Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

1/10
Głosów: 1
Średnia: 1
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ariel Visual

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1989
Czas trwania: 2 (29 min, 26 min)
Tytuły alternatywne:
  • ARIEL: The Ultimate Crisis of SCEBAI
Tytuły powiązane:
Postaci: Obcy; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Mechy
zrzutka

Jeśli na serio, to bardzo przeciętnie. Jeśli parodia, to dziś już niezrozumiała.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ziemia… No oczywiście, jest w niebezpieczeństwie. Zamierza ją podbić wredna rasa Obcych, którzy wysłali na ten odległy front siły zbrojne pod wodzą nieszczęsnego Hausera. Nieszczęsnego, ponieważ trudno jest podbić planetę tak, żeby nie przekroczyć budżetu i nie narazić się szefowej działu finansowego, nieszczęśliwie w nim zakochanej Simonne. Problemy najeźdźców wynikają z tego, że Ziemia, jak się okazuje, ma jedną jedyną, ale za to skuteczną broń: skonstruowanego przez doktora Kishidę z organizacji SCEBAI ogromnego robota, zwanego ARIEL. Doktor może być niezwykle dumny ze swego dzieła, ale są rzeczy, które nieszczęsnemu staruszkowi spędzają sen z powiek. Jedna z trzech pilotek ARIEL, a przy tym wnuczka doktora, nie cierpi zarówno tej roboty, jak i swego dziadka. Nieszczęsna Aya wolałaby prowadzić normalne życie i spokojnie przygotowywać się do egzaminów na studia… Także pozostałe dwie pilotki – młodsza wnuczka doktora Kishidy (i siostra Ayi), licealistka Kazumi, oraz siostrzenica doktora, studentka Mia, mają co robić i bez ciągłych misji ratowania świata. Czy los Ziemi jest przypieczętowany?

Pod koniec pełnego patosu wprowadzenia, celowo przydługiego i dokładnie omawiającego wprowadzanych (nieszczęsnych) bohaterów chichotałam już w najlepsze. Było tu kilka niezłych pomysłów, poczynając od nieudanego ataku Obcych, a kończąc na samej organizacji SCEBAI, której nazwę całkowitym przypadkiem wymawia się jak japońskie słówko sukebe, oznaczające w wolnym tłumaczeniu zboczeńca. Owszem, jest to formuła, którą bardzo łatwo jest ośmieszyć, ale komedie to gatunek, który starzeje się stosunkowo najlepiej. Jednak, ku mojemu zdumieniu, dość szybko fabuła zjechała w bardzo klasyczną historyjkę o ratowaniu świata, sprawiającą wrażenie wyrwanej z kontekstu znacznie dłuższej serii. Owszem, trafiały się jeszcze akcenty komediowe, ale w zasadzie gdyby trochę inaczej napisać wyżej wspomniane wprowadzenie i nieco przemodelować ARIEL (mającą postać zgrabnej panienki), otrzymalibyśmy nie tyle parodię, ile całkowitą klasykę gatunku, dokładnie trzymającą się starych i sprawdzonych nawet w chwili powstania tej OAV schematów.

Do głowy przychodzą mi dwa wyjaśnienia. Możliwe, że niesłusznie oczekiwałam parodii, że chodziło o stworzenie normalnej przygodowej OAV z wątkami komediowymi. Jeśli tak, to od roku 1989 powstało takich produkcji bardzo, bardzo wiele i akurat ta nie wyróżnia się absolutnie niczym niezwykłym. Jest jednak jeszcze jedno, dość prawdopodobne wyjaśnienie. Istnieje pewien rodzaj parodii posługujący się śmiertelną powagą w pokazywaniu scen – scen będących lustrzanym odbiciem słynnych ujęć z innych produkcji. Nie wykluczam, że właśnie coś takiego ma tu miejsce. Zaryzykuję jednak twierdzenie, że skoro osoba dość obkuta w starych tytułach i żywo się nimi interesująca, za jaką uważa się recenzentka, tych nawiązań nie umiała zauważyć (poza oczywistością w postaci tekstu w stylu Gwiezdnych wojen, poprzedzającego drugi odcinek), będą one prawdopodobnie całkowicie nieczytelne dla współczesnego widza. A szkoda, bo że tego rodzaju parodię można zrobić, niekoniecznie ze szczególnym okrucieństwem ośmieszając zużyte schematy, pokazuje chociażby młodszy o kilka lat (ale nadal wiekowy) Shinesman, który zestarzał się bardzo dobrze.

O tyle szkoda, że pod względem grafiki Ariel Visual broni się doskonale. Szkoda może, że trochę większej uwagi nie poświęcono tłom – są dość schematyczne i proste, naprawdę widywałam znacznie lepsze nie tylko w OAV, ale i w seriach telewizyjnych w podobnym wieku. Jednak projekty postaci są bardzo ładne, oczywiście inne od przyjętych dziś standardów, ale efektowne i przyjemne dla oka, a co więcej – dość rozsądnie narysowane pod względem anatomicznym. Przysyłane przez Obcych potwory wyglądają raczej jak menażeria z jakiegoś fantasy (no dobrze, w jednym przypadku jak Godzilla), a co gorsza – rysownicy starannie unikają pokazywania ich w lepszym oświetleniu albo w całości. Najlepiej zdecydowanie wypadły oba statki Obcych, przyjemnie szczegółowe i po prostu ładne. Złego słowa za to nie mogę powiedzieć o animacji. Fakt, scen walki nie ma tu dużo, jednak to, co widzimy w drugim odcinku, robi wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę rok nakręcenia serii. Animacja jest płynna i nie podpiera się niezwykle częstymi w starych produkcjach zatrzymanymi kadrami, zamiast tego pokazując całkiem długie sekwencje. Miło, że pamiętano także o wywoływanych przez walkę zniszczeniach – ruiny wyglądają jak ruiny, a nie jak pouszkadzane tekturowe dekoracje. Gorzej z oprawą dźwiękową, bo końcowa piosenka kompletnie nie zwraca na siebie uwagi, a jeśli coś grało w tle, to nawet tego nie zauważyłam. Ciekawostką jest coś innego: otóż Ariel Visual to jedno z pierwszych anime, w których usłyszeć możemy Megumi Hayashibarę – w roli uroczej licealistki Kazumi.

Początkowo można mieć nadzieję, że ta niespełna godzinna OAV postawi na zaskakiwanie widza nieoczekiwanymi zwrotami akcji albo przynajmniej puentą. Na to właśnie wskazują pierwsze sceny, jednak później dostajemy dokładnie to, czego można się spodziewać, bez żadnych pomysłowych wariacji czy dodatków. Postaci są sympatyczne, ale nakreślone pospiesznie, fabuła jest całkowicie przewidywalna, a oprawa graficzna, choć w swoim czasie na pewno godna uwagi, oczywiście ma już te dwadzieścia lat. Polecam tylko widzom, którzy lubią stare serie utrzymane w konwencji „drużyna w niezwyciężonym mechu broni Ziemi przed inwazją” – dla nich może to być zabawna ciekawostka. Pozostałym raczej odradzam.

Avellana, 22 maja 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Yuuichi Sasamoto
Projekt: Masahisa Suzuki, Osamu Tsuruyama
Reżyser: Jun'ichi Watanabe
Scenariusz: Muneo Kubo, Yuuichi Sasamoto