernie cieszy mnie ukazanie starych bohaterów z nieco innej perspektywy. Nie jest to ewolucja, ale raczej pogłębienie charakterów, które sprawia, że widz patrzy na nich jeszcze przychylniejszym wzrokiem. Znakomitym przykładem jest generał Shuuei Lan, który w pierwszej części dał się poznać jako utracjusz i kobieciarz. Tym razem mamy okazję zobaczyć jego drugą, nieco wrażliwszą naturę. Jak się okazuje, powodzenie u kobiet nie jest tym, czego pragnie najbardziej, a jego pewność siebie jest tylko rodzajem maski, pod którą kryje się romantyczny, trochę zagubiony mężczyzna, a także troskliwy i kochający starszy brat. Również Shuurei przeszła niewielką zmianę i nauczyła się korzystać ze swojej inteligencji oraz pozycji dla własnych celów, często przysparzając sobie tym samym nowych wrogów. Dzięki tym drobnym zmianom, które można zaobserwować u większości postaci, nie wydają się one nudne i płaskie, co sprawia, że seans jest jeszcze ciekawszy i bardziej wciągający.

Graficznie drugi sezon Saiunkoku niczym nie różni się od pierwszego. Dokładnie takie same projekty postaci (chociaż mam wrażenie, że w oddaleniu prezentują się nieco lepiej niż w pierwszej części), ta sama żywa, trochę landrynkowa kolorystyka, akwarelowe tła i dopracowane detale w postaci wzorów na filiżankach, czy biżuterii. Do olbrzymiej kolekcji przystojnych panów przybywa kilka nowych eksponatów, również wyjątkowo udanych. Natomiast panowie otrzymują prezent w postaci ślicznej młodszej siostrzyczki generała Lana. Za to zupełnie zmieniły się moje odczucia co do muzyki i oficjalnie odszczekuję to, co napisałam w poprzedniej recenzji. Ścieżka dźwiękowa jak najbardziej zachwyca, słuchana osobno robi równie dobre wrażenie, jak podczas seansu. Wśród tradycyjnych utworów, stylizowanych na chińskie, możemy też usłyszeć melodie współczesne, często podkreślające komediowy charakter właśnie oglądanej sceny. Nie zmieniła się czołówka i nadal możemy zachwycać się Hajimari no Kaze w wykonaniu Ayaki Hirahary, który to utwór na stałe zagościł na mojej liście odtwarzania. Napisom końcowym tym razem towarzyszy piosenka Asu He, śpiewana przez Miho Teruyę. Ta wyjątkowo piękna i nastrojowa ballada, wykonywana przy akompaniamencie fortepianu, idealnie wpasowuje się w nastrój Saiunkoku Monogatari i stanowi jeszcze jedną z mocnych stron tego anime.

Jest to wyjątkowo udana kontynuacja, nie tracąca nic z uroku i świeżości części pierwszej. Jakimś cudem twórcom udało się nie zepsuć bohaterów i relacji między nimi, a na dodatek zafundowali im kilka nowych, wspaniałych i wciągających przygód. Sądzę, że każdy fan Saiunkoku Monogatari z przyjemnością obejrzy drugą serię i pewnie tak jak ja będzie modlił się o trzecią. Tym razem nie napiszę, że to romans przeznaczony tylko dla pań. Struktura świata, ilość intryg politycznych, znakomite przedstawienie stosunków gospodarczych i nie tylko, sprawiają, że anime może również zainteresować panów szukających ciekawego, chociaż niezbyt poważnego fantasy. Moim zdaniem to jeden z najlepszych tytułów shoujo, jakie powstały, i gorąco go polecam!

moshi_moshi, 2 maja 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Sai Yukino
Projekt: Kairi Yura, Miwa Ooshima
Reżyser: Jun Shishido
Scenariusz: Miho Maruo
Muzyka: Kunihiko Ryou

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Saiunkoku Monogatari na forum Kotatsu Nieoficjalny pl